Dodaj do ulubionych

mieszkania z lat 90-tych na wtórnym

IP: 195.136.36.* 13.02.03, 16:53
Jakie macie doświadczenia w poszukiwaniu ładnych mieszkań z lat 90 (nie
wielka płyta) w Warszawie (bez Tarchomina, Pragi Płn.). Czy ceny są niższe od
nowych i ile czasu zajmuje znalezienie czegoś takiego. Zastanawiam się, czy
czekać ponad 1,5 roku na nowe mieszkanie, czy kupić 3 pokojowe na wtórnym,
ale niezbyt przechodzone w znośnym miejscu.
Obserwuj wątek
    • Gość: tommylee Re: mieszkania z lat 90-tych na wtórnym IP: *.crowley.pl 13.02.03, 18:38
      Mam dokładnie ten sam dylemat. Najchętniej kupił bym coś po 95 roku (od 90 do
      95 to była wolna amerykanka; budowano jak popadnie byle dużo i szybko).Kupując
      kilkuletnie mieszkanie masz większą pewność, że dach nie przecieka, tynk nie
      odpada albo nie pękają ściany. Poza tym wiadomo, że budynek jest w całości
      oddany a developer nie poszedł z torbami.
    • Gość: Stefan Re: mieszkania z lat 90-tych na wtórnym IP: waprx* / 192.168.14.* 14.02.03, 00:10
      Miałem to samo.... Po paru miesiącach poszukiwań (zeszłej wiosny i lata) na
      wtórnym we wszystkich możliwych agencjach dałem sobie spokój. Po prostu NIC się
      nie dało sensownego znaleźć - szukałem 3 pokoi, nie starszych niż 95 rok we w
      miarę dobrym miejscu. Takich mieszkań po prostu nie było. Jakieś pojedyncze
      egzemplarze i wszystkie do dupy. W końcu kupiłem od dewelopera. I póki co
      jestem happy. Takze życze generalnie szczęścia ale może być marnie.
      • agus7 Re: mieszkania z lat 90-tych na wtórnym 14.02.03, 16:18
        Ja wybrałam opcje kupna mieszkania z drugiej połowy lat 90 na rynku wtórnym i
        jestem bardzo zadowolona. Ja po prostu "wybrałam" sobie blok, w którym
        chciałabym zamieszkać, a potem śledziłam ogłoszenia (nie było to trudne, bo to
        jedyny tak młody - hehe - blok przy tej ulicy :) Kupiłam bardzo ładne
        mieszkanko 3-pokojowe na Sadybie za cenę ok. 3.400 zł/m2 plus garaż. Balkon ok.
        7 m2. Było w bardzo dobrym stanie, no ale zdecydowałam się zrobić co nieco po
        swojemu. Sam blok też bardzo mi odpowiada (bardzo fikuśny, niska zabudowa,
        cegła) i wspaniała okolica (cisza, zieleń).
        Życzę trafnych wyborów mieszkaniowych!
        • Gość: goran Re: mieszkania z lat 90-tych na wtórnym IP: 195.136.36.* 14.02.03, 16:29
          Ile czasu ci to zajęło? Czy realnie pól roku wystarczy?
          • Gość: wawka Re: mieszkania z lat 90-tych na wtórnym IP: *.mst.gov.pl 14.02.03, 16:58
            Gość portalu: goran napisał(a):

            > Ile czasu ci to zajęło? Czy realnie pól roku wystarczy?

            mnie podobna sprawa zajęła rok czasu. mieszkanie które w końcu po roku kupiłam
            to była bardzo szybka decyzja (dwa dni), budynek dwuletni i jest ok. ale ten
            rok to ciężka była praca. mimo to uważam że to było lepsze niż zjadanie palców
            z nerwów że developer nie wybuduje, upadnie itp.

            polecam rynek wtórny, tylko trzeba mieć sporo czasu na jeżdżenie i oglądanie
            • Gość: nutka Re: mieszkania z lat 90-tych na wtórnym IP: *.acn.pl / 10.71.6.* 15.02.03, 21:35
              Hej, ja tez sie w koncu zdecydowalam na rynek wtorny, glownie dlatego, ze
              trafila mi sie okazja - bardzo ladne mieszkanie na Ursynowie w 2-letnim budynku
              z garazem. W sumie za metr wyszlo niecale 3900 zl (po odliczeniu garazu), a
              wiem, ze w okolicy mieszkania z lat 90-tych 'chodza' i po 4600 zl, a wcale nie
              sa lepsze (np. za taka cene widzialam mieszkanie na poddaszu albo na i-szym
              pietrze).

