Gość: kruk
IP: 212.76.37.*
04.03.03, 22:43
11 powodów, dla których nie warto kupować mieszkania właśnie teraz
Myślisz o kupnie mieszkania, ale nie jesteś pewien, czy to najlepszy moment?
Lepiej się nie spiesz, bo tak zwani „spece” od nieruchomości zapowiadają, że
taniej już nie będzie. Mało tego - wkrótce bezrobocie osiągnie poziom 20%. A
to oznacza tylko jedno: spadek cen.
Kiedy na rynku jest za dużo jakiegoś towaru, wiadomo, że wkrótce zacznie on
tanieć. Na rynku jest coraz więcej bezrobotnych firm budowlanych, pustych
mieszkań i niezabudowanych działek budowlanych. Nadejdą czasy, gdy zamiast
małych mieszkań będziemy kupować w tej samej cenie 100 metrowe apartamenty.
To komfortowa sytuacja, tym bardziej że rachunki powiernicze, które chronią
klientów przed nieuczciwymi developerami, stają się coraz powszechniejsze.
Dlatego nie warto się spieszyć i kupować mieszkania w tym roku, po stosunkowo
wysokich cenach.
Oto dlaczego kupno mieszkania należy odłożyć na potem.
POWÓD 1 Spada produkcja budowlana i developerzy mogą kupować usługi
budowlane i materiały budowlane po coraz niższych cenach
Po rekordowym 2001 r., kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat udało się
przekroczyć magiczną liczbę 100 tys. mieszkań w zeszłym oddanych do użytku
nowych M było już o 6,5 proc. mniej niż rok wcześniej.
Zdawać by się mogło, że to nieznaczny spadek, ale uwaga, uwaga! te statystyki
są mylące.
Uratowali je bowiem inwestorzy indywidualni, którzy zbudowali blisko 52 tys.
domów - aż o 27,3 proc. więcej niż w 2001 r. Tyle że to przyrost wirtualny.
Tak naprawdę większość tych domów była gotowa i zasiedlona przed 2002 r., zaś
ich właściciele przestraszyli się nowych przepisów wprowadzających płatne
inspekcje na placach budów i kary za użytkowanie domów bez zgłoszenia i
wreszcie postanowili zgłosić je gminom do odbioru.
W tymże 2002 roku spółdzielnie zbudowały o ponad 40 proc. mniej niż w 2001, a
developerzy o 19 proc. mniej!
W tym roku, może być jeszcze gorzej, bo większość spółdzielni i developerów z
powodu braku popytu praktycznie wstrzymała inwestycje.
Pesymiści uważają, że jeśli do końca roku uda się wybudować 80 tys. mieszkań,
będzie można mówić o sukcesie.
POWÓD 2: Coraz mniej mieszkań w budowie (efekt jak wyżej)
Spadek liczby mieszkań oddawanych do użytku to efekt mniejszej liczby
rozpoczętych budów i wydanych pozwoleń na budowę. Ze statystyk wynika, że
jest naprawdę źle.
W 2002 r. wydano tylko 86 tys. pozwoleń na budowę - o 40 proc. mniej niż rok
wcześniej! Gdy zaś porównać ubiegły rok z rokiem 1999 - rekordowym, jeśli
chodzi o liczbę wydanych pozwoleń (184,7 tys.) - to spadek jest ponad
dwukrotny! Dużo mniej jest też rozpoczętych budów. W zeszłym roku było ich
zaledwie 77 tys., podczas gdy w 2001 r. ponad 114 tys.
UWAGA! Taki trend utrzymuje się w całej Polsce, nawet Warszawa, która do
niedawna opierała się zapaści tylko potwierdza smutne statystyki.
POWÓD 3: Czekają tysiące pustostanów
W całej Polsce - ok. 10 tys.! Najwięcej w Warszawie. Według ostrożnych
szacunków pustostanów w stolicy może być 1,5-2 tys. Nikt nie wie tego na
pewno, bo developerzy niechętnie mówią, ilu mieszkań nie udało im się
sprzedać. Są to głównie duże i drogie apartamenty albo takie, które mają
jakiś feler (niefunkcjonalny rozkład, są słabo doświetlone, z oknami na plac
zabaw dla dzieci lub ruchliwą ulicę).
POWÓD 4: Nie możesz zbijać ceny
Większość wolnych lokali jest po wymierających dinozaurach PRL -
spółdzielniach mieszkaniowych, w których obowiązuje tzw. ostateczne
rozliczenie inwestycji. Oznacza to, że członek musi zapłacić tyle, ile
wyniósł rzeczywisty koszt budowy (choćby wzrósł on z winy niegospodarności
prezesa), a nie tyle, na ile się wstępnie umawiał.
PAMIĘTAJ! Ceny mieszkań podawane przez spółdzielnie to tzw. ceny wstępne.
Ceny ostateczne mogą być wyższe nawet o 30 proc.! Dlatego nigdy nie kupuj w
spółdzielni.
UWAGA! Warszawskie agencje donoszą, że rośnie liczba klientów
zainteresowanych kupnem mieszkania, którzy nie maja pieniędzy ani zdolności
kredytowej (bezrobotni). Na razie ten wzrost jest niewielki, ale sprzedający
już są bardziej skłonni do negocjacji cenowych. Jeszcze rok temu pośrednicy
szukali chętnych na atrakcyjne mieszkania, teraz już są załamani i nawet nie
chce im się szukać.
POWÓD 5: Zaczynają się pierwsze promocje
Developerzy, którym zależy na szybkim pozbyciu się pustostanów, są skłonni
nie tylko do cenowych negocjacji, ale proponują też różne bonusy. Jedni
oferują wyposażenie kuchni gratis, inni są gotowi pokryć za klienta koszty
opłat notarialnych albo od ceny odliczają 7-proc. podatek VAT. Klienci z
gotówką mogą liczyć na specjalne rabaty. Ci, którzy muszą skorzystać z
kredytu, dostaną klucze już po pierwszej wpłacie w wysokości 5 lub 10 proc.
wartości mieszkania.
UWAGA! Zdarzają się nawet ekstrapromocje: kompletne wykończenie mieszkania
albo drugie miejsce postojowe w garażu podziemnym za darmo.
POWÓD 6: W najbliższym czasie nie przewiduje się wzrostu ceny tanich kredytów
walutowych
Kolejne obniżki stóp procentowych nie spowodowały na razie, że kredyty
hipoteczne w rodzimej walucie stały się znacząco tańsze.
Rząd co prawda obiecuje, że już wkrótce ruszy "kredyt Pola", nazwany tak od
nazwiska wicepremiera i ministra infrastruktury, który ma kosztować 7 proc.
rocznie, ale uwaga! Minister Pol ma być wkrótce zdymisjonowany.
Utrzymanie cen kredytów walutowych spowoduje, że nie spadnie nasza tzw.
zdolność kredytowa. Ciągle raty od kredytu będą często niższe niż czynsz,
który płacimy za wynajmowane cudze M. Dlatego ciągle bardziej się będzie
opłacało kupić na kredyt niż wynajmować.
Skrócił się też czas rozpatrywania wniosków kredytowych. Niektóre banki robią
to w iście ekspresowym tempie dwóch tygodni.
UWAGA! Większe szanse na pożyczkę mają także ci, którzy prowadzą własną
działalność gospodarczą albo rozliczają się na podstawie karty podatkowej.
POWÓD 8: Minister obiecuje likwidację ulgi z której i tak mało kto korzysta i
zastąpienie jej niższymi stawkami podatkowymi
Nie wiadomo co prawda dokładnie, co wicepremier i minister finansów Grzegorz
Kołodko miał na myśli, mówiąc niedawno o likwidacji "niepotrzebnych, zużytych
ulg i zwolnień", ale zapowiada się ciekawie. Ze wszystkich ulg mieszkaniowych
zostały ledwie dwie: nowa - odsetkowa i stara - remontowa. Likwidacja tej
drugiej jest niemożliwa - ulga jest trzyletnia (2003-05). Korzystają z niej
nie tylko właściciele starych mieszkań, ale także ci, którzy kupują nowe
lokale do wykończenia. co pozwala rozłożyć wydatki w czasie.
POWÓD 9: Używane mieszkania mogą potanieć
Wielu sprzedających windowało ceny za rynkiem pierwotnym. Ale i tak nikt nie
chciał płacić więcej za stare niż za nowe.
UWAGA! Gdy jednak cena nowych M zacznie spadać, ceny rynku wtórnym też musza
spaść . Przeczytaj uważnie rady pośredników i ekspertów.
POWÓD 10: Chętnych na mieszkania będzie oczywiście przybywać, ale z powodu
rosnącego bezrobocia nie będzie ich na nie stać
Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z października 2002 r., które
praktycznie uwolniło czynsze w prywatnych kamienicach (w Warszawie mogą
sięgać maksymalnie do 10 zł za m kw., nie licząc opłat licznikowych),
spowodowało, że część lokatorów nawet nie myśli nad przeniesieniem się do
nowego własnego mieszkania, w którym opłaty eksploatacyjne często
przekraczają 10 zł za m kw. Szacuje się, że spośród ok. 600 tys. rodzin
tylko 1 proc. myśli o własnym dachu nad głową. Nawet jeśli postanowią
zrealizować swoje plany, to na pewno nie nakręcą popytu, a jeżeli nawet, to
zwolnią mieszkania do wynajmu z niskim czynszem.
POWÓD 11: Na razie nie warto inwestować w wynajem
W bazach agencji nieruchomości pełno jest ofert sprzedaży mieszkań, których
właściciele chcieli na nich zarabiać. Restrykcyjna ustawa o ochronie praw
lokatorów pokrzyżowała j