Dodaj do ulubionych

wygląd a ascendent

21.04.05, 12:37
Witam serdecznie,
zajrzałam dzisiaj i z ciekawością przeczytałam kilka postów na temat
ascendentów. Zastanawiam się nad zasadnością dociekań na temat zależności
ascendentu i wyglądu.
Napisała Anahella w wątku o Skorpionach tak:
"W buziach jest cos ostrego: a to mocno zarysowany nos, wysuniety podbrodek,
ostre kosci policzkowe, nisko osadzone brwi, jakby chcialy zakryc oczy.
Najbardziej niepokojace sa te ostatnie, czesto duze, niechętnie oddajace
bezposrednie spojrzenie. Rysy nieregularne, jednak przyciagające wzrok.
Jest tez kilka nijakich "rybich" twarzy, ale tu ascendent jest modyfikowany
przez Neptuna w koniunkcji z osia lub glebiej, w 1 domu."

To jest sprzeczne i nie ma w tym żadnej zasady. Zastanawiam czy rzeczywiście
można aż tak uogólniać i czy nie jest to kolejna zasada dawnej astrologi,
która powinna zostać zakwestionowana. Twarz i wygląd człowieka kształtuje
się przez większą część życia płodowego, a nie jest nagle "nabywany" w
momencie urodzenia. Można powiedzieć, że zgodnie z jakimś kosmicznym planem
mamy się urodzić o określonej godzinie i do tego ascendentu twarz i wygląd
się "dopasowują" - ale to trochę naciągana teoria, bo co wtedy zrobić z
relokacją? Relokacja zmienia ascendent, może sposób ubierania, ale nie
wrodzony kolor oczu.
Oczywiście mogę się zgodzić, że np. ascendent w Skorpionie sprzyja nabywaniu
podczas życia blizn na twarzy. Ale blizna jest cechą nabytą. Nie każdy
ascendentalny Skorpion się jej przecież dorobi.
Na tuszę czy postawę, które są związane z trybem życia wpływ ma też Księżyc,
ale to inna niż ascendent historia.
Inicjatywa z fotkami ascendentów tworzona przez Wojtka jest w tym kontekscie
jeszcze ciekawsza.

Pozdrawiam, Mii
Obserwuj wątek
    • all2 Re: wygląd a ascendent 21.04.05, 13:28
      Sama nie wiem, Mii, czy chcę Cię poprzeć, czy polemizować, bo rzeczywiście sprawa nie jest prosta i niełatwo ją przeważyć na którąkowiek stronę. Czyli: jestem za, a nawet przeciw. Są te fizyczne cechy wspólne i ich nie ma. Czasem są, a czasem nie ma. Byłabym może bardziej sceptyczna gdyby nie ten typ męskiego Lwa ascendentalnego, który sprawdza się bez pudła. Nie wszystkie Lwy tak wyglądają, ale jeśli już ktoś tak wygląda to na pewno jest to asc Lew. Z drugiej strony zastanawiam się też, ile w tym cukrze jest cukru, czyli ile z tego co określamy jako "wygląd" stanowią wrodzone i niezmienialne cechy fizyczne, typu wzrost czy kolor oczu, a ile cechy nabyte plus tak zwana "ekspresja" - wyraz twarzy, błysk oczu, pochylenie sylwetki, fryzura, sposób noszenia się i bycia. Tych jest chyba więcej i bardziej przesądzają o odbiorze osoby, co zresztą widać w ascendentalnych wątkach. Sprawa determinizmu, w którą stronę on działa, do przodu czy do tyłu, czy ascendent jest z góry zaplanowany, czy nie, czy przyczyna stwarza skutek, czy skutek stwarza przyczynę - jest chyba nie do rozstrzygnięcia, to taka odwieczna astrologiczna kwadratura koła, tu trzeba by rozstrzygnąć naturę czasu, a to raczej nie astrolog do takich rzeczy jest najbardziej powołany. Z drugiej strony Księżyc - ma przecież związek z tuszą, a podobno o tym, czy ktoś będzie tył, decyduje pierwszy rok życia - jeśli dziecko w tym czasie nie nabierze komórek tłuszczowych to ich po prostu potem nie będzie miało. No a pozycja Księżyca też się ustala w momencie urodzenia. I co, jeśli dziecko z koniunkcją Księżyc Jowisz w Raku będzie w niemowlęctwie karmione bardzo oszczędnie - utyje w przyszłości czy nie? Dziedziczenie, to kolejny niepewny grunt. Dalej, relokacja, no tak, ale horoskop urodzeniowy w dalszym ciągu pozostaje bazą...
      i tak dalej, i tak dalej. Więcej tu nie wiemy niż wiemy, ciężko się w tym poruszać i rzeczywiście trudno o żelazne zasady. Ale przecież jednak ten ascendent często daje się rozpoznać, tylko - no właśnie, po czym? Baza Wojtka bardzo się tu przyda - można się przekonać, co zostaje po odjęciu ruchu, mimiki itp. ALe żeby znaleźć same wrodzone czynniki, to trzeba by mieć zdjęcia typu policyjnego, wszyscy z jednakową fryzurą i w jednakowych pasiakach smile
      Nie wiem właściwie po co napisałam ten post, taki wagowy wyszedł wink
    • anahella Re: wygląd a ascendent 21.04.05, 21:24
      mii.krogulska napisała:

      > To jest sprzeczne i nie ma w tym żadnej zasady.

      Oczywiscie, ze nie ma w tym zadnej zasady. To moje spostrzezenia dotyczace
      czesci ascendentalnych skorpionow, kotre znam. Nie napisalam ze wszystkich.
      Moja znajoma pani astrolog akurat w tych opisach nie zostala ujeta.

      > Zastanawiam czy rzeczywiście
      > można aż tak uogólniać i czy nie jest to kolejna zasada dawnej astrologi,
      > która powinna zostać zakwestionowana.

      Jezeli wstrzelilam sie w jakas regulke, to przypadkiem. Nie lubie regulek i
      sama lubie je obalacsmile
      • aarvedui Re: wygląd a ascendent 21.04.05, 22:25
        bo to nie chodzi o wygląd,tylko jak wyglądasz,a to różnica B)
        to,jak wyglądasz jest sprawą subiektywną - ascendent wpływa raczej na
        postrzeganie,a nie na wygląd jako obiektywny fakt(kąt nachylenia nosa i takie tam).
        dlatego działa relokacja,i aspekty,i synastria,i tranzyty,i progresje..etc.



        przy odpowiednim sformułowaniu pytania czasem odpowiedź nie jest potrzebna B)
      • mii.krogulska Re: wygląd a ascendent 21.04.05, 22:45
        Witam ponownie,
        nie chodziło mi o to, czy Ty się wstrzeliłaś w regułkę, czy nie. Chodziło mi o
        regułkę, która głosi, że z pozycji ascendentu można wysnuć wnioski dotyczące na
        przykład długości nosa - bo moim zdaniem nie można.

        Pozdrawiam, Mii

        anahella napisała:

        > Jezeli wstrzelilam sie w jakas regulke, to przypadkiem. Nie lubie regulek i
        > sama lubie je obalacsmile
        • anahella Re: wygląd a ascendent 22.04.05, 02:41
          mii.krogulska napisała:

          > Chodziło mi o
          > regułkę, która głosi, że z pozycji ascendentu można wysnuć wnioski
          > dotyczące na
          > przykład długości nosa - bo moim zdaniem nie można.

