Gość: piotr
IP: 82.177.11.*
22.11.07, 14:27
Gazeta Wyborcza 22/11/07
Co dalej z cenami mieszkań
Do niedawna deweloperzy byli w siódmym niebie, bo klienci w obawie
przed wzrostem cen mieszkań kupowali przysłowiową dziurę w ziemi.
Szybko przybywało więc firm chcących skorzystać na dobrej
koniunkturze. W ciągu ostatniego roku w samej tylko Warszawie liczba
firm deweloperskich wzrosła z niespełna 90 do 120. Reas ocenia na
podstawie rozpoczętych przez nie inwestycji, że w przyszłym roku
powstanie w stolicy ok. 17,5 tys. mieszkań, czyli o przeszło 50
proc. więcej niż w roku ubiegłym.
Problem w tym, że wskutek wzrostu oprocentowania kredytów dla
klientów deweloperzy zaczęli mieć problemy ze sprzedażą mieszkań. A
dodajmy, że ich ceny także w tym roku mocno poszybowały w górę, np.
w Trójmieście wzrosły o ponad 35 proc. I właśnie trójmiejscy
przedsiębiorcy są dziś najbardziej przestraszeni takim obrotem
sprawy. Katarzyna Kuniewicz z Reasa wyjaśnia, że ich sytuacja nie
jest jeszcze dramatyczna, bo niemal wszystkie mieszkania, których
budowa dobiega końca (mają być oddane do użytku jeszcze w tym roku
bądź w pierwszej połowie przyszłego), są już sprzedane. Gorzej jest
z rozpoczynanymi inwestycjami. Kuniewicz zaobserwowała, że w
Trójmieście, i prawdopodobnie także w Warszawie, deweloperzy w
oczekiwaniu na dalszy rozwój wypadków wstrzymują się z wprowadzaniem
do sprzedaży części budowanych mieszkań. Np. w Trójmieście w trzecim
kwartale na rynek trafiło zaledwie 300 ofert nowych mieszkań,
podczas gdy latem było ich ok. 2 tys.
Kuniewicz przyznaje, że w tej chwili rynek wstrzymał oddech. -
Równie prawdopodobne jest to, że ceny będą piąć się w górę, jak też,
że zaczną spadać - twierdzi ta analityczka. Przyznaje, że czas gra
na korzyść kupujących. Skoro do kupienia są mieszkania, które będą
gotowe najwcześniej za rok, ci nie muszą się spieszyć z podjęciem
decyzji. Tymczasem dla części firm taka zwłoka może oznaczać duże
kłopoty, np. z uzyskaniem kredytu lub nawet utratę płynności.
Wyjściem z tej sytuacji może być obcięcie marży, co oznaczałoby
obniżenie ceny mieszkania.
- Deweloperzy mają z czego ustępować - uważa Kuniewicz. Według niej
trzeba się jednak liczyć z tym, że będą oni skłonni co najwyżej
negocjować warunki zakupu. Można też będzie uzyskać w ramach
promocji np. wyposażenie kuchni albo garaż za złotówkę.
Dodajmy, że analitycy Domu Inwestycyjnego BRE Banku nie mają takich
wątpliwości. Ich zdaniem marże spółek deweloperskich, także z powodu
rosnących kosztów, spadną z 28 proc. (średnio w kraju) do ok. 12-15
proc., a od 2009 r. ustabilizują się na poziomie 16-18 proc.
Analitycy przekonują, że popyt na nowe mieszkania nie osłabnie, bo
m.in. rosnące dochody poprawią relację do cen mieszkań. Jednak ich
rosnąca podaż zahamuje wzrost cen na kilkanaście miesięcy. - Ceny
mieszkań zaczną ponownie rosnąć w 2010 r. - prognozują.
Pamiętajmy tylko, że podawane przez analityków średnie ceny mieszkań
zależą od struktury ich podaży w poszczególnych miastach. Jeśli na
rynku pojawi się duża pula tzw. mieszkań popularnych, średnia cena
automatycznie pójdzie w dół. Obecnie windują ją bardzo drogie
apartamentowce.