Moja 3-letnia córeczka od września chodzi do przedszkola i do dziś zaledwie
kilka razy spróbowała obiadu, tzn. zjadła kilka łyżek zupy, drugie dania
praktycznie nie rusza. Pierwsze 3 tygodnie w ogóle były ciężkie - chodziła z
płaczem (tylko rano) potem już była zadowolona. Nie spodziewałam się, że te
pierwsze tygodnie będą takie ciężkie, bo do tej pory była z nianią i była
przyzwyczajona, że ktoś inny się nią zajmuje.
Na początku poprosiłam Panie w przedszkolu, aby zachęciły Małą do jedzenia i
to był chyba mój błąd - zaczęła rano po przebudzeniu płakać, że panie będą
kazały jej jeść i nie chciała iść do przedszkola (Panie jej nie zmuszały,
zachęcały, chciały pokarmić). Udało mi się córeczkę przekonać, że nikt jej nie
będzie kazał jeść, już bardzo chętnie chodzi do przedszkola, ale nadal nie
chce jeść obiadu. Czasami zdarza się nadal od razu po przebudzeniu powiedzieć:
Mamo, ale ja nie będę jadła ani zupy ani drugiego dania.
Śniadania i podwieczorki w tym przedszkolu przygotowują rodzice i zawsze, to
co córeczce dam do przedszkola to wszystko zje. Mała często mówi: Mamusiu ja
będę jadła tylko to, co mi zrobisz.
Zastanawiam się, czy problemem nie są też godziny posiłków: śniadanie w
przedszkolu o 9.15 i obiad o 12.00. Postanowiłam trochę z tymi godzinami
poeksperymentować i dziś dałam śniadanie o 7.30 w domu, na 9.15 tylko mały
jogurcik. Dodam, że wczoraj o 16.30 córeczka po przyjściu była bardzo głodna i
zjadła cały talerz zupy w domu (taka sama jak w przedszkolu)i do tego barszcz,
którego nigdy za bardzo nie lubiła. Prawie zawsze jest tak, że koło 17 jest
bardzo głodna i chce jeść obiadek. Ogólnie postanowiłam - z ciężkim sercem -
nie dawać jej obiadu w domu, aby nie przyzwyczajać jej, że jak nie zje w
przedszkolu to zje w domu.
Już naprawdę nie wiem, co robić

. Może już nic nie mówić na temat obiadów? I
próbować dawać pożywne śniadanie w domu, aby bardziej zgłodniała do obiadu?
Córeczka ogólnie zawsze była wybredna, boi się spróbować nowości, ale swoje
ulubione dania, w domu je bez problemu, a w przedszkolu nawet nie spróbuje. Co
prawda widzę też małą poprawę, bo zaczyna próbować nowe rzeczy, ale bardzo
mnie stresuje, że nie je obiadów, bo są naprawdę bardzo smaczne.
Rozmawiałam z panią w przedszkolu i ona już nie wie, co zrobić i twierdzi, że
trzeba dać sobie spokój, przeczekać.
Dziękuję z góry za radę i pozdrawiam!