          Podobnie jak koloru oczu, piegow itp. Okreslajac szczegoly chcialam pokazac
          jakie typy urody przemawiaja do mnie Skorpionem na Asc.
        • aarvedui Re: wygląd a ascendent 24.04.05, 18:30
          no to to przecież napisałem suspicious
          że nie określa wyglądu,tylko postrzeganie wyglądu.
          więc z mojej wypowiedzi logicznie wysnuwa sie wniosek,że koloru oczu i rodaju
          nosa nie da się wysnuć
          można natomiast odnosić się do archetypów,ale to już wiecej w tym intuicjyjnej
          inteligencji,praktykujący astrolog z doświadczeniem może rozpoznać wpływy
          archetypów obserwując to,jak osoba sie prezentuje.
          w to wchodzi i wygląd niezaplanowany(genetyczny),zachowanie,i wygląd
          przedstawiany(czyli powstały pod wpływem celowych działań,ubiór,etc)
    • queenmaya Re: wygląd a ascendent 22.04.05, 12:07
      Moim zdaniem na wygląd wpływa tyle różnych czynników, że nie da się dojść do
      żadnych jednoznacznych wniosków.
      Czasem u człowieka widać ascendent, a czasem w ogóle go nie widać.
      Jeśli chodzi o typy skorpioniaste, nie tylko z ascendentu, to one w ogóle dość
      często miewają w sobie coś skorpioniastego. Ja ich poznaję po oczach, w których
      jest coś trudnego do określenia, ale charakterystycznego, jeśli się człowiek
      nauczy to "coś" rozpoznawać. W każdym razie nie chodzi o żadne zapadnięte oczy
      czy duże brwi. Raczej jakiś taki błysk, dziwny wyraz i charakterystyczy sposób
      "łypania okiem".
      Wygląd modyfikuje wiele czynników - czasem jakaś silnie postawiona planeta,
      Księżyc, coś w koniunkcji ze Słońcem lub Księżycem, silnie obsadzony znak itp.
      Ale nie da się ukryć, że ascendent daje człowiekowi pewne cechy, jeśli nie w
      wyglądzie i sposobie "noszenia ciała", to w zachowaniu (np. omawiany tu asc. w
      Raku i jego wrażliwość).
      Moim zdaniem horoskop nie kształtuje człowieka, lecz go opisuje.
      Rodzimy się przy takich układach planetarnych, które są dla nas właściwe. Można
      powiedzieć, że "wstrzeliwujemy się" we właściwy moment. I nawet fakt, że dziś
      porody są stymulowane nie zmienił tu za wiele. Mam wrażenie, że po początkowym
      zamieszaniu w tym względzie natura znów wzięła górę i nauczyła się radzić sobie
      jakby nic się nie stało.
      A co do tego nabywania komórek tłuszczowych w niemowlęctwie to jest to kolejna
      pseudonaukowa bujda. Ja byłam w dzieciństwie szkieletowato chuda, co spędzało
      mojej matce sen z powiek. Jako niemowlę, przez całe dzieciństwo oraz przez
      calutką młodość byłam szczypła, a nawet chuda. Z całą pewnością nie wytworzyłam
      w dzieciństwie komórek tłuszczowych. Mam ich być może tyle samo, co na początku,
      tyle, że się lepiej wypełniły. Zaczęłam tyć po urodzeniu dziecka i do dziś tyję.
      Mam stacjonarnego Jowisza na ostatnim stopniu Raka.
      • jerry.uk Re: wygląd a ascendent 22.04.05, 13:44
        Queenmaya, jesli przeczytasz swoj post jeszcze raz to zauwazysz ze nie jest on
        zbyt naukowy. Co to znaczy: "po oczach", "jakas planeta"? W ten sposob mozna
        naginac kazdy horoskop! Jesli otyly czlowiek ma Saturna na Ascendencie to
        sprytny astrolog zawsze znajdzie inny czynnik otylosci.
        Musimy odpowiedziec sobie jasno: albo sa jakies klasyczne reguly albo ich nie
        ma. To co obserwuje w swiecie astrologii sklania mnie do pesymistycznego
        wniosku, ze w duzej mierze opieramy sie na zabobonach i pogloskach opartych na
        jednym, dwoch horoskopach.
        Jesli nie wypracujemy jasnych regul, to nadal bedziemy posmiewiskiem wszelkich
        sceptykow.
        • queenmaya Re: wygląd a ascendent 22.04.05, 14:39
          Astrologia w ogóle nie jest zbyt "naukowa". To WIEDZA empiryczna, a nie nauka.
          Jeśli chcesz wiedzieć, co sądzę o klasycznych regułach, to ci powiem: moim
          zdaniem ich nie ma. Człowiek to nie maszyna, to nie robot, którego można opisać
          prostymi jak cep słowami i regułami. Są archetypy, a nie reguły. Jeśli ktos jest
          elastyczny, to archetypy mu pomogą, jeśli jest dogmatyczny, to mu przeszkodzą.
          A co sądzę o naukowym podejściu do astrologii (i w ogóle fanatyzmie czy
          dogmatyzmie naukowym, religijnym czy jakimkolwiek innym) - wyłożyłam jasno i
          brutanie na mojej stronie. Kto chce niech przeczyta (ale nie musi). Ja się nie
          boję ani fanatyzmu naukowego, ani religijnego. Mam własne zdanie, a jeśli ktoś
          chce się śmiać z rzeczy, których nie jest w stanie zrozumieć, to mam dla niego
          tylko jeden komentarz - poznać głupiego po śmiechu jego.
          Ale ktoś, kto ma intucję i dar obserwacji zauważa, że czasem pewne wspólne cechy
          dają się zauważyć, a czasem nie. I że niektórzy mają skorpionowy błysk w oku, a
          inni nie.
          Byłam kiedyś na wykładzie, w którym uczestniczył również Jarosław Gronert
          (którego nie znałam wczesniej, a i dziś nie mam z nim kontaktu). W przerwie
          podszedł do mnie i powiedział: "Skorpionica?!" a ja na to zamrugałam oczętami i
          jako ta ascendentowa wagusia zapyłam szczebiotliwie: a skąd wiesz, przecież ja
          jestem taka wenusjańska... A on na to: hehehe, po oczach poznałem!!!
          • jerry.uk Re: wygląd a ascendent 22.04.05, 15:13
            ...a gdybys nie miala Slonca w Skopionie, to powiedzialabys: "ale mam Slonce w
            dwadzie Skorpiona!", albo w najgorszym wypadku "mam silnego Plutona!". U
            kazdego znajdzie sie cos skorpionowego, pewnie w moim horoskopie tez.
            To dobrze ze masz swoje metody prognozy, ale po co nazywac je astrologia? Czy
            nie lepiej uczciwie powiedziec: zajmuje sie wrozbiarstwem?
            Wierze, ze miliony ludzi moglyby uzywac astrologii do poznawania przyszlosci,
            gdyby wypracowac dla nich przynajmniej ogolne wskazowki. A to co jest teraz, to
            jest kompletny groch z kapusta, potegujacy zamieszanie. Kazdy twierdzi co chce
            i nawet nie troszczy sie o uzasadnienie tego.
            • queenmaya Re: wygląd a ascendent 22.04.05, 15:49
              > To dobrze ze masz swoje metody prognozy, ale po co nazywac je astrologia? Czy
              > To dobrze ze masz swoje metody prognozy, ale po co nazywac je astrologia? Czy
              > nie lepiej uczciwie powiedziec: zajmuje sie wrozbiarstwem?
              > Wierze, ze miliony ludzi moglyby uzywac astrologii do poznawania przyszlosci,
              > gdyby wypracowac dla nich przynajmniej ogolne wskazowki. A to co jest teraz, to
              > jest kompletny groch z kapusta, potegujacy zamieszanie. Kazdy twierdzi co chce
              > i nawet nie troszczy sie o uzasadnienie tego.

              Kim jesteś, żeby wydawać takie opinie i na podstawie czego to napisałeś?
              Ale mnie to nie dziwi, bo pamiętam cię z listy dyskusyjnej Opejdy, gdzie byłeś
              znany z dzikich wybryków.
              • jerry.uk Re: wygląd a ascendent 22.04.05, 16:51
                zdaje sie ze schodzimy z tematu. moja intencja nie sa "dzikie wybryki" jak
                napisalas, ale sformulowanie chocby ogolnych wnioskow, ktore moga pomoc
                przyszlym pokoleniom astrologow. Do tego nawolywal juz Arroyo w "Astrologii i
                Psychologii", zeby kazde twierdzenie poprzec dowodem albo zrodlem pochodzenia.
                Zapewniam Cie ze 99% ludzi powie Ci ze zadaniem astrologa jest prognoza
                przyszlosci. Jesli astrolog uwaza ze jego zadaniem jest pomoc psychologiczna
                klientowi, dlaczego nie nazywa siebie psychologiem? I tak dalej.
                To do czego nawoluje to rozsadek, a nie "dzikie wybryki". Ale rozumiem ze ktos
                moze to odebrac wrogo.
                • queenmaya Re: wygląd a ascendent 22.04.05, 17:09
                  Moim zdaniem to był atak personalny, nawet mocno niewybredny.
                  Ponieważ mogę być nieobiektywna (jak to ze Skorpionami często bywa, gdy chodzi o
                  ich własną osobę), oddaję się pod osąd szefowej, czyli Anahelli. Niech to
                  obiektywnie rzecz zbada - jak zadecyduje, tak będzie...
                  • jerry.uk Re: wygląd a ascendent 22.04.05, 17:18
                    jestes bardzo delikatna jak na Skorpiona. Jaki mialbym interes w atakowaniu
                    Ciebie? Przeciez nawet Cie nie znam. Moge Cie tylko zapewnic, ze z zalozenia
                    pomagam wszystkim astrologom. Temu wlasnie sluzy inicjatywa ascendent.tk, a
                    takze kolejna (zwiazana z II domem), ktora wkrotce zostanie ogloszona.
          • dafne04 Re: wygląd a ascendent 23.04.05, 12:36
            Jerry, ile lat zajmujesz się astrologią i ile pomyłek popełniłeś?? Wybacz, ale
            Twoja postawa wydaje mi się naiwna, mimo, że podkreślasz "naukowość" swojego
            podejścia. Jesteś widzę na etapie próby skonkretyzowania reguł, ba nawet
            ustalenia dogmatów. Niestety, im dłużej i bardziej wytrwale będziesz szukał,
            tym więcej będziesz miał wątpliwości i spadnie w Twoim podejściu
            współczynnik "naukowości", chyba że jesteś wyjątkowo uparty, ale czy wystarczy
            Ci czasu???
            • jerry.uk Re: wygląd a ascendent 23.04.05, 13:23
              Dziękuję Dafne za Twoje uwagi. Astrologią zajmuję się od 4 lutego 1992, kiedy
              wyrysowałem pierwszy horoskop. Moim zdaniem nie ma znaczenia ile lat ktoś
              zajmuje się astrologią, o ile zachowuje zdrowy rozsądek.
              Nigdy bym nie pomyślał, że to ja będę namawiał do sformułowania jakiś reguł. To
              że akurat ja to piszę wskazuje, że naprawdę istnieje taka potrzeba.
              Wiadomo że astrologia w Indiach ma silną pozycję i jest otoczona powszechnym
              szacunkiem. Często zawód astrologa przechodzi z pokolenia na pokolenie. Mam w
              domu dwa podręczniki astrologów hinduskich. Są one bardzo trudne do czytania,
              ponieważ są pełne drobiazgowych reguł. Może jednak to jest źródło skuteczności
              hinduskich astrologów?
              • luciferes Re: wygląd a ascendent 23.04.05, 17:37
                Moim zdaniem, to ile lat ktoś zajmuje się astrologią ma znaczenie i to na wielu
                płaszczyznach. Teraz chcę jednak wskazać co dostrzegłem na "poziomie
                dogmatyzmu" - to jest takie określenie własne na temat tych astrologów, którzy
                długo już zajmują się zgłębianiem tej wiedzy;
                • luciferes Re: wygląd a ascendent cd. 23.04.05, 18:30
                  ...znów mi poszedł enter smile
                  cd: właściwie nie tyle dogmatyzmu, co "mniemanologii":
                  "To, że akurat ja to piszę wskazuje, że naprawdę istnieje taka potrzeba"
                  Istnieje dla głównie dla Ciebie, może też dla innych, ale rzecz nie w istnieniu
                  tej potrzeby, tylko w formie jej wygłaszania. A na to złapało się już wielu.
                  JA to już wiem, JA tak mówię, taka jest prawda.
                  Nawet - może wbrew wcześniejszym Twoim poglądom - jeśli teraz jest taka Twoja
                  prawda, to nie znaczy, że jest ona nią dla innych. Nie chcę, żebyś odebrał to
                  jako krytykę, tylko jako coś co dostrzegłem w tym akurat zdaniu, i nie odnosi
                  się konkretnie do Ciebie, lecz wykorzystuję to jako "pomoc naukową" dla tych,
                  którzy bezkrytycznie wielbią mistrzów i dla tych, którzy uwierzyli, że ich
                  doświadczenie predysponuje ich do stwierdzeń typu "ja to mówię i tak jest"
                  Mniemanologię stosowaną wymyślił i rozpowszechnił Jan Stanisław Stanisławski i
                  jest to bardzo fajna rzecz smile
                  A skuteczność interpretacji zależy od umiejętności odczytującego, nie od ilości
                  regułek. F. Muskietorz (którego oczywiście nie znałem, tylko czytałem o nim)
                  podobno wielu regułek nie znał, ale prognozował trafnie. smile
                  • jerry.uk Re: wygląd a ascendent cd. 23.04.05, 20:40
                    wywiązała się ciekawa dyskusja, ale myślę że doszło do pewnego nieporozumienia.
                    Nieuniknionego zresztą, kiedy dyskutuje się pisząc a nie rozmawiając na żywo.
                    Jeśli proponuję weryfikację naszej wiedzy, to jest to coś zupełnie przeciwnego
                    do postawy "ja to mówię i tak jest", zgodzisz się ze mną? Powiem wręcz że
                    astrologowie, którzy są wrogo nastawieni do jakichkolwiek weryfikacji mogliby
                    któregoś dnia znaleźć się w sytuacji, kiedy już nigdy więcej nie mogliby
                    powiedzieć "ja tak mówię i tak jest". To chyba najlepszy dowód na prawdziwość
                    moich intencji.
                    • queenmaya Re: wygląd a ascendent cd. 23.04.05, 22:04
                      jerry.uk napisał:
                      > astrologowie, którzy są wrogo nastawieni do jakichkolwiek weryfikacji mogliby
                      > któregoś dnia znaleźć się w sytuacji, kiedy już nigdy więcej nie mogliby
                      > powiedzieć "ja tak mówię i tak jest".

                      Najgorszy horror astrologiczny, jaki mogę sobie wyobrazić, to sytuacja, gdy
                      astrolog mówi do klienta "ja tak mówię, więc tak jest!!!", a przerażony klient
                      krzyczy "nieeee!!!!"
                      Jedyną właściwą weryfikacją dla astrologa jest informacja zwrotna od klienta.
                      Jeśli astrolog tylko gada i uważa siebie za nieomylnego, to nigdy się nie dowie,
                      czy gada mądrze czy głupio. Jeśli słucha drugiej strony i ją szanuje, wtedy nie
                      tylko pomaga, ale sam dużo się uczy.
                      Ale do tego potrzeba odwagi. Ktoś, kto ma zbyt wielkie ego nigdy klienta do
                      głosu nie dopuści, a nawet wręcz przeciwnie - zakrzyczy go i zatupie swoją
                      rzekomą nieomylnością wyrażającą się w zdaniu "ja tak mówię i tak jest!".
                      I zamiast weryfikować swoją wiedzę w praktyce podpowiedzi będzie szukał w
                      statystyce, w nauce i innych miejscach, gdzie jej nie ma.
                    • luciferes Re: wygląd a ascendent cd. 24.04.05, 12:58
                      W kontekście weryfikacji zgadzam się z Tobą, bo to zawsze może komuś się
                      przydać. Tyle, że za jakiś tam czas ktoś inny będzie chciał zweryfikować to, co
                      my teraz zweryfikujemy. I też dobrze, bo z astrologią to już tak jest, że pewne
                      pojęcia można uaktualniać stosownie do czasów, w których żyje astrolg i jego
                      klient.
                      Ale wyrażenie: " to, że akurat ja to piszę, wskazuje, że istnieje taka
                      potrzeba" skojarzyło mi się nie z ogólną potrzebą weryfikacji, tylko z
                      mniemaniem astrologa, że skoro on, taki zaawansowany, doświadczony, mądry tak
                      twierdzi, to jest coś z gatunku prawdy objawionej i nieomylności. Ale to wyłazi
                      moja alergia na glorię lwiastych nieomylnych. I - jak pisałem - użyłem tego
                      zdania do zupełnie czegoś innego, niż kwestionowanie potrzeby ujednolicenia
                      regułek.
                      I znów - tego się nie da tak całkowicie ujednolicić, bo każdy z ludzi na tej
                      planecie ma swój własny, niepowtarzalny, indywidualny program, i dwie osoby
                      urodzone dokładnie w tym samym czasie i miejscu, mające takie same kółka, nie
                      będą tak samo swego programu realizować. Programy - ogólnie - niczym się nie
                      różnią od siebie, jeśli zobaczysz te kółka niezależnie od siebie, nie wiedząc,
                      że ich właścicielami są dwie różne osoby, to idąc tylko wg. regułek
                      zinterpretujesz je tak samo. I to jest pułapka regułek i ścisłego się ich
                      trzymania, nie jedyna zresztą.
                      Dyskusja netowa zawsze stwarza możliwość nieporozumień, co prawda na żywo też,
                      ale istnieje możliwość szybszego uchwycenia myśli rozmówcy i ew. korekty swojej
                      wypowiedzi smile
                      Przeczytałem wypowiedzi innych nt. "ja tak mówię i tak jest" i zgadzam się z
                      nimi w tym sensie, że jeśli ktoś uważa się za nieomylnego, to dla mnie
                      przestaje być astrologiem - badaczem, astrologiem - humanistą, a staje się
                      nadętym, żałosnym bufonem, zamykającym sobie właśnie drogę do Wiedzy (mimo
                      ogromu wiadomości, które nie są tym co wiedza). Wydaje mi się natomiast, że
                      astrolog w "pozytywnym sensie" może tak o sobie powiedzieć, oczywiście nie w
                      kontekście swej nieomylności, ile nabytych w danym momencie wiadomości. Ten
                      rodzaj "ja tak mówię" nie ma nic z wspólnego z zadęciem tylko właśnie z tym co
                      już wiem i pamiętając, że to nie wszystko co wiedzieć mogę. Może nie zostanę
                      zrozumiany tak jakbym chciał, ale w moim pojęciu ten termin może mieć swoją
                      ciemną i jasną stronę, podobnie jak wszystko w dualiźmie, jak np. Mars może być
                      obrońcą a może być agresorem, jak kot może kojarzyć się milusim, mruczącym
                      stworzonkiem i z fałszywym, wrednym kocurem.
              • dafne04 do jerry.uk 24.04.05, 15:38
                Witaj!
                „Astrologią zajmuję się od 4 lutego 1992, kiedy
                wyrysowałem pierwszy horoskop. Moim zdaniem nie ma znaczenia ile lat ktoś
                zajmuje się astrologią, o ile zachowuje zdrowy rozsądek.”
                Czyli dość długo i wykreśliłeś chyba już setki horoskopów - ręcznie i
                komputerowo. Zatem zakładam, ze masz już pewną wiedzę i doświadczenie, więc nie
                za bardzo przekonuje mnie Twoje zdanie, że nieważne jak długo ktoś zajmuje się
                astrologią. Bywa, że przez pierwsze lata chłonie się wiedzę niezwykle
                intensywnie, wykreśla się dziesiątki horoskopów , ćwiczy głównie na swoim
                radiksie, obserwuje nawroty jowisza i saturna (u siebie najłatwiej o szczerą,
                zwrotną informację), popełnia się pomyłki (nie piszesz o swoich, wątpię abyś
                tego nie doświadczył). Pomyłka jest moim zdaniem bardzo ważnym punktem w
                rozwoju każdego astrologa, ponieważ dopiero wtedy można inaczej spojrzeć na
                nagromadzone doświadczenia i wiedzę – z dystansem i refleksją.

                „Wiadomo że astrologia w Indiach ma silną pozycję i jest otoczona powszechnym
                szacunkiem. Często zawód astrologa przechodzi z pokolenia na pokolenie. Mam w
                domu dwa podręczniki astrologów hinduskich. Są one bardzo trudne do czytania,
                ponieważ są pełne drobiazgowych reguł. Może jednak to jest źródło skuteczności
                hinduskich astrologów?”

                Szukasz zatem reguł dla skutecznej, „neoklasycznej” astrologii? Jeśli
                zakończysz już swoje badania, ile będzie w tym wszystkim determinizmu? Bo
                niestety, sztywne reguły zawsze narzucają determinizm – a wtedy będziesz miał
                przeciwko sobie przedstawicieli szkoły humanistycznej . Nie znam się na
                astrologii hinduskiej, z tego co się orientuję nieistotne są chyba stopnie
                znaków i obowiązuje inny niż w astrologii „europejskiej” podział na planety
                maleficzne i beneficzne (?), lecz istotnie, w każdej niemal wiosce „przyjmuje”
                astrolog, który potrafii ponoć prognozować bez pudła. Czyli uprawia astrologię
                klasyczną? Może ktoś z tu zaglądających widział hinduskiego astrologa przy
                pracy? Czy istotnie, podczas takiej „sesji” pierwiastek „natchnienia przez
                bóstwo” zostaje zupełnie wykluczony? Astrologia tak zwana „europejska” -
                niezbyt trafne określenie, bo przecież wiemy gdzie są jej źródła - również
                wydała swoje księgi, ale może jeszcze nie odkryto lub nie poznano wszystkich?
                Może w nich zawarto precyzyjne reguły?. Zbiory reguł mamy przecież u tak
                chętnie cytowanego Ptolemeusza i co ciekawe, niektóre wskazówki są bardzo
                dokładne, ale na wstępie jest powiedziane że „tylko natchnieni przez Bóstwo
                potrafią przepowiadać szczegóły”. No, ale fakt,dzisiaj może i trochę trąci to
                naftaliną. Trochę wietrzę podstęp w Twoich badaniachsmile, sadzę, że raczej chcesz
                udowodnić, że niemożliwym jest stworzenie "instrukcji" i aksjomatów. Zdjęcia
                na stronce poświęconej ascendentom , chociaż jest ich parę, już na tym etapie
                nie potwierdzają żadnych reguł – czyżby były to akurat wyjątki?
                Co do empirycznych, statystycznych badań…. Poniżej przytaczasz pogląd o słabej
                pozycji XII domowego marsa…. Dobrze ustawiony lub zaakceptowany XII – domowy
                mars mimo, że daje w kość, zwłaszcza w relacjach „ziemskich”, może dać moc
                ducha . Pozdrawiamsmile.



                • jerry.uk Re: do jerry.uk 24.04.05, 17:06
                  Nie rozumiem, dlaczego środowisko astrologów reaguje tak nerwowo na wszelkie
                  próby badań naszej wiedzy. Uważam że właśnie dzięki badaniom i odkryciom możliwy
                  jest postęp naukowy.
                  Wiem że astrologia działa, ale jest otoczona wieloma niepotrzebnymi przesądami
                  które osłabiają jej trafność. Przewiduję że jeszcze za naszego życia dowiemy się
                  "jak to tak naprawdę działa".
                  • dafne04 Re: do jerry.uk 24.04.05, 17:30
                    Ale ja nie jestem astrologiem, moze tylko osobą zapoznaną z tematem - mam po
                    prostu takie hobby, wykonuję zupełnie inny zawód i poświęcam mu dużo więcej
                    czasu. Myślałam, że chcesz podyskutowaćsad.
                  • queenmaya Re: do jerry.uk 24.04.05, 18:52
                    jerry.uk napisał:

                    > Nie rozumiem, dlaczego środowisko astrologów reaguje tak nerwowo na wszelkie
                    > próby badań naszej wiedzy. Uważam że właśnie dzięki badaniom i odkryciom możliw
                    > y
                    > jest postęp naukowy.

                    My tylko się bronimy przed stosowaniem niewłaściwych metod tych badań i przed
                    takimi wnioskami, jakie nieraz przedstawiali nam "uczeni".
                    Natomiast jeśli chodzi o czyszczenie astrologii ze starych śmieci, niczym nie
                    uzasadnionych regułek i średniowiecznych przesądów, to "humanistyczni" dokonali
                    na tym polu prawdziwej masakry. I wciąż jej dokonują.
                    • jerry.uk Re: do jerry.uk 24.04.05, 22:07
                      Bardzo chętnie podyskutuję o metodach badań. Czytałem o "uczonych" i ich
                      badaniach pozbawionych sensu. Dlatego uważam że inicjatywa powinna wyjść od
                      samych astrologów. Im więcej będziemy mieli argumentów we własnych rękach, tym
                      łatwiej będzie się nam dyskutowało z uczonymi.
                      Niestety astrologia humanistyczna nie leży w centrum moich zainteresowań,
                      zajmuję się astrologią finansową. Kiedy w zeszłym roku przeczytałem w książce
                      pani Christeen Skinner że cena złota zależy od deklinacji Wenus, zebrałem dane i
                      zbadałem tę hipotezę. Moje badania wykazały że nie ma takiej korelacji. Uważam
                      że należy sprawdzać wszystko, co nam się mówi, żeby się potem publicznie nie
                      ośmieszyć.
                      Pani Mario, czy na Pani stronie są opisane założenia astrologii humanistycznej?
                      Chętnie bym się zapoznał bliżej z tą szkołą. Muszę jednak przyznać, że na Pani
                      stronie czuję się trochę... zagubiony. Dużo tam materiału. Będę wdzięczny za
                      bezpośredni link. pozdrawiam.
                      • dafne04 Re: do jerry.uk 25.04.05, 22:37
                        "Niestety astrologia humanistyczna nie leży w centrum moich zainteresowań,
                        zajmuję się astrologią finansową."
                        W koncu rozumiem czego szukasz i skąd u Ciebie taka determinacja w rewidowaniu
                        sądów, reguł itp. Ponieważ astrologia finansowa jest mi obca, już nie zabieram
                        głosu, bo to bardzo poważna sprawa, a moje pytania w tym kontekście to kula w
                        płot. Powodzeniasmile
                      • queenmaya Re: do jerry.uk 26.04.05, 01:48
                        jerry.uk napisał:

                        > Niestety astrologia humanistyczna nie leży w centrum moich zainteresowań,
                        > zajmuję się astrologią finansową.

                        No i wyszło na to, że dyskutuje gęś z prosięciem... i dlatego dogadać się nie mogą.
                        Ja na astrologii finansowej również się nie znam, chociaż, gdybym spotkała
                        kogoś, kto sie na tym zna rzeczywiście to pewnie skorzystałabym z jego porad. A
                        gdyby tak jeszcze podał cyferki do skreslenia, to byłabym w siódmym niebie.

                        > Pani Mario, czy na Pani stronie są opisane założenia astrologii humanistycznej?
                        Na mojej stronie są założenia astrologii humanistycznej, zwanej też
                        astropsychologią lub astrologią głębi, lecz nie jest to podręcznik praktycznego
                        stosowania, a tylko rozważania filozoficzno-teoretyczne z tym związane. Z silnym
                        podkresleniem faktu, że ta metoda nie służy do wróżenia ani przewidywania
                        zdarzeń, lecz jest pomocą w rozwoju i pracy nad sobą.

                        > Chętnie bym się zapoznał bliżej z tą szkołą.
                        Podręczniki można kupić w księgarniach. Sa to powszechnie znani autorzy, tacy
                        jak Rudhyar, Arroyo, Marks, Huberowie i inni.

                        > Muszę jednak przyznać, że na Pani
                        > stronie czuję się trochę... zagubiony. Dużo tam materiału. Będę wdzięczny za
                        > bezpośredni link. pozdrawiam.
                        Za bezpośredni link do czego????
                        • jerry.uk Re: do jerry.uk 26.04.05, 02:17
                          Link do założeń astrologii humanistycznej oczywiście i fundamentów na których
                          astrologowie humanistyczni opierają swoją wiedzę. Dzisiaj jednak sam poszukałem
                          w Internecie informacji na temat astrologii humanistycznej i... nie ma takich
                          założeń! Odkryłem, że astrologia humanistyczna jest tak pojemna, że jej
                          astrologowie unikają jakichkolwiek krępujących definicji.
                          Pani Mario! Ja nie chcę być odsyłany do książek, chciałem poznać Pani zdanie
                          czym jest astrologia humanistyczna. Odpowiedziała mi Pani, że jest ona pomocą w
                          rozwoju i pracy nad sobą. A więc rozumiem, że jest to jedna z metod pracy nad
                          sobą tak jak: joga, medytacja Zen, metoda Silvy, Huna i wiele wiele innych.
                          Metoda tak samo dobra, jak pozostałe.
                          Intuicyjnie jednak zgaduję, że skoro dostarczamy astrologii bardzo precyzyjnych
                          danych (co do minuty) to powinniśmy oczekiwać otrzymania równie precyzyjnych
                          wyników. Niestety to co otrzymujemy jest bardzo niekonkretne i wieloznaczne.
                          • queenmaya Re: do jerry.uk 26.04.05, 14:52
                            jerry.uk napisał:

                            > Intuicyjnie jednak zgaduję, że skoro dostarczamy astrologii bardzo precyzyjnych
                            > danych (co do minuty) to powinniśmy oczekiwać otrzymania równie precyzyjnych
                            > wyników. Niestety to co otrzymujemy jest bardzo niekonkretne i wieloznaczne.

                            Coś, co jest HUMANISTYCZNE z założenia nie jest ścisłe. To jak z umysłem: są
                            umysły humanistyczne, które bardziej interesują się zagadanieniami trudnymi do
                            poszufladkowania i są umysły ścisłe, które nie spoczną, póki wszystkiego nie
                            posortują, nie zaszufladkują i nie ustalą żelaznych reguł, zasad i definicji, od
                            których nie może być odstępstw.
                            Życie, los człowieka, jego charakter, zachowania, reakcje to sa rzeczy nie
                            podlegające naukom ścisłym. Mimo wysiłków "uczonych" zachowań i psychologii
                            człowieka nie da się opisać definicjami, od których nie ma wyjątkow. Co
                            najbardziej frustrujące dla szufladkujących wszystko umysłów - nawet nie mozna
                            ich zbadać statystycznie. Życie nie jest z góry zaplanowane, mamy wolność
                            podejmowania własnych decyzji, a to wprowadza chaos, wyprowadzający z równowagi
                            tzw. racjonalistów. I stąd stała wojna między sceptykami i osobami medialnymi.
                            Astrologia humanistyczna obdarza człowieka wolnością, daje mu prawo wolnego
                            wyboru i nawet nie stara się przewidywać tego, co się stanie, zakładając, że los
                            czlowieka jest nieprzewidywalny i zależy wyłącznie od jego osobistych decyzji.
                            Dlatego nawet najgorszy horoskop człowiek może zrealizować w bardzo pozytywny
                            sposób i na odwrót - może zmarnować nawet najbardziej świetlane zapowiedzi.
                            Astrolog humanistyczny wierzy w człowieka i jego potencjał rozwoju i stara mu
                            się w tym pomóc, uświadamiając mu, że najczęściej sam sabotuje swoje szczęście,
                            ale może to zmienić dzięki zrozumieniu własnej psychologii.
                            Człowiek to nie automat ani nie robot, który ma 10 neuronów i prosty program
                            sterujący jego reakcjami. Człowiek jest człowiekiem i dlatego jest
                            nieprzewidywalny dla ograniczonych umysłowo i duchowo sceptyków-racjonalistów.
              • queenmaya Re: wygląd a ascendent 24.04.05, 18:59
                jerry.uk napisał:

                > Wiadomo że astrologia w Indiach ma silną pozycję i jest otoczona powszechnym
                > szacunkiem. Często zawód astrologa przechodzi z pokolenia na pokolenie. Mam w
                > domu dwa podręczniki astrologów hinduskich. Są one bardzo trudne do czytania,
                > ponieważ są pełne drobiazgowych reguł. Może jednak to jest źródło skuteczności
                > hinduskich astrologów?

                Jeśli chodzi o opinie na temat skuteczności i "szacowności" astrologii
                hinduskiej, to polecam książkę "Autobiografia jogina" Paramahansy Yoganandy. On
                tam opisuje swoją świętą wojnę z astrologiem, który mówił w podobnym stylu jak
                ten, o którym tu dyskutujemy: "ja tak mówię i tak jest". Skończyło się to
                spaleniem horoskopów i ucieczką przed tak pojmowaną astrologią gdzie pieprz
                rośnie. Na szczęście Paramahansa Yogananda był mądrym facetem,więc nie stał się
                wrogiem astrologii jako takiej, lecz przyczynił się do zmiany jej wizerunku na
                bardziej humanistyczny.
        • luciferes Re: wygląd a ascendent - do Jerry 23.04.05, 10:55
          Jerry, z astrologią nie da się postępować w sposób ściśle naukowawy, bo jest to
          wiedza, która zawiera w sobie oba aspekty - i naukowy (pewne zasady, regułki,
          archetypy itp.)- i nienaukowy (intuicyjny), czyli taki, którego nie da się
          wytłumaczyć - to jest właśnie to coś, co się wie. To jest połączenie logiki z
          intuicją, Panny i Ryb, prawej i lewej pókuli mózgowej, In i Yang o czym już
          było pisane w innym wątku.
          Zgodzę się z Tobą, że "sprytny astrolog" nagnie każdy horoskop do danej
          sytuacji i wszystko wytłumaczy, dlatego tak wielu jest żerujących na naiwności
          i niewiedzy ludzkiej i tak niewielu, którzy naprawdę coś wiedzą.
          Dziś wszystko chcemy wytłumaczyć racjonalnie, z naukowego punktu widzenia,
          poprzeć dowodami zapominając, że istnieje jeszcze drugi biegun - właśnie ta
          nienaukowość, coś bardzo irracjonalnego, nieuchwytnego, co nie wiadomo czym
          jest i skąd się bierze, ale istnieje i działa. I to jest właśnie to " po
          oczach", to o wiedzy wypływającej gdzieś z głębi mówi Queenmaya, o czymś czego
          udowodnić się nie da (przynajmniej dziś jeszcze, choś naukowcy dobrze wiedzą,
          że to "coś" istnieje i szukają na "to" materialnych dowodów). I podobnie jak na
          biegunie naukowym są ortodoksi, fanatycy, "sztywnogłowi", trzymający się
          rozpaczliwie tego, co im tam kiedyś wpojono i zażarcie broniących swego
          skostniałego światopoglądu - tak i na biegunie intuicyjnym są oszołomy,
          omamieni, tacy, którym się wydaje, że mają wgląd i że to do nich "Bóg
          przemówił". Jak wiadomo i jedni i drudzy dalecy są od stanu równowagi oraz
          utrzymują, że tylko oni mają rację, że ich prawda jest prawdą jedynie słuszną i
          obowiązującą.
          Nie zapominajmy też, że u podstaw wielu naukowych "racjonalnych" odkryć stały
          sny, przeczucia, olśnienia, objawienia itp. itd. - coś co właśnie jest tak
          bardzo nienaukowe, czego wytłumaczyć się nie da. I byli, i są ludzie, którzy
          te "objawienia" niematerialne potrafią przełożyć na język i rzeczywistość
          materialną. Wielu uczonych i wynalazców zgłębiało (i zgłębia) wiedzę zwaną
          tajemną, łącząc fizykę (tu jako symbol materii) z metafizyką (tu jako symbol
          niematerialnego), to jest Alchemia. To jest jeden z aspektów symboliki władztwa
          Urana (idei, olśnienia, wglądu) i Saturna (przyobleczenia ich w formę,
          konkret,nadanie kształtu) w Wodniku.
          Każdy z nas reprezentuje inne podejście do astrologii, są tacy, którzy trzymają
          się ściśle logiki, regułek, zasad; są tacy którzy utrzymują, że mają "wgląd",
          że tylko intuicja ich prowadzi, i są tacy, którzy korzystają z obu możliwości,
          i moim zdaniem ci wychodzą na tym najlepiej smile. Ja nazywam to zasadą złotego
          środka.
          • jerry.uk Re: wygląd a ascendent - do Jerry 23.04.05, 13:17
            Dziękuję bardzo za Twoje uwagi, Luciferes. Powiedz mi tylko, dlaczego kiedy
            nasze astrologiczne zasady są weryfikowane za pomocą badań, dochodzi do
            nieprzyjemnych rozczarowań w świecie astrologów? Badania Gauquelin wskazały na
            obecność wschodzącego Marsa w horoskopach sportowców, ale wschodzącego W XII
            DOMU! Przecież każdy wie że Mars w XII domu jest "osłabiony" wink
            Tradycyjnie pełnia jest uważana za okres wzrostu a nów za okres wycofania się.
            Jednak badania Meridiana wykazały że rynki finansowe statystycznie rosną w
            czasie nowiu a spadają w czasie pełni.
            Mówimy że astrologia to wiedza praktykowana od tysięcy lat. Ale czy przez te
            tysiące dorobiliśmy się metod, które przetrwają próbę statystycznej weryfikacji?
            Jak na razie kiedy ktoś wchodzi ze świecą do tej naszej zakurzonej pieczary
            astrologii, to wszędzie na boki uciekają przesądy, jakby to były jakieś
            nietoperze i pająki.
            Czas odkurzyć tę naszą zakurzoną pieczarę i zobaczyć co się może przydać, a co nie.
            • luciferes Re: wygląd a ascendent - do Jerry 23.04.05, 16:46
              Ja nie czuję się rozczarowany wynikami badań Gaugelina ani Meridiana ani
              kogokolwiek innego. Może dlatego, że mam swoją "własną astrologię", której nie
              obchodzą wyniki badań z tej prostej przyczyny, że do niczego nie są mi one
              potrzebne i mój sposób interpretacji działa niezależnie od nich. Ale tego
              sposobu interpretacji dorobiłem się sam, choć oczywiście jego źródłem są
              podstawowe zasady planet, znaków, aspektów i domów. Reszta to moje własne
              przemyślenia, obserwacje i wnioski. I nie twierdzę, że mój sposób zawsze się
              sprawdza, że jestem nieomylny, że wiem już wszystko.
              Jesli ktoś chce badać i analizować astrologię (i pokrewne) to niech to robi,
              ale bez względu na wyniki musi przyznać, że astrologia jako taka działa i ma
              się całkiem dobrze, nawet jak pozornie przeczy ustalonym regułom. Dla mnie
              taki "badacz" zdaje się zapominać, że wynik końcowy zależy od interpretatora i
              jego zdolności syntezy dostępnych mu informacji. A tych info jest mnóstwo i nie
              każdy, co zwie się astrologiem ową umiętność syntezy posiada. Badacz także
              zapomniał o tym co pisałem o intuicyjnej stronie astrologii. Bez obu funkcji -
              logicznej i intuicyjnej - osąd będzie niepełny, często błędny. Oczywiście
              wszystko to, co tutaj napisałem jest moim poglądem na sztukę interpretacji
              horoskopu i nie jest prawdą objawioną.
              Także to, że jeśli oceniamy wspomniane przez Ciebie rynki finansowe tylko z
              punktu widzenia pełni lub nowiu Księżyca nie biorąc pod uwagę całej reszty, to
              w ten sposób można udowodnić wszystko, i przepięknie ośmieszyć astrologię w
              oczach tych, co o niej pojęcia żadnego nie mają. Mogę też np. twierdzić, że
              nów, który jest połączeniem siły Słońca i Księżyca właśnie dlatego korzystnie
              wpływa na lepsze wyniki finansowe i nie będzie to sprzeczne z inną regułą,
              która stawia na siłę połączonych planet.
              Nie każdy wie, że Mars w 12 domu jest osłabiony. Ja nie wiem. Mars wg. znanych
              mi regułek osłabiony jest w domach: 2, 4 i 7, nie w 12. W 12 jest obcy, ale
              mimo swej ognistej natury jest także władcą znaku wodnego, który jest bardzo
              uparty, skupiony i włada ukrytymi rezerwami, podstawową energią życia . Tak
              więc widzisz, że i regułki bywają różne...a to daje możliwość swobodnego wyboru
              akurat potrzebnej w danej chwili opcji, i jeśli ktoś chce "powalić" astrologię
              to wybierze taką, która dla jego celu jest wygodna, a nie taką , która byłaby
              mu przeciw.
              To, co postrzegamy zmysłami jest tylko fagmentem prawdy a i tę można
              zafałszować. Dlatego mnie guzik obchodzą te badania na zasadność i racjonalność
              astrologii, ja wolę zajmować się nie badaniami i statystyką, nie jałowymi
              dyskusjami nad wyższością tej czy innej koncepcji, ile konkretem, praktycznym
              zastosowaniem astrologii w życiu, jako że jest ona dla mnie narzędziem którego
              używam na drodze, którą idę. Na razie mnie nie zawiodła, a jeżeli coś mi nie
              wyszło z interpretacją, to zawsze po jakimś czasie odkrywałem, że to ja byłem
              osłem, że czegoś nie wiedziałem, nie dostrzegłem, lecz to tylko wzbogacało moje
              doświadczenie i pogłębiało zaufanie do tego narzędzia. Bo żeby dojść do
              mistrzostwa nie ma innej drogi jak uczenie się na błędach i nabywanie z czasem
              doświadczenia (och ten Saturn!). Praktyka czyni mistrza i żadne filozofowanie
              (logika) ani objawienia (intuicja) same w sobie bez nadania im jakiejś formy
              astrologa nie uczynią.
              Ale także jestem zdania, że astrologię trzeba dopasować do czasu w którym
              żyjemy, i nie ma tu zadnej sprzeczności. Są reguły, z którymi trzeba się -
              może nie tyle rozstać - co zmodyfikować, nadać im inny wymiar czasowo-
              znaczeniowy. Podstawowe zasady jednak, tzw. archetypy zawsze pozostaną
              niezmienne, Słońce zawsze będzie związane z wolą i tożsamością, Księżyc z
              emocjami i podstawą poczucia bezpieczeństwa itd. To, o ile mi wiadomo nie
              zmieniło się chyba?
              Właściwie nie wiem po co tyle truję, skoro to, co chciałem powiedzieć zmieści
              się w jednym zdaniu: To, co kto widzi w horoskopie zależne jest od jego poziomu
              wiadomości i od zdolności do odczytania zawartych tam informacji. A astrologii
              adwokaci nie są potrzebni, bo raczej jest jej obojętne, co kto na jej temat
              sądzi. Ona po prostu jest i sprzyja temu, kto posługiwać się nią potrafi.
            • queenmaya Re: wygląd a ascendent - do Jerry 23.04.05, 17:42
              Badania Gauquelina pokazały jakiś tam wąski wycinek rzeczywistości. Jeśli się
              komuś wydaje, że obaliły astrologię jako taką, lub że Gauquelin odkrył jakąś
              nową generalną zasadę, która sprawdza się zawsze i wszędzie to się bardzo myli.
              Dołożyły tylko jeszcze jedną cegiełkę do całego gmachu i dzięki temu astrologia
              coś zyskała, a nie straciła.
              Jeśli ktoś stara się za wszelką cenę podliwać naukowcom, udowadnia tylko, że
              jest intelektualnie zakompleksiały i niesamodzielny intelektualnie. Lepiej więc,
              by zajął się jakąś ortodoksyjną dziedziną wiedzy, np. wykładaniem jakiejś
              skostniałej, zasuszonej i nierozwojowej dyscypliny naukowej na jakimś
              prowincjonalnym uniwersytecie.
              Jeśli chodzi o Marsa, to niby co miałoby go osłabić w 12 domu, skoro jest to dom
              wodny, a Mars jest władcą wodnego Skorpiona? Występuje tu zgodność żywiołów i
              nie ma żadnej sprzeczności. A że jakiś podręcznik tak podaje? I co z tego?
              Lepiej myśleć samodzielnie, niż ślepo wierzyć cudzym regułkom.
              Z kolei jeśli chodzi o pełnię, to jest ona już "pełna", więc jak może tu
              cokolwiek przybyć? Jest logiczne, że może tylko ubywać. Analogicznie w nowiu -
              może tylko przybywać.
              Samodzielne myślenie i zdolność kojarzenia są w astrologii bardzo wskazane, a
              nawet niezbędne. Dlatego jeśli ktoś jest dogmatykiem przywiązanym do regułek i
              sztywnych zasad nie ma czego w astrologii szukać.
              Statystyka jest bogiem dla ograniczonych umysłów. Astrologia zajmuje się żywym
              człowiekiem, który jest opisywalny tylko w zarysie i nie może być zbiorem
              martwych i sztywnych zasad.
              • potrek Re: wygląd a ascendent - do Jerry 24.04.05, 09:37
                Horoskop natalny pokazuje całe życie właściciela radixu.I dobra interpretacja
                to ta którą by robił astrolog na dzień przed jego śmiercią . Bo co z tego że
                astrolog mówi 30 letniej osobie że się ona prawdopodobnie rozwiedzie gdy
                realizacja tego aspektu nastąpi prawdopodobnie za 25 lat. Ta 30 letnia osóbaka
                bedzie się śmiała z astrologa przez następne 24 lata i obśmiewała go wszem i
                wobec sad. Działanie astrologi widać najlepiej w tranzytach i dlatego większość
                znas się jej trzymasmileJa astrologi najwiecej się nauczyłem na informacji
                zwrotnej od osoby której radix robiłem smileNazywam to sprawdzaniem regółek które
                do do tego mi są niezbendne.Bez nich nie miał bym co weryfikować sad
                Pozdrawiam potrek
    • dori7 Re: wygląd a ascendent 23.04.05, 00:41
      mii.krogulska napisała:
      > to trochę naciągana teoria, bo co wtedy zrobić z
      > relokacją? Relokacja zmienia ascendent, może sposób ubierania, ale nie
      > wrodzony kolor oczu.

      To akurat nie problem, kolor oczu mozna bez problemu zmienic, wszak zyjemy w
      epoce kolorowych szkiel kontaktowych smile)
      To zartem, ale choc kolor sie nie zmieni, zmienic sie moze spojrzenie - np. z
      rybiego, nieco sennego i rozmytego na otwarte, odwazne baranie. I juz cala osoba
      prezentuje sie zupelnie inaczej...
      • lwi2 Re: wygląd a ascendent 23.04.05, 09:13
        Jeszcze w tym wątku zwróciłabym uwagę na to kto robi zdjęcie osoby, które ma
        pokazywać Ascendent. Zdjęcia robione samemu sobie ... bardziej pokazują znak
        Ascendentu, taka obserwacja, nie wiem czy ktoś to potwierdzi. I raczej nie o
        wygląd tutaj chodzi, tylko o to "coś" (że Skorpiony mają błysk w oku, itd.).
        Na pewno nie jest to naukowa obserwacja. Ponoć Ascendent pokazuje nasze
        wyobrażenie o nas samych, a Descendent jak widzą nas inni.
        Ale nad tym "czymś" dla poszczególnych znaków pozastanawiać się warto. Mam
        znajomego, który lubi zachowania typu "Byczek Fernando", leżej na trawie i
        wąchać kwiatki. Jak zainteresowałam się astrologią z jego godziny urodzenia
        Ascendent wychodził w Bliźniętach i ani myślałam żeby to kwestionować. Dopiero
        po rektyfikacji wyszło że to Ascendentalny Byk. To "coś", po prostu.
        Pozdrawiam. Lwi.
    • dundubha Re: wygląd a ascendent 24.04.05, 00:01
      wyglada na to ze dyskusja przekierowala sie z tematu 'wyglad a asc.'
      na bardziej ogolne tory gwiezdne....
      ja jednak chcialabym
      przedstwaic wam swoje osobiste spostrzezenia odnosnie
      www.librarising.com/risingsigns/geminirising2.html
      mnie ta strona bardzo zafrapowala...
      i mimo ze nie porywalabym sie na wyznaczanie jakichs ogolnych wytycznych
      w stylu : nos perkaty= bliznieta, kosci takie a takie =baran, etc...
      istnieje w obrebie pokazanych tam zdjec poszczegol.asc.
      jakies niemozliwe do sprecyzowania 'cos', co je laczy.
      byc moze przemyslana kwestia doboru zdjec...
      ale nawet jesli to bardzo mnie ten dobor zaskoczyl
      ...a to juz z bardziej osobistych pobudek
      oceniajac podobienstwo aktorek z ascend. w blizniakach (to takze moj asc.)
      staralam sie zdobyc na pelen obiektywizm i uniknac raczej pochopnych wnioskow.
      tym bardziej zadziwilo mnie, kiedy sledzac po kolei twarz za twarza i
      utwierdzajac sie w przekonaniu, jak wiele podobienstwa dostrzegam w rysach
      twarzy moich i kobiet ze zdjec...tuz przy koncu...natknelam sie na Lilian Gish
      (dosc zapomniana gwiazde niemych filmow), ktora do zludzenia przypomina moja
      mame w mlodosci...a zaraz pozniej Romy Shneider (o ktorej tez jakby sie juz
      zapomina), ktora jest jedyna znana osoba, do jakiej mnie kiedykolwiek
      przyrownywano! ogladalam tez inne asc. i raczej nie widze rownie uderzajacych
      podobienstw z moimi rysami....tylko bliznieta...
      • xxero Re: wygląd a ascendent 24.04.05, 15:50
        dundubha napisała:

        > wyglada na to ze dyskusja przekierowala sie z tematu 'wyglad a asc.'
        > na bardziej ogolne tory gwiezdne....
        > ja jednak chcialabym
        > przedstwaic wam swoje osobiste spostrzezenia odnosnie
        > www.librarising.com/risingsigns/geminirising2.html
        > mnie ta strona bardzo zafrapowala...
        > i mimo ze nie porywalabym sie na wyznaczanie jakichs ogolnych wytycznych
        > w stylu : nos perkaty= bliznieta, kosci takie a takie =baran, etc...
        > istnieje w obrebie pokazanych tam zdjec poszczegol.asc.
        > jakies niemozliwe do sprecyzowania 'cos', co je laczy.

        "Cos" dobrze to ujelas. Zespol cech pozornie niezwiazanych ktore sprawiaja ze
        ogolnie "cos" laczy. Jestem przekonany ze znak ascendentu to jedno a dokladne
        poczatek I domu, stopien, dekanat i ewentualna planeta na osi asc/desc. ma takze
        spory wplyw na wyglad zewnetrzny i rysy twarzy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka