Dodaj do ulubionych

Harklay, Konaszewska i astrologia partnerska

16.06.04, 19:14
Na wrozbiarstwie pojawil sie taki oto watek
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=468&w=13421850&v=2&s=0
o badaniach Davida Harklaya - o ile kojarze, robila je na podstawie ankiet
kolportowanych wraz z ksiazeczkami serii Harlequin tongue_out wyniki sa dostepne w
oddzielnej ksiazce (w tytule cos o milosci oczywiscie, pelnego nie pamietam)
i w tych wydawanych co roku seryjkach z przepowiedniami na rok taki a taki.

dla niewtajemniczonych (choc mam wrazenie, ze _kazdy_ je zna tongue_out): Koseska
badala w oparciu jedynie o znak slonca dwa asekty ukladow damsko-meskich:
1) atrakcyjnosc (czyli sile przyciagania, szanse na milosc od pierwszego
wejrzenia)
2) harmonijnosc (czyli sznse na pzrezycie z soba ilus tam lat)
i podawala wyniki w punktach, odzielnie dla kobiet i mezczyzn spod kolejnych
znakow zodiaku.

Jest to rzecz jasna astrologia na poziomie gazeciarskim, natomiast mimo to
nie uwazam, zeby byla bezwartosciowa. Ksiazka oparta jest na nieglupim
pomysle sprawdzenia empirycznie klasycznej rguly astrologii partnerskiej - ze
zwiazki ludzi z tego samego zywiolu lub z zywiolow harmonijnych sa raczej
udane.

Oczywiscie nie ma co za bardzo przejmowac sie wynikami, bo nie samym sloncem
czlowiek zyje - ale zawsze (tzn. odkad przeczytalam tekst Koseskiej)
zastanawiala mnie sprawa skrajnych wynikow: np. z jej badan wynika, ze bardzo
trudno znalezc dlugostazowa pare z ukladu kobieta Wodnik - mezczyzna
Skorpion. Zakladajac oczywiscie, ze sa to wyniki autentycznych badan - jest
to dosyc zastanawiajace. Czyzby te dwie solarne energie byly tak mocno
nieprzystajace, ze nawet inne czynniki horoskopu nie sa w stanie jakos ich
zharmonizowac?

Z innej beczki: wiadomo, ze tego typu ksiazki pisze sie li i jedynie dla
kasy: tluszcza raczej nie rzuci sie czytac Liz Green, bo kogo by interesowaly
mroczne i problemowe sfery ja, natomiast zbadac, jaki pan Waga jest w wyrze i
czy Panna z Bykiem to moze, a z Baranem to juz nie - ooo, to co innego... O
ile ksiazeczka Harklaya jak dla mnie jest jeszcze milutka lekturka, to juz
ksiazka Konaszewskiej-Rymarkiewicz "Czy to jest przyjaźń, czy to jest
kochanie?" jest po prostu zenujaca. Dorwalam ja ostatnio w BUWie i sie
zalamalam: stek bzdur w stylu porad z tygodnika dla pan niemyslacych. Sadzac
po innych pozycjach Konaszewskiej spodziewalam sie jakiegos wprowadzenia do
astrologii synastrycznej, zbioru podstawowych regul, ale nie czegos
takiego...

---
p.s. jakby ktos sie czepial moich lektur, ze malo ambitne, to lojalnie
ostrzegam, ze choc udalo mi sie dzis popisowo oblac egzamin z teorii
literatury, to i tak potrafie w akcie zemsty przywalic Derrida albo czyms
rownie strasznym tongue_out
Obserwuj wątek
    • cassadaga5 Re: Harklay, Konaszewska i astrologia partnerska 16.06.04, 19:27
      Dori, potwierdzasz moje odczucia co do opisanej kwestii. Uważam że tacy
      astrologowie naigrywają się z nauki jaką jest na pewno astrologia i później
      ludzie mówią, że astrologia to stek bzdur.
      Pozdrawiam. Cassa.

      "Nauka jest sztuką tworzenia zręcznych iluzji; głupcy w nie wierzą lub
      polemizują z nimi, mądry człowiek zaś napawa się ich pięknem i pomysłowością,
      zdając sobie jednocześnie sprawę, że są to stworzone przez ludzi zasłony, za
      którymi kryje się mroczna otchłań nieznanego"
      Carl Gustav Jung
      • cytryna76 Re: Harklay, Konaszewska i astrologia partnerska 16.06.04, 23:13
        Całkowicie zgadzam się z Wami. OBie pani uprawiają peseudoastrologię
        jarmarczną,a ich ksiażki sa na żenujacym poziomie. Słońce w 9 domu - podróże,
        Saturn w 8 domu smierć itp. bzdury. Zwłaszcza pani Konaszewska jest przy tym
        bardzo ekspansywna - ciągle publikuje rózne dziwne rzeczy, moim zdaniem o
        minimalnej wartosci, ośmieszajace tylko astrologię. Dziwię się, ze Studio
        Astropsychologii tak chętnie ją wydaje. Pani Harklay natomiast co jakiś czas
        pojawia się w reklamach "telefonu do astrologa" 0 700..... Podobno wróży przez
        telefon, a nawet wysyła Sms -y. Widocznie to jej sposób na życie.
        • pantomass Re: Harklay, Konaszewska i astrologia partnerska 17.06.04, 02:06
          cytryna76 napisała:
          > Całkowicie zgadzam się z Wami. OBie pani uprawiają peseudoastrologię
          > jarmarczną,a ich ksiażki sa na żenujacym poziomie. Słońce w 9 domu - podróże,
          > Saturn w 8 domu smierć itp. bzdury. Zwłaszcza pani Konaszewska jest przy tym
          > bardzo ekspansywna - ciągle publikuje rózne dziwne rzeczy, moim zdaniem o
          > minimalnej wartosci, ośmieszajace tylko astrologię. Dziwię się, ze Studio
          > Astropsychologii tak chętnie ją wydaje. Pani Harklay natomiast co jakiś czas
          > pojawia się w reklamach "telefonu do astrologa" 0 700..... Podobno wróży
          > przez telefon, a nawet wysyła Sms -y. Widocznie to jej sposób na życie.

          1. Nie bardzo Cię rozumiem. Z tego, co piszesz wynika, że jeżeli ktoś jest
          prawdziwym astrologiem, to nie może dzięki temu zarabiać pieniędzy. Dlaczego
          tak miałoby być? Przecież astrologia jest pracą jak każda inna i dlaczego nie
          można by było na niej zarobić?

          2. Oceniasz panią Harkley właściwie tylko na podstawie swoich mniemań na jej
          temat. Znam osoby, które korzystały z jej usług i są naprawdę zadowolone. A to
          przecież o to chyba chodzi? To, że korzysta z linii 0-700 nie jest przecież
          niczym złym. Podobnie sprawa ma się z sms-ami. Liczy się tylko jakość
          świadczonych przez nią usług. Nie każdy astrolog musi przecież odkrywać sens
          czyjegoś żywota. Najczęściej ludzie chcą znać odpowiedź na bardzo proste
          pytania: czy będę z nim szczęśliwa, czy będę miała dziecko, czy wyjadę za
          granicę, czy zwolnią mnie z pracy? To przecież bardzo ważne pytania i skoro
          jest zapotrzebowanie na takie wróżby, to są i wróżbici, którzy się tym trudnią.

          3. Pamiętaj również, że taka ważna postać polskiej astrologii, jaką był Leszek
          Szuman, napisał kilka popularnych książek, które przedstawiają astrologię
          normalnym ludziom. Myślę, że gdyby żył w dzisiejszych czasach nie powstydziłby
          się publikacji w jakichś "Gwiazdach Mówią", czy czymś takim. Myślę, że nie ma
          tu nikogo, kto publikacje Leszka Szumana nazwie "pseudoastrologią jarmarczną".

          4. Napisałaś: "widocznie jest to jej sposób na życie". Byłem ostatnio na
          wykładzie Leona Zawadzkiego, który był poświęcony wspomnieniom na temat
          polskich ezoteryków. Pan Leon mówił o tym, że któryś z jego nauczycieli
          sugerował mu to, aby zajął się astrologią, bo dzięki temu będzie mógł zarabiać
          pieniądze i mógł spokojnie zajmować się jego "pierwszą miłością" jaką jest
          joga. Pan Zawadzki mówił również, że bardzo popularny w internecie Wesołowski,
          był jednym z bogatszych ludzi w Warszawie. Bogactwo to uzyskał dzięki
          astrologii.

          5. Na koniec dodam coś, bo widzę, że jesteś tu nowa smile Nie przejmuj się tym
          moim ostro polemicznym mentorskim tonem Pantomasa. Pantomas już tak ma, że
          wchodzi w ostre polemiki, a potem jak ktoś mu odpowie nie po jego myśli, to
          lubi zgrywać ofiarę. Nie jeden na tym forum miał już okazję się o tym
          przekonać. Tak więc nie traktuj tego co napisałem jako ataku na siebie, a
          jedynie na pewien pogląd, który wygłosiłaś, a z którym się nie mogę zgodzić.

          smile

          Serdecznie pozdrawiam
          Pantomas
          • cytryna76 Re: Harklay, Konaszewska i astrologia partnerska 17.06.04, 22:24
            Spieszę z odparciem Twych zarzutów, Pantomassie.
            1. oczywisćie,że nie ma niczego złego w zarabianiu na astrologii, pod warunkiem
            że ten ktoś nie oferuje bubli.
            2. Nikt mi nie wmówi,ze horoskop mozna zinterpretować w ciągu 5 -10 minutowej
            rozmowy telefonicznej. Nawet gdyby trwała pół godziny, po takim czasie można
            powiedziec o włąscicielu horoskopu bardzo niewiele, a co dopiero podejmowac się
            odpwiedzi na pytania, od których moze zalezeć ludzki los. Wielu dzwoniących
            święcie wierzy w to co usłyszy. Tymaczasem moim zdaniem rację ma L. Weres.
            który twierdzi, ze w pierszym dniu interpretowania horoskopu nigdy nie
            wyjdziemy poza fazę barana,a więc interpretacja będzie powierzchowna i na "łapu
            capu". To prawda, ze nigdy nie dzwoniłam do tej Pani,ale to co widziałam w
            telewizji w jej wykonaniu skłania mnie do wniosku, ze nigdy tego nie zrobię.
            3. Leszek Szuman żył i pisał kilkadziesiąt lat temu. Oczywiscie, ze sporo
            rzeczy jest nadal aktualnych, ale nie zaprzeczysz, ze dokonał się postęp.
            Interpretacja horoskopu typu: Słońce w 7 domu - małżeństwo z osobą wpływową, a
            saturn w tym samym domu to staropanieństwo. Nie twierdzę że ta sięgająca czasów
            śreniowiecza interpretacja w jednostkowych przypadkach się nie sprawdza. Tylko
            co współczesnemu klientowi astrologa przydzie po takim stwierdzeniu ? Moze się
            jedynie załamac biedaczek, a nadal nie wie, z jakich właściwosci psychicznych
            moga wynikac problemy i jak moze sobie pomóc. A to właśnie można wyczytać w
            ksiażkach jednej z tych Pań.
            4. Moim zdaniem najwieksza wartość ma nowoczesna astrologia uprawiana miedzy
            innymi przez astrologów amerykańskich. Jej wartość tkwi przede wszytkim we
            wskazywaniu POTENCJAŁU człowieka. Pozwala na przeanalizowanie osobowości,
            mocnych i słabych punktów człowieka. Jesli zaś chodzi o przepowiadanie
            przyszłosci, astrologia pozwala jedynie okreslic tendencję zmian, ale nie
            odpwiada na konkretne pytania typu: "wyjdę za mąz ? ", "Wybrac Tomka czy
            Wojtka ?", " Czy wygram w totka?" ? "Czy będę szczęśliwa" itp. Znów przytoczę
            jednego z polskich astrologów, który jest dla mnie autorytetem, pana Wojciecha
            Jóżwiaka: "astrolog spogląda na przyszłość przez zadymiona szybę. Widzi jedynie
            ogólne zarysy i kontury". Jestem przekonana, że on nie podjąłby się zrobienia
            Horoskopu na telefon i nie odpowiada na pytania typu 'Czy znajde pracę", bo
            wie,ze to nie byłoby w porządku.
            5. Zatem po odpowiedź na KONKRETNE pytania dotyczace przyszłosci trzeba udac
            się na karty do wróżki, a nie prosić astrologa o SMs - a, nawet gdyby ten
            wysysłał je za darmo. W żadnym wypadku nie zazdroszczę tym Paniom pieniędzy.
            Uważam,jedynie ze taka praktyka jest po prostu nieuczciwa. To zwyczajne
            nabijanie ludzi w butelkę. I na dodatek psuje opinię o astologii. Nie dziwię
            zsię ze potem ludzie naśmiewają sie z tej dziedziny wiedzy.
            Pozdrowienia
            • pantomass Re: Harklay, Konaszewska i astrologia partnerska 17.06.04, 22:54
              cytryna76 napisała:
              > Znów przytoczę jednego z polskich astrologów, który jest dla mnie
              > autorytetem, pana Wojciecha Jóżwiaka: "astrolog spogląda na przyszłość
              > przez zadymiona szybę. Widzi jedynie ogólne zarysy i kontury".
              > Jestem przekonana, że on nie podjąłby się zrobienia Horoskopu
              > na telefon i nie odpowiada na pytania typu 'Czy znajde pracę", bo
              > wie,ze to nie byłoby w porządku.

              Witaj

              I tu mszę Cię zaskoczyć smile Byłem niedawno na spotkaniu promującym dwie nowe
              książki Pan Jóźwiaka, na którym ich autor opowiadał, jak udzielał telefonicznej
              konsultacji swojej znajomej, która dotyczyła jej syna. No, może ten argument
              jest troszkę poniżej pasa, bo zapewne nie brał za to pieniędzy i oboje wiemy,
              że nie o takie konsultacje Ci chodzi. Z drugiej jednak strony na stronie Leszka
              Weresa istnieje informacja, że stworzył Astrologiczny Telefon Zaufania. Nie
              sądzę, aby medium jakim jest telefon, czy internet stało na przeszkodzie
              udzielaniu porady astrologicznej. Oczywiście nie jest w stanie zastąpić
              spotkania z astrologiem, ale samo w sobie nie jest chyba takie złe.

              Co do przewidywania konkretynych zdarzeń, to niedawno odbyłem rozmowę z panem
              Jóźwiakiem, która po spisaniu i autoryzacji pojawi się w Astrolabium. Zadałem
              mu wtedy pytanie dotyczące jego spektakularnych sukcesów prognostycznych.
              Opowiedział o dwóch: o pewidzeniu upadku Gorbaczowa i o prognozie, która
              dotyczyła narodzin dziecka jego klientki. Jak mówił, w tym drugim przypadku,
              pomylił się o jeden dzień.

              Z tego, co piszesz, to chcesz uprawiać, bądź już uprawiasz, astrologię
              humanistyczną, której swoistego rodzaju manifestem jest "Mandala Życia". Możemy
              w niej przeczytać:

              "... współczesna astrologia humanistyczna (osobowościowa) różni się zasadniczo
              od klasycznej astrologii predykcyjnej (wydarzeniowej). To właśnie ta ostatnia
              ściąga na na siebie do dzisiaj sporo krytyki, przynajmniej w części
              uzasadnionej, za to właśnie, że zajmuje się przewidywaniem konkretnych
              wydarzeń. Z całą mocą podkreślić należy, że takie zadanie wykracza w zasadzie
              poza podstawowe funkcje spełniane przez astrologię."

              Czyż to nie zastanawiające, że autor tych słów Leszek Weres, szczyci się
              obecnie przewidzeniem ataku terrorystycznego na WTC?

              Serdecznie pozdrawiam
              Pantomas
              • cytryna76 Re: Harklay, Konaszewska i astrologia partnerska 18.06.04, 22:36
                Jedno drugiemu nie przeczy. Oczywiscie że astrologom udaje się przewidziec
                wydarzenia. Problem w tym jak szczegółowe mogą być te przewidywania. Moim nie
                da się odpwiedzieć na pytania bardzo szczegółowe typu "kiedy się zakocham i w
                kim ?" lub"jak będzie przebiegała moja jutrzejsza rozmowa z szefem ". Jesli
                komus się to udaje zrzuciłabym to na karb czystego przypadku, spekulacji. Mozna
                natomiast z horoskopu wyczytac ogólne tendencje na dany okres lub dzień, a z
                tego zaś bardzo prawdopodobne, ale NIE pewne manifestacje wpływu pewnych
                energii. Na przykład tranzyt Jowisza przez 7 dom - dla wielu, nawet dla
                większosci będą to okresy, kiedy zakochają sie szczęśliwie, byc może zmienią
                stan cywilny. Astrolog moze ryzykować i to własnie zakomunikowac właścicielowi
                horoskopu. Jest spora szansa,zę sie spełni,a le nie zawsze !!! Bo Jowisz w 7
                domu moze przejawiać się na wiele sposobów - moze chodzić o nowe , obiecujące
                kontakty z ludźmi niekoniecznie o charakterze romantycznym, ktoś moze wypłynąc
                stając się sławnym, lecz nadal samotnym w życiu prywatnym itp.

                Jesli chodzi o porady Pana Jóźwiaka, to skąd wiesz, czy nie była poprzedzona
                wczesniejszym gruntownym studiowaniem horoskopu tego chłopaka ? Moze znał ten
                horoskop dobrze i mógł się wypowiadac w kwestii tranzytów ? Moze chodziło np. o
                okreslenie czy to dobry okres dla inwestycji ? To sie da zrobić w dość krótkim
                czasie, oczywiscie raczej pobieżnie,ale czasami nie ma czasu.
                Nie wiem dokładnie na jakiej zasadzie funkcjonuje telefon zaufania Weresa.
                Podejrzewam,ze na nieco innej niż u pani Harkley. Moze tez się zeszmacił.
                Sęk w tym,zę do "Wróżek" dzwonią czesto osoby załamane, majace naprawdę powżne
                problemy. Ten, kto jest szczęśliwy i nie ma problemów ze sobą rzadko korzysta z
                takich usług,chyba że z próżnej ciekawości. W dodatku z śmiertelna powagą
                czesto traktują słowa, które zabrzmią w słuchawce. Co, jesli wypowiedziane są
                opacznie ? Poza tym, nie sądzę by pani Wioletta siedziała przy telefonie 24
                godziny na dobę a pod 0 - 700 dzwonić mozna zawsze. Mozę ma współpracowników, a
                moze po prostu odpowiada za nią komputer ? tego nie wiem i nie mam ochoty
                sprawdzać. Ta kobieta po prostu mnie nie przekonuje, nie jest w moich oczach
                dobrym astrologiem.
                Nie jestem do niej uprzedzona bez powodu. Co prawda nie dzwoniłam, ale pare
                dobrych lat temu ta pani występowała w telewizji, chyba na TVN. Nie przytoczę
                dokładnie jej słów, bo nie pamiętam, ale były to herezje w stylu 'RYba jest
                skrupulatna i zorganizowana",a "Księzyc w Koziorożcu to wylewnosć i romantyzm".
                Nie miałam wiecej pytań... Kompromitacja!
                Zbyt mocno interpretujesz moją wypowiedź w kontekscie finansowym. Powtarzam, zę
                nie zazdroszczę im pieniędzy, po jeśli ta forma zarabiania się sprawdza, to
                czemu nie. Drażni mnie tylko dyletanctwo i brak profesjonalizmu. Astrologia na
                audio - tele 24 godziny na dobę to moim zdaniem jawne kpiny z królewskiej
                wiedzy.
                A co zaś do progroz Weresa to ewidentnie przecenia on po prostu swoje zasługi.
                Atak na World Trade Centre w detalach mógł przewidzieć chyba tylko Nostradamus.
                Werse jednak coś widział. Otóż dostrzegł Plutona w strzelcu na ascendencie
                horoskopu Usa w ścisłej opozycji do Saturna na osi. Taki wyjątkowy, złowieszczy
                układ w horoskopie państwa musiał się jakoś zmaterializowac. Pluton to
                gwałtowna erupcja energii z ukrycia, był w znaku Strzelca,a więc to co sie
                wydarzy musi miec związek z religią i swiatopoglądem. Pluton - w więc
                wydarzenie przełomowe, głeboko transformujace i zmieniajace świat. Do tego
                złowieszczy Saturn ... i kocioł gotowy. Weres wiedział, ze coś się wydarzy,ale
                na pewno nie znał szczegółów. Wiedział, ze Ameryce grozi masakra,ale jaka ? Po
                fakcie kazdy jest mądry. No bo niby co w horoskopie symbolizowac ma uprowadzone
                samoloty, a co zawalone wieże ? Szanuję Weresa i cenię jako astrologa, ale
                przydałoby mu sie trochę więcej pokory. Na pewno nie brakuje jej Jóźwiakowi,
                chyba że to "lis farbowany" i co innego pisze, a co innego robi w życiu. Ale w
                to nie wierzę. Uwielbiam jego felietony i nawet gdyby chciał mi zrobić horoskop
                przez telefon zgodziłabym się, bo wielekrotnie udowodnił,z ę ma coś do
                powiedzenia i zna sie na rzeczy. To nie jakieś średniowieczne ble, ble, ble...
                Miłego dnia !
                • pantomass Re: do cytryny :-) 19.06.04, 01:06
                  O kurcze! Ale fajnie piszesz, naprawdę. Jest w tym taka siła sugestii, że
                  wsadziła mnie w fotel, z którego nie mogę się teraz podnieść. Bardzo Cię przez
                  to polubiłem i dlatego od dzisiaj będę czytał wszystkie Twoje posty. Naprawdę :-
                  )

                  To no Pa
                  Pa....
                  • cytryna76 Do Pantomassa 19.06.04, 18:04
                    Miło mi to słyszeć, zwłaszcza że ostatnio jestem w niezłym dołku. Saturn
                    siedzi na moim słońcu (w lipcu uściśli koniunkcję)i tak fatalnie fizycznie i
                    psychicznie jeszcze chyba nigdy się nie czułam. W dodatku Pluton jest w
                    koniunkcji z urodzeniowym księzycem - katasrofa. To prawdziwe
                    tranzyty "śmierci" - miejmy nadzieję ze w sensie przenośnym. Całe moje życie
                    sypie się. Słowem cięzki okres.
                    Fajnie czasem z kims podyskutować. Mozę jeszcze bedziemy mieli ku temu okazję.
                    Gorące pozdrowienia!
                    • pantomass Re: do cytryny :-( 19.06.04, 18:43
                      Cóż mogę począć? Jedynie zbratać się w tych ciężkich czasach z doświadczaną
                      przez cykle planetarne Raczycą i wysłuchać jej lęków, obaw i żali. Nic więcej
                      nie mogę zrobić tylko być, tylko wysłuchiwać, tylko wspierać i uspokajać.

                      Jestem...
                      Pantomas
                      • pantomass Re: i jeszcze coś... 19.06.04, 18:51
                        To chyba najlepsze lekarstwo jakie znam na te dolegliwości...

                        Epikteta Encheiridion.

                        Wspierający
                        Pantomas
                    • anahella Satrun na Sloncu 19.06.04, 21:32
                      Siedzial mi niedawno - tez mialam dola. Najgorszego jednak tuz przed ostatnim
                      tranzytem - czyli symbolicznie - 12 dom Slonca.

                      Chodizlam ze skwaszona mina i powtarzalam na glos jak mi to zle i ze chcialbym
                      juz isc na emeryture a tu jeszcze jakies 20 lat bede musiala zasuwac. I tak do
                      zerowej koniunkcji - od niedawna czuje ze sie mobilizuje. Zaczelam szalec na
                      rowerze (to na kwadraturze Marsa do urodzeniowego)i zajelam sie troche roznymi
                      zaleglymi sprawami.

                      Tranzyt Plutona przez Ksiezyc niekoniecznie musi oznaczac czyjas smierc. To
                      totalne przewartosciowanie. Mozna zadac sobie pytanie "co mi naprawde jest
                      potrzebne do tego abym czula sie bezpieczna?". Pamietaj ze Pluton nie niszczy
                      aby niszczyc - on zabiera to co jest juz niepotrzebne a my sie mimo wszystko
                      kurczowo tego trzymamy bo sie przyzwyczailismy.

                      Trzymaj sie - nie taki Saturn z Plutonem straszne jak ich malujasmile
                      • mmk7 Re: Satrun na Sloncu 19.06.04, 23:34
                        Coś nieprawdopodobnego, ile Raczyc na tym forum smile I wszystkie po kolei mają do
                        czynienia z Saturnem... Ja też to niedawno miałam i jakoś wyszłam obronną ręką -
                        tyle że nic mi się nie chciało, a presja z zewnątrz była - ale u mnie to jest
                        stan chroniczny nawet bez Saturna wink Za to mam wrażenie, że znacznie gorzej
                        znoszę aktualną kwadraturę Saturna do Księżyca - ciągle powtarzam jaka to ja
                        nieszczęśliwa i że nic nie idzie po mojej myśli. Ale wiecej chyba w tym mojej
                        wyobraźni niż przyczyn obiektywnych. I dołączam się - trzymaj się smile
                      • cytryna76 Re: Satrun na Sloncu 20.06.04, 22:25
                        dziekuję wszystkim za wsparcie. Dodam jeszcze, ze koniunkcja Słońce - Saturn ma
                        miejsce w 6 domu. W pracy totalna katastrofa. Wszystko. Co się dzieje mówi
                        mi; "zmykaj stamtąd!". Czuję się duszę i zmiana pracy jest nieuchronna.
                        Zupełnie przestałam się rozwijac, nie mówiąc już o satysfakcji.
                        Co zaś do Plutona na Księżycu to smierć kogoś bliskiego jest raczej
                        manifestacją ekstremalną. Miałam na myśli "Smierć" własną, w znaczeniu
                        przenośnym - totalne przewartościowanie.
                        Ciekawe,zę te dwie koniunkcje zbiegły sie w czasie. To naprawdę trudno
                        wytrzymać. Nachodzi mnie depresja, czuję, ze jestem "Zyciowym bankrutem" i
                        jakaś cząstka mnie umiera (W końcu to Pluton - i to pierwsze udrzenie!).
                        Nie życzę nikomu takiego układu.
                        • anahella Re: Satrun na Sloncu 20.06.04, 22:56
                          cytryna76 napisała:

                          > koniunkcja Słońce - Saturn ma
                          > miejsce w 6 domu. W pracy totalna katastrofa. Wszystko. Co się dzieje mówi
                          > mi; "zmykaj stamtąd!". Czuję się duszę i zmiana pracy jest nieuchronna.

                          Saturn ma w sobie cos z egzaminatora. On najpierw uczy a potem wzywa na
                          kolokwium. Kazda koniunkcja to rodzaj egzaminu. Konczymy jeden rodzaj edukacji
                          i wchodzimy w nowy.

                          Jako weteranka zmian pracy uwazam ze jak sie dusisz to powinnas to zmienic. Nie
                          wiem jakie masz mozliwosci ale sadze ze jak tylko zluzuje sie koniunkcja to
                          zbierzesz w sobie sily zeby zajac sie saturnicznie (powaznie) tym tematem.
          • cassadaga5 Re: DO PANTOMASA 18.06.04, 18:57
            Czy Pan też uprawia TAKĄ pseudoastrologię? Jeśli tak, to życzę powodzenia na
            pewno zarobi Pan masę pieniędzy.Tylko........... jest jeszcze pytanie czy
            ta "astrologia " będzie rzetelna i prawdziwa a nie opracowana powierzchownie i
            na przykładzie sterotypów astrologicznych i czy Pan JAKO ASTROLOG będzie z nieJ
            zadowolony???? Pozdrawiam. Cassa.
            • anahella Re: DO PANTOMASA 19.06.04, 21:55
              Wiesz, to chyba nie jest tak, ze jak ktos bierze pieniadze to jest be a jak nie
              bierze to jest cacy. Nie te kategorie - moim zdaniem.

              Zacznijmy od tego ze nauka astrologii jak i nauka innych dziedzin mniej lub
              bardziej naukowych kosztuje i zabiera duzo czasu. Srednia ksiazka to 20-30 zl a
              jeden kilkugodiznny wyklad lub warsztat to okolo 40 zl. Na poczatku mojej
              przygody z astrologia wydawalam okolo 150 zl miesiecznie na same ksiazki. Do
              tego doliczmy czas czatowania na jakies skarby na allegro, wloczenie sie u
              bukinistow, kopanie w ich koszach, wyblagiwanie znajomych o pozyczenie
              niedostepnych skryptow z drugiego obiegu "tylko na 3 dni, to sobie odbije"

              Tygodniowa wyjazdowa szkola u Lewina to okolo 1 tys zlotych. W Warszawie nieco
              mniej, bo nie placisz za noclegi i wyzywienie. Zatem jezeli ktos sie decyduje
              na to to kiedys chcialby miec z tego jakis zysk - zwlaszcza ze mozna to robic
              legalnie: zakladasz firme, placisz ZUSy, podatki i mozesz sobie legalnie
              wywiesic szyld z napisem "Astrolog". Niewykluczone ze jak bede kiedys na
              emeryturze czyli bede miala duzo czasu to tak zrobie i bede robic horoskopy za
              pieniadze. Ale to wcale nie znaczy ze bede robic horoskopy powierzchownie
              typu "jestes Baranem, jestes energiczny, masz ksiezyc w Skorpionie jestes
              zazdrosny". Znam takich, ktorzy nie brali pieniedzy za robienie horoskopow ale
              ich interpretacja polegala na przepisywaniu z Konaszewskiej lub Pronaya
              formulek, gdzie intepretacja Slonca w znaku jest zupelnie oddzielona od
              znaczenia polozenia w domu i jeszcze aspekty sobie. Znam tez takich, ktorzy
              biora pieniadze i przygotowuja sie do spotkania z klientem pare dni. Dla
              jednego aspektu Saturna potrafia przeczytac od poczatku Liz Green,Arroya i cos
              tam jeszcze.
              • cassadaga5 Re: do anahelli 20.06.04, 21:28
                Anahello kochana ja nie mówię że ktoś za swoją ciężką pracę ma nie brać
                pieniędzy. Oczywiście,że ma brać. Tylko niech będzie to PRACA a nie
                przepisywanie stereotypowych regułek i robienie z mózgu wodę.
                Ja wiem że to jest trudne, bo jesteśmy tylko ludzmi i każdy z nas chce żeby mu
                się dobrze wiodło.Ale ludzie kochani, gdyby dawniej tak postępowli astrolodzy
                (ileś tam wieków wstecz)to wogule by ta nauka zwana astrologią nie powstała,
                jak można dla zysku tak ją szkalować? Przecież to są tak piękne energie,że
                trzeba je podziwiać, szanować i kontemplować się mądrością.....
                bo tak naprawdę po to jej się uczymy, prawda?
                • anahella Re: do anahelli 20.06.04, 22:44
                  cassadaga5 napisała:

                  > Anahello kochana ja nie mówię że ktoś za swoją ciężką pracę ma nie brać
                  > pieniędzy. Oczywiście,że ma brać. Tylko niech będzie to PRACA a nie
                  > przepisywanie stereotypowych regułek i robienie z mózgu wodę.

                  Powiem szczerze - nie wiem jakie horoskopy robi Pantomass. I niezaleznie od
                  tego jakie robi nie chce oceniania tu jego pracy. Moze robi dobre, moze zle -
                  moja Waga na asc sie burzy gdy ktos probuje kogos oceniac. Mozemy spierac sie
                  na tematy merytoryczne, nigdy osobiste.
                  • cassadaga5 Re: do anahelli 21.06.04, 17:16
                    Toteż ja się spieram tylko li wyłącznie merytoryczne.........
                    Pozdrawiam. Cassa.
    • jz2004 Re: Harklay, Konaszewska i astrologia partnerska 16.06.04, 19:43
      Nie wiele wiem kto co znaczy w Astrologii poza Leszkiem Szumanem ktorego dobrym
      przyjacielem byl tatko mojej najlepszej przyjaciolki (Wodnik III faza).. i
      wlasnie czytam ze Pani Kosseska watpi w uklad partnerstki na dluzej Aquarius-
      Skorpion. Tego wlasnie nie rozumiem bo cos w tym chyba jest przynajmniej z
      rozmow jakie przeprowadzilem ze znajomymi jak i rzadko bo rzadko z informacji o
      ludziach znanych. Takie zawiazki to byly "up and then hard down". Jesli
      rzeczywiscie tak jest, ze mimo wysilkow nie mozna polaczyc takich dwoch energii
      (brak spelnienia, inne priorytety) to ja chyba zostane wiecznym pesymista smile
      Byloby mi bardzo przykro bo z nikim tak dobrze sie nie rozumiem jak z
      Wodnikami - moze to tylko iluzja sad
      • potrek Re: Harklay, Konaszewska i astrologia partnerska 16.06.04, 23:34
        Mój serdeczny przyjaciel ze Słońcem ,Marsem i Saturnem w Wodniku ma żone
        Skorpionkę z neptunem tez w tym znaku. B.udane małżeństwo co prawda często w
        domu się mijąją gdyż ona jest pielęgniarką pracującą na zmiany a on lubi grać w
        piłkę i dwa razy w tygodniu po pracy na nią chodzi. Mimo że Skorpionka to dość
        tolerancyjna i daje mu dośc dużo swobody . Ma bardzo dobrą intuicje (skorpion )
        kiedy ma go pilnować. Są ze sobą ponad 15 lat i nie zanosi się by to mogło się
        zmienić.
        • jz2004 Re: Harklay, Konaszewska i astrologia partnerska 17.06.04, 00:15
          Pocieszajce lecz ja mialem na mysli sytuacje odwrotna smile

          jz.
          • neptus Re: Harklay, Konaszewska i astrologia partnerska 17.06.04, 23:55
            Odpowiedź jest prosta. Wodniki i Skorpiony raczej nie czytują harlequinów, bo
            to dla nich za mdłe, a już na mur nie wezmą udziału w takiej ankiecie. Stąd
            brak danych.
            Badania przeprowadzono na całkowicie niemiarodajnej grupie i wobec tego niczego
            do astrologii nie wnoszą.
            Niestety, niezbyt wysoko cenię pania Konaszewską, odstraszaja mnie od jej
            książek piramidalne bzdury przepisywane bezmyślśnie z jakichs przedwojennych
            źródeł. Również pan Jóźwiak nie jest moim idolem. Czym innym jest jednak
            udzielanie telefonicznych porad staremu klientowi, którego horoskop zna się już
            na pamięć, a czym innym doradzanie telefoniczne człowiekowi, którego nigdy się
            nie widziało, a dane może wcale nie sa jego. Jeśli chodzi o dra Weresa i
            telefon, to hmm, czego to dokonał on w ostatnich latach? Czas świetności i
            popularności minął a żyć z czegoś trzeba. Kiedy brakuje kasy, każda chałturka
            jest dobra. Znam całkiem dobrych astrologów pisujących dla chlebka gazetowe
            horoskopy, oczywiście pod pseudonimem. Dobry malarz czasem maluje jelenie i
            portrety ze zdjęć, żeby zarobić na farby.
            • jz2004 Re: Harklay, Konaszewska i astrologia partnerska 18.06.04, 18:33
              Umm niezaleznie od ichnich wynikow to najpierw patrze po swoich
              doswiadczeniach. Fajnie ze powstal ten watek - milo jest poznac swiatek
              astrologow. Dzieki za posta. Ide zaczytywac sie w interpretacji radixu by
              All smile Jest nad czym pracowac i mam nadzieje ze skorzystamy oboje.

              Pozdrowienia --jz.
            • cassadaga5 Re: Harklay, Konaszewska i astrologia partnerska 18.06.04, 19:04
              NEPTUSIE - TYŚ JEDEN PRWDZIWY !!!!!!!!
              VICTORIA!!!!!!!!!!!
            • dori7 Re: Harklay, Konaszewska i astrologia partnerska 18.06.04, 22:41
              neptus napisała:

              > Odpowiedź jest prosta. Wodniki i Skorpiony raczej nie czytują harlequinów, bo
              > to dla nich za mdłe, a już na mur nie wezmą udziału w takiej ankiecie. Stąd
              > brak danych.
              > Badania przeprowadzono na całkowicie niemiarodajnej grupie i wobec tego
              niczego
              >
              > do astrologii nie wnoszą.

              Oto glos rozsadku smile)
              • zaden1 Re: Harklay, Konaszewska i astrologia partnerska 23.06.04, 22:07
                Wszystkiego nie czytałam ale poczytajcie jeszczer az np : skorpiony tego a
                tego nie czytuja , ludziska , to tylko znak Słonca a gdzie reszta , nikt z was
                nie zna ograniczonej Skorpionicy co tylko cichy i rubryki : np pisemku "
                Gala " to najwiekszy szyk .
            • astrognom Re: Harklay, Konaszewska i astrologia partnerska 13.09.04, 16:16
              Witam serdecznie,
              zaczalem wlasnie przegladanie archiwum forum. wsrod wielu ciekawych wypowiedzi
              znalazlem kilka klamstw, ktore niniejszym chcialbym sprostowac.
              1. prof. dr Leszek Weres NIGDY nie udziela interpretacji astrologicznej przez
              telefon (ani wysylkowo ani e-mailem ani w zaden inny oszukanczy sposob) o czym
              kazdy moze sie przekonac samemu dzwoniac lub wysylajac e-mail do Niego (namiary
              na stronie www.weres.pl)
              2. Prof. dr Leszek Weres jest tworca RADIOWEGO Astrologicznego Telefonu
              Zaufania a nie jak napisal powyzej Pantomas (mam nadzieje, ze przez wlasne
              niedopatrzenie a nie jako celowe klamstwo) Astrologicznego Telefonu Zaufania.
              Roznica wydawac by sie moglo niewielka jest zdecydowanie kluczowa. Radiowy
              Astrologiczny Telefon Zaufania byl nocna audycja RADIOWA, w czasie ktorej
              Profesor bynajmniej nie interpretowal horoskopow, co nie jest w czasie audycji
              radiowej mozliwe, a jedynie odpowiadal na pytania sluchaczy zwiazane z szeroko
              rozumiana astrologia i zyciem we wszechswiecie w ogole. Mam nadzieje, ze teraz
              i dla Pantomasa ta subtelna roznica stala sie czytelna.
              3. Ciekaw jestem na jakiej podstawie Neptus wysnul wniosek, ze czas swietnosci
              prof. dr Leszka Weresa juz minal? Prosze o podanie przeslanek takiego wniosku.
              po kilkadziesiat osob 3 razy w roku uczestniczacych w Szkolach Astrologii
              Humanistycznej zdaje sie temu przeczyc. przecza temu rowniez setki osob,
              uczestnikow prelekcji w czasie otwartych spotkan. przeczy temu rowniez szerokie
              grono czytelnikow comiesiecznych felietonow w Nieznanym Swiecie.
              a czy szanowny Neptus spotkal sie z Profesorem, uczestniczyl w Jego zajeciach?
              Tego nie wiem, chetnie sie dowiem, skad Neptus zaczerpnal swoja "wiedze".
              Pozdrawiam serdecznie Wszystkich Forumowiczowsmile I wracam do czytaniasmile
              Artur Swiech

              • zaden1 Re: Harklay, Konaszewska i astrologia partnerska 13.09.04, 16:51
                PAnie Arturze

                na tym forum nie znamy sie osobiscie, nie mam zamiaru nikogo bronic czy
                potepiac . Jesli Neptus zauwazyl znizke formy u sławy polskiej astrologii byc
                moze w tym czasie tak bylo , ma prawo do wlasnego zdania jak kazdy z
                nas.Astrolog to człowiek nie maszynka , i bez wzgledu na uwielbienie mistrza ,
                guru , idola -wiadomo ze jako ludzie, nie maszynki-mamy okresy lepsze lub
                gorsze, jesli trafimy na taki czas u Mistrza to owszem informujemy o tym ze
                czas jego minał , no moze i powróci , ale mamy prawo tak uznac wyrazic własne
                zdanie . Pan nigdy nie ma złej formy?

                • astrognom Re: Harklay, Konaszewska i astrologia partnerska 13.09.04, 17:10
                  Witam Pana Zaden 1,
                  bardzo prosze o dokladne czytanie postow. w astrologii dokladnosc jest kluczem
                  do sukcesu, jak zreszta w kazdej dziedzinie zyciasmile Neptus wyrazil ogolna
                  opinie, nie poparta faktami. gdyby poprzedzil ja sformulowaniem "wedlug
                  mnie..." byc moze bym nie zareagowal. rowniez bym tego nie zrobil gdyby napisal
                  to slowami, ktorych Pan uzyl, czyli napisal o zauwazonej przez Niego "obnizce
                  formy" (choc tez poprosilbym o fakt, ktory Go do tego wniosku doprowadzil) a
                  nie stwierdzil, ze "czas swietnosci i popularnosci minal". mam nadzieje, ze
                  dostrzega Pan subtelna roznice? astrologia to rowniez umiejetnosc dostrzegania
                  subtelnych roznicsmile o swietnosci moze Neptus miec swoje zdanie, jednak w ocenie
                  popularnosci, ktora jest kategoria sprawdzalna i widoczna "golym okiem" myli
                  sie, na co przedstawilem swiadczace o tym fakty.
                  oczywiscie, ze kazdy ma prawo do swojej opinii. i kazdy ma prawo poprosic o
                  poparcie jej faktami. czy sie myle?
                  pozdrawiam serdecznie
                  Artur Swiech

                  • zaden1 Re: Harklay, Konaszewska i astrologia partnerska 13.09.04, 17:32
                    zgłaszam sprzeciw, te opinie nie musza byc poparte faktami,
                    • astrognom Re: Harklay, Konaszewska i astrologia partnerska 13.09.04, 17:59
                      Witam,
                      gleboko nad tym ubolewam. efektem wypowiadania opinii nie popartych faktami
                      nasz swiat wyglada tak jak wyglada. no ale coz - Era Ryb rzadzi sie swoimi
                      prawami... szkoda, ze wiekszosc wykorzystuje te wibracje...
                      Pozdrawiam serdecznie
                      Artur Swiech

                      • zaden1 Re: Harklay, Konaszewska i astrologia partnerska 13.09.04, 18:14
                        poprosze o fakty na temat opinii związanej z Epoką RYB
                        • astrognom Re: Harklay, Konaszewska i astrologia partnerska 13.09.04, 18:30
                          Witaj,
                          Sprecyzuj swoje pytanie.
                          Pozdrawim
                          Artur Swiech
                          • zaden1 Re: Harklay, Konaszewska i astrologia partnerska 14.09.04, 01:54
                            Jakie fakty niezbicie dowodza ze Epoka Ryb jest jaka jest , a moze jednak juz
                            jest epoka Wodnika ? , zdania jak wiemy sa podzielone
                            • astrognom Era Ryb 14.09.04, 10:39
                              Witam serdecznie,
                              w pytaniu zawarl Pan juz odpowiedz.
                              Kiedy zdania nie beda juz podzielone - nadejdzie Era Wodnika. A teraz... dwie
                              Ryby w dwoch rożnych kierunkach plyna...
                              Pozdrawiam
                              Artur Swiech
                              • zaden1 Re: Era Ryb 14.09.04, 15:40
                                Dziekuje
              • pantomass Re: Telefon zaufania... 13.09.04, 17:06
                astrognom napisał:

                > 2. Prof. dr Leszek Weres jest tworca RADIOWEGO Astrologicznego Telefonu
                > Zaufania a nie jak napisal powyzej Pantomas (mam nadzieje, ze przez wlasne
                > niedopatrzenie a nie jako celowe klamstwo) Astrologicznego Telefonu Zaufania.
                > Roznica wydawac by sie moglo niewielka jest zdecydowanie kluczowa. Radiowy
                > Astrologiczny Telefon Zaufania byl nocna audycja RADIOWA, w czasie ktorej
                > Profesor bynajmniej nie interpretowal horoskopow, co nie jest w czasie
                > audycji radiowej mozliwe, a jedynie odpowiadal na pytania sluchaczy zwiazane
                > z szeroko rozumiana astrologia i zyciem we wszechswiecie w ogole.
                > Mam nadzieje, ze teraz i dla Pantomasa ta subtelna roznica stala sie czytelna.


                Witam Panie Arturze

                Cóż mogę powiedzieć na swoją obronę? Może najpierw zacytuję to, co znalazłem w
                Słowniku Języka Polskiego:

                "Telefon zaufania - społeczna placówka służby zdrowia, w której lekarze i
                psycholodzy udzielają przez telefon porad rozmówcom (zwykle anonimowym)
                znajdującym się w trudnej, skomplikowanej sytuacji życiowej, załamanym
                psychicznie, skłonnym do popełnienia samobójstwa." [sjp.pwn.pl/haslo.php?
                id=61977]

                Czytając na stronie Pana Leszka Weresa informację, że jest twórcą radiowego
                astrologicznego telefonu zaufania odebrałem tę informację w ten sposób, iż Pan
                Weres prowadził audycje radiowe, podczas których udzielał astrologicznych porad
                swoim rozmówcom. Sam Pan musi przyznać, że wydaje się to być znaczeniowo zgodne
                z definicją terminu "telefon zaufania", którą cytowałem powyżej.

                Tak więc nie jest to jakieś "celowe kłamstwo", ani również "moje
                niedopatrzenie". Niemniej dziękuję Panu za sprostowanie, które się tutaj
                pojawiło, gdyż dzięki niemu będę od dzisiaj wiedział, że nazwa "radiowy
                astrologiczny telefon zaufania", która znajduje się na stronie Pana Weresa,
                jest nazwą własną, której znaczenie odbiega trochę od definicji
                terminu "telefon zaufania", którą można znaleźć w SJP.

                smile

                Serdecznie pozdrawiam
                Tomasz Stąpor - Pantomas
                • astrognom Re: Telefon zaufania... 13.09.04, 17:54
                  Witam Panie Tomaszu,
                  rozumiem mozliwosc nieporozumienia zwiazana z uzyciem terminu "telefon
                  zaufania" jednak nie wiem, dlaczego Pan piszac o telefonie nie uzyl calej
                  nazwy? jesli nie poprzez celowosc lub niedopatrzenie to dlaczego? jako astrolog
                  wie Pan doskonale jak istotna jest precyzja wypowiedzi. mysle, ze mozemy
                  rowniez inaczej odczytywac sformulowanie "porada astrologiczna", ktora moze byc
                  ogolna (np. osoby z dominanta Raka w horoskopie maja tendencje do archetypowych
                  zachowan opisanych w Malym Ksieciu A. de Saint-Exupery) lub indywidualna i
                  dotyczyc osobistych spraw szczegolnego czlowieka. ta pierwsza moze zostac w
                  radiu udzielona, druga nie - po pierwsze aby tego dokonac potrzeba czasu na
                  przygotowanie odpowiedzi, po drugie odpowiedz moze wymagac 2 lub wiecej godzin
                  na co w radiu nie mozna sobie pozwolic, po trzecie nie ma mowy o anonimowosci
                  (o ktorej mowi cytowana przec Pana definicja), po czwarte i najwazniejsze nie
                  widzi sie osoby, ktorej porada ma dotyczyc, co wyklucza jej trafnosc
                  (przypomina mi sie "eksperyment" tzw. naukowcow, ktorzy podali grupie
                  astrologow brytyjskich dane urodzeniowe prosiaka, z prosba o dokonanie
                  interpretacji astrologicznej. abstrahujac od tego, ze "eksperyment" byl
                  zenujacy to gdyby jednak astrologowie Ci podeszli profesjonalnie do tematu,
                  czyli spotkali sie z klientem, to to oni osmieszyliby "naukowcow". a tak
                  napracowali sie na darmo a efekt zaden)
                  Pozdrawiam serdeczniesmile
                  Artur Swiech


                  • pantomass Re: Dlaczego? 13.09.04, 20:43
                    astrognom napisał:

                    > rozumiem mozliwosc nieporozumienia zwiazana z uzyciem terminu "telefon
                    > zaufania" jednak nie wiem, dlaczego Pan piszac o telefonie nie uzyl calej
                    > nazwy? jesli nie poprzez celowosc lub niedopatrzenie to dlaczego?


                    Witam Panie Arturze

                    Moja odpowiedź będzie bardzo prosta. Otóż nie użyłem całej nazwy z tego samego
                    powodu, z którego Pan w swojej ostatniej cytowanej przeze mnie wypowiedzi,
                    również jej nie użył. Niech Pan zwróci uwagę, że użył Pan termin jeszcze
                    krótszy od tego, który ja użyłem na początku dyskusji w tym wątku, gdyż napisał
                    Pan jdynie wyraz "telefon", a ja nie doszukuję się w tym jakiejś Pana celowości
                    lub niedopatrzenia. Myślę, że mechanizm jaki wystąpił w przypadku mojej i
                    Pańskiej wypowiedzi jest identyczny.

                    Proszę to przemyśleć, gdyż jak tak dalej pójdzie, to zacznę sobie myśleć, że
                    Pan się mnie po prostu czepia. Z mojej strony mogę jedynie powiedzieć, że nie
                    było moją intencją kogokolwiek celowe oczernianie, czy jakieś świadome
                    kłamstwa, o których Pan wcześniej pisał. Ot, po prostu napisałem:

                    > na stronie Leszka Weresa istnieje informacja, że stworzył Astrologiczny
                    > Telefon Zaufania. Nie sądzę, aby medium jakim jest telefon,
                    > czy internet stało na przeszkodzie udzielaniu porady astrologicznej.
                    > Oczywiście nie jest w stanie zastąpić spotkania z astrologiem,
                    > ale samo w sobie nie jest chyba takie złe.

                    Owszem brakuje tam przymiotnika 'radiowy', ale skąd ja miałem wiedzieć, że jest
                    to nazwa własna, która poprawnie brzmi "radiowy astrologiczny telefon
                    zaufania"? Gdyby cały termin na stronie Pana Weresa był pisany wielkimi
                    literami, to może bym się domyślił, choć proszę tego ode mnie nie wymagać, gdyż
                    nie jestem jakimś purystą językowym, który na takie rzeczy zwraca szczególną
                    uwagę.

                    I na zakończenie w ramach rozładowania napięcia, postanowiłem umieścić tutaj
                    pewien wierszyk, który tak jakoś mi do głowy przyszedł, gdy usłyszałem Pana
                    pytania "dlaczego".


                    Dlaczego but, chociaż ma nosek, na katar nie choruje?
                    Dlaczego oko w tłustym rosole na boki nie zezuje?
                    Dlaczego rączka od parasola z pięciu się palców nie składa?
                    Dlaczego widelec zębami nie gryzie, skoro to innym się zdarza?
                    Dlaczego igły maleńkie uszko nigdy nie marznie na mrozie ?
                    Dlaczego kielich na długiej nóżce w pończoszce chodzić nie może?
                    Teraz na końcu mego wierszyka zadam ostatnie pytanie.
                    Dlaczego łatwiej pytanie stawiać niż odpowiadać na nie?

                    [Emilia Waśniowska; Pytania]

                    wink


                    Niech Los Panu sprzyja...

                    Pozdrawiam
                    Pantomas
                    • astrognom Re: Dlaczego? 13.09.04, 23:39
                      Witam Panie Tomaszu,
                      celem mojej interpelacji bylo wyjasnienie kwestii, ktora poruszyl Pan w swoim
                      poscie a nie, jak Pan to zgrabnie ujal "czepianie sie" Pana czy kogokolwiek. Po
                      to przeciez jest forum, zeby mozna rozmawiac i wyjasniac sobie wszelkie
                      watpliwosci.
                      Moje uzycie slowa telefon nastapilo po tym jak wczesniej kilkukrotnie uzylem
                      Pelnej nazwy. Pan natomiast tego nie zrobil (mechanizm o ktorym Pan pisze w tej
                      sytuacji nie ma wspolnego mianownika). Tym samym z Panskiej wypowiedzi wynika
                      ze Profesor siedzi przy telefonie i udziela porad astrologicznych, co jest
                      calkowita nieprawda i chcialem aby to bylo jasne. Gdyby uzyl Pan pelnej nazwy
                      audycji radiowej, nie smialbym chocby pisnac. Pisze Pan, ze nie wiedzial, ze
                      jest to nazwa wlasna a mimo to napisal Pan ja z wielkiej litery. coraz mniej
                      rozumiem...
                      Oczywiscie moze nie byc Pan jezykowym purysta. musi sie Pan jednak wtedy liczyc
                      z niezrozumieniem oraz dociekaniem tego "co autor mial mysli".
                      Pozdrawiam serdecznie
                      Artur Swiech

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka