Dodaj do ulubionych

o tolerancji

09.07.03, 07:48
Przeczytałem ostatnio trafny - moim zdaniem - komentarz socjologa Ireneusza
Krzemińskiego na temat rozziewu pomiędzy naszymi o sobie wyobrażeniami na ten
temat a rzeczywistością:

Pisze on, że z jednej strony jesteśmy przekonani, iż Polacy to "naród
szlachetny, umęczony walką z komunizmem i innymi przeciwnościami losu,
tolerancyjny, gościnny i bezinteresowny, a z drugiej - nie lubimy Żydów,
Murzynów, Arabów, pedałów, feministek, skośnookich, Niemców, Ukraińców,
wykształconych, Rumunów, ateistów, handlarzy, bogaczy, żebraków, Rosjan,
Chińczyków i wszelkich odmieńców. I nie chcemy, żeby w naszym tutaj polskim
domu oni się rządzili !"

Jak więc tak naprawdę jest z tą naszą tradycyjną i odwieczną polską
tolerancyjnością, którą tak bardzo się szczycimy ?
Obserwuj wątek
    • ashanti5 Re: o tolerancji 09.07.03, 13:52
      Nie wypowiadam się w imieniu wszystkich Polaków, ale ja osobiście nie mam nic
      do Zydów, Murzynów (a nawet darze ich kulturę miłoscią 0 stąd mój nick),
      homoseksualistó, Rosjanów, Chińczyków, Latynosów itp.
      Moi znajomi mówią, że moja toleracja jest nawet zbyt daleko posunięta.
      • holender2 Re: o tolerancji 09.07.03, 14:49
        ashanti5 napisała:

        > Nie wypowiadam się w imieniu wszystkich Polaków, ale ja osobiście nie mam nic
        > do Zydów, Murzynów (a nawet darze ich kulturę miłoscią 0 stąd mój nick),

        A co właściwie oznacza Twój nick ? Bo prawdę mówiąc, nic mi on jakoś nie mówi.
        • ashanti5 Re: o tolerancji 09.07.03, 15:27
          holender2 napisała:

          > ashanti5 napisała:
          >
          > > Nie wypowiadam się w imieniu wszystkich Polaków, ale ja osobiście nie mam
          > nic
          > > do Zydów, Murzynów (a nawet darze ich kulturę miłoscią 0 stąd mój nick),
          >
          > A co właściwie oznacza Twój nick ? Bo prawdę mówiąc, nic mi on jakoś nie mówi.
          ---------------------------------------------------

          Mój nick to nazwa jednego z plemion afrykańskich (z Ghany). Wielu
          przedstawicieli tego plemienia została wywieziona na nowy kontynent. Wraz z
          kulturą Yorubów, Bantu, Ewe, Ifa stworzyli cudowna kulturę afro-
          latynoamerykańską. Ashanti to również popularne imię, oznaczające silną osobę.
          • ralston Re: o tolerancji 09.07.03, 15:37
            ashanti5 napisała:

            >
            > Mój nick to nazwa jednego z plemion afrykańskich (z Ghany). Wielu
            > przedstawicieli tego plemienia została wywieziona na nowy kontynent. Wraz z
            > kulturą Yorubów, Bantu, Ewe, Ifa stworzyli cudowna kulturę afro-
            > latynoamerykańską. Ashanti to również popularne imię, oznaczające silną osobę.

            Ha! Czyli z moim limerykiem udało mi się trafić w dziesiątkę :)))
            • ashanti5 Re: o tolerancji 09.07.03, 18:47
              ralston napisał:

              > ashanti5 napisała:
              >
              > >
              > > Mój nick to nazwa jednego z plemion afrykańskich (z Ghany). Wielu
              > > przedstawicieli tego plemienia została wywieziona na nowy kontynent. Wraz
              > z
              > > kulturą Yorubów, Bantu, Ewe, Ifa stworzyli cudowna kulturę afro-
              > > latynoamerykańską. Ashanti to również popularne imię, oznaczające silną os
              > obę.
              >
              > Ha! Czyli z moim limerykiem udało mi się trafić w dziesiątkę :)))


              Bo sprawdziłeś w encykopedii! przyznałeś się wczesniej :)
              • holender2 Re: o tolerancji 10.07.03, 08:08
                ashanti5 napisała:

                >
                > Bo sprawdziłeś w encykopedii! przyznałeś się wczesniej :)

                Też mnie to skłoniło do sprawdzenia tego hasła w encyklopedii. Rozwinąłem więc
                znacznie swoją wiedzę na temat plemion afrykańskich.
          • holender2 Re: o tolerancji 10.07.03, 07:46
            ashanti5 napisała:

            Ashanti to również popularne imię, oznaczające silną osobę.

            Sądząc po jednym z Twoich postów na innym wątku, cytuję: "Chłopcy z dwójki
            uchodzili za przystojniejszych. Ja jednego z nich wyrwałam i jestem już 9 lat z
            nim" to rzeczywiście musisz być silną osobowością. Dzieczęta rzadko raczej
            przejmują inicjatywę w tych sprawach. Chociaż pewnie to się coraz bardziej
            zmienia.

      • holender2 Re: o tolerancji 09.07.03, 18:00
        ashanti5 napisała:

        > Moi znajomi mówią, że moja toleracja jest nawet zbyt daleko posunięta.

        Moje gratulacje ! Choć chyba nigdy nie można być "zbyt" tolerancyjnym.
    • ralston Re: o tolerancji 09.07.03, 14:05
      A ja już sam nie wiem, co o tym myśleć. Z jednej strony wydaje mi się, że
      przynajmniej jeśli chodzi o tolerancję religijną to mamy przepiękną historię
      pokazującą, że w czasach gdy w całej Europie prześladowano innowierców, u nas
      mogli się osiedlać i żyć w spokoju. To, że olbrzymia ilość osób wyznania
      mojżeszowego osiedliła się na naszych wschodnich (i nie tylko) ziemiach też na
      to wskazuje. Z drugiej strony liczne przypadki nietolerancyjnych zachowań się
      zdarzają i nierzadko goszczą w mediach, co sprawia, że rodzą się wątpliwości
      jak to w końcu jest z tą naszą tolerancją...
      • holender2 Re: o tolerancji 09.07.03, 16:20
        Myślę, że prawda - jak zwykle - leży pośrodku. Ani nie jesteśmy tak
        tolerancyjni, jak by się nam samym wydawało, ani też specjalnie nie odstajemy
        od średniej europejskiej. Powoływanie się na historię i czasy, kiedy Polska
        wyróżniała się pozytywnie na tle innych państw, niewiele wnoszą i tylko
        zaciemniają prawdziwy obraz sytuacji. W mojej ocenie, obecnie nie mamy się czym
        specjalnie chwalić. Z drugiej strony, z moich obserwacji wynika, że np. poziom
        antysemityzmu w Rosji czy na Ukrainie jest znacznie wyższy. Z kolei państwa
        zachodnie (np. Francja, Wlk. Brytania, także Holandia), gdzie "kolorowi"
        stanowią znaczny procent ludności, wykazują się wobec nich większą
        tolerancyjnością. Są tam oni po prostu naturalnym elementem pejzażu, podczas
        gdy w Polsce, zwłaszcza na prowincji, widok Murzyna nadal wywołuje niezdrową
        sensację.
      • holender2 Re: o tolerancji 17.07.03, 13:48
        ralston napisał:

        > wydaje mi się, że
        > przynajmniej jeśli chodzi o tolerancję religijną to mamy przepiękną historię
        > pokazującą, że w czasach gdy w całej Europie prześladowano innowierców, u nas
        > mogli się osiedlać i żyć w spokoju. To, że olbrzymia ilość osób wyznania
        > mojżeszowego osiedliła się na naszych wschodnich (i nie tylko) ziemiach też
        na
        > to wskazuje.

        Co było a nie jest, nie pisze się w rejestr.
        Poza przepiękną historią mamy też w naszej historii - i to tej najnowszej, a
        nie sprzed kilkuset lat - zdarzenia znacznie mniej chlubne. Wystarczy wspomnieć
        o mocno nagłośnionej w mediach sprawie zbrodni na Żydach w Jedwabnem (a Żydów
        mordowano wtedy przecież także w innych miejscowościach) czy też o
        antysemickiej nagonce w 1968 roku (całkiem niedawno !) Olbrzymia ilość osób
        wyznania mojżeszowego, przygarniętych przez dawną Rzeczpospolitą, została wtedy
        zmuszona do opuszczenia naszego pięknego i tak "tolerancyjnego" kraju.

        Także obecnie przypadki antysemityzmu w Polsce są rzeczą nagminną. Wystarczy
        pójść na mecz piłki nożnej, gdzie kibice wyzywają się nawzajem od Żydów,
        traktując to jak najgorszą obelgę. Kilka lat temu byłem np. na meczu Legia -
        Widzew w Warszawie. Widzew był wtedy mistrzem Polski, co oczywiście bardzo się
        nie podobało kibicom warszawskim. Lżyli więc zespół łódzki, skandując m.in.

        "Mistrzem Polski są Żydzi
        Cała Polska się wstydzi,
        Cała Polska żałuje
        Mistrzem Polski są chuje"

        To zastanawiające, że dla tysięcy kibiców słowa "Żyd" i "chuj" są właściwie
        synonimami. Zastanawiam się też, jak bym się czuł, gdybym był Żydem, słysząc
        takie przyśpiewki w wykonaniu tłumu kilku tysięcy kibiców w stolicy Polski.

        Ostatnio "Gazeta Wyborcza" wydrukowała ciekawy wywiad z Leonem Tarasewiczem,
        wybitnym malarzem pochodzenia białoruskiego o renomie ogólnopolskiej, żeby nie
        powiedzieć międzynarodowej. Mówi o nagminnych przypadkach nietolerancji,
        dyskryminacji i wręcz wrogości wobec środowiska białoruskiego na
        Białostocczyźnie. I to nie ze strony jakiejś ciemnoty wiejskiej, ale lokalnych
        władz rządowych i samorządowych, publicznego Radia Białystok czy
        dziennika "Kurier Poranny". Można mu wierzyć, bo mieszka na Białostocczyźnie i
        spotyka się z tym na codzień. Tak to wygląda w praktyce z drugiej strony, z
        punktu widzenia osoby należącej do mniejszości narodowej. W świetle wypowiedzi
        Tarasewicza należy chyba przewartościować opinie o naszej szczególnej
        tolerancyjności. Fakty temu niestety przeczą. Brak więc jakichś racjonalnych
        podstaw do samouwielbienia i megalomanii na tle odwiecznej polskiej
        tolerancyjności.

        Polecam lekturę wywiadu, to ciekawy materiał do przemyślenia. Można go znaleźć
        pod adresem www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,1564386.html


    • holender2 o nietolerancji na stadionie Jagiellonii 12.08.03, 08:53
      Delegat Polskiego Związku Piłki Nożnej Stanisław Wzorek opóźnił rozpoczęcie
      drugiej połowy inauguracyjnego meczu Jagiellonii w II lidze (9.8 z RKS
      Radomsko). Nakazał zasłonięcie kilku flag kibiców, rozwieszonych na ogrodzeniu
      boiska. Na wznowienie gry po wyjściu z szatni piłkarze czekali około dziesięciu
      minut. Wzorek dopatrzył się obraźliwych symboli na trzech flagach. Powiedział:
      - Zgodnie z zaleceniami FIFA i UEFA mamy wydać zdecydowaną walkę przejawom
      faszyzmu, rasizmu i nazizmu na stadionach. Na ogrodzeniu wisiały trzy flagi z
      zakazanymi symbolami, m.in. faszystowski na Wiśle Kraków i trupia czaszka na
      Jagiellonii.

      Szerzej na ten temat - www1. gazeta.pl/bialystok/1,35239,1614583.html

    • holender2 o nietolerancji na stadionie Jagiellonii 12.08.03, 08:59

      Jeszcze raz adres, na którym można znaleźć pełny tekst informacji agencyjnej
      PAP pt. "PZPN przeciw nietolerancji na stadionie Jagiellonii":

      www1.gazeta.pl/bialystok/1,35239,1614583.html
      • ralston Re: o nietolerancji na stadionie Jagiellonii 12.08.03, 22:27
        To nie pierwszy przypadek interwencji przedstawiciela PZPN na stadionach w
        Polsce. Kretynów jak widać nie brakuje. Chociaż nie wiem, co miał przeciwko
        trupiej główce. Podchodząc w ten sposób do sprawy należałoby ocenzurować słupy
        wysokiego napięcia i transformatorownie ;)
        • holender2 Re: o nietolerancji na stadionie Jagiellonii 13.08.03, 09:50
          Problem jest oczywiście głębszy i nie dotyczy tylko - a nawet, na szczęście,
          nie przede wszystkim - kibiców Jagiellonii. Zastanawia mnie coraz większe
          zdziczenie, zchamienie, agresja i brutalność na polskich stadionach
          piłkarskich. Że już o rynsztokowym słownictwie i wulgaryzmach, od
          których "więdną uszy" nie wspomnę. Jako zapalony kibic piłkarski bardzo nad tym
          ubolewam. Chodziłem na mecze już ponad 20 lat temu i było wtedy jednak inaczej,
          bardziej kulturalnie. A teraz aż strach czasem wybrać się na jakiś mecz, bo nie
          można mieć pewności, że się np. nie oberwie kamieniem w głowę. Dla wielu
          pseudokibiców mecze piłkarskie stanowią tylko okazję do "wyżycia się",
          wszczynania burd i awantur. I nikt jakoś nie jest w stanie nad tym zapanować. W
          Anglii udało się wyplenić całą tą hołotę, łobuzerię i chuliganerię ze stadionów
          piłkarskich.

          Nie jest to temat błahy, gdyż na mecze piłkarskie chodzi głównie młodzież
          szkolna. Może mieć to więc znaczny wpływ na kształtowanie jej postaw i nawyków.
          Mam tu na myśli np. antysemickie okrzyki, o których pisałem w jednym z
          poprzednich postów. W ten sposób rasizm czy antysemityzm utrwala się w
          kolejnych generacjach Polaków, które nie mogą nawet pamiętać czasów, kiedy
          Żydzi w Polsce stanowili znaczącą mniejszość.

          Co do symbolu trupiej czaszki, to też się nad tym zastanawiałem. Ostatecznie
          przyznaję jednak rację PZPN. Takie symbole należy ze stadionów zdecydowanie
          eliminować. Bo co innego trupia czaszka na słupie wysokiego napięcia czy
          butelce denaturatu, gdzie stanowi ona ostrzeżenie przed grożącym nam
          śmiertelnym niebezpieczeństwem. Co innego zaś trupia czaszka na fladze
          Jagiellonii. Czyżby także miała ona ostrzegać kibiców przeciwnych drużyn przed
          grożącym im śmiertelnym niebezpieczeństwem ze strony fanów Jagiellonii ? Tak to
          należy chyba interpretować. A więc jest to ewidentnie próba zstraszenia,
          szerzenia wrogości i nienawiści do innych drużyn i ich kibiców.

          Trupim czaszkom na stadionach - zdecydowane NIE !
    • holender2 kibice Wisły z nożami w rękach 14.08.03, 08:58
      Kilkadziesiąt minut przed rozpoczęciem meczu z Anderlechtem Bruksela w
      eliminacjach Ligi Mistrzów (13.8) pod stadionem belgijskiej drużyny doszło do
      poważnego starcia z udziałem krakowskich kibiców. Belgijscy świadkowie
      relacjonowali, że uzbrojona w noże grupa kibiców Wisły zaatakowała w jednym z
      barów fanów Anderlechtu. Na szczęście policja zdążyła z interwencją. Trzech
      Polaków zostało zatrzymanych do wyjaśnienia.

      sport.onet.pl/784914,wiadomosci.html
      I jeszcze fragment relacji z tego meczu "Gazety Wyborczej":

      Kibice Wisły oprócz pozytywnego dopingu kompromitowali się rasistowskimi
      okrzykami pod adresem Aruny (czarnoskóry piłkarz z Wybrzeża Kości Słoniowej)
      czy nawet nazistowskimi "Anderlecht ! Jude ! Jude ! Jude!"
      • holender2 Wisła ukarana za rasizm 04.09.03, 08:17
        Wisła Kraków znajduje się na opublikowanej we wtorek (2.9) liście klubów
        ukaranych przez Europejską Unię Piłkarską (UEFA). Mistrzowie Polski muszą
        zapłacić 10 tys. franków szwajcarskich (ok. 6,5 tys. euro) za "zachowania
        rasistowskie" kibiców w czasie pierwszego meczu w kwalifikacjach Ligi Mistrzów
        z Anderlechtem w Brukseli.

        www1.gazeta.pl/sport/1,35351,1647545.html
    • holender2 znieważono ambasadora Izraela 20.08.03, 08:42
      Policja zatrzymała, a prokuratura oskarżyła 25-letniego białostoczanina
      Krzysztofa K. o publiczne znieważenie ambasadora Izraela w Polsce Szewacha
      Weissa.

      27 września ub.r. w białostockim Ratuszu odbywała się promocja książki Weissa.
      Było to kameralne spotkanie z mieszkańcami miasta. W pewnym momencie do sali, w
      której trwało spotkanie, weszło kilka osób. Rozwinęli transparenty: "Stop
      żydowskim interesom" i "Ambasador morderców". Zaczęli głośno gwizdać.

      W kwietniu tego roku o znieważenie narodu żydowskiego i przedstawiciela obcego
      państwa prokuratura oskarżyła Huberta Ż. i Krzysztofa K. Jednak tylko
      pierwszemu przedstawiła zarzuty. Drugiego nikt nie potrafił znaleźć.

      Teraz go znaleziono. Krzysztof K. przyznał się do zarzutów. Stwierdził, że w
      dniu zdarzenia spotkał na ulicy Huberta Ż. Ten spytał go, czy by nie poszedł z
      nim do Ratusza. Co do całej sytuacji w Ratuszu, Krzysztof K. przyznał, że
      gwizdał, gdyż wszyscy gwizdali. A o tym, kto był gościem spotkania, w którym
      uczestniczył, dowiedział się później.

      Hubert Ż. tłumaczył, że w ten sposób chciał zaprotestować przeciwko polityce
      Izraela i lobby żydowskiemu. Obecność ambasadora wykorzystał do
      zamanifestowania swojego zdania. Nie chodziło o osobę ambasadora, ale o to, by
      fakt protestu odnotowały media.

      Prokuratura obie sprawy połączyła w jedną. Pierwsze posiedzenie sądu w ich
      sprawie zostało wyznaczone na 8 września. Obu mężczyznom grozi do pięciu lat
      więzienia.

      (Gazeta Wyborcza, 20.8, Drugi oskarżony o znieważenie ambasadora Izraela)

      www1.gazeta.pl/bialystok/1,35235,1626595.html
    • holender2 kolejna ofiara nietolerancji w Polsce 21.08.03, 08:30
      Od ciosu nożem zmarł w nocy 23-letni mieszkaniec Nowej Huty. Sprawcę zabójstwa,
      którym jest około 20-letni pseudokibic, poszukuje krakowska policja.

      Do tragedii doszło na os. Strusia. Około północy do stojących przed klatką
      schodową trzech młodych ludzi podeszło dwóch mężczyzn. Jeden z nich zapytał,
      gdzie mieszkają i jakiej drużynie kibicują. Zaraz potem wyciągnął nóż i ugodził
      nim w klatkę piersiową 23-latka. Napadnięci i napastnicy rozbiegli się w
      różnych kierunkach. Po kilkunastu metrach ranny chłopak upadł, a po
      przewiezieniu do szpitala zmarł.

      Mordercą jest około 20-letni młodzieniec, z ciemnymi, krótkoostrzyżonymi
      włosami. Poszukiwany jest też jego kompan, który wedle świadków w momencie
      napadu trzymał w rące kij bejsbolowy.

      www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1627684.html
      "Kibice" spod znaku trupiej czaszki znów dali znać o sobie !
    • prawdziwy.oszolom.z.r.r.m Re: o tolerancji 24.08.03, 16:24
      Ja widzę ten rozdźwięk gdzie indziej
      z jednej strony tolerujemy korupcję tolerujemy chamswto wulgaryzmy palnienie
      paiperosów i picie alkoholu przez szkolną młodzież, ba! oddajemy głosy w
      wyborach na tych który prowadzą sie niemoralnie (rozwodzą sie, oszukująitp)
      tolerujemy pijaństwo jazdę samochodem po spozyciu alkoholu tolerujemy drobne
      kradzieże naszych pociesz często chawlimy ją za to że są zaradne tolerujemy
      wszelkie wynaturzenia i zboczenia...a z drugiej strony lżymy i wyśmiewamy sie z
      ludzi wierzących religijnych konserwatywnych szydzimy z ich zaangażowania
      opluwamy symbole narodowe i i religijne nabijamy się z miłosników muzyki disco
      polo...
      • holender2 Re: o tolerancji 25.08.03, 10:58
        Jeśli dobrze zrozumiałem, to wszystkich rozwiedzionych uważasz za prowadzących
        się niemoralnie. Ciekawy pogląd, chętnie na ten temat podyskutuję.
    • holender2 białostoccy radni - wzorem tolerancji 28.08.03, 09:06
      Prawdziwą burzę wywołało zachowanie radnych PiS i LPR na poniedziałkowej (25.8)
      sesji Rady Miejskiej. Nie dopuścili oni do przyjęcia uchwały pozwalającej na
      lokalizację cerkwi na Białostoczku. Efekt ? Protesty z różnych stron.

      Przypomnijmy, co się stało. Otóż planiści miejscy przygotowali na sesję
      dziewięć uchwał inetncyjnych. Takie uchwały trzeba przyjąć, zanim planistyka
      przystąpi do sporządzenia planu - radni niejako akceptują potrzebę jego
      sporządzenia. Osiem z uchwał przyjęto stuprocentową większością, choć radni
      dyskutowali nad nimi z uporem godnym lepszej sprawy. Odrzucono tylko jedną,
      sporządzoną na wniosek Kurii Prawosławnej, dotyczącą zaś m.in. lokalizacji
      cerkwi na osiedlu Białostoczek. Na "nie" głosowali radni LPR, PiS i Lech
      Rutkowski z BPP.

      - Będziemy szukali innej lokalizacji, nie mamy innego wyjścia - mówi Andrzej
      Chwalibóg, szef miejskiej planistyki - Martwię się tylko, co będzie dalej.
      Uchwały intencyjne to etap wstępny. Co będzie się działo, kiedy zaczną
      powstawać plany ?

      Na zwołanej wczoraj konferencji prasowej do sytuacji odnieśli się radni lewicy.
      Zapowiedzieli, że zwrócą się do przewodniczącego Rady, aby ponownie przedłożył
      na sesję tę samą uchwałę. Jeśli się to nie uda, przedłożą ją jako klub.

      - Co jakiś czas pojawia się tego typu niedobry sygnał - mówił szef klubu SLD-UP
      Krzysztof Bil-Jaruzelski - W poniedziałek jednak mieliśmy do czynienia z
      sytuacją skandaliczną. Projekt uchwały powstał w odpowiedzi na zgłaszane od lat
      wnioski mieszkańców Białostoczku, którzy muszą do cerkwi jeździć na Antoniuk.
      Trzeba coś bardzo szybko zrobić i - skoro radni wykazali się głupotą - naprawić.

      Zdaniem lewicy argumenty, że na lokalizację w tym rejonie cerkwi nie pozwalają
      względy ekologiczne (bliskość Białki), są bałamutne. Takie same można wysunąć
      choćby pod adresem kościoła przy Wierzbowej, ale nikt z radnych prawicy nie
      miał wówczas na ten temat nic do powiedzenia.

      - Pojawia się niebezpieczny nurt polityczny, który dąży do wojny religijnej -
      stwierdził z kolei Mirosław Hanusz - Nurt ten chce z tego czerpać siłę, bo wie,
      że wśród ludzi tak myślących ma swój elektorat.

      Radni przypomnieli też wniosek LPR o wykreślenie ze statutu jednej ze szkół
      słów "wolność, demokracja, tolerancja". Hanusz wyraził obawy, że takie objawy
      mogą się radykalizować. Zapowiedział, że będzie apelował do wszystkich sił
      politycznych, aby przeciwstawić się tym tendencjom.

      - Nie jest tajemnicą, że za radnymi PiS stoi poseł Krzysztof Jurgiel - dodał
      Bil-Jaruzelski - Zapowiada on "start z lotniskowca Podlasie" ku nowej Polsce.
      Chciałbym zapytać, jaka ma być ta nowa Polska według posła...

      Z kolei radny UP Jerzy Jamiołkowski przypomniał, że przy wnioskach o
      lokalizację nowych kościołów wprawdzie niektórzy radni lewicy byli przeciw, ale
      nikt nie wprowadzał dyscypliny, jak to zrobiły wczoraj kluby LPR i PiS.

      Poza stanowiskiem lewicy, swoje oświadczenie wydali też radni Forum Mniejszości
      Podlasia, którzy wczoraj po głosowaniu opuścili salę na znak
      protestu. "Wcześniej wielokrotnie głosowaliśmy za lokalizacją nowych świątyń
      rzymskokatolickich na terenie miasta" - przypominają. "Jako przedstawiciele
      społeczności prawosławnej miasta Białegostoku odbieramy to jako przejaw
      dyskryminacji i nietolerancji. Zaistniała sytuacja napawa nas obawą o dalsze
      losy naszej społeczności w mieście."

      Zareagował też poseł SKL Marek Zagórski. Posła zbulwersowała sprawa wykreślenia
      wspomnianych wyżej słów ze statutu szkoły. Przypomnijmy - słowa te znalazły się
      wśród wartości, w poszanowaniu których ma być wychowywany uczeń. LPR uznała to
      za niedopuszczalne, bo wolność czy tolerancja dla ucznia wiedzie ku nihilizmowi.

      - W życiu nie słyszałem takiej głupoty - stwierdził poseł - Będę apelował u
      wojewody o unieważnienie tej uchwały.

      Jak szacują socjologowie, ok. 28 procent mieszkańców Białegostoku to
      prawosławni. Katolików jest wedle tych szacunków 62 proc. Pozostałe 10 proc. to
      ludzie innych wyznań bądź bezwyznaniowi.

      www1.gazeta.pl/bialystok/1,35235,1636434.html
    • holender2 radna Dec: tolerancja jest bardzo szkodliwa 30.08.03, 16:25
      Radna Katarzyna Dec, która wnioskowała o wykreślenie słów "demokracji,
      tolerancji i wolności" ze statutu jednej ze szkół, musiała po głosowaniu
      stanąć "na dywaniku" proboszcza swojej parafii.

      Radna jest katechetką w Technikum Przemysłu Spożywczego. Od 1 września wejdzie
      ono w skład Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 i to właśnie statut tej
      placówki radni przyjęli na poniedziałkowej sesji (25.8) W par. 8 statutu
      czytamy: "Szkoła przygotowuje do wypełniania obowiązków rodzinnych i
      obywatelskich w oparciu o zasady solidarności, demokracji, tolerancji,
      sprawiedliwości i wolności." Katarzyna Dec w imieniu swojego klubu LPR zgłosiła
      poprawkę, polegającą na wykreśleniu słów "demokracji, tolerancji i wolności".

      - Wiemy, do czego prowadzi wychowywanie w wolności, że wszystkim wszystko
      wolno - argumentowała. Powołując się na starożytnych filozofów dowodziła też,
      że tolerancja w niektórych sytuacjach jest bardzo szkodliwa.

      Jej argumentacja przekonała większość radnych (przede wszystkim LPR i PiS) i ku
      zgorszeniu pozostałych, trefne słowa skreślono.

      Po tym głosowaniu poważną rozmowę z radną przeprowadził proboszcz parafii św.
      Andrzeja Boboli (na jej terenie znajduje się technikum) ks. Stefan Girstun. -
      "Podziękowałem" pani Dec za ten wniosek - stwierdził - Skoro nie może być
      demokracji, wolności i tolerancji, to zapytałem ją, co w takim razie zostaje...
      To była szczera rozmowa.

      Po włączeniu technikum spożywczego do zespołu szkół Katarzyna Dec nie będzie
      już tam uczyć. Ks. Girstun, który odpowiada za tzw. misję kanoniczną, a więc
      uprawnianie do nauczania religii katechetów z jego parafii, zapewnia jednak, że
      nie ma to związku z wydarzeniami na sesji. - Gdyby był dla niej etat, uczyłaby
      nadal - mówi. Kilka godzin religii, które radna Dec mogłaby prowadzić,
      proboszcz wolał jednak przekazać jednemu z księży. Jak uzasadnia: - Dla tych
      kilku godzin nawet nie opłacałoby się jej fatygować.

      To samo mówi też wicedyrektor technikum Elżbieta Dębkowska - Pani Kasia jest
      przemiłą i lubianą przez uczniów osobą, ale w zespole będzie dwóch katechetów z
      misją stałą, a pani Kasia miała tylko pół etatu.

      Co dyrektor sądzi o niechlubnym wystąpieniu radnej ?

      - Nic mi o tym nie wiadomo; na sesje nie chadzam. Wolałabym nie wypowiadać się
      na ten temat. Zapewniam jednak, że szkoła nadal będzie uczyć w duchu i
      demokracji, i tolerancji, i wolności.

      www1.gazeta.pl/bialystok/1,35235,1640801.html
    • holender2 lekcja tolerancji dla Świadków Jehowy 01.09.03, 08:50
      Zambrów. Mieszkańcy bloków przy ul. Wojska Polskiego 49a, 49b i 49c nie chcą,
      by w ich sąsiedztwie powstał budynek należący do związku wyznaniowego Świadków
      Jehowy. Rzecznikami w sprawie jest trójka radnych miasta z Ligi Polskich Rodzin.

      Działka przy ul. Magazynowej, pomiędzy Przedszkolem Miejskim nr 3, budynkiem
      Caritas a blokiem nr 49a, była własnością Zambrowskiego Ciepłownictwa i
      Wodociągów w Zambrowie. Dwukrotnie ogłaszano przetarg na sprzedaż 10 arów, bez
      efektów. Kiedy pojawił się kupiec, w trybie negocjacji działkę sprzedano za 10
      125 zł. Akt sprzedaży podpisano 1 marca 2002 r.

      5 sierpnia br. Starostwo Powiatowe w Zambrowie wydało pozwolenie na budowę
      budynku usługowo-mieszkalnego na tej działce. Kłopoty zaczęły się w momencie,
      kiedy inwestorzy ogrodzili teren. 11 sierpnia do UM w Zambrowie wpłynęło pismo
      z podpisami radnych: Wandy Więcko, Stefana Kordy i Waldemara Gniazdowskiego i
      załączoną listą 266 podpisów mieszkańców.

      - Konsekwencją panów decyzji będą ciągłe konflikty między "sekciarzami" a
      mieszkańcami. Jakie korzyści będzie miało miasto z konfliktów, kłótni, bójek i
      może spraw i wyroków sądowych ? - czytamy w piśmie.

      Mieszkańcy boją się, że sąsiedztwo będzie miało negatywny wpływ na dzieci
      mieszkające w pobliżu i uczęszczające do przedszkola, że Świadkowie Jehowy
      wykupią pobliskie tereny. Adresaci pisma, chociaż nie są stroną w sprawie,
      podjęli szybkie działania.

      - 21 sierpnia zaprosiłem na spotkanie zainteresowane osoby - mówi Kazimierz
      Dąbrowski, burmistrz Zambrowa - Rozmawialiśmy trzy godziny o problemie.

      Temat powrócił na wtorkowej (26.8) sesji rady miasta.

      - Proszę nie podejrzewać nas, że jesteśmy nietolerancyjni - mówi radna Wanda
      Więcko - Ale mieszkamy w tych blokach, mieszkają tam też nasi wyborcy i
      musieliśmy na to zareagować.

      Zapewnienia o tolerancji nie przekonały większości członków rady. Niektórzy
      bardzo zdecydowanie odcinali się od poglądów członków LPR. Burmistrz Kazimierz
      Dąbrowski napisał jednak odwołanie od decyzji starosty dotyczącej pozwolenia na
      budowę, uznając ją za niezgodną z przepisami prawa budowlanego.

      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/podl_030829/podl_a_15.html
    • jagh Re: o tolerancji 16.09.03, 11:43
      Temat tolerancja i political correct - nieco smieszny. Pani Aszantka nieco
      dziecinna w swoim umilowaniu plemion o "wielkiej kulturze". Dlaczego mam lubic
      np pedałow? Poki zyje swoim zyciem i nie nagabuje mnie na ulicy nie przeszkadza
      mi. Ale lubic? A dlaczego mam lubic Zydow? Jest kilku Zydow ktorych znam i
      lubie, ale wszytskich??? (To Zydzi raczej nienawidza inne narody).
      Tak samo nie lubie Polakow(za wyjatkiem kilku), no moze bardziej lubie Polki.
      Natomiast Bialorusini na tzw Bialostocczyznie sami sobie sa winni - w latach
      tzw komunizmu wieloletnia antypolska i antykatolicka ich dzialalnosc w
      szeregach PZPR, MO, UB, SB, kladzie sie cieniem na zyjace i pamietajace
      pokolenia. To minie z czasem - jak wszystko...
      W Siemiatyczach nie ma problemow akurat z tolerancja. Toleruje sie: oszustow,
      zlodziei, kombinatorow, glupote itd. Jak chodzi o narodowosci i tzw "inne
      kultury", gorzej wlasnie np z rozwodami, czy niechodzeniem do kosciola (lub
      cerkwi), ale to tez normuje sie i normalnieje. Moim zdaniem nie jest zle. A
      bedzie lepiej. hihi.
      • holender2 każdy kij ma dwa końce 18.09.03, 08:38
        jagh napisał:

        >
        > Natomiast Bialorusini na tzw Bialostocczyznie sami sobie sa winni - w latach
        > tzw komunizmu wieloletnia antypolska i antykatolicka ich dzialalnosc w
        > szeregach PZPR, MO, UB, SB, kladzie sie cieniem na zyjace i pamietajace
        > pokolenia. To minie z czasem - jak wszystko...
        >


        To bardzo tendencyjna interpretacja. Równie dobrze można przeprowadzić
        dokładnie odwrotną analizę przyczynowo-skutkową. Że podlascy Białorusini
        dlatego tak ochoczo wstępowali po wojnie do UB, gdyż spotykali się na codzień z
        upokorzeniami, byli terroryzowani, grabieni i mordowani przez liczne zbrojne
        grupy nacjonalistycznego podziemia, działające na terenie Białostocczyzny. W
        większości przypadków zajmowały się one, niestety, nie walką o wolną Polskę,
        lecz zwykłym bandytyzmem wobec swoich bezbronnych prawosławnych sąsiadów.
        Dlatego też wielu Białorusinów wstępowało do UB, aby podjąć walkę z tymi
        bandami. I jestem w stanie takie osoby zrozumieć. Bo jeśli komuś np.
        zamordowano kogoś z rodziny, to chęć zemsty jest dość naturalna. A nawet
        usprawiedliwiona.
        • jagh Re: każdy kij ma dwa końce 18.09.03, 17:50
          to temat nigdy nie skonczony - tak czy siak w rozumieniu zwyczajnego Polaka, to
          byli zdrajcy
        • jagh Bandy 18.09.03, 17:59
          ...i jeszcze jedno - bandy i bandyci to dla innych bohaterowie
          niezlomni. "Bandy" to wlasnie terminologia UB i czynownikow pezetpeerowskich.
          Postawa wielu Rusinow podczas okupacji bolszewickiej od 17 wrzesnia 1939 - to
          pozniej tez bylo pamietane, zemsta za wydawanie ludzi na wywozki, donoszenie
          dla wladz sowieckich itp. Zachowane sa dokumenty siemiatyckiego NKWD, znane sa
          nazwiska zdrajcow, przez ktorych zamarzaly kobiety i dzieci na Kolymie...

          A dzisiaj... na przyklad niektorzy ksieza prawoslawni (uwaga - niektorzy!)
          specjalizuja sie w sianiu niecheci wzajemnej. Przyklad - obecny proboszcz
          siemiatyckiej parafii prawoslawnej. Od czasu kiedy nastal tutaj stosunki
          wzajemne pogarszaja sie. Moi znajomi prawoslawni potwierdzaja to co napisalem.
          Na tym koncze ten temat, pozostawiajac go historykom.
          • holender2 Bandy 19.09.03, 09:10
            Autorem pomysłu "spolszczenia" Białostocczyzny poprzez tzw. dobrowolną
            repatriację Białorusinów czy raczej prawosławnych, bo wielu z nich wcale się
            nie uważało za Białorusinów (tak tylko im wmawiała komunistyczna propaganda)
            był towarzysz Bierut. Krótki cytat: "Szczęśliwym rozwiązaniem zagadnienia
            mniejszości narodowej w Polsce jest stworzenie Polski jako państwa
            jednonarodowego. Tereny polskie zamieszkałe przez ludność białoruską i
            ukraińską były, jak to słusznie określił na konferencji prasowej w Belwederze w
            dniu 24 sierpnia 1945 r. Prezydent Krajowej Rady Narodowej Ob.
            Bierut "zarzewiem wiecznego niepokoju, były zarzewiem wojen".

            Dlatego też zainicjowano tzw. dobrowolną repatriację ludności prawosławnej do
            ZSRR, podpisując stosowną umowę z Moskwą. Szkopuł w tym, że w kwietniu 1945 r.
            zarejestrowani do przesiedlenia za wschodnią granicę "Białorusini" odmówili
            opuszczenia Polski. Zachodzi tu pytanie, dlaczego ci ludzie, mieszkający na
            tych terenach od wielu pokoleń, z dziada pradziada, mieliby nagle opuszczać
            swoje rodzinne strony ?

            W sukurs Bierutowi pospieszyły wtedy zbrojne ugrupowania tzw.
            antykomunistycznego podziemia, włączając się gorliwie w realizację jego planu
            oczyszczenia Podlasia z "Białorusinów". W prawosławnych podlaskich wsiach,
            których mieszkańcy raczej się nie wgłębiają w zawiłości powojennej polityki,
            ogół formacji podziemnych walczących od 1944 r. z nową władzą nazywany
            jest "akowcami", a ich działania kojarzone są raczej z wymierzonymi w ludność
            prawosławną represjami i zwyczajną grabieżą mienia, niż walką o wolność i
            demokrację. Stąd też trudno usłyszeć tu inną charakterystykę partyzanckich
            oddziałów niż "banda". Trzeba przyznać, że na powstanie tego stereotypu w
            znacznym stopniu zapracowały rzeczywiste bandy, które udając "wojsko polskie"
            przeprowadzały "rekwizycje" pieniędzy, żywności i odzieży. Ale nie mniejszą
            rolę odegrały też represje wobec "ruskich", nie popierających walki z "komuną",
            których dopuszczały się oddziały partyzanckie, zwłaszcza związane ze skrajną
            polską prawicą. Zapracowały one w latach 40-tych na czarną legendę
            antykomunistycznego podziemia, jako stawiającego sobie za główny cel
            prześladowanie prawosławnych, zwanych ogólnie "Ruskimi" lub "Białorusami" albo
            po prostu "Kacapami", i wypędzanie ich do "komunistycznego raju", czyli
            zmuszanie do "dobrowolnej" repatriacji do ZSRR. Taki jest ogólnie obraz
            podziemia wśród miejscowej ludności prawosławnej. Pewien wpływ miała tu też z
            pewnością wspominana przez Ciebie komunistyczna propaganda i terminologia
            używana przez UB. Myślę, że jednak dużo ważniejsze były doświadczenia osobiste.

            Kilka cytatów na temat działalności tych "niezłomnych bohaterów":
            "Ludność białoruska niechętnie zgadza się na wyjazd do ZSRR. Niektórzy
            Białorusini deklarują, że są Polakami wyznania prawosławnego. Wraz z powstaniem
            w roku 1946 band zbrojnych o wrogim nastawieniu do Białorusinów pogarszają się
            relacje między obiema nacjami oraz stosunek wobec państwa polskiego. Dnia 29
            stycznia 1946 r. banda licząca 300 osób spaliła doszczętnie zamieszkałą przez
            nację białoruską wieś Zaleszany, zaś częściowo spaliła Wólkę Wyganowską -
            zginęło ok. 20 Białorusinów. Przeprowadzone w tej sprawie dochodzenie wykazało,
            że akcja ta miała na celu zastraszenie ludności białoruskiej i zmuszenie jej do
            opuszczenia terenów Polski, przeprowadzkę za linię Curzona. W 1946 r. zostaje
            rozpoczęta akcja pomocy dla repatriantów i przesiedleńców. Od początku akcji
            przesiedlono z woj. białostockiego 75 872 osoby narodowści białoruskiej i
            ukraińskiej, z czego do dawnych miejsc zamieszkania wróciło ok. 6 000 osób.
            Występują w owym okresie dość częste przypadki terroryzowania Białorusinów. W
            kwietniu 1946 r. nasiliły się ataki band zbrojnych na Białorusinów (na
            marginesie przytoczę informację, iż 19 kwietnia 30-osobowa banda napadła na
            wsie Gajewniki i Zaleszany, zamordowano 3 osoby; dnia 23 kwietnia we wsi
            Żurobice grupa uzbrojonych i umundurowanych mężczyzn zamordowała 2 osoby.
            Przypuszczalnie bandy te składały się z okolicznej ludności."

            Szerzej na ten temat:
            www.zakorzenienie.most.org.pl/za11/09.htm
            Masz oczywiście prawo uważać tych morderców za "niezłomnych bohaterów", jak
            również dość bezczelnie twierdzić, że "Białorusini są sami sobie winni", że
            pozwolili się grabić, mordować i wypędzać z rodzinnych stron. Niektórzy
            uważają, że np. zgwałcona kobieta też jest sama sobie winna, bo musiała czymś
            sprowokować gwałciciela.

            Rozumiem, że do "niezłomnych bohaterów" zaliczasz też Hitlera i Bieruta. Ten
            pierwszy wykazał się rzeczywiście wielką "niezłomnością" w realizacji swoich
            zbrodniczych planów ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej. Co mu się w
            przypadku Siemiatycz akurat udało. Dzięki "niezłomności" Hitlera Siemiatycze
            przestały być miastem żydowskim, a stały się miastem polskim.

            Bierut miał zaś także podobny - choć bardziej cywilizowany - plan
            dalszego "spolszczenia" Białostocczyzny poprzez jej "oczyszczenie" z ludności
            prawosławnej. Bierutowi zabrakło jednak takiej "niezłomności", chociaż mógł w
            realizacji tego "zbożnego dzieła" liczyć nawet na tak aktywne wsparcie ze
            strony zbrojnych band tzw. antykomunistycznego podziemia.

            • jagh Koniec dyskusji 21.09.03, 12:02
              To nie Bierut wynaradawial Bialorusinow tutaj - lecz Bialorusini (rzadzacy od
              1945 do 1990 roku m.in. w Siemiatyczach jako I sekretarze PZPR, jako
              milicjanci, SB etc.) gnebili Polakow. Doswiadczealme tego na wlasnej skorze.
              Jesli Pan tego nie rozumie i nie widzial - to chyba - albo nie chce rozumiec,
              albo Pana nie bylo tutaj od 50 lat, albo sieje Pan tutaj jakas dziwna
              propagande.
              Z Panem "holendrem" nie bede juz wchodzic w jakiekolwiek dyskusje - posrednie
              nazywanie kogos sypmatykiem hitlera, tylko dlatego ze nie kocha wszysctkich
              miejscowych bialorusinow - to dyskusja pozniej moich wyobrazen. Pa pa.
              • holender2 Koniec dyskusji ? 26.09.03, 08:42
                jagh napisał:

                Panie jagh, nie Pan tę dyskusję rozpoczynał i nie Pan ją będzie kończył.

                > sieje Pan tutaj jakas dziwna propagande.

                To nie propaganda, ale tragiczne fakty historyczne. Mało znane, bo przez 50 lat
                pomijano je milczeniem.

                > Z Panem "holendrem" nie bede juz wchodzic w jakiekolwiek dyskusje

                Obejdzie się, Panie jagh.
          • chatnoire Re: Bandy 28.10.03, 06:21
            skoro pan w ten sposób wypowiada sie o bandach pokazuje pan tylko, iz jest
            ignorantem w tenacie o którym pisze. Jest rzecza naturalna i nader często
            spotykaną w dziejach, że wojna demoralizuje. Koniec kazdej wojny owocował w
            powstawanie band z wykolejonych nieszczęściem (jakim jest zabijanie na rozkaz)
            ludzi. I podobnie było w Polsce. Skoro pan nie odróżnia badn od
            antykomunistycznego podziemia, to tych z WiN pan po prostu znieważa. Polecam
            lekture analiz dowódców chocby AK różnych szczebli i różnych regionów Polski
            ( w tym Podlasia) nt. rozwoju zorganizowanej quasi-partyzanckiej
            przestępczości polegającej na organizowaniu band i działaniach z lasu, często
            podszywając sie pod oddziały np. AK. Skala tego zjawiska BYŁA WIELKA.
            Oddziały AK niejednokrotnie p[rzeciwdziałąly temu zajwisku, róniez zbrojnie,
            niech pan doczyta, przemyśli a potem u ogólnia, wiem, że to czasochłonna
            metoda, trudna i moze prowadzić do obalenia sobie w głowie "poglądów" jakie
            sie ma, ale może niech pan zaryzykuje: Myślenie nie boli, próbował pan?
            • holender2 Re: Bandy 28.10.03, 08:53
              Właściwie to już chciałem ten temat zakończyć jubileuszowym wpisem nr 700. Ale
              dopiero wtedy rozgorzała na nowo zażarta dyskusja. Jestem już tym tematem
              trochę zmęczony, ale chętnie poczytam jakieś materiały - o ile są dostępne w
              internecie - na temat działalności band podszywających się pod AK. Takie
              zjawisko na pewno istniało, ale nie wyolbrzymiałbym jego skali. Największych
              zbrodni na Białostocczyźnie dokonały zorganizowane grupy zbrojnego podziemia, a
              nie żadni tam "podszywacze". I tak np. Pogotowie Akcji Specjalnej Narodowego
              Związku Wojskowego pod dowództwem Romualda Rajsa ps. "Bury" dokonało
              pacyfikacji 6 wsi białoruskich, mordując 87 przypadkowych osób. Mieszkańców wsi
              Zaleszany spalono żywcem w zamkniętym budynku. Działo się to 29 stycznia 1946
              roku. WiN też nie jest bez winy. Przykład: 16 stycznia 1949 roku (cztery lata
              po wojnie !!!) bojówka WiN pod dowództwem Czesława Pileckiego ps. "Jaskółka"
              zamordowała 3-osobową rodzinę we wsi Wólka Biszewska, gmina Siemiatycze, w tym
              10-letniego chłopca Eugeniusza Siemieniuka.
    • jagh Re: o tolerancji 18.09.03, 18:07
      No coz, ja na przyklad uwazam ze Polacy to calkiem sympatyczny ogolnie rzecz
      biorac narod, porownujac do innych europejskich. No ale ja nie jestem
      socjologiem. Wrzucanie do jednego worka np "zydow, pedalow, wyksztalconych" to
      typowo socjologiczna manipulacja. Moim zdaniem nie roznimy sie zbytmnio od
      innych nacji europejskich w tym wzgledzie. A jesli - to roznimy sie na lepsze.
      • holender2 Re: o tolerancji 19.09.03, 10:05
        jagh napisał:

        > No coz, ja na przyklad uwazam ze Polacy to calkiem sympatyczny ogolnie rzecz
        > biorac narod, porownujac do innych europejskich.


        A przed chwilą pisałeś, cytuję: "nie lubię Polaków (za wyjątkiem kilku)".
        To jak to w końcu jest ?
        • jagh Re: o tolerancji 21.09.03, 11:52
          holender2 napisała:

          > jagh napisał:
          >
          > > No coz, ja na przyklad uwazam ze Polacy to calkiem sympatyczny ogolnie rze
          > cz
          > > biorac narod, porownujac do innych europejskich.
          >
          >
          > A przed chwilą pisałeś, cytuję: "nie lubię Polaków (za wyjątkiem kilku)".
          > To jak to w końcu jest ?


          1. Oceniac obiektywnie, a lubic - to dwie rozne sprawy. Czy Ty lubisz lub nie
          cale narody, czy indywidualne osoby?
          2. Mysle ze najbardziej lubisz Bialorusinow - znam takich "holendrow" z tych
          stron siemiatyckich. Watpie czy czujesz sie wogole Polakiem.
          3. Mialem juz nie zabierac glosu na ten temat - wiec na tym koncze.


          • holender2 Tak, jestem Polakiem 22.09.03, 08:11
            jagh napisał:

            > Mysle ze najbardziej lubisz Bialorusinow - znam takich "holendrow" z tych
            > stron siemiatyckich. Watpie czy czujesz sie wogole Polakiem.

            Wyobraź sobie, że naprawdę czuję się Polakiem. A jako zapalony kibic sportowy
            doświadczam tego najlepiej podczas transmisji meczów piłkarskich. W
            eliminacjach do ostatnich mistrzostw świata w meczach Polska - Białoruś czy
            Polska - Ukraina kibicowałem Polsce. I cieszyłem się z jej zwycięstw.

            Nie oznacza to jednak, że odczuwam dumę z licznych odrażających zbrodni
            dokonanych przez Polaków na Białorusinach tuż po wojnie. Uważam, że żadna
            ideologia nie usprawiedliwia pacyfikacji wsi, mordowania niewinnych ludzi
            (także małych dzieci), w tym palenia ich żywcem w zamkniętych budynkach, jak to
            miało miejsce np. w Zaleszanach. Porównanie do zbrodni hitlerowskich nie jest
            więc w tym przypadku aż tak bardzo chybione. Ci ludzie przeżyli okupację
            sowiecką i hitlerowską, a zostali zamordowani już po wojnie przez swoich
            sąsiadów.
    • holender2 o podlaskich Białorusinach 22.09.03, 07:58
      Po zakończeniu wojny w nowych granicach państwa polskiego pozostała liczna
      grupa ludności białoruskiej zamieszkująca wschodnią część województwa
      białostockiego. Za podstawowe kryterium wyodrębniające Białorusinów z ogółu
      społeczeństwa Białostocczyzny administracja państwowa przyjmowała wyznanie
      prawosławne. Poza jej uwagą pozostawał zatem, dość liczny, element
      etnograficznie białoruski wyznania katolickiego.

      Również poważne obawy budzić może potraktowanie wszystkich wyznawców
      prawosławia jako Białorusinów, zwłaszcza przy założeniu, że świadomość narodowa
      tej mniejszości nie była dostatecznie ukształtowana, i że znacznie częściej niż
      pojęcie "Białorusin" występowało samookreślenie "tutejszy" lub "ruski".

      Mitem jest twierdzenie, że budowa aparatu "władzy ludowej" na Białostocczyźnie
      była dziełem Białorusinów. Wzięli oni rzeczywiście udział w tym procesie, lecz
      nie byli siłą decydującą. Odegrali drugorzędną rolę, wspierając władzę, nie
      mając zresztą innego wyboru. Kadrę kierowniczą przysłano z ośrodków
      dyspozycyjnych kraju, a po rozbiciu podziemia zasilili ją także miejscowi
      Polacy.

      Tuż po opanowaniu Białegostoku przez Armię Radziecką, 27 lipca 1944 r. przybyła
      do tego miasta z Lublina grupa wysłana przez PKWN, w skład której wchodzili
      oficerowie i żołnierze Wojska Polskiego. Korzystając ze wsparcia wojskowych
      władz radzieckich przystąpili oni do budowy aparatu państwowego podległego
      PKWN. Wysłannicy z Lublina podzielili między siebie najważniejsze funkcje i
      stanowiska. Mjr Leonard Borkowicz został pełnomocnikiem PKWN na teren
      województwa białostockiego, kpt. Jerzy Sztachelski otrzymał funkcję wojewody i
      zajął się tworzeniem administracji, porucznik Tadeusz Paszta został komendantem
      Milicji Obywatelskiej, Faustyn Grzybowski - szefem Wojewódzkiego Urzędu
      Bezpieczeństwa Publicznego, a Edwarda Orłowska zajęła się tworzeniem struktur
      PPR. Ponieważ na Białostocczyźnie w okresie okupacji nie było komórek PPR,
      brakowało ludzi nawet do obsady kierowniczych stanowisk na szczeblu powiatowym.
      Dlatego na początku sierpnia przybyła z Lublina do Białegostoku kolejna grupa
      oficerów i podoficerów, którą obsadzono przede wszystkim stanowiska starostów
      powiatowych. Część stanowisk urzędniczych niższego szczebla znalazła się w
      rękach kadry przedwojennej, wśród której Białorusinów spotykało się niezwykle
      rzadko.

      W połowie września 1944 r. rząd BSRR podpisał z PKWN układ o przesiedleniu
      ludności polskiej z terytorium Białorusi oraz ludności białoruskiej z Polski.
      Przesiedlenie z obu stron miało być dobrowolne i przeprowadzone na dogodnych
      warunkach. Jego zakończenie przewidziano na 15 lutego 1945 r. W miesiąc po
      podpisaniu układu władze wojewódzkie wydały zarządzenie o "spolszczeniu"
      administracji we wschodnich gminach powiatu białostockiego, bielskiego i
      sokólskiego. W ślad za tym wstrzymano wszystkie działania sprzyjające
      utrwalaniu białoruskiej tożsamości narodowej wśród ludności Białostocczyzny.

      Wyjątkową aktywność na rzecz przesiedlenia wykazywały przedstawicielstwa
      sowieckie. Komisarze do spraw repatriacji odwiedzali kilkakrotnie każdy dom
      prawosławny, agitowali do wyjazdu, obiecywali prywatne gospodarstwa rolne na
      Białorusi lub nad Wołgą, pomoc ze strony państwa i wizję szczęśliwego życia
      w "państwie rządzonym przez robotników i chłopów". Żądali tkże od władz
      polskich zastosowania przymusu wobec tych Białorusinów, którzy zapisali się na
      listę wyjeżdżających, a później unikali wykonania tego zobowiązania.

      Na początku 1945 r. uaktywniło się zbrojne podziemie, co w znacznym stopniu
      zmieniło sytuację Białorusinów na Białostocczyźnie. W 1944 r., ze względu na
      nasycenie tego obszaru jednostkami radzieckimi, było ono mało widoczne. Na
      Białostocczyźnie najaktywniejsze były formacje NSZ, NZW oraz WiN. Działały tu
      także liczne grupy zbrojne rekrutujące się z miejscowej ludności polskiej, nie
      związane z żadną opcją polityczną. Powojenny konflikt między Białorusinami i
      Polakami był zarówno następstwem wydarzeń, które nastąpiły po 1939 r., jak
      również późniejszych postaw obu społeczności. Polacy postrzegali Białorusinów
      jako tę zbiorowość, której istnienie było przyczyną wkroczenia wojsk
      radzieckich we wrześniu 1939 r. i również w przyszłości mogło być pretekstem do
      włączenia Białostocczyzny do Białorusi. Okres okupacji niemieckiej nie sprzyjał
      łagodzeniu konfliktów. Po ponownym wkroczeniu Armii Radzieckiej pojawiła się
      wprawdzie władza polska, ale nieakceptowana przez ludność polską i korzystająca
      z poparcia Białorusinów.

      Wydarzenia z lat 1945-47 na Białostocczyźnie miały bez wątpienia nie tylko
      kontekst polityczny, lecz i narodowościowy. Działania podziemia, które nie
      stanowiło tam monolitu politycznego, nie ograniczały się do walki ze
      strukturami komunistycznego państwa, lecz wymierzone były także w ludność
      białoruską. Większość oddziałów rekrutowała się z zachodniej części
      województwa, pozostającej przed wojną pod wpływami endecji. Również w oparciu o
      miejscową ludność polską działały ugrupowania poakowskie przybyłe z
      Wileńszczyzny.

      Oddziały te dokonały dużej ilości zbrodni na bezbronnej ludności cywilnej.
      Wśród Białorusinów wywołały szok. Z gmin mieszanych etnicznie, w środkowej
      części powiatu bielskiego, ludność całymi wsiami uciekała na wschód lub na
      ziemie zachodnie i północne. Jednym z celów terroru podziemia, nasilonego
      zwłaszcza na początku 1946 r., było zmuszenie Białorusinów do opuszczenia
      terytorium Polski. Największą ilość zbrodni na ludności białoruskiej popełnił
      oddział Pogotowia Akcji Specjalnej NZW dowodzony przez Romualda Rajsa,
      ps. "Bury". W ciągu kilku dni na przełomie stycznia i lutego 1946 r.
      żołnierze "Burego" dokonali pacyfikacji 6 wsi białoruskich. W okrutny sposób
      zamordowano 87 przypadkowych osób, kilkadziesiąt dotkliwie okaleczono.
      Mieszkańców wsi Zaleszany spalono żywcem w zamkniętym budynku.

      Nie oznacza to, że całe podziemie działające na Białostocczyźnie miało tak
      zbrodniczy charakter. Większość grup zbrojnych kontakty z ludnością białoruską
      ograniczała do rabunku żywności i wartościowych przedmiotów. Często nakładano
      regularne kontrybucje, karano natomiast za oddanie kontyngentów nałożonych
      przez władze komunistyczne.

      (Źródło: Eugeniusz Mironowicz, Bialorusini, Okres odbudowy państwa jednolitego
      etnicznie, 1944-46)


      niva.iig.pl/mnwp/mnwp_01.htm
    • holender2 wyrywkowa lista ofiar 26.09.03, 08:34
      Zginęli po wojnie, zamordowani przez zbrojne grupy podziemia. Lista obejmuje
      setki ofiar, w tym także małe dzieci. Przeważają prości ludzie, głównie
      bezpartyjni chłopi.

      kamunikat.net.iig.pl/www/czasopisy/czasopis/12-2002/zahinuli12.htm
    • holender2 czy homoseksualista może być nauczycielem ? 02.10.03, 08:06
      Białystok. Na poniedziałkowej (29.9) sesji Rady Miejskiej Witold Perkowski,
      radny LPR, a jednocześnie szef podlaskiej Solidarności 80, stwierdził, że nie
      może być w szkołach tolerancji dla nauczycieli wyrządzających dużo zła, takiego
      jak homoseksualizm.

      Tomasz Ćwikowski: Panie radny, uważa Pan, że homoseksualista nie powinien być
      nauczycielem ?

      Witold Perkowski: Czy powinien, czy nie powinien, to regulują przepisy, choćby
      konstytucja stanowi, że wszyscy są wobec prawa równi. Ale uważam, że nie
      powinni pełnić funkcji dyrektorskich. A już zwłaszcza w szkołach podstawowych,
      bo starsi uczniowie są już bardziej ukształtowani i nie tak podatni na wpływy.
      W podstawówce dyrektor homoseksualista jest nie do przyjęcia !

      TĆ: No dobrze, ale jak pan to sprawdzi ? W końcu nie każdy się będzie chwalił...

      WP: Nikt oczywiście nie będzie zatrudniał detektywa. Ale ludzie się znają, bo
      to nie aż taka duża aglomeracja. Nie wyobrażam sobie zresztą, żeby nie można
      było znaleźć normalnego dyrektora dla każdej podstawówki. Być może można byłoby
      wprowadzić jakieś testy, badania ?

      TĆ: Tyle, że człowiek, który przegrywa konkurs na dyrektora z takim
      uzasadnieniem, wygrałby zapewne w każdym sądzie pracy...

      WP: W aspekty prawne nie wnikam. Szanuję każde prawo, chociaż w Polsce 80
      procent polityków prawa nie szanuje. Ja mówię tylko o swoich opiniach.

      TĆ: Na zakończenie chciałem zapytać o jeszcze jedną sprawę - w swoim
      wystąpieniu wspominał Pan też o pedofilii. Czy dobrze zrozumiałem, że zrównuje
      Pan homoseksualizm z pedofilią ?

      WP: Prawie tak, to są dewiacje, zboczenia. Ale oczywiście to też moja prywatna
      opinia.

      www1.gazeta.pl/bialystok/1,35235,1698194.html
    • holender2 żeglarz ze swastyką i napisem "Jude raus" 08.10.03, 08:25
      Z hitlerowską swastyką i napisem "Jude raus" na kurtce startował w żeglarskich
      mistrzostwach świata w Austrii reprezentant kadry naszego kraju - młody żeglarz
      z Bazy Mrągowo Emil Bałdyga. - To nie była manifestacja światopoglądu, lecz
      głupi wybryk - tłumaczą opiekunowie chłopaka.

      Wybryk stał się głośny w międzynarodowym środowisku żeglarzy, bo sędzia zawodów
      złożył oficjalny protest i zdyskwalifikował polskiego zawodnika z pozostałych
      wyścigów. Organizatorzy mistrzostw przeprowadzili z nim "rozmowę wychowawczą".
      Polski Związek Żeglarski zapowiada ukaranie zawodnika Bazy Mrągowo. Zamierza
      przeprosić izraelską federację za skandaliczny incydent. Cofnął też Bałdydze
      licencję do czasu prawomocnego orzeczenia sądu związkowego. Najłagodniejszą
      możliwą karą będzie upomnienie, najsurowszą - wykluczenie z PZŻ i zakaz startu
      w jakichkolwiek regatach. Bałdyga przyznaje, że zrobił głupio, ale twierdzi, że
      to nie on był autorem napisu na sztormiaku. Ojciec chłopaka dodaje, że napis
      był dziełem pozostałych zawodników z reprezentacji Polski.

      Dariusz Bałdyga, ojciec Emila: - Napisy były pomysłem całej grupy, która była
      na mistrzostwach, a mój syn postanowił wziąć winę na siebie. Zapewniam, że
      żaden z tych chłopców nie jest antysemitą. Miało być - ich zdaniem -
      "śmiesznie", a wyszło dramatycznie.

      Stanisław Stosio, sekretarz generalny Polskiego Związku Żeglarskiego: - Nie
      tylko ja, ale i wszyscy członkowie Prezydium PZŻ, jesteśmy wstrząśnięci tym, co
      wydarzyło się podczas regat w Austrii. Zachowanie zawodnika Bazy jest
      bezprecedensowe. Jeszcze nigdy żaden z polskich żeglarzy nie dopuścił się
      takiego wykroczenia. Karaliśmy za wybryki chuligańskie, stosowanie dopingu, ale
      nie za obrażanie innych. I to jeszcze takimi symbolami...

      www1.gazeta.pl/sport/1,35335,1708026.html
      • holender2 Re: żeglarz ze swastyką i napisem 'Jude raus' 15.10.03, 09:33
        Po wybryku Emila Bałdygi, który podczas mistrzostw świata juniorów w klasie 470
        w Austrii założył kurtkę z napisem "Jude raus", Polski Związek Żeglarski zwróci
        większą uwagę na wychowanie młodych zawodników. Klasie Bałdygi PZŻ sfinansuje
        wycieczkę do Oświęcimia.

        PZŻ wystosował listy z przeprosinami za niegodne zachowanie reprezentanta
        Polski do izraelskiej i austriackiej fderacji oraz do władz międzynarodowych
        klasy 470.

        www1.gazeta.pl/sport/1,35313,1716998.html
        • zygzag5 Gadal dziad do obrazu 15.10.03, 15:48
          W tym temacie od dluzszego czasu, jak widze Holender gada sam do siebie. Hm.
          • holender2 Re: Gadal dziad do obrazu 15.10.03, 15:53
            Przytaczam tylko pewne przykłady dotyczące tolerancji w Polsce, ze szczególnym
            uwzględnieniem Białostocczyzny. Nie musisz przecież tego czytać.
          • holender2 Re: Gadal dziad do obrazu 16.10.03, 18:49
            Poza tym to ja ten wątek założyłem i może dlatego staram się go podtrzymać przy
            życiu. Skoro ten wątek Cię nie interesuje i na dodatek nie masz nic tu
            konkretnego do powiedzenia, to może oszczędź sobie ironicznych komentarzy.
            Chyba, że Twoja reakcja wywołana jest na zasadzie: prawda w oczy kole. Jeśli
            przychodzisz do kogoś w gości, to przynajmniej nie zaczynaj od pouczania
            gospodarzy. Bo to bardzo nieładnie.
    • holender2 luźne wnioski - wpis nr 700 23.10.03, 08:48
      Nie zamykam dyskusji, której zresztą i tak już od dawna nie ma. Pora jednak na
      pierwsze luźne wnioski. Po założeniu tego wątku bardziej uważnie śledziłem
      informacje prasowe o przypadkach nietolerancji w Polsce. Ilość i częstotliwość
      różnorodnych, mniej lub bardziej poważnych, incydentów jest zatrważająca. A już
      białostockie Podlasie wyróżnia się pod tym względem wybitnie negatywnie na tle
      reszty kraju. Przypadki dyskryminacji i wrogości obejmują wszelkiego rodzaju
      mniejszości religijne, narodowościowe czy seksualne. Białostoccy radni z Ligi
      Polskich Rodzin to już przypadek wręcz karykaturalny. Byłoby to może nawet
      śmieszne, gdyby nie takie tragiczne. Brak także tolerancji dla osób
      prezentujących odmienne poglądy. Świadczy o tym także dyskusja na naszym forum
      na tzw. drażliwe tematy, także na tym wątku. Już samo poruszenie pewnych
      tematów "tabu" powoduje podgrzanie atmosfery. Zamiast dyskusji merytorycznej,
      wymiany argumentów, dochodzi zaraz do wymiany inwektyw. Wnioski nasuwają się
      więc raczej smutne. Tradycyjna i odwieczna polska "tolerancyjność", którą tak
      bardzo się chlubimy, jest zwykłym mitem. Fakty, niestety, temu przeczą. Jest
      dużo gorzej niż myślałem przed podjęciem tej dyskusji. Ale to pewnie wina
      dziennikarzy, którzy niepotrzebnie "jątrzą", nagłaśniając przypadki
      nietolerancji w Polsce.
      • zygzag5 Re: luźne wnioski - wpis nr 700 23.10.03, 10:55
        A moim zdaniem masz jakis kompleks. Ja akurat tutaj mieszkam i krzyki
        o "przesladowaniach" i "nietolerancji" smiesza mnie - nie tylko mnie.
        • holender2 Re: luźne wnioski - wpis nr 700 23.10.03, 13:46
          Rzeczywiście, przypadki takie jak z lokalizacją cerkwi w Białymstoku czy
          Świadkami Jehowy w Zambrowie są bardzo śmieszne. Nie wspominając już o młodym
          człowieku zadźganym w Krakowie tylko dlatego, że był kibicem "niewłaściwego"
          klubu. Nie mówiąc już o licznych okrutnych zbrodniach popełnionych na osobach
          wyznania prawosławnego tuż po wojnie. Bardzo to wszystko śmieszne !!!
    • zygzag5 Re: o tolerancji 23.10.03, 14:28
      wojne zostawmy historykom, a bandytow organom scigania
      • holender2 Re: o tolerancji 23.10.03, 16:12
        Obawiam się, że jeszcze bardzo długo nie będzie to temat historyczny. Mówimy
        przecież o wydarzeniach sprzed 50 lat. Żyją jeszcze bezpośredni świadkowie,
        oprawcy i ich ofiary. Sam paru takich "bohaterów" pamiętam z dzieciństwa. W
        okolicy mojej rodzinnej miejscowości przez kilka lat po wojnie grasowała banda
        niejakiego "Jaskółki". Zasłynęła m.in. z wypędzenia za wschodnią granicę
        mieszkańców Żurobic. Aby przekonać ich do wyjazdu, imała się różnych środków, w
        tym mordując kilka osób. Cel osiągnęła. Dla tych ludzi stworzyła prawdziwe
        piekło. Większe niż okupacja hitlerowska. Echa tragicznych wydarzeń odzywają
        się do dziś. Wywarły niezatarte piętno w świadomości ludności prawosławnej co
        najmniej na kilka pokoleń. A jak są głębokie, świadczyć mogą obawy znacznej
        części prawosławnych mieszkańców naszego regionu o możliwości powtórzenia się
        krwawego scenariusza stosunków katolicko-prawosławnych, wyrażane po roku 1989.

        Krążyły np. pogłoski o zaminowaniu cerkwi w Siemiatyczach oraz o obrzuceniu
        Świętej Góry Grabarki granatami skradzionymi z jednostki wojskowej w Nurcu. To
        były tylko plotki, ale już zbrodnicze podpalenie sanktuarium w Grabarce to
        niestety smutny fakt. O nastrojach wśród miejscowej ludności prawosławnej
        świadczyć może treść ulotki, jaką kolportowano w 1990 r. Zapis oryginalny:

        PRAWOSŁAWNI I EWANGELICY !

        Socjalistyczne Stowarzyszenie Obrony Mniejszości Białoruskiej prosi Was
        organizujcie grupy samoobrony z ludzi zaufanych w miejscu zamieszkania. Grupy
        samoobrony potrzebne będą do obrony przed nacjonalistami rzymsko-katolickimi,
        przed żołnierzami w zielonych mundurach z rengrafami na piersiach, którzy w
        latach 1945,1946 i 1947 w naszym terenie wybili ponad 2.500 osób. Mogli oni
        tego dokonać ponieważ nie było organizacji samoobrony wśród prawosławnych.
        Dlatego też napadali na chłopów, uprowadzali i zabijali w sposób wyjątkowo
        brutalny i tak: we wsi Kobusy zabili 5 osób, w tym Eudokię Aleksiejuk z rąk
        której zabrali małe dziecko i rzucono na podłogę. We wsi Sypnie Nowe
        uprowadzono i zamordowano 11 mężczyzn, dzieci i rodziny do dnia dzisiejszego
        nie wiedzą gdzie są ich mogiły. We wsi Czarna Średnia zabito małżeństwo
        Maksymiuków i dwoje małych dzieci. W Siemiatyczach zabrano z rąk Buraków i
        Szymańskiego małe dzieci i na ich oczach rozstrzelano rodziców. We wsi Żurobice
        zabito Śnieżkę, Stodułko i Migusa.

        W Łozicy zabrano i zamordowano pod Brańskiem 12 młodych chłopów i robotników,
        którzy brali udział w transporcie drzewa opałowego do szkół.

        We wsi Zaleszany spędzono do stodoły mieszkańców wsi w tym 16 małych dzieci i
        młodzieży i żywcem spalono. Spacyfikowano i spalono wsie Szpaki i Zanie i
        rozstrzelano niewinnych mieszkańców. W Narwi rozstrzelano Michalskiego i
        Galickiego. W Ciechanowcu rozstrzelano Grabasza Tomasza i Franciszka, oraz
        Pleszyńskiego. W Milejczycach Januszewicza, Burycza w Klukowiczach i
        Aleksiejuka. Takich mordów mogli oni dokonywać jedynie dlatego, że mieszkańcy
        wsi nie pomagali wzajemnie dla siebie. Nie bronili swych zagród i domostw.

        Doświadczeni gorzką prawdą w minionej historii nie dajmy się ponownie
        zaskoczyć. Apelujemy do synów i wnuków organizujcie się w koła samoobrony po to
        tylko żeby bronić własnych narodowych religijnych interesów i własnej godności.
        Brońmy się przed masowym zwalnianiem z pracy i widmem bezrobocia.

        Koło Stowarzyszenia Obrony Mniejszości Białoruskiej

        • zygzag5 Re: o tolerancji 23.10.03, 18:57
          tak, tak rozmaite dokumenty, ulotki i inne rzeczy fabrykowane byly przez SB -
          pamietam z autopsji niestety - w roku 1978 bylem nawet przesluchiwany w
          podobnej sprawie przez zaciagających z bialoruska funkcjonariuszy SB.
          Ale czy warto je tutaj przytaczac? W 1981 roku w Siemiatyczach SB obstawilo
          cerkiew na wielkanoc, albowiem rzekomo katolicy mieli... uzyc w tym dniu na
          cerkwie granaty ktore tez rzekomo zaginely z jednostkiw Nurcu. Kupa smiechu
          prosze pana. Jesli na tym forum cytowane beda tego rodzaju dokomenty, pozwole
          sobie tutaj juz nie zagladac. Wczesniej cytowal Pan rowniez autorow, ktorzy dla
          mnie nie sa wiarygodni ani na jotę biorąc pod uwage ich przeszłosc a latach
          pieknych PRL. Pozdrawiam.
          • holender2 Polska - Chrystusem narodów ? 27.10.03, 08:57
            zygzag5 napisał:

            > tak, tak rozmaite dokumenty, ulotki i inne rzeczy fabrykowane byly przez SB

            Może i były fabrykowane, co w niczym nie zmienia faktu, że te liczne zbrodnie
            dokonywane na ludności prawosławnej miały rzeczywiście miejsce w "wolnej
            Polsce". Są dobrze udokumentowanymi faktami historycznymi, a nie wymysłem czy
            prowokacją SB. To nie SB mordowała tych ludzi, lecz zorganizowane grupy
            zbrojnego podziemia, występujące pod szyldami AK, NSZ, NZW czy WiN.

            > W 1981 roku w Siemiatyczach SB obstawilo cerkiew na wielkanoc, albowiem
            > rzekomo katolicy mieli... uzyc w tym dniu na cerkwie granaty ktore
            > tez rzekomo zaginely z jednostkiw Nurcu. Kupa smiechu prosze pana.
            > >

            A to już raczej trzeba by zapytać osoby, które modliły się wtedy w tej cerkwi.
            Czy było im wtedy do śmiechu ? Sądzę, że była to rzeczywiście "kupa śmiechu",
            ale jednak ze zdecydowaną przewagą "kupy".

            > mnie nie sa wiarygodni ani na jotę biorąc pod uwage ich przeszłosc a latach
            > pieknych PRL. Pozdrawiam.

            Takie właśnie publikacje znalazłem w internecie. Widocznie bardziej dla Pana
            wiarygodni autorzy nie poruszają w ogóle tej tematyki. Może także dlatego, że
            kłóci się to z pewną mitologią narodową, w której wychowywani byli od dziecka.
            Taką, że Polacy to naród szlachetny, niezwykle tolerancyjny, walczący
            nieustannie "za wolność waszą i naszą", umęczony rozbiorami, prześladowaniami,
            okupacją hitlerowską, prowokacjami SB itd. itp. Trudno więc się pogodzić z tym,
            że Polacy byli nie tylko ofiarami, lecz także często katami i oprawcami innych
            narodów. No ale to prawdy niepopularne, nie wpisujące się w stereotyp Polski
            jako "Chrystusa narodów". I jeśli fakty temu mitowi przeczą, to tym gorzej dla
            faktów i głoszących je "podżegaczy".
        • zygzag5 Re: o tolerancji 23.10.03, 19:03
          Cerkiew w Grabarce podpalil pijak, kryminalista. A z reszta mysl Pan sobie co
          Pan chcesz w tej Holandii.
          Tutaj na szczescie prawoslawni i katolicy to normalni, rozumni w miare ludzie,
          z ktorymi mozna normalnie zyc, wspolzyc, pracowac i sie bawic.
          Dopoty, dopoki nie wmieszaja sie do tego judziciele, podżegacze, oraz inni
          ludzie pelni chorobliwej nienawisci do wszystkiego co polskie, lub co ruskie.
          Moim zdaniem najczesciej wykorzystywani przez sluzby specjalne naszych
          wschodnich odwiecznych przyjaciol. Przegladając niektore tematy na tym forum,
          doszedlem do wniosku, ze w Panu wlasnie drzemia jakies fobie antykatolickie,
          rowniez - sorry - antypolskie.
          • holender2 o fobiach o podżegaczach 24.10.03, 08:49
            zygzag5 napisał:

            > Tutaj na szczescie prawoslawni i katolicy to normalni, rozumni w miare
            ludzie,
            > z ktorymi mozna normalnie zyc, wspolzyc, pracowac i sie bawic.
            > Dopoty, dopoki nie wmieszaja sie do tego judziciele, podżegacze, oraz inni
            > ludzie pelni chorobliwej nienawisci do wszystkiego co polskie, lub co ruskie.
            > Moim zdaniem najczesciej wykorzystywani przez sluzby specjalne naszych
            > wschodnich odwiecznych przyjaciol. Przegladając niektore tematy na tym forum,
            > doszedlem do wniosku, ze w Panu wlasnie drzemia jakies fobie antykatolickie,
            > rowniez - sorry - antypolskie.

            A to mnie Pan "zaskoczył" swoją teorią spiskową. Rozumiem, że w Pańskiej ocenie
            jestem jednym z tych "podżegaczy, wykorzystywanych przez służby specjalne
            naszych wschodnich sąsiadów". Gratuluję dedukcji godnej samego Sherlocka
            Holmesa. Co do moich fobii antypolskich, to niech się Pan łaskawie "odpieprzy".
            Niech się Pan zajmie własnymi fobiami i kompleksami, jeśli Pan takowe posiada.
            Zdarzyło się już na tym wątku, że ktoś próbował odmawiać mi polskości. Dla mnie
            to żadna nowina. Mam z tym do czynienia od dziecka. Nasłuchałem się w szkole
            podstawowej epitetów typu "Ruski" czy "Kacap". I właśnie m.in. o tym jest ten
            wątek. Jak widać z wiekiem ludzie wcale nie mądrzeją. Odpowiem Panu cytatem z
            wielkiego polskiego poety pochodzenia żydowskiego Juliana Tuwima: "Jestem
            Polakiem, bo tak chcę".
            • ashanti5 Re: o fobiach o podżegaczach 24.10.03, 10:02
              Wiesz holender, byłabym nawet skłonna przechylić sie po zdania zygzaga. Nie
              nazwałabym Cie podżegaczem, ale jestes nieco "przewrażliwiony" na tym punkcie.
              Przytoczyłeś mnóstwo przykładów nietolerancji, ale chyba wyłącznie takich
              przykładów szukałeś. Myslę, że można znaleźć równie wiele casusów pokojowego
              współistnienia.
              • holender2 Re: o fobiach o podżegaczach 24.10.03, 15:50
                Może i jestem nieco przewrażliwiony. Tak to już jest z mniejszościami, że są
                zwykle przewrażliwione na punkcie wszelkich przejawów nietolerancji względem
                siebie. Pewnie jednak większym problemem jest zupełny brak wrażliwości ze
                strony dominującej w Polsce większości w stosunku do różnych mniejszości.
                Przykładów nietolerancji jakoś szczególnie nie szukałem. Przynosi je niemal
                każdego dnia lektura polskich gazet. I są to nieraz przypadki zadziwiające
                bezdennością głupoty niektórych naszych rodaków. A właśnie takie przypadki
                kształtują generalnie opinię o nas, pewne stereotypy, które nas tak drażnią.
                Łyżka dziegciu psuje beczkę miodu.
            • zygzag5 Nieswiadomosc, czy...? 24.10.03, 10:26
              Jesli jako "dowody" przytaczasz prowokacje bezpieki z czasu stanu wojennego, to
              nie dziw sie reakcji. Albo jestes calkiem nieswiadomy, albo... ?????????????
              • holender2 ... prowokacja ? 24.10.03, 15:53
                Tak, lubię prowokować. Z niecierpliwością czekam na dalsze rezultaty Pańskiego
                śledztwa. Czy zdemaskuje mnie Pan ostatecznie jako agenta KGB czy GRU ?
                • zygzag5 Re: ... prowokacja ? 26.10.03, 14:23
                  holender2 napisała:

                  > Tak, lubię prowokować. Z niecierpliwością czekam na dalsze rezultaty
                  Pańskiego
                  > śledztwa. Czy zdemaskuje mnie Pan ostatecznie jako agenta KGB czy GRU ?

                  Ha ha, dzieki, ale mnie nie intersuje sledztwo na tym "forum". Z pewnym
                  niepokojem jednak odnotowywuje zywotnosc historcyznych ubeckich prowokacji.
                  Lata mijaja, a to wciaz zywe...
                  • chatnoire Re: ... prowokacja ? 28.10.03, 06:25
                    faktycznie i ja mam wrażenie, że rozmawia pan sam ze sobą, ale nie posunąłbym
                    się jak oporzednik do stawiania tego w formie zarzutu)) to raczej wina
                    pozostałych, ze nie zabierają głosu, widac wola o dupie maryni niż na temat z
                    sensem)
              • kisiel33 Re: Nieswiadomosc, czy...? 18.11.03, 13:32
                Rok 1987.
                MO w woj. białostockim
                pochodzenie katolickie 23%
                pochodzenie prawosławne 68%
                • h.olender Polska dla Polaków ! 21.11.03, 08:15
                  To straszne. A wszystko dlatego, że po wojnie za mało było bohaterów
                  niezłomnych w rodzaju kapitana "Burego". Gdyby było ich więcej, problem
                  prawosławnych na Białostocczyźnie mielibyśmy już dawno rozwiązany, według
                  genialnie prostej formuły: Kacapy - do raju (czytaj: do ZSRR) albo do piachu,
                  Żydzi - do Palestyny albo do piachu, Polska dla Polaków !

                  A co sądzą na ten temat historycy:

                  W okresie PRL-u ocena przyczyn tych zbrodni była jednoznaczna. Wsie padły
                  ofiarą walki klasowej, politycznej. Zbrodni dokonały "reakcyjne, faszystowskie
                  bandy". Innej interpretacji nie dopuszczano. Od lat 90-tych pogląd na te
                  kwestie stopniowo zmienia się. Przyczynia się do tego lepszy dostęp do źródeł.
                  Świadkowie wydarzeń przerywają milczenie i zaczynają dzielić się swoimi
                  wspomnieniami (najczęściej jednak z powodu strachu i obaw o swoich najbliższych
                  ofiary chcą zachować anonimowość).

                  W zrozumieniu przyczyn tej zbrodni konieczne jest poznanie tła społeczno-
                  politycznego. Sytuacja w powiecie bielskim w drugiej połowie 1945 r. i na
                  początku 1946 r. była nieustabilizowana. Z jednej strony trwała walka struktur
                  komunistycznych o utrzymanie władzy, a z drugiej strony struktury
                  niekomunistyczne dążyły do jej przejęcia. W styczniu 1946 r. w powiecie
                  bielskim do PPR należało 756 osób, w większości narodowości białoruskiej.
                  Wówczas w powiecie tym mieszkało ponad 80 000 Białorusinów (42% ogółu
                  ludności). Niemal wszystkie kierownicze stanowiska we władzach powiatu
                  zajmowały osoby narodowości polskiej. Członkowie PPR narodowości białoruskiej
                  mieszkali w przeważającej części we wschodniej części powiatu. Do PPR zapisał
                  się jeden z mieszkańców Końcowizny Bazyli Zińczuk. Przed zimą 1945 r. w
                  godzinach wieczornych przyszli do niego nieznani sprawcy, zbili, kazali zjeść
                  legitymację partyjną, a następnie zamordowali go. W takich okolicznościach
                  trudno było znaleźć członków partii w tych okolicach. Państwowe władze
                  komunistyczne nie mogły zapewnić bezpieczeństwa, szczególnie po zmierzchu.

                  Istotny - w zrozumieniu przyczyn spalenia wsi - jest aspekt wyznaniowo-
                  narodowościowy. Inność wyznaniowo-etniczna Białorusinów - mieszkańców wsi
                  położonych wśród zwartego osadnictwa polskiego - budziła wrogość sąsiadów,
                  Polaków. Na tych terenach wśród Polaków dużym poparciem cieszył się ruch
                  narodowy. W aspekcie tym zawiera się również kwestia repatriacji ludności
                  białoruskiej do ZSRR, prowadzona od jesieni 1944 r. We wrześniu 1944 r. została
                  podpisana polsko-sowiecka umowa o tzw. repatriacji. Ludność białoruska miała
                  opuścić granice państwa polskiego do 15 lutego 1945 r. Dotychczas zagadnienie
                  to jest ciągle mało zbadane i niedoceniane w ocenie ówczesnej sytuacji
                  politycznej w województwie białostockim. Białorusini nie chcieli opuszczać
                  swojej ziemi, bliskich. Do końca 1945 r. na wyjazd zdecydowali się głównie
                  biedni gospodarze, także ci, którzy utracili zabudowania w wyniku wojny i
                  wydarzeń powojennych. Wyjeżdżali również przekonani komuniści, wierzący w
                  lepsze życie w ZSRR oraz osoby piastujące funkcje w okresie okupacji
                  niemieckiej - przede wszystkim sołtysi. Jednak był to znikomy (mniej niż 10%)
                  odsetek ludności białoruskiej.

                  W wyjeździe ludności białoruskiej do ZSRR były zainteresowane (chociaż w różnym
                  stopniu): polskie podziemie, państwowe władze komunistyczne i sowieckie komisje
                  repatriacyjne. Ludność znalazła się w trudnej sytuacji. Władze komunistyczne i
                  struktury podziemne chciały budować Polskę bez mniejszości narodowych. Sowietom
                  korzystne było ściągnięcie ludności ze względu na duże zniszczenia wojenne i
                  straty demograficzne, także te związane z wyjazdem ludności polskiej w ramach
                  repatriacji. Władze komunistyczne jasno określały swój cel w kwestii
                  narodowości - w Polsce mieli zostać tylko Polacy. Od roku szkolnego 1945/46
                  zaczęto likwidować szkolnictwo w języku białoruskim. Aresztowano część
                  działaczy narodowych. Na zebraniu aktywu powiatowego w Bielsku Podlaskim 28
                  lutego 1946 r. wojewoda białostocki Stefan Dybowski stwierdził, że dla
                  Białorusinów nie ma miejsca w "Polskim Państwie Narodowym". Do października
                  1945 r. sprawozdania sytuacyjne wojewody białostockiego mówiły o biernym
                  stosunku ludności białoruskiej do władz państwowych. Od listopada 1945 r. ocena
                  radykalnie się zmieniła. Zaczęto pisać o złym, a nawet wrogim ustosunkowaniu
                  się. Stosunek władz do Białorusinów zmienił się, kiedy okazało się, że bardzo
                  mała liczba tej ludności - kilkanaście tysięcy do końca 1945 r. - zdecydowała
                  się na wyjazd do ZSRR. W tych okolicznościach jednym z motywów wstępowania
                  Białorusinów do PPR była chęć przekonania władz, że są oni dobrymi, lojalnymi
                  obywatelami państwa polskiego.

                  Rezultatem małego zainteresowania Białorusinów wyjazdem do ZSRR było podpisanie
                  w Warszawie 25 listopada 1945 r. przez przedstawicieli rządu BSRR i Rządu
                  Jedności Narodowej dodatkowej umowy o przedłużeniu do 15 czerwca 1946 r.
                  rejestracji i ewakuacji ludności białoruskiej do ZSRR i polskiej z ZSRR. Strona
                  sowiecka nie była mocno zainteresowana podpisaniem tej umowy, bowiem już
                  wówczas czyniono przeszkody w wyjeździe do Polski ludności deklarującej się
                  jako Polacy.

                  Interesy podziemia antykomunistycznego w kwestii tzw. repatriacji były zbieżne
                  z poglądami rządzącej władzy. Szczególnie podziemie nurtu narodowego czyniło
                  działania w kierunku wymuszenia wyjazdu ludności białoruskiej na wschód.
                  Ludność ta była wielokrotnie grabiona, zabierano żywność, ubrania, inwentarz,
                  konie, wozy. Dochodziło do zabójstw, gwałtów. Tak było np. w Zaniach,
                  Końcowiźnie, Szpakach, Maleszach. Wielokrotnie w sprawozdaniach władz z lat
                  1945-46 powtarza się kwestia wymuszania wyjazdu Białorusinów do ZSRR poprzez
                  rabunki, zastraszanie, wypędzanie z gospodarstw. Były rozdawane ulotki, w
                  których wyznaczano dwutygodniowy termin wyjazdu. Na największą skalę takie
                  działania były odnotowywane w zachodnich częściach powiatu bielskiego i
                  białostockiego. W tej sytuacji ludność niektórych wsi samodzielnie zaczęła się
                  zbroić. W Końcowiźnie po kolejnym napadzie na początku stycznia 1946 r.
                  wprowadzono regularne 3-osobowe warty. Wartownikami byli młodzi mężczyźni.
                  Zakupiono nielegalnie broń w Surażu (strzelbę). Na podstawie dostępnych źródeł
                  można stwierdzić, że takich dobrze zorganizowanych form obrony w Szpakach i
                  Zaniach nie było. Znany jest jeden przypadek zaatakowania członka formacji
                  zbrojnej NZW rabującego mienie w Zaniach. Członek NZW Kazimierz Borkowski, po
                  aresztowaniu, w śledztwie zeznał, że w listopadzie 1946 r., kiedy wchodził po
                  drabinie na strych do znajdującego się tam gospodarza, został zaatakowany
                  siekierą i raniony w głowę.

                  W sprawozdaniach władz wojewódzkich i powiatowych z Bielska Podlaskiego i
                  Białegostoku od lutego 1946 r. pisze się o coraz większej liczbie ludności
                  białoruskiej, która wyjeżdżała do ZSRR. Proces ten nasilał się. Ogółem do ZSRR
                  wyjechało 36 388 Białorusinów (ponad 20%).

                  Również część mieszkańców spacyfikowanych wsi Zanie, Szpaki i Malesze
                  zdecydowała się na opuszczenie swojej ziemi.

                  Ważną kwestią jest personalna odpowiedzialność za spalenie tych wsi i
                  zamordowanie części ich mieszkańców. Rozkaz dla swoich podwładnych wydał
                  dowódca PAS NZW kpt. Romuald Rajs "Bury". Jak stwierdził on podczas śledztwa,
                  po swoim aresztowaniu, wykonywał rozkaz Komendanta Okręgu NZW Białystok
                  mjr. "Kotwicza". Jednak odpowiedzialność za te zbrodnie spoczywa nie tylko na
                  najwyższych dowódcach, ale również na wykonawcach ich rozkazów.

                  (Źródło: Wiesław Choruży, Spalenie wsi Zanie przez oddział PAS NZW kpt.
                  Romualda Rajsa "Burego")

                  kamunikat.net.iig.pl/www/czasopisy/bzh/18/18art_choruzy.htm
                • h.olender ani jednego Murzyna ! 21.11.03, 14:01
                  kisiel33 napisał:

                  > Rok 1987.
                  > MO w woj. białostockim
                  > pochodzenie katolickie 23%
                  > pochodzenie prawosławne 68%

                  Według moich danych statystycznych w MO służyło 100% Polaków, i ani jednego
                  Murzyna. Potwierdza to znaną prawdę o nadzwyczajnej tolerancyjności Murzynów.
                  • szczerbiec1 Podlasie=RPA? 26.01.04, 20:53
                    W RPA też wybierano przede wszystkim mniejszość do zduszenia większości.Do
                    przemyślenia.... .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka