Gość: mimi
IP: 83.238.100.*
10.09.07, 09:16
fakty.interia.pl/prasa/polityka/news/beda-tansze-mieszkania,963813,3438
Dziś będzie bez nazwisk. Ale informacje, które przekazuję, są
prawdziwe. Oto pewien znajomy budowlaniec opowiada, jak w modnej
dzielnicy Warszawy deweloper przeszarżował z cenami. Wybudował ładny
blok, ale tylko połowę mieszkań sprzedał. Drugą połowę zostawił
sobie - spryciarz - czekał aż zdrożeją. Gdy przestały drożeć,
wystawił je na sprzedaż, ale zamiast oczekiwanych tłumów w biurze
pojawiło się zaledwie kilka osób. Blok stoi, w połowie zamieszkały.
Firma ma do zapłacenia rachunki za robociznę. A na lokale chętnych
brak.
Z kolei znajomy agent nieruchomości z Krakowa płacze, że od dwóch
miesięcy nic nie sprzedał. Ludzie przestają dzwonić, przestają się
nawet pytać o oferty. Podobne sygnały napływają z innych miast
Polski. A jak już się klienci zdecydują, to nie dostaną kredytu.
Po prostu jest już za drogo - buduje się coraz więcej, z drugiej
ręki też można znaleźć ciekawe rzeczy, ale nikogo już na to nie
stać. Zauważyły to nawet największe firmy deweloperskie w kraju. Dom
Development już kilka miesięcy temu zapowiedział, że kończy z
drogimi prestiżowymi apartamentowcami w centrach miast. Podobnie
inny potentat JW Construction, którego szefowie publicznie
przyznają, że nie może być tak, że w cenie metra kwadratowego w
centrum Warszawy klient za samą działkę pod budynkiem musi zapłacić
5 tys. zł (a gdzie robocizna, materiały itp.). Dla masowych
deweloperów to żaden interes, sprzedawać rocznie kilka mieszkań po
30 tys. za metr. Dlatego ruszają z projektami mieszkań dostępnych, w
niższych cenach. Obierają kurs na przedmieścia, gdzie ziemia jest
tańsza. Kończą z marmurami i bezszmerowymi windami w kryształach.
Już na jesieni największe firmy budowlane pokażą po kilka projektów
osiedli na kieszeń przeciętnego Wrocławianina, Krakowianina,
Warszawiaka itp. Dla nas - klientów - to chyba niezła wiadomość.