beatka38
15.02.05, 13:30
Witajcie. Jestem pączątkującym miłośnikiem astrologii(co zresztą wiecie)
Wiedza ta wciągnęła mnie niesłychanie, ale też przeraziła. Jestem po lekturze
Vademekum astrologii K. Konaszewskiej a wczoraj zgłębiłam dokładnie wykład p.
A. Wesołowskiego umieszczony na stronach internetu. Niezwykle wszystko
fascynujące ale i ogromnie przerażające. Autorzy w tak konkretny sposób
interpretują aspekty, połozenie domów itd..... A mianowicie np. przyczyna
śmierci - położenie władcy 8 domu. ( wytyczne pana A. Wesołowskiego) Patrzę
na horoskopy ur. swój i moich bliskich i odczytuję: ja w szpitalu (12 d),
moja przyjaciółka w trakcie uprawiania jakiegoś sportu,jakiejś pzryjemności
(5 d), mój przyjaciel - napad na tle rabunkowym (2 d). Boże !!! Czy ja
naprawdę chcę to wiedzieć. Czy ja naprawdę chcę znać swoją i moich bliskich
przyszłość. Bardzo interesuje mnie wasze zdanie na ten temat.Przecież z
horoskopu można odczytać wszystko, całe życie...żony, mężów, wypadki,
choroby, nie tylko charakter danej osoby. Czy z taką wiedzą bedzie nam lżej??
Myślę, że raczej nie. Ja chcę miec nadzieję na lepsze jutro, na miłość, na
szczęście. A astrologia odbiera mi po trochu tej nadzieji. Więrzę w
przeznaczenie, ale też chcę wierzyć, ze moim przeznaczeniem jest byc
szczęśliwą.
Pozdrawia. Beata