kaliszanin2
25.07.08, 08:26
Jest sobie spółka publiczna kontrolowana przez rodzinkę (80%). Jak
na polską giełdę mikrus, choć w swoim mieście ma parę
przedsiębiorstw. Od kilku lat coraz gorsze wyniki. Żeby związać
koniec z końcem spółka zwalnia coraz więcej pracowników. Mimo to
notuje kilkunastomilionową roczną stratę.
Za to zarząd spółki KWITNIE. Jego uposażenia biją rekordy wysokości
wśród wynagrodzeń menadżerów polskich spółek publicznych. Zarząd
pobiera rocznie kilkanaście milionów pensji, wystarczyłoby na
pokrycie strat. Prezes zarabia więcej od prezesa TPSA!
Nic dziwnego, że na giełdzie nikt nie chce kupować spółki bezczelnie
dojonej przez rodzinę cwaniaków, która w czasach, kiedy jeszcze były
jakieś zyski ani pomyślała o dywidendzie. Obrót znikomy, zupełny
brak zainteresowania.
Czy to przypadkiem nie takie świnie utorowały kiedyś drogę bandzie
Lenina? I czy te świnie, gdyby się znowu coś takiego pojawiło, nie
pierwsze będą się chciały przyłączyć?
A czy przypadkiem to postępowanie nie nosi znamion działania na
szkodę spółki i mniejszościowych akcjonariuszy? Co na to prokuratura
i KNF?