Gość: aneta
IP: 78.133.209.*
31.01.09, 01:58
Mam na imie Aneta moja kruszynka Gabrysia urodzila sie 29 listopada
ubieglego roku. Odkad zobaczylm dwie kreski na tescie ciazowym moje
zycie stanelo na glowie(stoi i teraz). Zdrowa dieta, spacerki, zero
alkocholu, kawy, nikotyny. Nikt mi nie zazuci ze nie dbalam o siebie
i malenstwo badania kontrolne w normie samopoczucie takze( czasami
mialm gorsze dni). Razem zmezem planowalismy wspolny prod, ale
gabrysia zadecydowala inaczej ulozyla sie miednicowo i tak juz
zostal do samego konca. Final skonczyl sie cesarka. Zaraz po cieciu
bylm duma mam corke. Godzine po plakalam... " dziecko wymaga
podawania tlenu..." , "dziecko ma typowe cechy dziecka z zespolem
downa: skosne ulozenie oczu...". Zostala sama z myslami: dlaczego ja
przeciez miala byc zdrowa, ladna, tyle planow tyle marzen a tu takie
dziecko dlaczego!!!!!!!!!!! Przeciez jestm mloda zdrowa dzieci z
downem rodza sie u kobiet dojrzalych. Nad ranem bylo jeszcze gorzej
telefony z gratulacjami:"jak sie czujesz..." " a jak Gabrysia czy
zdrowa?" nie bylam wstanie rozmawiac glos mi sie lamal. Pare godzin
pozniej kolejna wiadomosc wada serca wspolny kanal przedsionkowo -
komorowy "...no typowe u takich dzieci..". Trzeba operowac! Minelo
juz dwa miesiace Gabrysia nadal czeka na operacje a ja juz
ochlonelam z pierwszego szoku. Nigdy nie zapomne widoku mojej
kruszynki pod tymi maskami kabelkami i dziwieku maszyn pod ktorymi
lezala,najgorsze jednak bylo podejscie lekarzy i pielegnirek.
Patrzyli na mnie jak na wyrodna matke "ta co ma downa" czulam sie
strasznie. Plakam kiedy nikt nie widzial mialm nadzije ze to sen to
nie prawda obudze si i bede miala zdrowe dziecko normalne. Do tej
pory w chwilach zwatpienia tak mysle. Gabrysia przez 3 tyg lezala w
szpitalu 2 tyg czekalismy na miejsce na odziale kardiologicznym, az
stal sie nasz maly cud i na wigilie wrocila do domu. Radosc nie
samowita. Jesli chodzi o wparcie mozna powiedzec ze jestem
szczescira! W tych pierwszych dniach po porodzie mialam wsarcie w
mezu w matce i matce chcrzestnej, ktora ma do czynienia z dzieci z
espolem downa . To Ona otworzyla mi oczy i powiedziala co musze
zrobic aby osiagac cel.Mam w niej wsparcie do teraz. Pozostali takze
mnie wsperali rodzina przyjaciele nawet moja byla szefowa. Tym
wszytkim chciabym podziekowac dzieki nim przetrwalam pocztek mojej
dlugiej drogi. Ale teraz jestm sama. W dalszym ciagu dostaje cieple
slowa modlitwy zapewneina ze o nas mysla to mile, ale juz nie
starcza. Gabrysia jest w domu ale codzinnie przysparzami zmartwien.
Nie przybiera na wadze bo ma problem z ulewaniem co zje to i odda.
Kazdy posilek dla mnie to stres, ciesze sie gdy ona zje i nie uleje
placze badz krzycze w srodku gdy cale mleko leci mi po rekach i
ubraniu i widze jej przestraszone oczy. Wtedy ma ochote rzuci
wszystko i uciec daleko! Chodzimy od poradni do poradni teraz
czekamy na rehabilitacje szczepiena wizyta w wrszawie w sprawie
serduszka. Duzo chodzenia zalatwiania al ewiem ze warto. Spotkalm
innych rodzicow co prawda to bylo krotkie spotkanie ale zobaczylam
najwaznijesze. DZIECI jesli je sie kocha i dba sa duze efekty i to
mnie trzyma. Wiem ze jesli zadbam o rehabiltacje jesli bede ja
kochac i sie nie podam osiagniemy to samo co normalme dzieci.Moja
przyjaciolka powiedziala mi ostanio:" Aneta podziwiam cie jestes
taka silna dajesz rade udzwignac to wszytko....". Prawda jest taka
malo brakuje a zwariuje !!! Boje sie czy podolam temu wszytkiemu czy
wytrzymam boje sie o kazdy dzien. Nie potrafie stanowczo rozmaiwiac
z lekarzmi z mezm ciagle sie klucimy , ciagly stres czy uleje czy nie
(Gabrysia ma2 miesiace a przybral tylko 200g ito sie waha). Do tego
cigle pytania rodziny a czy lepiej jej? a czemu ona taka chudz? a co
to bedzie? a czy konieczna operacja? A ja mam ochote wyjsc z domu i
nigdy nie wrocic. Nie mam nikogo zaufanego aby poplakac sie aby
wykrzyczec ze mam dosc ze chce odpoczac ze potrzebuje wsparcia,
rozmowy. Z mezem trace kontakt gdy chem z nim pogadc gdy tlumacze mu
co,nas czeka on sie zamyka. W poradnku dla rodzicow przeczytal ze
nie mozna chowac sie z tym ze dziecko ma downa. Jesli ktos pyta
glosno odpowiadam :"moje dziecko ma zespol downa" moj maz nie pozwal
tak mowic w jego obecnosc. Tym bardziej czuje sie samotna :(.
Kochani dosc tych moich smutkow. Wiem ze wielu z was ma gorsze
problemy bardziej chore dzieci. ALe jsli znajdzie sie ktos kto
urzyczy mi czasami ramiena aby sie poplakc to bardzo dziekuje. A
wszytkim dzieciaczkom zycze ZDROWKA.
Aneta mama Gabrysi