poszi
13.11.06, 17:25
Dzisiejszy dodatek Nieruchomości w Rzeczpospolitej zawiera garść artykułów dla
zwolenników każdego z możliwych dalszych scenariuszy dla rynku: wzrost,
stabilizacja, spadek.
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/nieruchomosci_061113/index.html
Część artykułów nie zawiera zbyt wiele nowych treści, ale niektóre mają jakiś
element nowości. Nowością są wypowiedzi "analityków", dlaczego w Warszawie
jest drożej niż w Berlinie:
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/nieruchomosci_061113/nieruchomosci_a_1.html
Marcin Jańczuk chyba był najbliżej prawidłowej (wg mnie :) ) odpowiedzi, że w
Warszawie jest po prostu bańka. Mam wrażenie, że większość ekspertów odpowiada
jakby była zupełnie nieświadoma i zaskoczona takim zjawiskiem.
Tomasz Lebiedź po raz kolejny podtrzymuje swoje prospadkowe przewidywania:
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/nieruchomosci_061113/nieruchomosci_a_4.html
Powtarza w sumie poprzednie argumenty (ten argument z ograniczeniami
kredytowymi wydaje się jednak nieco na wyrost, biorąc pod uwagę, ze banki to
obeszły), ale ciekawa jest tabelka na końcu tego artykułu. Moja pamięć nie
sięga takiej prehistorii jak rok 1990, ale jeśli to prawda, że ceny dochodziły
do 1000$/m2 w roku 1990, to rynek warszawski przeżywał dramatyczne załamania i
kupno wtedy oznaczało olbrzymie straty. Potwierdza też to, że w 2001/2002
ceny mocno spadły na rynku wtórnym, wbrew pewnej obiegowej opinii, że ceny się
tylko zatrzymały i że w Warszawie nigdy nie było załamania.
Artur Pietraszewski z Reas tryska optymizmem
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/nieruchomosci_061113/nieruchomosci_a_5.html
i po raz kolejny daje mi okazję do drwin i kwestionowania jego kompetencji.
Tym razem widać, że albo nie uważał w szkole na matematyce, albo uważa, że w
Warszawie nastąpi spadek (z czego na pewno nie zdaje sobie sprawy):
"W ciągu najbliższych dwóch - trzech lat wzrost cen będzie wciąż dynamiczny.
Chociaż na niektórych rynkach już widać pewne symptomy uspokojenia. Sądzę, że
takimi rynkami powoli zostaną Warszawa i Kraków, gdzie ekstrema cenowe są już
za nami."
Ekstremum to minimum lub maksimum w zależności o wartości drugiej pochodnej.
Jeśli zaś maksimum jest za nami, to oznacza, że ceny będą niższe.
W absurdalnym artykule:
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/nieruchomosci_061113/nieruchomosci_a_17.html
(w porównaniu z wyliczeniami, które tam są przedstawiane, wróżenie z fusów
wydaje się nauką ścisłą) jest jednak ciekawy rysunek,
www.rzeczpospolita.pl/teksty/nieruchomosci_061113/nieruchomosci_a_17-1.F.jpg
który dowodzi, że Reas "odkrył" cykl koniunkturalny i dopuszcza możliwość spadków.
Sporo tytułów artykułów ma jakieś ostrzeżenia. Można zobaczyć "ryzyko",
"załamanie", "droższe kredyty". Media wydają się być jednym z czynników
podsycających panikę na rynku, ale wydaje się, że umiłowanie sensacji to broń
obosieczna, która w razie załamania jeszcze bardziej go pogłębi.