Dodaj do ulubionych

Problemy dev. vs licznik vs np. marvipol ursus

16.09.07, 15:38
Dzisiaj dostałem reklamę Marvipolu emailem z onetu i ich bloków na ursusie.
Temat maila mówi "Zostały tylko 2 tygodnie!! - Możesz nie zdążyć" więc patrze
na co miałbym nie zdążyć:

www.marvipol.pl/inwestycje_platany_c.php i zrobiłem sobie export do
excela i prostego pivota: liczba pokoi vs wolne/sprzedane i średni metraż
mieszkania oto wynik:

1 pok: sprzedane 100% z 27 wszystkich (srednio 37 m2)
2 pok: sprzedane 60% ze 144 wszystkich (srednio 51 m2)
3 pok: sprzedane 25% ze 117 wszystkich (srednio 71 m2)
4 pok: sprzedane 0% z 19 wszystkich (srednio 87 m2)

całość sprzedanych mieszkań to niecałe 48% (146 z 307) i doczytałem się, że te
2 tygodnie to garaż gratis w promocji który wcześniej kosztował ponad 30
tysięcy brutto.

Dla tych którzy wykupili te 1 i 2 pokojowe mieszkania oznacza to obecnie
spadek ceny mieszkania o ok 10-12% spadek wartości ich mieszkania z garażem co
ma bezpośrednio przełożenie na cenę m2 na rynku wtórnym, kredyty dla innych
kupujących, wartość m2 w tym osiedlu itp.

Teraz Marvipol, żeby sprzedać te swoje większe mieszkania będzie musiał
obniżyć cenę pogrążając jeszcze bardziej tych którzy mieszkania już kupili w
tej inwestycji - teoretycznie bank może żądać dopłaty do pokrycia części
niezabezpieczonej przy LTV > 90%.

Takich inwestycji jest więcej i bez wątpienia to właśnie takie molochy mają
bezpośredni i największy wpływ na licznik posziego i tym samym nic nie zanosi
się aby licznik miał zacząć spadać w najbliższym czasie czy nawet hamować, bo
z tego przykładu widać, że zdolność kredytowa kupujących czy spekulantów
wystarczała i wystarcza jedynie na małe mieszkania podczas gdy ceny większych
mieszkań są zbyt wysokie dla rodzin z dziećmi. Ceny tych mieszkań spadając
będą powodowały spadek mniejszych mieszkań a później wpływać na cały rynek
niezależnie od lokalizacji, prestiżu czy atrakcyjności okolicy.

tylko współczuć tym, którzy "pośpieszyli" się i na samym głupim garażu w tej
chwili są ponad 30 tyś pln w plecy....
Obserwuj wątek
    • poszi Dopłaty 16.09.07, 18:21
      > teoretycznie bank może żądać dopłaty do pokrycia części
      > niezabezpieczonej przy LTV > 90%.

      W USA poziom zabezpieczeń to tylko zmartwienie kredytobiorcy i jeśli kredyt jest
      regularnie spłacany nie mają żadnych podstaw do jakichklowiek żądań. Nie ma
      żadnych "margin calls".

      Bardzo jestem ciekaw jak to by miało w praktyce wyglądać. Czy ktoś, kto był
      zmuszony do pożyczenia 100% wartości miałby nagle mieć pod ręka wolne
      kilkadziesiąt tysięcy na dopłatę? Coś mi sie wydaje, że to czysta fikcja. Bo nie
      sądzę, żeby bankom opłacało się taśmowe produkowanie bankrutów.
      • thesopranos Re: Dopłaty 17.09.07, 10:00
        > kilkadziesiąt tysięcy na dopłatę? Coś mi sie wydaje, że to czysta

        dlatego to tylko teoria, tym bardziej, że pieniądze są już pożyczone
        i tak długo jak klient będzie spłacał nic mu się nie stanie. Kiedy
        jednak będzie miał problem ze spłacaniem i bank będzie chciał
        zlikwidować zabezpieczenie sprzedając mieszkanie może się okazać, że
        nie dość, że ktoś straci mieszkanie to jeszcze będzie musiał
        dopłacić różnice np. kilkadzięsiąt tysięcy.

        Klient któremu spadła wartość mieszkanie nie dostanie też nowego
        kredytu np. na samochód pod mieszkanie, może mieć problem przy
        próbie restrukturyzacji zadłużenia czy przeniesienia kredytu do
        innego banku.

        Nic nie zaszkodzi jednak aby Bank wysłał prośbę o pokrycie
        zabezpieczenia do 100% bo część ludzi z pewnością się wystraszy
        dopłaci po prostu albo spłaci brakującą część, o ile będą mieli kase.
        • poszi Re: Dopłaty 17.09.07, 17:03
          Kiedy
          > jednak będzie miał problem ze spłacaniem i bank będzie chciał
          > zlikwidować zabezpieczenie sprzedając mieszkanie może się okazać, że
          > nie dość, że ktoś straci mieszkanie to jeszcze będzie musiał
          > dopłacić różnice np. kilkadzięsiąt tysięcy.
          >
          > Klient któremu spadła wartość mieszkanie nie dostanie też nowego
          > kredytu np. na samochód pod mieszkanie, może mieć problem przy
          > próbie restrukturyzacji zadłużenia czy przeniesienia kredytu do
          > innego banku.

          To wszystko też dotyczy tych samych nieszczęśników w USA, ale bank tamże nie ma
          zgodnie z prawem żadnych podstaw do wypowiedzenia kredytu dopóki jest spłacany,
          nawet jakby zabezpieczenie było warte zero. Bank moze żądać dowolnych
          zabezpieczeń, ale przed udzieleniem kredytu. Potem to już może tylko narzekać na
          swoją głupotę. Dziwie się, że w Polsce to jest dozwolone, a jeszcze bardzej bym
          się zdziwił, gdyby to było praktykowane.

          > Nic nie zaszkodzi jednak aby Bank wysłał prośbę o pokrycie
          > zabezpieczenia do 100% bo część ludzi z pewnością się wystraszy
          > dopłaci po prostu albo spłaci brakującą część, o ile będą mieli kase.

