Dodaj do ulubionych

wzajemneprzyciąganie czy nie

03.04.10, 18:31
Wenus jego w Skorpionie w 12 domu trygon jej Maras w Rybach w 8 domu (orb 2 st)
i jednocześnie jej Mars w kwadracie do jego Wenus ( orb 3 st).

Światła (jego Słonce i jej Księżyc są w koniunkcji a jeszcze do tego podwójny nelson:
jego Wenus kon. jej Księzyc i jego Księzyc opozycja jej Wenus.
Czy to może być wzajemne przyciąganie czy jednostronne? Jak to się może przejawiać w ich wzajemnych stosunkach?
Obserwuj wątek
    • jasmina.0 Re: wzajemneprzyciąganie czy nie 03.04.10, 18:34
      jasmina.0 napisała:

      > Wenus jego w Skorpionie w 12 domu trygon jej Maras w Rybach w 8 domu (orb 2 st
      > )
      > i jednocześnie jej Mars w kwadracie do jego Wenus ( orb 3 st).
      >
      ------------
      oczywiście miało być Mars w Rybach i dalej:
      jego Mars w Wadze w kwadracie do jej Wenus w Raku.
    • tomasz.stapor Re: wzajemneprzyciąganie czy nie 03.04.10, 19:18
      > Czy to może być wzajemne przyciąganie czy jednostronne?

      Myślę, że czegoś takiego nie wywnioskujesz na podstawie informacji, które podałaś. Sugeruję by sprawdzić:

      1. Na jakie domy w naszym horoskopie urodzeniowym padają domy z horoskopu partnera. Działanie partnera na nas wydaje się być tym silniejsze im więcej jego planet wypada w naszych domach kątowch.

      2. Im więcej elementów osobistych naszego horoskopu jest zaangażowanych w daną relację poprzez aspekt z planetą partnera, tym bardziej partner na nas działa.

      Pzdr.
      • jasmina.0 Re: wzajemneprzyciąganie czy nie 04.04.10, 09:52
        A my na partnera?
        • tomasz.stapor Wzajemne przyciąganie czy nie? 04.04.10, 15:33
          jasmina.0 napisała:
          > A my na partnera?

          Jaśmina, zrób tak:

          1. Policz ile planet Twojego horoskopu wypada na domy kątowe partnera, a ile jego planet na Twoje domy kątowe. Planety na osiach policz podwójnie. Potem porównaj te dwie wartości. Osoba, której więcej planet wypada na domy kątowe drugiego horoskopu wydaje się działać na tę drugą osobą silniej, tzn. silniej angażuje najważniejsze obszary życia drugiej osoby.

          Podobnie patrz na koniunkcję. Zgłosiła się kiedyś do mnie kobieta, której nowy romans opierał się jedynie na partnerskiej koniunkcji Słońca z Księżycem w Wodniku, która wypadała na jej Ascendencie. Pomyśl sobie, jak wielki to miało na nią wpływ, jak bardzo przez ten związek się zmieniała, jak ją to mocno witalnie energetyzowało. To zupełnie inaczej, gdyby taka koniunkcja wypadła w obrębie jej VI domu, gdzie to zamanifestowałoby się znacznie słabiej.

          2. Zlicz wszystkie aspekty partnerskie do planet osobistych w jednym i drugim horoskopie. Partner, którego więcej planet osobistych jest zaangażowanych w daną relację wydaje się więcej o tym myśleć, więcej to odczuwać niż drugi.

          ***

          Zwróć uwagę, że są to dwie techniki, które mówią o czym innym: domy kontowe mówią, jakie faktyczne fizyczne zmiany będzie wywoływała ta relacja. Z kolei ta druga metoda, gdzie zlicza się aspekty do planet, mówi o stanach emocjonalnych.

          I jeszcze jedno, nie ma sztywnych reguł. Nawet u Lilli tworzy reguły, które potem nagina do swoich interpretacyjnych potrzeb. Tak jest w całej astrologii. Zaręczam Ci, że wszystko do rozgryzienia tego już masz, teraz wiele zależy od tego, czy jesteś gotowa wydać werdykt.

          Pozdrawiam
          Tomasz
      • princesswhitewolf Re: wzajemneprzyciąganie czy nie 04.04.10, 12:06
        tomasz.stapor napisał: Działanie partnera na nas wydaje się być
        tym silniejsze im więcej jego planet wypada w naszych domach kątowch.


        Niby tak, ale w relacjach partnerskich. W realu jednak nie sprowadza
        sie to tylko do tego. Sa magiczne pieknosci czy czarodziejscy amanci
        w jakich "pol szkoly" sie podkochuje, tudziez a zapewne pol szkoly
        nie ma planet w ich domach kontowych. To samo dotyczy celebrytow za
        jakimi piszcza panienki za koncertach.
        Jest jednostronna milosc- jest. Silne toz jest uczucie- a jakze!
        Ilez to sie trulo dla Johna Lennona he he...

        Czy te osoby maja cos niezwyklego w ich horoskopie co sprawia ze
        panienki majtki przez glowe sciagaja nawet nie zamieniwszy z nimi
        slowa? Niekoniecznie. Czasem sa to zupelnie przecietne radixy jakie
        realizuja sie w zyciu osobistym jako zupelnie przecietne "chlopoki"
        o jakich niebawem subkultura zapomni.
        Ot misje maja takich "wysysaczy serc" na jakis czas.
        • princesswhitewolf Re: wzajemneprzyciąganie czy nie 04.04.10, 12:07
          *kątowych

          rany boskie jak ja pisze...
        • tomasz.stapor Sygnifikatory sławy i popularności 04.04.10, 15:42
          princesswhitewolf napisała:
          > Czy te osoby maja cos niezwyklego w ich horoskopie co sprawia ze
          > panienki majtki przez glowe sciagaja nawet nie zamieniwszy z nimi
          > slowa? Niekoniecznie.


          Wilczyco, przede wszystkim należy dokładnie zrozumieć pytanie, a gdy go nie rozumiemy dopytywać tak długo aż będziemy w stanie do pytania przyporządkować sygnifikator sprawy. Piszę o tym gdyż widzę, że przenosisz temat w zupełnie inny obszar, który dotyczy sławy i popularności, a nie analizy wzajemnego przyciągania partnerskiego.

          Co do Twojego pytania, to od kilku lat obserwuje działanie Wenus w koniunkcji ze Słońcem w horoskopach kobiet. One wydają się być bardzo piękne i są w stanie oczarować wielu mężczyzn. Jeżeli nie ma takiego aspektu, to nie wszystko stracone. W progresjach to się zwykle w ciągu życia schodzi, a wtedy kobiety fajne są, wabią, pachną, fryzurę zmieniają, aż miło na to patrzeć...

          Pozdrawiam
          Tomasz
    • princesswhitewolf Re: Zamulenie 04.04.10, 12:00
      CO do jednostronnosci:

      Ja mysle jasminko ze synastria jest wazna tylko jesli mowimy o
      jakies relacji partnerskiej.
      W przypadku zakochania w koledze ze studiow, czy z pracy, jaki w
      ogole o niczym nie wie i traktuje nas jak "Znajoma" czy kolezanke to
      czesto przyczyna tego ze Ona go kocha, a on nawet o tym nie wie jest
      ukryta w JEJ i tylko JEJ horoskopie- tranzyty i tendencje radixu. Ot
      Neptun moze czy cosik innego ja zdziebko zamulil i wzdycha, a on w
      ogole nie jest zainteresowany i bogu ducha winny zyje innym swiatem.
      Wtedy najczesciej tylko jego powierzchownosc i jej wobrazenie jaki
      to on jest ( niz jaki faktycznie jest) jest przyczyna takowego
      zadurzenia.
      W synastrii zapewne sa to dorobe czynniki wywolawcze ze costam u
      NIEGO w radixie jej zablyslo ja przymulilo. Moze byc to drobna
      kwestia z jakiej za 10 lat bedzie sie smiala.
      • invisible7 Re: Zamulenie 04.04.10, 19:13
        Oj, niekoniecznie są to drobne czynniki. Może byc tak, że synastria i
        oddziaływania prognostyczne (tranzyty, progresje) są na tyle silne, że u kogoś
        innego sygnalizowałyby miłość jego życia. Natomiast wystarczy, że nieszczęśliwie
        i w tajemnicy zakochany/a delikwent/ka ma Wenus i Marsa w 12 domu, a do tego w
        opozycji z Neptunem, to praktycznie żadne uczucie nie ma szans się ujawnić i
        przerodzić w związek. Żeby nie było - piszę z autopsji smile
        • jasmina.0 Re: Zamulenie 04.04.10, 20:40
          invisible7 napisała:

          > Oj, niekoniecznie są to drobne czynniki. Może byc tak, że synastria i oddziaływania prognostyczne (tranzyty, progresje) są na tyle silne, że u kogoś innego sygnalizowałyby miłość jego życia. Natomiast wystarczy, że nieszczęśliwie i w tajemnicy zakochany/a delikwent/ka ma Wenus i Marsa w 12 domu, a do tego w opozycji z Neptunem, to praktycznie żadne uczucie nie ma szans się ujawnić i przerodzić w związek. Żeby nie było - piszę z autopsji smile
          ------------------------
          No chyba masz rację - nie bardzo się ujawnia ani z jednej ani drugiej strony- on ma Wenus i Neptuna w 12-tym a ona bardzo skryta z trzema planetami w 12-tym.
          Nie wiem czy to się w ogóle ujawni czy będą tak w skrytości o sobie myśleć (a może nie). Tak na marginesie w synastrii 8 podwójnych nelsonów planet osobistych.
          Dlatego pytam czy to działa wzajemnie czy jak princeska napisała jedno jest zamulone a drugie nie.
          A może jakieś tranzyty mogłyby tu zadzialać jakoś "właściwie"?
          • princesswhitewolf Re: Zamulenie 04.04.10, 21:07
            jasmina.0 napisała: A może jakieś tranzyty mogłyby tu zadzialać
            jakoś "właściwie"?


            Czasem czlowiek musi takie "zamulenie" bez happy endu przezyc. A
            czasem bez wstepnej fazy "zamulenia" postaje fajny zwiazek jaki
            prowadzi do malzenstwa. Roznie bywa.smile Ot los...
        • princesswhitewolf Re: Zamulenie 04.04.10, 21:05
          invisible7 napisała:
          w tajemnicy zakochany/a delikwent/ka ma Wenus i Marsa w 12 domu, a
          do tego w opozycji z Neptunem, to praktycznie żadne uczucie nie ma
          szans się ujawnić i przerodzić w związek. Żeby nie było - piszę z
          autopsji smile


          do czasu, do czasu.... Na kazdego przychodzi i szczesliwsza porasmile

          czasem drobne, bo obiekt fascynacji jest iluzyjny. Widzimy cos w
          osobie czego on nie ma w sobie. Kochamy sie w wyobrazeniu naszym
          danej osoby, a nie w ich realnych cechach. A Czasami nie drobne...
          elementy Roznie bywa
      • jasmina.0 Re: Zamulenie 04.04.10, 21:14
        Princesswhitewolf napisała:
        > Ja myślę jasminko ze synastria jest wazna tylko jeśli mówimy o
        jakies relacji partnerskiej.
        -------------------
        To dla mnie na tym etapie nauki to ważna informacja jest.

        > CO do jednostronnosci:
        > Wtedy najczesciej tylko jego powierzchownosc i jej wobrazenie jaki
        > to on jest ( niz jaki faktycznie jest) jest przyczyna takowego
        > zadurzenia. W synastrii zapewne są to dorobe czynniki wywoławcze ze costam u NIEGO w radixie jej zablyslo ja przymulilo. Moze byc to drobna kwestia z jakiej za 10 lat bedzie sie smiala.
        -------------------------
        Nie zgodziłabym się do końca z Tobą.Znam osobę, która coś sobie wymyśliła, zamuliło ją ma maxa, wyobrażala go sobie na rózne sposoby i (przyszedł chyba jakiś tranzyt) - on z kolegi stał się jej partnerem i są ze sobą już długi czas i chyba nawet on jest teraz bardziej zamulony na jej punkcie niż ona na jego.
        Mało tego znam parę takich par, a teraz tak sobie patrzę na ich synastrie i patrzę.
        Wynikało by z tego, że jednak jakieś symptomy w synastrii są zapisane, a tranzyty być może wyzwalają jakąś reakcję(tak to widzę)
        No bo jeśli w synastrii nie ma NIC to myślę, że związek ma mniejsze szanse powstać niż jak coś jest.
        Ale może się mylę.


        • princesswhitewolf Re: Zamulenie 04.04.10, 23:07
          > jasmina.0 napisała: No bo jeśli w synastrii nie ma NIC to
          myślę, że związek ma mniejsze szanse powstać niż jak coś jest.


          to nie jest takie proste. Nie ma ZADNEJ gwarancji ze 2 osoby z
          swietna synastria beda do siebie lgnac. Oj ile ja takich wolnych
          osob poznalam ze soba i ile usilowalam wyswatac smile Bylo to kiedys
          moja pasja- mieli swietne synastrie, ale.... nie iskrzylo!(. Etap
          swatania mi juz przeszedlsad
          (No dobra, sama sie wyswatalam skutecznie na podst synastrii)

          jak rowniez:
          Nie ma tez zadnej gwarancji ze 2 osoby z ledwo co wspolnymi
          aspektami (chocby negatywnymi) sie mina. Znam malzenstwa jakie
          trwaja i wcale sie nie maja jakos ZLE mimo ze malo u nich
          jakichkolwiek scislych aspektow.
          Dlaczego? Niektorzy maja w przeznaczeniu zwiazki takie nieco"obok",
          nie do konca o idealnym porozumieniu.Podam ci przyklad jakie sa inne
          czynniki wynikajace. Mam kolezanke jaka ma wlasnie mezem niewielka
          iloscia scislych aspektow. W swoim radixie taka luzna z Uranem w 7
          dmy domu i ma Ksiezyc w Wodniku. Kobitka ceni sobie fakt, iz meza w
          domu nie ma ciagle bo pracuje "w trasie". Ona lubi swoja
          niezaleznosc. Malzenstwo przetrwalo juz ok 12 lat i ma sie dobrze...

          Czasem czy kogos zamuli czy nie widac w tranzytach danej osoby, a
          wcale nie widac w synastrii z obiektem zamulenia. Gdybys widziala
          moja synastrie z pewnym kolega do jakiego wzdychalam majac 15-17
          lat. Naprawde nic nadzywczajnego, malo co scislego....Kolega
          dowiedzial sie po latach jak go w necie spotkalam. Dziekuje Bogu ze
          moje modliwy wtedy sie nie spelnily he he

          > Nie zgodziłabym się do końca z Tobą.Znam osobę, która coś sobie
          wymyśliła, (...)ona na jego.


          ja pisalam wczesniej o jednostronnych uczuciach a nie
          dwustronnych.Fakt ze dwustronne istnieja nie dowodzi ze jednostronne
          nieistnieja...
      • aarvedui Re: Zamulenie 05.04.10, 20:28
        princesswhitewolf napisała:

        > CO do jednostronnosci:
        >
        > Ja mysle jasminko ze synastria jest wazna tylko jesli mowimy o
        > jakies relacji partnerskiej.
        > W przypadku zakochania w koledze ze studiow, czy z pracy, jaki w
        > ogole o niczym nie wie i traktuje nas jak "Znajoma" czy kolezanke to
        > czesto przyczyna tego ze Ona go kocha, a on nawet o tym nie wie jest
        > ukryta w JEJ i tylko JEJ horoskopie- tranzyty i tendencje radixu.

        no tak, aczkolwiek można sobie jakoś sprawdzić perspektywy, a najlepiej niech to
        robi ktoś inny, bo na nóż-widelec jest sie właśnie pod wpływem tranzytu neptuna,
        plutona, czyli w perspektywie przerobienia eksplozji/iluzji uczuć i pożądań.

        niestety wiele osób uważa, że miłość erotyczna może być jednostronna czy
        nieszczęśliwa.
        ja uważam, że wtedy mamy do czynienia ze zwykłymi problemami
        uczuciowo-umysłowymi, JEDNEJ osoby.
        miłość wymaga dwóch osób (poza miłością własną wink ), kiedy jest jednostronna, to
        już miłość nie jest.
    • foudre Re: wzajemneprzyciąganie czy nie 04.04.10, 21:45
      Ja myślę, że synastria pokazuje "pole energetyczne" dwojga (lub
      więcej) ludzi. Możemy sprawdzić sobie horoskop porównawczy z
      sąsiadem, którego jakoś dziwnie nie lubimy, i ten horoskop powinien
      zobrazować ów dziwny brak sympatii. A przecież jakiejś szczególnej
      relacji z sąsiadem nie tworzymy, ot po prostu jedna z setek osób,
      które nas otaczają i z każdą z nich tworzymy jakąś relację. Wydaje
      mi się, że kompozyt jest właśnie takim horoskopem dla pary, kiedy
      już jesteśmy z kimś w dwustronnej relacji.
      Co do dwustronności relacji - ona zawsze jest dwustronna, jeśli już
      dwoje ludzi się zna. Ale chyba rzadko się zdarza, aby ludzie mieli
      do siebie identyczne uczucia, nawet jeśli w horoskopie występują
      podwójne nelsony; w wymienionym przypadku jego Wenus (przyjemność)
      współgra z jej działaniami (Mars), a zarazem jej Wenus (przyjemność)
      jakoś nie po drodze z jego działaniami (Mars). Nie jestem pewna,
      czyj jest Mars, a czyja Wenus, bo chyba dwa razy napisałaś to samo.
      Wzajemność niby jest, a przecież nie są to te same uczucia u każdej
      ze stron. Aha, wbrew pozorom kwadratura Marsa i Wenus w synastrii
      może być badziej iskrząca niż trygon tych dwóch planet.
      • jasmina.0 Re: wzajemneprzyciąganie czy nie 04.04.10, 22:16
        foudre napisała:

        > Co do dwustronności relacji - ona zawsze jest dwustronna, jeśli już dwoje ludzi się zna. Ale chyba rzadko się zdarza, aby ludzie mieli do siebie identyczne uczucia, nawet jeśli w horoskopie występują podwójne nelsony;
        ------------------
        Zgadzam się - w końcu w dzisiejszej cywilizacji spotkanie Romea i Julii graniczy chyba z cudem.

        > w wymienionym przypadku jego Wenus (przyjemność) współgra z jej działaniami (Mars), a zarazem jej Wenus (przyjemność) jakoś nie po drodze z jego działaniami (Mars). Nie jestem pewna, czyj jest Mars, a czyja Wenus, bo chyba dwa razy napisałaś to samo.
        ------------------
        Tak napisałam to samo ale w drugim poscie poprawiłam się:
        Miało być:
        trygon - jego Wenus jej Mars
        kwadrat - jego Mars jej Wenus
        Czyli jak piszesz jego Wenus(przyjemność) współgra z jej działaniami (Mars) a jej Wenus (przyjemność)nie po drodze z jego działaniami (Mars). Czyli jakoś jednak się rozmijają? W swoich oczekiwaniach czy w postrzeganiu tej drugiej osoby. Czy może w jednym i drugim?

        > Wzajemność niby jest, a przecież nie są to te same uczucia u każdej ze stron.
        -------------------------------
        A czyja Wenus jest bardziej zaangażowana ( uczuciowo, emocjonalnie) w tej sytuacji?

        Aha, wbrew pozorom kwadratura Marsa i Wenus w synastrii może być badziej iskrząca niż trygon tych dwóch planet.
        -------------------------------------
        Ale chyba kwadratura jego Wenus do jej Marsa a nie odwrotnie. Czy przy tej kwadraturze nie ma to znaczenia czyj Mars a czyja Wenus?
        • foudre Re: wzajemneprzyciąganie czy nie 04.04.10, 22:40
          "w końcu w dzisiejszej cywilizacji spotkanie Romea i Julii
          graniczy chyba z cudem."
          - Moim zdaniem, Julia i Romeo też mieli
          do siebie jednak trochę inne uczucia, pomimo że była to wielka
          wzajemna miłość. Chodzi mi o odcienie tych uczuć.
          "trygon - jego Wenus jej Mars; kwadrat - jego Mars jej
          Wenus"
          - Ja bym tego aż tak nie rozdrabniała, kto kogo i
          dlaczego, tym bardziej że to jest podwójny nelson. W skrócie - kiedy
          ona zaczyna grę wstępną, to on jest wniebowzięty; a kiedy on
          zaczyna, to ona ma jakieś obiekcje, np. "kurcze, nie zdążyłam
          wydepilować nóg" wink
          • jasmina.0 Re: wzajemneprzyciąganie czy nie 04.04.10, 22:51
            foudre napisała:

            >"trygon - jego Wenus jej Mars; kwadrat - jego Mars jej
            > Wenus"
            - Ja bym tego aż tak nie rozdrabniała, kto kogo i
            > dlaczego, tym bardziej że to jest podwójny nelson. W skrócie - kiedy ona zaczyna grę wstępną, to on jest wniebowzięty; a kiedy on
            > zaczyna, to ona ma jakieś obiekcje, np. "kurcze, nie zdążyłam
            > wydepilować nóg" wink
            -------------------
            Świetne.
            Kurczę - tak to oni w życiu się nie "zejdą" bo w tej synastrii pełno takich podwójnych rozmijających się nelsonów tj. np.jego Wenus koniunkcja jej Księżyc i jej Księżyc opozycja jego Wenus.Taka ta synastria jest.
            Ale mentalne porozumienie chyba jest - jego Merkury koniunkcja jej Księżyc i jego Księżyc trygon jej Merkury.

            • jasmina.0 Re: wzajemneprzyciąganie czy nie 04.04.10, 22:58
              jasmina.0 napisała:


              > podwójnych rozmijających się nelsonów tj. np.jego Wenus koniunkcja jej Księżyc i jej Księżyc opozycja jego Wenus.Taka ta synastria jest.
              -------------
              co ja za głupoty dziś wypisuję ( trzeźwa jestem!!!!!)

              >1. Jego Wenus kon jej Księżyc
              2. Jego Księżyc opozycja jej Wenus
              • princesswhitewolf Re: wzajemneprzyciąganie czy nie 04.04.10, 23:38
                >jasmina.0 napisała: 1. Jego Wenus kon jej Księżyc
                2. Jego Księżyc opozycja jej Wenus


                zwroc tez uwage jak sa aspektowane te planety bo pamietaj ze kwadrat
                czy opozycja tychze planet to rowniez kwadrat do tej drugiej w
                horoskopie partnera. Nelsonki ladnie dzialaja o ile nie sa te
                planety jakos szczegolnie nieharmonijnie aspektowane u obojga

                Np. Znam 2 osoby jakie maja podwojnego nelsona Slonce- Ksiezyc. I to
                scisle! A ze jeden z tych osobnikow ma powaznie pokaleczony Ksiezyc
                na szczycie polkrzyza to efekt wcale nie byl taki ze ta druga osoba
                go lubila. Jej slonce padalo na jego Ksiezyc czyli szczyt jego
                polkrzyza. No i jakby mogla to by zatlukla gada tak ja wnerwial...
                Na tyle sie zdal nelson...
            • foudre Re: wzajemneprzyciąganie czy nie 04.04.10, 23:07
              No ale podwójny nelson Wenus/Mars nie mówi przecież o rozmijaniu. To
              że nie wydepilowała nóg, nie znaczy, że się rozminą, znaczy tylko,
              że będzie miała lekki dyskomfort big_grin Co do pytania, czy dana relacja
              zaistnieje, to sprawdziłabym kompozyt - jeśli jest nijaki, brak w
              nim wyrazistości (stellum, planety na osiach, itp.), to pomimo
              silnej chemii nic z tego może nie być. Aha, sprawdziłabym także
              aspekty planet osobistych do midpunktów Słońce / Księżyc i do
              punktów werteks.
              • jasmina.0 Re: wzajemneprzyciąganie czy nie 05.04.10, 16:05
                foudre napisała:

                Co do pytania, czy dana relacja
                > zaistnieje, to sprawdziłabym kompozyt - jeśli jest nijaki, brak w
                > nim wyrazistości (stellum, planety na osiach, itp.), to pomimo
                > silnej chemii nic z tego może nie być. Aha, sprawdziłabym także
                > aspekty planet osobistych do midpunktów Słońce / Księżyc i do
                > punktów werteks.
                -----------------------------------
                Jej werteks sekstyl jego kon asc/Neptun i jego werteks kon jej Słońce.
                Midipunktow nie sprawdzałam - sprawdzę - dzięki.
      • princesswhitewolf Re: wzajemneprzyciąganie czy nie 04.04.10, 23:13
        foudre napisała: Możemy sprawdzić sobie horoskop porównawczy z
        sąsiadem, którego jakoś dziwnie nie lubimy


        a co z moim notorycznym przestawianiem sobie ludzi swego czasu na
        podstawie synastrii? Eh te podwojne nelsony, eh te znalezione
        trygony! I kurrrcze nic! Zadna z par nie zaprzyjaznila sie nawet
        trwale. Pogadali pogadali bo Renia zaprosila raz piaty dziesiaty...
        i poszli dalej osobno
        • jasmina.0 Re: wzajemneprzyciąganie czy nie 05.04.10, 16:10
          princesswhitewolf napisała:

          Eh te podwojne nelsony, eh te znalezione trygony! I kurrrcze nic! Zadna z par nie zaprzyjaznila sie nawet trwale. Pogadali pogadali bo Renia zaprosila raz piaty dziesiaty... i poszli dalej osobno.
          ---------------
          Tak też może być - nie twierdzę, że super synastria prowadzi zaraz do miłości i czegos więcej. Moze to być relacja np. przyjacielska lub po prostu dwoje ludzi się lubi i lubi z soba rozmawiać.

          Ale lubie sobie podrazyc temat i poobserwowac jak to sie ma do tego co jest w sznastrii.
    • foudre Re: wzajemneprzyciąganie czy nie 05.04.10, 08:54
      Zawsze wychodzimy od horoskopu natalnego.
      Tak jak pisała Princess - jeśli panna ma Księżyc w Wodniku, do tego
      np. Wenus w kwadracie do Urana - to nie chce bardzo ścisłego
      związku. Oczywiście, "przyjdzie kryska na matyska" i pod wpływem
      jakiegoś np. tranzytu Saturna czy Jowisza wyjdzie za mąż, lecz jakoś
      tak dziwnie (tzn. nieświadomie) się złoży, że mąż będzie cały czas w
      rozjazdach, a ona zachowa swoją upragnioną swobodę. Jeśli spotka
      kogoś, kto będzie miał np. Plutona na jej Wenus albo stellum w jej
      VIII domu - aspekty skądinąd bardzo namiętne i mające ogromną siłę
      przyciągania - taka panna zwieje, gdzie pieprz rośnie i będzie
      wspominać ten związek traumatycznie. Tymczasem silne Skorpiony
      oczekują właśnie takich związków - namiętnych i przemieniających.
      Wszystko tak naprawdę zaczyna się i kończy w horoskopie natalnym.
      Wiele lat temu spotkałam kogoś, wspaniała synastria, wspaniały
      kompozyt. Ale zwiał. Nie wiedziałam dlaczego, on zresztą też nie
      wiedział. Jego Chiron był na moim ascendencie, mój Chiron był na
      jego ascendencie (w kompozycie siłą rzeczy tak samo - Chiron w
      zerowej koniunkcji z ascendentem). Temat cierpienia i temat
      uzdrawiania bardzo podkreślony. Tranzytowy Chiron z mojego natalnego
      półkrzyża (Satun/Uran/Chiron) utworzył wielki krzyż, więc miałam
      sobie pocierpieć, co zresztą na koniec uzdrowiło całe moje podejście
      do związków. On jednak nie przechodził takiego tranzytu i postanowił
      jednak... nie cierpieć, więc zwiał smile
      Zrobienie horoskopu porównawczego jest nieprawdopodobnie
      skomplikowane - bierzesz pod uwagę 2 horoskopy natalne, 2 horoskopy
      progresywne, tranzyty do horoskopu natalnego i tranzyty do horoskopu
      progresywnego, wzajemne aspekty porównawcze, kompozyt, kompozyt
      progresywny... Na pewno jeszcze o czymś zapomniałam smile
      • jasmina.0 Re: wzajemneprzyciąganie czy nie 05.04.10, 16:18
        foudre napisała:

        > Zrobienie horoskopu porównawczego jest nieprawdopodobnie
        > skomplikowane - bierzesz pod uwagę 2 horoskopy natalne, 2 horoskopy progresywne, tranzyty do horoskopu natalnego i tranzyty do horoskopu progresywnego, wzajemne aspekty porównawcze, kompozyt, kompozyt progresywny... Na pewno jeszcze o czymś zapomniałam :
        ------------------------------------
        Wiem, wiem.Ale od czegos trzeba zacząć.

        W tym przypadku kompozyt jest myślę, że fajny - taki romantyczno-seksowny np. Pluton w zerowej kon na Wenus.ASC w kon z Merkurym i tenże w kon z Jowiszem.Księżyc w kwadracie do Wenus i kwadracie do Pluto, Wenus w sekstylu prawie zerowym do Neptuna itd.

        No ale jak napisałam przedtem odpowiadając na ktorys post - ta relacja może nie zaistniec ze wzgledu na położenie planet w 12 domu u niej i u niego co skutkuje polozeniem Słońca kompozytowego rowniez w 12 domu.
    • aarvedui czy to zgaduj-zgadula? 05.04.10, 20:19

      > Czy to może być wzajemne przyciąganie czy jednostronne? Jak to się może przejaw
      > iać w ich wzajemnych stosunkach?

      no właśnie - jak to się przejawia?
      bo jak rozumiem, rozmawiamy o przypadku - Ty+WH, albo radiks znajomej+znajomego,
      z których ktoś Cię poprosił o poradę.

      wyodrębnione aspekty, które podajesz, mogą się przejawiać na całą gamę sposobów,
      od pozytywnych do negatywnych. szukasz więc jednych, czy drugich?
      jaki jest PROBLEM. bo to nie zgaduj-zgadula, do tego można sobie przewertować
      książki.
      czy chodzi o kochanków? czy o osoby razem pracujące? czy całkiem sobie (jeszcze)
      obce (pytanie typu, kocha-nie kocha).
      poza faktycznym PYTANIEM, brakuje jeszcze nakierowania na Twój stosunek i
      odczucia co do tej synastrii.
      może jakaś sytuacja tranzytowa, tak pokrótce (typu "on ma trudny okres,bo np
      satrun mu po 8 jedzie, i jeszcze się nie rozkręcił, a ona ma jowisza na MC i
      ewentualnie chodza jej po glowie tylko sprawy rokujące na przyszlosc, rozwoj i
      ambicje spoleczne")
      a więc jakie jest PYTANIE? czy tylko sobie teoretyzujemy książkowo-archetypowo?
      • jasmina.0 Re: czy to zgaduj-zgadula? 05.04.10, 22:24
        aarvedui napisał:

        bo jak rozumiem, rozmawiamy o przypadku - Ty+WH, albo radiks znajomej+znajomego,z których ktoś Cię poprosił o poradę.
        ---------------
        rozmawiamy o przypadku znajomy i jego znajoma

        > wyodrębnione aspekty, które podajesz, mogą się przejawiać na całą gamę sposobów,od pozytywnych do negatywnych. szukasz więc jednych, czy drugich?
        ---------------------
        szukam wszystkich

        > jaki jest PROBLEM. bo to nie zgaduj-zgadula, do tego można sobie przewertować książki.
        > czy chodzi o kochanków? czy o osoby razem pracujące? czy całkiem sobie (jeszcze)obce (pytanie typu, kocha-nie kocha).
        ------------------------
        Książki owszem można powertować, ale to suche informacje są i dlatego bardzo cenne są uwagi bardziej doświadczonych osób, ktore mając większe doświadczenie i oglądając ileś tam radixów i synastrii moga coś interesującego wnieść w temat.

        > poza faktycznym PYTANIEM, brakuje jeszcze nakierowania na Twój stosunek i odczucia co do tej synastrii.
        ------------------------------
        Moje odczucia nie mają tu nic do rzeczy - ponieważ mam sama myślę, że trudną synastrię np. brak aspektow planet osobistych do osobistych - też o niej będę się starała tu podyskutować) więc taka "ładna" synasttria , ktora jest przeciwieństwem mojej jest po prostu interesująca chociażby dlatego, że z niej niewiele w rzeczywistości wynika, chociaż taka "ładna".

        > może jakaś sytuacja tranzytowa, tak pokrótce (typu "on ma trudny okres,bo np. satrun mu po 8 jedzie, i jeszcze się nie rozkręcił, a ona ma jowisza na MC i ewentualnie chodza jej po glowie tylko sprawy rokujące na przyszlosc, rozwoj i ambicje spoleczne")
        --------------------------
        Tranzytów dokładnie nie sprawdzałam, ale wiem, że poznali się na Tranzycie Urana do jej Marsa (kon) i do jego Wenus(tryg).

        > a więc jakie jest PYTANIE? czy tylko sobie teoretyzujemy książkowo-archetypowo?
        ------------------------------------
        niekoniecznie książkowo - np. każdy z Was ma jakies doświadczenia przecież - czy z własnego życia, czy znajomych i inaczej widzi takie aspekty - to bardzo kształcące. Nie chodzi mi o to aby umieszczać tu całą synastrię i aby mi ktoś wyłożył wszystko "kawa na ławę".
        Np Foudre napisała jak u niej objawiły się pewne aspekty i fajnie, jak spotkam coś takiego to sobie może przypomnę jej przypadek.
        Princeska z kolei widzi to inaczej - on ją kocha a ona ma dylematy, itd.

        Po prostu zaciekawiła mnie ta synastria ze względu na dużo fajnych aspektów, które gdyby je rozpatrywać książkowo- to powinno być mniejsze lub większe przyciąganie obustronne (chociaż nie wiem czy tak jest bo znam zdanie tylko jednej strony).
        Ja tę synastrię widzę w ten sposób - jest przyciąganie ale coś tych ludzi powstrzymuje? (kompozyt i ten 12 dom?).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka