Dodaj do ulubionych

Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musieli ?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 01:10
Wiekszość wybiera Wa-wę z musu - bo ma tu
pracę.

A czy ktoś bez motywacji pracy
by tu zamieszkał ?

Wa-wa to korki, ekscesy związane z różnymi masówkami itp.,
nie ma gdzie pojechać za miasto
(tylko zatłoczony zalew zegrzyński), dodatkowo
zważone powietrze, nędzna woda.

To co dobre to zbudowane przez obcych centra handlowe
(arkadia, blue city) i multikina (imax)
-
Obserwuj wątek
    • Gość: Warszawianin Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.05, 06:31
      Biała Podlaska-spokój Cisza, sielanka-a jak chcesz sie zabawić to wsiadasz w
      samochód i w 2-2,5 h jesteś np. w Wawie:)
      Pzd
      • Gość: dddddddddddddddddd Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.crowley.pl 18.07.05, 08:33
        Ja mieszkam w Wawce od urodzenia i nie wyobrażam sobie innego miasta.
        Przyzwyczaiłam się do tego gwaru, tłoku i ludzi. To wieczne zaganianie nakręca
        mnie i napędza do pracy i aktywnego spędzania czasu. Nawet w wakacje jeżdzę do
        kurortów gdzie są tłumy turystów. Ludzie są dla mnie jak powietrze - niezbędni
        do życia i prawidłowego funkcjonowania. Cisza, spokój to dla mnie dobre na
        jeden, góra dwa dni i koniec.
        Nie rozumiem ludzi, którzy wbrew sobie przyjeżdżają do innego miasta.
        Mówią że za pracą, przyjeżdżają, pracują i kąsają rękę, która im daje tą pracę -
        narzekają na Warszawę na Warszawiaków i tak dalej.
        Ja Warszawę lubię taką jaka jest, jedno co mi przeszkadza to pseudoWarszawiacy,
        którzy cały czas narzekają i w weekendy skutecznie korkują wylotówki.
        Pozdrawiam wszystkich, którzy lubią stolicę!!!!!!!!!!!!!!
        • Gość: Warszawa Cudowna Warszawa - tylku tu chcemy mieszkać IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.07.05, 08:44
          Sławek, Tomek, i wiele wiele innych, daj sobie spokój i wyjedź ty do swojego
          pipidówka, nie zwracaj ludom głowy! Tam znajdziesz swoje klimaty i ulubione
          zwierzęta (psy).
          • zszywaczem Byłoby super gdyby niezadowoleni wyjechali... 18.07.05, 09:16
            Nikt nikogo nie zmusza do życia tutaj, skoro im nie odpowiada - niech wyjadą...
            A skoro zostają (rozumiem że trzyma ich tylko kasa) to powinni szanować miasto
            które ich karmi i dzięki któremu mają szansę na normalne życie...
        • Gość: popieram Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.eranet.pl 18.07.05, 22:11
          Popieram !!! Jak się komuś W-wa niepodoba niech ucieka na swoją wiochę. Na roli
          też jest praca ;-) Jakiś buc skrajny. Przez takich wieśniaków - nasza Warszawa
          własnie się korkuje i nie ma miejsca dla prawdziwych warszawiaków. CZYLI NIE
          PODOBA SIĘ - SPADAĆ !!!!
          • Gość: az Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.07.05, 19:04
            co za prostactwo ...
          • Gość: Oli Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.spray.net.pl 21.07.05, 23:09
            Burak jestes - słoma ci z sandałów wystaje - a ty kiedy przyjechales ? juz
            zdazyles sie gdzies zameldowac - zeby ci pisalo - wa-wa ?? WARSIAWIAKU ??
    • Gość: Paweł Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 10:53
      Tak. Wychowałem się i nadal miekszam we wsi podwarszawskiej(50 metrów od
      Puszczy Kampinowskiej), ale Warszawa to miejsce, które mnie przyciąga.Tu
      chodziłem do liceum, studiowałem, a teraz pracuje. Tydzień temu kupiłem sobie
      mieszkanie, no może fundamenty na których stanie to mieszkanie:) Często
      służbowo wyjeżdżam do innych miast, ale nigdzie tak dobrze sie nie czuje jak w
      W-wie. Żadne z innych miast nie daje takich szans rozwoju, spełnienia
      zawodowego, takiej ilości wydarzeń kulturalnych, sportowych...Podoba mi się
      tutejszy dynamizm życia, to miasto stało sie swojego rodzaju "ziemia obiecaną"
      dla dużej ilości młodych, aktywnych i wykształconych ludzi z całej Polski.
      Tworzy to specyficzny klimat, który strasznie mi pasuje. Ja się nawet cieszę z
      każdego nowo budowanego biurowca, centrum handlowego - cieszy mnie po prostu
      rozwój naszego miasta.

      pozdrawiam,
      Paweł
    • Gość: quba Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.devs.futuro.pl 18.07.05, 11:06
      Zdecydowanie TAK.
      • Gość: gościówa Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.future-net.pl 18.07.05, 11:30
        mieszkam tu od urodzenia i szczerze mówiąc nie robi mi różnicy nazwa miasta -
        miasto to miasto, nie widzę różnicy - tłok, sklepy, knajpy, kina, teatry
        wszędzie są takie same ...
        jedyna różnica jest chyba taka że ludzie spoza Wawy mają chyba jakieś kompleksy
        skoro ciągle na nią narzekają i obwieszczają całemu światu jakie to okropne
        miasto - w życiu by mi nie przyszło do głowy żeby mówić coś takiego o
        Szczecinie, Toruniu, Krakowie czy innym mieście ...
        • Gość: x Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 21:58
          Kilka lat temu mój pracownik - rodowity warszawiak z Woli - dzielił mieszkanców
          naszego miasta na Warszawiaków i warszawian :). Ten podział oddaje istotę
          sprawy. W ostatnich latach przybyło nam warszawian i niestety niewiele dobrego
          ci ludzie przyniesli. Jeśli mają kasę, to panoszą się bez opamiętania "świadomi
          własnej wartości", a jeśli kasy nie ma, to szaleją z zazdrości. Trudno jest mi
          żyć poza Warszawą, ale bardzo lubię z niej sobie czasem wyskoczyć ;)
          • Gość: sławek Minusy są znaczne ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 23:10
            Warszawa ma wiele oblicz.

            To co na poziomie to inwestycje zagraniczne
            (sama warszawka nic specjalnego
            z siebie nie wygenerowała).

            Są miejsca takich slumsów, że w wielu innych
            miastach nie sposób czegos takiego zobaczyć.

            Wydarzenia kulturalne - owszem ale na poziomie PL.

            Zmorą jest fakt, iż każdy warszawski gostek
            (nawet z typową dziadoską pensją 3-4 tys.) może
            teraz kupić sobie złomowóz na gaz - w końcu
            musi dojść do totalnego paraliżu.

            Jeszcze niedawno przebojowi ludzie na poziomie przenosili
            się do wa-wy bo tu mieli nalepsze mozliwości zawodowe.
            Teraz ludzie ci chcą rzeczywistej zmiany jakościowej
            (nie w stylu wiocha na megawiochę)
            i emigrują za granicę.
            Zostaje chłam, a z przebojowości pozostaje chamstwo
            (co widać także na forum).

            Chyba najgorszy jest smród jaki spowija to
            miasto w bezwietrzne letnie dni i jakosc wody.
            • zbig72 Re: Minusy są znaczne ... 19.07.05, 08:55
              to do widzenia sławeczku - spadówa jak się Warszawa nie podoba - nic po takim
              bucu płakał nie będzie

              a dziadowskie pensje to nam zafundowali przyjezdni - bo brali robotę o 50 %
              taniej od Warszawiaków, tylko dlatego że mieszkali po 4 osoby w kawalerce i
              żywili się kiełbachą którą co weekend ze swoich wsi przywozili
              • Gość: alchemikos Re: Minusy są znaczne ... IP: 62.111.149.* 19.07.05, 09:20
                Gdyby nie praca to w W-wie zjawiałbym się jedynie na imprezy muzyczne, których
                w tym mieście jest najwięcej. Nie ma jak Kraków.
    • Gość: Greggi Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: 83.238.15.* 19.07.05, 09:17
      Mieszkam w Wawie od urodzenia i żadne inne polskie miasto nie wchodziłoby w
      rachubę, chyba że jakaś fajna okolica w trójmieście (bardzo lubie morze) ale
      gdybym miał sie już przeprowadzać to za granicę, najchętniej do Nikozji albo w
      ostateczności do Wiednia ;)Mała willa na jednej z wysp karaibskich też by mi
      zupełnie nie przeszkadzała
    • aurita Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi 19.07.05, 10:24
      Gość portalu: sławek napisał(a):

      > To co dobre to zbudowane przez obcych centra handlowe
      > (arkadia, blue city) i multikina (imax)
      > -
      • Gość: Warszawa Warszawa TAK IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.07.05, 10:47
        Sławeczku/Tomeczku - wyjedź do swoich i nie zawracaj nam gitary
        swoista "wiejska filozofią".
        • Gość: Alchemikos Re: Warszawa TAK IP: 62.111.149.* 19.07.05, 11:11
          Kocham pasjami metropolitalne zadęcie warszawiaków. Zamiast rzeczowej dyskusji
          tego typu wstawki " s....dalaj buraku na wieś". Tego rodzaju postawa już nie
          złości tylko śmieszy.
          • zbig72 Re: Warszawa TAK 20.07.05, 14:12
            a co powiedzieć osobie która korzysta ze wszystkiego co daje Warszawa, a
            jednocześnie na każdym kroku ją opluwa (zakłądając min. takie wątki)?

            tylko "spier.... do siebie jak się nie podoba"

            to już przestaje być śmieszne, to się zaczyna robić wkurzające...

      • fan.zdm Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi 19.07.05, 17:07
        > > To co dobre to zbudowane przez obcych centra handlowe
        > > (arkadia, blue city) i multikina (imax)
        > > -
    • Gość: wawa Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: 213.134.136.* 19.07.05, 13:32
      Witam,
      wlasnie poczytalam Wasze posty. Ponizej zamieszczam moja opinie na temat
      przyjezndnych, ktora wczesniej zamiescilam na innym forum.
      Dalczego wkurza mnie panoszenie przyjezdnych ? Dzieki wszystkim przyjezdnym
      pensje sa znacznie nizsze, dlaczego ?? Pracodawca woli zatrudnic kogos z malej
      miejscowosci i dac mu 1300 zl bo wie, ze mieszka w 3 osoby w wynajmowanym
      mieszkaniu a jedzenie sobie dowozi od rodzicow ze wsi. A osoba mieszajaca od
      urodzenia w Warszawie, posiadajaca wlasne mieszkanie, nie utrzyma sie za 1300
      zl. A nawet jezeli da rade to bedzie to raczej wegetacja. Nie jest prawda, ze
      warszawiacy to gbury i chamy. Taka reputacje robia nam przyjezdni, ktorzy sobie
      popija i wykrzykuja, ze sa ze stolicy (mimo, ze mieszkaja tu od kilku
      miesiecy). I kto nam takie swiadectwo wystawia ?? Wy. Oczywiscie, ze nie mozna
      generalizowac, ale tych prawdziwych warszawiakow jest juz chyba znacznie mniej
      niz posostalych. Co dodatkowo doprowadza mnie do szalu ?? Wasze narzekania - tu
      jest okropnie, same chamy, smierdzi, blokowiska itp. A jak mowi o swojej
      rodzinnej miejscowosci to prawie sie rozplywa i opowiada jak tam jest cudownie.
      Nie podoba sie - to nich siedzi w tej swojej idealnej wiosce.
      • zbig72 Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi 20.07.05, 14:14
        1000 % racji
      • Gość: FC Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: 212.160.138.* 25.07.05, 12:35
        Jak czytam wciaz te same oklepane teorie i opinie na temat przyjezdnych,
        powtarzane przez tzw. "prawdziwych warszawiakow", to mi sie juz slabo robi. Nie
        moge sie oprzec wrazeniu, ze pisza to ludzie glęboko zakompleksieni, którzy
        poza warszawskim pochodzeniem nie mają niczego na czym mogliby zbudowac swoje
        poczucie wlasnej wartosci...

        Znam wielu przyjezdnych, ale zaden ze znanych mi przyjezdnych nie pracuje za
        1300zł, nie mieszka "we 4 w kawalerce", nikt nie jezdzi "co weekend na wies po
        kielbache", a Ci ktorzy wynajmuja mieszkania ponosza wyzsze koszta zycia niz
        rodowici Warszawiacy. A linia podzialu na burakow i nie-burakow nie ma zadnego
        zwiazku z tym czy ktos jest miejscowy czy przyjezdny (co zreszta doskonale
        widac po poziomie wypowiedzi w tym watku).
      • amoniak2 Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi 27.07.05, 15:51
        > Witam,
        > wlasnie poczytalam Wasze posty. Ponizej zamieszczam moja opinie na temat
        > przyjezndnych, ktora wczesniej zamiescilam na innym forum.
        > Dalczego wkurza mnie panoszenie przyjezdnych ? Dzieki wszystkim przyjezdnym
        > pensje sa znacznie nizsze, dlaczego ?? Pracodawca woli zatrudnic kogos z
        malej
        > miejscowosci i dac mu 1300 zl bo wie, ze mieszka w 3 osoby w wynajmowanym
        > mieszkaniu a jedzenie sobie dowozi od rodzicow ze wsi. A osoba mieszajaca od
        > urodzenia w Warszawie, posiadajaca wlasne mieszkanie, nie utrzyma sie za 1300
        > zl. A nawet jezeli da rade to bedzie to raczej wegetacja. Nie jest prawda, ze
        > warszawiacy to gbury i chamy. Taka reputacje robia nam przyjezdni, ktorzy
        sobie
        >
        > popija i wykrzykuja, ze sa ze stolicy (mimo, ze mieszkaja tu od kilku
        > miesiecy). I kto nam takie swiadectwo wystawia ?? Wy. Oczywiscie, ze nie
        mozna
        > generalizowac, ale tych prawdziwych warszawiakow jest juz chyba znacznie
        mniej
        > niz posostalych. Co dodatkowo doprowadza mnie do szalu ?? Wasze narzekania -
        tu
        >
        > jest okropnie, same chamy, smierdzi, blokowiska itp. A jak mowi o swojej
        > rodzinnej miejscowosci to prawie sie rozplywa i opowiada jak tam jest
        cudownie.
        >
        > Nie podoba sie - to nich siedzi w tej swojej idealnej wiosce.


        Biedaczka... Zabrakło umiejętności taak?.. Ktoś paniusi nie przyjął do pracy?
        Rozżalona królewna?...
    • Gość: ggg Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.bphpbk.pl 19.07.05, 14:16
      Witam


      Witam
      Gdyby nie praca nigdy bym tu nie zamieszkał.
      • Gość: Warszawa Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.07.05, 15:12
        I nie ma sprawy. Pracujesz tu, w pewnym sensie, musisz tu żyć. Nie musisz
        Warszawy kochać ale to właśnie to miasto cię karmi i daje możliwość dobrej
        egzystencji. I chociażby z tego powodu nie można na to miejsce pluć. Każdy
        przybysz tęskni za swoim miejscem i "swoje" zawsze będzie lepsze od "ichnich".
        Trzeba nabrać dystansu i tak jak, nawet, alchemnikos z Krakowa wyszukać choć
        jeden pozytyw (muzyka). Poza tym cieszyć się życiem i tym co się ma a nie
        wybrzydzać i psioczyć. Miejsce zamieszkania zawsze można zmienić i nie powinno
        to być problemem (mieszkania) natomiast o dobrą pracę z niezłym wynagrodzeniem
        nie jest łatwo. Pamiętajcie o tym jak będziecie wylewać pomyje na to miasto.
        Mamy dużo cudownych miejsc w tym kraju, ja bardzo lubię bywać w Gdańsku i
        Wrocławiu. Kraków wydaje mi się przereklamowany i chłodny (wybacz alchemikosie)
        aczkolwiek czuje sie w tym miejscu kulturę przez K. Nidgy nie przyszłoby mi do
        głowy by wylewać pomyje na jakiekolwiek miasto czy miejsce w Polsce czy
        gdziekolwiek na świećie. Po prostu są miejsca, które lubię bardziej i są takie,
        które lubię trochę lub mniej lub są mi obojętne. Dawno, dawno temu byłam z
        pewnym cudzoziemcem w Łodzi. Po wizycie ów pan stwierdził "Lodz - the ugliest
        city in the world" (najbrzydsze miasto świata)...a dla mnie Łódź jest jednym z
        ciekawych architektonicznie miast Polski.
        • zbig72 Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi 20.07.05, 14:15
          Ty, ja i setki i innych Warszawiaków nie plują na inne miasta - za to
          przyjezdni w większości plują na nasze...
    • Gość: vinca Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.05, 08:49
      Mnie nikt do niczego nie zmusza - to mój wybór. Warszawa to jedyne miasto w
      Polsce w którym chciałabym mieszkać. Jak nie miasto - to tylko wieś - w górach.
      Że tak powtórzę za Bursą "mam w d.... małe miasteczka"
    • Gość: Maciek Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.bas.roche.com 20.07.05, 12:25
      W Warszawie kilka rzeczy mi się podoba a kilka nie.
      Najgorsze jest to że miasto zostało zniszczone i było odbudowywane za komuny. Z
      tego powodu generalnie jest po prostu brzydkie, poza niektórymi miejscami które
      są "w miarę".
      Najbardziej mnie bawi jak tutaj na forum ludzie którzy kupują sobie "apartamenty
      na Starym Mokotowie" sikają w majtki z zachwytu. Akurat często bywam na Starym
      Mokotowie. Tam z każdej ulicy zionie twarz towarzysza Bieruta. Jest ohydnie. Nie
      wiem jak można się czymś takim zachwycać. Owszem da się żyć i mógłbym tam
      mieszkać. Ale zachwycać się? To jakaś pomyłka...
      W Warszawie podoba mi się natomiast to co się dzieje teraz - jak się
      unowocześnia, rozbudowuje. Komunikacja wcale nie jest zła, jest dużo lepsza niż
      w innych miastach. No i cóż - ja akurat planuję wyjechać za granicę... a w
      przyszłośći? Czuję sentyment do małych miasteczek. Jestem przyjezdny - w Wawie
      od ok. 10 lat.
      • Gość: Alchemikos Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: 62.111.149.* 20.07.05, 13:07
        Polecam dzisiejszy wywiad ze Skibą dotyczący Warszawy. Lektura godna
        polecenia,
    • Gość: wujek Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.in-addr.btopenworld.com 20.07.05, 12:49
      Urodzilem sie w Warszawie i sepdzilem tam troche zycia teraz tylko wpadam na
      tydzien- dwa. Nigdy bym tam nie mieszkal, powod: mentalnosc i zachowanie ludzi,
      slaby transport, architektura etc. etc. W takiej kolejnosci mi sie nie podoba.
      • zbig72 Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi 20.07.05, 14:16
        no właśnie - Warszawiacy od urodzenia w większości wyjechali nie mogąc znieść
        buraczanej mentalności przyjezdnych...
    • Gość: www.pkb.nrd Sławciu a czy Ty w ogóle znasz Warszawę? IP: 212.180.161.* 20.07.05, 14:39
      Bo odnoszę wrażenie, że stolicę to tylko znasz z perspektywy Dworca Śródmieście.

      1. "Nie ma gdzie pojechac za miasto" - oj słabiutko znasz stolicę.
      a. Powsin.
      b. Konstancin.
      c. Kampinos.
      d. Czersk.
      e. Nieborów.
      f. Świder.

      Itd itp. tych miejsc w okolicach stolicy jest jeszcze masa.

      2. Warszawa to korki - prawda. Ale tylko częściowa prawda, bo jesli ktos patrzy
      na duze miasta z perspektywy korków to powinien wyjechac na wieś i tam
      zamieszkać. tam to jest dopiero duzo do roboty a i rozryuwek multum.

      PS. Dobra kończę bo nie ma co sie rozwodzić dłużej nad watkiem jakiegos
      niedowartosciowanego kretyna.

      =====

      jak ja kocham Warszawę.
      • Gość: sławem Niech zgadnę kim są niektorzy dyskutanci ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.05, 15:56
        Standard jest taki - homo-katolo-sovieticus, a wiec
        człowiek którego podniecają teksty o kremówkach,
        chodzi do kosciółka, równoczesnie głosuje na Kwacha
        i jemu podobnych, ma pieska, babiszona na karku,
        placi kartą za bułki i pywo
        w sklepie blokując kolejki,
        pensyjkę ma nie większa niż 3-4 tys., m-2/m-3 z kredytu
        i złomowóz przerobiony na gaz, kocha "ymprezy" i masówki
        obojetnie
        czy pod czerwonymi czy czarnymi czy jakimikolwiek innymi
        sztandarami (byle był tłok i smród).
        Aha - jeszcze pali pety i rzuca gdzie popadnie oraz
        próbuje udowodnić na drodze ze jego złomowóz sprowadzony
        z zachodu to ferrari.

        Recz jasna dla kogos takiego warszawkia to mekka.

        Choć gdyby pawda było, że jest gdzie
        pojechac to całe to towarzystwo nie blokowało by
        dróg krajowych, ktore prowadza do/z warszawy. co weekend.

        Gdyby nie przedwojenne relikty (np. stare parki)
        i inwestycje zagraniczne do których wali
        to tabunami -
        • zszywaczem Re: Niech zgadnę kim są niektorzy dyskutanci ... 20.07.05, 16:21
          Gość portalu: sławem napisał(a):

          >
          > Gdyby nie przedwojenne relikty (np. stare parki)
          > i inwestycje zagraniczne do których wali
          > to tabunami -
          • Gość: obserwer I jeszcze jedno spostrzeżenie IP: 217.153.142.* 20.07.05, 18:18
            Zimą zostawia buty na klatce przed drzwiami aby nie wnosić błota do domu.
        • Gość: Fan ZDM Re: Niech zgadnę kim są niektorzy dyskutanci ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.05, 22:19
          > Standard jest taki - homo-katolo-sovieticus, a wiec
          > człowiek którego podniecają teksty o kremówkach,
          > chodzi do kosciółka, równoczesnie głosuje na Kwacha
          > i jemu podobnych, ma pieska, babiszona na karku,
          > placi kartą za bułki i pywo
          > w sklepie blokując kolejki,
          > pensyjkę ma nie większa niż 3-4 tys., m-2/m-3 z kredytu
          > i złomowóz przerobiony na gaz, kocha "ymprezy" i masówki
          > obojetnie
          > czy pod czerwonymi czy czarnymi czy jakimikolwiek innymi
          > sztandarami (byle był tłok i smród).
          > Aha - jeszcze pali pety i rzuca gdzie popadnie oraz
          > próbuje udowodnić na drodze ze jego złomowóz sprowadzony
          > z zachodu to ferrari.

          Pozostaje współczuć towarzystwa, w jakim się obracasz. Myślałeś o zmianie lub chociaż poszerzeniu kręgu znajomych?
    • Gość: cinnamon Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.05, 15:48
      warszawa:)

      ps. skoro w warszawie jest tak zle, to przeciez nie ma przymusu mieszkania tu.
      nie rozumiem dlaczego ludzie nie doceniaja miasta, ktore ma tyle do
      zaoferowania - w kazdej dziedzinie: pracy, nauki i edukacji, rozrywki, kultury -
      do wyboru do koloru. chyba nikogo sie tu nie trzyma sila?
      nawiasem mowiac, mysle, ze moje ukochane miasto byloby jeszcze wspalnialszym
      miejscem, gdyby wszyscy niezadowoleni wrocili do swoich miast, miasteczek i wsi
      i byli tam szczesliwsi niz w warszawie. bez naplywowej warszafki..
      • Gość: Moja Warszawa Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.07.05, 17:29
        Tylko w WRASZAWIE !!!!!
    • Gość: maja Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.07.05, 18:01
      Tu się urodziłam,tu mieszkam całe życie i tu mam zaklepaną miejscówkę w
      rodzinnym grobowcu.Nie chcę mieszkać w żadnym innym miejscu.Podobnie jak wielu
      moich przedmówców nie rozumiem narzekań większości przyjezdnych.Tak naprawdę to
      pchacie się tu na potęgę,a my na każdym kroku musimy wysłuchiwać jakie to nasze
      ukochane miasto jest paskudne.Gdybym urodziła się w Pi..inkach Dolnych i
      byłabym tam szczęśliwa,to nigdy bym z nich nie wyjechała.Proponuję wziąć to pod
      uwagę,a wtedy wszyscy będziemy szczęśliwi(zwłaszcza my).
    • Gość: Observer KOCHAM WARSZAWĘ IP: 217.153.142.* 20.07.05, 18:23
      Bo tu się urodziłem, tutaj mam znajomych oraz tutaj jest moje miejsce na ziemi
      i zupełnie nie rozumiem tego utyskiwania przyjezdnych na moje, i jeszcze wielu
      innych ludzi, miasto. O co wam spadochroniarze chodzi? Czy wy naprawde
      jesteście az tak niedowartosciowani i zakompleksieni, ze swoje frustracje
      musicie w tak kretyński sposób wylewać na forum? Przeciez to tylko was jeszcze
      bardziej kompromituje.
      • Gość: ola Re: KOCHAM WARSZAWĘ IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.07.05, 19:08
        nie chodzi o warszawe
        chodzi tylko o prace
        w moim miescie nie bylo zadnej - tutaj zarabiam bardzo duzo - wiecej od wielu
        warszawiakow
        a decyduje o tym przede wszystkim wyksztalcenie

        pozdrowienia dla niedowartosciowanych warszawiakow

        • Gość: maja Re: KOCHAM WARSZAWĘ IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.07.05, 21:01
          Mam w pracy taką wykształconą "Warszawiankę" z pod Garwolina,która mimo,że jest
          tu już 10 lat nadal mówi "półtortej miesiąca" itp.Ja mam dobre wykształcenie,
          znakomitą pracę,więc o niedowartościowaniu nie może być mowy.Nie mam jednego,co
          ma większość z Was: gigantycznych kredytów,które bierzecie na potegę,żeby tylko
          nie czuć się gorszymi.Nie możecie przecież mieć mieszkania,tylko apartament
          w "najlepszej" dzielnicy,chociaż nawet nie wiecie,która jest najlepsza.A
          Warszawiacy potrafią to bardzo dobrze wykorzystać.Nikt inny,ale właśnie
          Warszawiak "sprzedał" takim przyjezdnym,jak Wy kolumnę Zygmunta,że o moście
          Poniatowskiego nie wspomnę.
          • Gość: hłe, hłe Re: KOCHAM WARSZAWĘ IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.07.05, 22:04
            Tak jest, prawdziwy obeznany z miastem warszawiak kupuje tylko na Tarchominie
            albo w Piasecznie lub Ząbkach, a nie przepłaca za jakiś tam przereklamowany
            Mokotów czy inne Śródmieście.

            A może inaczej, kisi się w wielkiej płycie razem z rodzicami na Jelonkach czy
            Bródnie i niecierpliwie czeka aż jego babcia, dziadek czy inna ciotka wyzionie
            ducha i zostawi mieszkanko dla dzielnego warszawiaka - oczywiście gdzieżby
            inaczej niż w wielkiej płycie.

            I jeszcze pytanie, czy słyszał ktoś kiedyś żeby jakiś niedowartościowany typ
            przyznał się do tego, ależ nie ma doskonałą pracę, świetne zarobki i wogóle
            jest super.

            He he czytając ten wątek można zejść ze śmiechu.

          • Gość: Fan ZDM Re: KOCHAM WARSZAWĘ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.05, 22:23
            > nie czuć się gorszymi.Nie możecie przecież mieć mieszkania,tylko apartament
            > w "najlepszej" dzielnicy,chociaż nawet nie wiecie,która jest najlepsza.A

            Jak to która - Kabaty!!!

            ;)
            • michalfront Jest rozwiązanie tego problemu :) 21.07.05, 09:18
              które spowoduje, że wszyscy będą szczęśliwsi. Po prostu niezadowoleni,
              obojętnie miejscowi czy przyjezdni - wyjeżdżają z Warszawy. W konsekwencji:

              1. Warszawiacy są zadowoleni - nie ma już w Warszawie tych, którzy na nią
              narzekają, jest luźniej itp.

              2. Niezadowoleni-przyjezdni są zadowoleni - wreszcie nie muszą mieszkać
              w "paskudnej/brudnej/zatoczonej" Warszawie tylko w swoim idealnym sielskim i
              spokojnym miejscu

              3 Zadowoleni-przyjezdni też są zadowoleni - mniejsza konkurencja na rynku pracy
              (część przyjezdnych wyjechała) i lepszy odbiór ze strony Warszawiaków (nie ma
              już tych niezadowolonych, którzy Warszawiaków irytowali najbardziej)

              I chyba o to chodzi, zeby wszyscy byli zadowoleni, a zatem niezadowolonych
              zapraszam do pakowania walizek :)
              • Gość: gościówa Re: Jest rozwiązanie tego problemu :) IP: *.future-net.pl 21.07.05, 09:43
                a jakie znajdujesz rozwiązanie na tych którzy siedzą u siebie (czyli poza Wawą)
                a nadal na nią psioczą ? bo ja się z tym spotykam przez całe życie - ilekroć
                mówię skąd jestem widzę grymas na twarzy jakbym była trędowata chociaż jeszcze
                przed chwilą byłam ok. - ja w ogóle nie rozumiem dlaczego ktokolwiek ma się
                tłumaczyć dlaczego wybrał Warszawę bo do tego sprowadza się ta cała dyskusja -
                dlaczego nie ma takiej nagonki na inne miasta ???
                • michalfront Re: Jest rozwiązanie tego problemu :) 21.07.05, 12:01
                  to jest niestety osobny problem - widzę, że wiele osób wręcz woli się nie
                  przynawać ze jest z Warszawy...
                  powodem tej nagonki jest ZAZDROŚĆ - nie umiem tego inaczej wytłumaczyć...
                  • Gość: gościówa Re: Jest rozwiązanie tego problemu :) IP: *.future-net.pl 21.07.05, 13:30
                    też tak mi się wydaje bo inaczej nie potrafię sobie tego wytłumaczyć
                    bo mnie naprawdę nie chodzi o to że zazdroszczę ludziom z zewnątrz lepszej
                    pracy jak tu ktoś sugerował wcześniej - jeśli tak mają to świetnie - nie mam
                    nic przeciwko ludziom spoza Warszawy - mam wielu znajomych którzy tu
                    przyjechali za pracą i nigdy nie kręciłam nosem na to skąd pochodzą - ale mam
                    dość przepraszania za to że jestem Warszawianką i mam dość obrzucania nas
                    błotem bez powodu (tzn. z powodu zazdrości zapewne)!
                    pozdrawiam Warszawiaków :-)
                • Gość: Ewa Re: Jest rozwiązanie tego problemu :) IP: 193.111.233.* 21.07.05, 15:08
                  "a jakie znajdujesz rozwiązanie na tych którzy siedzą u siebie (czyli poza Wawą)
                  a nadal na nią psioczą ?"

                  Ci to psioczą na Warszawiaków nie na Warszawę
                • Gość: Observer Do gościówy IP: 212.180.161.* 22.07.05, 11:45
                  Wiem o czym mówisz. Pamietam jak kilka lat temu na kempingu nad Balatonem
                  rozbili sie obok nas Polacy z Wrocławia. Przez pierwszą godzine rozmowa
                  układała sie bardzo fajnie. Niestety po godzinie zapytali sie nas skad
                  jestesmy...nastepnego dnia już nawet ani dzień dobry, ani pocału7j mnie w dupe
                  nie usłyszelismy z ich ust.

                  A skad sie to bierze? Zawiść i kompleksy. Jak mysliś dlaczego tutaj
                  same "prezesy" piszą? Dlatego, że są niedowartościowani i zakompleksieni.
              • Gość: Aga Re: Jest rozwiązanie tego problemu :) IP: 213.134.136.* 21.07.05, 11:35
                Jestem rodowita warszawianka i popieram wielu poprzednikow, zeby niezadowolona
                naplywowa "stonka" pakowala manatki i wracala do siebie. Ale chyba jest
                odwrotnie. Jeszcze wieksze tabuny do nas nadciagaja. Niedawno kupilam
                mieszkanie w nowym bloku i jestem na etapie poznawania sasiadow. Blok ma 6
                pieter, 5 mieszkan na pietrze - co daje 30 rodzin. Oprocz mnie nie spotkalam
                nikogo wiecej z Warszawy. I to wlasnie obrazuje dzisiejsza stolice.
                • zszywaczem Re: Jest rozwiązanie tego problemu :) 21.07.05, 12:05
                  mam ten sam problem!!!
                  parking pod blokiem na 25 samochodów i poza moim JEDEN na warszawskej
                  rejestracji - reszta to głownie "N"- warmiński-mazurskie, "L"-lubelskie i "B" -
                  podlaskie, czasem zadaża się "T"-świętokrzyskie!

                  może któryś developer wprowadzi do sprzedaży mieszkania które będzie można
                  kupić dopiero dokumentując urodzenie w Warszawie - pomysł konrowersyjny, na
                  pewno wielu obrzuciłoby takiego developera błotem (chociaż za granica jest to
                  normalne, są osiedla gdzie zeby kupić mieszkanie sama kasa nie wystarczy) -
                  myślę że zaintersowanie byłoby ogromne i mieszkania szły by jak swieże
                  bułeczki - czekam na odwaznego inwestora :)
                  • Gość: przybysz Re: Jest rozwiązanie tego problemu :) IP: *.acn.waw.pl 21.07.05, 14:56
                    Uwaga dla Zbiga72 i Zszywaczem - Nigdy nie dyskutuj z debilem, najpierw
                    sprowadzi Cię do swojego poziomu a potem pokona doświadczeniem ...
                    • zszywaczem Re: Jest rozwiązanie tego problemu :) 21.07.05, 15:55
                      błagam, wsili się i wymyśl coś nowego...
                      ten tekst jest już stary jak to forum...
                • Gość: Aga Re: Jest rozwiązanie tego problemu :) IP: 213.134.136.* 21.07.05, 13:57
                  popieram Twoj pomysl. Szkoda tylko,ze pewnie jeszcze dlugo nie zostany
                  wprowadzony w zycie.
        • Gość: Observer PRZYJEZDNI MACIE W SOBIE COŚ Z RYCERZA..... IP: 212.180.161.* 22.07.05, 11:49
          ZAKUTY ŁEB.
          Oj "prezesy" śmieszne jesteście... Buhahahahhahahaha.
    • Gość: Ewa Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: 193.111.233.* 21.07.05, 10:14
      oczywiście, ze tak
    • Gość: dddddddddddddddddd Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.crowley.pl 21.07.05, 14:41
      Stonka................a to dobre i trafne określenie.
      Kiedyś komuniści wmawiali że Amerykanie zrzucają stonkę na nasze ziemniaki.
      aA tu okazuje się że ta stonka to nasza rodowita mieszkanka, z naszej rodowitej
      wsi, wiochy itp. I ta stonka zalewa nasze miasto - Warszawę. Zżera ją powoli i
      jeszcze narzeka że ziemniaki najgorsze w całej Polsce.
      To taka alegoria, Warszawiacy będą wiedzieć o co chodzi.
      I śmieszne jest pisanie że z wiosek i z prowincji przybywają osoby z lepszymi
      kwalifikacjami i dlatego wygrywają w trakcie rekrutacji.
      Prawda jest taka, że wielu dyrektorów tez pochodzi z prowincji i chętniej
      przyjmują ludzi o takim samym pochodzeniu.
      Wielu moich znajomych z Warszawy mimo lepszych kwalifikacji, doświadczenia i
      wykształcenia nie dostało pracy tylko dlatego że są z Wawki.
      Mam też kilkoro znajomych, któzy do Warszawy przyjechali "za pracą", bez
      wykształcenia. Dostali pracę tylko ze względu pochodzenia. Teraz pracują, uczą
      się w szkołach średnich i są wielcy państwo. Otwarcie śmieją się i opowiadają w
      jaki sposób zdobyli zatrudnienie.
      Mieszkają po kilka osób w kawalerkach, jedzenie przywożą z rodzinnych stron.
      Warszawa to dla nich najgorsze miasto.

      • Gość: Lustrator Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.05, 15:49
        No nie wiem, jak to jest. Czytam te posty, i jakoś nie trafię na żadnego
        rodowitego warszawiaka. Chyba wszyscy podszywające się pod to określenie osoby
        są mieszkańcami w drugim, najwyżej trzecim pokoleniu, i jakoś brak im kultury,
        prawdziwych standardów tego miasta.
        A szkoda...
        • zszywaczem Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi 21.07.05, 15:54
          a to zastanawiające że Szanowny Pan Lustrator uzurpuje sobie prawo do oceniania
          kto jest rodowitym Warszawiakiem a kto nie...
          ciekawe...
        • Gość: Lekarz Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.05, 23:30
          > [...] Chyba wszyscy podszywające się pod to określenie osoby
          > są mieszkańcami w drugim, najwyżej trzecim pokoleniu, i jakoś brak im kultury,
          > prawdziwych standardów tego miasta.
          > A szkoda...

          Proszę mniej patrzeć w lustro.
        • Gość: dddddddddddddddddd Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.crowley.pl 22.07.05, 08:24
          Oj Lustrator, może tak zlustrowałbyś swoje korzenie.
          Ile pokoleń twoich przodków mieszkało w Warszawie.
          Gdzie podziewali się w czasie wojny!

          Napisałeś że nie znajdujesz rodowitych Warszawiaków, tylko uzurpatorów, których
          warszawskie korzenie sięgają najwyżej trzeciego pokolenia.
          Jeżeli znasz historię Warszawy t pewnie wiesz, że podczas wojny Warszawa
          została doszczętnie zniszczona wielu Polaków, w tym również Warszawiaków.
          Po wojnie wielu przyjezdnych pomagało odbudować naszą stolicę, osiedliło się tu
          i pokochało to Miasto takim jakim jest.

          Jeżeli o mnie chodzi to akurat moja familia jest wielopokoleniową warszawską
          rodziną.
          Nie mam natomiast nic do zarzucenia osobom, których warszawskie korzenie nie są
          takie pokaźne, jeżeli te osoby i ich rodziny biorą Warszawę taką jaką jest, ze
          swoimi wadami i zaletami i nie opluwają jej.

          Wkurzają mnie natomiast osoby, które przybywają do Warszawy tylko z
          materialnych powodów, chwalą tylko swoje miejsce pochodzenia a na Wawkę
          narzekają ile sie da.
          Nie podoba się to "fora ze dwora".
    • Gość: wujek Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.in-addr.btopenworld.com 22.07.05, 09:56
      Pisalem juz tutaj, ze niemieszkalbym w Warszawie a jednym powodem jest
      mentalnosc ludzi. I wypowiec tego czlowieka podkresla moja nienawisc do tej
      mentalniosci. W warszawie a moze i w calej Polsce ludzie sa traktowanie po
      wymowie i z kad przyjechali a nie co potrafia, jaki maja charakter i jaka
      osobowosc. Ani wymowa ani miejsce urodzenia nie robi czlowieka. Daleko wam do
      Europy z taka mentalnoscia i nigdy nic nie osiagniecie. Arogancja, nieuleczalne
      kompleksy i zadufanie. Kazdy jest lepszy od sasiada. Jak by tak inne kraje
      myslaly to zaden polak nie znalaz by pracy za granica bo "zle wymawia", bo
      przyjecha z zadupia Europy o ktorym sie malo co wie etc. etc. Nawet pochodzenie
      a Wa-wy by nie pomoglo. Naczcie sie od innych kajow nie tylko tego co jest zle
      ale zacznicie adoptowac dobre strony.
      • Gość: dddddddddddddddddd Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.crowley.pl 22.07.05, 10:10
        Napisałeś, że:
        "ludzie sa traktowanie po wymowie, ..., a nie co potrafia"
        Poprawna polszczyzna to też umiejętność, w każdej szkole czy na wsi, czy w
        mieście uczą tego samego języka polskiego. A jeżeli ktoś posługuje się językiem
        niepoprawnym, którego uczył sie od otoczenia to proponuję cofnąc sie do
        elementarza. Te wiejski są takie same jak miejskie.
        Przytoczony przez Ciebie argument akurat dla mnie jest nietrafny bo
        powtarzając się:
        PRAWIDŁOWA WYMOWA TO TEŻ UMIEJĘTNOŚĆ,
        a to czy się ktoś przykładał do nauki ojczystego języka MOŻE świadczyć o
        charakterze i osobowości człowieka.

        Dodatkowo napisałeś:
        "W warszawie a moze i w calej Polsce............"
        Jeżeli w całej Polsce to czemu taka nienawiść akurat do mentalności
        Warszawiaków?
        • Gość: wujek Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.in-addr.btopenworld.com 22.07.05, 10:46
          Sam jestem warszawikiem. Nienawisc do warszawiakow pochodzi z wrodzonej
          arogancji typu my i reszta polski. naszczescie mnie juz zycie nauczylo innego
          myslenia i traktowani ludzi a wy musicie sie tego nauczyc. Nawet "burak"
          powinien byc respektowany za swoja prace, cokolwiek wykonujac. Wytkanie ludziom
          pochodzenie zle swiadczy tylko po to aby leczyc swoje kompleksy lub czuc sie
          przez to wyzszym zle tyko swiadczy o wytykajacym i zbliza go do "buraka"
          • Gość: dddddddddddddddddd Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.crowley.pl 22.07.05, 11:15
            Chyba trochę źle zinterpretowałeś wypowiedzi niektórych forumowiczów. Może
            nawet z robiłes to celowo! Większość osób nie zarzuca innym pochodzenia tylko
            krytykuje postawę tych którzy tu przyjechali, pracują i wiecznie narzekają na
            Warszawę.
            Przeczytaj uważnie co piszą inni i dopiero sie wypowiadaj.
            Tu nie chodzi o pochodzenie tylko o NARZEKANIE.
            • Gość: FC Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: 212.160.138.* 25.07.05, 13:54
              Na listosc boska, a co? Warszawy juz krytykowac nie mozna? Czy moze moga ja
              krytykowac tylko "rodowici"? Zachowujecie sie histerycznie niczym Rodzina Radia
              Maryja, ktora za kazde slowo krytyki, chce krytykujacych palic na stosie.

              Co w tym dziwnego, ze ktos przyjezdzajac do Warszawy zauwaza jej wady (ktorych
              mieszkajacy tu od urodzenia byc moze nie dostrzegaja)? Co w tym dziwnego, ze
              komus kto tu przyjechal z innego miasta, w Warszawie brakuje rzeczy, ktore
              zostawil u siebie?

              Warszawa z racji swej stolecznosci jest miastem specyficznym - tyglem w ktorym
              koncentruje sie caly przekroj spoleczenstwa - od elit intelektualnych i
              kulturalnych, az po najgorszych meneli i bandytow. Niestety najczesciej po
              przyjezdzie do Warszawy najpierw czlowiek zderza sie z tym co najgorsze:
              smierdzaca woda, dziurawe drogi, przestepczosc, halas, wszechobecny beton,
              wysokie ceny, atmosfera ostrej rywalizacji, wysokie tempo zycia, pogon za kasa,
              stres itd. Tego (przynajmniej w takim natezeniu jak w Warszawie) nie ma w
              innych miastach i to jest fakt. Jesli ktos to zauwaza i o tym mowi, to Waszym
              zdaniem skazuje sie na banicje?

              Z czasem do tych wad da sie przyzwyczaic i zaczyna sie doceniac barwnosc zycia,
              wieksze mozliwosci jesli chodzi o rozrywke, kulture, nauke, odnajdywac piekne
              zakatki, poznawac ciekawych ludzi (niewazne przyjezdnych czy Warszawiakow),
              ktorych trudno byloby poznac gdzies na prowincji itd. Ale to wcale nie znaczy,
              ze ciemne strony zycia w Warszawie znikaja. Nie uwazam, zeby mowienie o nich
              bylo jakims przestepstwem.

              Zlapcie ludzie kilka glebszych oddechow i zastanowcie sie na spokojnie co
              piszecie, bo mam wrazenie ze niektorym tutaj emocje za bardzo uderzaja do glowy.

              Pozdrawiam
              FC (ktory urodzil sie i zyje w Warszawie, ale w miedzyczasie zamieszkiwal
              jeszcze kilka innych miast, wiec wie o czym pisze ;-)
          • Gość: dddddddddddddddddd Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.crowley.pl 22.07.05, 11:23
            a tak wogóle to to słowo burak określa raczej roślinę o bulwie koloru
            czerwonego bądź białego a nie człowieka.
            Ot i to tak wlaśnie apropos arogancji.
            Własnie pokazałeś wujku czego Cię to żecie nauczyło. Dalej nazywasz ludzi
            burakami.
            Wstydź się wujku - wielki Warszawiaku.
            • Gość: wujek Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.in-addr.btopenworld.com 22.07.05, 11:30
              Okreslenie "burak" podalem w cudzyslowie "warszawiaku" arogancki bo to nie moje
              okreslenie a innych forumowiczow. A zanim zaczniesz odpowiadzc w jaki kolwiek
              sposob to prosze pomysl.
    • Gość: Maciek Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.bas.roche.com 22.07.05, 11:25
      Czytam te posty i jestem po prostu zdegustowany.
      Sama ilość wpisów nie nastraja optymistycznie, bo świadczy o tym że fakt kto
      skąd jest jest tematem gorącym. Ludzie kochani, co to ma za znaczenie kto się
      gdzie urodził. Co do części moich znajomych to nawet nie wiem czy są z Warszawy
      czy nie bo to nie ma żadnego znaczenia.
      Wogóle pytanie było takie czy podoba Wam się miasto i czy byście mieszkali w nim
      jeśli nie praca. Rozumiecie? Pytanie było o miasto - o ulice, chodniki, drzewa.
      Nie o ludzi. Jeśli komuś przeszkadza hałas który jest w Warszawie, kiepska woda
      i kiepska architektura to dlaczego odbieracie to jako atak na siebie? Czy
      identyfikujecie się tak bardzo z jakością wody w Warszawie?
      A już uwagi kogoś kto przyjechał z prowincji, a tutaj zarabia lepiej od
      miejscowych warszawiaków... ludzie... ręce opadają... czy naprawdę już się
      wartościujemy po zarobkach? Moja koleżanka mało zarabia bo pomaga narkomanom
      uzależnionym, to co ona jest nic nie warta bo nie zarabia kasy? Co się z Wami
      dzieje ludzie.

      Generalnie, współczuje tym co tak żywo i emocjonalnie reagują na problem "z
      Warszawy czy nie", bo jeśli się wartościujecie po miejscu urodzenia czy
      zamieszkania, to rodzi podejrzenie że nie macie na czym innym oprzeć swojego
      poczucia własnej wartości, a to przykre, bo tak jakbyście podświadomie czuli że
      jesteście nic nie warci, nie macie się czym pochwalić, więc chwalicie się
      miejscem urodzenia. I tu jesteście tacy sami - i jedni i drudzy - i Ci
      "prawdziwi warszawiacy" co chcą "bydło" wygonić stąd, i Ci z prowincji co mają
      "lepsze wykształcenie, więcej zarabiają i mieszkają w apartamentach".

      Takie moje wrażenia. Mam nadzieję że się mylę.
      • Gość: FC Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: 212.160.138.* 25.07.05, 12:58
        Maciek, popieram Cie w 100%. To jedna z nielicznych sensownych wypowiedzi w tym
        watku. Mam dokladnie takie samo zdanie na temat tych "warszawskich
        arystokratow", ktorzy sie tu probuja wypowiadac. Ot smutni, zakompleksieni
        ludzie...
      • zbig72 Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi 25.07.05, 13:18
        Gość portalu: Maciek napisał(a):

        > Czytam te posty i jestem po prostu zdegustowany.
        > Co do części moich znajomych to nawet nie wiem czy są z Warszawy
        > czy nie bo to nie ma żadnego znaczenia.

        - znaczy że są normalnymi ludźmi, ale niestety niektórzy na każdym kroku
        podkreślają jacy sa dumni że nie są z Warszawy, jednocześnie dodając jakie to
        beznadziejne miasto...

        > Wogóle pytanie było takie czy podoba Wam się miasto i czy byście mieszkali w
        nim
        jeśli nie praca. Rozumiecie? Pytanie było o miasto - o ulice, chodniki, drzewa.
        > Nie o ludzi.

        - miasto to też ludzie (a może nawet przede wszystkim ludzie). pytanie autora
        wątku było retoryczne i służyło tylko udowodnieniu że "jakby nie musiał t by
        nie mieszkał". a swoją drogą to co to znaczy MUSIAŁ??? (przymusu pracy o ile
        wiem nie ma)

        > Generalnie, współczuje tym co tak żywo i emocjonalnie reagują na problem "z
        > Warszawy czy nie", bo jeśli się wartościujecie po miejscu urodzenia czy
        > zamieszkania, to rodzi podejrzenie że nie macie na czym innym oprzeć swojego
        > poczucia własnej wartości, a to przykre, bo tak jakbyście podświadomie czuli
        że
        > jesteście nic nie warci, nie macie się czym pochwalić, więc chwalicie się
        > miejscem urodzenia.

        - nikt się nie próbuje dowartościowywać, po prostu nie lubimy jak się opluwa
        nasz dom - tak trudno to zrozumieć?

        > I tu jesteście tacy sami - i jedni i drudzy - i Ci
        > "prawdziwi warszawiacy" co chcą "bydło" wygonić stąd, i Ci z prowincji co mają
        > "lepsze wykształcenie, więcej zarabiają i mieszkają w apartamentach".

        - czy ktoś kogoś z Warszawy wygania? ale jeśli tu mieszkają niech szanują bo
        nawet zwierzę nie opluwa własnego gniazda...
    • Gość: Observer SPADOCHRONIARZE ZE ŚMIECHU PĘKAM JAK CZYTAM IP: 212.180.161.* 22.07.05, 11:38
      TO CO TUTAJ WYPISUJECIE. BUHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA.

      Buhahahahahahahahahahha. Przepraszam ale nie mogę.

      Jak się czyta to co wy tutaj wypisujecie to mozna odniesc wrazenie, że tylko
      sami prezesi tutaj przyjeżdżają, którzy w swoich miastach nie mogli znaleźć
      odpowiedniego stanowiska do swoich niebywale wysokich kwalifikacji.
      Buhahahahhahaha. Swoja drogą to ciekawe, że na forum nie ma normalnych ludzi.
      Tu sa tylko bardzo bogaci spadochroniarze, którzy wręcz "rzadza" całym światem.
      Kupują super mieszkania bez kredytu, wożą się "zajebistymi brykami" po miescie
      (również bez kredytu), uczą warszawiaków poprawnej polszczyzny (bo powszechnie
      w Polsce wiadomo, że warszawiak to niedouczony kretyn) oraz śmieją się z nich,
      że miaszkaja z dziadkami na Bielanach lub Gocławiu. Żenada panie i panowie
      spadochroniarze. To jeszcze tylko mocniej utwierdza mnie w przekonaniu, że
      jesteście kosmicznie zakompleksieni.

      Pozdrawiam warszawski nieudacznik z Mokotowa kochajacy swoje miasto i swoja
      dzielnicę.

      PS. A swoja droga to nie obawiacie sie mieć dzieci? Przecież jak sie tutaj
      urodzą, a z braku odpowiednich stanowisk dla prezesów nie powrócicie do swoich
      miast, zostaną warszawiakami - czyli jakimis nieudacznikami źle mówiacymi po
      polsku. Buhahahahahhahahahahhahahahaha.
      • Gość: Ewa Re: SPADOCHRONIARZE ZE ŚMIECHU PĘKAM JAK CZYTAM IP: 193.111.233.* 22.07.05, 12:30
        a mnie zastanawia po co ta cala dyskusja o wyzszosci swiat Bozego Narodzenia na
        swietami Wielkiej Nocy?
        Mysle, ze jedni drugich jestescie warci.
        Ci z Wawy psiocza na tych z zewnatrz a ci na tych z Wawy. Paranoja!
        Ludzie popier.....ło Was?
        Wydawło mi sie, ze zyjemy w Polsce i wszystko jedno czy cos sie nazywa
        Warszawa, czy Kozia Wolka!
        Czytuje rozne regionalne grupy dyskusyjne. Nie spotkalam takich sporow o to,
        kto lepszy na forach innych miast. To jakas specyfika warszawska.

        I po co w ogle ten wątek na forum developerzy?

        • Gość: observer Re: SPADOCHRONIARZE ZE ŚMIECHU PĘKAM JAK CZYTAM IP: 212.180.161.* 22.07.05, 12:40
          Nie kochana mylisz się. to nie specyfika warszawska a specyfika
          niedowartosciowanych przyjezdnych. W ten sposób muszą sie dowartyościować.

          PS. Zauważ że ja nie uogólniam a odnosze się do wpisów "prezesów" z tego forum.
          dla mnie to nie ma znaczenie skad kto pochodzi - najmniejszego.
          • Gość: trzecie oko Re: SPADOCHRONIARZE ZE ŚMIECHU PĘKAM JAK CZYTAM IP: *.skorosze.net 22.07.05, 16:49
            Ludzie - jak to ktoś wcześniej zauważył - chyba was po... doliło. Temat sie
            rozwija, chociaż jest ambitny jak "13 Posterunek". Nie macie co robić? Warszawa
            - kontra reszta świata? A kto to jest Warszawiak? Ktoś kto mieszka w W-wie od
            urodzenia, czy od 10 lat? W sumie nie wiem, czy jestem Warszawiakiem - nie
            urodziłem się w W-wie, ale od 1 roku życia tu mieszkam. I pierd..lę wasze głupie
            dywagacje. Po co pisać te głupoty?
            Zaraz jeszcze chłopaki z Pragi się odezwą (mają dresy, ale czy maja internet?) i
            bedą udowadniać, że Praga jest najlepsza. Wybiórcza od jakiegoś czasu szczeka,
            że Pragea jest trendy, to i dresy mogą, a co! Gdybym miał mówić, ze jestem
            Warszawiakiem i mieszał na Pradze, to wolałbym KAŻDE INNE MIASTO z normalnymi
            mieszkańcami.
          • Gość: :-) Re: SPADOCHRONIARZE ZE ŚMIECHU PĘKAM JAK CZYTAM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.05, 09:27
            Kubcia to Ty ? (oczywiście stanowisko popieram w 100 %). Ziomal :-))) z
            Mokotowa.
            • azoorek Re: SPADOCHRONIARZE ZE ŚMIECHU PĘKAM JAK CZYTAM 23.07.05, 14:35
              Warszawa najpiekniejszym miastem nie jest. I jakos nie ma szczescia do wladz-
              bo czasami male pipidowy dorabiaja sie nowych ulic, a tu co chwile uniewazniane
              sa przetargi. Sama mieszkam tu od 6 lat. Po czesci rozumiem tych co krytykuja.
              Zostawili rodzine i znajomych w swoim miescie, a w pewnym wieku juz tak latwo
              znajomosci sie nie zawiera, przynajmniej nie takich jak w mlodzienczym wieku.
              Ja jestem trohce zmeczona tym miastem. Tu brak jest luzu, kazdy musi
              udowadniac, ze jest najlepszy, pnie sie po szczeblach akriery, zarabia coraz
              wiecej itp. To chyba jest najbardziej meczace. No i ten nieustanny szum
              wiekszego miasta. Chociaz jak wyjade na kilka dni do rodziny, to mi tego
              wszystkiego brakuje. W tej chwili juz "zapuscialam korzenie" i chyba juz troche
              brakowaloby mi tego miasta. Sporo jest ladnych miejsc- np. widok z drugiego
              brzegu na starowke- zaje..bisty.
              • Gość: inna warszawianka Re: SPADOCHRONIARZE ZE ŚMIECHU PĘKAM JAK CZYTAM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.05, 14:37
                Gdyby nie to zajeb..nie na koncu to podobalo mi sie jak to napisalas :)
        • Gość: gościówa Re: SPADOCHRONIARZE ZE ŚMIECHU PĘKAM JAK CZYTAM IP: *.future-net.pl 27.07.05, 11:16
          Ewo ... to przecież nie my zaczęliśmy ...
          setny raz powtarzam - mnie też jest wszystko jedno czy Warszawa czy Kozia
          Wólka - ja jestem tylko przeciwna obrzucaniu błotem Warszawiaków tylko za to że
          nimi jesteśmy ... jak to się nazywa ...? uprzedzenia ? nietolerancja ?
          dyskryminacja ?
          nie próbuję udowodnić które miejsce na świecie jest lepsze - nie godzę się
          tylko na szerzenie durnych stereotypów
    • Gość: wawek Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.chello.pl 23.07.05, 14:55
      Ten kto ma kawalek ziemii i troche forsy, wybiera pod miastem zeby byc na swoim
      i w lepszym klimacie. Wlasny domek w utrzymaniu jest tanszy od czynszu w
      bloku.Ja niestety musze mieszkac w miescie:(
    • michalfront Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi 25.07.05, 13:32
      Sobotnia autentyczna, zaobserwowana przeze mnie historia, która pasuje jak ulał
      to tego wątku...

      Miejsce akcji - bazarek, osiedlowy sklep z roślinami, nasionami, artykułami
      ogrodnicznymi itp...

      Bohaterowie - pan, pani, sprzedawca...

      Do sprzedawcy podchodzi pani z pytaniem o rośliny pnące na balkon. Sprzedawca
      poleca jej jedną taką roślinę (nazwy nie podam bo się nie znam), opowiaada co
      nieco o niej, jednocześnie pytając gdzie ma rosnąć itp, dane.

      W międzyczasie podjeżdża pan (rejestracja niewarszawska, typ auta - ekskluzywny
      złom) i chwilę przysłuchuje się rozmowie, a następnie zaczyna od informacji, że
      on też szuka czegoś pnącego, bo "chce na taras do swojego mieszkania" i "żeby
      było ładne i duże bo ma duży apartament i taras tez jest duży".

      Sprzedawca chcąc wyjaśnić jak będzie wyglądał ten "kwiatek" na dużej
      powierzchni informuje, że taka roślina jest często spotykana w Łazienkach
      (przykrywa trawę dywanem czegoś w rodzaju bluszczu i pnie się po drzewach) i
      retorycznie pyta pana "no wie pan, był pan w Łazienkach?". Pan szczerze i z
      dużym zdziwieniem odpowiada "Nie, a po co???"

      Pani zrobiła wielkie oczy, sprzedawca o mało nie parsknął śmiechem. Ja po
      prostu odszedłem... Tylko tak naprawdę zastanawiam się, śmiać się, czy płakać???
    • Gość: Warszawianka Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: 213.25.195.* 26.07.05, 13:53
      A ja proponuję, wrócicie Wy wszyscy narzekający i nie lubiący Warszawy do tych
      swoich wiosek i tam róbcie karierę, zarabiajcie pieniądze...
      Tak wszyscy nie lubią W-wy, a pchają się do niej drzwiami i oknami...nie lubię
      tej naplywowej ludności....

      rodowita warszawianka
      • drzazga_smolna Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi 26.07.05, 20:28
        Gdybym nie musiała mieszkać w Wawie (czyt. wygrałabym milion) to bym się
        przeniosła do Saint Tropez. Kto ze mną??
        • Gość: sylwia Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.crowley.pl 26.07.05, 21:08
          Ja osobiście do Warszawy chyba nie chciałabym się przeprowadzić. A to moze
          dlatego, że mieszkając od urodzenia w podwarszawskiej miejscowości, jestem z
          Warszawą cały czas związana, bo jak nie praca to szkoła, no i oczywiście różne
          możliwości spedzania tzw. wolnego czasu, w których można wybierać w tym
          mieście. Odpowiada mi życie, w 16 tyś mieście, czyste powietrze, dobra woda,
          dużo zieleni. Miasto się rozwiją, staje sie poprostu wygodną 'sypialnią', bo to
          zwykło sie mawiać, bowiem większośc tak jak ja życie zawodowo - edukacyjne
          prowadzi w Warszawie. Dojazd pociagiem, zajmuje mi 15 min. pociagiem do
          Warszawy. Więc na to nie narzekam. Ludzie sie tu znają, żyją wprawdzie w
          pośpiechu, ale gdy wracają do domu zwalniają. I to mi odpowiada. Obawiam, sie
          ze jakbym mieszkała w Warszawie, to pospiech trwałby 24h 7dni w tygodniu. To
          nie dla mnie, ja musze czasmi odpocząć. Ale cieszę, się że mieszkam to blisko
          Warszawy, miasta które daje duże możliwości, większą radość sprawia mi jednak
          powrót do mojego miastaczka.
          • Gość: OBIEKTYW Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi IP: *.aster.pl 27.07.05, 00:36
            JA MIESZKAŁBYM TYLKO NA WYBRZEŻU.W GDAŃSKU .WARSZAWA TAKICH UROKÓW NIE MA .TEGO
            SPECYFICZNEGO UCZUCIA WOLONOŚCI W NADMORSKIM WIETRZE NIGCDY W W-WIE SIĘ NIE
            POCZUJE (STĄD MOTOR DLA SOLIDARNOŚCI) !
    • karin_d Re: Czy mieszkalibyście Wa-wie gdybyście nie musi 27.07.05, 09:55
      Gdybym nie musiała to zdecydowanie nie
      • Gość: observer A KTOŚ TOBIE KAZAŁ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.05, 10:05
        Na podstawie wyroku sądowego zostałas tutaj zesłana jak na Sybir? Przecież nikt
        Ciebie nie zmusza mozesz wrócic. Wystarczy odrobina kreatywności a napewno
        znajdziesz jakies zajęcie w innym miejscu. Ja np nie mógłbym mieszkać poza
        warszawą i dlatego chocby nie wiem co to i tak nigdy stad nie wyjadę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka