Dodaj do ulubionych

pytanie do piemeltje

24.11.04, 17:16
jako ze wybudowales dom, moze jestes mi w stanie pomoc, albo chociaz
odpowiedziec na pytanie natury organizacyjno-budowlanej
jestem w trakcie zakupu domu i pierwsze co mam w planie po tym jak juz
przebrne przez banki i tego typu historie, jest jego przebudowa...poniewaz
moj ojciec prowadzi pracownie uslug projektowych i nadzoru budowlanego, a do
tego jest czlowiekiem czynu, domu jeszcze nie mam, a jestem juz w polowie
inwentaryzacji...do swiat powinnam miec gotowy projekt...chodzi teraz o to,
jak zalatwic zeby tutejszy jakis specjalista sprawdzil to pod katem
belgijskich norm i sie pod tym podpisal...czy w ogole jest taka mozliwosc? no
bo w koncu najczarniejsza robota zostanie wykonana, chodzi o to zeby
przystawic pieczatke i skasowac pieniadze...troche chyba mniejsze, niz gdyby
caly projekt mial byc zrobiony tutaj, nie wspominajac ze nie bede musiala na
niego czekac pol roku jak na wszystko tutaj...a moze znasz przez przypadek
jakiegos tutejszego projektanta o polskim rodowodzie, wtedy byloby jeszcze
prosciej
czyli jak moge najlepiej wykorzystac noje koneksje?:)
hmmm...moj brat projektuje instalacje sanitarna, gazowa, wentylacje...jak
szalec to szalec:))
boe
Obserwuj wątek
    • piemeltje Re: pytanie do piemeltje 24.11.04, 20:14
      > a moze znasz przez przypadek
      > jakiegos tutejszego projektanta o polskim rodowodzie

      Znam, i nawet wiecej niz jednego. Jedna Pani Architekt (pozdrawiam!) pojawia sie
      regularnie na tym forum, wiec moze sie odezwie.
      A architekt, ktory projektowal nasz dom, wprawdzie ma korzenie czysto
      flamandzkie, ale silne zwiazki z Polska i niezle mowi po polsku.
      Mysle, ze to jak najbardziej jest co najmniej do obgadania, a najpewniej takze i
      do zrobienia.
      Nie do kazdej przebudowy potrzebny Ci architekt. Na poczatek wez z gminy warunki
      zabudowy i zagospodarowania i na tej podstawie zrob projekt i udaj sie do
      architekta po porade.
      Nadzor budowlany w Belgii??? Buhahahaha! Co to? 8-o
      Jesli zach chodzi o wnetrze, droga wolna. Pies z kulawa noga nie bedzie pytal
      kto projektowal. Problem bedzie tylko z odbiorem, jesli instalacja gazowa i
      elektryczna nie byla robiona przez akredytowanego wykonawce.
      A generalnie to bardzo dobry pomysl zlecic zaprojektowanie tych instalacji komus
      z Polski. Lokalni sie zazwyczaj nie znaja, a ci, ktorzy moze i sie znaja,
      odpowiednio sie cenia.
      • boe_ Re: pytanie do piemeltje 24.11.04, 22:39
        ta panie atchitekt to chyba bruxelka?:)
        inzynierowie pozdrawiaja inzynierow!:)
        nie chce przebudowywac z zewnatrz, zreszta nawet nie bardzo jest mozliwosc, bo
        z przodu ulica, z tylu ogrod a po bokach sasiedzi
        natomiast chce dosyc namieszac w srodku...to co bylo funkcjonalne przed wojna
        (pewnie nawet napoleonska:)) nie koniecznie jest funkcjonalne w roku 2004...czy
        do tego potrzebny jest ten warunek zabudowy i zagospodarowania?
        chce poprzenosic kuchnie, lazienke itd w zupelnie inne miejsca i do tego chce
        zupelnie przebudowac klatke schodowa, to raczej wymaga projektu...ale tym sie
        juz zajal moj rodziciel, ja latam z miarka:)
        nie ma nadzoru? nikt tu nie sprawdza czy ci sie to na glowe nie zawali? a jak
        sie zawali to kto odpowiada?
        czyli jak juz bede miala projekt to co wtedy?
        jak chcesz to moge pisac na priva, bo tu sie pewnie na jednym pytaniu nie
        skonczy
        dzieki
        boe
        • piemeltje Re: pytanie do piemeltje 25.11.04, 05:10
          Jesli przebudowujesz wylacznie wnetrze, bez zmian w konstrukcji nosnej i bez
          zmiany przeznaczenia budynku albo zmiany ilosci mieszkan, to mozesz zaczynac bez
          architekta i nawet bez pozwolenia.

          Cytat ze strony www.bouwvergunningen.be


          «De medewerking van een architect is niet verplicht voor de hiernavolgende
          werken of handelingen»

          1. een vrijstaande woning slopen, ongeacht de grootte
          2. het uitvoeren van verbouwings- en inrichtingswerkzaamheden binnen een
          gebouw, voor zover de stabiliteit niet in het gedrang komt
          3. tijdelijke infrastructuurbouwwerken van een bouwterrein gedurende de duur
          van de werkzaamheden, zoals het plaatsen van een bouwketen, verplaatsbare en
          tijdelijke werkplaatsen, sanitair, douches en omkleedplaatsen
          4. het plaatsen van één of meer verplaatsbare inrichtingen die voor bewoning
          kunnen worden gebruikt zoals woonwagens, kampeerwagens, afgedankte voertuigen of
          tenten
          5. verbouwingswerken binnen een vergund gebouw of de werken voor de
          geschiktmaking van lokalen voor zover ze niet de wijziging van het gebruik van
          bestemming of - wanneer het een woongebouw betreft - de wijziging van het aantal
          woongelegenheden met zich meebrengen, en op voorwaarde dat de stabiliteit van
          het gebouw en het architectonisch karakter of de vormelijke kwaliteiten ervan
          niet worden gewijzigd.
          Wonen, kantoorfunctie, landbouw,handel en horeca, industrei en ambacht,
          worden als van elkaar onderscheiden wijzen van gebruik of bestemming aangezien
          6. de werken of handelingen aan de buitenvlakken van een vergund gebouw zoals:
          1. het aanbrengen, wijzigen en dichtmaken van raam- en deuropeningen
          2. het aanbrengen van een gevelsteen
          3. het aanbrengen van dakvensters in het dakvlak
          4. het aanbrengen van een beperkt aantal in omvang beperkte
          dakuitbouwen, over maximum één tiende van het dakoppervlakte
          voor zover ze niet de de wijziging van het gebruik of van de bestemming of
          waaneer het een woongebouw betreft - de wijziging van het aantal
          woongelegenheden met zich meebrengen en op voorwaarde dat de stabiliteit van het
          gebouw en het architectonische karakter of de vormelijke kwaliteiten ervan niet
          worden gewijzigd
          Wonen, kantoorfunctie, landbouw,handel en horeca, industrei en ambacht,
          worden als van elkaar onderscheiden wijzen van gebruik of bestemming aangezien
          7. de plaatsing van sanitaire installaties, elektrische installaties,
          verwarmings-, isolerings-, of verluchtingsinstallaties binnen een gebouw, voor
          zover deze werken de bestemming en het gebruik van het gebouw niet wijzigen;
          evenmin mogen deze werken het aantal woongelegenheden doen wijzigen;
          8. de volgende bouwwerken, aangebouwd aan een vergund woongebouw of binnen
          een straal van 30 meter buiten de uiterste grenzen van dat vergund woongebouw:
          1. een hok voor dieren met afrastering
          2. tuinhuis,bergplaats of garage
          3. serre
          4. veranda of overdekt terras
          Pas op: Is er een vergunning nodig voor een veranda?
          Om een veranda te bouwen hebt u altijd een stedenbouwkundige
          vergunning nodig, aan te vragen bij de gemeente.
          De wetgeving zegt:

          "Bijgebouwen (zoals veranda's) met een maximum grootte van 30m²
          mogen zonder architect worden gerealiseerd."

          Een architect is alleen nodig als de veranda groter is dan 30 m²,
          een kroonlijsthoogte heeft die hoger is dan 2,5 m of een nokhoogte heeft van
          meer dan 3 meter. max. opp. 21²m, hoogte 3m
          In principe is voor een terras geen vergunning nodig, maar er zijn
          voorwaarden aan verbonden: het terras mag niet groter zijn dan 50 m² en moet
          volledig binnen de 30 m van de woning komen te liggen en zeker niet in de
          voortuin gelegen zijn. Bovendien moet het terras zich op minstens 1m van de
          perceelsgrenzen bevinden.
          7. het plaatsen van een scheidingsmuur in baksteenmetselwerk met een
          maximumhoogte van 2,60m
          • boe_ Re: pytanie do piemeltje 25.11.04, 10:32
            dzieki piemeltje
            z tego co sie orientuje, bedziemy musieli ingerowac w konstrukcje nosna przez
            ta cholerna klatke schodowa...ale, jak to sie mowi, first thing
            first...najpierw musimy ten dom kupic, skonczyc inwentaryzacje i opracowac
            koncept modernizacji, a potem sie bede zastanawiac jak ten projekt tu
            zalegalizowac....chcialam sie dowiedziec, czy to jest w ogole mozliwe, zanim
            zaprzegne do pracy starego ojca i pol dalszej rodziny
            w razie czego bede cie molestowac pozniej:)
            dzieki serdeczne
            boe
      • boe_ Re: pytanie do piemeltje 25.11.04, 19:02
        po pierwsze, nie musimy pozyczac niewiadomo jakiej kasy...po drugie,
        przerobilismy juz wszystkie opcje i rozmowy w
        bankach, pozostalo sie zdecydowac i zlozyc podpis...po trzecie gdybysmy z
        jakiegos powodu, ktorego nie moge sobie teraz wymyslec, mieli nie dostac
        kredytu, kupia go moi tesciowie
        ale to milo ze sie przejmujesz:)
        • paw_dady Re: pytanie do piemeltje 26.11.04, 11:34
          boe_ napisała:

          > po pierwsze, nie musimy pozyczac niewiadomo jakiej kasy...po drugie,
          > przerobilismy juz wszystkie opcje i rozmowy w
          > bankach, pozostalo sie zdecydowac i zlozyc podpis...po trzecie gdybysmy z
          > jakiegos powodu, ktorego nie moge sobie teraz wymyslec, mieli nie dostac
          > kredytu, kupia go moi tesciowie
          > ale to milo ze sie przejmujesz:)

          ja tylko gratulowalem odwagi ! kiedys pisalas ze twoj maz nie ma stalej pracy
          (w stylu ze nie jest freelancem tylko po prostu pare dni tu pare dni tam), ty
          jestes stypendystka. Liczenie, ze 250k kredydu bank da bez zadnej gwarancji
          zwrotu wymaga duzej odwagi I pewnosci siebie. Gratuluje. Bez zadnej zlosliwosci.
          • boe_ Re: pytanie do piemeltje 26.11.04, 12:21
            >Gratuluje. Bez zadnej zlosliwosci

            jakas przewrazliwiona jestem:) nie wiedziec czemu:))))

            to nie tak zupelnie paw, ale nie bardzo chce mi sie rozstrzasac na publicznym
            forum moje prywatne sprawy...po pierwsze, my nie nalezymy do osob ktore lubia
            rano wstawac, a potem sie jeszcze przemeczac, co nie znaczy ze nie mamy stalego
            dochodu, pozwalajacego nam pozyczyc pieniadze do pewnej kwoty..trzeba sie tylko
            umiec ustawic:) co najwazniejsze, mamy zajebista okazje, mozemy kupic ten dom
            za taka kwote ze gdybysmy sie rozmyslili, to jedna znajoma para juz na niego
            czeka, a reszta zazdrosci:)..wlasciciel jest stary i juz mu sie nie chce w to
            bawic, a peter wynajmuje go juz 12 lat, wiec jakos naturalnie mu to
            zaproponowal...oszczedna i pracowita osoba kupilaby go sobie z pieniedzy w
            skarpecie, my jako ze zyjemy wg zasady "lepiej byc niz miec" musimy pieniadze
            pozyczyc...poniewaz ja nie place podatkow czyli w swietle prawa nie pracuje,
            chociaz dostaje normalna, srednia belgijska pensje, kwalifikujemy sie do
            pozyczki socjalnej, pierwsze 5 lat oprocentowanej na 1.85...tak wiec splata
            kredytu wyniesie nas tylko 100 euro wiecej miesiecznie niz czynsz ktory za
            niego placimy...co wiecej, 1/3 pozyczki to pieniadze na renowacje, czyli w
            ogole bez pokrycia...itd, itd...no i co, ty bys nie kupil?:)

            a tak juz w ogole na marginesie..kolo nas jest tez dom do sprzedania, tyle ze
            mniejszy i duzo drozszy...moja tesciowa, ktora mieszka po sasiedzku, zdradzila
            mi ze cala ulica typuje kto ma go kupic, tak zeby otoczenie
            pozostalo "biale":))) padlo na corke sasiada z pod numeru 8:))) teraz juz wiem
            czemu sami nam chcieli go kupic:)))
            • piemeltje Re: pytanie do piemeltje 26.11.04, 16:13
              boe_ napisała:

              > wlasciciel jest stary i juz mu sie nie chce w to
              > bawic, a peter wynajmuje go juz 12 lat, wiec jakos naturalnie mu to
              > zaproponowal...

              W kwestii formalnej: wcale nie "naturalnie", tylko tak czy siak by musial.
              Aktualny najemca ma prawo pierwokupu.
              • boe_ Re: pytanie do piemeltje 26.11.04, 16:39
                piemeltje napisała:

                > W kwestii formalnej: wcale nie "naturalnie", tylko tak czy siak by musial.
                > Aktualny najemca ma prawo pierwokupu.

                w kwestii formalnej: my nie mamy kontraktu, gdyby chcial sprzedalby go komu
                innemu
                wsio rawno, piemeltje.
              • piemeltje hau, hau, hau! 01.12.04, 16:16
                piemeltje napisała:

                > boe_ napisała:
                >
                > > wlasciciel jest stary i juz mu sie nie chce w to
                > > bawic, a peter wynajmuje go juz 12 lat, wiec jakos naturalnie mu to
                > > zaproponowal...
                >
                > W kwestii formalnej: wcale nie "naturalnie", tylko tak czy siak by musial.
                > Aktualny najemca ma prawo pierwokupu.

                Odszczekuje: najemca nie ma prawa pierwokupu. Padlem ofiara plotki.
            • paw_dady Re: pytanie do piemeltje 26.11.04, 16:26
              boe_ napisała:

              > >Gratuluje. Bez zadnej zlosliwosci
              >
              > jakas przewrazliwiona jestem:) nie wiedziec czemu:))))

              fakt nie wiedziec czemu ;P



              > trzeba sie tylko umiec ustawic:)
              +
              > chociaz dostaje normalna, srednia belgijska pensje,

              sprzecznosc logiczna


              >oszczedna i pracowita osoba kupilaby go sobie z pieniedzy w
              > skarpecie,

              wtedy dodaj przymiotnik glupawa. Nikt kto pracuje i placi podatki nie kupuje za
              gotowke bo to drogo kosztuje, taniej na kredyt. No chyba ze masz bagaznik kasy
              np. z luxemburga to ok.

              > niego placimy...co wiecej, 1/3 pozyczki to pieniadze na renowacje, czyli w
              > ogole bez pokrycia...itd, itd...no i co, ty bys nie kupil?:)

              nie bo stawki a Antwerpii sa niskie, jedyne miejsce gdzie jakie taki to Bxl ;o)


              > mi ze cala ulica typuje kto ma go kupic, tak zeby otoczenie
              > pozostalo "biale":)))


              he he a VB podpbno juz rozwiazany a tu prosze...
              • boe_ Re: pytanie do piemeltje 26.11.04, 16:55
                paw_dady napisała:

                > boe_ napisała:
                >
                > > >Gratuluje. Bez zadnej zlosliwosci
                > >
                > > jakas przewrazliwiona jestem:) nie wiedziec czemu:))))
                >
                > fakt nie wiedziec czemu ;P
                >
                nie wiem, moze cie z kims pomylilam:)
                >
                > > trzeba sie tylko umiec ustawic:)
                > +
                > > chociaz dostaje normalna, srednia belgijska pensje,
                >
                > sprzecznosc logiczna
                dlaczego? to zalezy co dla kogo najwazniejsze...robie co chce i kiedy chce, nie
                wstaje przed 8:30, pracuje srednio 6 h dziennie...mam mase czasu na rozne
                rozrywki i wystarczajaca ilosc pieniedzy zeby je sobie sfinansowac...a
                gromadzenie dobr mnie nie interesuje...ludzie haruja cale zycie, a w koncu
                umieraja i wszystko dostaja dzieci...bez sensu...tego domu tez nie mialam w
                planach, ale skoro mam placic to samo, to juz wole za swoje:)
                poza tym chyba budzi sie we mnie instynkt gniazda:))))


                > > mi ze cala ulica typuje kto ma go kupic, tak zeby otoczenie
                > > pozostalo "biale":)))
                >
                >
                > he he a VB podpbno juz rozwiazany a tu prosze...

                ja tez bylam w szoku...nobliwe panie z trwala na siwych wlosach skrytobojczo
                sie organizuja przeciwko imigrantom:)))
                • paw_dady Re: pytanie do piemeltje 26.11.04, 17:11
                  boe_ napisała:

                  > > > jakas przewrazliwiona jestem:) nie wiedziec czemu:))))
                  > >
                  > > fakt nie wiedziec czemu ;P
                  > >
                  > nie wiem, moze cie z kims pomylilam:)


                  chyba tak ;)

                  > dlaczego? to zalezy co dla kogo najwazniejsze...robie co chce i kiedy chce,
                  nie
                  >
                  > wstaje przed 8:30, pracuje srednio 6 h dziennie...


                  he he w kategoriach belgijskich to pracoholizm.

                  > mam mase czasu na rozne
                  > rozrywki

                  forum GW np.



                  > gromadzenie dobr mnie nie interesuje...
                  co maja zarobki do gromadzenia dobr? BTW lasn ie kupujesz domek wiec jednak
                  gromadzisz ;P


                  > ludzie haruja cale zycie, a w koncu
                  > umieraja i wszystko dostaja dzieci...bez sensu...tego domu tez nie mialam w
                  > planach, ale skoro mam placic to samo, to juz wole za swoje:)
                  > poza tym chyba budzi sie we mnie instynkt gniazda:))))

                  skoro to dzielnica dla bialych ;o)

                  >
                  > > > mi ze cala ulica typuje kto ma go kupic, tak zeby otoczenie
                  > > > pozostalo "biale":)))
                  > >
                  > >
                  > > he he a VB podpbno juz rozwiazany a tu prosze...
                  >
                  > ja tez bylam w szoku...nobliwe panie z trwala na siwych wlosach skrytobojczo
                  > sie organizuja przeciwko imigrantom:)))

                  nie zapominaj ze mimo koloru skory jestes bambusem dla VB tyle ze lzejszej
                  kategorii
                  • boe_ Re: pytanie do piemeltje 26.11.04, 19:44
                    paw_dady napisała:

                    > boe_ napisała:
                    >
                    > > > > jakas przewrazliwiona jestem:) nie wiedziec czemu:))))
                    > > >
                    > > > fakt nie wiedziec czemu ;P
                    > > >
                    > > nie wiem, moze cie z kims pomylilam:)
                    >
                    >
                    > chyba tak ;)

                    w realu by mi sie to nigdy nie zdazylo:))
                    >
                    > >nie wstaje przed 8:30, pracuje srednio 6 h dziennie...
                    >
                    >
                    > he he w kategoriach belgijskich to pracoholizm.

                    bo lubie to co robie, gdybym nie lubila, bylabym w pelni zasymilowana:))


                    > >
                    > > > > mi ze cala ulica typuje kto ma go kupic, tak zeby otoczenie
                    > > > > pozostalo "biale":)))
                    > > >
                    > > >
                    > > > he he a VB podpbno juz rozwiazany a tu prosze...
                    > >
                    > > ja tez bylam w szoku...nobliwe panie z trwala na siwych wlosach skrytoboj
                    > czo
                    > > sie organizuja przeciwko imigrantom:)))
                    >
                    > nie zapominaj ze mimo koloru skory jestes bambusem dla VB tyle ze lzejszej
                    > kategorii

                    ale moja ulica mnie jakos zaakceptowala...grzeczne dziewcze jestem, "dzien
                    dobry" mowie i "dziekuje"...:)))
                    • paw_dady Re: pytanie do piemeltje 28.11.04, 13:37
                      > > > > > jakas przewrazliwiona jestem:) nie wiedziec czemu:))))
                      > > > > fakt nie wiedziec czemu ;P
                      > > > nie wiem, moze cie z kims pomylilam:)
                      > > chyba tak ;)
                      > w realu by mi sie to nigdy nie zdazylo:))

                      nie watpie


                      > > >nie wstaje przed 8:30, pracuje srednio 6 h dziennie...
                      > > he he w kategoriach belgijskich to pracoholizm.

                      > bo lubie to co robie, gdybym nie lubila, bylabym w pelni zasymilowana:))

                      a nie jestes? to co robisz w legowisku Winterow



                      > > > > he he a VB podpbno juz rozwiazany a tu prosze...
                      > > > ja tez bylam w szoku...nobliwe panie z trwala na siwych wlosach
                      skrytobojczo
                      > > > sie organizuja przeciwko imigrantom:)))

                      > > nie zapominaj ze mimo koloru skory jestes bambusem dla VB tyle ze lzejszej
                      > > kategorii

                      > ale moja ulica mnie jakos zaakceptowala...grzeczne dziewcze jestem, "dzien
                      > dobry" mowie i "dziekuje"...:)))

                      myslisz ze mowisz bez akcentu?. jak dla mnie nie zaakceptowala a toleruje.
                      Toleruja toleruje. Do pierwszej roznicy zdan/zderzenia interesow. np. przy
                      kupnie domu.

                      obym sie mylil.
                      • boe_ Re: pytanie do piemeltje 28.11.04, 16:35
                        paw_dady napisała:


                        > myslisz ze mowisz bez akcentu?. jak dla mnie nie zaakceptowala a toleruje.
                        > Toleruja toleruje. Do pierwszej roznicy zdan/zderzenia interesow. np. przy
                        > kupnie domu.

                        nie wdaje sie z nimi w rozmowy, tylko sie sobie klaniamy...poza tym nie dbam o
                        akcent, nie wstydze swojego obywatelstwa i wszem i wobec do niego
                        przyznaje...swiadczy o tym chociazby ogromna bialo-czerwona flaga z orlem ktora
                        dostalam w prezencie i powiesilam nad biurkiem w pracy:) moi belgijscy koledzy
                        zabierali ja na mecze polskiej reprezentacji do uniwersyteckiej kafejki podczas
                        ostatnich mistrzostw:)
                        ...co znaczy "jak dla mnie"??, a co ty mozesz o tym wiedziec? znasz tu
                        kogos?...jezeli chodzi o kupno domu, to po pierwsze, jak sie uprzemy to i tak
                        nie maja nic do powiedzenia, najwyzej przestaliby mowic "dzien"dobry" a po
                        drugie, wrecz przeciwnie, obawiaja sie ze moze go kupic ktos inny...wiem, bo
                        mam wtyczke w postaci tesciowej, ktora jak wiekszosc naszych sasiadow mieszka
                        tu juz 30 lat

                        kaca masz paw dzisiaj, czy sie nie wyspales?
                        • paw_dady Re: pytanie do piemeltje 28.11.04, 17:54
                          > ...co znaczy "jak dla mnie"??, a co ty mozesz o tym wiedziec? znasz tu
                          > kogos?
                          wystarczajaca ilosc zeby miec powod zadawania takich pytan. a ty znasz kogos.
                          tak naprawde czy tylko dziendobry jak sama mowisz?


                          ...jezeli chodzi o kupno domu, to po pierwsze, jak sie uprzemy to i tak
                          > nie maja nic do powiedzenia, najwyzej przestaliby mowic "dzien"dobry"

                          uwazaj bo sie zdziwisz

                          > a po
                          > drugie, wrecz przeciwnie, obawiaja sie ze moze go kupic ktos inny...

                          owszem np. jakis rezolutny marok. powiedzmy szczerze srarzy Belgowie wymieraja
                          i na to miejsce wchodza mlodzi i rozwojowi Marokanczycy...


                          > wiem, bo
                          > mam wtyczke w postaci tesciowej, ktora jak wiekszosc naszych sasiadow mieszka
                          > tu juz 30 lat

                          o tym wlasnie mowilem


                          > kaca masz paw dzisiaj, czy sie nie wyspales?
                          nieee nie pracuje na uni wiec nie musza tak ciezko odreagowywac ale dzieki za
                          troske ;)
                            • paw_dady Re: do pawia 30.11.04, 15:50
                              boe_ napisała:

                              > zgodnie z regula, ze kac trwa tylko do teleekspresu, potwierdziles moje
                              > przypuszczenia:)

                              widzisz znow nie trafilas ;), od kiedy nie jestem sfrustrowanym inteligencikiem
                              dziobiacym na uniwerku nie musze pic. ale takie prawo natury kto sie frustruje
                              nicoscia 'pracy naukowej' musi pic. ja nie musze.
                              • boe_ Re: do pawia 30.11.04, 19:35
                                paw_dady napisała:

                                >od kiedy nie jestem sfrustrowanym inteligencikiem dziobiacym na uniwerku nie
                                musze pic.

                                rozumiem z tego ze nauka cie frustrowala...co, nie nadazales za grupa?
                                • paw_dady Re: do pawia 01.12.04, 10:25
                                  boe_ napisała:

                                  > paw_dady napisała:
                                  >
                                  > >od kiedy nie jestem sfrustrowanym inteligencikiem dziobiacym na uniwerku n
                                  > ie
                                  > musze pic.
                                  >
                                  > rozumiem z tego ze nauka cie frustrowala


                                  wiesz robienie 'pracy naukowej' w Europie to nikoniecznie to czego szukalem.
                                  Albo cos sie robi dobrze albo wcale.
                                  o waunkach odbytowych nei wspomne.



                                  > ...co, nie nadazales za grupa?
                                  aa to ty pracujesz tylko z grupa! rozumiem, ze samodzielnie nie potrafisz? tak
                                  tez bywa.
                                  • boe_ Re: do pawia 01.12.04, 11:59
                                    paw_dady napisała:

                                    >
                                    >
                                    > aa to ty pracujesz tylko z grupa! rozumiem, ze samodzielnie nie potrafisz? tak
                                    >
                                    > tez bywa.

                                    samodzielnie, to sie mozesz w domu pobawic "malym biochemikiem"
                                    a potem przyczepic sobie wyniki magnesem do lodowki


                                    • paw_dady Re: do pawia 01.12.04, 12:31
                                      > samodzielnie, to sie mozesz w domu pobawic "malym biochemikiem"
                                      > a potem przyczepic sobie wyniki magnesem do lodowki

                                      twierdzisz ze smodzielnosc nie jest konieczna u ciebie w pracy?
                                      to znaczy, ze prawdziwy naukowiec, taki co wie o co chodzi, planuje i
                                      opracowuje co ma by zrobione, a laboranci w przerwie miedzy postami trzepia
                                      testy

                                      • piemeltje punkt dla boe_ 01.12.04, 12:56
                                        Nie, paw, boe_ ma tu racje. Twoj obraz pracowni naukowej nijak nie przystaje do
                                        rzeczywistosci. Prawdziwy naukowiec to nie ten, co wie o co chodzi, bo gdyby
                                        wiedzial, toby nie musial eksperymentowac, tylko opublikowalby co wie i niech
                                        inni sprawdzaja. W laboratorium kazdemu moze przyjsc do glowy jakis pomysl,
                                        takze pani Jozi, ktora podaje kawe i zmywa filizanki po "naukowcach".
                                        Samodzielnosc w pracy naukowej jest wrecz niewskazana. Akurat np w medycynie
                                        jest tak, ze wiekszosc samotnie pracujacych odkrywcow okazywalo sie potem
                                        zwyklymi szarlatanami.
                                        • paw_dady Re: punkt dla boe_ 13.12.04, 12:00
                                          piemeltje napisała:

                                          > Nie, paw, boe_ ma tu racje. Twoj obraz pracowni naukowej nijak nie przystaje
                                          do
                                          > rzeczywistosci.

                                          nie ma? nie ma? a skad ZESPOL ma wiedziec co robic? sam soba zespol zarzadza?

                                          wiec nie ma kogos kto wyznacza kierunek badan? nieee a kto to robi ludziki od
                                          robienia testow sa ostaim ogniwem w lancuchu pokramowym a nie 'prefesura'
                                          sorrka.
                                      • boe_ Re: do pawia 01.12.04, 13:03
                                        paw, litosci!:)) dziele sie tu tymi postami z "grupa" i mamy niezly
                                        ubaw:))...szczegolnie ze mamy tu takiego jednego, co od 15 lat sam wszystko
                                        opracowuje i planuje, w przekonaniu ze nikt inny nie wymysli tego
                                        lepiej...podejrzewam ze zapetlil sie juz gdzies w latach '90, wiec oprocz
                                        budujacego poczucia bliskiego breakthrough, zadnych wymiernych korzysci z tej
                                        jego pracy nie ma...az mu sie dziwie ze sie jeszcze tak dobrze czuje
                                        samodzielnosc jest wazna w kazdej pracy, gdzie trzeba podejmowac decyzje, umiec
                                        filtrowac informacje i kojarzyc fakty...natomiast tu, jak nigdzie indziej,
                                        wazna jest praca zespolowa
                                        im wiecej glow zanagazowanych w projekt tym wieksza jego ranga i szansa
                                        powodzenia
                                        pierwszy lepszy przyklad ktory mi przyszedl do glowy
                                        www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?cmd=Retrieve&db=pubmed&dopt=Abstract&list_uids=9634230
                                        policz sobie wspolautorow, palcow ci nie starczy
                                        • paw_dady grupa bez lidera jedynie u BOE! 13.12.04, 12:05
                                          boe_ napisała:

                                          > paw, litosci!:)) dziele sie tu tymi postami z "grupa" i mamy niezly
                                          > ubaw:))

                                          nie watpie jak widze zupelnie jak rozumiem nie lapiesz o co chodzi.

                                          to n ie 'komboj' kontra grupa. tylko organizacja projektu.

                                          kazdy w grupie ma swoje miejsce. im nizej tym mniej samodzielne jak rozumiem w
                                          u was jest perfekcyjny chaos.
                                          nie macie planu projektu,
                                          nikt nie robi strategii badan i nie wyznacza kierunkow
                                          nie ma timingu badan i wymagan ezultatow, ani ich weryfikacji

                                          kazdy perfekcyjnie pracuje jako peer-2-peer. coz Sc-FI jet rzeczywistoscia !

                                          albo cos mi tu brakuje ;P
                                          • boe_ Re: grupa bez lidera jedynie u BOE! 13.12.04, 12:53
                                            paw_dady napisała:

                                            > boe_ napisała:
                                            >
                                            > > paw, litosci!:)) dziele sie tu tymi postami z "grupa" i mamy niezly
                                            > > ubaw:))
                                            >
                                            > nie watpie jak widze zupelnie jak rozumiem nie lapiesz o co chodzi.

                                            nie paw, to ty zupelnie nie wiesz o co chodzi a za wszelka cene chcesz dowiesc
                                            swojej racji..."strategii badan", "timingu badan"...to nie jest fabryka z tasma
                                            produkcyjna!! tu sie nie wyrabia norm!! wynik jednego doswiadczenie nakierowuje
                                            cie na inne...nie znasz z gory rezultatu tego co masz zamiar zrobic,mozesz cos
                                            przypuszczac, znacznie czesciej jedynie masz nadzieje, ale jezeli nic ciekawego
                                            sie nie dzieje to nie brniesz dalej w tym kierunku bo tak zaklada twoj plan
                                            piecioletni..przeciez to bzdura


                                            > kazdy w grupie ma swoje miejsce. im nizej tym mniej samodzielne jak rozumiem
                                            w
                                            > u was jest perfekcyjny chaos

                                            i kolejna nieznajomosc charakteru pracy i jej realiow...albo raczej opieranie
                                            swoich sadow na bardzo malo wydajnym i przestarzalym modelu polskiej
                                            uczelni...to co w polsce jest praktyka, tu jest wylacznie teoria...tu nie ma
                                            profesorow-polbogow i technicznych od zmywania szkla laboratoryjnego....nikt
                                            nikomu nie mowi co ma robic...kazde laboratorium ma wyznaczony pewien kierunek
                                            badan, to oczywiste, ale w obrebie tego kierunku panuje ogromna
                                            dowolnosc...liczy sie dobry pomysl, a dobry pomysl moze miec kazdy

                                            > kazdy perfekcyjnie pracuje jako peer-2-peer. coz Sc-FI jet rzeczywistoscia !

                                            zaden uklad nie funkcjonuje perfekcyjnie, ale takie jest wlasnie zalozenie paw,
                                            niezaleznie od tego jak trudno ci to pojac

                                            > albo cos mi tu brakuje ;P
                      • piemeltje akceptacja a tolerancja 28.11.04, 16:38
                        > myslisz ze mowisz bez akcentu?. jak dla mnie nie zaakceptowala a toleruje.
                        > Toleruja toleruje. Do pierwszej roznicy zdan/zderzenia interesow. np. przy
                        > kupnie domu.
                        >
                        > obym sie mylil.

                        Myslisz sie, paw, nawet nie wiesz jak bardzo. Myslisz, ze mozna odroznic
                        akceptacje od tolerancji po zachowaniu w sytuacjach zderzenia interesow? Jak to-
                        to stuprocentowi autochtoni nie zra sie miedzy soba o domy, o majatek do
                        podzialu itp? Aaaa, wiem, chodzi ci o to, ze gdy zra sie ze mna czy z boe, to
                        predzej czy pozniej nazwa mnie czy ja polaczkiem? A moze boe woli byc polaczkiem
                        niz "klote-teef" na przyklad? I co to w koncu za roznica?
                        Tolerancja jest wtedy, gdy faceci w bialych spiczastych czapkach nie ganiaja za
                        toba z kawalkiem sznura. Akceptacja jest wtedy, gdy ci faceci ubijaja z toba
                        mniej lub bardziej uczciwy interes. Dotyczy to nie tylko kwestii
                        narodowosciowych. Patrz tolerancja a akceptacja "kochajacych inaczej".
                        • paw_dady Re: akceptacja a tolerancja 28.11.04, 18:00
                          > Aaaa, wiem, chodzi ci o to, ze gdy zra sie ze mna czy z boe, to
                          > predzej czy pozniej nazwa mnie czy ja polaczkiem? A moze boe woli byc
                          polaczkiem
                          >

                          eee tam zeby polaczkiem, kto sie bedzie bawil po prostu malpa ze wschodu.


                          > niz "klote-teef" na przyklad? I co to w koncu za roznica?

                          wiesz dla mnie jest dla ciebie nie. tak iupierdliwy jestem ;)


                          > Tolerancja jest wtedy, gdy faceci w bialych spiczastych czapkach nie ganiaja
                          za
                          > toba z kawalkiem sznura. Akceptacja jest wtedy, gdy ci faceci ubijaja z toba
                          > mniej lub bardziej uczciwy interes.

                          aaa rozumiem ze np. marokanse afkomst nie przeszkadza w niczym np. kupnie domu
                          w Antwerpii ! a Polki generalnie to nie sprzataczki i kurwy. OK ponial.


                          > Dotyczy to nie tylko kwestii
                          > narodowosciowych. Patrz tolerancja a akceptacja "kochajacych inaczej".

                          he he 'heje' jako 'ajchen folk' niezle ;)
                          • piemeltje Re: akceptacja a tolerancja 28.11.04, 18:09
                            > eee tam zeby polaczkiem, kto sie bedzie bawil po prostu malpa ze wschodu

                            Malpa ze wschodu, bracie, to jestes jak sprzatasz albo kupujesz uzywany
                            samochod. Tak powyzej € 250000 (szacunkowo) nawet malpe by tu uczlowieczyli.

                            > wiesz dla mnie jest dla ciebie nie. tak iupierdliwy jestem ;)

                            Nie przecze. Ale gonisz za mirazem. Popatrz- wiesz, ze mam za sasiada nadetego
                            buca. I co? Mam sie pochlastac z tego powodu?
                            Nie masz co liczyc na to, ze wszyscy beda cie lubic i szanowac. Zwlaszcza gdy
                            taki upierdliwy jestes. I nie ma to nic wspolnego z narodowoscia. Jedyny w miare
                            dostepny sposob na zaskarbienie sobie szacunku bliznich to pieniadze. Duuuzo
                            pieniedzy!

                            > aaa rozumiem ze np. marokanse afkomst nie przeszkadza w niczym np. kupnie domu
                            > w Antwerpii ! a Polki generalnie to nie sprzataczki i kurwy. OK ponial.

                            Nie kupowalem domu w Antwerpii i trudno mi powiedziec, czy marokanskie
                            pochodzenie to problem czy nie. Mysle, ze to kwestia pieniedzy. Nie jest prawda,
                            ze Polki to generalnie sprzataczki i kurwy. Z Polek, ktore tu spotkalem,
                            mniejszosc byla sprzataczka lub kurwa (chodzi o zawod, nie o charakter).
                            • paw_dady Re: akceptacja a tolerancja 28.11.04, 18:17
                              piemeltje napisała:

                              > > eee tam zeby polaczkiem, kto sie bedzie bawil po prostu malpa ze wschodu
                              >
                              > Malpa ze wschodu, bracie, to jestes jak sprzatasz albo kupujesz uzywany
                              > samochod. Tak powyzej € 250000 (szacunkowo) nawet malpe by tu uczlowieczy
                              > li.

                              racja np. auto dla cioci z trapezwiku ;)


                              > > wiesz dla mnie jest dla ciebie nie. tak iupierdliwy jestem ;)
                              >
                              > Nie przecze. Ale gonisz za mirazem. Popatrz- wiesz, ze mam za sasiada nadetego
                              > buca. I co? Mam sie pochlastac z tego powodu?

                              siebie? jego ;P

                              > Nie masz co liczyc na to, ze wszyscy beda cie lubic i szanowac. Zwlaszcza gdy
                              > taki upierdliwy jestes. I nie ma to nic wspolnego z narodowoscia. Jedyny w
                              miar
                              > e
                              > dostepny sposob na zaskarbienie sobie szacunku bliznich to pieniadze. Duuuzo
                              > pieniedzy!

                              nienawidze przyznawac publicznie racji. Nawet Tobie ;P.


                              > > aaa rozumiem ze np. marokanse afkomst nie przeszkadza w niczym np. kupnie
                              > domu
                              > > w Antwerpii ! a Polki generalnie to nie sprzataczki i kurwy. OK ponial.
                              >
                              > Nie kupowalem domu w Antwerpii i trudno mi powiedziec, czy marokanskie
                              > pochodzenie to problem czy nie. Mysle, ze to kwestia pieniedzy.

                              wiec czemu tak zle VB traktuje Marokanczykow?


                              > Nie jest prawda
                              > ,
                              > ze Polki to generalnie sprzataczki i kurwy. Z Polek, ktore tu spotkalem,
                              > mniejszosc byla sprzataczka lub kurwa (chodzi o zawod, nie o charakter).

                              zgadzam sie z Panem Kolega, ale wystarczy pogadac z Belgami 'po godzinach' co
                              wiedza o Polkach tutaj (sprzataczki nielegaleni i kurwy). Jak to sie ma do
                              rzeczywistosci to inna sprawa ;)

      • kasiabru z tymi zakupami... 25.11.04, 22:37
        widzisz pawik, to jest podobnie jak z niektorymi okazami na forum europejskim,
        ze kupuja samochody bez VATU a nawet jeszcze badan lekarskich nie przeszli, nie
        wspominajac o jakiejkolwiek zaproponowanej i potwierdzonej posadzie.

        Mam nadzieje, ze boe sie wszystko uda i ze dom bedzie jak ta lala.
        • boe_ Re: z tymi zakupami... 26.11.04, 10:45
          troche sie kasiu zapedzilas w porownaniach, szczegolnie nie znajac
          sytuacji...poza tym tu sie nie ma co udac, to jest kwestia podjecia decyzji,
          ktora w duzym stopniu jest uwarunkowana tym jakie mamy mozliwosci przebudowy i
          jak duzo pracy i pieniedzy trzeba bedzie w ten dom dodatkowo wlozyc, zeby byl
          bardziej userfriendly..z tego wynikly moje pytania do piemeltje
          ale dziekuje, i nie omieszkam poinformowac kiedy sie juz zdecydujemy
          • kasiabru Re: z tymi zakupami... 26.11.04, 12:02
            no moze i tak. Zdaje sobie sprawe, ze dom to nie zabawa i trzeba sie porzadnie
            natrudzic, zeby wszystko bylo dograne. Mam nadzieje, ze sie wam uda. Ja tez o
            tym mysle. Moze w nastepnej pieciolatce.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka