Gość: 1talea
IP: *.eranet.pl
17.01.09, 07:33
Witam
Moja córka jest z MPD . Ma 16lat. Nie była kształcona w szkole
specjalnej. Jest bardzo ambitna i pobyt wśród zdrowych dzieci
mobilizował ją do tego aby dorównać innym. Może dlatego nie jest z
nią aż tak bardzo źle . Największy problem ma z chodzeniem. Ale
chodzi o własnych siłach tylko kuleje. Ale cały czas trwa
rechabilitacja .Oczywiście nie obyło się bez przykrych sytuacji.
Niestety dzieci są bezwzględne. Smieją się z niej , dokuczają, nie
potrafią pomóc. Uważam , że jest to okropne a wręcz straszne. Każde
z tych dzieci będzie kiedyś miało swoje dzieci i każdemu może się
zdażyć urodzić chore dziecko. I nie żebym im tego życzyła ale myślę
że wtedy przypomną sobie o koleżance z klasy , której dokuczali i
teraz sami będą się borykać z tym problemem. Zresztą to nie wina
tych dzieci . Takie dzieci są poprostu biedne . To wina przede
wszystkim ich rodziców. Oto sytuacja z przed paru dni; Córka wyszła
ze szkoły .W koło było mnóstwo śniegu i błota. Niestety wywróciła
się. Reakcja kolegów z klasy: potworny śmiech i rozbawienie.Ale to
jeszcze nic . Najbardziej zaboloło mnie podejscie koleżanki.
Powiedziała , że w sumie by pomogła jej wstać ale bała się , że się
wybrudzi......
Po przeanalizowaniu tego wszystkiego chciałabym chyba żeby moja
córka miała koleżanki i kolegów niepełnosprawnych. Tacy ludzie śą
bardziej wrażliwi. Nawet ostatnio zastanawiam się czy nie poszukać
takich nastolatków na internecie i czy nie podsunąć jej np numerów
gg czy maila takich dzieci.
Naprawdę bardzo mnie boli to wszystko. A najgorsze jest to że po
mojej córce(oczywiście jak nie idzie), nie widać niepełnosprawności.
Jest wręcz śliczną dziewczyną. I , każdy do niej podejdzie i zagada.
Ale jak zrobi tylko krok to uciekają od niej. A ona tak bardzo
chciała by mieć takich prawdziwych przyjaciół