Dodaj do ulubionych

Co slychac?

08.03.06, 21:16
A moze taki watek, gdzie bedzie takie codzienne 'blablabla' ktore nie miesci
sie pod zadnymi zdefiniowanymi tytulami? Czasem ma sie ochote powiedziec cos
tak ot... no na przyklad: moj kochany maz zrobil mi dzisiaj niespodzianke i
kupil mi nowa komorke! Moja tu nie chciala dzialac bo nie zdjelam sobie
simlocka przed wyjazdem. Teraz mam kontakt z rodzina, to mnie bardzo cieszy.
Zdecydowanie poprawilo moj wisielczy humor jak dostalam wiadomosc od Mamy
(przed wyjazdem sprawilam jej komorke i dopiero sie uczy ;-)).
No i to byloby na tyle....
Gdzie ta wiosna???
Hania
Obserwuj wątek
    • dzoaann Re: Co slychac? 09.03.06, 12:55
      Bardzo dobry wątek!!!Bo tak to trochę tu ,trochę tu się napisze,ale takich
      lużnych głupotek brakowało.Ja np.chciałabym zapytać się czy świętowałyście
      wczoraj dzień kobiet?Ja dostalam piękny bukiet gożdzików.A mężowie innych
      narodowości znają to święto?Ja je lubię i nie przeszkadza mi ,że niby
      komunistyczne.
      A Tobie,Haniu,coraz lepszego nastroju życzę.
      pzdr
      • tomsmom Re: Co slychac? 09.03.06, 15:20
        No moj maz sie wlasnie smial, ze ten telefon to niby zamiast rajstop na Dzien
        Kobiet (niby obcokrajowiec a podlapal te wszystkie teksty od nas).
        Paskudnie sie czuje, a maly oczywiscie jak na zlosc pomimo jeszcze cieknacego
        noska taki rozbojnik, ze od samego patrzenia na niego sie zmeczylam!! Tesciowie
        wlasnie zabrali go na spacer, oni sa naprawde cudni, tylko po to, zebym mogla
        sobie odpoczac. A ja, glupia, zamiast drzemke sobie uciac, to na komputerze
        wisze... No nic, moze jednak pojde sie polozyc na chwile.
        Hania
        • zapytajnick Re: Co slychac? 09.03.06, 18:36
          a ja wlasnie spedzialam dwie godziny albo i lepiej na gorze; kapiel i takie tam
          rozne upiekszajace zabiegi. Plus zrobione paznokcie u nog i rak. Nie wiem jak
          to zrobilam (w sumie to ostatni tydzien osmego miesiaca), ale jakos sie udalo
          podniesc nogi;-))).
          Dzisiaj idziemy do kanjpy (z okazji jutrzejszych moich urodzin) na 'tapenjaki'
          na bank inaczej sie pisze. Fajna zabawa, jak przed toba rzucaja jedzeniem w
          gore;-).

          A Ty Haniu sie kuruj na sobote! No prosze jakich masz dobrych tesciow!
    • tomsmom Re: Co slychac? 10.03.06, 09:44
      Mamy domek... wczoraj zadzwonila agentka z informacja, ze nasza oferta zostala
      przyjeta. Wiec zamieszkamy w Skerries (choc pewnie zanim to sie stanie to
      troche w centrum Dublina tez pobedziemy). Tak sie zle czuje, ze nawet cieszyc
      sie nie mam sily, a wlasciwie to z czego...?
      Hania
          • olliesmum Mc Donalds 12.03.06, 16:09
            Nie wiem, jaki Wy macie stosunek do McDonald's, my w kazdym razie (jako
            zwolennicy zdrowej i ekologicznej zywnosci oraz przeciwnicy tego typu koncernow)
            omijamy McD. szerokim lukiem i moj 4-letni synek do tej pory miejsca tego nie
            poznal. Tymczasem dzis rano moj maz konspiracyjnym tonem oznajmil mi, ze nasz
            synek powiedzial do niego "I want to go to McDonald's". Moj maz z powyzej
            wymienonych przyczyn tematu nie podjal. Troche pozniej moj synek powiedzial to
            samo do mnie. Bylam ciekawa, czy wie, co to jest McDonalds, czy poprostu
            powtarza cos, co uslyszal w przedszkolu od innych dzieci. Spytalam go wiec, co
            to jest McD. On na to: "A farm". No tak, wczoraj jak zwiedzalismy City w Farm w
            Zoo, Ollie spiewal: "Old Mc Donalds had a farm.." :))! Dalej Ollie wyjasnil, ze
            u McDonald's sa krowki itp.
            • dzoaann Re: Mc Donalds 12.03.06, 20:28
              Hehehe...dobre.Pewnikiem chce krówki na żywo zobaczyć.Raczej wątpie by chodziło
              o żarcie z McDonaldsa.Dla moich to jakby owoc zakazany,od chwili kiedy jeszcze
              w Polsce skorzystaliśmy w jakiejeś podróży!Do dziś to pamiętają i chcą jeszcze
              co ,zwłaszcza dla mojego męża ,jest dosłownie porażką...
              • imszulc Re: Mc Donalds 12.03.06, 21:44
                my też nie jesteśmy fanami McDonalds ale kiedyś zaprowadzę tam Córaka, żeby sama
                się przekonała jakie to świństwo :-)
                mały smakosz z niej rośnie, czekoladę wypluwa (osobiście się dziwię) krzywi się
                na widok 7up i Coli, za to strasznie posmakowały jej śledzie :-)
                • tomsmom Re: Mc Donalds 13.03.06, 10:14
                  Moja siostra zaprowadzila mala do McD jak ta miala 6 lat dopiero i poczestowala
                  cola i jakimis kurczakami z frytkami, mala wyplula doslowanie wszystko a teraz
                  jak ze szkola tam czasami ida (niestety to czesty punkt zatrzyman wycieczek
                  szkolnych) to mala bierze sobie soczek i czasami loda, a potem rozwija swoje
                  kanapki, hehehe ;-)
                  Choc wiecie co? Niestety to nie norma... Znam ludzi ktorzy posmakowali McBiedy
                  duuuuzo pozniej i do dzis lubia....
                  Milego dnia, my dzisiaj do lekarza, ja z grypa, Tomek z jakims dziwnym kaszlem.
                  Hania
            • zapytajnick Re: Mc Donalds 13.03.06, 14:59
              Gosia,

              Smieszna ta Twoja historyjka, opowiedzialam mezowi to tez sie smial. A ja od
              czasu do czasu lubie zjesc cos takiego bardzo zlego. Najchetniej na kacu, nie
              wiem dlaczego ale tak wtedy mam ochote na te wszystkie fast food-y. Straszne!
              Nie ma sie co martwic teraz, w takim stanie dawno nie bylam i nie bede szybko.
              Sama robie hamburgery i frytki czasami, wlasnie byly w sobote i do tego jeszcze
              coleslaw - 'szal golych cial' hehehe. Nie wspomne juz o lodach i coli, a waga
              bynajmniej nie stoi w miejscu.........
              Ale co tam, bede sie martwic pozniej. Juz nawet czytalam o jakiejs diecie i juz
              czuje sie lzejsza hahahah;-)))).

              Haniu,
              Jak wrocisz od tego lekarza to daj znac co i jak. Zmartwilas mnie tym 'dziwnym'
              kaszlem Tomka. A z Toba nic nie lepiej? Oj jojoj tak na poczatek takie
              horobsko, no to pewnie, ze ma sie humor wisielczy!
              Jak tam ciaza wogole? Cos juz kopie? brzuszek widac? Jak tam ubrania ciazowe,
              zakupione w polszy czy tutaj bedzie kupowac?
              Wlasnie mialam zapytac czy chcesz wiedziec plec dzidziusia, czy bedzie
              niespodzianka?
              Ale duzo pytan, co? ;-)

              milego dnia zycze
    • dzoaann Re: Co slychac? 13.03.06, 17:06
      O jesssuu.Jestem matolem.Namęczyłam sie wczoraj z tymi zdjęciami,nie wiem
      jak ,ale zamieściło sie jedno.est na zobaczcie jako Kuba i Kacper.Próbuję
      zamieścić to pod postem ,ale nie idzie mi.nie ma to jak miec kompa i ledwo na
      nim klikać...szkoda słów,estem zniesmaczona samą sobą
      • dzoaann Re: Co slychac? 13.03.06, 17:11
        Niby coś jest,ale nie tak jak trzeba...oszszsz kurczę,mam dość,może jutro
        spróbuję coś zdziałać normalnego.Tylko błaaagam,nie nabijajcie się ze mnie za
        mocno...
        --
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=38364937
          • dzoaann Re: Co slychac? 15.03.06, 01:54
            Teraz takie zdjęcia...he he..widać mojego mężula.
            A w ogóle to spać dziś nie moge ,bo wyobrażcie sobie spałam w dzień 3 godziny!
            Zupelnie nie wiem co się stalo,mąż i dzieci latali na palcach, bo mysleli,że
            mama znów chora.A ja wstałam jak skowronek i teraz nie mam co ze soba
            zrobić.Normalnie to bym ksiązke poczytala,ale właśnie skończyłam ostatnią i nie
            mam co ze sobą począć.Zostaje forum,ale kiedy zalegnę spać ,a jak wstanę jutro-
            oto jest pytanie?
            A dziś ze szkoły syn przyniósł info,że w czwartek mają dzień bez mundurka i
            takie tam,a na końcu:"So don`t be mean and wear some GREEN!!!":(((Załaaaaamka:
            (((
            Nie mam nic zielonego dla niego oprócz piżamy i jednej koszulki.W samej
            koszulce nie pójdzie przecież.Jak myślicie- czy ja muszę mu kupić coś zielonego
            czy ubrać go normalnie?to chyba jakiś zwyczaj przed Św.Patrykiem?Zgłupiałam...
            • zapytajnick Re: Co slychac? 15.03.06, 10:37
              ja wczoraj tez cos zasnac nie moglam, krecilam sie i wiercilam na lozku.
              Normalnie to szybko zasypiam i generlanie spie cala noc, no chyba ze Maja mnie
              obudzi, bo smoczek czy przykryc czy cos tam innego. Pozniej Colm wrocil ze
              spotkania z chlopakami, wiec tez mnie obudzil.
              Moze byla jakas pelnia czy cos......;-)

              Z tym zielonym to nie mam pojecia, bo jeszcze przez to nie przechodzilam. Maji
              nie ma na forum to tez Ci nie podpowie, bedzie dopiero za tydzien. Spytaj czy
              syn chce cos ubrac zielonego czy nie. Jesli wszyscy sie przebieraja to moze kup
              mu jakas bluzke z dlugim rekawem i juz. Pelno jest ich w sklepach.

              A jak tam czuja sie Hania i Tomek? Cos nic nie piszesz.
              • tomsmom Cienko... 15.03.06, 11:19
                Nawet ostatnio siedzenie przed komputerem to wyczyn nie lada - potwornie bola
                mnie oczy i glowa a w takim stanie ekran komputera czy telewizora to prawdziwa
                meka. Wlasnie wzielam paracetamol przed chwila (Pani doktor stwierdzila, ze mam
                jakas infekcje a wziac moge tylko to i tyle) to moze na pare slow wystarczy...

                Dzieki Gosiu za zdjecia, jeszcze ich nie obejrzalam z powyzszych powodow i
                dzieki za zainteresowanie... teraz to mam wrazenie, ze jestem taka sama jak ten
                palec...

                Pani doktor mila byla, osluchala Tomka, popatrzyla, popytala i stwierdzila, ze
                nic mu nie jest. Fakt, ze kaszle, ale 'to minie' a to ze nie je nic poza
                bananami, bulkami, mlekiem w proszku i soczkami to jakos tez jej nie przejelo.
                Kaszle troche nadal, ale tu wszyscy teraz w tym domu zapowietrzeni, tak poza
                tym ma dobry humorek wiec moze faktycznie to nie problem... ale z jedzeniem to
                porazka. I to nie to, ze nie ma apetytu, bo jak sie dwa dni temu dorwal do
                obiadu to zjadl i kawal szynki pieczonej i marchewke i brokuly ale to byl RAZ.
                On ma chyba ten sam problem co ja: nic mu tutaj nie smakuje! Ja jakos zawsze
                cos innego znajde a jego tesciowa czekolada zakleja i twierdzi, ze jest OK.
                Boze jak ja juz chcialabym przeprowadzic sie do Dublina! Tu nie jest zle, ale...

                Wysylam Chrisa do tego polskiego sklepu na Talbot St bo on zaraz prawie obok
                tam pracuje, ale oczywiscie nie ma czasu... A ja nie-mobilna, nie czuje sie na
                silach. Tesc dzisiaj polecial do Genewy, mala w przedszkolu, tesciowa ma tez
                jakies zajecie do popoludnia (zostawila mi numer tej swojej modelki w ciazy,
                ktora mieszka zaraz tu obok, ale jakos nie mam ochoty sie widziec dzisiaj z Ms
                Perfect) wiec siedze sama i rycze a Tomek dzielnie mi w tym pomaga... tak mi
                sie zebralo. Nic nie jest tak jak ma byc a moje najgorsze oczekiwania okazaly
                sie wcale nie takie zle w zetknieciu z oblesna rzeczywistoscia. Ja wiem, pewnie
                brzmie jak taka drama queen ale to pewnie przez to fatalne samopoczucie.

                Coby jeszcze odpowiedziec na Twoje pytania Gosiu: tak, chce wiedziec kto to u
                mnie tam siedzi w tym opaslym brzuszysku (waze juz dokladnie tyle samo ile
                mialam jak stanelam na wadze w porodowce!!!!), ale dowiem sie pewnie dopiero w
                maju jak bede w PL. Nie mam preferencji. Ciuchy juz od miesiaca nosze ciazowe,
                kupione w PL bo tutaj jeszcze na zakupach nie bylam (jesli nie liczyc PowerCity
                gdzie tesciowa kupila nam ekspres do kawy i juicer/blender coby Tomek mogl
                soczki z marchewki popijac). Rodzic pewnie bede w Drogheda bo Pani doktor tutaj
                przypisala mi tam jakas consultant, twierdzac, ze stad niby najlepszy dojazd i
                szpital OK, itd, a co ja tam wiem.

                No nic, pojde sie polozyc bo glowa mi peka a o 17 wroci mala i znow bedzie
                jeden wielki wrzask... Boze moj, moze ja powinnam miec tylko jedno dziecko?...
                Hania
                • imszulc Re: Cienko... 15.03.06, 12:22
                  Haniu, zobaczysz że wszystko się ułoży. Mi to zajeło prawie 3 lata ale w końcu
                  pogodziłam się z tym, że tu jestem. Trochę mnie trzyma na duchu fakt, że mamy w
                  planie powrót do Kraju chociaz termin powrotu staje się coraz bardziej odległy.
                  Na pweno, jest Ci ciężko, wszystko się zmieniło: nowe miejsce, ciąża, mała
                  dzidzia... Wszystko nie tak jak było wcześniej, jeszcze jakieś choróbska do
                  tego, musi trochę czasu upłynąć zanim przywykniesz. Trzymaj się cieplutko.
                  Pozdrawiam serdecznie
                  Iwona
                  • annie_pl Re: Cienko... 29.05.06, 15:13
                    Mam akurat przerwe na lunch i czytam sobie te "babskie bla bla" i smutno mi sie na duszy robi. Jestem tu ponad 2 lata i az do ostatniego pobytu w Polsce nie mialam problemow z akceptacja zycia na obczyznie. Ale bylismy z mezem teraz na weekend dniumatkowy (hihi ale slowko wyszlo) i przy okazji mialam roczek mojej chrzesnicy, ale jak sie zegnalam ze wszytkimina wspomnianych urodzinach nie moglam opanowac placzu. A jak juz zaczelam to ryczalam nieprzerwanie przez kilka godz. Biedny Robert najpierw staral sie pocieszac, potem tulic, potem krzyczal a na koniec juz tylko ignorowal. Postanowilam juz nigdy wiecej nie jechac na tak krotko. Pekalo mi serce. Najgorsze ze tym nastrojem zarazilam wszystkich wkolo, przyjaciol, mame tesciowa...ojj a teraz wam marudze. Ale troche latwiej mi to do was pisac, bo same tez chyba podobnie przezywacie. Zastanawiam czego my tu szukamy...za czym gonimy...mam ze soba rodzine, ale moja druga rodzina zawsze byla paczka przyjaciol z harcerstwa - znamy sie wlasciwie cale zycie i to za nimi najbardzije tesknie...
                • zapytajnick Re: Cienko... 15.03.06, 14:13
                  oj to biedna jestes Haniu! Naprawde szczerze wspolczuje. Choroba i jeszcze to
                  tego nie na 'swoim'. Nie wiem jak tesciowie byliby super, zawsze to na swoich
                  smieciach lepiej. Z drugiej strony, masz towarzystwo. Moze nie koniecznie
                  krzyczacej malej dziewczynki jest wskazane w Twoim stanie.
                  Kiedy sie przeprowadzacie do tego mieszkania w Dublinie? Pewnie jak rzeczy z
                  Polski dojada, nie? Czy moze odrazu do nowego domu?

                  Ja przestalam jezdzic do tesciow, bo Colma siostra z dwoma dziewczynkami
                  zrobila sobie monopol na wizyty u mamy i jest codziennie. Ja niestety nie mam
                  sily ganiac za dziewczynkami i upominac je, zeby Maje nie popychaly, wiec nie
                  jezdze wogole. Jezdzimy w weekendy z Colmem.
                  Chociaz znam dzieci bardzo spokojne i grzeczne naszych znajomych. Jest jakas
                  nadzieja, swiatelko w tunelu;-).

                  Co do jedzenia to nie dziwie Ci sie, ze Ci nic nie smakuje. Ja na poczatku tez
                  bardzo narzekalam, ale jakos z czasem czlowiek sie przyzwyczail. Do ciemnego
                  chleba tutejszego (brown bread) sie nie przekonam. Kilka razy probowalam, rozne
                  wersje i ciagle mowie nie.

                  Tomkowi moze zaproponuj jakis ser zolty albo parmezan. Sa takie paleczki z
                  zoltego sera, Maja czasami sobie wezmie taki serek w reke. Podobno one sa od 3
                  czy 4 lat, ale ja i tak podaje. Trzeba uwazac, zeby sie nie zaksztusil tylko.
                  Jogury tez moze mu dawaj, albo takie serki. Szynki takiej zwyklej ze sklepu tez
                  nie zje? Zrob moze mu kanapke z szyneczka z bialym chlebem, albo jeszcze lepiej
                  z tostem i pokroj na kawalki, moze sie skusi.

                  Sa w polskim sklepie sloiczki polskie, to moze Chris by malemu kupil. A jak nie
                  to moze nastaw zupke; jakies miesko, warzya i zupa gotowa.

                  A tak wogole to wiesz gdzie mozesz zadzwonic. Masz do mnie numer, a ja
                  bynajmniej na modelke nie wygladam;-).
                • olliesmum Re: Cienko... 15.03.06, 22:50
                  Haniu, nie znam Cie osobiscie i jestem nowa na tym forum, ale doskonale Twoj
                  podly nastroj rozumiem, bo 4,5 roku temu przezywalam cos podobnego, nawet chyba
                  bylam w troche gorszej od Ciebie sytuacji, bo bez zadnej rodziny... Przyjechalam
                  tu w 20-m tygodniu ciazy, wieczorem, w deszcz...Mieszkanko, ktore wynajal moj
                  maz bylo tak male (mniej niz 40m2), ze po prostu sie rozplakalam od razu po
                  przyjezdzie. Nasze rzeczy mialy dopiero tu dotrzec (dotarly po 2-ch
                  tygodniach!), wiec nawet nie mielismy jak zrobic sniadania w pierwszy dzien po
                  przyjezdzie. Moj maz zaproponowal, by pojsc do pobliskiej kawiarni, ktora byla
                  tak zadymiona, ze od razu wyszlam... Coz, pierwszy tygodnie byly dosyc trudne.
                  Mieszkalismy przedtem w Niemczech i mozesz sobie wyobrazic, jaki przezylam szok,
                  gdy dowiedzialam sie w Rotundzie, ze na pierwsza wizyte kontrolna u lekarza mam
                  czekac 6 tygodni, na USG w ogole nie mam co liczyc itd. Z tego wszystkiego zaraz
                  dostalam tzw. Braxton hicks, strasznie sie czulam, to chyba bylo wynikiem
                  stresu. Bardzo tesknilam za dawnym miejscem zamieszkania, blizej Polski, gdzie
                  wszyscy przyjaciele itd.
                  Teraz czuje sie tutaj dosyc dobrze, mysle, ze jak w domu, wiele rzeczy sie
                  ulozylo, choc za niektorymi dalej tesknie (zwlaszcza za lepszym systemem opieki
                  lekarskiej). Co do jedzenia, to wyobraz sobie, ze jakos odzwyczailam sie od
                  wielu rzeczy z Polski (w ktorej juz od dawna nie mieszkam), np. od bigosu,
                  szynki "ze sklepu" (nie tej swojskiej), bialego sera, bialego chleba.
                  Wiem, ze poczatki sa trudne, ale kiedys te trudnosci sie skoncza i moze bedziesz
                  wracala tutaj jak do domu? :)
                  Wydaje mi sie, ze ogolnie rzecz biorac, jak ma sie prace i srodki do zycia, to
                  zycie tutaj jest calkiem fajne, ludzie w wiekszosci naprawde sa mili i
                  przyjazni, bardzo grzeczni, optymistyczni.
                  Mam nadzieje, ze z czasem wszystko sie dobrze dla Ciebie/Was dobrze ulozy i ze
                  znajdziesz tu wiele rzeczy i ludzi, ktore/ych polubisz. Tego naprawde Ci zycze!
                  No i niedlugo bedzie tu prawdziwa, piekna wiosna!:))
                  Wszystkiego dobrego,
                  Gosia
                  • tomsmom Wielkie dzieki 16.03.06, 16:36
                    Naprawde bardzo mi pomagacie... bo choc wszyscy naokolo mi powtarzaja 'it'll be
                    fine soon' to nie to samo jak sie uslyszy cos podobnego od kogos kto przez cos
                    podobnego (lub gorszego ;-) przeszedl sam... Obiecuje, ze postaram sie wiecej
                    juz nie smecic, bo pol watku tutaj juz spedzono na pocieszaniu mnie, az mi
                    glupio, przepraszam, ze sie tak rozklejam!

                    Dzisiaj juz jest lepiej, wprawdzie za oknem grad, a morze wyglada jakby sie
                    wscieklo, ale nawet pare razy wyszlo slonce. Nic mnie juz przynajmniej nie
                    boli, tylko jeszcze troche jestem 'pociagajaca' i 'charczaca' ale to tez pewnie
                    wkrotce minie.

                    Dzieki Gosiu (od Maji ;-) za rady - Tomek faktycznie rzucil sie wrecz na te
                    paseczki z sera, a zupke, ktora mu ugotowalam pochlonal, wiec moze i z tym jego
                    apetytem nie bedzie zle. Jakos zapomnialam w tym wszystkim, ze przeciez nie
                    musze mu dawac tego co jest, a moge sama cos zrobic, glupie, co? Ale taka sie
                    ze mnie tutaj jakas otepiala oferma zrobila, musze sie troche ruszyc. Chocby
                    dla tego mojego biednego meza: martwi sie biedaczek, ze mi tu zle, a sam ma
                    trudnosci zeby sie dostosowac do nowej pracy, dojazdow o 6 rano, kucia w
                    pociagu (wciaz ma te 4 egzaminy do zdania w czerwcu) i tez w sumie zostawil w
                    Polsce kumpli, znajomych, a tu wszystko od poczatku i jeszcze marudna zona w
                    domu.

                    Wiec powoli zbieram sie 'do kupy'. I tylko zakup domku troche nam zycie
                    skomplikowal: nie bedziemy przeciez wszystkich maneli brali ze soba do malego
                    mieszkania po to, zeby potem placic za ich przewoz do Skerries. Postanowilismy
                    wiec, ze jakos postaramy sie przezyc do lata (wczesniej pewnie nie uda sie
                    wprowadzic) na tym co ze soba przywiezlismy... Tomek bez zabawek (no, cos mozna
                    pozyczyc od rodziny) a my bez ciuchow (to pol biedy bo zawsze mozna isc na
                    zakupy poza tym i tak w wiekszosc sie nie zmieszcze) i innych waznych rzeczy
                    (typu dokumenty np swiadectwo zawarcia malzenstwa, ktore chca prawnicy...).
                    Mieszkanie w Dublinie bylo wynajmowane z pelnym wyposazeniem wiec praktycznie
                    wszystko ma, ale wiecie jak to bedzie: jak mieszkanie w hotelu.... no coz...

                    A tak na marginesie: gdyby ktoras z Was slyszala o dobrej, sprawdzonej firmie
                    budujacej conservatories, to dajcie znac prosze.
                    'Drama Queen' ;-)
                    • suesslein Re: Wielkie dzieki 16.03.06, 21:30
                      Droga Haniu,
                      witam Cie na ziemi irlandzkiej, przede wszystkim, przepraszajac, ze tak dlugo
                      mi to zajelo:)
                      Wszstko wlasciwie zostalo powiedziane na temat adaptacji, kazdy, kto
                      zagniezdzal sie w nowym miejscu zna ten bol, jest on po prostu czescia naszego
                      zycia- tulaczego:)
                      Ja podobnie jak Gosia przeprowadzilam sie tutaj po ponad 10 latach spedzonych w
                      Niemczech, podobnie jak kazda a nas przezywalam swoje wzloty i upadki-
                      wlasciwie w odwrotnej kolejnosci- hahaha
                      Powiem Ci tylko jedno na pocieszenie- ja, tak jak Ty,mam tutaj rodzine meza,
                      zawsze mi bardzo przyjazna, pomocna, kochajaca. I to jest bardzo duzo! Pomysl o
                      tych wszystkich, ktorzy nie maja tu nikogo. O tych wszystkich Mamach siedzacych
                      w domu z malym dzieckiem, bo maz caly dzien w pracy, co one maja powiedziec? A
                      nie wszystkie mieszkaja w miastach, nawet nie w miasteczkach, a na wsi tutaj,
                      zupelnie jak w Pl- po prostu nie ma dokad pojsc.
                      Wiec reasumujac: Jestesmy szczesciarami:)

                      Ja bardzo chcialabym Was wszystkie poznac, spotkac sie, bo z tego co tu
                      regularnie podczytuje- przyznaje sie bez bicia- stanowicie grupke milych
                      babeczek. Mieszkam jakies 80 km od Dub, wiec niby nie daleko, a jednak daleko:(
                      Postaram sie jednak jakos zorganizowac i dolaczyc do Was.
                      Na razie pozdrawiam Was wszystkie cieplo w ten sniezny wieczor.

                      Renia
                      • olliesmum Re: Wielkie dzieki 16.03.06, 23:19
                        Hallo Susslein, to znaczy Reniu :)),
                        Ciekawa jestem, czy mialas podobne do mnie odczucia, przenoszac sie do Irlandii
                        - przede wszystkim co do Health care :(. I w ogole jak dawno tu mieszkasz?
                        Masz racje, nie jest latwo, gdy nie ma sie wsparcia zadnej z obu rodzin tu, na
                        miejscu. Ja ten pierwszy rok po urodzeniu synka odczulam jako dosyc trudny, i
                        nawet teraz nie jest tak latwo... Bo gdy chcemy z mezem wyjsc wieczorem (co nie
                        nastepuje czesto), trzeba wynajac babysitterke, a to kosztuje. Mamy tu co prawda
                        przyjaciol, ale wlasciwie wszyscy po drugiej stronie miasta, co bez posiadania
                        samochodu oznacza, ze nawet, gdy moga pomoc, to jest dosc skomplikowane, plus
                        trzeba zaplacic za taxi itd. Czyli takie wyjscia sa drogie i ... stresujace.
                        Nie mowiac o kosztach za przedszkole (horrendalne tu w Dublinie!) no i w ogole o
                        mozliwosci widzenia sie z rodzina, szczegolnie dziadkami, tylko dwa-trzy razy do
                        roku... Ollie bardzo teskni za moja rodzina w Polsce, za Babcia, za sniegiem...
                        Ja tesknie za lasami, za dzialka rodzicow, za tym, by ktos sie o mnie
                        zatroszczyl "tak jak Mama" :) I borykam sie z tym, by nauczyc synka mowic po
                        polsku bez wielu kontaktow z rodzina. Czyli nie jest lekko.
                        Takie to juz rozterki emigrantow.
                        Jakbys kiedys sie wybierala do Dublina, daj znac, mozna by sie spotkac przy
                        kawie i pogadac :)).
                        Pozdrawiam,
                        Gosia

                        • suesslein ach Gosiu:) 17.03.06, 00:49
                          to temat rzeka, dla mnie juz prawie wyschnieta, o pustym, niegroznym korycie:)

                          Ja bede w Dublinie 11 kwietnia, bo jade do ambasady polskiej wreszcie zmienic
                          nazwisko w paszporcie, hahahah zajelo mi to ponad 4 lata- niezle.
                          Nie wiem gdzie dokladnie mieszkasz,( Polska Ambasada jest w Balsbridge, czyli
                          dosc w centrum) ja zostawie Jasia z babcia, wiec bede miala dzien wolny. Mozemy
                          sie jakos spotkac, czemu nie?

                          Na razie ide spac, bo jutro tez jest dzien, ktory dla mojego syna, jak zwykle,
                          zacznie sie wczesniej, niz ja bym sobie tego zyczyla.

                          papa
    • imszulc Re: Co slychac? 16.03.06, 23:51
      Witajcie,
      ciesze się Haniu, że chociaż troszeczkę możemy Cię pocieszyć. Mam nadzieję, że
      teraz to już tylko lepiej będzie. W końcu wiosna ;-)
      Fajnie, że coraz więcej Mam na forum się pojawia. Ja dzisiaj cięzki dzień miałam
      i nie mam siły pisać. Mam nadzieję, że odpoczniemy trochę w Kilkenny. Nie licząc
      Bożego Narodzenia, to będzie nasz pierwszy wolny weekend od września. W Kilkenny
      nie będę odcięta od netu ale chyba dopiero w poniedziałek się odezwę. Udanego
      weekendu wszystkim życzę.
      Pozdrawiam
      Iwona
      • dzoaann Re: Co slychac? 17.03.06, 01:06
        Haniu!
        To dobrze,że już troszkę "nos do góry" podniosłaś!Pomalutku wszystko sie
        ułoży,a Ty wszystko zorganizujesz.Mnie było łatwo na początku ,o wszystko
        przyćmiewała radość,że nareszcie jestesmy razem z mężem po długiej
        rozłące.Deprecha przyszła po około 2 m-cach.Ale teraz jest lepiej,a wszędzie
        kwitną żonkile:)))
        Będzie lepiej jak wyprowadzicie się od teściów,choćby do wynajętego
        mieszkania.Po prostu będziecie się kisić we własnum sosiku!A jak już kupicie
        dom to nie ma bata:)
        Reniu,Gosiu,piszcie o sobie.Im nas więcej tym lepiej.
        A,Tobie,Iwona też udanego weekendu życzę.Jak tam Gagatek,dalej tak pożera
        wszystko?Zazdroszczę Ci,bo Kacper mógłby nie jeść chyba wcale...nie ma na to
        czasu...hehe.Zawsze gdzieś pędzi.
        Pozdrówka
        P.S.
        U mnie nuda kompletna...bleee
        • tomsmom Gdzie ta wiosna??? 17.03.06, 13:38
          Ponoc gdzies tam maszeruje parada, ale tu w Skerries pada grad i morze szaleje
          i ostatnie na co mam ochote to wyjscie na zewnatrz!! Co za aura, a w Polsce
          ponoc slonce i plusowa temperatura!!

          Renia, Gosia (olliesmom) moze wpadlybyscie do mnie tego 11 kwietnia,co? Ja juz
          bede w Dublinie, mam mieszkanie zaraz przy Connolly station (latwo znalezc)? To
          taka sugestia... bo ja tez chetnie bym do Was dolaczyla, brakuje mi tu
          pogaduszek po polsku...

          Asia, rozumiem, ze chorobska juz sobie poszly i daly Wam odetchnac? Mnie
          jeszcze cos dusi ale ogolnie jest o niebo lepiej. Za jakis tydzien, najpozniej
          dwa przeprowadzimy sie wreszcie do naszego mieszkania w Dublinie, a pod koniec
          kwietnia mam nadzieje, zaczniemy remont w naszym nowo-zakupionym domku w
          Skerries. Moze uda nam sie tam wprowadzic przed latem? Fajnie byloby miec swoj
          ogrodek na lato... A Kacper troche jak moj Tomek? Na jedzenie nie ma czasu?
          Teraz wlasnie ucial sobie drzemke, ale zanim zasnal skusil sie na kawalek kiwi,
          bylam w szoku bo w sumie to zbyt slodki owoc nie jest, ale jakos mu zasmakowalo.

          Mam nadzieje, ze Iwona dobrze sie bawi w Kilkenny i za tam troche cieplej..?
          No to wesolego Sw Patryka i oby wkrotce nam ta wiosna zawitala!!
          Hania
          • olliesmum Re: Gdzie ta wiosna??? 17.03.06, 14:27
            U nas w Dublinie tez taka pogoda, ze jeszcze nie wyszlismy nigdzie dzisiaj,
            bardzo zimno i wieje wiatr...
            Haniu, chetnie bym Cie odwiedzila 11 kwietnia, tyle ze pracuje, wiec moglabym
            wpasc do Ciebie najlepiej po pracy, tzn. moge skonczyc o 16, a pracuje niedaleko
            O'Connell Street. Inna mozliwosc to w porze lunchu, ale wtedy bylabym
            ograniczona czasem. Chyba, zebysmy sie wszystkie trzy spotkaly gdzies niedaleko
            mojego biura, np. w ktorejs z kafejek w tzw. italian quarter, miedzy Jervis
            Centre a Liffey. Sa dosyc przyzwoite i nie zadrogie. Co Wy na to, Haniu i Reniu? :)
            Haniu, ile ten Twoj Tomek ma lat, bo Ollie jak mial roczek uwielbial wcinac to,
            co kawasne, jadl nawet surowa kiszona kapuste, teraz tez lubi kiwi i jogurt
            naturalny, ale kapusty juz nie chce :))
            • tomsmom Re: Gdzie ta wiosna??? 17.03.06, 18:11
              No to faktycznie lepiej bedzie gdzies blizej Ciebie, bo Renia moze bedzie
              musiala wracac po poludniu wiec moze jednak ktoras z tych kafejek? Do tego
              czasu powinnam miec juz jakie takie pojecie, a w razie czego pomoge sobie
              mapa...

              Tomek ma 17,5 miesiaca i tez faktycznie czasami ciagnie go do kwasnego, np
              przed wyjazdem zajadal sie ogorkami kiszonymi babci, a jakie miny przy tym
              robil!!! Cos a'la 'niezbyt pyszne ale musze wiec jem' - pekalismy ze smiechu!

              No to czekamy na to co powie Renia, ale wstepnie mozemy juz ustalic, ze sie
              tego 11 zobaczymy? Fajnie!
              Hania
              • olliesmum Re: Gdzie ta wiosna??? 17.03.06, 18:19
                Mam nadzieje, ze Reni bedzie pasowalo kolo poludnia. Ja praktycznie, jesli nie
                mam akurat jakiegos zebrania, a tego dnia chyba nie powinnam, moge wyjsc z
                pracy miedzy 12 a 14 (mamy flexi time). Moze wiec spotkalybysmy sie kolo 12.30?
                W poniedzialek pojde zobaczyc, jak te 3 kefejki (wszystkie serwuja kuchnie
                wloska) sie nazywaja i przesle Wam dokladny adres. Nie wiem, czy bedziesz z
                Tomkiem, ale mysle, ze lokale te sa dosyc child friendly :)).
                Tam w ogole obok jest taki sklep Euroshopper, ktory takze sprzedaje produkty z
                Polski, ale mieszkajac kolo Connolly Station, bedziesz miala pare takich sklepow
                "pod reka" :).
                Czy Wy przypadkiem bedziecie mieszkac w jednym z tych nowych blokow kolo
                Connolly Station?
                • tomsmom Re: Gdzie ta wiosna??? 17.03.06, 18:25
                  No, jesli nazwac je nowe (bo wybudowane byly jakies 10 lat temu prawie) to tak,
                  to jest zamkniete osiedle, takie czerwone bloki IFSC, zbudowane na dokach
                  (pelno naokolo wody).
                  OK, to super, mozemy sie wtedy spotkac, ja nie pracuje wiec mi pasuje kazda
                  praktycznie godzina. Bede z Tomkiem, bo nie bede miala co z nim zrobic, ale
                  powinien dac nam pogadac, z reguly jest dosc spokojny.
                  To czekamy na Renie.
                  • suesslein Re: Gdzie ta wiosna??? 17.03.06, 21:43
                    Hej Dziewczyny,


                    wspaniale brzmi:) Ja mam stawic sie w Ambasadzie na 10. nie mam pojecia ile mi
                    sie zejdzie, ale na lnch powinnam byc juz - chyba- po... Znam Dublin ieco, bo
                    pracowalam tam 2 lata, wiec nie bede za bardzo zgubionaw stolicy, hahahah

                    Moze sie przedtem wymienimy numerami tel w razie co? Ja przesylam Wam moj na
                    priva.

                    Pozdrawiam
                    Renia
                    • olliesmum Re: Gdzie ta wiosna??? 19.03.06, 21:58
                      Hej Reniu,
                      Chetnie wymienie sie z Toba i z Hania numerami telefonow, ale nie wiem, jak sie
                      wysyla i odbiera wiadomosci na priva...:( Moze mnie wtajemniczycie?
                      Z gory dziekuje i pozdrawiam,
                      Gosia
    • suesslein To bardzo proste 19.03.06, 22:05
      Gosiu,

      klikasz po prostu na nick, ktory jest pogrubiona czcionka po temacie posta i
      tym sposobem mozesz wyslac do tej osoby maila na jej adres z gazety.
      Odczytujesz swoje wiadomosci klikajac na "Poczta" , znajdziesz to w gornym
      lewym rogu tuz po logu gazety.pl ( na czerwonym tle)

      Powinno dzialac:
      Powodzenia
    • imszulc Fajny dzień dzisiaj miałam :-) 21.03.06, 01:15
      Weekend też był fajny. Bardzo lubimy znajomych których odwiedziliśmy w Kilkenny.
      Trochę mogliśmy oderwać się od codzienności i nie musieliśmy walczyć o
      przestrzeń życiową w naszym ciasnym mieszkaniu ;-)
      Dzisiaj nie dość, że znaleźliśmy nowe mieszkanie to jeszcze dostaliśmy licencję
      na którą prawie 3 miesiące czekaliśmy. Miałam tyle energii, że jak już mała
      poszła spać to pojechałam na zakupy, później oglądnełam LOST a później jeszcze
      przygotowałam pyszną zapiekankę, która czeka sobie teraz w piekarniku do jutra.
      Muszę się w końcu położyć spać bo jutro cieńko się widzę.
      Dobrej nocki.
    • tomsmom Re: Co slychac? 23.03.06, 21:05
      No to co u kogo slychac?
      Ja dzisiaj pojechalam sobie do Dublina, sama. Tomek zostal z dziadkami i swoja
      kochana krzyczaca kuzynka, a ja wsiadlam w pociag o 11 i o 17 dopiero bylam z
      powrotem. Pokrecilam sie po mieszkaniu najpierw: wymyslilam jak zorganizowac
      sypialnie Tomka (bedzie spal na materacu na podlodze) i zrobilam liste
      potrzebnych zakupow (troche tego jest...).
      Zjadlam lunch w przemilym towarzystwie (mojego kochanego meza ;-)) a potem
      pokrecilam sie po sklepach i kupilam pare fajnych, wiosenno-letnich ciuszkow
      dla Tomka. Zeby tylko ta ciepla wiosna przyszla juz w koncu!!
      Wiec w sumie fajny dzien mialam, a jakie powitanie Tomek mi zgotowal, az milo
      bylo wrocic. Najpozniej za dwa tygodnie zamieszkamy juz nareszcie u siebie...
      Hania
      • suesslein Haniu,pewnie nie mozesz sie juz doczekac? 23.03.06, 23:52
        Przeprowadzki? Ja przez trzy pierwsze tygodnie tez mieszkalam u tesciow, wtedy
        nawet tylko tesciow- to be, hahahah i odliczalam dni..... nie, abym miala tam
        zle, ale to zupelnie inaczej na swoim, szczegolnie, ze ja juz od 20 roku zycia
        nie mieszkalam z rodzicami.
        Zobaczysz, jak bedzie wspaniale, nawet jesli to tylko przejsciowe lokum:)

        Bardzo dobrze zrobilas, ze sie troche sama wyrwalas. Taki dzien kazdemu sie
        nalezy:)

        A my zostalismy z Jasiem sami na weekend. Maz polecial do Nowego Jorku. Juz
        dzwonil z piec razy pytac o..........synka, a co z biedna zona? Pytam sie? Ach
        to nasze zycie, mowie Wam!!!!hahaha
        Dzis slonko nieco sie wychylilo, zatem urzedowalismy z Jasiem na placu zabaw.
        On jak zwykle bardzo zajety zbieraniem patykow i ganianiem za psami.
        Jak dobrze pojdzie to bedziemy mieli gosci w sobote i niedziele, wiec nie
        bedzie az tak pusto w domu.
        Wam wszystkim tez zycze udanego weekendu.
        • dzoaann Re: Haniu,pewnie nie mozesz sie juz doczekac? 24.03.06, 01:00
          Ja dziś też latalam po plotach,chyba mnie mąż z rodziny wypisze.Na pocieszenie
          miał ulubiną zupkę,a rano jak wróci z pracy świeży chlebek.Właśnie nastawiłam
          w "bredmejkerze":)dotąd robiłam z gotowych mieszanek z lidla.Sa smaczne bo nie
          zawierają sody.A dziś wysiliłam się na własną kompozycję.Trochę się boję ,bo na
          litewskich drożdżach suchych,jeszcze nie wypróbowanych.No zobaczymy rano:)
          A w ogóle to znów nie mogę spać...
    • tomsmom Narazie! Papa! 24.03.06, 22:17
      Zwijam sie dziewczyny i nie wiem na jak dlugo: prawdopodobnie na poczatku
      kwietnia zaloza nam broadband w Dublinie...
      Jutro przeprowadzamy sie, tak zdecydowalam. Czuje sie fatalnie, ale jak czegos
      z soba nie zrobie to bedzie bardzo zle stad ta nagla decyzja.
      Bardzo mi Was bedzie brakowalo... :-(
      Do napisania znowu... wkrotce.
      Pa - Hania
      • imszulc Re: Narazie! Papa! 25.03.06, 19:37
        do "napisania" :-)
        ja w czwartek do PL lecę na tydzień i też przerwę w pisaniu pewnie będę miała,
        nie wiem jak to zniosę, chociaż dostęp do Internetu będzie, to nie wypada
        pojechać na tydzień i przy kompie siedzieć
        • maja92 Re: Narazie! Papa! 27.03.06, 12:52
          Powodzenia Haniu!!!

          Mam nadzieje, ze wisielczy humor zostawisz na "starym" miejscu;-))))))
          Bedziesz u siebie, to mam nadzieje, poprawi Ci humor, mnie strasznie denerwuje
          czekanie, siedzenie na walizach i musze byc wtedy szczepiona przeciwko
          wsciekliznie;-))))) wiec wiem, ze wszystko Cie denerwuje i nic Ci niepasuje, bo
          jestes teraz w takiej sytuacji, a nie innej;-))))

          Uszy do gory;-))))))
    • dzoaann Re: Co slychac? 01.04.06, 20:07
      Rano napisałam długaśny post na temat co niby u mnie słychać.Ale mój durny
      internet odmówil wspólpracy.I to właśnie u mnie słychać:
      Mam okropne kłopoty z internetem,coś dzieje się też z kompem,a w ogóle z
      eircomem się połączyść nie można i buuu...
      • dzoaann Re: Co slychac? 07.04.06, 11:10
        No,Gosiu,mam prawie jak Ty:)))

        Tzn. jeśli uda mi się wejść na forum(patrz kłopoty z netem)to też mi się
        wydaje,że cisza taka i nudą powialo.Monika urodziła,Hania nie ma jak pisać,Iwona
        się szlaja(a właśnie-kiedy one wracają?),Reszta się obcyndala i nie pisze.Buuu:(

        U mnie spoko,chodzę na kurs angielskiego.Narazie jest oki,czekam na odpowiedż z
        Fasu czy się załapałam na jakiś kurs.to tyle z życia niezawodowego.

        Na froncie domowym to w końcu dostarczyli nam łóżko piętrowe i nareszcie problem
        ze spaniem odpadł.Kuba śpi na górze,oczywiście zero problemu.Kacper na dole i
        nareszcie przesypia noce u siebie(jak dobrze!).Myślę,że ten rozkładany na noc
        materac to było trochę tak jakby nie miał swego miejsca.I na dodatek mamie nie
        zawsze się chcialo to wieczorkiem rozkładać i jak tatuś w pracy był to Kacper
        spał ze mną.Więc zamęt kompletny.Teraz jest spoko i wszyscy zadowoleni.Na
        dodatek wszystkie skrzynki z zabawkami weszły pod łóżko i w pokoju jest sporo
        miejsca.

        Co do obrączki to noszę na lewej i narazie się przyzwyczaiłam.Może kiedyś w
        Polsce zmniejszę,ale to zobaczymy.

        Dziś Kuba ma ostatni dzień w szkole przed przerwą wielkanocną,do 24-tego.Dłużej
        niż w Polsce,nawet fajnie.Będzie mial czas wylatać się z kolegami.Bo ostatnio
        taki przełom nastąpił,że moje dzieci wychodzą same na dwór i ujeżdżają z
        kolegami.nie wiem czemu to zawdzięczać,czy wiośnie,czy większej pewnosci Kuby w
        angielskim.Nie ważne.Ważne ,że biegają i bawią się jak dzieci powinny.A ja w tym
        czasie wiszę na oknie i co chwilę sprawdzam czy wszystko okej...hahaha

        To by było na tyle.Strasznie się rozpisalam:)Ludziska piszcie co u Was:)))
        Pozdrawiam wszystkich
        Aśka
        • zapytajnick Re: Co slychac? 07.04.06, 13:37
          No to widze, z u Ciebie bardzo dobrze sie uklada Asiu. Nowe lozko, chlopaki na
          podworku, super! Obys sie zalapala teraz na kurs. Trzymam kciuki.

          Iwona to chyba miala wczoraj wrocic. Nie bylysmy dzisiaj na zajeciach, bo
          mialam troche ciezka noc. Mega zgaga, bol plecow wogole tak niedobrze mi bylo,
          plus Colm bardzo pozno wrocil z pracy zamknal dom, wlaczyl alarm i poszedl
          spac. Weronika byla u znajomych. Dobrze, ze mialam komorke w sypialni, bo
          inaczej to bym nie uslyszala jej sms i biedna musiala by spac u kogos.

          Chcialam odespac nocke, ale co sie poloze to mi ta zgaga przeszkadza i jeszcze
          odbija mi sie caly czas. No mowie Wam koszmar!! Zamiast do lozka to
          posprzatalam jedna lazienke, zaraz prasowanie mnie czeka, potem zamierzam
          zrobic placki ziemniaczane i dzien z glowy. Jutro naszczecie na obiad do
          tesciow, takze laba.

          Oj chcialabym, zeby ta ciaza sie skonczyla, bo i puchnac zaczelam. Z drugiej
          strony, to jak sie urodzi Jas to dopiero bedzie jazda...... Tak zle i tak
          niedobrze ;-)))).
          • maja92 Re: Co slychac? 07.04.06, 15:58
            U nas nic nowego - mam chalupe do posprzatania jutro;-))
            W niedziele imprezka to trzeba domostwo wypucowac - ale mi sie nie chce;-))))
            Gosiu, Tobie juz duzo nie zostalo z tym brzuchem, co? Wytrzymaj....

            Jeszcze Remiemiu nie kupilam bialej koszuli do przyjecia - a to juz za miesiac.

            Eh...nic mi sie nie chce....
            • dzoaann Re: Co slychac? 05.05.06, 21:35
              ale miałam super dzień,rano park i biblioteka(upolowałam dwie fajne
              książki),potem ploty z koleżanką,plac zabaw itd.W efekcie Kacper padł po
              przyjściu do domu ledwo coś zjadł!Nie myty,ale czad...Kuba też wybiegany i
              spokojniutki jak aniołeczek:)nie ma to jak wiosna.Choć tu podobno już lato?Ktoś
              coś wie na ten temat?Takie wieści Kuba ze szkoły przyniósł...
              • imszulc Re: Co slychac? 05.05.06, 22:17
                my też cały dzień w ruchu ale z innego powdu, jak Marcin ma wolne to nagle setki
                spraw są do załatwienia
                dzisiaj szukaliśmy jakiejś durnej rurki do samochodu, którą musimy wymienić,
                żeby Punciak NCT przeszedł, w końcu znaleźliśmy jednego gościa który ma chyba
                monopol na te rurki ale było już tak późno, że dopiero na poniedziałek się
                umówiliśmy
                Córak znosił to dzielnie, bo pare atrakcji jej się w międzyczasie trafiło, ale
                na koniec dnia tak się kaszki najadła (dwie normalne porcje), że później to
                zwymiotowała, teraz śpi głodna
                brat ma wychodne a my wolną chatę, spadam :-)))
    • maja92 29.05.06 29.05.06, 13:43
      W weekend Pan Maz wrocil po tygodniu wojazy zagranicznych, czyli z Polski;-)))
      Dostalam prezenty - bielizne z Triumf'a....
      Stanik - jak najbardzie w rozmiarze i pasuje - 32A/70A - przyuwazylam Go przed
      wyjazdem jak mi moje staniki ogladal, bo szukal metek z rozmiarami;-)))))
      Ale majtki kupowal na oko......no i dostalam rozmiar 40!!! na moje pytanie, czy
      ja mam taka duza dupe (normalnie 36 nosze) Pan Maz mi odpowiedzial, ze takie
      pani w sklepie Mu polecila.....
      Wyciagam z tego wniosek, ze przecietna Polka ma maly biust i duza dupe;-)))

      Oczywiscie obrazilam sie bardzo teatralnie....Jak to twierdzisz, ze az tak sie
      roztylam, ze 40 musze nosic.....to w Twoich oczach gruba jestem, a inne
      dziewczyny sa szczuple????
      Wczoraj - ciagle w ramach obrazy - nie ugotowalam obiadu....Pan Maz zostal z
      chlebem tostowym w lodowce, bo ja musze sie odchudzac......any excuse by nie
      gotowac....
      ;-))))))))))))))))))))))))

      A majteczki ladne i dwie pary;-)))))
      • zapytajnick Re: 29.05.06 29.05.06, 21:31
        oj to malutka jestes Maju! Ja niestety wciskam sie w 40 jak narazie. Tylko
        pomarzyc o moim 38 rozmiarze... Ale ludze sie jeszcze... ze nadejdzie taki
        dzien kiedy wcisne sie w moje skinny dzins;-)
        • tomsmom 40 29.05.06, 23:17
          A ja choc taki rozmiar chcialabym miec teraz :-(

          Czesc dziewczyny!!!!!
          Ojej jak milo miec dostep do internetu!! Siedze sobie przez nastepne dwa
          tygodnie u tesciow coby slubny mial chate wolna (dwa tygodnie wolnego z pracy
          na zdanie 4 kobylastych egzaminow). Gdybym jeszcze byla w lepszej formie to juz
          w ogole fajnie by bylo bo:
          - JEZDZE!!!! wlasnie dzisiaj po raz pierwszy przyjechalam samochodem z Dublina
          do Skerries, i wiecie co? Nie bolalo! ;-) Nawet calkiem fajnie sie jechalo!
          - mamy klucze do nowego domu i faceci juz zaczeli budowac conservatory (ale
          dluuuga droga przed nami bo i podlogi i szafy do wymiany...)
          Tyle mam do zrobienia a tu nie dosc, ze wygladam jak mamucica i tak tez sie
          ruszam, to jeszcze czuje sie jakby ktos ze mnie powietrze wypuscil... Ale musze
          sie wziac w garsc, bo tyle mam do zalatwienia...

          Tak sie ciesze, ze forum zyje i tyle nowych mam tu widac!! Tylko szkoda, ze nie
          udalo mi sie pojawic na spotkaniu - mam nadzieje, ze fajnie bylo, bo pogoda
          chyba dopisala, co?
          Pozdrowka i narazie tu bede - Hania
          • maja92 Re: 40 30.05.06, 11:09
            Haniu - fajnie, ze jestes online przez te 2 tygodnie;-))
            Jezeli chodzi o jazde - po lecie nie bedziesz mogla rozpoznac samej siebie, tak
            bedziesz smigac przez miasto;-)))) bedziesz sie czula jak bez reki, gdy
            bedziesz musiala oddac samochod na dzien do serwisu;-))))

            O rozmiary to Ty sie nie martw - teraz rosnij okraglutka;-)))) Na kiedy masz
            termin?
        • maja92 Re: 29.05.06 30.05.06, 11:04
          Ja, hm, hm , tyci, tyci jestem - 155 cm w kapeluszu i szpilkach, wiec ta 40
          mnie strasznie w oczy kluje;-))))
          Fakt - powoli, sukcesywnie od czasu Gwiazdki dokladam troche ciala na siebie i
          z rozmiaru "6" weszlam na "8", ale "40" to przeciez "12".
          ;-)))))))))))
          • olliesmum Re: 29.05.06 30.05.06, 11:50
            Czytalam niedawno artykul o tym, jak te same rozmiary sa rozne nie tylko w
            roznych krajach, ale i u roznych producentow ubran, tak ze nigdy nie wiadomo,
            jaki rozmiar mamy naprawde :)) Ja np. nosze rzeczy od 10 do 16!
            Znalazlam tez inny ciekawy artkul na ten temat:
            www.guardian.co.uk/gender/story/0,,1327624,00.html#article_continue
    • tomsmom Dziura w glowie, krew, szwy itd 30.05.06, 20:36
      Kurcze, dziewczyny!!! Wiem, ze majac chlopaka i to takie 'zywe srebro' jak
      Tomek mozna sie spodziewac roznych siniakow, upadkow itd. Przed Wielkanoca
      bawil sie w ogrodzie z dziadkiem tutaj i obdarl policzek ze skory na betonie
      (jeszcze troche widac) ale dzisiaj to juz szczyt: bawil sie jak zawsze w
      jadalni i ni stad ni zowad potknal i przewrocil na fotel bujany. Nie zdazylam
      zlapac, ale przez chwile nawet az tak sie nie przestraszylam bo wygladalo na
      to, ze tylko sie uderzyl, nawet od razu nie zaplakal ale jak podniosl glowke...
      dziura w glowie!!!! Serce mi stanelo, jak go wzielam na rece zaczal strasznie
      plakac a z tej dziury trysnela krew i to jak!!! Wszystko wokol we krwi.
      Tesc wskoczyl do samochodu i w mgnieniu oka (to bylo zaraz po sniadaniu)
      bylismy u lekarza. Od razu nas przyjal, ale co tam sie dzialo. Maly darl sie
      wnieboglosy (najpierw znieczulenie: zastrzyk prosto w te dziure, potem
      zakladanie 3 szwow) a ja splakalam sie jak chyba nigdy w zyciu, jeszcze mi sie
      ryczec chce jak o tym mysle... :-(
      No i teraz mam 'naznaczone' dziecko, ktore wyglada jakbym sie nad nim znecala:
      zagojone male rozciecie na prawej stronie czola (upadek na zabawke w domu, ale
      bez krwi), szwy na lewej, zadrapany nosek, sine oko (to od tego dzisiejszego) i
      blizny na policzku. Jeju, co jeszcze, on ma tu jakiegos pecha w Skerries, jak
      my przezyjemy te 2 tygodnie tutaj....

      Tak coby pomyslec o czym innym, Gosiu masz racje, z tymi rozmiarami to roznie:
      ostatnio kupilam sobie kurtke w Dunnes 38 i wciaz sie w nia mieszcze (a nie
      jest to styl jakis szeroki specjalnie), gory nadal nosze 38 lub 40 (38 to moj
      rozmiar sprzed ciazy), a dol roznie. Bedac w PL kupilam sobie fajne jeansy
      ciazowe 40/42 i niby pasowaly a teraz ciagle mi z tylka spadaja pomimo, ze gumy
      naciagnelam jak tylko sie dalo... No ale tak jak Ci pisalam w smsach, tyje,
      tyje, wiec do jakiego rozmiaru 'dorosne' przez nastepne 3 mce kto to wie...

      Monika, ja zawsze sie lepiej czuje jak zrobie sobie wlosy... tylko... tutaj z
      tym wiatrem, oprocz koloru niewiele jest sens robic... no, ciesze sie, ze jak
      bylam w PL to sobie porzadnie scielam, bo przynajmniej nawet jak mnie
      roztrzepie to jakos toto sie trzyma ale ladna fryzurka tutaj to chyba taka z 4
      tonami lakieru, co?

      Bylysmy z tesciowa w domku (zasiegnelam jej opinii co do niektorych zmian,
      ktore planuje, kurcze duzo tego, tyle tam 'dziwnych' kolorow i stylow) a tu
      panowie od conservatory juz prawie cale fundamenty wykopali!!! Ciesze sie, ze
      robota idzie, moze naprawde uda nam sie w lipcu wprowadzic. Obys tez wkrotce
      Monika zobaczyla swoje klucze!!

      No to wracam do mojego biednego synka... Trzymajcie sie z daleka od ostrych
      krawedzi...
      Hania
      • imszulc Re: Dziura w glowie, krew, szwy itd 30.05.06, 20:50
        biedactwa! współczuję i Małemu i Tobie, bo pewnie cierpisz jeszcze bardziej niż
        On, Tomek szybko zapomnie a Ty będziesz ciąglę widzieć blizne po tym :-( ja do
        dzisiaj nie moge zapomnieć, jak pół roku temu Agata ze schodów zleciała
        Gagulec też sobie dzioba na ślizgawce dzisiaj obiła ale nie było tak strasznie
        też ciągle posiniaczona chodzi, na szczęście krwi nie było i mam nadzieję, że
        nie będzie w przyszłości
        • dzoaann Re: Dziura w glowie, krew, szwy itd 31.05.06, 11:45
          O ludzie, Hania,współczuję bardzo!!!Wiem ile nerwów to musiało kosztować:(
          Mam nadzieję,że szybciutko się zagoi.
          Kacper wczoraj też kontuzjowany.To pikuś przy szwach,ale trochę płaczu,a może
          więcej żalu było.Dostał łopatką od kolegi prosto w nos.Nie mógł zrozumieć
          dlaczego Karolek to zrobił.Moje dzieci nie są agresywne i jakiekolwiek
          zetknięcie z bijącymi dziećmi to dla nich szok:(
          • dzoaann Re: Dziura w glowie, krew, szwy itd 07.06.06, 16:49
            PISZCIE CO U WAS SLYCHAĆ?
            No,specjalnie na was nakrzyczałam:))))
            U nas spokój,wyjazdy do parku i na plażę,psujący się samochód...Oczywiście
            konkurs Kuby to przebój:)W sobotę jadą autokarem na finał:)
            W sobotę też przyjeżdża do mojego brata jego córa na wakacje,więc będzie trochę
            urozmaicenia.
            Co tam u Was,jak dzieciaczki???
            Pozdrawiam :)
            • tomsmom Szwy zdjete, lepek sie ladnie goi :-) 07.06.06, 20:20
              Bardzo mam dzielnego synka: wczoraj u lekarza przytulil sie do mnie i dzielnie
              znosil zdejmowanie tych 3 szwow (po kazdym bil sobie brawo). Nadal ma plasterek
              na czole, ktory dwa razy dziennie zmieniamy i to on o tym przypomina.
              A tak poza tym, to dowcipny sie zrobil: idzie spac i jak zwykle domaga sie
              smoczka, wiec mowie (bo ona wlasciwie nadal prawie nie uzywa slow) zeby mi
              powiedzial co chce, a on sie smieje, mowie: 'powiedz: smoczek' a on na
              to: 'dummy!' Taka madrala, po co ma sie meczyc trudnym slowem jak angielskie
              prostsze :-)
              Bylam tez dzisiaj u lekarza, prywatnie. Kurcze, drogo tu jest jak cholera, to
              nawet moj super-specjalista w prywatnej klinice w Polsce tyle nie kosztowal!
              Ale facet jest naprawde OK a ja jestem troche paranoiczka no i mam ten swoj
              maly problem z szyjka wiec chyba to jednak najlepsze wyjscie, zeby bylo
              bezpiecznie. Ciekawe tylko co Chris powie na taka sumke...
              No to spadam bo musze Tomka wykapac.
              Hania
              • zapytajnick Re: Szwy zdjete, lepek sie ladnie goi :-) 08.06.06, 14:44
                Dzielnego masz synka Haniu, brawo dla Tomka!! Jest naprawde dzielnym chlopcem.
                Mam nadzieje, ze juz go nic nie boli.

                Ja sobie leze w ogrodku na lezaku i przypiekam, Jas w objeciach babci, Maja
                spi... tak jak pisalas Haniu raj na ziemi. Juz nie wspomne o bitkach z
                kopytkami i krupniku na obiad, a jeszcze szarlotka dzisiaj bedzie.........

                Dzisiaj bylismy zwazyc malego Herkulesa i juz wazy 5.93 czyli prawie szesc
                kilosow, a jeszcze nie ma skonczone 8 tygodni. Maja jakas taka chyba coraz
                gorsza sie robi, nie wiem czy to ta pogoda, czy te zabki ja tak mecza, czasami
                bym wyszla z siebie i stanela obok. Od jutra sama bede z dwojka, nie wiem jak
                to bedzie.... Zobaczymy.

                Koncze bo leze na lokciach i troche juz zaczynaja mnie bolec. Milego dnia
                dziewczyny i chlopaki!
    • imszulc Mam genialne dziecko 08.06.06, 22:15
      To już dawno wiedziałam ale codziennie Agata mi udowadnia, że jest tak rzeczywiście.
      Dzisiaj np. przed kąpielą biegała chwilę bez pieluchy, nagle pobiegła do nocnika
      i siedziała tam jakieś 5 minut. Nic z tego nie wyszło ale po kilku minutach
      znowu to samo.
      Zobaczyłam na wykładzinie, że zrobiła 3 kropelki i powstrzymała siku. Niby nic
      nadzwyczajnego, tylko że ja jej właściwie nie uczę (z lenistwa) używania
      nocnika. Siadała czasem na nocnik ale w pieluszce albo misia na nim sadzała a tu
      taka niespodzianka. Samouk nocnikowy ;-)
        • imszulc Re: Mam genialne dziecko 09.06.06, 20:51
          hehe, Asiu czasem mi się wydaje, że przy Agacie to i ja i Marcin razem wzięci
          możemy się schować ;-)))

          dzisiaj znowu pojechaliśmy na basen, zdecydowanie mniej ludzi niż w weekend ale
          jakoś zimniej było, klimę podkręcili czy co?
          coś mi się wydaje, że obok SillyBilly basen będzie stałą częścią piątkowego
          programu dnia, Agata uwielbia się pluskać

          kończę bo mecz zaraz będzie, raz na cztery lata mogę oglądać, mam nadzieję, że
          wstydu nie będzie :-)
            • tomsmom Wstyd 09.06.06, 23:23
              Ale chyba nie tak bardzo dziwi, nie? My naprawde kopac nie potrafimy jako
              nacja, tak sie glupio porobilo...

              Tak, Asiu, chyba faktycznie nie napisalam od razu: po wizycie w Polsce i 3D juz
              wiadomo dokladnie, ze dzidzia ma sliczny nosek i jest chlopczykiem. Wiec
              wybralismy imie. Ja lubie tak wlasnie do brzucha mowic po imieniu, Tomek tez
              byl Tomkiem od 6 m-ca ciazy.

              Gosia, no to akumulatory (i zoladeczek) naladowane teraz 'back to life, back to
              reality' :-) ale nie martw sie, dobrze bedzie!! Moj Tomek tez teraz bywa
              nieznosny, mam wrazenie, ze te upaly poteguja zmeczenie naszych maluchow, a
              wiadomo: zmeczony maluch to nieznosny maluch ot co.

              Dzisiaj dzieki tesciowej zrobilam niespodzianke mojemu kujacemu mezowi:
              zadzwonilam do niego o 11 stojac pod drzwiami mieszkania (tesciowa opiekowala
              sie Tomkiem). Musialybyscie widziec jego mine!! Ale chyba jeszcze mnie kocha :-
              ) bo taki szczesliwy byl, ze hej :-) Bylismy na malym spacerku a potem na
              lunchu a potem on wrocil zeby sie uczyc a ja pociagiem do Tomka. Fajnie. A
              jutro przyjedzie on tutaj na chwile, zeby sie pobawic z malym. Juz nie moge sie
              doczekac srody kiedy bedzie mial juz te wszystkie egzaminy za soba!

              Tomek opala sie jak ja (na szczescie nie odziedziczyl wyspiarskiej cery po
              tacie) wiec juz jest brazowiutki jak ta lala pomimo, ze go blokerem smaruje. Ja
              sie chowam w cieniu a i tak mam brazowe rece i dekolt... Najlepiej to sie chyba
              maly opala jak szaleje w dmuchanym baseniku na ogrodku, nigdy nie
              przypuszczalam, ze cos takiego bedzie mogl robic w Irlandii. Ach, juz nie moge
              sie doczekac wlasnego ogrodka, ale to jeszcze troche... Narazie 'buduje sie'
              nasz sunroom i 'zdzieraja sie' tapety i dywany...

              No to milego wieczoru wszystkim zycze, pa!
              Hania
              • zapytajnick Re: Wstyd 12.06.06, 13:42
                Hey dziewczyny,

                Generlanie nie jest zle. Myslalam, ze bedzie gorzej, Maja chyba czuje, ze jak
                jestesmy sami to nie moze sie tak wyglupiac jak z babcia czy opiekunka. Madra
                dziewczynka;-).
                Super, ze pogoda taka piekna, to jestesmy caly czas na ogrodku.

                Dom juz prawie gotowy. Tak sie zlozylo, ze kafelki robia nam Polacy i cale
                szczescie moze bedzie ladnie. Ale kaloryferow nie zjedli bo po co..... ach
                trzeba bedzie poprawiac pozniej..... Moze w przyszlym tygodniu juz dostaniemy
                klucze. Mozzzzzzeeeeeeee.

                pozdrawiam slonecznie
                • tomsmom Nowe domy 12.06.06, 17:54
                  No to super Gosiu, ze Maja taka grzeczna no i super, ze niedlugo klucze
                  bedziecie miec w garsci!! Oby! My mamy juz od dawna, ale remont powoli dosc
                  idzie bo co chwile okazuje sie, ze cos nowego jest do zrobienia. Okazuje sie,
                  ze tez Polacy u nas robia (zupelnie przypadkiem trafilam na nich wczoraj
                  wieczorem). Mam nadzieje, ze bedzie porzadnie. A co u Ciebie Monika? Kiedy
                  klucze do reki?

                  Nieciekawie troche u mnie: bylam dzis na usg szyjki w szpitalu i lekarz chcial
                  mnie zatrzymac na tydzien!!! Oczywiscie nie dalam sie, ale znow w poniedzialek
                  rano musze tam wrocic, wyglada na to, ze bede musiala jednak tu czesto do
                  tesciow zagladac o ile w ogole tutaj nie wyladuje na dobre... :-( Narazie mam
                  lezec i sie oszczedzac i nie podnosic Tomka (latwo powiedziec...) i w ogole
                  najlepiej sie nie ruszac.. Najgorsze, ze lekarz twierdzi, ze najdluzej jak bede
                  w stanie donosic to 34 tydzien... To znaczy, ze tracimy z Markiem caly miesiac,
                  a to bardzo duzo... Jestem przerazona...
                  Hania
                  • olliesmum Re: Nowe domy 12.06.06, 18:04
                    Haniu, nie przerazaj sie! Jak masz duzy brzuszek, to i dziecko jest duze i
                    pewnie bedzie ok, jesli urodzi sie wczesniej. Moze jednak ten termin masz zle
                    wyliczony..? Moja sasiadka np. twierdzi, ze jej coreczka urodzila sie w 7-ym
                    miesiacu, choc wazyla 3,5 kilo! A teraz, choc mlodsza od Ollego o 8 miesiecy,
                    wazy od niego duzo wiecej (za duzo wlasciwie...)
                    No i oszczedzaj sie, bo jesli tutejszy lekarz tak mowi, to napewno sa ku temu
                    powody, jako ze oni raczej maja tendencje to traktowania wszystkiego na luzie.
                    Pozdrawiam, Gosia
                  • monika_irl Nowe domy 12.06.06, 18:58
                    U nas miały być już 9-go maja a my dalej ich nie mamy. W zeszłym tygodniu
                    dzwoniła agentka i pytała kiedy chcemy closing date więc jej powiedzieliśmy
                    że "na wczoraj", miała oddzwonić i też czekamy.
                    Od jakiś paru dni dzwonimy codziennie albo do prawnika (niech wkońcu popracuje
                    coś i ruszy sprawe bo ciężkie pieniądze bieze) albo do agentki. Któreś w końcu
                    musi nam powiedzieć kiedy.

                    A tak wogóle to bardzo monotonnie płyną mi dni. Dobrze, że pogoda ładna i wyjść
                    z dzieckiem można bo w domu chyba bym oszalała.
                    Ala rośnie jak na drozdżach i jest bardzo aktywnym dzieckiem. Ma dopiero 2 m-ce
                    a ubranka musze jej ubierać na 3-6 m-cy.
                    Pojutrze przylatuje do nas moja mama na parę dni wreszcie wnuczkę na żywo
                    zobaczyć a nie ciągle przez internet lub na zdjeciach. Mam nadzieję tylko że
                    pogoda się utrzyma.
                  • zapytajnick Re: Nowe domy 13.06.06, 14:00
                    Haniu, moze jakas pomoc bys sobie zorganizowala? Mi sie jakos udalo nie
                    podnosic Maji, tulilam ja na kleczkach i takie tam. Ty masz w mieszkaniu jeden
                    poziom to nie powinno byc najgorzej, u nas Maja musiala byc przynajmniej
                    znoszona, bo wejsc to wchodzi za raczki. Dlatego ten pomysl z au pair.
                    Dobrze, ze jestes pod stala opieka i chyba dobrze, ze jestescie prywatnie,
                    bedziesz miala super opieke.

                    Jak tam egazminy Chrisa? Teraz bedzie pewnie mial wiecej czasu dla Was.

                    Ja dzisiaj mialam pojsc z maluchami do klubu sportowego, gdzie sa podobno
                    zajecia dla takich maluchow jak Maja. Niestety Maja dostala goraczke wczoraj,
                    dzisiaj tez caly czas ma. To na bank od zabkow juz tak miala nie raz...
                    Biedactwo, czerwone policzki i taka minka zmartwiona. Misia Uszatka na zmiane
                    ze Zwirkiem i Muchomorkiem tylko chce ogladac...
                    • tomsmom Znow pozegnanie... 14.06.06, 11:07
                      Ja to bym chciala zeby Tomek chcial Misia Usztaka ogladac ;-) bo on wtopil tu u
                      dziadkow juz wczesniej w Noddy'ego i tak mu zostalo...

                      Ale powaznie: biedna Maja!! Mam nadzieje, ze te zabki szybko wyjda i przestana
                      ja meczyc. Tomek ma szczescie, bo wszystko bezbolesnie przechodzil jak dotad.
                      Juz mu tylko 3 zostaly do wybicia sie ja nawet nie zauwazam kiedy mu nowy
                      rosnie...

                      Pakuje sie wlasnie, wracamy dzis do Dublina. W niedziele Chris nas tu znow
                      przywiezie bo w poniedzialek o 9 mam byc w szpitalu a z Dublina trudno byloby
                      tam na te godzine dojechac. Zreszta jeszcze mam problem z pamietaniem jak
                      dojechac tymbardziej ze droga bezposrednia przez Balbriggan (pod oknami
                      tesciow) jest teraz zamknieta (zakladaja rury jakies co tesciowie nawet sobie
                      chwala bo maja prywatna ulice teraz pod oknami) i trzeba jechac troche naokolo
                      a ja boje sie, ze moglabym sie gdzies zgubic wiec wole jechac z kims.

                      Tak wiec, znow znikne na jakis czas (no chyba ze naprawde bedzie tak zle, ze
                      bede musiala tu u tesciow zamieszkac, ale mam nadzieje, ze do tego nie
                      dojdzie). Zegnam sie wiec narazie, w Phoenix Parku sie nie pojawie niestety (bo
                      jedziemy tutaj.... buuuu) zycze Wam wszystkim nadal pieknej pogody, grzecznych
                      i zdrowych maluszkow i milych pogaduch na forum.
                      Papa - Hania
    • monika_irl Re: Co slychac? 20.06.06, 11:35
      no i mama poleciała z powrotem do PL wczoraj, a tak było fajnie,
      ale zawsze tak jest że wszystko dobre się szybko kończy.

      26 czerwca nareszcie dostajemy klucze do własnego domku.
      Już się nie mogę doczekać.
      • zapytajnick Nie ma jak mama 20.06.06, 14:27
        Oj dokladnie, nie ma ja pomoc wlasnej mamy. Ja tez bym chciala, zeby zostala u
        mnie dluzej, ale niestety, jak sie ma mamy pracujace to tak to jest. Ciezko im
        sie wyrwac na pare dni.

        My wlasnie bylismy na tych zajeciach o ktorych juz pisalam (niestety ostatnie
        przed wakacjami, moze znow zaczniemy chodzic na sillybilly). Bylo bardzo
        fajnie, byl bouncy castle, kawka, herbatka, slodkosci, wstep 3 euro. Maja
        szalala, byla wszedzie tam gdzie chlopcy a nie dzieczwynki... Byl tez upadek i
        glosny placz. Teraz przechodzi taki sam okres jak kilka miesiecy temu, wszedzie
        wejdzie, wszedzie jej pelno. A ja z Jasiem jestem troche ograniczona, wiec
        troche sie napocilam. Jeden plus to kilogramy ktore gubie w bardzo szybkim
        tempie teraz. Juz 3kg mniej odkad mama wyjechala i zostalam sama (jeszcze pare
        jest do zrzucenia;-). Chyba zadne cwiczenia nie beda mi potrzebne;-))).

        Wszystko wskazuje na to, ze jednak dostaniemy klucze w ten czwartek!!!;-o
        Niesamowite! Bardzo sie ciesze. Elektrycznosc i gaz tez juz jest, wszystko jak
        narazie o czasie. Niestety internet nie bedziemy miec szybko. Telefon juz
        zamowiony, ale pewnie troche poczekamy na internet. Colm mowi, ze z miesiac to
        potrwa po tym jak sie wprowadzimy. Na szczescie przez 2 tygodnie nie bedzie
        nas, bo jedziemy do Polski, wiec moze ten miesiac szybciej zleci. Plan jest
        taki, ze ostateczna przeprowadzka bedzie za 2,5 tygodnia.
          • maja92 Re: Nie ma jak mama 20.06.06, 22:49
            WOW!!!

            Dziewczyny gratuluje Wam kluczy!!!
            Teraz to zdecydowanie Gosiu odstwa Jasia od piersi, bo z nerwow
            przeprowadzkowych mleko cale kwasne bedzie;-))))))))))))))))))



            zartuje - tak zle na pewno nie bedzie;-)))

            Mojego meza ostatnio zaczelo nosic i chcialby przeprowadzac sie do Wicklow;-))
            jak na razie jest mi dobrze gdzie jestem i nie mam zamiaru sie przeprowadzac,
            chociaz wiem, ze za te pieniadze co bysmy dostali za dom w Dublinie to by
            niezla posesja byla w okolicach Arlow....ale robie sie juz stara i nie chce mi
            sie dojezdzac do centrum Dublina codziennie taki kawal;-) Pan Maz cwaniak, bo
            pracuje w Bray;-))))

            Oj ale nam sie parapetowy szykuja;-)))))) Hania, Gosia, Monika......
            Do Gwiazdki nie wytrzezwieje;-))))))))))))))))))

            Wirtualnie szklaneczke z Baileysem wznosze za Panie, co by okna sie nie
            rozechly;-))))

            hm...czy tak sie pisze "rozechly" czy pisze sie to zupelnie inaczej????
            • zapytajnick Re: Nie ma jak mama 20.06.06, 23:04
              a dzieki, dzieki dziewczyny. Oby wszystko poszlo szybko sprawnie i bez stresow.
              Najgorsze to chyba to pakowanie i rozpakowywanie.

              Maju z tym trzezwieniem to nie wiem jak to bedzie, bo my karmiace wiec nie
              pijace. Ja powiedzialam, zadnych paprapetowych imprez jak karmie! O! Wiec jak
              dobrze pojdzie to do polowy pazniernika.

              'rozechly' - to chyba jakas zaszlosc kujawska, co?;-))))) ja warszawianka nie
              mam pojecia co to takiego i jak sie pisze hehehehehe.

              Oj ciezko mam, bo teraz musze nawet Maje kapac i klasc. Ona teraz to tylko
              mama, podobno jest okres dla dziewczynek, ze tylko tata...... czekam z
              niecierpliwoscia;-))))) zartuje oczywiscie.

              Dzisiaj mnie pocieszyla jedna kumpela (btw tez z twego miasta Maju), ze jestem
              dzielna, bo ona karmila 2 miesiace, o!

              tym pozytywnym akcentem koncze tez post
            • monika_irl Re: Nie ma jak mama 21.06.06, 00:04
              Ja również dziekuję :))

              Dzisiaj byliśmy na duuużych zakupach i tak mamy juz pralkę z suszarką, lodówkę,
              zmywarkę i stół do jadalni, który dostarczą dopiero za około 10-12 tygodni.
              Jutro jedziemy oglądać łóżka (mamy juz upatrzone jedno) i wypoczynek do salonu.
              Świetne są takie zakupy do własnego domku, tylko trochę serce boli jak się
              popatrzy ile pieniędzy trzeba sie pozbyć z konta.

              Do tego jeszcze w piatek jedziemy odbierać drugi samochód i wreszcie nie będę
              musiała odwozić męża do pracy jak będę potrzebować auto.

              Faktycznie nie ma to jak mama. Dzisiaj już to odczułam i Ala chyba też bo
              babcia i jej ręce były tylko dla niej cały dzień a z mamą to tak dobrze nie ma
              i trzeba troszkę samemu poleżeć :))

              Pewnie że się parapetówki szykują, Maja zawsze możesz pić za nas trzy a wtedy
              to napewno długo nie wytrzeźwiejesz :)))))

              Gosia zazdroszcze zrzucania kilogramów bo mnie się moje za bardzo trzymają i
              jakoś nie zamierzają w szybszym tempie opuścić a jest ich sporo do pozbycia się.
              Jestem ciekawa jak Maja zareaguje na nowe miejsce.
              • imszulc Re: Nie ma jak mama 21.06.06, 00:18
                Fajnie macie, że się do własnych domków przeprowadzacie. My w piątek też mamy
                przeprowadzkę do nowego domku ale niestety wynajmowanego. I tak już się doczekać
                nie mogę jak Agatę do ogrodu wypuszczę. Z kuchni będę miała piękny widok na
                ogród, może w końcu normalnie gotować zacznę, bo do tej pory to warunków do tego
                nie miałam.
                Moja mama zmarła kilka lat temu i swojej wnuczki nie miała okazji zobaczyć.
                Strasznie mi jej teraz brakuje. Mamy na szczęście Mamę Marcina, która pewnie też
                niedługo nas odwiedzi.
                Moniko, ja swoje kilogramy ponad rok gubiłam a miałam co gubić. Przez kilka
                miesięcy nic się nie chciało ruszyć a później jakoś poszło prawie bez wysiłku.
                Miłego pakowania życzę
                Pozdrawiam
                Iwona
    • zapytajnick Mamy juz klucze!!! 23.06.06, 21:52
      tak sie ciesze! juz bym chciala mieszkac w nowym domu, a tu jeszcze podlogi,
      schody do zrobienia no i cala przeprowadzka... a o sprzataniu nie wspomne
      nawet.
      Ktos moze sie nudzi?;-))))))))))
      • dzoaann Re: Mamy juz klucze!!! 24.06.06, 12:38
        jeszcze raz gratuluję:)
        A propos "rozechły"-chyba chodziło o ROZESCHŁY,od schnięcia.Że niby okna się
        wysuszą i rozejdą,jeśli drewniane oczywiście:)
        Przynajmniej wydaje mi się,że o to Maji chodziło:)
        To chyba normalny wyraz,a nie jakieś naleciałości:)
        • monika_irl My też mamy juz klucze!!! :))))) 27.06.06, 01:15
          Dzisiaj dostalismy klucze do naszego domku. Strasznie się cieszę.
          Trochę było z tym przebojów ale nareszcie koniec.
          Klucze dostaliśmy o 17 i wtedy było zamknięcie kontraktu, kobieta z agencji
          dzwoniła do byłych włascicieli czy dom już jest pusty a oni na to że nie
          zdążyli i potrzebują jeszcze 3 godzin. Dostali czas do 19:30, pojechaliśmy
          obejrzeć i pomierzyć dom o 20:50 a oni dalej się pakowali. Trochę mnie to
          wkurzyło no ale cóż poznałam przynajmniej byłą właścicielkę.

          Właśnie zamówiłam przeniesienie numeru w eircom, dostałam datę na 10/07 :(((
          a dopiero po tej dacie mogę zamówić internet także za jakiś tydzień nie będę
          miała dostepu do neta, chyba się zanudzę.
                • zapytajnick Re: My też mamy juz klucze!!! :))))) 27.06.06, 12:59
                  dobre, dobre, z ta paczka Maju;-))))

                  To widze, ze nie tylko ja bede odcieta od 'swiata'. Monika, Ty przynjamniej
                  masz termin na telefon, a my jeszcze nawet terminu nie mamy. Tyle, ze mi nie
                  bedzie sie nudzic hehehe.

                  Do nas moze tesciowie przyjezdzaja w pon, bede mogla ogarnac troche nowy dom.
                  Myslalam, zeby kogos zatrudnic, ale nie ma jak sie samemu dotknie wszystkiego
                  co sie chce.
                  • monika_irl Re: My też mamy juz klucze!!! :))))) 27.06.06, 14:30
                    Artek wziął sobie wolne na czwartek i piątek także mam nadzieję że będzie ładna
                    pogoda to będę ich mogła na spacer wysłać a ja posprzątam nowy dom.
                    W piątek wszystko przewieziemy to w sobotę będę sprzątac stary bo w
                    poniedziałek agentka chce go odebrać.

                    Właśnie miałam telefon ze sklepu że już nie robią łóżek które zamówiliśmy w
                    takim rozmiarze jak chcemy :((( Musimy wybrać inne łoże małżeńskie a to nie
                    takie proste.
                    • maja92 Re: My też mamy juz klucze!!! :))))) 27.06.06, 16:01
                      Oj bedzie wojna domowa - wybor nowych mebli zawsze sie tak konczy u nas;-)))))
                      Maciej wychodzi ze sklepu, a ja kupuje cos za co dostaje po glowie za kazdym
                      razem jak mezowi zle czapka na glowie stoi;-))))))

                      Ja pamietam jak sie wprowadzilismy do naszego nowego domu, to kurzylo sie przez
                      3 tygodnie, az polozylismy wykladziny na podlogi. Nie wiem co oni wtedy robili
                      w naszym domu, ale kurz na podlodze byl taki fatalny, ze zmywalam podlogi 3 raz
                      dziennie, a i tak sie kurzylo wszystko na bialo...

                      Tak piszecie dziewczyny to kluczach i przeprowadzkach, ze zaczyna mnie nosic;-))
                      Bede wieczorem sie pakowac na urlop, bo inaczej zaczne sprawdzac myhome.ie i
                      zastanawiac sie nad sprzedaza domu;-)))))) Bo jak taka kaczuszka jestem - lubie
                      isc za trendem.....
                        • maja92 Re: My też mamy juz klucze!!! :))))) 27.06.06, 16:17
                          monika_irl napisała:

                          > Maja nie zebym namawiała ale sprawdz jeszcze daft.ie :))))))))
                          >
                          ;-))))))))))))

                          Ciiiii...URLOP, URLOP, URLOP;-))))
                          musze sie w jakis trans wprowadzic;-))))

                          Maciej tez mnie kusi. Chcialabym zainwestowac i kupic jakis dom w Polsce. Maz
                          mi ciagle podszeptuje, by sprzedac dom w Dublinie i kupic w Co. Wicklow.
                          Zostawic jakies €150 tys gotowki i inwestowac w Polsce. Ja chcialam po prostu
                          wziasc re-mortgage na ta sume na stary dom. Maciej kusi, zeby wyniesc sie do
                          Wicklow. Kupic tanszy dom. Zostawic mortgage takei jakie jest a cash ulokowac w
                          Polsce....Ty mi tutaj podpowiadasz daft.ie......
                          Oj!! Glowa mnie boli od nadmiaru myslenia;-)))))

                          Troche tez sobie nie wyobrazam dojezdzac co centrum Dublina z Arklow na
                          przyklad...Maciej to sobie bimba, bo On pracuje w Bray, ale te korki do
                          miasta...uuuu;-(
                          I tak siedze okrakiem na plocie niezdecydowana.....
                          • zapytajnick Re: My też mamy juz klucze!!! :))))) 27.06.06, 22:07
                            Maju, ja mysle, ze Twoj malzonek to ma racje, zreszta sama o tym wiesz,
                            przeciez w finansach siedzisz;-) inwestowac w Polsce. Czy sie wyprowadzac czy
                            nie to juz osobna sprawa. Ja tam lubie zmieniac miejsca. Zreszta dla mnie to
                            latwo sie wyprowadzic, bo ja tego miejsca nie za bardzo lubie. Mam cicha
                            nadzieje, ze tam w Ashbourne bedzie lepiej.
      • dzoaann Re: Co slychac? 14.07.06, 23:45
        Wczoraj wróciliśmy z krótkich wakacji w Polsce-zawieżliśmy dzieci do Babci.
        Było super-rodzina,znajomi,pogoda murowana...tak gorąco,że aż ciężko cokolwiek
        robić.Kupiliśmy dzieciom basen i się moczyliśmy.Do tego ukochany przez mojego
        męża grill,czyli bbq,no i dużo ploskiego piwa:))))))))))))
        Po powrocie jesteśmy sami przez dwa tygodnie,a potem jedziemy po nich i wracamy
        już w czwórkę 2 sierpnia.
        Teraz już wiem,że to za krótko,ale mam nadzieję,że na następne wakacje
        zawieziemy dzieci na dłużej:)
        A teraz mąż poszedł do pracy,a ja mam wolną chartę:)
        Pozdrawiam serdecznie wszystkich:)))))))))))
            • mo-nika27 Re: Co slychac? 18.07.06, 17:35
              Ten sam lot:)Musze dokladnie przyjzec sie twoim zdjeciom.My bedziemy w kilka
              osob leciec,w tym dwojka dzieci,sadze wiec,ze nie pozostaniemy niezauwazani.Do
              zobaczenia,wiec:)
              • dzoaann Re: Co slychac? 18.07.06, 23:24
                heheh,ale jaja:)))))))))))))
                Ja oczywiście z chłopakami i mężem będziemy!!!Twoje dziecko jest malutkie z tego
                co doczytałam,a to drugie?Mam nadzieję,że jakoś się poznamy i pogadamy trochę
                choćby na lotnisku:)
                Do zobaczenia:)
                • maja92 Lato w pelni;-)) 21.07.06, 15:24
                  Hmmmm, ale przyjemnie cieplo;-)))

                  Cale szczescie jednak, ze nie az tak goraco jak w Polsce. Dwa tygodnie
                  przelezalam pod jablonka u tesciow w ogrodzie, albo siedzialam z chlopakami po
                  uszy w jeziorze. Na Kaszubach bylo za goraco 35'C, 38'C nie byly na moja
                  wytrzymalosc;-)))))) Chyba sie starzeje;-))))
                  Nie bylam w stanie nigdzie sie ruszyc i nikogo odwiedzic, wiec mi sie polowa
                  rodziny poobrazala;-)))) Dzieciom tez sie nie chcialo siedziec u jakis tam
                  ciotek, gdy lepiej sie w wodzie mozna bylo popluskac;-)))

                  Ach - mam jeszcze walizki do wypakowania i bede prala caly weekend;-))))

                  Remi, dzisiaj rano poprosil o MLEKO a nie o milk - moze cos jednak bedzie z
                  Jego nauka polskiego;-))))

                  Musze jeszcze troszke posiedziec w pracy i weekend - nie moge sie doczekac;-))
                  Ciezko sie wraca do pracy po urlopie.......
                  • dzoaann Re: Lato w pelni;-)) 21.07.06, 17:32
                    heheh,Maju,ja miałam po powrocie dokładnie takie same odczucia.Pierwsze co mnie
                    uderzyło po powrocie to to ,że mam czym oddychać!Że daje sie wyjść na
                    miasto,przeżyć bez moczenia w wodzie...ale moje dzieci,które zostały jeszcze w
                    Polsce ,maja fajnie,bo sie właśnie wypluskaja za wszystkie czasy.Teraz są z
                    dziadkami nad morzem:0
                    • maja92 Re: Lato w pelni;-)) 24.07.06, 12:58
                      ;-)))))

                      To masz fajnie, ze dzieci chca zostac z dziadkami i fajnie, ze dziadki chca
                      Twoich chlopcow gdzies wziasc.
                      My mamy z tym problem. Moj maz zawsze jako dziecko spedzal wakacje z rodzicami
                      i jest przeciwny jakiemukolwiek "podrzucaniu" dzieci rodzinie. Ja natomiast
                      zawsze wakacje spedzalam na koloniach lub u dziadkow i uwazam, ze byly
                      najlepsze;-))) wiec chcialabym tez zostawic wnukow dziadkom do "nacieszenia".
                      U nas jednak sa dodatkowe problemy: nasze dzieci dziadkow za bardzo nie znaja
                      (chociaz po tym urlopie jakby bardziej sie juz z nimi zzyly) i ten jezyk. Za
                      jezyk musze pochwalic Remiego, bo w tym roku duzo sam glowkowal i troche lamiac
                      polska wymowe, troche za pomoca pantomimy dogadywal sie z babcia i probowal tez
                      tlumaczyc co mlodszy syn mowil. Jono zaczal mowic "tak" i "moja miska" (moj
                      mis).
                      Mam nadzieje, ze moze w przyszlym roku starszy da sie zostawic na polskie
                      wakacje bez nas;-)))) Musimy w tym roku przez zime popracowac nad Jego polskim,
                      to chyba emocjonalnie nie byloby problemu. W tym roku nie chcial nigdzie z nami
                      chodzic (no moze tylko nad wode i na lody;-)) ) bo tak przykleil sie do
                      tesciowej;-))
                      Jedynie widzialam jak tesciowie reagowali na meza bratanice. Nigdzie nie mogla
                      pojsc, bo oni sie bali, ze cos sie jej stanie, wiec byla czaly czas "uwiazana"
                      przy domu, a jezioro tylko 10 metrow od plotu....dlatego mam mieszane uczucia.
                      Chcialabym by chlopacy spedzali wakacje w Polsce, ale tez nie chce by caly czas
                      byli uwiazani na podworku, bo co to za wakacje.....

                      Mazy mi sie urlop bezplatny - jezeli nie za rok to za dwa lata i pojechac na
                      Kaszuby na cale wakacje.....
                      ah, te marzenia;-)))))))
                      • maja92 1 sierpien - pierwszy dzien jesieni w Eire 03.08.06, 14:21
                        No to oficjalnie jesien sie zaczela w Eire. Gosia zapewne znowu bedzie mi
                        kazala przytaczac linki o klimacie adriatyckim;-)))))

                        Pozbylam sie dzisiaj moich dzieci!!!! I to az na 3 dni;-))) Odbieram chlopakow
                        w sobote wieczorem. Trzy dni i dwie noce bez nich!!! Tak dobrze to ja jeszcze
                        nigdy nie mialam;-)))
                        Trish zorganizowala dla chlopakow sleepover, bo sie za nimi wszyscy u Niej
                        stesknili, a szczegolnie za Jonathanem;-))) Mlody zreszta tez uwielbia Ja i
                        rodzine.

                        Musze naciagnac Pana Meza na jakis romantyczny spacer po miescie, albo chociaz
                        jakis wypad do pubu - tylko sami, bez zadnych "ogonkow"...

                        Ale dobrze mi sie ta jesien rozpoczela;-)))) chociaz w pracy kociokwik - no ale
                        zawsze musi gdzies sie wyrownac;-))))))
                        • dzoaann Re: 1 sierpien - pierwszy dzien jesieni w Eire 04.08.06, 11:41
                          No i jesteśmy z powrotem:)))
                          Odpoczniemy od polskich upałów i to jedyna dobra strona...bo bardzo ciężko było
                          wyjeżdżać.Dzieci się spłakały,że tak długo dziadków nie zobaczą...a ja żałuję,że
                          tak się porządziłam i byli w Polsce tylko miesiąc.Następne wakacje całe spędzą w
                          Polsce.Takie plany.
                          Piszcie dziewczyny co tam u Was słychać.Mam nadzieję,że nieobecnym pozakładają w
                          końcu net i będą się udzielać,o mi dziwnie...
                          Pozdrawiam wszystkich
                          Aśka
                          • olliesmum Re: 1 sierpien - pierwszy dzien jesieni w Eire 04.08.06, 13:26
                            Niniejszym donosze, ze w Polsce tez jesien!!! Pada i jest tylko 19st.! W kazdym
                            razie na Zachodzie Polski, gdzie jestem juz od miesiaca... zaczyna nam sie chyba
                            powoli tesknic za Dublinem, a w kazdym razie za domem, bo choc fajnie na
                            wakacjach, to nie ma to jak w domu... No i Ollie cos mi sie wlasnie troche
                            rozchorowal, boli go od wczoraj brzuszek i jest marudny :( nic nie chce jesc ani
                            pic oprocz wody...
                            Musze wlasnie do niego wracac, ale chcialam choc na chwile tu do Was zajrzec.
                            Serdecznie pozdrawiam
                            • maja92 Re: 1 sierpien - pierwszy dzien jesieni w Eire 04.08.06, 15:06
                              Wczoraj w Dublinie bylo 23'C i pieknie slonecznie. Dzisiaj jest 20'C (wlasnie
                              sprawdzilam w Herbert Parku) i jest pochmurnie.

                              Rozumiem co piszesz o tesknocie za wlasnym domkiem. Mysmy pojechali tylko na
                              dwa tygodnie, ale wracalam do Dublina cala szczsliwa. Nie lubie spac u kogos;-))
                              We wlasnym domku najlepiej;-))
                              Mam nadzieje, ze Olliemu sie polepszy wkrotce, bo wtedy ciezko cieszyc sie z
                              wakacji jak dziecko choruje.

                              A mysmy mieli jedna spokojna, bezdzietna noc za nami. Dzisiaj drugi
                              wieczor "mlodej pary z odzysku";-))))) Ach jaki byl spokoj. Posprzatalam duzy
                              pokoj i nikt mi nie nabrudzil;-))) Moglam sie wziasc za poczytanie ksiazki o
                              20:00, a nie standardowe zasypianie ciagle nad ta sama kartka o 23:30;-)))))

                              ...........klamie, ze mi jest tak dobrze - tesknie za chlopakami. Jeszcze nigdy
                              nie byli poza domem na tak dlugo, az 3 dni.....
                              • olliesmum Re: 1 sierpien - pierwszy dzien jesieni w Eire 04.08.06, 20:44
                                Dzieki, Maju! Bylam z Ollim u pediatry, dowiedzialam sie ze to wirus grypy
                                zoladka, dalam dziecku Calpol i Lactocid i...juz jest troche lepiej, dzieki
                                Bogu! :))
                                Co do tego spania u innych, rzeczywiscie to chyba jest najtrudniejsze, ale i do
                                jezdzena i do rutyny innych rodzin tez nie jest latwo sie przystosowac, nie
                                mowiac, ze chyba juz odwyklam od pewnych zjawisk, nie wiem czy typowych dla
                                Polski czy polskiej mentalnosci... Dlugo by o tym mowic, w kazdym razie bylam w
                                szoku odwiedzajac po paru latach kolezanki, ktore z niezaleznych kobiet
                                zamienily sie w niemalze szanowne matrony... Moze ja juz za dlugo nie mieszkam w
                                Polsce, moze wybrzydzam, a moze akurat trafilam na wyjatki? Sama nie wiem :(
                                • dzoaann Re: 1 sierpien - pierwszy dzien jesieni w Eire 06.08.06, 22:36
                                  hehehe,może ja tak długo w Irlandii nie mieszkam ,ale odczucia mam te same:)Choć
                                  ciężko sie było rozstać z rodziną,to jednak uczucie,gdy położyłam się we własnym
                                  łóżku było boskie:)))a koleżanki czy kobiety się chyba mentalnie szybciej w
                                  Polsce starzeją.Presja otoczenia,bo np w Polsce starszej pani w bojówkach nie
                                  widziałam ,a tu owszem:)
                                  • maja92 Re: 1 sierpien - pierwszy dzien jesieni w Eire 08.08.06, 11:30
                                    ;-)))))

                                    Dziewczyny, to chyba normalne;-))))

                                    Tez zauwazylam w trakcie mojego pierwszego przyjazdu do Polski, po prawie 6
                                    latach, ze roznimy sie zdaniem bardziej niz kedys z przyjaciolmi. Ze ten sam
                                    ulubiony przeze mnie i nich niebieski kolor - wcale nie jest ten sam niebieski
                                    ;-))) Ja mowie o granatowym, a oni o blekitnym;-))))
                                    Rzeczy, ktore sa dla nas oczywiste gdy zyje sie w Polsce - nawet po krotkim
                                    wyjezdzie i to bez znaczenia do jakiego kraju - nie sa juz takie oczywiste, bo
                                    ma sie porownanie, jak moze byc cos zrobione inaczej;-)))

                                    A to, ze w Polsce kobiety mentalnie starzeja sie szybciej, to jest nacisk
                                    spoleczenstwa. Dziewczyna 25 letnia i niezamezna - to stara panna;-))))
                                    Pierwsze dziecko po 30-stce to strasznie pozno i czy aby nie jest z toba cos
                                    zle... I stwierdzenie, ze po 30-stce zaczynanie czegos nowego to juz jest za
                                    pozno, dobrowadza mnie do szalu!!!

                                    Wyszlam za maz majac 23 lata i mialam 25 lat majac pierwsze dziecko i teraz z
                                    perspektywy czasu i prawie dekady w Eire stwierdzam, ze glupia bylam, ze sie
                                    tak wpakowalam - w Polsce byloby to zapewne normalne, ale tutaj nie mam zadnej
                                    znajomej w moim wieku z 9 letnim dzieckiem i takim dlugim stazem malzenskim...
                                    W Polsce jest straszny wyscig szczurow i presja na mlodego czlowieka - jak nie
                                    osiagniesz czegos przed 30-stka, to pozniej juz jestes za stary i stracony dla
                                    zycia - glownie mysle tu o kobiecie....

                                    Takie moje skromne przemyslenia;-)))))
                                    • olliesmum Re: 1 sierpien - pierwszy dzien jesieni w Eire 09.08.06, 17:07
                                      Wlasnie znow tu zajrzalam, ciesze sie, ze ktos odpowiedzial, bo juz myslalam, ze
                                      jest jakims odmiencem! :))
                                      Za tydzien wracamy i bardzo juz chce do domu!!
                                      Dzis rozmawialam z jakims tutejszym panem "od angielskiego", ktory chcial cos
                                      wiedziec na temat Dublina i zycia tutaj (pytajac mnie o Anglie!!). Powiedzialam
                                      mu, ze ludzie w Eire sa bardzo mili i wiecej od Polakow sie usmiechaja...Na to
                                      pan probowal mnie przekonac, ze w Polsce ludzie tez przyjazni i usmiechnieci -
                                      sam mial przy tym caly czas grobowa mine!!! :)))) Coz, nawet uzywajac tego
                                      samego jezyka jakos inaczej pewne rzeczy rozumiemy :)
                                      A z moja kochana Mama caly czas walcze o to, by przestala sie martwic o moje
                                      dziecko, ktore "nic nie je", czyli jest glodne tylko co 4 godziny, a nie co
                                      chwile! ("Pewnie ma owsiki" :))
                                      Do tego dochodza walki o slodycze, ciastka, czekolade, ktore zdaniem Babci
                                      wnuczek ma prawo jesc bez ograniczen, bo "u babci", a poza tym "i tak nic nie
                                      je". I kolko sie zamyka. A ja wyrodna matka, bo daje mu zjesc tylko dwa kawalki
                                      ciasta podczas wizyty u cioci, a nie 5!!!
                                      To tak a propos rodziny, troche zjechalam z tematu, ale to wszystko o roznicach
                                      w mentalnosci...
    • monika_irl Re: Co slychac? 10.08.06, 15:48
      Czesc dziewczyny,
      ja tylko na chwilke, mielismy juz miec internet ale zrezygnowalismy z eircomu i
      zamówilismy w innej fimie takze jeszcze z miesiac mnie nie bedzie (pewnie sie
      niektórzy ciesza).
      Ala rosnie jak na drozdzach, zajada sie juz kaszka ryzowa która uwielbia i
      popija soczki. Nie moge uwierzyc ze ma juz 4 m-ce. Strasznie ten czas leci.
      I niestety za 3 tygodnie wracam do pracy a Alicja zajmie sie moja siostra,
      która przyjezdza w przyszlym tygodniu.
      Domek w dalszym ciagu super i juz czuje sie w nim jak u siebie.
      Pozdrawiam serdecznie.
      • maja92 Re: Co slychac? 10.08.06, 17:58
        Moniko - kupe lat;-)))))

        Niesamowicie jak to szybko przelecialo, a pamietam jak liczylas dni do porodu,
        a tu juz teraz liczysz dni do pojscia do pracy;-))))

        Alicja fajnie Ci rosnie - super fotki macie;-))
        Dobrze, ze masz kogos, by Mala zostawic, bo na pewno serce krajaloby Ci sie
        jeszcze bardziej gdybys musiala oddac Ale do creche...

        Pozdrowienia i czekamy na dalsze laczenia;-))))

        Haloo, tu Ptasie Radiooooo ;-)))))))))
        • monika_irl Re: Co slychac? 10.08.06, 22:39
          tez sie ciesze ze to rodzina a nie ktos obcy ale na sama mysl ze musze ja
          zostawic na te 8 godzin zaczynaja mi lzy cieknac.
          a tutaj sa bardziej na czasie zdjecia:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=45661755&wv.x=2&a=46705181
          • dzoaann Re: Co slychac? 11.08.06, 00:35
            Kurczę,Moniko,fajnie,że się odezwałaś:))))
            Mam nadzieję,że szybciutko zagościsz na stałe!
            A Ala.....cóż....szkoda słów:))))
            Piękna z niej panna i jak poważna:)
            Dużo zdrówka i całuski dla Malutkiej:)
    • tomsmom Re: Co slychac? 04.09.06, 13:48
      No wlasnie - co slychac?? Kurcze jak tu cicho na forum... Gosia ma dwojeczke na
      glowie, Monika z powrotem w pracy i nie moze sie doczekac kiedy znow Ale
      uscisnie... a co z reszta??
      Ja odliczam dni, i najchetniej juz bym na porodowke pojechala bo tak mi ciezko
      cokolwiek zrobic teraz, nawet pisac bo lapy spuchniete. Jestem pewna ze to
      samopoczucie i potworna opuchlizna to nic 'normalnego' ale tak twierdzi
      tutejszy lekarz wiec pozostaje mi sie pogodzic z diagnoza postawiona
      po 'glebokim spojrzeniu w oczy' ;-)
      O, maly budzi sie z drzemki, wciaz troche walczy z katarkiem, pedze zrobic
      obiadek.
      Pa - Hania
    • suesslein Re: Co slychac? 04.09.06, 20:15
      Haniu,

      pociesze Cie, ta opuchlizna to rzecz jak najbardziej normalna. Im mniej sie
      ruszasz, tym Twoj organizm ma wieksze tendencje do zatrzymywania wody. Ja tez
      to juz zaczynam odczuwac. postaraj sie duzo odpoczywac- wiem brzmi jak utopia-
      bo nie ma sie co forsowac.
      Nawet ja zwolnilam nieco tempa:)
      Usciski
        • tomsmom Re: Co slychac? 07.09.06, 14:47
          Cisnienie to ja mam super w ciazy bo normalnie to jak u trupa ;-)
          Czort wie, czemu tak puchne, on twierdzi, ze to normalka.
          W wczoraj po pomacaniu brzuszka powiedzial mi, ze dzidzia moze juz nawet miec
          3,7kg, kurcze, zeby to maly slonik nie byl!
          • dzoaann Re: Co slychac? 08.09.06, 17:25
            Jeśli ciśnienie w normie to nie masz się czym martwić i opuchlizna to po prostu
            uciążliwość. Ja w pierwszej ciąży miałam wysokie ciśnienie i puchłam jak bania,w
            związku z tym miałam podejrzenie o zatrucie ciążowe, ale wszystko dobrze się
            skończyło:)
            Za to w drugiej ciąży ciśnienie miałam bez mała śladowe i do normy wróciłam po 2
            latach!! Cały czas się czułam jak flegmatyk:(
            Gratuluję z okazji rocznicy!! Będę pamiętać, że Wasze małżeństwo rok młodsze od
            mego synusia:)))
            A Kacper średnio. Bryka na całego, na nic się nie skarży, ale kaszle. Dziś
            poszedł do szkoły.Zobaczymy jak tam weekend.
            • tomsmom Re: Co slychac? 09.09.06, 13:11
              Jak tam weekend, mamuski?
              U nas spokojnie, wlasnie wczoraj wyszlismy z ostatnich kartonow bo nam juz
              biblioteczke zamontowali wiec nareszcie moglismy rozlozyc swoje ksiazki. Teraz
              to juz naprawde jak w domu ;-) bardzo mi brakowalo moich ksiazek, a i te
              kartony dzialaly mi na zmysl estetyczny.
              Dzisiaj jedziemy na herbatke do Reni do Dundalk, mam nadzieje, ze Tomek okaze
              sie lepszym gosciem niz gospodarzem dla malego Jasia. Tak mi wstyd bylo jak
              biedaka zewszad przeganial, teraz to Jas powinien pogonic Tomka zeby wiedzial
              jak to jest, maly hultaj ;-)
              No to uciekam, zeby sie jakos do tej podrozy zebrac. Moze to jakos zbawiennie
              podziala na Marka i zdecyduje sie wyjrzec na ten swiat? Kurcze, trzymajcie za
              mnie kciuki dziewczyny, ja sie boje 1000 razy bardziej niz za pierwszym razem,
              zupelnie nie ufam tutejszym lekarzom...
              Pa - Hania