mii.krogulska
21.04.05, 12:37
Witam serdecznie,
zajrzałam dzisiaj i z ciekawością przeczytałam kilka postów na temat
ascendentów. Zastanawiam się nad zasadnością dociekań na temat zależności
ascendentu i wyglądu.
Napisała Anahella w wątku o Skorpionach tak:
"W buziach jest cos ostrego: a to mocno zarysowany nos, wysuniety podbrodek,
ostre kosci policzkowe, nisko osadzone brwi, jakby chcialy zakryc oczy.
Najbardziej niepokojace sa te ostatnie, czesto duze, niechętnie oddajace
bezposrednie spojrzenie. Rysy nieregularne, jednak przyciagające wzrok.
Jest tez kilka nijakich "rybich" twarzy, ale tu ascendent jest modyfikowany
przez Neptuna w koniunkcji z osia lub glebiej, w 1 domu."
To jest sprzeczne i nie ma w tym żadnej zasady. Zastanawiam czy rzeczywiście
można aż tak uogólniać i czy nie jest to kolejna zasada dawnej astrologi,
która powinna zostać zakwestionowana. Twarz i wygląd człowieka kształtuje
się przez większą część życia płodowego, a nie jest nagle "nabywany" w
momencie urodzenia. Można powiedzieć, że zgodnie z jakimś kosmicznym planem
mamy się urodzić o określonej godzinie i do tego ascendentu twarz i wygląd
się "dopasowują" - ale to trochę naciągana teoria, bo co wtedy zrobić z
relokacją? Relokacja zmienia ascendent, może sposób ubierania, ale nie
wrodzony kolor oczu.
Oczywiście mogę się zgodzić, że np. ascendent w Skorpionie sprzyja nabywaniu
podczas życia blizn na twarzy. Ale blizna jest cechą nabytą. Nie każdy
ascendentalny Skorpion się jej przecież dorobi.
Na tuszę czy postawę, które są związane z trybem życia wpływ ma też Księżyc,
ale to inna niż ascendent historia.
Inicjatywa z fotkami ascendentów tworzona przez Wojtka jest w tym kontekscie
jeszcze ciekawsza.
Pozdrawiam, Mii