          Sprytne, ale czy to nie pogorszy możliwosci spłacania w przyszłości? Bankom nie
          opłaca sie bankructwo dłuznika. Te wszystkie procedury są kosztowne, lepiej,
          żeby delikwent spłacał. Oczywiście kiedy i tak sie nie da sytuacji uratować, to
          kto pierwszy, ten lepszy
          • thesopranos Re: Dopłaty 17.09.07, 17:41
            > swoją głupotę. Dziwie się, że w Polsce to jest dozwolone, a
            > jeszcze bardzej bym
            > się zdziwił, gdyby to było praktykowane.

            co będzie w polsce to trudno powiedzieć. Kredyty hipoteczne to
            bardzo młody produkt na rynku - niektóre banki mają go w swojej
            ofercie od niedawno albo wcale. Ten okres kilku ostatnich lat to
            było eldorado bo ceny rosły a stopy % niskie, więc i windykacji,
            restrukturyzacji pewnie nie było za wiele a jak już się zdarzyła to
            łatwo było sprzedać zabezpieczenie bo wartość rosła więc
            i "upadłemu" coś zostało.

            Sytuacja się odmienia z wiadomych względów, więc polski rynek będzie
            się dopiero uczył jak zarządzać takimi portfelami, procedurami,
            politykami kredytowymi itp. a rynek sekurytyzacji praktycznie nie
            istnieje.

            Nie wydaje mi się, żeby banki zmuszały do pokrycia części
            niezabezpieczonej bo klient może im pokazać środdkowy palec i bank
            nic nie zrobi.

            Pojawia się również problem ustawy o upadłości konsumenckiej oraz
            włączenia/wyłączenia mieszkania z masy upadłego. Jak ludzie zaczną
            się skarżyć, że im banki zabierają mieszkania to populiści, wzorem
            samoobrony, pis czy lpr albo zacznie dopłacać do odsetek albo
            przeforsują taką ustawę, że się banki ze śmiechu nie pozbierają.
            Eksmisja na bruk i lokal zastępczy z gminy to kolejne utrudnienia.

            > opłaca sie bankructwo dłuznika. Te wszystkie procedury są
            > kosztowne, lepiej, żeby delikwent spłacał.

            paradoksalnie czasem się opłaca wycofać część kasy ze stratą samemu
            powodować upadłość klienta pod byle pretekstem. Jeżeli jest decyzja
            o likwidacji biznesu/porfela bo koszty stałe są wyższe niż
            teoretyczne straty kredytowe (windykacja, prawnicy, systemy IT,
            biura, samochody itp). Do tego rosnące LTV przekraczające często 100
            czy 120% to potrzeba tworzenia rezerw na "clean portion" a przy
            śmiesznie niskich marżach, kosztach, stratach to dodatkowy koszt
            kapitału rozwala biznes jak się patrzy.

            > kto pierwszy, ten lepszy

            dlatego warto spłacać kredyty w terminie :) ale o to bym się nie
            martwił - Polak potrafi. Kiedyś, chyba w latach '90 był pierwszy i
            jedyny kredyt hipoteczny Alicja, bodajże PKO BP i ludzie po kilku
            latach spłat mieli zadłużenie kapitałowe wyższe niż pierwotna kwota
            kredytu a i tak spłacali. Polak nie sznurek - wytrzyma wszystko, i
            dlatego nie spodziewałbym takiej fali "foreclosure" jak w usa
            pomimo, że nasz poziom zadłużenia i jakość klientów to nic w
            porównaniu z ich subprimem. Oczywiście windykacja, komornicy i
            rzeczoznawcy będą mieli wzrost klientów o kilkaset % pewnie -
            szczególnie tych co brali po kilka mieszkań systemem 10/90 i to na
            kredyt.
            • poszi Re: Dopłaty 17.09.07, 18:33
              > Pojawia się również problem ustawy o upadłości konsumenckiej oraz
              > włączenia/wyłączenia mieszkania z masy upadłego. Jak ludzie zaczną
              > się skarżyć, że im banki zabierają mieszkania to populiści, wzorem
              > samoobrony, pis czy lpr albo zacznie dopłacać do odsetek albo
              > przeforsują taką ustawę, że się banki ze śmiechu nie pozbierają.
              > Eksmisja na bruk i lokal zastępczy z gminy to kolejne utrudnienia.

              Jak tylko problem zrobi się powszechny, to "akcje ratownicze" mamy jak w banku.
              Zależnie kto będzie rządzil, to zapłaci za to albo podatnik, albo banki (czyli w
              pewnym stopniu też ich pozostali klienci). Jak znam jednak tempo zabierania się
              do wszystkiego naszych milusińskich, to będzie to spóźnione i nieskuteczne.

              Dla mnie jednak jest fascynujące, że mimo takiego ryzyka zarówno gospodarczego
              jak i politycznego banki udzielają kredytów na tak liberalnych warunkach z tak
              minimalnymi marżami. Te marże są mniejsze niż były na amerykańskim rynku "prime".

              > paradoksalnie czasem się opłaca wycofać część kasy ze stratą samemu
              > powodować upadłość klienta pod byle pretekstem.

              Jeszcze trzeba brać pod uwagę koszty "złej prasy". Po cichu, pojedynczo, to może
              im sie upiec, ale masowo na pewno spotkałoby się to z negatywna reakcją mediów.

              > jedyny kredyt hipoteczny Alicja, bodajże PKO BP i ludzie po kilku
              > latach spłat mieli zadłużenie kapitałowe wyższe niż pierwotna kwota
              > kredytu a i tak spłacali.

              W latach dziewięćdziesiątych było inaczej. Wtedy z powodu inflacji płace rosły o
              kilkadziesiąt procent rocznie i w realnych pieniądzach to zadłużenie spadało.
              Teraz wystarczy tylko spowolnienie gospodarcze (o recesji nie wspomnę), żeby
              płace zupełnie stanęły w miejscu. Wtedy to Polacy mogą nie być bardziej
              wytrzymali niż sznurek.
              • thesopranos Re: Dopłaty 17.09.07, 23:24
                > Dla mnie jednak jest fascynujące, że mimo takiego ryzyka zarówno
                > gospodarczego jak i politycznego banki udzielają kredytów na tak
                > liberalnych warunkach z tak minimalnymi marżami

                dla mnie też jest to niezrozumiałe. Zupełnie jakby w tych bankach ludzie
                pracujący w ryzyku byli, delikatnie mówiąc, skrajnymi optymistami. Oczywiście
                jest sporo powodów, przez które banki decydowały się na tak agresywną politykę
                kredytową np. wielka nadpłynność i posucha w aktywach kredytowych, olbrzymia
                konkurencja i sporo nowych agresywnych nowych graczy na rynku - np. Polbank.
                Ciekawy też jest Millenium, który agresywnie zbiera depozyty od ludności a z
                drugiej strony agresywnie kredytuje innych bo bardzo im zależy, żeby nadzorca
                zaczął ich uznawać za "too big to fall" podczas gdy Millenium to jeden wielki
                szwingiel i wszyscy wiedzą, że ich bilans to zasługa kreatywnej księgowości. To
                wszystko w połączeniu z wielką nadpłynnością i wiarą, że nieruchomości mogą
                tylko drożeć myśleli, że to świetny biznes i sporo z nich wciąż tak myśli

                > im sie upiec, ale masowo na pewno spotkałoby się to z
                > negatywna reakcją mediów.

                skądże znowu :) nikt się takimi rzeczami nie interesuje i nie raz na rynku były
                takie sytuacje, głównie doprowadzanie drobnych przedsiębiorców do upadłości w
                latach 2003-2004. Oczywiście, mogą z tego zrobić "sprawę dla reportera" jak bank
                będzie chciał wyrzucić matkę z dzieckiem na bruk itp ale takich błędów
                marketingowych z pewnością nie popełnią. Często robi się to przez fundusz
                sekurytyzacyjny, żeby przenieść ryzyko reputacyjne na inny podmiot.

                > Wtedy to Polacy mogą nie być bardziej wytrzymali niż sznurek.

                zobaczymy. W sumie to pierwszy raz w historii ludzie zadłużyli się aż na taką
                skalę, na fali wielkiego optymizmu i rzeczywiście spłata zadłużenia może okazać
                się nie do przeskoczenia. Prędzej jednak będą jeść chleb ze smalcem, latać po
                pomocy społecznej i rodzicach niż pozwolą aby bank położył łapę na ich
                mieszkaniu. Dopiero później mogą zacząć się egzekucje a te zajmują kupę czasu w
                przeciwieństwie do krajów rozwiniętych. Kluczowe w tym przypadku będą regulacje
                i ww. ustawa o upadłości.
                • poszi Re: Dopłaty 18.09.07, 00:02
                  > dla mnie też jest to niezrozumiałe. Zupełnie jakby w tych bankach ludzie
                  > pracujący w ryzyku byli, delikatnie mówiąc, skrajnymi optymistami.

                  Ja mam wrażenie, że to niestety w pewnym stopniu zwykły syndrom obracania CP
                  (cudzymi pieniędzmi) do tego polane sosem świadomosci, ze NBP zawsze pomoże (W
                  UK mamy teraz tego dowód: w czwartek szef Banku Anglii zapewniał, że bank
                  centralny nie będzie zachęcał do "moral hazard" i z żadnych klopotów nie będzie
                  nikogo wyciagał, po czym nastepnego dnia (o ironio) zapewnia nieograniczone
                  srodki dla Northern Rock, a dzisiaj już po piątkowym, sobotnim i dzisiejszym
                  runie, gwarantują wszystkie depozyty, nawet te powyżej limitu gwarancyjnego; ja
                  coraz bardziej obawiam sie, że po poczatkowym impulsie deflacyjnym, będzie w
                  wielu krajach jedno wielkie drukowanie pieniędzy, a wiadomo, jak to się kończy,
                  trzeba będzie poczytać, jak to było w latach siedemdiesiątych).
                  Kiedyś w którejś dyskusji ktoś wspomniał, że w czasie boomu dział sprzedaży
                  zaczyna być ważniejszy od działu ryzyka. W końcu ten drugi nie przynosi
                  rekordowych dochodów. A potem, któż sie będzie martwił, co będzie potem. Bonusów
                  nie zabiorą. A akcjinariusze maja w dzisiejszych czasach, jak to się tu mówi
                  "short attention span". Kto tam się będzie martwił, co będzie za lat 3. Liczą
                  się zyski za najbliższy kwartał.


                  > skądże znowu :) nikt się takimi rzeczami nie interesuje i nie raz na rynku były
                  > takie sytuacje, głównie doprowadzanie drobnych przedsiębiorców do upadłości w
                  > latach 2003-2004. Oczywiście, mogą z tego zrobić "sprawę dla reportera" jak ban
                  > k
                  > będzie chciał wyrzucić matkę z dzieckiem na bruk itp ale takich błędów
                  > marketingowych z pewnością nie popełnią.

                  Slyszałem o takich akcjach wobec przedsiebiorców, ale nie wiedziałem, ze to było
                  takie powszechne (swoją drogą uwazam to za, hm, niemoralne, nawet jeśli litera
                  prawa na to pozwala i może najwyzsza pora to uregulować?). W przypadku biorących
                  kredyt hipoteczny, to jest troche inaczej Przedsiębiorców to publika nie lubi, a
                  co najmniej nie ma do nich wielkiej sympatii. Poza tym jest ich mało. Wygrać
                  opinię publiczna może tylko ruch masowy. Już kiedyś półżartem wspominałem, że od
                  tego może i powstać partia polityczna. W końcu od czego wzięła się Samoobrona?

                  > zobaczymy. W sumie to pierwszy raz w historii ludzie zadłużyli się aż na taką
                  > skalę, na fali wielkiego optymizmu i rzeczywiście spłata zadłużenia może okazać
                  > się nie do przeskoczenia. Prędzej jednak będą jeść chleb ze smalcem, latać po
                  > pomocy społecznej i rodzicach niż pozwolą aby bank położył łapę na ich
                  > mieszkaniu. Dopiero później mogą zacząć się egzekucje a te zajmują kupę czasu w
                  > przeciwieństwie do krajów rozwiniętych. Kluczowe w tym przypadku będą regulacje
                  > i ww. ustawa o upadłości.

                  W Polsce rzeczywiście komplikuje sprawę brak upadłości. W USA upadłość nie jest
                  prosta i to jest krok w ostateczności, ale kiedy jest się dotkliwie "pod wodą"
                  (underwater), czyli winnym jest się bankowi więcej niż wartość nieruchomości,
                  bankructwo to często najlepsze rozwiązanie. Czasami banki też zgadzają się na
                  tzw. "short sale", czyli sprzedaż po niższej cenie niż zadłużenie i darownie
                  reszty, bo to tańsze niż przejmowanie nieruchomości.

                  Pewnie jak z gospodarką nic bardzo bardzo złego się nie stanie, to "jedzenie
                  chleba ze smalcem" wystarczy. Ale jeśli wzrośnie bezrobocie, to może się okazać,
                  że trzeba by "na życie" wydawać ujemne kwoty, żeby starczyło na raty, a z tym
                  jest ciężko.
                  • thesopranos Re: Dopłaty 18.09.07, 10:05
                    > UK mamy teraz tego dowód: w czwartek szef Banku Anglii zapewniał,
                    > że bank centralny nie będzie zachęcał do "moral hazard" i z
                    > żadnych klopotów nie będzie

                    dlatego coraz więcej banków walczy o status "too big to fall" bo
                    niezależnie od tego jak bank centralny będzie konserwatywny to nie
                    może doprowadzić do upadku czy paniki, utraty zaufania do systemu
                    bankowego itp. Tym bardziej, że sami są za to odpowiedzialni swoją
                    liberalną polityką i łagodnym nadzorem. BC mają przecież narzędzia,
                    rekomendacje, audytu itp. Dlatego sytuacja na rynkach finansowych to
                    głównie wina banków centralnych, szczególnie tych zbyt liberalnych
                    jak FED czy Bank Angli - nie wydaje mi się aby coś takiego wydarzyło
                    się z w Niemczech kiedyś czy Szwajcarii teraz. Ale nie jestem
                    expertem do polityki monetarnej wiem, że to złożona materia. Nie
                    mniej jednak BC nie mają wyjścia - muszą i będą pomagać,
                    szczególnie, że pokazali, że są słabi, podatni na naciski i
                    politykę, co dla gospodarki nie wróży dobrze.

                    O tym, że sprzedaż jest z reguły silniejsza w okresach hossy pisałem
                    ja, podczas gdy ryzyko w czasach bessy: bo windykacja (write-offs
                    recovery), restrukturyzacja, utrzymanie rynku, zacieśnianie polityki
                    zależy tylko od ryzyka. Podczas gdy w czasie hossy sprzedaż po
                    prostu otwiera szeroko bramy i bierze praktycznie każdego a szefem
                    ryzyka robi się człowieka o bardzo optymistycznym spojrzeniu na
                    świat :)

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=67293237&a=67407132
                    members.whattheythink.com/dilbert/dilbert050223.cfm - to jest mój
                    ulubiony dilbert, pięknie opisujący to co chcę powiedzieć

                    > bankructwo to często najlepsze rozwiązanie.
                    > Czasami banki też zgadzają się na tzw. "short sale",
                    > czyli sprzedaż po niższej cenie niż zadłużenie i darownie

                    u nas jest podobnie. Mafia komornicza potrafi sprzedać majątek za 20-
                    30% OLV czy FMV - ceny rynkowej, więc pozwala się człowiekowi
                    sprzedać samemu a resztę umarza, szczególnie jeżeli część rezerw
                    można potraktować jako koszt podatkowy "tax deductible provisions" i
                    z wielu innych powodów np. koszty stałe/zmienne banku. Lepiej
                    pogodzić się ze stratą i odzyskać cześć niż czekać na cud o odzyskać
                    wszystko.
                • Gość: Tubylec Re: Dopłaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.08, 01:46
                  thesopranos napisał:
                  > > Dla mnie jednak jest fascynujące, że mimo takiego ryzyka zarówno
                  > > gospodarczego jak i politycznego banki udzielają kredytów na tak
                  > > liberalnych warunkach z tak minimalnymi marżami

                  Nie dziw się. Wszyscy w banku począwszy od prezesów a skończywszy na
                  akwizytorach kredytów, rozliczani są z wyników jakie są dzisiaj anie
                  z kłopotów jakie moga być za pięć lat. Są wyniki to sa premie,
                  prowizje, udziały w zysku dla kadry zarządzającej.
                  Jak będą kłopoty za pięć lat to zapłacą akcjonariusze a nie ci ,
                  ktorzy do kłopotów doprowadzili.
                  A co do oceny ryzyka to rozwiazanie jest proste. Jak sie trafi
                  specjalista od oceny ryzyka będący pesymistą, to zwalnia się go i
                  zatrudnia optymiste (na ogół wystarczy prowadzona w
                  odpowiednio "miłej" atmosferze rozmowa aby z pesymisty uczynić
                  optymistę).
      • wegorkie2 Re: Dopłaty 17.09.07, 10:16
        > Bardzo jestem ciekaw jak to by miało w praktyce wyglądać.

        Warunki umowy kredytowej mogą zawierać klauzule dotyczące tej kwestii.

        > Czy ktoś, kto był zmuszony do pożyczenia 100% wartości

        Może się zdarzyć że nie był, tylko został nagoniony przez tzw. "doradcę
        finansowego" na to aby wszystkie nadwyżki włożyć w fundusze "bo hipoteka to
        najtańszy pieniądz na rynku" i inne takie rzeczy w które wielu wierzy.

        > nie
        > sądzę, żeby bankom opłacało się taśmowe produkowanie bankrutów.

        Zauważ tylko że credit crunch i rynek nieruchomości sprzęgają się i tworzą "kulę
        śnieżną" - co może oznaczać że wygrają pierwsze banki które odważnie będą
        "bankrutować" dłużników - jeśli zechcą szybko przeprowadzić procedury i opchnąć
        mieszkania, stracą najmniej, bo sprzedadzą mieszkanie w jeszcze w miarę
        sensownych cenach.
        A co się dzieje z tymi co wysiadają na końcu kuli śnieżnej? Sytuacje które w tej
        chwili ludziom wydają się niewiarygodne. Ja sam jestem zdziwiony tym do czego
        dochodzi już teraz w USA:

        money.cnn.com/2007/09/10/real_estate/biggest_motown_auction/index.htm?postversion=2007091117
        Mały domek 80m2 do remontu w Highland Park, Detroit. Na skutek bankructwa
        kredytobiorcy wystawiony w cenie... 16 tys. zł - czyli mniej niż nowy Fiat
        Seicento. Przez rok nie znalazł kupca, więc będzie sprzedany jeszcze taniej, na
        aukcji. Ciekawe za ile został kupiony, skoro właściciel nie jest w stanie
        spłacać rat za niego... Bank prawdopodobnie straci większość kwoty kredytu.
        • poszi Re: Dopłaty 17.09.07, 18:19
          >
          > Warunki umowy kredytowej mogą zawierać klauzule dotyczące tej kwestii.

          To wiem (choć to jest bardzo dziwne), ale ciekawi mnie, jaka będzie praktyka.

          > Może się zdarzyć że nie był, tylko został nagoniony przez tzw. "doradcę
          > finansowego" na to aby wszystkie nadwyżki włożyć w fundusze "bo hipoteka to
          > najtańszy pieniądz na rynku" i inne takie rzeczy w które wielu wierzy.

          Nie wiem, czy nie ryzykuje wtedy i tak medialnej antyreklamy. Takie nagłówki
          "Bank X żąda dopłat" to nie byłaby dobra reklama.

          > Zauważ tylko że credit crunch i rynek nieruchomości sprzęgają się i tworzą "kul
          > ę
          > śnieżną" - co może oznaczać że wygrają pierwsze banki które odważnie będą
          > "bankrutować" dłużników - jeśli zechcą szybko przeprowadzić procedury i opchnąć
          > mieszkania, stracą najmniej, bo sprzedadzą mieszkanie w jeszcze w miarę
          > sensownych cenach.

          Tak, ale to wtedy jest sytuacja "dylematu więźnia". Dla wszystkich lepiej by
          było nie doprowadzać do paniki. Ale każdy z osobna wolałby uciec przed
          wszystkimi. To tak jak stara rada na giełdzie "Nie panikuj, a jeśli już, to bądź
          pierwszy" :)

          > Mały domek 80m2 do remontu w Highland Park, Detroit. Na skutek bankructwa
          > kredytobiorcy wystawiony w cenie... 16 tys. zł - czyli mniej niż nowy Fiat
          > Seicento. Przez rok nie znalazł kupca, więc będzie sprzedany jeszcze taniej, na
          > aukcji. Ciekawe za ile został kupiony, skoro właściciel nie jest w stanie
          > spłacać rat za niego... Bank prawdopodobnie straci większość kwoty kredytu.

          To Detroit, a w Detroit jest istotnie fatalnie , chociaż w czasie boomu takie
          domki by na pewno były wykupowane. Że będzie jednak tak źle, to się chyba
          jednak mało kto spodziewał.

          Tego domku nie namierzyłem, ale znalazłem podobne "cudo":
          homes.realtor.com/search/listingdetail.aspx?ctid=89862&ml=3&typ=7&lid=1086602656
          Jest w posiadaniu banku, który oferuje go teraz za $6,900.
          Nie wygląda za szczególnie, ale takie opuszczone domy to zaproszenie dla wandali.
          Zillow twierdzi, ze sprzedano ten dom ostatnio za
          06/05/2007: $51,518
          03/24/2006: $50,000
          07/28/2005: $75,100
          www.zillow.com/HomeDetails.htm?zprop=62195929
          Ta ostatnia kwota to pewnie kwota kredytu (banki w czasie foreclosure przejmuja
          własność i w dokumentach jest wpisana kwota zadłużenia). Bank jest w plecy kto
          wie czy nie ponad 100% tego co udzielił, bo koszty + podatki to nie wiem, czy
          się zmieszczą w 6900.

          Cała to okolica jest w zupełnym załamaniu i w zasadzie wszystkie domy sa tam
          warte 50-75% mniej niż 2-3 lata temu.

          W czasie krachu nieruchomości po krachu naftowym w Teksasie i Oklahomie w
          latach osiemdziesiątych nierzadko banki sprzedawały nieruchomosci za grosze byle
          pozbyć się kosztów. Wygląda na to, że Detroit podąża w te ślady.
      • Gość: Dominik Re: Problemy dev. vs licznik vs np. marvipol ursu IP: *.net.aster.pl 16.09.07, 20:16
        (sorki za poprzedniego pustego posta)
        Masz rację. Zresztą z ich inwestycją Melody Park...

        2 pokojowe = 54 %
        3 pokojowe = 20 %
        4 pokojowe = 2 %
        5 pokojowe = 0% (1 mieszkanie) tutaj jest binarnie

        Ale wydaje mi się, że akurat Marvipol sobie bez problemów poradzi.
        a) bo to dobry developer
        b) obniży trochę ceny i od razu znajdą się chętni. pytanie tylko, co to znaczy
        trochę. Myślę, że ok. 10 - 25 %

        BTW. Szacunek dla licznika posziego :)
        • Gość: Dominik Re: Problemy dev. vs licznik vs np. marvipol ursu IP: *.aster.pl 02.02.08, 01:02
          Co się działo z inwestycją w ciągu ostatnich prawie 5 miesięcy
          2 pokojowe = 59 % (ca. 5 mieszkań od ostatniego postu)
          3 pokojowe = 21 % (1 mieszkanie od ostatniego postu)
          4 pokojowe = 2 % (null)
          5 pokojowe = 0% (null)

          Wygląda na to, że developer w tej inwestycji sprzedał przez prawie 5 miesięcy
          tylko 6 mieszkań. Żadnego 4 pokojowego w tym czasie. To chyba jednoznacznie
          świadczy o tym, jak ma się cena do zdolności nabywczych. A trzeba przyznać, że
          budowa idzie całkiem przyzwoicie. Wiem, bo niedaleko mieszkam
        • Gość: Dominik Re: Problemy dev. vs licznik vs np. marvipol ursu IP: *.aster.pl 03.10.08, 00:07
          Aktualizacja po roku czasu

          2 pokojowe = 71%
          3 pokojowe = 44%
          4 pokojowe = 10%
          5 pokojowe = 100% (jedno mieszkanie)

          Jak widać progres w sprzedaży mieszkań 4 pokojowych dosyć mizerny... Przy takim
          tempie będą potrzebowali jeszcze ponad 10-ciu lat (tu oczywiście żartuje, żeby
          nie było wątpliwości :))

          Poza tym pojawiło się więcej mieszkań 2 pokojowych... Pewnie dlatego, że łatwiej
          sprzedać... Tak sobie głośno myślę

          BTW. Brakuje inteligentnych wypowiedzi posziego... pewnie jest zajęty pracą :)
    • poszi Postęp sprzedaży 17.09.07, 00:33
      Zerknąłem do swojego archiwum i znaczną wiekszość mieszkań z tej inwestycji
      sprzedano już w zeszłym roku. Teraz sprzedaż idzie dużo gorzej.
      Pierwszy ślad, ktory mam to 2006-11-24 i już wtedy sprzedano 106 sztuk
      (prawdopodobnie to poszło zanim zostało w ogóle reklamowane).
      Następne aktualizacje to:
      2007-01-12 ubyło 30 ofert
      2007-02-22 ubyły 3 oferty
      2007-03-28 ubyły 3 oferty
      2007-05-11 ubyły 3 oferty
      2007-06-29 ubyły 4 oferty
      2007-07-11 przybyły 3 oferty [prawdopodobnie rezygnacje z rezerwacji]
      2007-08-10 ubyło 0 ofert (łącznie 162 oferty na sprzedaż)
      Wyglada na to, że od 10 sierpnia (porównując z tym, co podaje ich własna strona
      teraz) ubyło 1 mieszkanie. Zatem w wakacje deweloper sprzedał minus 2
      mieszkania. Nie dziwie się, że zaczyna się niepokoić. To oczywiscie do pewnego
      stopnia normalne, że na początku mieszkania sprzedają się lepiej, ale niemal
      całkowite załamanie sprzedaży normalne już nie jest.

      Jak już kiedyś pisałem, ciągle schodzą (ale nie tak żwawo jak w zeszłym roku)
      mieszkania tanie (pod względem łącznej wartości), ale drogie idą słabo. Te
      wyniki w tej inwestycji nie są nietypowe.

      Bardzo jestem ciekaw, jak promocja darmowego garażu poskutkuje, bo to będzie
      dobry test na elastyczność popytu. Podejrzewam, że sprzedadzą dzięki temu
      kilkanaście mieszkań, ale to i tak by było ciagle niewiele.

      Dane dla Melody Parku, o którym pisze powyżej Dominik (dziękuje swoja drogą za
      słowa uznania) to:
      pierwsza pozycja na tabeli 2007-01-22 już po sprzedaniu 51 sztuk. Następne
      aktualizacje to:
      2007-03-28 -20
      2007-05-11 0
      2007-06-29 -7
      2007-07-11 -3
      2007-08-10 -1 (łącznie 200 ofert na sprzedaż)

      O ile dobrze policzyłem na stronie Marvipolu teraz ciągle jest 200 ofert, czyli
      prawdopodobnie nie sprzedano od 10 sierpnia żadnego mieszkania (o ile to
      aktualizuja na bieżąco).

      Dla tej inwestycji sprawa jest w sumie poważniejsza, bo deweloper sprzedał tylko
      29% mieszkań i to tych mniejszych, więc to pewnie jest ze 20% wartości całości
      inwestycji,. Każdy miesiąc czekania to dla niego wymierne koszty z obsługi
      kredytów i jednocześnie zamrożenie kapitału na dalsze inwestycje.

      Sporą niewiadomą jest właśnie elestyczność popytu, czyli jak bardzo klienci
      dadzą się skusić na promocje. Bo to, że kolejni deweloperzy nie bedą mogli w
      nieskończoność "iść w zaparte" jest niemal pewne.

      Osobna sprawą jest, jak bardzo ci, którzy kupili wcześniej będą z tego
      niezadowoleni. W pewnym momencie obniżki trzeba dać też i tym starym, bo
      zrezygnują nawet kosztem kary umownej. Promocje to niestety jednocześnie dowód
      słabości i ryzyko wywołania "anty-bańki", kiedy nawet ci, których stać
      wstrzymują się z kupnem licząc na dalsze obniżki. Jedyna nadzieja w
      "analitykach" i pismakach, którzy dalej bedą wciskać ludziom kit :)
        • thesopranos Re: Postęp sprzedaży 17.09.07, 10:10
          > bo widzę, że niektórzy zaczynają pisać o mieszkaniach jak o
          > bezwartośćiowych chłamie

          jak do tego doszedłeś? Pomyśl ile na prawdę jest warte mieszkanie
          jeżeli teraz developer rozdaje garaze "warte" 30 tyś i obniża
          wartość mieszkania o 8-12% od tak - niczym promocja proszku do
          prania typu "teraz 15% gratis". Niedawno jakiś pismak napisał, że
          marże sięgają teraz jedynie 16% średnio a tym czasem nasz Marvipol
          od tak sobie oddaje średnio 10% - ? sam sobie odpowiedz ile takie
          mieszkanie jest warte fundamentalnie.

          ps. niektóre mieszkania budowane są w tak tragicznych lokalizacjach
          i z takich badziewiastych materiałów, że spokojnie możne je nazwać
          chłamem, ale w tym wątku nie o tym mowa.
          • Gość: bonprix Re: Postęp sprzedaży IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.07, 13:27
            pytanie było do poszi'ego, a nie do jego mniej douczonych
            popleczników i chciałbym od niego usłyszać szacunek aktualnej
            wartości fundamentalnej mieszkania w tych dzielnicach...

            oraz projekcję tego kosztu na powiedzmy koniec roku 2008,
            uwzględniając oczywiście poziom wzrostu płac jaki aktualnie ma
            miejsce
      • thesopranos Re: Postęp sprzedaży 17.09.07, 10:26
        > Bardzo jestem ciekaw, jak promocja darmowego garażu poskutkuje

        od tego będzie pewnie zależeć czy ten garaż gratis stanie się
        standardem czy może się okazać że popyt jest doskonale elastyczny i
        jak im zejdzie więcej niż kilka mieszkań to potwierdzi się, że popyt
        rzeczywiście wciąż jest spory, tylko ceny za wysokie.

        Do czego to jednak doprowadzi? przecież jak skończy się ta promocja
        to znów sprzedaż stanie i będzie jeszcze gorzej bo ludzie nie będą
        chcieli płacić 30 tyś więcej niż we wrześniu. Będą pewnie naciskać
        na developera na odnowienie promocji. Marvipol przecież nie powie,
        że od teraz garaż gratis bo nie było by efektu okresowej promocji.

        > O ile dobrze policzyłem na stronie Marvipolu teraz ciągle
        > jest 200 ofert,

        ja sobie obserwuje jeszcze blok Ageny i tam sprzedaż też siadła -
        najwolniej schodzą garaże więc zaraz będzie podbna promocja :)

        > Osobna sprawą jest, jak bardzo ci, którzy kupili wcześniej
        > będą z tego niezadowoleni. W pewnym momencie obniżki
        > trzeba dać też i tym starym,

        hier ist der Hund dergraben :) Developerzy zaczynają wysyłać
        klarowny sygnał, że może być taniej i to sporo taniej. Jednym ruchem
        ugotowali spekulantów, którzy w tym momencie nie są w stanie
        sprzedać swojej inwestycji bo muszą w tym względzie konkurować nawet
        z własnym developerm. Jeżeli taki promocji będzie więcej to albo
        developer będzie musiał dawać jakieś rekompensaty swoim klientom,
        tak jan napisałeś (co wydaje mi się mało prawdopodobne) albo
        ryzykować zrywaniem umów (o ile jeszcze nie dostał pieniędzy) co
        może doprowadzić go do jeszcze gorszej sytuacji.

        Coraz fajniej się dzieje, stopy % rosną waląc kosztem odsetkowym
        zarówno kupujących jaki i developera, sprzedaż siadła, spekulanci
        zaczynają liczyć straty i panikować (o ile nie kupili za sporo
        taniej bo wcześniej) i jedyne czego brakuje do pełnego obrazu to
        licznika mieszkań z rynku wtórnego :)

        ps. w Agnli też zaczyna być na prawdę wesoło - Poland to go next?
        • Gość: wujek Re: Postęp sprzedaży IP: 213.152.230.* 17.09.07, 14:09
          Rozbawila mnie wypowiec jednej kobiety, ktora stojac w kolejce
          stworzona panika do plajtujacego banku Northern Rock w Anglii
          zostala zapytana dlaczego panikuje i chce wyjac oszczednosci,
          przeciez prezes banku prosi zeby nie panikowac bo bank jest w dobrym
          kondycji finansowej, odpoiewdziala; to samo powiedzial kapitan
          statku TITANIC.

          Dodal bym do twojej wypowiedzi ludzka panike. Tak jak bylo "kupuj bo
          taniej nie bedzie" moze byc; sprzedaj bo moze byc taniej.
      • Gość: deren Re: Postęp sprzedaży IP: *.tvp.pl 19.09.07, 09:20
        poszi, dominik, thesopranos - zaskoczony jestem. ze udalo sie Wam
        wyprowadzic dyskusje na tak wysoki poziom. Szacunki, bo zwykle fora
        otwarte sa dalekie od meritum. lektura Waszych postów zachęca do
        krytycznego wnioskowania.
        Jestem jednym z tych, którzy zakupili 2 mieszkania 2-pok w Marvipolu
        na samym poczatku - po 4,6 k/mkw. Wg niektorych jestem zgniłym
        spekulantem. Ich prawo tak myslec. Mój egocentryzm ma bardzo prosty
        rachunek - przyszła emerytura. Inwestuję zgodnie ze strategia "buy
        and keep long to rent". Czy to spekulacja?
        jeszcze raz dzieki za profesjonalne analizy,
        pozdr
        • jotde2 Re: Postęp sprzedaży 19.09.07, 09:38
          > Jestem jednym z tych, którzy zakupili 2 mieszkania 2-pok w
          Marvipolu
          > na samym poczatku - po 4,6 k/mkw.

          a juz je odebrałes ? nie wykrecą sie z umowy ?

          Wg niektorych jestem zgniłym
          > spekulantem.

          niemasz sie czym przejmować ?:)

          Ich prawo tak myslec. Mój egocentryzm ma bardzo prosty
          > rachunek - przyszła emerytura. Inwestuję zgodnie ze strategia "buy
          > and keep long to rent".

          pytanie czy to dobra inwestycja ?ludzi ubywa ,mieszkań przybywa a
          roboty z najemcami i mieszkaniami jest troche.

        • thesopranos Do Deren 19.09.07, 12:08
          dzieki.

          zastanów się tylko czy opłaca Ci się ta inwestycja. Jeżeli płaciłeś
          4,6 a teraz kosztuje 5,5 przykładowo to na 50 metrach jesteś w sumie
          50 tyś na "+" i teraz jeżeli zdecydujesz sie to wykończyć i
          wynajmować to:

          a) Twoje mieszkanie będzie miało wartość rynkową rzędu 300 tyś na
          dzień dzisiejszy,
          b) średni czynsz to 1000 pln na czysto do kieszenie (zakładając, że
          będziesz miał chetnego)
          c) rocznie masz średnio wynajmującego przez 10 miesięcy (ktoś zwolni
          mieszkanie ty szukasz, płacisz agencji itp) czyli zarabiasz 10 tyś
          pln rocznie
          c) zwrot na tej inwestycji wynosi więc 3,3% (10 tyś/300 tyś)
          d) Twoje mieszkanie się amortyzuje, musisz zrobić remont raz na
          jakiś czas, jeździć za tym, sprawdzić co jakiś czas itp. To wszystko
          są koszty, które ciężko oszacować ale występują.

          Reasumując: na dość problematycznej i ryzykownej iwestycji masz
          stopę zwrotu rzędu 3% podczas gdy obligacje skarbu państwa możesz
          mieć na poziomie 5-6% albo fundusze pieniężne 4-5% czyli zarabiasz
          przy zerowym ryzyku 15 tyś rocznie zamiast 10 tyś w przypadku
          ryzykownego mieszkania.

          Trzymanie mieszkania na wynajem opłaca się zatem wtedy, kiedy roczny
          zysk netto będzie wynosił co najmniej tyle ile obligacje + 3%
          (premia za ryzyko). Więc albo znajdziesz kogoś kto będzie Ci płacił
          2,5 tyś czynszu albo będziesz tracił 5 tyś rocznie i do tego raz na
          jakiś czas płacił 1000 pln agencji, żeby Ci kogoś znaleźli i raz na
          np. 5 lat odnawiał mieszkanie i kupował sprzęty.

          Jeżeli jeszcze to mieszkanie kupiłeś na kredyt to już w ogole jesteś
          w plecy niestety.

          Policz sobie na spokojnie czy ta Twoja emerytura nie będzie czasem
          budowana na powszechnej wierze, że opłaca "buy to let" wciąż się
          opłaca i czy czasem nie zapędziłeś się w tym owczym pędzie w ślepy
          zaułek.

          > Wg niektorych jestem zgniłym spekulantem.

          spekulant to w Polsce wciąż słowo o pejoratywnym wydźwięku i pewnie
          długo tak pozostanie - w sumie nie bez powodu. Spekulanci są
          gospodarce potrzebni bo kreują popyt na własne ryzyko i dobrze. Ale
          na pewno nie są grupą, której należy żałować jeżeli zacznynają
          ponosić straty. Szkoda jest natomiast ludzi, którzy przez nich
          swojego mieszkania kupić nie mogą i długo nie kupią oraz tych którzy
          przepłacili za swoje "klitki" podczas gdy w normalnej sytuacji mogli
          by mieć na przykład mieszkania 2 x większe...

          pzdr
    • Gość: thelima Re: Problemy dev. vs licznik vs np. marvipol ursu IP: *.inetaccess.pl 17.09.07, 13:34
      Inne "promocje",

      Dom Development,

      Darmowy "bon" wartości 10% ceny mieszkania na umeblowanie,
      domdevelopment.pl/olimpia-2-4-lokalizacja.html
      Darmowy "program wykończenia wnętrz":
      domdevelopment.pl/zawiszy-lokalizacja.html
      Ale się będzie działo, oj będzie ;). Ciekawe co
      na to Ci co kupili mieszkania za 1mln pln, i zostali
      bez kuponu na 100 000tys (10% ceny mieszkania) na "umeblowanie";).

      lima
        • wegorkie2 Re: Problemy dev. vs licznik vs np. marvipol ursu 18.09.07, 08:57
          bonprix, masz rację potępiając naszą polską zawiść ale w tym przypadku akurat
          rozumiem osoby które źle życzą temu stadu inwestorowieczek

          Cała ta akcja, ta spekulacyjna bańka polega bowiem w pewnym sensie na
          manipulacji pieniądzem, ze szkodą dla wszystkich którzy tego pieniądza używają -
          każda owieczka biorąca kredyt za coś co nie jest warte kwoty kredytu, na kwotę
          której nigdy nie spłaci, wprowadza do systemu pusty pieniądz, okradając tych
          którzy ten pieniądz mają. Dopóki pieniądz krąży wewnątrz bańki spekulacyjnej,
          tego nie widać, natomiast kiedy następuje credit crunch podczas którego efekty
          kradzieży się ujawniają (podatnicy płacą za upadłe banki i rząd zwraca odsetki
          tym którzy nie są w stanie spłacać), jest już za późno na uchronienie niewinnych.

          Z punktu widzenia normalnych ludzi, inwestorowieczki pozbawiły ich szansy na
          mieszkanie - bowiem to nie developerzy podnieśli ceny, to masa klientów zasypuje
          ich pieniądzem z banków. Tak jak ktoś pisał kiedyś na tym forum: "wystawiłem
          mieszkanie na sprzedaż w kosmicznej cenie - trochę dla żartu - tłum się rzucił
          oferując coraz wyższe ceny (niektórzy przez telefon, bez oglądania mieszkania),
          jak przestałem odbierać domofon, to chcieli wchodzić oknami".

          Ja nie jestem zły na spekulantów - owieczki nie muszą się przecież znać na
          ekonomii, łatwo mogą ulec przekonaniu że wystarczy przeczytać Kiyosakiego,
          wypełnić parę papierków w banku i u notariusza i nagle stać się milionerem. Tak
          naprawdę odpowiedzialni są Ci którzy rządzą gospodarką. To przez nich ta orgia
          zadłużania się uderzy w końcu w tych którzy jej nie ulegli i byli rozsądni,
          dobrze gospodarowali, oszczędzali. To oni będą musieli w końcu zapłacić za
          niewypłacalne, bankrutujące owieczki. Teraz są źli, ciekawe jak wściekli będą
          jak już do tego dojdzie.

          Ja jestem wśród tych "rozsądnych" i aktywnie szukam sposobów aby uchronić się
          przed płaceniem rachunków za tę bańkę. Trudno takie znaleźć, ale ciągle
          zwiększam swoje kompetencje w kwestii inwestowania i będę się tym dzielił w
          serwisie www.ePortfel.com
          • Gość: ghr Re: Problemy dev. vs licznik vs np. marvipol ursu IP: *.189.72.18.e-plan.pl 18.09.07, 09:11
            wegorkie wywazony i rozsadny post warto z toba polemizowac

            > Z punktu widzenia normalnych ludzi, inwestorowieczki pozbawiły ich szansy na
            > mieszkanie - bowiem to nie developerzy podnieśli ceny, to masa klientów zasypuj
            > e
            > ich pieniądzem z banków.

            tu sie nie zgodze przeciez ceny rosly wlasnie ze wzgledu na dezycje
            developerow 1.zenek murarz cche wiecej 2.dzialka byla 30% drozsza od
            porzednieje wiec wystawiam cene x% wieksza jak nie bedzie
            szlo to bede schodzil( thus developerzy podniesli ceny )


            Ja jestem wśród tych "rozsądnych" i aktywnie szukam sposobów aby uchronić się
            > przed płaceniem rachunków za tę bańkę. Trudno takie znaleźć, ale ciągle
            > zwiększam swoje kompetencje w kwestii inwestowania i będę się tym dzielił w
            > serwisie www

            ojoj cryptoreklama fuuu ale ad rem iel wedlug ciebie powinan wynosci
            cena dajmy na to na mokotowie cena w przyzwoitym standardzie
            1. kamien na klatce i okldadzieni
            2. dobre drewniane okna
            3.ladny projekt

            7000 ? hmhm
    • thesopranos I po promocji... 06.10.07, 21:36
      2-tygodniowa promocja "garaż gratis" się zakończyła i o to efekty tej promocji 2
      tygodnie temu było:

      1 pok: sprzedane 100% z 27
      2 pok: sprzedane 60% ze 144
      3 pok: sprzedane 25% ze 117
      4 pok: sprzedane 0% z 19

      Teraz jest:

      1 pok: sprzedane 100% z 27 - bez zmian
      2 pok: sprzedane 65% ze 144 (w promocji sprzedano 4 mieszkania)
      3 pok: sprzedane 30% ze 117 (w promocji sprzedano 5 mieszkań)
      4 pok: sprzedane 21% z 19 (w promocji sprzedano 4 mieszkania)

      Jak widać popyt na mieszkania wciąż jest spory i wiele osób obserwuje rynek
      wyczekując promocji i obniżek. W tym przypadku Marvipolowi udało się sprzedać 13
      mieszkań i tym samym uzyskać poziom 52% sprzedanych wobec 48% dwa tygodnie
      wcześniej.

      Dziwne natomiast jest, że ruszyły się mieszkania najdroższe (największe) co tym
      dziwniejsze, że ludzie których stać na 4 czy 3 pokoje skorzystali z promocji
      "garaż gratis" a wcześniej nie chcieli kupić nawet jednego 4-pok. A
      "najbiedniejsi" klienci nie skusili się specjalnie na 2-pok podczas gdy ten
      garaż free stanowił % większą wartość niż w przypadku tych większych mieszkań -
      cholera wie czemu...

      Reasumując, sprzedaż z 48% na 52% i połowa (148) mieszkań pustych. Zobaczymy co
      teraz.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka