Dodaj do ulubionych

poradźcie, co dalej robić w takiej sytuacji

IP: *.aster.pl 29.03.08, 00:06
Witam serdecznie wszystkich forumowiczów. Przepraszam za długi post
ale mam wielki problem i muszę przynajmniej komuś anonimowo go
opowiedzieć i poprosić o pomoc - padło na Was;)

Pod koniec 2006 roku zastanawialiśmy się z mężem nad kupnem
mieszkanka w stolicy. Jako że nie jesteśmy milionerami i była to dla
nas tzw 'życiowa' decyzja, postanowiliśmy nie śpieszyć się i zrobić
to wszystko 'z głową' , po zasięgnięciu wszystkich możliwych opinii.
Pytaliśmy rodziny, znajomych, śledziliśmy co piszą w mediach.
Rodzina wiedziała tyle co my, znajomi też za bardzo nie mądrzejsi
(choć każdy chciał pomóc), media podejżewaliśmy nieco o
stronniczość. W internecie natomiast, na tymże forum , znaleźliśmy
kilka osób które dysponowały ogromną wiedzą i wypowiadały się bardzo
logicznie (i w dodatku kulturalnie - co jest żadkością jak na
internet!). Osoby te nie prowadziły pustych dyskusji lecz prawie
każdą wypowiedź popierały linkiem do naukowych opracowań i danych
statystycznych bądź ekonomicznych. Jedna z nich, najbardziej
merytoryczna i wypowiadająca się często i w tonie mentorskim - o
pseudonimie bodajże 'pioszi' - stwierdziła że ceny nieruchomości w
Warszawie są napompowane. Była to kropla która przeważyła,
zdecydowaliśmy zaufać temu panu - i od tej pory zaczęła się nasza
gehenna. Mieszkać gdzieś trzeba - wyprowadziliśmy się od rodziców
męża i wynajęliśmy 2-pokojowe mieszkanko. Początkowo nie było wcale
źle - czynsz niewielki , niestety tylko przez pierwsze 9miesięcy. W
obecnym lokalu (o niższym standardzie i gorszej lokalizacji ale już
po 2 podwyżkach czynszu, poza tymi corocznymi 'inflacyjnymi')
płacimy teraz 1900 pln. Pal to licho, przecież cały ten czynsz to
niecałe 50 tysięcy - co tam. Natomiast co do ceny mieszkanka
upatrzonego przez nas na początku 2007 roku.. Nie napiszę jak to
wygląda, bo jeszcze teraz ściska mnie w gardle. Mieliśmy szansę być
na swoim. Mieć dzieci, wracać codziennie do własnego domu.
Straciliśmy ją przez przemądrzałego bęcwała, który teraz boi się
pewnie wyściubić nosa na forum, bo go zlinczują dziesiątki ludzi
które przegrały życie przez jego bezmyślne kłapanie jadaczką. Rzucam
klątwę na tego padalca. Dobrzy ludzie, co mam robić. Kto nam odda
pieniądze stracone przez to że posłuchaliśmy porad idioty?
Obserwuj wątek
    • Gość: mgmg,muffa,mofrin? Re: poradźcie, co dalej robić w takiej sytuacji IP: *.adsl.inetia.pl 29.03.08, 01:02
      mierna prowokacja...

      ps. ja dla odmiany jestem 50 tysiecy do przodu!!! i teraz tym bardziej nic nie
      kupie!!! :)
    • Gość: helenko Re: poradźcie, co dalej robić w takiej sytuacji IP: 194.181.190.* 29.03.08, 02:09
      helenko powiedz lepiej gdzie budujecie i jaka marże macie :-)
    • Gość: olo musicie kupić mieszkanie IP: *.dialog.net.pl 29.03.08, 07:35
      kupcie mieszkanie ale nie w centrum...gdzieś poza można znaleźć za
      dobrą cenę teraz dobry okres bo jest korekta i mało kupujących i
      można ponegocjować cenę...powodzenia
    • Gość: olo Re: poradźcie, co dalej robić w takiej sytuacji IP: *.dialog.net.pl 29.03.08, 07:37
      nie myślcie teraz ile zarobicie kupujac mieszkanie a tylko kiedy
      zamieszkacie na swoim i szukajcie dobrej ceny i w miarę dobrej
      lokalizacji...
    • Gość: jacek klamiesz az sie za toba kurzy !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.08, 08:36
      na poczatku 2007 to w dobrych cenach mozna bylo kupic moze i
      dzialke - bo mieszkania to juz mialy ceny wywindowane ponad Himalaye

      i to tez sie trzeba bylo spieszyc

      ja wynajmowalem mieszkanie przez ponad 7 lat - kupilem dopiero wtedy
      gdy znalazlem to co mi sie podobalo i kredyty stanialy

      a potem bez zalu sprzedalem - niech inni placa kredyt

      nadal mozesz zberac grupe 30 osob i zalozyc spoldzielnie

      zbudujecie za cene nizsza niz w 2006 - bo bez marzy dewelopera
    • Gość: Ryseik Re: poradźcie, co dalej robić w takiej sytuacji IP: *.eranet.pl 29.03.08, 10:44
      To kupuj teraz!!!!! Kuuuuuupuuuuuuj!! Bedzie drożej!
    • Gość: euforia-prawdziwa Re: poradźcie, co dalej robić w takiej sytuacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.08, 11:22
      Co do winy to sami jesteście sobie winni helenko.Nikt Wam nie kazał
      się słuchać jakiegoś frustrata na tym forum to jest głupota i
      naiwność z Waszej strony.
      Nieruchomości długofalowo NIGDY nie stracą na wartości i to
      powinniście wiedzieć i tyle.
      • Gość: oko Re: poradźcie, co dalej robić w takiej sytuacji IP: *.wspiz.edu.pl 29.03.08, 11:30
        :) hahaha powiedz to amerykanom bo oni tego jeszcze nie wiesza tak samo
        anglicy, irlandczycy i hiszpanie itp :)

        Ales umoczyl :) jelop
        • Gość: aga a Ty wiesz, co to znaczy długofalowo??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.08, 12:00
          Oczywiście, to też jest zaklęcie - bo pewne lokalizacje mogą tracić,
          wielka płyta może zeslamsieć itp. Myślę też, że jednak więcej ludzi
          kupuje mieszkanie dla siebie tzn. do życia a nie na inwestycję. I
          teraz jest niezły moment, żeby pochodzić po deweloperach,
          powybrzydzać i wybrać coś naprawdę fajnego dla siebie - z głową. A
          jeśli za 10 lat trzeba będzie wymienić na większe, to i tak nie
          wiadomo, co się wtedy na rynku będzie działo, nawet jak ceny wzrosną
          straszliwie, to posiadanego mieszkania też, ewentualnie będzie,
          gdzie przeczekać.
          • Gość: helenka Re: a Ty wiesz, co to znaczy długofalowo??? IP: *.aster.pl 29.03.08, 12:07
            Dziękuję za odpowiedźi. Tak, wiem że sami sobie jesteśmy winni!
            Musiałam się tylko komuś wyżalić. Aga, ale teraz myślisz żeby
            kupować? Ciężko nam to przyjdzie bo wyłożyliśmy sporo pieniędzy na
            czynsz przez ostatnie dwa lata w nadziei na spadki cen.. a tu jak na
            złość drożało i drożało, aż nie mogliśmy w to uwierzyć! I znowu
            teraz zajrzeliśmy na forum i znowu jest tu grupka osób które
            kompletnie nie zrażone powtarzają od lat swoje dyrdymały! Nawet
            niektórych pamiętam! Ciekawe czy sami też wynajmują mieszkania i
            czekają z zakupem. Sama nie wiem , całe szczęście że mąż teraz
            zarabia 2 razy więcej niż wtedy a ja prawie o 50% bo jesteśmy
            świerzo po studiach i się pniemy w górę;)
            • steady_at_najx Re: a Ty wiesz, co to znaczy długofalowo??? 29.03.08, 12:42
              1) zalosna prowokacja
              2) kazdy ma swoj rozum i mowienie ze ktos kazal czekac jest smieszne

              Jesli nie jestescie deweloperami/agencinami to jestescie doroslymi ludzmi czy banda dzieciakow ktorzy mowia "ze to wszystko wina forum" ?

              Jak by na forum ktos kazal skakac z okna to tez byscie skoczyli ?

              tak czy owak helenko i ago - do roboty agenciny a nie na forum podpuchy robic...
              • steady_at_najx Re: a Ty wiesz, co to znaczy długofalowo??? 29.03.08, 12:43
                >świerzo po studiach i się pniemy w górę;)

                patrzac na bledy to racze watpic w to "swierzo po studiach"
            • Gość: Fas Re: a Ty wiesz, co to znaczy długofalowo??? IP: *.skynet.net.pl 29.03.08, 12:42
              Coś te studia kiepskie być musiały, "świerzy" trollu
              Nie karmić trolla.
      • Gość: jacek nieruchomosci dlugofalowo zawsze traca na wartosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.08, 12:22
        zyskac mozna na ziemi - czyli lokalizacji - ze wzgledu na zmiane
        intensyfikacji uzytkowania - odrolnienie, podzial na dzialki zmiana
        planu komasacja moda metro itp - ale mozna i stracic - 20 lat temu
        cena ziemi na Okeciu (dzis OOU) byla tak wyzsza niz na Wilanowie

        jak uczy doswiadczenie mieszkancow osiedla za zelazna brama
        czasami nie ma jak skonsumowac zysku

        natomiast samo mieszkanie czy dom po 15 latach wymaga remontu -
        nawet jesli plytki nie odpadaja i dach nie przecieka - to cale
        wnetrze raczej zniecheci nabywce - stare, niemodne itp

        polecam domy na allegro - cala masa w ofercie - m in super modne
        przed 20 laty czarne lazienki - po bardzo okazyjnych cenach, od
        dlugofalowych inwestorow

        na nieruchomosciach mozna zarobic wylacznie krotkoterminowo -
        kupujac tanio od kogos nie radzacego sobie z kredytem albo od
        klocacych lub niezaradnych spadkobiercow

        nieruchomosci to raj dla spekulantow - brak przejrzystosci, brak
        symetrii informacyjnej, emocje nabywcow, ktorymi mozna latwo
        manipulowac, duze kwoty - abstrakcyjne dla klientow - metna woda

        • Gość: Fas Re: nieruchomosci dlugofalowo zawsze traca na war IP: *.skynet.net.pl 29.03.08, 12:57
          Dokładnie tak.
          Stracić, zyskać, a co to znaczy, jeśli z reguły posiada się jedną
          neruchomość "do życia".
          Kilka lat temu moje mieszkanie w centrum Wrocławia było warte ok.
          150 tys. Dałabym sobie rękę albo i obie uciąć, że więcej nie będzie.
          Na szczęście nie mam natury hazardzisty. Aby kupić wtedy mieszkanie
          większe o jeden pokój w nieco nowszym budynku, potrzebowałam dołożyć
          ok. 80 tys. Nie zrobiłam tego, bo nie miałam najmniejszej ochoty się
          wyprowadzać. Obecnie jest warte ok. 350 tys, o jenyjeny jak mi
          majątek wzrósł - i nadal, aby kupić jeden pokój więcej w budynku o
          10 lat nowszym, potrzebuję dołożyć ok. 80 tys - tak wynika z analizy
          cen ofertowych. No to jak, zarobiłam na tej mojej inwestycji czy nie
          w końcu?
          Jednocześnie mam działeczkę, kupioną 10 lat temu za 20 tys z myślą o
          budowie domu. Obecnie działeczki takie samo okoliczne "chodzą" po
          200 tys, a ja mogę pławić się w poczuciu wzrostu majątku o 1000% :)
          Tyle że przeprowadziłam się do innego miasta, gdzie aby kupić
          porównywalną działkę w porónywalnej lokalizacji, muszę wyskoczyć
          własnie z owych 200 :))) Ratunku, ale się wzbogaciłam. Aby kupić tu
          dom w porównywalnej odległości, muszę lekko biorąc spieniężyć
          działkę, mieszkanie i dołożyć ze 200 tys - podobnie jak przed
          wzrostami.
          Długofalowo ale kasy zarobiłam. 10 lat to już chyba długofalowo, czy
          jeszcze nie? Teraz załóżmy, że nie spieniężę miszkania w celu kupna
          mieszkania w nowym miejscu zamieszkania, tylko wezmę kredyt tutaj a
          tamto wynajmę. Stać mnie, nie jest źle, chociaż nie jestem jak
          Helenka "świerzą :)))" absolwentką. Przez X lat będę utrzymywać 2
          nieruchomości, remontować, kosztów pobocznych typu dojazdy, czynsz w
          miesiącach, gdy nie ma lokatorów nie liczę, ile zarobię? I czy za
          dajmy na to 20 lat spieniężę stare mieszkanie z jakimś wielkim
          zyskiem? Nie, bo nawet jeśli ceny wzrosną, to kupię za nie dokładnie
          takie samo mieszkanie. Zaś jeśli sprzedam aby mieć gotówkę, to po
          odjęciu kosztów przez wszystkie lata nie będę jakoś bardzo do
          przodu, plus doliczmy koszty kredytu na nowe, któr po 20 latach
          będzie w najlepszym razie dopiero spłacone.
          Mętna woda, mętna i nie ma się co gorączkować. Nieruchomości są do
          mieszkania, normalny człowiek nie zarobi i nie straci.
          • steady_at_najx Re: nieruchomosci dlugofalowo zawsze traca na war 29.03.08, 13:03
            Nieruchomosci dlugofalowa zawsze rosna na wartosci ale zwykle jest to wzrost nakreslony wylacznie przez inflacje - banki dmuchaja sie i pekaja i sa chwilowym odstepstwem od normy - wykres w dlugim okresie czasu zwykle jest wylacznie inflacyjny.....
            • Gość: Fas Re: nieruchomosci dlugofalowo zawsze traca na war IP: *.skynet.net.pl 29.03.08, 13:08
              Rośnie cena, ale... No to już kwestia rozumienia słowa wartość. Dla
              mnie jest to możliwość nabycia porównywalnego dobra za pieniądze ze
              zbycia jakiegoś dobra :). Więc mi ani nie rośnie ani nie spada.
              Dopiero gdy za pieniądze z mieszkania chciałabym kupić auto i
              porównywała, ile tych aut mogę kupićdziś a ile 10 lat temu... Tak
              może rozumować spekulant.
              Człowiek zwykły na ogół kupuje mieszkanie a gdy je sprzedaje, kupuje
              inne mieszkanie czy dom.
              A co będzie z cenami? Hihihihi, ale na razie ciiiiii :)

              • Gość: helenka Re: nieruchomosci dlugofalowo zawsze traca na war IP: *.aster.pl 29.03.08, 15:56
                Mamy jeszcze tylko jedno pytanko wraz z mężem. Czy na forum
                wypowiada się jeszcze ów pan 'pioszi'? W wyszukiwarce nie
                znaleźliśmy ani jednej wypowiedzi. Znikł? Ciekawi jesteśmy bardzo
                jaka jest teraz jego opinia i co mądrego ma nam do powiedzenia w
                naszej obecnej sytuacji.
                • Gość: jacek nieruchomosci dlugofalowo zawsze traca na wartosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.08, 16:45
                  ty i tak nie czytasz niczego oprocz swoich postow

                  nie panikuj - wrzeszcz
                • Gość: kevin Re: nieruchomosci dlugofalowo zawsze traca na war IP: *.adsl.inetia.pl 29.03.08, 17:29
                  > znaleźliśmy ani jednej wypowiedzi. Znikł?

                  coś mi się wydaje, że posty Posziego czytasz wyjątkowo uważnie trollu :)
                • steady_at_najx Re: nieruchomosci dlugofalowo zawsze traca na war 29.03.08, 22:41
                  Warszawie są napompowane. Była to kropla która przeważyła,
                  zdecydowaliśmy zaufać temu panu - i od tej pory zaczęła się nasza


                  a co ? gwarantowal Ci cos ? prosil o zaufanie ?
                  • Gość: helenka Re: nieruchomosci dlugofalowo zawsze traca na war IP: *.aster.pl 30.03.08, 08:33
                    nie -forum to forum. Każdy może kłapać jadaczką bezkarnie. Ty.
                    Pioszi. Thesoprano.Steadyatanix. Zyzki na papierze. Powodzemia
                    • steady_at_najx Re: nieruchomosci dlugofalowo zawsze traca na war 30.03.08, 11:11
                      > nie -forum to forum. Każdy może kłapać jadaczką bezkarnie. Ty.
                      > Pioszi. Thesoprano.Steadyatanix. Zyzki na papierze. Powodzemia

                      jak sie jest analfabeta to faktycznie trudno.

                      Slyszalas kiedys o wolnosci wypowiedzi ? Idiota (twoje okreslenie z pierwszego posta) jest ten co najpierw bezmyslnie cos robi a pozniej wszedzie szuka winnych.

                      Forum to nie zbior dobrych rad darmowych doradcow a miejsce gdzie scieraja sie opinie i poglady. Madry czyta i wyciaga swoje wlasne wnioski. Glupi szuka winnych.
                      • Gość: helenka Re: nieruchomosci dlugofalowo zawsze traca na war IP: *.aster.pl 30.03.08, 16:09
                        Ale przecież ja szanuję twoje prawo do pisania bzdur. A ty nie
                        szanujesz mojego prawa do ich oceniania. O co więc ci chodzi?
                        • Gość: . Re: nieruchomosci dlugofalowo zawsze traca na war IP: 217.153.40.* 30.03.08, 18:34
                          helenka uszy do gory, swiat sie nie konczy dzis, kiedys bedziesz swoich
                          'winnych' calowala po rekach
                        • steady_at_najx Re: nieruchomosci dlugofalowo zawsze traca na war 30.03.08, 20:29
                          to czego miauczysz, placzesz i szukasz winnych ? Kazdy za swoje decyzje odpowiada sam. Radze wiec sluchac doradcow tzw finansowych.
                • mufffa Re: nieruchomosci dlugofalowo zawsze traca na war 01.04.08, 07:16
                  hehe

                  'pioszi' podobno wkońcu jednak znalazł sobie kobitę :)
                  • Gość: pytanie Re: nieruchomosci dlugofalowo zawsze traca na war IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.08, 09:19
                    ?
      • Gość: cavar Re: poradźcie, co dalej robić w takiej sytuacji IP: *.chello.pl 17.07.08, 21:22
        powiedz to Japończykom, którzy już od 1989 czekają aż ich mieszkania będą warte
        tyle, ile za nie wydali. Nie ma ani jednej rzeczy której ceny będą zawsze
        rosnąć. Ani jednej.
    • Gość: anty steady O znowu ten frustrat steady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.08, 10:50
      Ludzie nie przejmujcie się głosem tego desperata i frustrata faceta
      o nicku steady_at_naix. Znany jest on bowiem na tym forum jako
      zazdrosny,sfrustrowany i zakompleksiony koleś, który swoje kompleksy
      próbuje leczyć na tym forum.
      Steady do lamusa!
      • kensio Re: O znowu ten frustrat steady 31.03.08, 19:19
        Koledzy, prosze nie polemizować z następną mendą z Oberhouse.
        Po "thesporanos"'sie wzieli sie za posziego. Tych dwóch ekonomistów
        i znawców rynku RE jest niewybrednym przedmiotem ataku gnid z branzy
        developersko-agencyjnej. Mszcza sie bo caly czas przylapujemy ich na
        klamstwach i demaskujemy prawdziwy motyw obecnosci na forum.

        Jak szmaty chcecie opluwac to plujcie na mnie bo ja mam praktyke w
        rzucaniu gównem i znize sie do waszego poziomu zeby wam dolozyc.

        Prosze a wrecz błagam by nie odpowiadać tym sfrustrowanym osobom i
        nie prowadzic polemik. Senk ju :)
        • Gość: helenka Re: O znowu ten frustrat steady IP: *.aster.pl 01.04.08, 01:07
          Do obrzucających mnie błotem i wyzywających mnie od 'deweloperów'
          (czy to jakaś mania?) i bagatelizujących to że naczytałam się na
          forum bzdur (właśnie waszych zresztą)

          - czy zdajecie sobie sprawę że niektórzy biedni niezorientowani
          ludzie (np ja!) mogą wasze 'analizy' traktować poważnie, w efekcie
          czego stracom duże kwoty pieniędzy

          - czy nie jest wam wstyd

          - czy za dwa lata znów napiszecie beztrosko tym co zbankrutowali
          przez was że 'każdy ma swój rozum, a w ogóle to zjeżdzaj stąd,
          deweloperze'

          Nie ma co dyskutować z kimś kto nie przyzna się do tak ewidentego
          błędu i wszystko obraca wulgarnie w jakiś ponury żart!
        • mufffa Re: O znowu ten frustrat steady 01.04.08, 07:21
          jest jeszcze gorzej - podobno nawet powołano tajną agencję rządową
          do walki Pioszim

          :-)
          • Gość: Gość Re: O znowu ten frustrat steady IP: *.toya.net.pl 01.04.08, 09:18
            A jak Ci napiszą że najlepszym rozwiązniem na problemy jest
            wyskoczenie oknem to też wyskoczysz???? Myśl kobieto samodzielnie!
            Chyba dorosła jesteś nie? Jak masz iść z mężem do łóżka to też się
            koleżanek o radę pytasz?
            • kensio Helenka..... 01.04.08, 11:19
              A gdzybym ci poradzil Helenko ze dla mlodych dziewczyn najlepszym
              sposobem na uniknecie frustracji jest orgazmoterapia z "kensiem"
              jako terapeuta to reflektowalabys?

              Popelaniasz blad logiczny taki ze masz pretensje do garbatego o
              proste dzieci. My dzielimy sie naszymi spostrzezeniami dotyczacymi
              rynku RE i robimy to w naszej najlepszej wierze.

              A wy pracownicy dzialów sprzedaży w RE magicznie myslicie ze macie
              wplyw na cokolwiek maniplulujac informacją.

              Poczytaj wiecej na naszym forum o mechanizmach budowania popytu i
              podazy (funkcjonalnych i niefuncjonalnych). Powiem więcej: "nie bądż
              ćwokiem czytaj okiem", a nie czym innym.

              Jak pocztyasz to nie bedziesz wierzyc swoim szefom ze znowu
              będzie "cudownie" ze znowu jeszcze możecie zarabiac po kilkadziesiat
              tysiecy PLN na stanowisku sprzedawcy bądż agenta.

              Po prostu pojechaliscie po bandzie i "przepiliscie" cały zapas wódki
              na następne kilka lat. Gorączkowo na kacu szukacie frajerów którzy
              by jeszcze wam postawili kielicha.

              Na pochybel mrocznej strony RE, kłamstu i obłudzie :D NAJLEPSZEGO!
              • mufffa Re: Helenka..... 01.04.08, 17:47
                "my dzielimy się naszymi spostrzeżeniami dotyczącymi RE" ...
                doooobre to!! hehe!! :))))

                a od kiedy to stoisz w jednym rzędzie z pioszim??? kolejny
                samozwańczy analityk heheh, a w rzeczywistości przygłup :P

                w całym KZSie jest jeden pioszi, który coś wie, i cała reszta,
                której się wydaje, a w rzeczywistości robią z siebie pośmiewisko
                albo trollują, ale i wiedza pioszego nie pomogła uniknąć błędnej mu
                oceny rzeczywistości.


                i odparowując zawczasu ripostę - ja przynajmniej nie uważam się za
                analityka, a wyzywanie się nawzajem z trzepaczami kapucynów nie
                nazywam dyskutowaniem o RE :)


                ehehe ale mnie rozwalił kensio tą autooceną :)))

                • kensio Kensio vs Muffa 01.04.08, 18:51
                  Muffa:

                  Za duzo walisz konia a za malo bywasz na forum koleżko pluszowy.
                  Jakbys wiecej czytał i staranniej to moze bys zaobserwował ciekawa
                  rzecz, a mianowice dowiedzialbys sie ze miejscem mojej pracy nie
                  jest branzel tylko wyzsza uczelnia. I żeby rozwiać twoje wątpliwosci
                  nie wykladam kafelków w kiblu, tylko jestem pracownikiem naukowym,
                  obszarem mojego zainteresowania jest ekonomia a w szczególnosci RE.

                  Zrobiłeś z siebie głupka na maksa teraz. Myślałem ze z tymi gruchami
                  to żarty takie a ty po prostu masz wyschnięty rdzeń kręgowy od
                  onianizmu. Ogólnie dno dna.
                  • mufffa Re: Kensio vs Muffa 01.04.08, 22:30
                    huhuhu no ładne cacko...

                    choć średnio mi to imponuje - na moich studiach na uczelni zostały
                    tylko tłuki , które nie umiały znaleźć dobrze płatnej roboty... :)

                    a zauważ tłuku, że Ci którzy naprawdę mówią/piszą coś mądrego (vide:
                    pioszi) nie muszą chwalić się "kim są", bo kim są widać z tego co
                    mówią/piszą, ty zaś jednak musisz podpierać się pracą w jakiejś
                    obsranej szkółce ;)) kto z siebie zrobił głupka zostawiam pod
                    rozwagę czytających :)))
                    • Gość: Fan Muffa kłamczuchu nie ma studiów dla onanistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.08, 23:53
                      mufffa napisała:
                      > choć średnio mi to imponuje - na moich studiach na uczelni zostały
                      > tylko tłuki , które nie umiały znaleźć dobrze płatnej roboty... :)

                      Muffa kłamczuchu nie ma studiów dla onanistów.
                      A za publiczny onanizm płacą co najwyżej aktorom porno,
                      więc nie oszukuj.



                      .
    • Gość: kosa Re: poradźcie, co dalej robić w takiej sytuacji IP: *.aster.pl 01.04.08, 21:20
      Helenka ostał Ci się ino sznur
      • kensio Muffa reaktywacja 01.04.08, 23:10
        Zajrzalem na forum i czytam arcymądrego Muffę... Co on takiego
        odkrył?

        Po pierwsze wszyscy pracownicy naukowcy to tłuki kartoflane bo nie
        idą do zajebistych firm nieruchomościowych tak jak mądry Muffa.
        Ponieważ muffa być może skonczył studia, ale zapewnie nie odczuł
        ducha przygody dydaktyczno-naukowej nalezy jedynie wyrazic
        ubolewnie. Wielu kolegów, włączajac moja osobe jest na uczelni z
        pobudek ideowych a zarabia gdzeindziej, w moim przypadku mam dwa
        dodatkowe źródla dochodu, oprócz zapomogi z uczelni. Jedne z nich to
        developerka a drugie zupełnie zupełnie co innego. OSTRO MUFFA OSTRO!


        Mądry muffa jest za mądry i nie lubi się "wymądrzać" na forum, a
        jedyne o czym był łaskaw napisać to trzepanie gruchy, czyli
        samogwalcie nad gazetą wyborczą. GRUBO!

        Dam Ci 2 rady: Nie bąż ćwokiem czytaj okiem i mysl bo to nie boli i
        nie mierz wszystkich swoim mikrorozumkiem.
        • Gość: Helenka Re: Muffa reaktywacja IP: *.aster.pl 01.04.08, 23:31
          miałam się nie odzywać w ogóle do kogoś o pseudonimie 'kensio' z
          uwagi na obrzydliwość jego sugestji wobec mnie , ale teraz nie
          zdzierżę.. Proszę tu więcej mi nie pisać. Ma pan całe forum na to.
          Dlaczego akurat ja. Czy ja może jakoś przyciągam największych
          nieudaczników żeby się wypowiedzieli? Proszę uprzejmie o koniec tej
          rzenady, zachowajmy pewien poziom.
          • kensio Re: Muffa reaktywacja 02.04.08, 00:12
            1. Cos takiego jak "rzenada" nie istnieje, w przeciwieństwie do
            żenady.

            2. Forum jest tworem demokratycznym.

            3. Moja oferta co do orgazmoterapii jest aktualna, jestem niezły w
            te klocki. Muffa potwierdzi :)
            • mufffa Re: Muffa reaktywacja 02.04.08, 01:15
              potwierdzam! musi być niezły bo ma aż dwie fuchy na boku, mimo że
              jest tłukiem hehehe :)))
        • mufffa Re: Muffa reaktywacja 02.04.08, 01:12
          "doktorze" - kłamczuszku! rozumiem, że celnie Cię pstryknąłem tą
          uwagą, że ludzie na pewnym poziomie nie potrzebują epatować
          literkami przed nazwiskiem, bo przemilczałeś :)

          wijesz się jak piskorz panie "doktorze" - kłamczuszku, nie wiedząc
          co tu jeszcze wymyśleć i co wsadzić w me usta a potem to negować ;)
          jest to dość typowy wyznacznik ograniczonego intelektu, co
          potwierdza moje podejrzenie, że jesteś jednak tłukiem :)

          Wiecie co jest najśmieszniejsze? :) Jak to "doktor" kensio
          udowadnia, że jednak nie jest tłukiem, bo ma aż dwie fuchy na
          boku :)))) raaaany, ale się mi trafił orzeszek ;))) mniam :)
    • Gość: czasowstrzymywacz Re: poradźcie, co dalej robić w takiej sytuacji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.08, 15:08
      ludzie to całe forum to jedna wielka strata czasu!!
    • artremi Re: poradźcie, co dalej robić w takiej sytuacji 17.07.08, 14:38
      Helenko, faktycznie jestes zalosna osoba, jesli przez anonimowego goscia nie
      kupialas mieszkania i teraz nie masz dzieci.
      Musisz sie nauczyc byc sama odpowiedzialna za swoje zycie. Zycze udanych zakupow
      i dzieci. Teraz mieszkan na rynku coraz wiecej, wiec powinnas miec w czym wybierac.
    • Gość: Dyzio Re: poradźcie, co dalej robić w takiej sytuacji IP: *.gprs.plus.pl 17.07.08, 22:16
      droga Helenko, sama popatrz jak to wyglada: oparliscie Swoje Wlasne
      Decyzje na opiniach/wypowiedziach jakiegos goscia z forum
      internetowego, ktorego nawet na oczy nie widzieliscie.

      I kto tu jest becwalem/padalcem/idiota?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka