Dodaj do ulubionych

Jak to jest z milością?

05.06.05, 20:23
Ostatnio wyczytalam, że gdy dwojga ludzi lączy koniunkcja wenus z
ascendentem, to milością WIELKĄ kocha prawie wylącznie wlaściciel wenus, a
ten z ascendentem może być obojętny.
Mam taki przypadek u siebie ascendent mężczyzny jest w ścislej koniunkcji z
moją wenus w raku, na dodatek do tego uklasdu jest kwadrat jego marsa (wiem,
że to aspekt śilnych namiętności wenus-mars). Ostatnio trzeci raz przechodzi
mi przez slońce saturn i chyba jestem przewrażliwiona, latwo się rozklejam
(placzę). Mam wrażenie iż facet mnie olewa, jakby mnie nie bylo, jakbym nie
istniala - nie wiem, czy naprawdę nic dla niego nie znaczę czy też on trochę
gra, bo lew.
Dodam, że mój ascendent i merkury jest w ścislej koniunkcji z jego slońcem,
jego wenus w koniunkcji z moim uranem a moja wenus w sekstylu do jego urana,
nasze księżyce są w koniunkcji w biźniętach i mój księżyc jest w koniunkcji z
jego jowiszem. Niestety jego saturn robi kwadrat do mojego księżyca.
Czuję się ostatnio przez niego odepchnięta... ta obojętność mnie zabija.
Obserwuj wątek
    • anahella Re: Jak to jest z milością? 06.06.05, 02:17
      sarna34 napisała:

      > Ostatnio wyczytalam, że gdy dwojga ludzi lączy koniunkcja wenus z
      > ascendentem, to milością WIELKĄ kocha prawie wylącznie wlaściciel wenus, a
      > ten z ascendentem może być obojętny.

      Wenus podoba sie Ascendent. Czy to wielka milosc, to nie wiem ale na pewno jest
      sympatia i chec przebywania z ta osoba. Podobnie jest przy ukladach Wenus-
      Slonce.

      Na wlasnej skorze doswiadczylam takich ukladow tylko z kobietami, wiec moge
      tylko mowic o ukladach towarzyskich.
      • sarna34 Re: Jak to jest z milością? 06.06.05, 06:10
        Dzięki anahella!
        Rzeczywiście - moja wenus w koniunkcji z jego ascendentem, to milość. Ten facet
        mnie fascynuje.
        A gdy jego slońce jest w ścislej koniunkcji z moim ascendentem - to też milość
        czy tylko jakieś porozumienie? Mnie zabija jego saturn w kwadracie do mojego
        księżyca (3 stopniowa kwadratura).
        • aarvedui Re: Jak to jest z milością? 06.06.05, 11:32
          dwustronne oddziaływanie przy układzie koniunkcja z ascententem jest możliwe,ale
          nie zawsze występuje.
          anahella ma rację - ascendent robi wrażenie na planecie,zwłaszcza przy koniunkcji.
          możnaby zaryzykować stwierdzenie,że wtedy planeta uważa asc za część siebie.
          resztę trzeba uzupełnić z innych aspektów i powiązań.

          ciekawe,jak byście zinterpretowali księżyc kobiety w kon. z asc mężczyzny?
          • zeta23 Re: Jak to jest z milością? 06.06.05, 13:42
            aarvedui napisał:
            > ciekawe,jak byście zinterpretowali księżyc kobiety w kon. z asc mężczyzny?

            Księzyc będzie sie opiekował ASC, a przynajmniej wzajemna sympatia i
            zrozumienie wlasciciela ksiezyca i wlaściciela ASC.
            Ja bym to nazwała "wspólne nadawanie na jednej fali"
          • anahella Re: Jak to jest z milością? 06.06.05, 17:42
            aarvedui napisał:

            > ciekawe,jak byście zinterpretowali księżyc kobiety w kon. z asc mężczyzny?

            Ona patrzy na niego i mysli: "bidulek, na pewno sam musi sobie gotowac,
            sprzatac, prac i prasowac, a przeciez on jest do wyzszych celow, koniecznie
            musze sie nim zaopiekowac"wink

            Nie mam w glowie zadnego takiego przypadku, wiec napisalam cos co mozna uznac
            za typowe. Oczywiscie roznie to sie bedzie objawiac. Co innego gdy ta
            koniunkcja bedzie w Raku (zostanie jego nadworna kucharka) a inaczej np. w
            Wodniku (naznosi mu do domu sokowirowek, mikrofalowek i innych kuchennych
            badziewii).
    • sarna34 Re: Jak to jest z milością? 06.06.05, 16:17
      A jak dziala slońce mężczyzny w ścislej koniunkcji z ascendentem kobiety np. w
      lwie. Czy ten mężczyzna darzy kobietę milością?
      • dori7 Re: Jak to jest z milością? 06.06.05, 18:22
        Bez przesady, to tytko jeden aspekt, choc rzeczywiscie bardzo pozytywny. Gdyby
        koniunkcja slonca faceta z osia dawala wielka milosc, to mialabym caly harem -
        mam mnostwo znajomych lwow z pierwszej dekady, siedzacych mi sloncem na desc.
        Owszem, jest milo, przyjemnie, oni uwielbiaja moje towarzystwo, hehe, ale zeby
        jakos sie hurtowo zakochiwali, to nie powiem tongue_out
    • dori7 Re: Jak to jest z milością? 06.06.05, 18:34
      Uszka do gory. Przepraszam za brutalna szczerosc, ale kazdy mocny Rak czasami
      po prostu ma takie napady, ze szuka dziury w calym, a juz na pewno czuje sie
      nie dosc mocno kochany i zauwazany, chocby partner na rzesach stawal, zeby go
      zadowolic tongue_out Na Saturnie na Sloncu czesto tez czlowiek widzi same ograniczenia,
      przeszkody, czuje sie uwieziony, zahamowany - chocby nawet wszyscy dookola
      widzieli, ze wszystko idzie ku lepszemu. Saturn niedlugo pojdzie, otrzasniesz
      sie troche i bedziesz mogla spokojnym okiem popatrzec na tez zwiazek.

      Dla pocieszenia pomysl chocby w ten sposob: jesli on ma kwadrat Saturna do
      Twojego ksiezyca, ktory jest w koniunkcji z jego, to sam tez chyba ma w
      urodzeniowym ten uklad i siluje sie z nim przez cale zycie...

      P.S. Obojetnosc jest najlepszym sposobem na zranienie Raka, ale na Lwa takze...
      • sarna34 Re: Jak to jest z milością? 06.06.05, 18:43
        Dzięki wszystkim, dzięki dori7. Czuję się okropnie zaniedbywana, odrzucona,
        niedowartościowana. Mam ochotę mu dokopać. Robię totalną ciszę w eterze. Znikam
        z jego pola widzenia...nie zobaczy mnie, nie uslyszy.
        Zobaczy, kto tu rządzi winkMusi zobaczyć, jak to jest... zabieram zabawki i będę
        się bawić nimi, gdzieś indziej. MOże poczuje co traci.
        • anahella Re: Jak to jest z milością? 06.06.05, 18:48
          sarna34 napisała:

          > MOże poczuje co traci.

          Moze poczuje, moze nie. Ty na pewnosad
          • sarna34 Re: Jak to jest z milością? 06.06.05, 19:28
            dzięki. Może masz rację, że nie poczuje, co traci. Czuję się bezsilna. Czuję
            się skrzywdzona i wiem, że nie zaslużylam na to.
            • anahella Re: Jak to jest z milością? 06.06.05, 22:53
              Przepraszam za off topic - dostalas maila?
              • sarna34 Re: Jak to jest z milością? 06.06.05, 23:28
                Podaję mój adres e-mail niezapominajka30@wp.pl
        • dori7 Re: Jak to jest z milością? 06.06.05, 19:35
          Ech, szkoda nerwow - solarny lew z ksiezycem w blizniaku raczej nie ma
          specjalnych zdolnosci telepatycznych i pewnie po prostu nie zalapie, o co
          chodzi. Bardziej prawdopodobne jest, ze uzna, ze po prostu masz duzo pracy...
          Za malo wody na takie subtelne manewry.

          Ignorowanie Lwa polega na tym, ze jestes w polu jego widzenia, ale swietnie sie
          bez niego bawisz, masz szampanski humor, wszyscy sa Toba zachwyceni, a on sie
          wscieka, ze primo - jak to, bez niego??, secundo: on nic nie korzysta z tej
          adoracji!

          Zrob jakas babska impreze, Ksiezyc w Blizniaku z przyjemnoscia nasyci sie
          najnowszymi ploteczkami, Wenus w Raku pewnie swietnie gotuje - a jak nie, to
          chociaz z przyjemnoscia zje cos dobrego, i na pewno bedzie Ci lepiej smile)

          P.S. Rozklejanie sie partnerki w za duzych ilosciach dziala niedobrze i na Lwa,
          i na Blizniaka - Lew najczesciej czuje sie zaklopotany, a Blizniak zmeczony i
          przytloczony. Juz lepiej na spokojnie pogadac i wytlumaczyc wszystko jak krowie
          na rowie, bo pewnie facet do tej pory nie zalapal.
          • sarna34 Re: Jak to jest z milością? 06.06.05, 19:50
            dori7 masz rację. Będzie impreza i zaproszę osoby z jego otoczenia + kilku
            moich (najprzystojniejszych) kolegów i będzie piknik na lonie natury. Bawić to
            ja się umiem, jeśli mi się chce. Wszystkie echa do niego dotrą.
            Podsunęlaś mi pomysl... potrzebne mi to bylo.

            Rozmawialam z nim, sugerowalam, ale malo to daje.
            • dori7 Re: Jak to jest z milością? 06.06.05, 20:13
              Toc mowie, ze nie sugerowac trzeba, tylko jak krowie na rowie, bo nie zalapie.
              Sugerowanie nic nie da! A teraz organizuj piknik, podladuj swoje zywioly i nie
              mysl o tym, co on powie, ino baw sie dobrze.

              Z innej beczki: rozwazalas jakies zmiany w domu? Moze inny kolor na scianach?
              Albo male przemeblowanie?

              P.S. Ale mam dzis dzien na ksiezycowe blizniaki, dopiero co skonczylam nawijac
              40 minut na miedzynarodowej ze sfrustrowana posiadaczka Ksiezyca w Bliznietach
              i to na desc - chora i tak oslabiona, z domu sie nie moze ruszyc, wszyscy w
              pracy albo na uczelni i szalu dostaje, bo nie ma do kogo geby otworzyc.
              • sarna34 Re: Jak to jest z milością? 06.06.05, 20:25
                dzięki dori7 - zmiany postanowilam wprowadzić na swojej osobie. Nowe kiecki,
                fryzura i zapisuję się do silowni. A wogóle to dostalam zaproszenie na ten
                wekcend do Kolobrzegu, bo dostalam nagrodę artystyczną i trzy dni będę balować
                napawając się sztuką. SAma i poznam wielu nowych ludzi. Piknik mam w planie.
                Wlaśnie wlączylam sobie wesolą muzykę. Skaczę sobie po dywanie.
                Coś mi się zdaje, że ten saturn pchnie do "roboty" nad sobą i może to nie
                będzie takie zle.
                • dori7 Re: Jak to jest z milością? 08.06.05, 00:32
                  sarna34 napisała:

                  (...)
                  > Wlaśnie wlączylam sobie wesolą muzykę. Skaczę sobie po dywanie.
                  > Coś mi się zdaje, że ten saturn pchnie do "roboty" nad sobą i może to nie
                  > będzie takie zle.

                  Tak trzymac! Jestem pelna uznania smile)
              • sarna34 Re: Jak to jest z milością? 06.06.05, 21:08
                Spojrzalam na dzisiejsze tranzyty i oniemialam, bo ostatnio mi w glowie saturn
                na slońcu, już je przekroczyl, więc nie widzę nic więcej. Dziś wystąpila
                koniunkcja kilku planet na moim księżycu w bliźniętach: merkury, slońce i
                księżyc, a uran utworzyl piękny trygon do mojej urodzeniowej wenus. Neptun
                tworzy również piękny trygon do księżyca, a mars do slońca i merkurego (trygon).
                A mnie się diametralnie poprawil humor. Mam ochotę zabalować gdzieś.
    • allija Re: Jak to jest z milością? 07.06.05, 01:57
      Macie wiele pieknych aspektów, tylko pozazdrościć.
      Jednak sa i niepokjące. Zamieszany w to uran moze świadczyć o niezwykle silnym
      wybuchu namietności ale i krótkotrwałym, jak to uran.
      Kwadratura mars-wenus także świadczy o niestabilnych relacjach, w dodatku mars
      jest męski a wenus kobieca a więc odwrócenie polaryzacji, mogłoby to nawet
      świadczyć o jednostronnym pożądaniu i milości. No, ale chyba nie przy takim
      uranie, przynajmniej na początku.
      I teraz najgorsze - kwadratura saturna i księżyca. Podobno jest to
      najtrudniejszy aspekt dla dwojga ludzi, których coś bardzo łączy i cos bardzo
      dzieli, saturn nie rozumie życia duchowego księżyca, księżyc czuje się więziony
      przez saturna, ludzie z czasem (bo saturn) stają się sobie obcy.
      Ale czy wam to grozi? Może jednak te pozostałe aspekty złagodzą? Trzeba by sie
      jednak dokładnie przyjrzeć co by nie żałować.
      • ater44 czy to jest przyjazn czy to jest kochanie ;) 09.06.05, 01:25
        Hmm zdaje sie ze cos iskrzy...
        Po lewej moje w aspektach do jej planet.
        *trygon slonc
        *moje slonce sekstyl Jowisz partnerki
        *Ksiezyc trygon do Merkurego, Wenus, Asc
        *Merkury w tryg. do slonca i urana a sekstylu do saturna choc w kwadracie do
        plutona
        *Wenus kwadrat Slonce i Uran ale w tryg, do Merkurego, Wenus, Neptuna i Asc.
        *Mars kwadrat do Merkurego, Wenus, Asc i w koniunkcji z Jowiszem,
        *Jowisz w tryg do Slonca i Urana ale w kwadracie do plutona
        *Saturn w sekstylu do Ksiezyca, trygonie do neptuna i kwadracie do Merkurego,
        Urana!!! i Wenus oraz w koniunkci z Marsem !!! i Jowiszem
        * Uran Koniunkcja ze Sloncem i sekstyl do Jowisza
        * Neptun opozycja do Ksiezyca, tryg. Mars, kwadrat Saturn i Jowisz
        * Asc sekstyl do neptuna i koniunkcja z plutonem
        * MC tryg do slonca i urana, kwadrat do plutona.

        Chyba niezle wyglada tez hor. kontaktowy:
        Wenus w nonniunkcji z plutonem i sekstylu do Jowisza w 11 domu. Tamze merkury.
        Slonce w konn. z Saturnem i Marsem (wszystkie w 10D), w trygonie do Ksiezyca
        (7D) i neptuna (2D) oraz sekstylu do Asc.
        Jowisz w 9D w tryg do Neptuna i kwadracie do Ksiezyca i urana(1D) na Asc.
        Ksiezyc opoz. do Urana i Asc.

        No to chyba wszystkie wazniejsze aspekty.
        Wydaje mi sie ze to bedzie milosc z tych goracych i nieobliczalnych ale z
        czasem szybko i z hukiem sie konczacych.
        Czy moze lepiej odrazu dac sobie na wstrzymanie? hmm... sad
    • romy_sznajder Saturn + Księżyc 09.06.05, 04:16
      Sarna wspomniała o kwadraturze Saturna do Ksieżyca na tle innych aspektów.
      Ośmiele się dopytać, bo wokół tematu narosło chyba więcej mitów, niż mogę
      udzwignąć.
      Mam prośbę, podzielcie się doświadczeniami w tematyce związkowej - o ile
      umiecie wyspecyfikowac same, osobne wpływy twardych aspektów Księżyca do
      Saturna.
      Leży mi to na wątrobie, bo mam mnóstwo wątpliwości. Mam znajomego, z którym
      łaczy mnie mnóstwo rewelacyjnych aspektów, ale... nie dość ścisłych. I w tym
      kwadratura, zerowa mojego Księżyca i Saturna tej osoby, a jego Księżyc stoi
      trygonem do mojego Saturna. Nasze Księżyce są w luźnej koniunkcji [niemal 4
      stopnie, różne znaki], te Księżyce w koniunkcjach z Plutonami - moja ściśla,
      tej osoby - pięciostopniowa. Pokrywa się oś [luźno, ale jednak MC jego na moim
      asc]. Nevermind, mnóstwo tego jest.
      I ta piekielna kwadratura.
      Czy macie jakies doświadczenia, w których taki aspekt wcale nie był dołujący i
      ograniczający? Albo, jak udało sie go obłaskawić?
      Nie ukrywam, fajnie byłoby poczytać cos optymistycznego w tej materiismile)
      Da radę?
      • aarvedui Re: Saturn + Księżyc 11.06.05, 22:31
        to ja nie mam nic optymistycznego tongue_out
        miałem taki okres kiedy napotykałem bez przerwy Panie z rozmaitymi
        koziorożcowatymi połączeniami kwadraturowymi do mojego saturna w wadze.
        przeważnie były to układy słońce,księżyc,merkury (2-3 z tych planet)-w kwadraturze.
        mimo początkowych fascynacji jakoś się to zawsze usztywniało.
        chodzi mi po głowie taki cytaty z piosenki "the words I know,the spells I
        have,are not enough to make you happy"-albo przynajmniej ja to tak odbierałem
        wodnym księżycem.
        można uznać to za jakis wynik - wobec 7 prób wink
        • romy_sznajder Re: Saturn + Księżyc 11.06.05, 23:56
          dziękuję.
          będę studiować dalej.
          może napiszę poradnik:
          "Powściągliwość i praca. Transgresja kwadratury Saturna do Księżyca w
          synastrii. Mission impossible? - case studies udostępnione na forum Anahelli w
          GW"
          • janina62 Re: Saturn + Księżyc 12.06.05, 10:42
            ludzie...saturny,wenusy,urany...hehehe/ czy ja śnię?
            zawsze myslałam że miłością i jej panownowaniem w nas rządzi Neptun i to
            właśnie jego zwodnicze aspekty potrafią omamiać miłością bezkrytyczną,
            niekontrolowaną, wszechogarniającą nasze szare zwłaszcza komórki /...bo od nich
            wszystko się zaczyna.../
            może poszukajmy tego Neptuna i sprawdzmy aspekty,tranzyty,pro i dyr-ekcje.....
            prawdziwa miłość nie ma nic saturnicznego w sobie...bierze się to co jest,
            najważniejsze byleby obok niego/-niej/, z nim/-z nią/........razem!!!!
            • dori7 Re: Saturn + Księżyc 12.06.05, 11:02
              Neptun moze i rzadzi miloscia rozumiana jako romantyczne uniesienia, achy i
              ochy, oczarowania pelne zludzen, a nawet poswiecenia, czasem zatracenia
              (rozplyniecia) wlasnej osoby, ale *zwiazkiem* to juz raczej rzadzi Saturn - bez
              niego nic nie przetrwa proby czasu. Zreszta - w jakim znaku pozycja Saturn jest
              uwazana za wyjatkowo korzystna? No wlasnie. W Wadze smile)

              P.S. Zreszta milosc jest tak skomplikowana sprawa, ze musi miec w sobie chyba
              po trosze ze wszystkich planet. A juz konkretne przypadki - to zwiazki bardziej
              neptuniczne, marsowe, ksiezycowe, wenusjanskie, jowiszowe, uraniczne...
              Merkurialne i plutoniczne tez. Do wyboru, do koloru smile)
              • zeta23 Re: Saturn + Księżyc 12.06.05, 12:22
                No nie wiem, ale u mnie jak poznawałam partnera z którym jestem do dziś to
                tylko pluton i neptun był aktywny, choć jest to niewiarygodne ; pluton właził
                na neptuna w I domu, saturn przechodził sobie przez dom III zupełnie spokojnie
                a jowisz wędrował przez IX dom. Powiem tylko, ze w tych domach nie mam planet.
                Ciekawostka to to, że mars sobie przeszedł 2 razy przez moją wenus, ale juz
                pare miesiecy po poznaniu i zakochaniu sie.
                Ech, co osoba to inny przypadek..
    • janina62 Re: Jak to jest z milością? 15.06.05, 12:03
      do miłości trzeba się urodzić!!!
      skoro są osoby które nigdy nie kochały oznacza to tyle ze trzeba odszukać w
      horoskopie predyspozycje do zakochania i do zawarcia związku na tej właśnie
      bazie;
      bo można być z kimś z róznych powodów ale nie z miłości;
      • dori7 Re: Jak to jest z milością? 16.06.05, 01:36
        janina62 napisała:

        > do miłości trzeba się urodzić!!!

        Wszyscy jestesmy urodzeni do milosci smile))
        • zeta23 Re: Jak to jest z milością? 16.06.05, 12:57
          dori7 napisała:

          > janina62 napisała:
          >
          > > do miłości trzeba się urodzić!!!
          >
          > Wszyscy jestesmy urodzeni do milosci smile))


          Ech dori7 optymistka jesteś..Znam ludzi, którzy zupełnie nie umieją kochać,
          zwracają uwagę tylko na wartosci materialne, inaczej mówiąc kochają siebie i
          pieniądze. Jeśli angażują sie w związek, to tylko po to żeby "brać", obwiniając
          wszystkich za swoje niepowodzenia i nałogi.Wysoce toksyczni ludzie.Niszczą
          wszystko co spotykają na swojej drodze.

          • janina62 Re: Jak to jest z milością? 16.06.05, 13:16
            poniekąd specjalnie uderzyłam w neptyniasty dzwon...
            od dłuższego czasu obserwuję wszelkiego rodzaju dysputy na temat
            niewinności,szczerości, spontaniczności w sferze uczuć; a zauważam wyrażne
            skostnienie w tej sferze, niejakie sformalizowanie, ukontraktowienie...te
            intercyzy,zapisy notarialne...kto to kiedyś o tym słyszał?
            ja wiem że po 30-ce wychodzić za mąż to dziś codzienność a kobieta w tym wieku
            to juz nie mysli jak nastolatka; nie wystarcza jej trawka, łąwka i kawka...chce
            domu z ogródkiem i ciepły kąt na stałe...
            więc juz nie wiem jak to jest z ta miłością?
            chyba gdzieś zaginęła, wymarła czy co?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka