Dodaj do ulubionych

Wybredna 3-latka

IP: *.euv-frankfurt-o.de 24.10.08, 14:39
Moja 3-letnia córeczka od września chodzi do przedszkola i do dziś zaledwie
kilka razy spróbowała obiadu, tzn. zjadła kilka łyżek zupy, drugie dania
praktycznie nie rusza. Pierwsze 3 tygodnie w ogóle były ciężkie - chodziła z
płaczem (tylko rano) potem już była zadowolona. Nie spodziewałam się, że te
pierwsze tygodnie będą takie ciężkie, bo do tej pory była z nianią i była
przyzwyczajona, że ktoś inny się nią zajmuje.
Na początku poprosiłam Panie w przedszkolu, aby zachęciły Małą do jedzenia i
to był chyba mój błąd - zaczęła rano po przebudzeniu płakać, że panie będą
kazały jej jeść i nie chciała iść do przedszkola (Panie jej nie zmuszały,
zachęcały, chciały pokarmić). Udało mi się córeczkę przekonać, że nikt jej nie
będzie kazał jeść, już bardzo chętnie chodzi do przedszkola, ale nadal nie
chce jeść obiadu. Czasami zdarza się nadal od razu po przebudzeniu powiedzieć:
Mamo, ale ja nie będę jadła ani zupy ani drugiego dania.
Śniadania i podwieczorki w tym przedszkolu przygotowują rodzice i zawsze, to
co córeczce dam do przedszkola to wszystko zje. Mała często mówi: Mamusiu ja
będę jadła tylko to, co mi zrobisz.
Zastanawiam się, czy problemem nie są też godziny posiłków: śniadanie w
przedszkolu o 9.15 i obiad o 12.00. Postanowiłam trochę z tymi godzinami
poeksperymentować i dziś dałam śniadanie o 7.30 w domu, na 9.15 tylko mały
jogurcik. Dodam, że wczoraj o 16.30 córeczka po przyjściu była bardzo głodna i
zjadła cały talerz zupy w domu (taka sama jak w przedszkolu)i do tego barszcz,
którego nigdy za bardzo nie lubiła. Prawie zawsze jest tak, że koło 17 jest
bardzo głodna i chce jeść obiadek. Ogólnie postanowiłam - z ciężkim sercem -
nie dawać jej obiadu w domu, aby nie przyzwyczajać jej, że jak nie zje w
przedszkolu to zje w domu.
Już naprawdę nie wiem, co robićsad. Może już nic nie mówić na temat obiadów? I
próbować dawać pożywne śniadanie w domu, aby bardziej zgłodniała do obiadu?
Córeczka ogólnie zawsze była wybredna, boi się spróbować nowości, ale swoje
ulubione dania, w domu je bez problemu, a w przedszkolu nawet nie spróbuje. Co
prawda widzę też małą poprawę, bo zaczyna próbować nowe rzeczy, ale bardzo
mnie stresuje, że nie je obiadów, bo są naprawdę bardzo smaczne.
Rozmawiałam z panią w przedszkolu i ona już nie wie, co zrobić i twierdzi, że
trzeba dać sobie spokój, przeczekać.
Dziękuję z góry za radę i pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • aleksandra.kolota Re: Wybredna 3-latka 31.10.08, 16:29
      Zmiana otoczenia jest dla dziecka sytuacją stresującą. Pani córka
      potrzebuje czasu, aby zaaklimatyzować się w nowym, przedszkolnym,
      środowisku. Proszę się nie stresować, lecz uzbroić w cierpliwość, a
      na pewno sytuacja ulegnie poprawie.
      • taormina Re: Wybredna 3-latka 13.11.08, 14:03
        U nas z jedzeniem w przedszkolu było podobnie. Madzia na początku
        nie chciała nic ruszyć, na śniadanie tylko chleb z masłem, obiad -
        czasem jakaś zupka, jeśli jej podeszla, nie jadła podwieczorku. W
        dodatku rozchorowała się i we wrześniu chodziła tylko 10 dni do
        przedszkola. W tym czasie pozostałe dzieci już się "rozjadły" i
        rozsmakowały w przedszkolnym jedzeniu, także kiedy Madzia przyszła w
        październiku to bardzo odstawała od reszty.

        Muszę jeszcze wyjaśnić, że nie jest typowym niejadkiem, ani typowym
        dzieckiem jeśli chodzi o żywienie. Nie lubi zbytnio słodyczy i
        oprócz czekolady w małych ilościach i czasem herbatników nie je ani
        drożdżówek, ani pączków, budyniów, kisielów itp. Nie przepada w
        ogóle za słodkim smakiem na obiad, czyli za naleśnikami, pierogami z
        owocami itd. Jest zdecydowanie mięsożerna.

        To jest pokłosie naszej domowej diety - jemy mało słodyczy, a ja nie
        lubię słodkiego na obiad i bardzo rzadko gotuję (np. tylko 2
        naleśniki dla męża co jakiś czaswink)) Nie wiem czy to dobrze czy
        źle...

        Tak czy inaczej przed około tygodniem wszystko zaczęło się zmieniać -
        zaczęła w przedszkolu zjadać wszystkie zupy (w tym nielubiany dotąd
        barszcz, grochową, fasolową), drugie dania włącznie z niechcianymi
        dotąd ziemniakami (w domu jadała chętnie tylko ryż, kasze i chleb),
        a co najlepsze - dania, których nie rusza w domu - naleśniki,
        pierogi itp.

        Mówi, że w przedszkolu są pyszne, a w domu nie wink
        Jakoś to zniosę smile)))))
        Widzę, że się najada, bo po przyjściu z przedszkola nie chce juz
        domowego obiadu, które i tak gotuję, albo dziubnie trochę i traci
        zainteresowanie.

        Myślę, że Twoja córka potrzebuje więcej czasu, zwłaszcza jeśli tak
        przeżywała/przeżywa przedszkolne rozstania z Tobą. U nas nie było
        tego problemu, a i tak "rozjadła" się dopiero po 2 miesiącach.
        Ale masz rację - strasznie się to przeżywa, nie sądziłam, że aż tak.
        Zdarzało mi się płakać po kryjomu, kiedy słyszałam, że moje dziecko
        praktycznie jedyne nic nie zjadło, chodzi głodne, gdy widziałam jej
        zestresowaną minkę... Na szczęście mamy to już za sobą.
        Trzymaj się, głowa do góry! Będzie dobrze!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka