01.10.08, 22:41
Dlaczego powszechnie uważa sie że tarot jest dziełem szatana ? Bardzo mnie to
interesuje a nie moge znalezc osoby która by była na tyle rozwinieta i chciała
mi to wyjasnic. Dlaczego wróżbiarstwo w bibli jest potepiane? Bardzo prosze o
odpowiedz
Obserwuj wątek
    • gosiadzika Re: tarot 02.10.08, 07:43
      ja sie nie znam na bibli, ale tam chyba było kiedyś coś o wieszczeniu ze snów -
      krowy chude i grube?
      czyli nie jest tak źle smile)
      poza tym religia nie znosi konkurencji
    • olga.78 Re: tarot 02.10.08, 09:10
      Możesz zacytować ten fragment biblii, który potępia wróżbiarstwo?

      W biblii jest np. potępione modlenie się do figurek, obrazków przedstawiających
      wymyślonego przez twórcę dowolnego świętego, budowanie kościołów etc. A zobacz
      ile ich jest wkoło. Państwo przeznacza oficjalnie na cele kultu religijnego
      ponad 5 mld. rocznie z pieniędzy podatników. Jaki z tego wniosek?
      • mkm1984 Re: tarot 02.10.08, 09:39
        Tak wiem lecz nie o figurki mi chodzi a odczytywanie przyszłości. Zawsze miałam
        kontakt z osobami które tym sie zajmuja, sama rozkładam karty klasyczne bo wciąż
        wpadam w chwile kiedy czuje potrzebe ze muszę je wziąć do ręki, mimo że nie za
        bardzo umiem odczytywać, robie to intuicyjnie i tylko dla siebie. wiem że to nie
        mój czas żeby zacząć pomagac innym jeszcze. Ale znałam jedną babcię która od
        młodosći wróżyła , potem na starośc gdy miała ponad 80 lat wciąż twierdziła że
        karty są narzędziem diabła, czy jakos tak i że nie każdy powinnien sie nimi
        zajmować. Babcia wróżyła z kart lenormand bodajże, tak je pamietam oczami
        wspomnień, to były tak piekne karty i tak do mnie przemawiały ze szukam ich
        wszedzie ale nie znalazłam jeszcze.I jeszcze cos zauważyłam, czesto takie osoby
        są samotne, bez partnera, tak jakby los chciał zeby skupiły sie na tym a nie na
        związku, to mnie troche dziwi, mimo że mają te kobiety dzieci to zwiazki jakos
        na dłuższą mete im sie nie układają.
        • mkm1984 Re: tarot 02.10.08, 09:50
          Wciąż nie moge znależc odpowiedzi a męczy mnie to strasznie sad
          • jasmintra Re: tarot 02.10.08, 10:01
            nie umiem odpowiedziec na twoje pytanie.
            Wole traktowac karty jako psychoanalize, bo jest to pomocne.
            Tak na prawde ludzie bez kart potrafia laczyc sie z innymi i dlatego
            czasem czuja ze cos sie wali lub kwitnie. Wszyscy jestesmy caloscia
            wiec jesli ktos jest nam bliski, w "medytacji" potrafimy sie z nim
            skontaktowac. A wrozka laczy sie "dla dobra" innych, za nich. To
            troche wyreczanie sie nia. Dzis tak myslewink. Wiec jesli nie ma
            potrzeby odmawiam polozenia kart.

            znam 3wrozki.
            pierwsza miala 3mezow, z ostatnim jest szczesliwa, wierzy w boga i
            anioly.
            2ga jest szczesliwa w malzenstwie, ale po 11latach postanowila
            odlozyc tarota, za duzo wrozyla, za malo zajmowala sie zyciem. Nie
            wierzaca.
            3cia to staruszka z Bedzina, wrozy niedaleko zamku bedzinskiego z
            klasycznych, nie przyjmoje w niedziele, jest religijna.
        • mkm1984 Re: tarot 02.10.08, 09:59
          Ale muszę cos powiedziec, czuje i widze że nie dla każdego powinien byc tarot i
          inne techniki odczytywania przyszłości dostepne, mam na mysli to ze nie kazdy
          powinien sie tym zajmowac bo potrzebne tu są wzniosłe zasady etyczno moralne i
          nie kazdy powinien z tego tez korzystac, podam przykład, moja tesciowa od
          poczatku wiedziała ze mój mąż mnie zostawi i nasze dziecko, a mąż jest jej
          ulubionym dzieckiem, "maminym" od poczatku małżenstwa które trwało nie całe 4
          miesiace ustawiała sprawy tak by były korzystne dla jej syna,tym bardziej
          przekonujac syna ze dziecko zniszczy mu zycie, a ze on sie wahał to jego mama
          zyskiwała tym jego przychylnosc, tak by on poszedł na jej strone, czuł sie z tym
          dobrze i nie odwrócił sie od niej, nawet ustawiła sie sadownie pod to co
          wiedziała wczesniej by jej syn nie musiał brac odpowiedzialnosci za nic. Własnie
          takich przypadków nie powinno byc, by korzystac z odczytywania przyszłosci i
          ustawiac sie tak ze nawet kosztem krzywdy innych ludzi osiagac swoje cele.
          Dlatego uważam ze nie kazdy do tegom dorósł.
          • jasmintra Re: tarot 02.10.08, 10:05
            ja wierze w prawo przyczyny i skutku, w prawo karmy.
            • jasmintra Re: tarot 02.10.08, 10:10
              mam na mysli to ze jak ktos jest skrzywiony to kiedys wszystko to co
              nakrzywil innym mu sie zwroci, sam bedzie w podobnej sytuacji
              (mama). Przykro mi ze spotkalas taka kobiete.
              Niektorzy mowia, ze milosc nie jest wieczna.
              Inni ze nie powinno sie wrozyc, na to na czym nam najbardziej zalezy.
              A on byl zbyt wpatrzony w mame...ot co mysle...
              • mkm1984 Re: tarot 02.10.08, 11:33
                dziękuję smile jeszcze sobie porozmyślam o tym wszystkim troche w samotnosci,
                pozdrawiam serdecznie smile
    • olga.78 Re: tarot 02.10.08, 16:12
      Ja tak trochę z innej beczki jeszcze wracając do Twoich rozterek Mkm1984.
      Przypomniał mi się pewien kawał z morałem, który myślę, że dobrze podsumowuje te
      dywagacje.

      Ateista po śmierci trafił do piekła. Puka do bram, otwiera diabeł w gajerze od
      Armaniego, woń Hugo Bossa...
      - Dzień dobry, zapraszam Pana, oprowadzę po naszym piekle. Tutaj są sypialnie,
      tu natryski, sauna, solarium, jacuzzi, można korzystać do woli.
      Ateista zdziwiony, nie wie, o co chodzi.
      Wchodzą do następnego pomieszczenia. Długi stół, najlepsze alkohole, fura
      żarcia, chętne dziewczyny się kręcą, ludzie balują ....ateista czuje, ze musi
      być jakiś hak.
      Następne pomieszczenie - biblioteka ze wszystkimi książkami, jakie na świecie
      wydano, diabły pilnują ciszy, ludzie w skupieniu czytają. Ateista nie wie, o co
      chodzi.
      Kolejny lokal - kotły, ludzie w smole się prażą, nieludzkie wycie, diabły
      widłami popychają tych, którzy chcą uciec. Ateista nie wytrzymał

      - Panie Diable, ale o co chodzi, tu impreza, tu czytelnia, a tu kotły, smoła...
      - A nie, na tych niech Pan nie zwraca uwagi, to katolicy, jak wymyślili, tak
      mają smile



      • jasmintra Re: tarot 02.10.08, 16:15
        dobresmile)))))))
    • ines113 Re: tarot 02.10.08, 22:51
      Odpowiedz na swoje pytania najpredzej otrzymalabys na forum
      katolikow, bo o stanowisko Kosciola pytasz nas tutaj.
      Mysle jednak, ze znajdziesz odpowiedz w ponizszych linkach:
      www.rodzinapolska.pl/dok.php?art=wrozbiarstwo/archiwum/2006/824_1.htm
      www.rodzinapolska.pl/dok.php?art=wrozbiarstwo/archiwum/2006/824_2.htm
      • mkm1984 Re: tarot 03.10.08, 12:49
        Dziękuje Ines za te linki. Nie pytam o stanowisko Kościoła, szukam głębszego
        zrozumienia, narazie nie czuje ze go znalazłam, czasami się tego boje i nie bez
        powodu, jest cos ale nie umiem wytłumaczyc mimo ze mnie do tego ciągnie od
        dzieciństwa. Tak samo mam ze śmiercią, ciągnie mnie w ten temat juz z 12 lat,
        dośc trudno to przechodziłam bo byłam jeszcze dzieckiem i najadłam sie wiele
        strachu jak po smierc moja babcia przez 10 lat odwiedzała mnie w snach tak jakby
        nie mogła odejsc a potem chciała mnie pociagnąć za sobą. Takie moje zycie na
        pograniczu widzialnego i niewidzialnego swiata, czasami jak jest tak trudno
        załuje ze nie mam takiego przyziemnego zycia skierowanego na swiat doczesny
        tylko, tak jest łatwiej o wiele łatwiej i byc takim człowiekiem.
        • ines113 Re: tarot 03.10.08, 23:56
          Musze przyznac, ze nie rozumiem, co chcialabys wiedziec. Pytasz o
          Biblie, pytasz, czemu Tarot jest "biblia szatana" wg powszechnych
          opinii (to jest akurat dyskusyjne, czy rzeczywiscie jest to dzis tak
          powszechna opinia), wiec dla mnie znaczy to, ze chcesz zrozumiec
          stanowisko Kosciola na ten temat, bo Biblia to Kosciol, szatana tez
          trudno byloby okreslic postacia wymyslona przez ateistow.
          Jesli masz inne pytania, to je wyraz, bo nie rozumiem, o co chodzi.
          Powiem Ci, ze moim zdaniem Tarot nie jest dla ludzi chwiejnych, o
          delikatnej konstrukcji psychicznej, ktorzy zyja na pograniczu
          swiatow. Wrazliwosc i rozwinieta intuicja sa konieczne do zajmowania
          sie Tarotem, zeby odczytac karty. Jednak nadwrazliwosc moze
          prowadzic do problemow psychicznych. Nie potrzebujesz dodatkowych
          bodzcow w kierunku uduchowienia. Trzeba jedynie poukladac swoje
          wnetrze (bez kart).
          Tarot jest narzedziem, ktore mozemy uzyc dla dobra lub czynienia
          zla. Wszystko zaczyna sie w nas, w naszych sercach. Kiedy ktos
          zaczyna odnosic pierwsze sukcesy, bardzo latwo o odejscie od
          pierwotnej skromnosci wynikajacej z niepewnosci i popasc w pyche i
          samozadowolenie. Takim osobom zdaje sie, ze maja tak potezne
          narzedzie w rekach, ze jakby tylko chcieli , to odkryja najglebsze
          tajemnice drugiej osoby, nic sie przed nimi nie ukryje, wydaje im
          sie , ze maja przewage nad innymi.
          W ten sposob sie to zaczyna. Takie osoby zawsze budzily lek w
          innych.
          W Tobie jest wiele przesadow, tak naprawde tylko Ty sama siebie
          blokujesz przed zrozumieniem. Twoim ograniczeniem jest Twoja wiara,
          ze karty sa wymyslem szatana, ze ludzie zajmujacy sie tym sa w zyciu
          prywatnym nieszczesliwi, ze ciazy nad nimi przeklenstwo itp.
          Zeby cos zrozumiec, trzeba pozbyc sie starych nawykow myslowych,
          wykazac dystans, spojrzec na to z boku. Mozliwe tez, ze obawiasz sie
          smierci i stad te ciagle mysli na ten temat. Napisalas o swoich
          snach, moze to one wywolaly te obawy.
          Nie zrozum mnie zle, ale uwazam, ze karty nie sa dla Ciebie.

          • mkm1984 Re: tarot 04.10.08, 11:18
            Tak to prawda umiejetnośc zdystansowania się jest niezwykle istotna. Ines a w
            jaki sposób mozna pracować z nadwrażliwością? Zeby własnie nie popaśc w zadne
            "schizy". Jestem wewnetrznie wrażliwa osobą, nawet jak wydaje mi się ze nie to
            jednak w snach ta podswiadomosc sie odzywa i tam jakby to przezywam, jakies
            znaki mi daje dotyczace mnie ale nie umiem ich odczytywac. z tymi siłami zła to
            mnie zastanawia bo nie wiem co jest prawda a co nie, Kosciół troche pozmieniał,
            tak jak to zniwelowanie reinkarnacji i dlatego mam taki dystans do religii
            katolickiej, zagłebiałam się też w zycie Ojca Pio, który przechodził dość ostre
            walki z szatanem. Kiedyś znalazłam sie u pewnej egzorcystki,która pomagała
            nastolatkom po tym jak znalazły na necie informacje o voodu i zaczeły stosowac
            no a potem potrzebowały pomocy. Tego wszystkiego tyle sie zbierało że zaczynam
            o tym rozmyślać o co w tym chodzi. Może to ma być po prostu częścią mojego
            rozwoju.Z mojego srodowiska ludzie mają sceptyczny stosunek do ezoteryki chyba w
            kazdej formie, z nikim tu nie porozmawiam na takie tematy bo jest to od razu
            wyśmiane, dlatego weszłam tutaj. Od ksiedza tez nie uzyskałam przekonywujacej
            odpowiedzi na temat tarota, tylko taką ze wiara polega na tym zeby ufac Bogu i o
            to w tym chodzi. To tak ogolnie bo oczywiscie powiedział wiecej. Pozdrawiam
            serdecznie
            • ines113 Re: tarot 04.10.08, 13:02
              Wydaje mi sie, ze nadwrazliwosc jest zwiazana z niezrozumieniem
              siebie samego, brakiem samoakceptacji i demonizowaniem swojego
              wnetrza. Demonizujemy wszystko, czego sie boimy lub nie rozumiemy.
              Gdy nie rozumiemy swojego istnienia, sensu i celu zycia, zaczynamy
              pograzac sie w ciemnosciach naszego wnetrza, do ktorego nie mozemy
              dotrzec. Potem zaczynamy tez demonizowac swiat i innych ludzi, bo
              czujemy sie inni od otoczenia, nieakceptowani. Ale kazdy ma prawo
              zajmowac sie w swoim zyciu tym, czym chce, oni rowniez. W czasach
              internetu mozna jednak porozmawiac na kazdy temat z ludzmi, ktorzy
              maja takie same zainteresowania, chocby na forachsmile W pewnym sensie
              ten ksiadz mial racje. Gdybysmy naprawde umieli wierzyc, ufac,
              czulibysmy sie dobrze w swojej skorze, w swoim zyciu, nie
              potrzebowalibysmy kart ani innych drogowskazow. Bo tak naprawde ten
              najwazniejszy drogowskaz jest w nas samych. Podazac swoja sciezka w
              zgodzie z wlasnym sercem, to jest najwlasciwsza droga. Moim zdaniem
              Tarot moze byc sposobem na poszukiwanie sensu zycia i Boga w swoim
              zyciu. Typowe wrozbiarstwo moze przyniesc wiele szkod, jesli ktos
              zle sie obchodzi nie tylko z kartami, ale i drugim czlowiekiem.
              Jednak moze tez byc sposobem na skontaktowanie sie z nasza
              wewnetrzna madroscia, aby sobie pomoc.
              Tak naprawde nie narodzilismy sie calkiem bezsilni wobec
              nieobliczalnego losu. Sami decydujemy, czy sie rozwijamy, czy
              staramy sie tylko jakos "przezyc". W nas jest intuicja, nasz
              wewnetrzny glos, ktory chcialby nas poprowadzic wlasciwa droga,
              doprowadzic do zrozumienia i poczucia szczescia i spelnienia.
              Tarot ulatwia kontakt z naszym madrzejszym ja, ale jest tez duze
              ryzyko popelnienia bledu, zlego zrozumienia tego glosu, bo probujemy
              odczytac obrazy kart, nikt nie przemawia do nas wprost.
              Ci, ktorym religia nie wystarcza i brakuje im wiary, szukaja innych
              drog poznania siebie i celu swojego zycia. Niektorzy wybieraja wiec
              Tarota. Gdy ktos pyta kart cos w rodzaju- "czy on zadzwoni w ten
              weekend", to znaczy , ze bawi sie kartami i traktuje je jak
              rozrywke. Dlatego nie kazdy kto sie kartami zajmuje, od razu jest
              uduchowiony i poszukujacy swojej drogi.
              Mysle, ze osoby nadwrazliwe, powinny oddemonizowac swoje zycie.
              Czyli niech to, co ich zajmuje, wroci na wlasciwe miejsce.
              Jesli Bog Cie stworzyl, to znaczy, ze po cos sie narodzilas, po cos
              istniejesz i jestes jego promykiem. Sama zaciemnilas sobie swoj
              wlasny obraz. Tak naprawde jestes piekna wewnetrznie i dobra i
              wrocisz do swiatla, z ktorego przyszlas. Jak przyjdzie czas. Ale
              jeszcze nie przyszedl, wiec nie skupiaj swojej energii na mysleniu o
              smierci, tylko mysl o zyciu. W koncu po cos tu jestes, cos jeszcze
              masz do zrobienia. Smierc i tak przychodzi w swoim czasie. Powrocisz
              tam, skad przyszlas. Jesli Bog chcialby, abys na niej skupiala sie w
              zyciu, to by Ci nie dal ciala, ktore potrzebuje jesc, pic, byc
              glaskane, otulone cieplem itd. Nie znaczy to, aby sie koncentrowac
              tylko na materialnej stronie zycia, ale aby nie zapomniec o radosci
              z tego zycia i o celu, dla ktorego tu jestesmy.
              Nie skupiaj sie na opetaniach, bo stajesz sie pozywka dla
              negatywnych energii, podobne ciagnie do podobnego. Pochodzisz ze
              swiatla, nie z ciemnosci, wiec zajmij sie tym, co dobre i przynosi
              radosc, a nie strach i zniewolenie. Tylko Ty sama mozesz uwolnic sie
              ze swoich negatywnych mysli i zajac sie tworzeniem nowych, lepszych.
            • kita32 Re: tarot 04.10.08, 13:31
              Mkm, cieszę się, że zauważyłam ten wątek. Jahve faktycznie zabraniał Izraelitom wróżyć. Wróżenie było nagminne u ich sąsiadów Chaldejczyków.
              Kiedyś dużo się nad tym zastanawiałam, bo nie mogłam tego zrozumieć. I ktoś mi to w końcu przekonywająco wytłumaczył.

              Izraelczycy mieli bezpośredni kontakt z Jahve. Modlili się bezpośrednio do niego. Nie mieli żadnych pośredników. Pośrednicy pojawili się w chrześcijaństwie - to księża. A Jahve chciał, żeby Izraelici utrzymali ten bezpośredni kontakt z nim.

              Podczas wróżenia Chaldejczycy kierowali pytania do istot astralnych, czyli takich, które są "wyżej" od człowieka, ale niżej od Jahve. Używali przedmiotów, które pomagały połączyć się im z tymi niewidzialnymi istotami.

              Jahve zabraniał Izraelitom naśladować Chaldejczyków, bo nie chciał, by utracili z nim bezpośredni kontakt do którego mieli predyspozycje.

              Ja, wróżąc, zwracam się do swojej Nadświadomości i, naśladując Indian oraz Hindusów, ofiarowuję swoje działanie Bogu. Bo co do bezpośredniego kontaktu z Bogiem, to nie mam złudzeń, jest mi bardzo daleko wink
            • okwilk Re: tarot 04.10.08, 22:15
              Ludzie zawsze bali się tego, co dawało innym przewagę nad nimi.

              Wróżby, magia, modlitwa do innego boga, rozwój duchowy, komputery... wszystko to wynalazek szatana!
              Pamiętajmy że biblia (lub jak kto woli: Pismo Święte starego testamentu) była spisana przez ludzi, sama się nie stworzyła - czemu więc mieli nie zawrzeć tam własnych lęków?

              Wiara, magia, wróżba to potężne narzędzia... dzięki nim można osiągnąć bardzo wiele. Podkreślam jednak, że są to tylko narzędzia... Narzędzie nie może być złe samo z siebie, to dopiero wola złoczyńcy sprawia, że narzędzie jest wykorzystane do czynienia krzywdy.

              Tarot to księga prawdy... przynajmniej dla tych którzy dojrzeli emocjonalnie i duchowo do tego by z niego tak właśnie korzystać. Człowiek który stawia karty tak by osiągnąć własne cele nie ma niczego wspólnego z Tarocistą. Jest kłamcą...

              Co siejesz to zbierasz... jeżeli więc ktoś, kiedyś Cię skrzywdził przy użyciu tarota. Jeżeli zrobił to umyślnie, to sam siebie skrzywdzi tym samym narzędziem (kto mieczem wojuje ten od miecza ginie * kto dołki kopie ten sam w nie wpada).

              Jeżeli chodzi o nieudane związki tarocistek to nie zrzucał bym winy na Tarota. To jak żyjemy zależy tylko od nas. Czasami sam mówię ludziom by na jakiś czas przestali używać tarota. Czasami gubią się w nim, zaczynają opierać na nim swoje życie. Pomimo całej wiedzy jaką posiadają na temat tarota, pozwalają by stał się wyrocznią ich życia.

              Nie ma większej klątwy od tej jaką sami na siebie rzucamy całkowicie uzależniając swoje życie od tarota(wróżby).

              Diabeł jest tam gdzie pojawia się wiara w niego. Zostaliśmy stworzeni ze Światła i Miłości - gdy skończy się nasz czas, powrócimy do niego. Diabeł, zło, piekło... to tylko system przekonań jaki narzucany nam jest przez wiarę chrześcijańską. Jeżeli więc chcemy przyjąć ten system przekonań to oczywiście możemy, po to mamy wolną wolę by robić z naszym życiem co nam się spodoba.

              Jeżeli zaś chodzi o Ciebie i Twoją nadwrażliwość to pamiętaj, że może ona być błogosławieństwem lub przekleństwem - to tylko od Ciebie zależy w którą stronę pójdziesz. Ludzie nadwrażliwi często mają to czego inni muszą się uczyć latami. Często czują znacznie więcej... Opanowanie tego daru jest ciężkie, ale możliwe...

              Czy tarot jest dla Ciebie?
              To zależy od Ciebie... jeśli głęboko wierzysz, że wszystkie tarocistki muszą być smutne, samotne, wiecznie odrzucane... to pamiętaj o tym, że podejmując się pracy z tarotem przyjmiesz na siebie takie właśnie skutki.
              Jeżeli jednak wierzysz, że tarocista może być szczęśliwym, zrównoważonym, pełnym miłości i zrozumienia człowiekiem. Osobą która jest mistrzem w wykorzystywaniu narzędzia i robi to by tworzyć piękno a nie cierpienie - to w tę właśnie stronę będzie Cię prowadził tarot.

              Bądź ze sobą szczera, odpowiedz sobie - czego tak na prawdę chcesz od Tarota, czego chcesz od życia, od wiary i od nas - ludzi których pytasz o to wszystko.

              Tylko Twoja szczera odpowiedź będzie Ci wstanie pokazać czy kontakt z kartami zaprowadzi Cię do Światła, czy zawiedzie Cię na skraj szaleństwa i zmusi do skoczenia w przepaść.

              Pozdrawiam,
              Oktawiusz Wilk.
              • mkm1984 Re: tarot 04.10.08, 22:47
                Dziękuję smile
                • ja-tekla ale kombinujecie:-)) 05.10.08, 08:27
                  Co za kombinacje,ho ho!A to proste jak drut.Biblia to fundament chrześcijaństwa,tak?Wiec obowiazuje chrześcijanina,tak?ięga Kapłańska 19,26

                  (jednocześnie fragment Pięcioksięgu):

                  /.../ Nie będziecie uprawiać wróżbiarstwa. Nie będziecie uprawiać czarów. Chrześcijanin nie powinien zajmowac sie wrózbiarstem,tak?Kapłańska 19,31

                  (jednocześnie fragment Pięcioksięgu):

                  Nie będziecie się zwracać do wywołujących duchy ani do wróżbitów. Nie będziecie zasięgać ich rady, aby nie splugawić się przez nich. Ja jestem Pan, Bóg wasz!
                  Chrześcijanin nie powinien chodzić do wrózek,tak?I to nie jest stanowisko Kościoła,tylko Biblii,podobno Slowa Bożego!Więc powtarzam-po co kombinujecie?
                  Tarot to nie narzędzie szatana,to narzedzie wymyslone przez ludzi mających pewne zdolności do podgladania przyszlości.Nieznane zawsze nęci.A kartami zajmuja sie i ci etyczni, i ci mniej etyczni.I nie spotyka ich za to kara,nie łudźcie sie,to nie jest tak naiwnesmile)
                  A biblia to nie tylko Stary testament,jak stwierdził ktoś wczesniej /rozbawiła mnie jego niewiedza/.
                  Ja na szczęście ateistka,więc te dylematy sa mi obce.Ale prawdziwy chrześcijanin zawsze znajdzie wytłumaczenie jakieś,gdy chce cos robic niezgodnego z biblia,czy tez jego wiarą-wiec nie martwię sie i o was,poradzicie sobie,hi hi


                  • jasmintra Re: ale kombinujecie:-)) 05.10.08, 09:19
                    to zabrzmialo jakbys znala jedynie sluszna prawde.
                    • jasmintra Re: ale kombinujecie:-)) 05.10.08, 09:20
                      jedyna*
                      • eleonora32 Re: ale kombinujecie:-)) 05.10.08, 09:54
                        no właśnie! a to wszystko nie jest wcale takie proste. Ja też nie do końca
                        jeszcze potrafię to sobie poukładać w głowie. Choćby z racji, że pochodzę z
                        rodziny bardzo katolickiej i mam gdzieś tam głęboko zakorzenione pewien sposób
                        myślenia.
                        Nasuwa mi się tylko jedno pytanie, dlaczego kościół zabrania czegoś, za pomocą
                        czego można pomagać ludziom i lepiej zrozumieć to co dzieje się wokół nas. Tak
                        jak pisałyście, tarot to tylko narzędzie, może być wykorzystywane dla czynienia
                        dobra, albo zła. Wybór zależy od nas. Powiem szczerze, że mam głęboki bunt w
                        sobie, przed tak radykalnym postawieniem tej sprawy przez kościół. Tym bardziej,
                        że wszystko co związane z psychologią i parapsychologią bardzo mnie interesuje i
                        fascynuje. Więc skoro mnie do czegoś ciągnie, to dlaczego miałabym się tym nie
                        zajmować?
                        • ma_ewa01 Re: ale kombinujecie:-)) 05.10.08, 11:15
                          Nasuwa mi się tylko jedno pytanie, dlaczego kościół zabrania czegoś,
                          za pomocą czego można pomagać ludziom i lepiej zrozumieć to co
                          dzieje się wokół nas.
                          Odp: bo ma do tego celu swoich ludzi i swoje metody i dodam, że
                          to wyjątkowo intratne zajęcie. A biznes is bisnes, prawda? więc po
                          co sie dzielić?
                          Msmile
                          • eleonora32 Re: ale kombinujecie:-)) 05.10.08, 12:56
                            no właśnie... mam ten sam pogląd smile
                          • rasatabula Re: ale kombinujecie:-)) 05.10.08, 12:58
                            Kościół kojarzy mi się z trupem w formalinie, z klapkami na oczach, dogmatami,
                            biznesem również, z prawdą, która jest wygodna dla kościoła, więc jedyna.
                            Jeżeli chodzi o Biblię też się na niej nie znam - ale nie rozpatrując jej jako
                            "świętej księgi", a uznając za jedno z wielu spojrzeń na rzeczywistość,
                            doczesność, duchowość, można mieć po prostu swoje zdanie na tematy, które porusza.
                            Tak mi się wydaje.
                            • ma_ewa01 Re: ale kombinujecie:-)) 05.10.08, 13:26
                              Oj tak, wygodnictwa i hipokryzji to tam jest dostatek. Aczkolwiek
                              niektórzy ludzie nie znając innych alternatyw dzieki swojej wierze
                              ( właśnie głównie w kościół, księdza, opłatki, figurki,kolędy czy
                              źłóbek)znajdują w tym jakies uzasadnienie swojego cierpienia,
                              smutku, trudnej sytuacji czy odrzucenia. Łatwiej im znieść
                              samotność, przykucie do łóżka itp. Słuchaja wiadomego radia,
                              wspólnie odmawiaja swoje mantry. Maja na ziemi namiastkę swojego
                              nieba. Nie można im tego zabierać. Często jest to jedyne, co mają
                              tutaj...
                              Msmile
                              • rasatabula Re: ale kombinujecie:-)) 06.10.08, 00:01
                                bardzo lubię kolędy i żłóbek;
                                generalnie jestem niezrzeszona
                                ale do kościoła wychodzę pewnie nadal z piątki kielichów tongue_out
                                • ma_ewa01 Re: ale kombinujecie:-)) 06.10.08, 00:19
                                  Ja broń Boże nie dyskwalifikuje kolend ani żłóbka bo dla wielu
                                  ludzi są pocieszeniem i uzasadnieniem ich cierpienia, ale sama
                                  instytucja KK mi sie nie podoba. To jej dotyczyło zdanie o
                                  hipokryzji i zakłamaniu.
                                  Ines, czym jest tych kilka noclegowwni wobec watykańskiego przepychu
                                  na przykład. To tylko mydlenie ludziom oczu. Jedną z ostatnich
                                  rzeczy, jakie oglądałam w tv był pogrzeb JPII, napatrzyłam się na
                                  przepych. Nijak to sie ma do rozmiarów udzielanej pomocy
                                  potrzebującym.
                                  Msmile
                                  • rasatabula Re: ale kombinujecie:-)) 06.10.08, 20:13
                                    Ale gdzie w żłobku cierpienie?
                                    Poza tym oglądając filmy o Wojtyle, dowiedziałam się m.in., że przepychu to
                                    raczej w Watykanie nie było. Nie wiem, nigdy tam nawet nie byłam.
                                    • rasatabula Re: ale kombinujecie:-)) 06.10.08, 20:19
                                      Żłobek to Boże Narodzenie - można by je świętować codziennie, w nieco
                                      skromniejszej i mniej obżartej wersji.
                                  • rasatabula Re: ale kombinujecie:-)) 10.10.08, 18:04
                                    A z tym cierpieniem to ciekawe - dlaczego KK kultywuje cierpienie? Może nie
                                    bardzo widzę je w żłóbku, ale przecież najważniejszym symbolem religijnym jest
                                    krzyż.
                                    Jeżeli uzasadnieniem dla cierpienia miałoby być dla mnie zbawianie świata to - nie.
                                    I dlatego podoba mi się idea karmy - ja schrzaniłam, ja cierpię.
                                    • ines113 Re: ale kombinujecie:-)) 10.10.08, 18:11
                                      KK kultywuje milosc, a krzyz jest symbolem milosci.
                                      • brrida Re: ale kombinujecie:-)) 10.10.08, 18:33
                                        "KK kultywuje milosc, a krzyz jest symbolem milosci. "

                                        Krzyż, to przede wszystkim narzędzie tortur. Przybijano do niego człowieka, po
                                        to, aby skonał z głodu.
                                        A KK kultywuje przede wszystkim miłość do pieniądza.
                                        • morgana8 Re: ale kombinujecie:-)) 10.10.08, 19:54
                                          To forum nie jest odpowiednim miejscem do dyskusji o kosciele katolickim. Wiara
                                          i stosunek do kosciola sa indywidualna sprawa kazdego z nas.

                                          Wiszacy na krzyzu nie umieral z glodu, bo po to musialby wisiec miesiac. Smierc
                                          nastepowala w ciagu kilku godzin lub kilku dni, w zaleznosci od kondycji
                                          fizycznej skazanego. Ukrzyzowany dusil sie, bo wiszac rozpostarty bezwladnie na
                                          krzyzu nie mogl zlapac powietrza. Ukrzyzowani zapierali sie nogami przybitymi do
                                          krzyza, aby zmniejszyc napiecie miesni klatki piersiowej. Zolnierze rzymscy
                                          czasami lamali ukrzyzowanym kosci nog przy pomocy metalowego pretu, by
                                          przyspieszyc smierc. Dlatego smierc na krzyzu jest symbolem milosci, ktora
                                          gotowa jest zniesc najstraszliwsze meczarnie.
                                          • rasatabula Re: ale kombinujecie:-)) 11.10.08, 20:35
                                            Toteż każdy wyraża swoje indywidualne zdanie. Nikt nikomu nie narzuca, że należy
                                            wierzyć właśnie w "X" i nikt z góry nie zakłada, że wszyscy tu wierzą w "X".
                                            Nie wiem ile jeszcze czasu zajmie mi odrywanie pojęcia miłości od cierpienia,
                                            poświęcenia - mam wielką przeogromną nadzieję, że mi się to uda!
                                            Pozdrawiam Wszystkich.
                                            • ines113 Re: ale kombinujecie:-)) 11.10.08, 20:58
                                              Popatrz, tak naprawde w podswiadomosci wiekszosci z nas krzyz
                                              kojarzy sie z cierpieniem. Nawet sa takie przesady, zeby nie
                                              zakladac krzyzyka na wlasny slub, bo malzenstwo bedzie pelne
                                              cierpienia.
                                              Jednak krzyz dla chrzescijanina jest sybolem milosci, ktora trudno
                                              pojac. Nie tylko Ty nie rozumiesz tego. Jest tez symbolem zwyciestwa
                                              zycia nad smiercia, jest cala istota tej wiary. Wiary nie mozna w
                                              sobie wymusic, podobnie jak milosci.
                                              Dlatego moze najwazniejsze jest, aby sie starac byc dobrym
                                              czlowiekiem i niech sobie kazdy wierzy, w co chcesmile
                                              • rasatabula Re: ale kombinujecie:-)) 12.10.08, 01:12
                                                ines113 napisała:

                                                > Dlatego moze najwazniejsze jest, aby sie starac byc dobrym
                                                > czlowiekiem i niech sobie kazdy wierzy, w co chcesmile
                                                Fakt.
                  • okwilk Re: ale kombinujecie:-)) 05.10.08, 11:10
                    > A biblia to nie tylko Stary testament,jak stwierdził ktoś wczesniej /rozbawiła
                    > mnie jego niewiedza/.

                    Biblia to Pismo święte starego i nowego testamentu. Ale jak sama droga Pani zdążyłaś zauważyć - zapiski o wróżbiarstwie zawarte były w starym testamencie i dlatego sprecyzowałem że chodzi mi o stary testament.

                    > I nie spotyka ich za to kara,nie łudźcie sie,
                    > to nie jest tak naiwnesmile)
                    Tu nie chodzi o naiwność, tu chodzi o to co Ludzie nazywają "przypadkami" które ich spotykają... Oczywiście nikt Ci w to nie każe wierzyć że nie ma przypadków i że wszystko co dzieje się w Twoim życiu jest wypadkową Twoich czynów.

                    > Tarot to nie narzędzie szatana,to narzedzie wymyslone przez ludzi mających pewn
                    > e zdolności do podgladania przyszlości.

                    Czemu czytając takie zdanie miałbym nie wytknąć Ci palcem niewiedzy... Może z czystej kultury albo zrozumienia że nie zawsze chce się pisać całe wypracowanie by ktoś Cie zaraz nie ocenił jako niedouczoną osobę...
                    Tak czy inaczej traktowanie tarota jako narzędzia służącego jedynie do przewidywania przyszłości jest raczej stereotypem. Nie mówiąc już o tym że tarot w pierwotnej wersji nie miał niczego wspólnego z wróżeniem a był jedynie grą karcianą.



                    Tak czy inaczej dziękujemy za Uświadomienie nas...

                    Pozdrawiam,
                    Z szacunkiem,

                    Oktawiusz Wilk
                    • ja-tekla do eleonory i okwilka 05.10.08, 17:25
                      Eleonora-to nie Kościól zabrania,a Biblia zakazuje.Jesli ktoś jest chrzescijaninem-to biblia jest dla niego fundamentem wiary,bo podobno napisana w imieniu i pod natchnieniem Boga.Więc-albo jej zakazy i nakazy nalezy akceptować,albo...poszukać innej drogi.
                      A co do tarota...okwilk,znam świetnie dzieje tarota /choc nie zgadzam sie,że pochodzi z Atlantydy,hi hi/.Chciałam tylko odnieśc się do dziwacznych poglądów,że to szatan wymyslił,że to jego dzieło.Gzieś w NT jest potępione wróżbiarstwo,ale..nie mogę sobie przypomnieć.Jak wrócę z wojaży-to poszukam,zacytuję.
                      I jeszcze jedna wypowiedź mnie lekko zdziwiła...chyba to ewa powiada,że biblii nie zna,ale...wypowiada się na temat tego,co tam jest /lub nie jest/...ciekawe podejściesmile)Nadmiar wiedzy zaszkodzić może???
                      • eleonora32 Re: do eleonory i okwilka 05.10.08, 19:04
                        Jakoś w obliczu tego co się dzieje na świecie, tych wszystkich machlojek, na
                        które ostatnimi czasy mi się oczy otworzyły, jakoś nie mam pewności, czy biblia
                        również gdzieś tam po drodze nie została przekłamana. Witać, powinnam poszukać
                        innej drogi, bo jestem obecnie na etapie dużego zwątpienia.
                        • gosiadzika no własnie eleonoro 05.10.08, 19:38
                          bo czemu tylko kilka ewangelii zostało ujęte w biblii skoro uczniów było wielu, i podobno były wśród nich również kobiety?
                          co z zapiskami judasza którą kiedyś znaleziono?
                          no i gdyby się trzymać tak mocno słów z bibli ( według mnie to nie słowo boże tylko ludzkie) to kobiety nadal musiałyby siedziec w domu bo z tego co pamietam to raczej nie zawarto w niej haseł o równouprawnieniu kobiet?
                      • rasatabula Re: do eleonory i okwilka 05.10.08, 19:27
                        Nie, to nie Ewa napisała, że nie zna Biblii. To ja - niestety nie jestem
                        biblioznawcą - natomiast świetnie się orientuję jak zawarte w niej treści
                        realizowane są w praktyce.
                      • ma_ewa01 Re: do eleonory i okwilka 05.10.08, 23:06
                        Nic takiego nie powiedziałam i w ogóle nie odnosiłam sie do Biblii.
                        Nie leży ona w kręgu moich zainteresowań, póki co. Jeśli komuś
                        pomaga, niech ja czyta i stosuje, ja nie przeszkadzam.
                        Nie wiem skad to wyrwałas. Warto zadać sobie troche trudu, choćby po
                        to,żeby być wiarygodnym.
                        No komends
                        Msmile
                    • ja-tekla do okwilka 05.10.08, 22:25
                      Nowy Testament...List do Galatów 5:19-21,Apokalipsa 21:8,22:14-15
    • krolowa.mieczy Re: tarot 05.10.08, 19:45
      Do kompromisu w tej dyskusji na pewno się nie dojdzie. Każdy ma swoje
      zdanie i już.

      A żeby zamiszac totalnie dodam, że luźno traktuję wiarę, Biblię i
      kościół. Tarot nie kłóci mi się przez to z katolicyzmem w którym
      zostałąm wychowana. W chwilach zwątpienia szukam siły w sobie i idę
      pogadac z babcią na cmentarz (tak to nazywam).
      Nie spotkałam na swojej drodze żadnego księdza który by rozbudził we
      mnie wiarę w miłośc Boga do mnie i odwrotnie. Przy przymusowych
      spowiedziach w sytuacjach podbramkowych - chrzciny jako matka
      chrzestna, śluby itp - nie przyznaję się do swojego światopoglądu i
      tyle.

      Może kiedyś sama z siebie odczuję potrzebę wiary, a obecnie i tarot i
      Biblia są dla mnie ok.
      • ines113 Re: tarot 05.10.08, 23:32
        Moi kochani, troche zdziwil mnie najazd na kosciol, ale moze
        funkcjonuje to w ten sposob- ze on najezdza na mnie (czy moje
        zainteresowanie Tarotem), wiec i ja mu odplacam , albo nazwijmy to-
        bronie sie.
        Mimo calej hipokryzji , ktora czasem ma zwiazek bezposredni z ludzmi
        kosciola czyli ksiezami, czasem z ludzmi, ktorzy nazywaja sie
        katolikami, a postepuja wbrew swojej religii, to jednak uwazam, ze
        Kosciol sam w sobie jest instytucja pozytywana, ktora wspomaga
        bezdomnych, chorych, starych, zagubionych itd.
        To Kosciol oferuje bazplatna pomoc w sytuacjach eksteremalnie
        trudnych dla ludzi , to tam znajdzie czlowiek nocleg, posilek i nie
        zostanie pozostawiony sam sobie.
        Pewno nie korzysta tu nikt z pomocy Kosciola ( ja tez nie), ale
        jednak dobrze wiedziec, ze ta pomoc jest, prawda?
        Ale odejdzmy od Kosciola katolickiego, bo moze przeciez sa tu tez
        ludzie innej religii.
        Tak naprawde wszyscy modlimy sie do jednego Boga, nawet jesli
        inaczej go nazwiemy, albo inaczej go czujemy. Jesli dana osoba czuje
        powolanie do stawiania Tarota i robi to przez swoje zycie, to Bog
        nie poczyta jej tego moim zdaniem za zlo, jesli byla ona osoba
        wnoszaca dobro i radosc w zycie innych ludzi, jesli ona przekaze im
        pocieszenie i wsparcie. Jesli wrozka przekaze iskierke nadziei i
        dobrej woli Boga , to jak Bog mialby miec jej to za zle? Natomiast
        jesli wrozka poczuje taka pewnosc siebie, ze jej sie wydaje, ze
        zaglada Bogu przez ramie, to nie dosc, ze moze sie mylic w swych
        wrozbach, to jej dzialanie nie jest w porzadku wobec Boga.
        Bog obdarowuje darem przewidwywania niektore osoby, ale aby one
        spelnialy JEGO wole i przekazaly to okreslonym osobom dla poprawy
        ich zycia, takie wrozki moga byc niczym pomocnice Aniolow ,
        narzedziem spelnienia woli Boga, ale gdy popadna w pyche, zignoruja
        cel, w jakim otrzymaly ten dar (a wolna wole maja, wiec czynia co
        chca), moga im wychodzic glupoty , moga krzywdzic innych, przynosic
        szkody i za to zostana ocenione.
        Nie kazdy z pychy zajmuje sie Tarotem. Jesli ktos czyni to, bo jego
        serce tego pragnie z calej sily, to juz jest mowa o powolaniu, a
        powolanie pochodzi zawsze od Boga. Nawet jesli jest to sprzeczne z
        duchem , w ktoremy sie wychowalismy, to jednak ma to glebszy sens i
        nie jest to bynajmniej slepym przypadkiem, ze taka a nie inna osoba
        bierze sie za karty.
        Gdy czynimy cos przeciw Bogu, sami to czujemy i rozpoznajemy we
        wlasnym sumieniu. Jesli czujemy, ze to co robimy, nie jest Bogu
        przeciwne, to znaczy to, ze tak jest i ze Bog ma tez w tym jakis
        cel. Tak to czuje i rozumiem.
        Obawy moje sa raczej zwiazane z mozliwymi bledami interpretacyjnymi,
        wiec przestrzegam przed nierozwaznym i zbyt pospiesznym braniem sie
        za wrozby osobom trzecim. Tu na szkolce wiadomo, ze to szkolka ,
        wiec i eksperymenty, dyskusje forumowe itp. Ale prywatnie... czasem
        warto sie wstrzymac, uzbroic w cierpliwosc, bo to naprawde duza
        odpowiedzialnosc postawic komus karty.


        • ines113 Re: tarot 05.10.08, 23:46
          I jeszcze cos. Jesli ktos Wam zarzuca, ze zadni z Was katolicy,
          skoro zajmujecie sie tarotem, to zadajcie mu jedno pytanie- czy
          stosuje antykoncepcje. Znacie kogos,kto nie stosuje? A przeciez
          Kosiol tez jej zabrania.
          Zdaje sie sie, ze Kosciol czekaja zmiany i ustepstwa. Juz teraz jest
          postep i np. lzejsze traktowanie zwiazkow z dziecmi bez slubu
          koscielnego.
          Poza tym wiara i przynaleznosc religijna to nie jest to samo.
          Pozdrawiam wszystkichsmile
          • jasmintra Re: tarot 06.10.08, 08:48
            mnie samej jest glupio, ze to naspisalam (posty nizej), jesli kogos
            urazilam PRZEPRASZAM

            czasami czegos nie rozumiem, ale nie ma rzeczy jasnych w 100% smile
    • jasmintra Re: tarot 05.10.08, 22:50
      KK wychodzi z zalozenia ze czlowiek nie poradzi sobie w obliczu tego
      co doswiadczy w "ezoteryce" (bo tu laduje sie wszystko). Chroni wiec
      wiernych. A wierni chca szukac, badac, dowiadywac Boga, siebie.
      Boga nie da sie zamknac, opisac slowami. Ja wierze w czlowieka, w to
      ze gdy doswiadcza szybciej sie uczy. Nie zamknelabym go w pokoju i
      tlukla jedynie sluszna prawde.... tez moge sie mylic, jak kazdy, ale
      gdybym tylko szla za innymi bylabym jak ta owca. A zle mi w bialym i
      nie lubie welny.
      Zreszta to kim jestem i w co wierze to odrebna sprawa i nie watek na
      tosmile
      • jasmintra Re: tarot 05.10.08, 22:55
        ale temat sie rozrosl. Ide spac bo padam, jak bedzie cos ciekawszego
        to wroce.
        Dobranoc wszystkim zyczekiss


        --
        swoja droga zastanawia mnie jedno czemu tak wszyscy o to pytaja. Nie
        mozna na sile wchodzic w zaciasne wdzianka...a jesli np. katolicy
        czuja ze jest to sprzeczne nie z religia ale ich wnetrzem to po co
        wroza? dlaczego ta religia ktora tak przeklinaja jest dla nich tak
        wazna. Tego nie rozumiem.
        • ja-tekla do jasmintry 06.10.08, 09:12
          Mądrze napisałaśsmile)Po co szukają na siłę usprawiedliwień dla czegoś,co ich pociąga,ale czują zakaz???Albo tkwimy w za ciasnym ubranku /swietne!/,albo szukajmy nowego,na naszą miarę.Ale nie sztukujmy na siłę,nie naszywajmy łat zakrywających niewygodne nam nakazy czy zakazy.
          • jasmintra Re: do jasmintry 06.10.08, 12:02
            od Tarota nikt nie zmieni systemu wierzen. A jesli dziewczyny nie
            zgadzaja sie tylko w tym punkcie? Zreszta ja mam wrazenie, ze nie
            tyle sie nie zgadzaja co chca zrozumiec i nie wystarcza im sam
            zakaz. To jest logiczne. Chca wiedziec czemu nie moga wrozyc jesli
            to kochaja...

            co innego jesli ktos juz dawno nie przestrzega zadnego dekalogu, a
            nadal mowi ze jest np. katolikiem.

            Jestem za wolnoscia wyznaniowa wiec w tej kwestii nie bede sie juz
            wypowiadac, wole rozmowy twarza w twarz, na spokojnie, a to nie jest
            forum wyznaniowe...
            • jasmintra Re: do jasmintry 06.10.08, 12:25
              Ale zamienia sie spojrzenie na swiat, to cos dzieki czemu mozemy sie
              rozwinac, pytac, probowac, zastanawiac sie, decydowac i naprawiac.
              Ale Tarot to ezoteryka, to reinkarnacja, to inne podejscie do zycia.
              u innych to poczatek drogi i dlatego moim zdaniem KK chroni swoich
              wiernych, bo nie chce zeby odeszli czy udawali cos, kogos...i
              dlatego zabrania. Moje zdanie
          • eleonora32 Re: do jasmintry 06.10.08, 18:18
            To jest raczej tak jak Ewa napisała, przynajmniej z mojej strony - próba
            zrozumienia, jasnego wytłumaczenia DLACZEGO? A przejście z za ciasnego ubranka
            na ciuchy na swoją miarę, również jest jakimś procesem. Trzeba zdiąć za ciasne
            ubranko, być przez chwilę nagim, a następnie założyć nowe, już to właściwe wink)
            to tak pół żartem, pół serio. Nie chciałabym nikogo urazić.
    • morgana8 mkm1984 07.10.08, 19:05
      To co ci sie przydarzylo po smierci babci to nie sa schizy. Tak bywa. Okwilk
      napisal, ze niektorzy ludzie tak maja - sa wrazliwsi niz pozostali. Nad taka
      wrazliwoscia mozna pracowac. Tarot i inne techinki ezoteryczne sa tylko
      narzedziem. Jednak wrazliwosc to nie wszystko. Nie wiemy, co jest po drugiej
      stronie. Bardzo duzo rzeczy nie wiemy i byc moze nigdy nie zrozumiemy. Z tym sie
      trzeba pogodzic i umiec z tym zyc. Ale to nie wszystko. Zeby umiec zyc z
      niewiadomym potrzeba wewnetrznej sily psychicznej. Jezeli sprawa z babcia trwala
      12 lat - uwazaj na siebie, mozesz nie byc psychicznie gotowa do tarota czy
      jakichkolwiek innych technik ezoterycznych. Musisz byc silna i musisz umiec sie
      przeciwstawic temu, czego nie rozumiesz. Odpowiedzi na swoje pytania nie
      znajdziesz ani w religii, ani w ksiazkach. Musisz je znalezc w sobie. Musisz tez
      byc dostatecznie silna, by te odpowiedzi zaakceptowac.
      • mkm1984 Re: mkm1984 08.10.08, 01:09
        Tak, zdaje sobie z tego sprawę, na dzień dzisiejszy staram sie rozumieć to
        wszystko co mnie otacza i dlaczego to wszystko się wydarza, sama jeszcze nie
        czuję że powinnam wziąć do reki karty tarota i zacząć z nimi przygode dlatego
        tego nie zrobie a czas pokaże co bedzie dalej,nie chcę pakować się tam gdzie
        jeszcze nie czuje się zupełnie bezpiecznie, te sny trwały od 14 roku życia,
        teraz zdaje sobie z tego sprawę że ktoś potrzebował pomocy bo cos uniemozliwiało
        mu odejscie, podswiadomosc daje mi znaki tylko ja nie zawsze potrafie je
        odczytac , czesto jest tak ze dopiero po fakcie, tak miałam że wysniłam pogrzeb
        babci jakis czas przed jej smiercią a potem mojego dziadka, babci pogrzeb snił
        mi się że był w zime, było duzo ludzi i duzo smutku, a babcia potem dawała mi
        znaki w postaci jakis kropel wody, natomiast sen o smierci dziadka sie róznił bo
        sniło mi sie ze był wtedy upał, pusto na drogach i ludzie sie smiali. A w
        realnym zyciu babcia zmarła w grudniu, było duzo ludzi i rodzina strasznie to
        przeszła bo babcia była taką osoba otwartą i zawsze goscinną, wiele osób bardzo
        długą za nią płakało, jej dzieci. A dziadzius zmarł w sierpniu, w lato, było
        bardzo mało ludzi, miałam wrazenie ze nikt sie tym za bardzo nie przejął bo po
        smierci babci dziadziusia rodzina ignorowała. Tamte sny i potem w rzeczywistosci
        jak to sie wydarzyło bardzo mi sie to w pamieci zarysowało bo sie tym dosc mocno
        przejełam,byłam jeszcze nastolatka i tego nie rozumiałam. Kilka lat temu miałam
        tez serie snów ze byłam w ciaży i jakies krwawienie w niej wystapiło, cos sie z
        ta ciążą złego działo, tez sen ze z dzieckiem cos sie złego stało, snił mi sie
        jakis szpital, i w snie czułam jakie to uczucie jak sie jest w ciązy. Ponad rok
        temu urodziłam córkę, byłam w ciąży i to było takie samo uczucie jak w snie, tak
        samo czułam ten stan, dziecko urodziłam 2,5 miesiaca za wczesnie, ciezki stan
        ale teraz mam sliczna córeczkę i powoli dochodzi do siebie.W momencie kiedy
        lezała na intensywnej terapii przysnilo mi sie ze taka malutka sturlała sie z
        ogromnych schodów tak jakby do piwnicy, jakiegos ciemnego miejsca, przeraził
        mnie ten sen ale szybko przestałam o tym myslec, to było w czasie kiedy córke
        odłaczono od respiratora, po kilku dniach gdy byłam u niej w szpitalu nie
        chciano mnie wpuscic tam na oddział jednego dnia, powiedzieli mi ze lekarze
        dzieci badają, na drugi dzien gdy weszłam córeczka znowu była podpieta pod cała
        aparature, wystapiło niedotlenienie. Podswiadomosc cos próbuje mi przekazywac
        tylko nie wiem kiedy, nie umiem tego odszyfrowac przed faktem tylko czesciej po.
        Takich snów miałam mase, sen a potem tego odpowiednik w rzeczywistosci, nie wiem
        czy to jest korzystne bo nie umiem z tego korzystac, nie umiem czemus zapobiec,
        dlatego nie wiem jaki jest w tym sens głebszy ze podswiadomosc mi daje takie
        znaki. I tez sny z szatanem które były seryjne mnie przerazają bo nie wiem
        dlaczego takie mi sie snią a powodują wiele strachu w samym snie i tuż po
        przebudzeniu i chyba dlatego tak o tym mysle i powiazałam to z kartami bo do
        kart tez czuje smykałkę, jak rozkładam karty klasyczne to czesto nawet nie
        analizuje układu tylko po prostu patrze i odczuwam. Czasem jest cięzko tak
        wiecej odczuwac jak do konca sie nie wie co z tym zrobic.Pozdrawiam serdecznie
        • morgana8 Re: mkm1984 08.10.08, 08:26
          Nie ma zadnej roznicy miedzy kartami klasycznymi a kartami tarota. Karty to
          tylko kartoniki z obrazkami. Nie chodzi o takie czy inne karty. Chodzi o to, co
          one w tobie uruchamiaja, jakie procesy.

          Jezeli sni ci sie szatan, to odloz karty do pudelka i szczelnie je zamknij.
          Takie sny oznaczaja, ze nie panujesz nad energiami, z ktorymi masz do czynienia.
          Nie panujesz nad soba, pozwalasz soba sterowac. Jezeli bedziesz umiala temu
          szatanowi we snie sie przeciwstawic, mozesz wrocic do kart. To wazne: we snie
          jestesmy bezbronni. Jezeli zlo przychodzi do ciebie we snie, nie mozesz go
          pokonac, ale mozesz mu sie przeciwstawic. Nie dotykaj zadnych kart, jezeli boisz
          sie wlasnych snow.

          To wszystko razem moze oznaczac, ze masz dar, ale nie potrafisz z niego
          korzystac w sposob bezpieczny dla siebie. Musisz zaczac od siebie i nie pozwolic
          by to, czego nie rozumiesz, przejelo nad toba wladze.
        • okwilk Re: mkm1984 08.10.08, 23:18
          Nadwrażliwość potrafi być przekleństwem, może być też błogosławieństwem. Jak już
          pisałem, ludzie nadwrażliwi otrzymują niejako w darze (choć ich zdaniem
          przekleństwie) wrażliwość jakiej wielu ludzi bardzo by chciało.

          Bardzo dobrze wiem co znaczy nadwrażliwość... znam to z autopsji. Znam sny o
          szatanie, sny o śmierci, sny "prorocze" o których mówisz. "Przytrafiło" mi się to.

          Mówisz że nie rozumiesz dlaczego śnią Ci się takie sny, skoro nie umiesz zmienić
          przyszłości. Ja też długo nie rozumiałem... do momentu kiedy taki sen uratował
          mi życie. Od tamtego czasu wiem już dlaczego nie potrafimy ot tak zmieniać
          rzeczywistości...

          Czy przeżyłaś kiedyś tak wysoki wydatek energetyczny, że doprowadził Cię na
          granice wytrzymałości? Czy padłaś kiedyś na ziemie bez siły do życia? Czy czułaś
          jak Twoje serce spowalnia bo brak mu sił?
          Tak... ja to poczułem... tyle kosztowało mnie wykrzyknięcie słowa "STOP" tuż
          przed momentem w którym miałem zostać potrącony przez pędzący samochód. To jedno
          słowo uratowało mi życie. To jedno słowo, w ułamku sekundy powaliło mnie na
          ziemię i odebrało całą energię.

          Od tamtego momentu sny ucichły... pojawiają się tylko wtedy gdy grozi mi coś
          bardzo złego. Już wiem po co one są - są bo ja jestem Tutaj, bo jestem do czegoś
          potrzebny. Mam żyć, dlatego w ostatniej sekundzie zrozumiałem co muszę zrobić,
          dlatego nieludzki krzyk wydarł się z mojej piersi zmuszając tych którzy byli ze
          mną do złapania mnie i ochronienia przed śmiercią.

          Ciężko to zrozumieć... ciężko pojąć coś co jest na granicy świadomości. Ciężko
          pojąć dary które otrzymujemy od Boga - nie ważne czy tego bilbijnego, czy
          innego... nie ważne w co wierzysz...

          Wiele razy powtarzałem: Czuć więcej to cieszyć się radośniej ale i smucić mocniej...

          Czasami chcielibyśmy być normalni... czasami czucie więcej doprowadza na skraj
          szaleństwa... czasami zamykam oczy i krzyczę wewnątrz czując złość drugiego
          człowieka...

          Czasami dotykam drzewa i wiem jak bardzo mnie kocha, czasami dotykam karty i
          wiem co ona mówi, czasami klękam i czuję Boga...

          Jedni nazywają to chorobą psychiczną inni darem. Wybierz czym będzie to dla
          Ciebie... to Ty i Twoje decyzje będą prowadziły Cię w odpowiednią stronę. Możesz
          się poddać i pozwolić by nadwrażliwość przynosiła Ci koszmary, stała się Twoim
          przekleństwem. Możesz stracić całą radość z życia... możesz - jeśli na to
          pozwolisz...

          Możesz też nieść dobro i światło, możesz schylić głowę i z pokorą przyjąć dar
          jaki został Ci dany. Możesz oddać się miłości, która jest wszędzie wokoło,
          możesz tą miłość wnosić w życie tych, którzy nie potrafią jej jeszcze dostrzec.

          To co zrobisz jest Twoim wyborem. Twoja decyzja jest dla Boga tak ważna jak i
          cała Ty. Jeśli poddasz się, odrzucisz miłość... zgubisz się w mgle złości
          produkowanej przez ludzi wokoło. Jeśli postanowisz odnaleźć Boga - takiego jakim
          jest w Tobie, w Twoim darze, w całym tym świecie i jego braku... Nic nie będzie
          już straszne.

          Twoje sny z szatanem, krwawe, przerażające... są tylko wypadkową Twoich działań.
          Ja też je miałem... doprowadzały mnie na skraj szaleństwa. Nie pozwalały spać,
          odbierały siły... można powiedzieć, że byłem opętany, ale co to tak na prawdę
          jest opętanie?

          Byłem odcięty od miłości. Hodowałem w sobie więcej agresji, pogardy niż miłości
          i dobra. Dopiero gdy zrozumiałem, gdy usłyszałem z ust pewnego człowieka:
          "Miłość i strach nie mogą istnieć jednocześnie w tym samym miejscu"... wtedy
          zrozumiałem o co w tym wszystkim chodzi.

          W chwilę po tym, kiedy się otworzyłem... stało się coś czego nigdy nie
          zapomnę... stało się coś co wstrząsnęło całym moim światem. To doświadczenie
          zmieniło mnie tak mocno, że nic już nie będzie takie jak kiedyś.


          To jest dar... ale jak każdy dar od Boga, wymaga Miłości i dobra w sercu by mógł
          być wykorzystany tak jak należy.


          Zrób z tym co zechcesz...
          Bądź kim zechcesz...

          Co mogłem Ci dać, właśnie Ci dałem.

          Ze zrozumieniem i szacunkiem,
          Z promykiem bezwarunkowej miłości,
          Oktawiusz Wilk.
          • morgana8 Re: mkm1984 08.10.08, 23:44
            Roznimy sie tym, ze to co jedni przezywaja we snie, innym przytrafia sie na
            jawie i odwrotnie - co u jednych jest jawa, u innych jest snem.

            Czlowiek ma wolna wole. Twoj przyklad, Oktawiuszu, bardzo ladnie to pokazuje.
            Pokonales swojego szatana na jawie.
            • okwilk Re: mkm1984 08.10.08, 23:50
              Jawa i sen są bardzo ściśle powiązane ze sobą... można by nawet powiedzieć, że
              jedno nie może istnieć bez drugiego... a granica między tymi dwoma stanami jest
              tak płynna, że wprowadza wielu ludzi w zagubienie...


              Pozdrawiam Cię,
              Z szacunkiem,
              Oktawiusz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka