Gość: leo
IP: *.chello.pl
20.08.09, 23:43
3 tgodnie temu pojechałam po raz pierwszy na Heroldów, żeby obejrzeć mieszkanie, potem przyjeżdżałam kilka razy, żeby obejrzeć kolejne mieszkania. W międzyczasie rozmawiałam o zapisach umowy, ustalałam szczegóły. Upewniłam się, że nie muszę kupować miejsca postojowego. Wybrałam mieszkanie, ale przez kilka dni nie było osoby, z którą można by ustalić ostateczną cenę oraz terminy rat. Rzekomo nie było też wiadomo, kiedy ta osoba na pewno będzie w biurze. Odmówiono mi połączenia z prezesem Kasprowiakiem (skądinąd znanym), jak również nie udostępniono do niego kontaktu. Ponieważ byłam zdecydowana na jedno z mieszkań, wysłałam swoje dane do umowy. W poniedziałek zostałam poinformowana, że pani dyrektor wróciła z urlopu, ale nie ma czasu, żeby mnie przyjąć. Następnego dnia pojechałam więc, żeby sprawdzić, kiedy będę mogła rozmawiać z panią dyrektor. Przyjęła mnie, ustaliłyśmy ostateczną cene, terminy rat i na kiedy będzie przygotowana umowa do podpisu. Na sam koniec pani dyrektor przypomniała sobie, że muszę kupić miejsce postojowe. Zaskoczona powiedziałam, że pierwszy raz o tym słyszę, że upewniałam się i takiego obowiązku nie było. Powiedziała, że owszem, nie było, ale od poniedziałku jest obowiązek wykupu miejsc parkingowych. Podała cenę: tylko 34 000 zł. Powiedziałam,że nie ma mowy, żebym teraz kupiła to miejsce. Na mój protest odpowiedziała, że jeszcze powylicza różne rzeczy i da mi znać, co wyszło i zobaczy. W środę pojechałam podpisać umowę i oczywiście dano mi do podpisu aneks o wykupie miejsca postojowego. Rozmowa nic nie dała, argumenty o nieuczciwosci również nic nie pomogły. Pani dyrektor poweidziała, że mają problem z miejscami postojowymi i muszę ją zrozumieć. Nie widziała nic nieuczciwego w tym, że mimo przedstawionej mi wcześniej oferty, ostatecznie zmusza się mnie do zakupu miejsca. Rozmowa z prezesem, z którym w końcu mnie połączono nie dała nic i była żenująca: ma pani taką ofertę i tyle, jak się nie podoba, to nie. Fakt, że przez trzy tygodnie, od kiedy zaczęłam z nimi rozmawiać przedstawiano mi ofertę bez miejsca postojowego nic go nie obchodzi: ja się z panią nie umawiałem na żadną ofertę. Może mi dać upust, 4 tysiące na to miejsce.
Pani dyrektor uważa, że ją potraktowałam lekceważaco.Że nie rozumiem, że oni mają problem i nie mogą sprzedać tych miejsc. A ja mam jakieś pretensje...
Rozmowę mam nagraną. Na pamiątkę.
Żenada! Uważajcie. To nie jest wprowadzenie klienta w błąd, to jest oszukanie!