              Jak sie zwazy, ze niektorzy deweloperzy na Ursynowie biora tyle samo albo
              wiecej za stan surowy, to uwazam, ze rynek wtorny moze byc korzystny (sa juz
              klepki, kafelki, zabudowa kuchni itp. i to calkiem ladne, nie musze sama biegac
              na Bartycka i z obledem w oku wybierac, a potem pilnowac fachowcow, zeby
              niczego nie spartolili).

              Dodam jeszcze, ze na 'moje' mieszkanie trafilam dzwoniac po ogloszeniach z
              gazety, calkiem przypadkiem, wiec takie rzeczy tez sie zdarzaja! (z tym, ze
              faktycznie trzeba sie troche naszukac...)

              Zycze wytwalosci!
          • agus7 Re: mieszkania z lat 90-tych na wtórnym 17.02.03, 15:37
            Hej!
            Myśle że to kwestia szczęścia, zbiegu okoliczności, czy jak to nazwiesz. Nie ma
            reguły ile czasu będziesz szukał. Ja nie byłam zdesperowana żeby juz kupić,
            wrecz przeciwnie - planowałam zakup na mniej wiecej marzec-czerwiec tego roku,
            a kupiłam w lipcu zeszłego roku. Po prostu czytałam ogłoszenia w Wyborczej i to
            mi wpadło w oko. Zadwoniłam. Obejrzałam. I od razu wiedziałam że "to jest TO".
            Więc stanęłam na głowie żeby je mieć :) Życzę owocnych poszukiwań!
    • Gość: yeti Re: mieszkania z lat 90-tych na wtórnym IP: *.acn.waw.pl 16.02.03, 10:13
      Mozna kupic nowe od developera ale na Tarchominie. Ta dzielnica ma wiele plusow
      (strzezone osiedla, mniej zageszczona zabudowa, cisza i spokoj, praktycznie
      zero przestepczosci [na strzezonych osiedlach, oczywiscie]. Teraz ceny troche
      zeszly w dol i jedynym minusem jest czas dojazdu (wyjezdzajac o godz. 8.00 do
      pracy dojezdzam do pl. Trzech Krzyzy w 30 minut - mozna zejsc do 20 minut ale
      jesli wyjedzie sie z domu 6.50). Poza tym trzeba przelamac bariere
      psychologiczna - bo nagle miasto sie konczy, dlugo dlugo nic, a tu nagle
      pojawia sie Bialoleka. No i kwestia dostepnosci rozrywki - kazde wyjscie do
      kina czy knajpy to prawie 20km wyprawa. Ale dla dzieci raj (to tez na
      strzezonych osiedlach bo swoich pociech w centrum samych bym na podworko nie
      wypuscil - za mlodzi). W centrum mieszkania z rynku wtornego to najczesciej po
      jakichs staruszkach - do kapitalnego remontu i menelami pod blokiem. Na
      Kabatach cholernie drogo (placisz za towarzystwo yuppies), a na Tarchominie za
      to duzo mlodych i ciezko pracujacych lecz raczej sympatycznych osob.
      To oczywiscie tylko moje subiektywne uczucia - sam mieszkam na Nowodworach i
      zdazylem sie juz przyzwyczaic - zaraz zabieram dzieci na sanki. Powodzenia w
      poszukiwaniach!
      • Gość: m Re: mieszkania z lat 90-tych na wtórnym IP: *.gpw.com.pl 19.02.03, 08:52
        Gość portalu: yeti napisał(a):

        > wyjezdzajac o godz. 8.00 do
        > pracy dojezdzam do pl. Trzech Krzyzy w 30 minut

        to znaczy ze nowodwory sa lepsze niz kabaty? (dojazd z kabat metrem do centrum
        zajmuje 20 min + dojscie do metra + dojazd od stacji centrum do pl 3 krzyzy ok
        10 min = 35 min)
        • Gość: yeti czas dojazdu IP: *.mst.gov.pl 20.02.03, 13:38
          Wszystko zalezy od tego gdzie pracujesz i o ktorej godzinie udajesz sie do
          pracy. Sa miejsca do ktorych dojezdza sie szybciej metrem z Kabatow, sa tez
          miejsca gdzie dojezdza sie szybciej z Tarchomina samochodem (ale zauwaz ze to
          drozej niz metrem - za to nie musisz dzielic swojej przestrzeni zyciowej z
          tlumem obcych (a czasami rowniez niedomytych)ludzi. Ja pracje na Kruczej wiec
          spacer z Ksiazecej (ok.10 minut) dobrze mi robi (poza tym nie place za
          parkowanie). Osobiscie lubie jezdzic samochodem, a poniewaz ostatnio jezdze
          sobie o 7 rano (ja to chyba jakis nienormalny jestem) to trasa jest dosc pusta
          i przyjemna. Ale za 5 lat wszystko moze sie zmienic - wtedy sie przeprowadze.
          • Gość: m Re: czas dojazdu IP: *.gpw.com.pl 21.02.03, 09:17
            > Wszystko zalezy od tego gdzie pracujesz i o ktorej godzinie udajesz sie do
            > pracy. Sa miejsca do ktorych dojezdza sie szybciej metrem z Kabatow, sa tez
            > miejsca gdzie dojezdza sie szybciej z Tarchomina samochodem

            dobra, ale piszemy o czasie przejazdu kabaty - pl.3 krzyzy...
    • Gość: ewa Re: mieszkania z lat 90-tych na wtórnym IP: 212.87.3.* 19.02.03, 12:26
      Kilka tygodni temu takie mieszknie sprzedalam gdyz
      potrzebowalam wiekszego. Mieszkania z polowy lat 90 maja
      te wade ze zaczynaja w nich dorastac dawniej urocze
      dzieciaki, grafiti i bluzgi pod oknem staje sie przykra
      'normalnoscia'w takich blokach, a bedzie pewniej gorzej.
      Maja tez zalety, przede wszystkim cena. Te z poczatku
      lat 90 czasami maja tzw kredyt normatywny, ktory znacznie
      zbija cene a jest duzo bezpieczniejszy niz obecnie
      powszechny hipoteczny. Splaca sie bowiem sam kredyt a
      odsetki wykupuje budzet.
      ewa
      • Gość: marcus Re: mieszkania z lat 90-tych na wtórnym IP: 195.136.36.* 20.02.03, 10:01
        Szkoda, że nie sprzedałaś mi. Powiedz Ewa, czy przy umowie trzeba wykładac 100%
        wartśći mieszkania. Co w przypadku, gdy mam 20-30% a reszta to kredyt. Czy
        sprzedający idą na to, ze zawierasz umowę przedwstępną płacisz np. 20% a po
        miesiącu jak dosztaniesz kredyt zawierasz właściwą umowę i płacisz resztę?
        • Gość: ewa Re: mieszkania z lat 90-tych na wtórnym IP: 212.87.3.* 20.02.03, 11:44
          Ja przy umowie przedwstepnej wzielam tylko 5% wartosci
          mieszkania na calosc czekalam okolo 1,5 miesiaca. Ludzie
          ktorzy kupowali moje mieszkanie w ciagu tych kilku
          tygodni sfinalizowali sprzedaz swojego mieszkania a ja
          skompletowalam wszytkie niezbedne dokumenty. Oni kredytu
          nie brali bo przejeli moj tzw 'normatywny' na co ja i
          spoldzielnia musielismy wyrazic zgode. Kupili wiec moje
          mieszkanie praktycznie za cene swojego sporo mniejszego.
          ewa
          Ps Zanim podpiszesz umowe przedwstepna, lepiej miec
          pisemne potwierdzenie z banku ze kredyt dostaniesz,
          slyszalam o tragediach kiedy bank po sprawdzeniu
          zdolnosci kredytowej obiecal kredyt a pozniej go jednak
          nie przyznal. Mozna tak stracic calkiem sporo pieniedzy.

        • parolka Re: mieszkania z lat 90-tych na wtórnym 20.02.03, 16:45
          Hej, ja przy umowie przedwstepnej zaplacilam 10% (zrobilam przelew internetowy
          na oczach wlasciciela), przed aktem notarialnym mam zaplacic drugie 10% i
          przyniesc odpowiednie potwierdzenie przelewu, a reszta bedzie z kredytu -
          prosto od notariusza mamy jechac do banku i tam bank wplaci wlascicielowi
          pozostale 80% ceny mieszkania (kredyt juz mam przyznany).

          Zdaje sie, ze tak sie robi dosc czesto, wiec mysle, ze Tobie tez sie uda.
          Powodzenia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka