Gość: helenka
IP: *.aster.pl
29.03.08, 00:06
Witam serdecznie wszystkich forumowiczów. Przepraszam za długi post
ale mam wielki problem i muszę przynajmniej komuś anonimowo go
opowiedzieć i poprosić o pomoc - padło na Was;)
Pod koniec 2006 roku zastanawialiśmy się z mężem nad kupnem
mieszkanka w stolicy. Jako że nie jesteśmy milionerami i była to dla
nas tzw 'życiowa' decyzja, postanowiliśmy nie śpieszyć się i zrobić
to wszystko 'z głową' , po zasięgnięciu wszystkich możliwych opinii.
Pytaliśmy rodziny, znajomych, śledziliśmy co piszą w mediach.
Rodzina wiedziała tyle co my, znajomi też za bardzo nie mądrzejsi
(choć każdy chciał pomóc), media podejżewaliśmy nieco o
stronniczość. W internecie natomiast, na tymże forum , znaleźliśmy
kilka osób które dysponowały ogromną wiedzą i wypowiadały się bardzo
logicznie (i w dodatku kulturalnie - co jest żadkością jak na
internet!). Osoby te nie prowadziły pustych dyskusji lecz prawie
każdą wypowiedź popierały linkiem do naukowych opracowań i danych
statystycznych bądź ekonomicznych. Jedna z nich, najbardziej
merytoryczna i wypowiadająca się często i w tonie mentorskim - o
pseudonimie bodajże 'pioszi' - stwierdziła że ceny nieruchomości w
Warszawie są napompowane. Była to kropla która przeważyła,
zdecydowaliśmy zaufać temu panu - i od tej pory zaczęła się nasza
gehenna. Mieszkać gdzieś trzeba - wyprowadziliśmy się od rodziców
męża i wynajęliśmy 2-pokojowe mieszkanko. Początkowo nie było wcale
źle - czynsz niewielki , niestety tylko przez pierwsze 9miesięcy. W
obecnym lokalu (o niższym standardzie i gorszej lokalizacji ale już
po 2 podwyżkach czynszu, poza tymi corocznymi 'inflacyjnymi')
płacimy teraz 1900 pln. Pal to licho, przecież cały ten czynsz to
niecałe 50 tysięcy - co tam. Natomiast co do ceny mieszkanka
upatrzonego przez nas na początku 2007 roku.. Nie napiszę jak to
wygląda, bo jeszcze teraz ściska mnie w gardle. Mieliśmy szansę być
na swoim. Mieć dzieci, wracać codziennie do własnego domu.
Straciliśmy ją przez przemądrzałego bęcwała, który teraz boi się
pewnie wyściubić nosa na forum, bo go zlinczują dziesiątki ludzi
które przegrały życie przez jego bezmyślne kłapanie jadaczką. Rzucam
klątwę na tego padalca. Dobrzy ludzie, co mam robić. Kto nam odda
pieniądze stracone przez to że posłuchaliśmy porad idioty?