zmarzluszka
16.09.07, 12:16
W sobotę 16 września mielismy okazję przezycia wspanialej nocy, ktorej celem
(zgodnie z obietnicami organizatorow), mialo byc przezycie przez mieszkancow
Kalisza, niezwyklej przygody z kultura i sztuka, dostarczenie niesamowitej
dawki przezyc estetycznych sklaniajacych do refleksji i przekonania sie do
tezy, iz kultura w Kaliszu zyje. Niestety ów tezy, nikt nie obronił, poniewaz
miasto zorganizowalo totalną szmirę, dostosowaną poziomem do ludzi
uposledzonych w stopniu ciezkim. Zacznijmy od wieczoru na gruzach grozy, ktory
to prowadzil niejaki dr Gruchot (dla przyjaciol Gracik) w glownej siedzibie
biblioteki A. Asnyka, w ktorej to zjawilo sie okolo 20 naiwnych chetnych,
chcacych wysluchac prelekcji nt. grozy w naszym zyciu i literaturze. Niestety
groza byla jedna, i byl nią sam Gruchot, ktoremu nalezy sie statuetka
nudziarza roku. Nie minela polowa spotkania a spora czesc ludzi wyszla, gdyz
Gracik zabijal wszystkich odtwarzaniem godzinnego tekstu slabego horroru. To
juz nie chodzi o mnie, ale mlodzi kochankowie, ktorzy wyraznie mieli sie ku
sobie, zasiedli w ostatnim rzedzie biblioteki i wyraznie liczyli, ze nikt nie
zauwazy jak sie bzykna. Niestety dr Gracik i jego prelekcja, zabily w nich
nadzieje na cokolwiek. Chlopak sobie nie pouzywal a dziewczyna wyszla
niezaspokojona. Tak byc nie moze. Drugim zonkiem, byl Domek Parkowego,w
ktorym to wyswietlano filmy W. Krenza, ale tylko pozornie. Trzy osoby
zainteresowane filmem siedzialy i marzly na zewnatrz, natomiast ekipa lokalu
zorganizowala pokaz innych filmow na TVN TURBO, gdzie wypinaly swoje cipki
najzwyklejsze dziwki. Calosc kultury w tym miescie, oparta na naiwnej mysli,
ze cos sie tu moze zmienic na lepsze, dopelnila biesiada bibliofilkska w
restauracji NOT. Po pierwsze - kto wpadl na pomysl nazwania czegos takiego
biesiada, przy zalozeniu, ze bedzie tam wiekszosc pracownikow bibliotek -
pracownikow zreszta nieco zakurznych i szajbnietych(sic!) Po drugie - dlaczego
Biblioteka Pedagogiczna nie zorganizowala nocy grozy u siebie. Pracownicy
czytelni (mala Frania i dziki Kluczyk) bez zadnych masek i tekstow
pomocniczych straszyliby kazdego, kto mialby na to ochote. Wskazowka na
przyszlosci - nie pomijajcie ich!!! Reszte kultury w piekna wrzesniowa noc,
dopelnila mlodziez, ktora ma kulture w okolicach odbytnicy, i spedzila ja
chlajac gdzie popadnie. Najgorsze, ze wszystkie uroczystosci odbywaly sie o
przyblizonej godzinie, co uniemozliwialo przerazonym ludziom gracikowego
pokazu w bibliotece, w Domku Parkowego czy w restauracji Not, naprawienie
swego bledu. Podobno nawet tort, ktory wystawili pod ratuszem, na ktory
rzucilo sie wiekszosc mlodych kaliszan - byl robiony ze starych produktow, na
ktory zrzucili sie wszyscy cukiernicy posiadajacy przeterminowany towar. Kible
w miescie byly zapchane, bo po 15 minutach ludzie juz dostali sraczki. Nie
zapominajmy tez o Pacholskim i jego Gombrowiczowskiej nocy - koniec i bomba,
kto tam poszedl ten traba. Niech zyje kultura!