bd_007
28.08.09, 14:17
No dobra - zdemaskowaliście mnie!
Jestem prezesem dużej firmy deweloperskiej, nieważnie której.
Gazetom ściemniam, że nie obniżę cen, że wstrzymuję budowę, chwalę
się, że mam 150 milionów gotówki (powiedzmy szczerze, przy tych
kosztach to starczy mi na oszczędne pół roku). A naprawdę budzę się
co noc zlany potem, świadomy, że jak czegoś nie zrobię to firma
pójdzie do piachu. Wy wiecie jak będzię, podpowiedzcie co robić by
przetrwać?
Do jakiego poziomu mam obniżyć ceny na Białołęce (tam mam sporo
mieszkań), Woli i w apartamentowcu na Mokotowie?
Gdzie zacząć budować (działki mam prawie wszędzie) i z jakimi cenami
wyjściowymi?
Wy znacie rynek, macie świetną intuicję, podajcie stawki, tak by się
sprzedało, a ja nie został z ręką w nocniku i nie musiał rżnąć głupa
w mediach. Proszę o w miarę konkretne rady. Pomożecie?