Dodaj do ulubionych

Saturn w Lwie

10.08.05, 11:58
odszedł na długo z Raka...i już niemal natychmiast
nastąpio "odmrożenie"...nie uwierzycie, po trzech latach udało się
zorganizować spotkanie mojej najbliższej rodziny a nawet "zciągnąć" z
zagranicy długo w Polsce nieobecną siostrę...a wszystko to działo się na
nowiu z 5/08 choć pomysł zjazdu rodzinnego powstał dużo wcześniej ale właśnie
przy wejściu Saturna w pasmo Lwa...nie!!!z okazji długo oczekiwanego wyjścia
Saturna z pasma Raka...hehehe
a jak u Was drogie Raczki?...nie czujecie lekkości?...jak sie czujecie?
Obserwuj wątek
    • koniunkcja Re: Saturn w Lwie 10.08.05, 12:20
      Od razu jest lepiej, jak wyszedł z Raka. Saturn jest zimny, ziemski i choć
      powinien sie zgadzac z wodą (w Raku) lepiej niż z ogniem (w Lwie) to wielu
      ludziom emocjonalnie było źle.

      Koniunkcja
      • cytryna76 Re: Saturn w Lwie 10.08.05, 12:32
        Lepiej,lepiej, ale byłoby jeszcze lżej, gdyby pluton nie siedział na moim
        księżycu,a saturn nie zamykał pierwszego cyklu koniunckją do urodzeniowego
        saturna, właśnie we lwie. Współczuję solarnym lwom i w ogole ludziom z aktywną
        faza lwa...
        • jerry.uk Re: Saturn w Lwie 10.08.05, 13:20
          Biedny Saturn, nikt go nie lubi sad A on chce po prostu jakos zorganizowac nam
          zycie, poukladac ziemskie sprawy. Osobiscie lubie Saturna i rozumiemy sie z nim
          dobrze.
          Jego tranzyt przez Ascendent zmaterializowal moja wlasna firme.
          • koniunkcja Re: Saturn w Lwie 11.08.05, 18:59
            Cześc,
            to dobrze, że ci dobrze zadziałał. Ale jak to z Saturnem: musiałeś na to
            wcześniej zapracować i zapewne pewne rzeczy zostawić, żeby mieć czas na
            prowadzenie tej firmy.

            Pozdrawiam
            Koniunkcja
            • jerry.uk Re: Saturn w Lwie 11.08.05, 19:51
              tak, Saturn dyscyplinuje albo zachęca do dyscypliny. zapomniałem powiedzieć że
              mnie zdyscyplinował do jeszcze jednej rzeczy - do spłacenia resztek starych
              pożyczek. to naprawdę przyjemne uczucie - jakby zdjąć z pleców niepotrzebny
              bagaż. Problem z głowy!
              • koniunkcja Re: Saturn w Lwie 13.08.05, 11:18
                O, to musi być miłe, mieć czym zapłacić swoje długi na tranzycie Saturna! To
                znaczy, że chyba byłeś na prawde dobrze do tego tranzytu przygotowany.
                Koniunkcja
              • 2000jon Re: Saturn w Lwie 08.11.05, 19:14
                Saturn mnie "dopieszcza".
                Niby źle się z tym nie czuję,bo czuję się dojrzalsza.Jakby wszystko co jest
                teraz było po coś.Mało przypadkowe, a ostatnio planowane wszystko z planerem.
                Saturn wchodzi w położenie urodzeniowe 11 35'i wszystko byłoby dobrze gdyby mi
                sie 3 dni temu nie odezwały ósemki,wyrosły jak głupie biegnąc do mety przed
                solidną datą,oczywiście były cały czas jednak nie tak dorodne, porozrywały
                dziosło i boli
                odzezwało się też nie leczone gardło mam za swoje ropnym zapaleniem.
                A poza tym jakieś oblania wrzątkiem mnie dotykają ,"prawie złamany palec"na
                szczęście tylko przytrzaśnięty w drzwiczkach paznokieć,
                dajcie spokój...to wszystko ostatnie dni od poniedziałku,już czuję
                kręgosłup,echh nie za dużo tego na mnie jedną?
                Tak, czuję swoją dojrzałość a wszystko co saturniczne pokazuje mi
                tak ... "dojrzałość" nie radość..
                • dora76 Re: Saturn w Lwie 09.11.05, 09:11
                  Mi rowniez na koniunkcji Saturna z Saturnem natalnym (lew) zaatakowalo
                  gardlo... leczylam je ponad 3 tygodnie... lekarz byl zdziwiony poniewaz nic mi
                  wlasciwie nie bylo (zadnej goraczki, przeziebienia) tylko i wylacznie gardlo???
        • undyna Re: Saturn w Lwie 07.09.05, 09:12
          no właśnie u mnie koniunkcja saturna z marsem i merkurym, porażka, właśnie
          ostro się zastanawiam jak uniknąć złego wpływu
    • queenmaya Re: Saturn w Lwie 10.08.05, 16:26
      Mnie odwiedził pewien zaprzyjaźniony Raczek z Ameryki, widocznie tak mu ulżyło,
      że aż poczuł potrzebę podróżowania po świecie.
      A poza tym od początku wędrówki Saturna po Lwie odczuwam pewien lekki ucisk w
      czakrze serca, chociaż do moich planet w Lwie jest jeszcze daleko (ok. 20st. mam
      Księżyc)
      • makaryna Re: Saturn w Lwie 11.08.05, 14:42
        queenmaya napisała:
        > A poza tym od początku wędrówki Saturna po Lwie odczuwam pewien lekki ucisk w
        > czakrze serca, chociaż do moich planet w Lwie jest jeszcze daleko (ok. 20st. ma
        > m
        > Księżyc)

        No wlasnie.... od kilku dni siedze i mysle nad sprawa: Saturn nie zrobil jeszcze"trzech krokow" we
        lwie, a mnie dopadlo .... lumbago ( kregoslup).
        W zyciu na nic nie chorowalam, wiec wpadlam w panike. Okazalo sie ze to prawdopodobnie z
        przetrenowania.
        Probuje znalezc jakas zaleznosc i nie moge. To ze mam Saturna w VI niczego nie tlumaczy. Jest to
        jedyna planeta tylko z harmonijnymi aspektami w moim horoskopie i w zaden sposob nie
        powiazana z obecna pozycja Satura. We lwie mam ino Urana, a i do niego Saturnowi daleko...
        Jedyne co jest, a raczej zaczelo sie 07.sierpnia to zerowa koniunkcja Slonca do urodzeniowego
        Urana w jednostopniowej opozycji do urodzeniowego Slonca. Ale czy to tyczy choroby
        saturniczno/lwiej ?! Skad to sie wzielo ?
        • queenmaya Re: Saturn w Lwie 11.08.05, 21:26
          makaryna napisała:

          > Jedyne co jest, a raczej zaczelo sie 07.sierpnia to zerowa koniunkcja Slonca do
          > urodzeniowego
          > Urana w jednostopniowej opozycji do urodzeniowego Slonca. Ale czy to tyczy chor
          > oby
          > saturniczno/lwiej ?! Skad to sie wzielo ?

          Zaraz zaraz, o ile z tego kapuję, to masz w natalnym Urana w opozycji do Słońca?
          I Słońce przeszło przez tego Urana? Słońce raczej nie mogło "narozrabiać", czyli
          musi to być co innego.
          Kręgosłup to Saturn i trzeba by zerknąć, czy jednak coś nie tranzytuje do tego
          Saturna. Lew to również plecy, ale nie kręgosłup. Żeby coś mądrego powiedzieć,
          to trzeba zobaczyć cały kosmogram, bo tam są do rozpatrzenia jeszcze władcy tych
          różnych planet i domów. Czyli prawdziwa abrakadabra...
          Ale Wodniki to już takie są dziwne, więc z nimi wszystko jest możliwe... (Mówię
          to jako osobnik uraniczny, hehe).
          • makaryna Re: Saturn w Lwie 12.08.05, 19:07
            queenmaya napisała:

            > makaryna napisała:
            >
            > > Jedyne co jest, a raczej zaczelo sie 07.sierpnia to zerowa koniunkcja Slo
            > nca do
            > > urodzeniowego
            > > Urana w jednostopniowej opozycji do urodzeniowego Slonca. Ale czy to tycz
            > y chor
            > > oby
            > > saturniczno/lwiej ?! Skad to sie wzielo ?
            >
            > Zaraz zaraz, o ile z tego kapuję, to masz w natalnym Urana w opozycji do Słońca
            > ?
            > I Słońce przeszło przez tego Urana? Słońce raczej nie mogło "narozrabiać", czyl
            > i
            > musi to być co innego.
            > Kręgosłup to Saturn i trzeba by zerknąć, czy jednak coś nie tranzytuje do tego
            > Saturna. Lew to również plecy, ale nie kręgosłup. Żeby coś mądrego powiedzieć,
            > to trzeba zobaczyć cały kosmogram, bo tam są do rozpatrzenia jeszcze władcy tyc
            > h
            > różnych planet i domów. Czyli prawdziwa abrakadabra...
            > Ale Wodniki to już takie są dziwne, więc z nimi wszystko jest możliwe... (Mówię
            > to jako osobnik uraniczny, hehe).


            Ja juz obejrzalam wszystkie mozliwe konfiguracje... Wszystko wskazuje na Saturna, bo jest rowno w
            kwinkunksie do urodzeniowego Saturna w VI domu w Koziorozcu, ale jest jedno "ale" !!
            Dlaczego przy poprzednich kwinkunksach nie zaszlo cos podobnego( sprawdzilam w tranzytach),
            nawet luzno powiazane z obecna sytuacja ? Mowiac prawde teraz mam tranzytujacego Plutona w VI
            domu, ale on nic a nic nie aspektuje !

        • neptus Re: Saturn w Lwie 13.08.05, 22:10
          makaryna napisała:

          > No wlasnie.... od kilku dni siedze i mysle nad sprawa: Saturn nie zrobil
          jeszcz
          > e"trzech krokow" we
          > lwie, a mnie dopadlo .... lumbago ( kregoslup).
          > W zyciu na nic nie chorowalam, wiec wpadlam w panike. Okazalo sie ze to
          prawdop
          > odobnie z
          > przetrenowania.

          Hehe - mnie przywitał w Lwie ischiasem i uniemożliwił fantastyczne spotkanie.

          > Probuje znalezc jakas zaleznosc i nie moge. To ze mam Saturna w VI niczego
          nie
          > tlumaczy. Jest to
          > jedyna planeta tylko z harmonijnymi aspektami w moim horoskopie i w zaden
          sposo
          > b nie
          > powiazana z obecna pozycja Satura. We lwie mam ino Urana, a i do niego
          Saturnow
          > i daleko...
          > Jedyne co jest, a raczej zaczelo sie 07.sierpnia to zerowa koniunkcja Slonca
          do
          > urodzeniowego
          > Urana w jednostopniowej opozycji do urodzeniowego Slonca. Ale czy to tyczy
          chor
          > oby
          > saturniczno/lwiej ?! Skad to sie wzielo ?

          Czy Saturn nie robi Ci czasem jakiegoś aspektu do urodzeniowego Marsa?
          • makaryna Re: Saturn w Lwie 14.08.05, 00:47
            "Czy Saturn nie robi Ci czasem jakiegoś aspektu do urodzeniowego Marsa? "

            nie, zrobi kwadrature pod koniec Lwa, a to jeszcze troche potrwa...
            Odwrotnie tez nie, a raczej kilka dni wczesniej byl trygon tranz. marsa do urodz. Saturna ( pisze to
            tylko dla porzadku )
            Saturn robi natomiast polsekstyl do urodz. Plutona, ale to chyba tez odpada...
            i jak napisalam wczesniej, a co uwazam za jedyne wytlumaczenie, to kwinkunks do urodz. Saturna w
            VI domu, w koziorozcu.

            To co jest dziwne, to to ze moje dziecko przyjechalo z wakacji w srode, calkiem zdrowe a juz w
            piatek zaczal rowniez bolec ja krzyz (?!) U niej akurat latwiej znalezc "winnego": tranzytujacy Mars
            jest w koniunkcji z urodzeniowym Ksiezycem ( VI dom) i w kwadracie do urodz. Marsa; tranz. Saturn
            jest o 6 stopni od urodz. Marsa i w kwadracie do urodz. Saturna... troche zaczynam sie denerwowac
            tymi jej aspektami, bo w poniedzialek ma jechac do innego miasta ( ponad 500 km) na kilka dni.

            Obydwie zlapalysmy pozatym jakiegos ogolnego bakcyla... z lamaniem w kosciach i niewielka
            goraczka
          • makaryna Re: Saturn w Lwie 14.08.05, 00:50
            neptus napisała:

            > Hehe - mnie przywitał w Lwie ischiasem i uniemożliwił fantastyczne spotkanie.

            Ja nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale czy ischias, to nie jest jakas forma lumbago, lub
            odwrotnie ?

            Robi Ci Saturn jakies znaczace tranzyty ?
            • zeta23 Re: Saturn w Lwie 14.08.05, 13:37
              Szkoda,ze nie ma na tym forum jakichś astrologicznych ekspertów zdrowia, bo ja
              już nie wiem sama, czy ten katar, który dostałam na opozycji neptuna ze słoncem
              jest sprawką neptuna czy saturna, ktory zrobił mi kwinkunks do nat.ksiezyca.
              Cie choroba...
              • neptus Re: Saturn w Lwie 14.08.05, 16:47
                Opozycja Neptuna do Slonca zdecydowanie obniża odporność na infekcje. Saturn w
                kwinkunksie do Księżyca sprawia, ze jest to odbierane jako szczególnie
                dokuczliwe.
            • neptus Re: Saturn w Lwie 14.08.05, 16:46
              Owszem, robi bardzo znaczące tranzyty, przerobił mi palec boży na bumerang i
              zrobił kwadraturę do Marsa.
              Ischias to inaczej rwa kulszowa czyli zapalenie nerwu kulszowego.
              Saturn znalazł się pomiędzy Uranem (nerw) i Saturnem, w opozycji do Jowisza i
              kwadr. do Marsa (zakaz wyjazdu).

              Dlaczego pytałam o Marsa? ano dlatego, ze przy takich tranzytach najłatwiej
              szarpnąć coś i się tym unieruchomić. Saturn zmusza Marsa do wysiłku ponad
              możliwości.
    • sarna34 Re: Saturn w Lwie 10.08.05, 18:54
      Jako rak, czuję pelną ulgę, ze saturn wyszedl z raka (12 dom). Bylo ciężko.
      Teraz saturn wlazl na mój ascendent we lwie. Dziwnie jest. Wkurza mnie mój
      wygląd, nawet nie mam ochoty patrzeć w lustro. Robię plany, że będę chodzić do
      slowni i na basen. Muszę zrobić ze sobą porządek. I wiem, że mi się uda.

      Rozśmieszyl mnie stosunek ludzi do mojej osoby. Bylam na pewnej imprezie
      artystycznej. Wielu mężczyzn traktuje mnie jakbym na cokole. Któryś z nich
      powiedzial mi, ze nie śmie o mnie marzyć. Bylam zaszokowana, bo nigdy nie
      myślalam tak o sobie. Jak mężczyźni zerkają na mnie ukradkiem, to kobiety
      nienawidzą, zazdroszczą i boją się mnie.

      Pojawiają się pewne ważne kontakty związane z moją twórczością, mam nadzieję,
      że przyniosą coś owocnego w przyszlości.
      • janina62 Re: Saturn w Lwie 11.08.05, 09:13
        jaki ten świat jest mały...coś mi mówi ,że z Sarną to ja jestem mocno
        astrologicznie spowinowacona /...też mam XIId. w Raku ze Słońcem a Asc w
        pierwszych stopniach Lwa...ciekawe co z resztą horoskopu?/
        Saturn w Lwie w Id.na razie jakby "nie działał" bo przecież mamy tranzyt Słońca
        i Merkurego po tym paśmie /w moim radix bardzo silne i dobrze aspektowane/
        a z tą zazdrością żeńskiej części populacji to ascendentowe kobiety-Lwy mają
        niemal od urodzenia kłopoty...i z tym podziwem /hehehe/męskiej części populacji
        też od "zawsze"
        No... autorytet wzrasta jesli osobowość jest wyrażna, silna,
        jednoznaczna,klarowna ;
        - dzięki temu tranzytowi to co miękkie w kobiecie Rak uzyska zagęszczoną
        strukturę a potencjały wewnętrzne nabiorą barw pierścieni saturnowych;
        - mam nadzieję że obecność Saturna w Lwie zaowocuje ...tylko czym i jak, oto
        jest pytanie?
        • sarna34 Re: Saturn w Lwie 11.08.05, 10:32
          >janina62 napisała: jaki ten świat jest mały...coś mi mówi ,że z Sarną to ja
          >jestem mocno > astrologicznie spowinowacona /...też mam XIId. w Raku ze
          >Słońcem a Asc w > pierwszych stopniach Lwa...ciekawe co z resztą horoskopu?/

          Mam wenus w raku, a merkurego na ascendencie we lwie, marsa w pannie, ksiezyc w
          bliźniętach.
          Czyli nie jestem odosobniona w zawiści, zazdrości i niechęci ze strony kobiet.
          Praktycznie wszystkiego mi zazdroszczą, chociaż same mają to samo... że mam
          wrażenie iż to zawiść dla "zasady". Sęk w tym, że nic sobie z tego nie robię i
          robię swoje. Uważają mnie za zarozumialą (co jest nieprawdą, bo mając slońce w
          12 domu wolniej nawiązuję znajomości, muszę się oswoić), niedostępną, że
          zachowuję się jak "madam" - to jest niezależne, może ten lew tak na mnie
          wplywa. Podobno na pierwszy rzut oka wogóle nie widać raka, ale LWA w calej
          okazalości... W śród tej zawiści bab przyciągam wielu facetów, najsilniej
          dzialam na znaki ogniste (lwy i barany, choć trafiają się strzelce i przede
          wszystkim wodniki, dużo rzadziej bliźnięta i wagi. Ryby i skorpiony omijają
          mnie szerokim lukiem, chociaż bywają panny i raki.
          Jestem w jakiś sposób osobą publiczną i ascendent we lwie pomaga, to czyni mnie
          zauważalną... ludzie mnie pamiętają.
          Bardzo dobrze pracowalo mi się, gdy saturn dotykal mojego merkurego... bardzo
          dużo zrobilam. Na ascendencie, czyni ze mnie podobno "pomnik" wink , pewną
          nieosiągalność, chyba ze trzy osoby mi to powiedzialy. Myślę, że saturn we Lwie
          pomoże mi w karjerze artystycznej. Ważne osoby zbierają o mnie informacje... bo
          przy spotkaniu z nimi oni więcej wiedzieli o mnie niż ja o nich.

          Myślę, ze przy saturnie we lwie trzeba mieć cel, aby coś osiągnąć.
          • szuwary4 Re: Saturn w Lwie 11.08.05, 12:23
            Mój urodzeniowy saturn jest w 6 domu w skorpionie. Kiedy był w raku w moim 3
            domu, okazało się, ze trzeba mi będzie pełnić w całości obowiązki, które
            wcześniej były dzielone. Kiedy opuszczał raka a w moim życiu popjawiło się
            jeszcze jedno zadanie (mam tendencję, by robić to, czego już nikt nie chce się
            podjąć)- bardzo szbko przestało być aktualne, ale stało się to w taki sposób,
            że już lepsze były te obowiązki niż to "uwolnienie".
        • eevvaa Re: Saturn w Lwie 11.08.05, 21:51
          janina62 napisała:

          > jaki ten świat jest mały...coś mi mówi ,że z Sarną to ja jestem mocno
          > astrologicznie spowinowacona /...też mam XIId. w Raku ze Słońcem a Asc w
          >
          >
          >
          Ja mam podobnie - dom XII w Raku i Lwie ( Słonce, Uran i Merkury w nim)
          Asc początek Lwa i właściwie Uran i Merkury na nim...

          Saturn na pewno wyciąga na wierzch kłopoty z kręgosłupem ( prawie dwa lata ).
          Na początku nie wiedziałam , że to o to chodzi, ale daje tez rozwiązanie i przy
          dyscyplinie powrót do zdrowia. Ja też lubię Saturna. jest cięzej może, ale za
          solidną pracę jest zapłata. smile
          • lilith0 Re: Saturn w Lwie 12.08.05, 08:18
            No to ja się musze wreszcie zabrac solidnie do roboty.............a miałam
            nadzieje na urlop, eh
            • potrek Re: Saturn w Lwie 12.08.05, 08:38
              Przy Saturnie w Lwie narodzą się osoby z kłopotami z płodnością i zakochane w
              dzieciach częściej w cudzych-przedszkolanki smileCzęsto też spora częsć artystów
              ma tam swego Saturna co daje dużą ambicje co do zaistnienia na arenie nie tylko
              Polski,ale Saturn to szybko uziemia stąd niespełnione marzenia zwłaszcza grona
              artystów-Polskich i nie tylko we Francji którą znak lwa reprezentuje a Słońce
              uosabiasad
              • czupakabra27 Re: Saturn w Lwie 12.08.05, 11:23
                Niektóre już się narodziłysmilenie zrobię kariery we Francji... buuusad((szkoda, bo
                mam tam rodzinę.
              • neptus Re: Saturn w Lwie 13.08.05, 22:14
                Saturn w Lwie był w końcu lat 40-tych XX w., dokł. 1946-49. Nie wydaje mi sie,
                aby te roczniki wydały wiecej artystów niz inne.
    • all2 Re: Saturn w Lwie 06.09.05, 14:05
      Odkąd Saturn wszedł do Lwa, ciągle maluję jakieś ściany. To tak a propos wpływu na ciągoty artystyczne big_grin Zastanawiam się tylko, skąd wezmę tyle ścian, żeby starczyło do końca tranzytu.
      • anahella Re: Saturn w Lwie 06.09.05, 18:08
        all2 napisała:

        > Zastanawiam się tylko, skąd wezmę tyle ścian, żeby s
        > tarczyło do końca tranzytu.

        Ja ze Wenus w Lwie swoich Ci nie damtongue_out
        • all2 Re: Saturn w Lwie 07.09.05, 22:17
          Pewnie sama pomalujesz, niech no tylko Saturn dojdzie smile
          • dori7 Kto jeszcze maluje sciany? :)) 08.09.05, 00:16
            Ja tylko czekam, zeby w piatek zdac egzamin o megasaturnicznej trudnosci i
            wielkosci, i w sobote chodu po farbe i walek! Na pierwszy ogien idzie duzy
            pokoj, a kolor bedzie wybitnie lwi - tropikalna pomarancza smile)

            Poki co zmykam zakwuac, chlip, chlip, koniec przerwy na net i kawke sad(
      • zeta23 Re: Saturn w Lwie 06.09.05, 19:52
        A ja myślałam, że to wpływ neptuna to malowanie ściansmileI jeszcze wybieram
        kolory takie,ze chyba nikt nie chciałby mieć na swoich ścianach takich kolorów.
        Ale z kolei u mnie w kółku jest połączony saturn z neptunem to może jednak ten
        neptun, co?
        • all2 Re: Saturn w Lwie 07.09.05, 21:49
          Co do kolorków to mam podobnie, też zaszalałam smile Ale jestem z tego zadowolona. Wydaje mi się że to ten Lew domagał się barwności. Wszystkie kolory, jakich użyłam, mają w sobie domieszkę żółtego smile Co do Neptuna nie wiem, mój Saturn też ma z nim powiązania, ale pierwsze przyłożenie pędzla do ściany odbyło się dokładnie na ingresie Sat w Lwa. Może i Neptun te kolory wymyśla, ale Saturn każe je położyć na konkretnym murze.
          • zeta23 Re: Saturn w Lwie 07.09.05, 23:10
            Ja zaczęłam na nowiu. Długo, długo myślałam o tym malowaniu, ale jakoś chęci
            nie byłosmileDopiero nów na moim marsie wykrzesał energię ze mnie, neptun dał może
            wenę, a saturn pomalował..
            Uzywam kolory też z domieszką zółtego, ale teraz to musi być arcydzieło, bo mam
            ochote połączyć kolory ciemnoczerwony z pomarańczami. Boję się, ale muszę hihi
            Właśnie saturn uściśla mi sekstyl z natalnym jowiszem..
            • dori7 Do Zety - czerwien, zolc, pomarancz :)) 08.09.05, 00:22
              Te kolory sa piekne i jak zadne inne tworza przytulny nastroj, na pewno wyjdzie
              wspaniale! Najpiekniejsze i najbardziej przytulne wnetrze, jakie widzialam, to
              duzy pokoj mojej sasiadki, malarki i projektantki wnetrz: soczyscie pomidorowe
              sciany, ciemnoczerwona kanapa i fotele, pomaranczowo-zlocisty kominek plus
              kolorowe swiece i zawsze swiezy bukiet, ostatnio byly czerwone i pomaranczowe
              gladiole. Kazdy, kto przychodzi, rozdziawia paszcze z zachwytu, rozsiada sie i
              nie chce wyjsc, taka pozytywna energia jest w tym pokoju smile)
              • zeta23 Re: Do Zety - czerwien, zolc, pomarancz :)) 08.09.05, 01:03
                Dzięki Dori dodałaś mi odwagi.Widzę,że znasz się na rzeczysmile)
                Dokładnie tych kolorów chce użyć. Zastanawiam się jeszcze nad odpowiednim
                dobraniem odcieni, bo tyle ich jest,ze oczopląsu można dostać i dodaniem
                odpowiedniego wystroju w pokojach, które podkreślą te kolory.
                Będzie dziko i romantycznie, albo uranicznie hihi
                Faktycznie wszyscy rozdźiawią paszcze ze ździwienia..
                • all2 Re: Do Zety - czerwien, zolc, pomarancz :)) 08.09.05, 10:19
                  Coś jest na rzeczy, bo u mnie też pomarańczowo smile Smiało Zeta, nie żałuj sobie, następna okazja za 30 lat smile
                  • dori7 Re: Do Zety - czerwien, zolc, pomarancz :)) 08.09.05, 18:05
                    all2 napisała:

                    > Coś jest na rzeczy, bo u mnie też pomarańczowo smile Smiało Zeta, nie żałuj sobie,
                    > następna okazja za 30 lat smile

                    Poza tym zima sie zbliza, znowu bedzie cieeemno i ziiiimno, a takim pokoju to
                    zaraz czlowiekowi lepiej, ot co smile) A ja mam duzy pokoj z oknami na polnoc i
                    wschod, wiec przez caly dzien z wyjatkiem pobudki slonca sie nie uswiadczy,
                    trzeba zastepczo machnac pomaranczowe sciany, hihi. Plus bialy, troche zoltego i
                    ciemna zielen, a potem to juz bede myslec, czego by tu dorzucic, czerwieni,
                    fioletu, a moze kapke zlota? Kolorki musza byc i rozdziawione geby znajomych
                    tez, toz to rezydencja dwoch lwow jest (jeden solarny, drugi ascendentalny, a
                    oba mocno uraniczne) i wszyscy dookola oczekuja, ze w srodku bedzie jakos
                    inaczej niz wszedzie smile)
                • dori7 Re: Do Zety - czerwien, zolc, pomarancz :)) 08.09.05, 18:18
                  zeta23 napisała:

                  > Dzięki Dori dodałaś mi odwagi.Widzę,że znasz się na rzeczysmile)

                  Tak, tak - pochwalic nalezycie Lwa, a jak juz sie nadmie z zadowolenia, to zrobi
                  wszystko od A do Z, nawet sam pomaluje wszystkie sciany, zeby tylko dluzej
                  wysluchiwac, jak to nikt nie zna sie na rzeczy tak, jak on, nikt tak wspaniale
                  nie macha tym walkiem, nikt tak seksownie nie wyglada umazany farba, nie mowiac
                  o tym, ze nikt inny nie stworzylby tego artystycznego efektu na scianie, hihi big_grin

                  > Dokładnie tych kolorów chce użyć. Zastanawiam się jeszcze nad odpowiednim
                  > dobraniem odcieni, bo tyle ich jest,ze oczopląsu można dostać i dodaniem
                  > odpowiedniego wystroju w pokojach, które podkreślą te kolory.
                  > Będzie dziko i romantycznie, albo uranicznie hihi

                  Jestem pewna, ze efekt bedzie super! A jesli (odpukac!) cos wyjdzie nie tak, to
                  zawsze mozna poprawic, Saturn sprzyja pracusiom smile)

                  BTW: A propos dzikich i romantycznych kolorow: moja kuzynka machnela sobie pokoj
                  na czerwono i czarno: czerwone sciany, czarny kaloryfer, lampy, fragmenty
                  regalu, na lozku czerwona kapa, na podlodze juz nie pamietam, co - w kazdym
                  razie nie widzialo sie nic oprocz tych dwoch kolorow. Dopiero sie wszyscy
                  rozdziawiali smile) Ale jakos odcienie byly tak dobrane, ze nie mecza za bardzo -
                  nie wiem, jak sprawdzal sie ten pokoj na co dzien, ale na wieczorne
                  wielogodzinne pogaduchy byl absolutnie genialny! Swoja droga, musze przedzwonic
                  do walscicielki tegoz pokoju i sprawdzic, czy Saturn w Lwie ja tez zagonil do
                  prac malarskich smile)
                  • zeta23 Re: Do Zety - czerwien, zolc, pomarancz :)) 08.09.05, 21:23
                    all2 napisała;
                    Coś jest na rzeczy, bo u mnie też pomarańczowo smile Smiało Zeta, nie żałuj sobie,
                    następna okazja za 30 lat smile
                    • janou Re: Do Zety - czerwien, zolc, pomarancz :)) 08.09.05, 21:55
                      Tu "staruszka" rocznik 1946 grudzien 2
                      Bez reumatyzmuch
                      Wlazi na drabine
                      Maluje w domu
                      Chodzi na aqua gym
                      od 5 miesiecy ma komputer
                      W sierpniu byla w Polsce i przejechala 5200 km (i prowadzila samochod ,bo maz
                      zjezdzi za szybko).Pozdrawiam
                    • dori7 Re: Do Zety - czerwien, zolc, pomarancz :)) 17.09.05, 20:36
                      zeta23 napisała:

                      > Już wybrałam i jestem zdecydowana na maxa -na zółty, pomarańcz,czerwień (ciemne
                      > wino)
                      > Ale wy dziewczyny też sobie nie żałujciesmile))))

                      Melduje, ze nie pozalowalam sobie i mam ciemnopomaranczowy duzy pokoj tudziez
                      zabojczo rozowa sypialnie - kolor nazywal sie "czerwony grejpfrut", ale ani on
                      czerwony, ani grejpfrut... W kazdym razie wyszedl (o dziwo!) fantastycznie,
                      tylko jest strasznie, hmmm... Aktywizujacy to dosc odpowiednie slowo smile)
                      • zeta23 Re: Do Zety - czerwien, zolc, pomarancz :)) 18.09.05, 14:09
                        Cieszę się Dori, że malowanie ci się udałosmile) Mi też.
                        W pokoju dziennym są, aż trzy kolory (pomarańcz, czerwień i róż. Dzisiaj już
                        malujemy ostatnie pomieszczenie - przedpokój.Najbardziej mi zależało na pokoju
                        dziennym.
                        Całosć ma zabarwienie ciepłe, przytulne i doskonale współgra ze sobą.
                        O takim efekcie marzyłam i udało się! Choć bałam się żeby nie zawalić, mój
                        neptun był do końca niepewny.

                        dori7 napisała:
                        kolor nazywal sie "czerwony grejpfrut", ale ani on
                        > czerwony, ani grejpfrut... W kazdym razie wyszedl (o dziwo!) fantastycznie,
                        > tylko jest strasznie, hmmm... Aktywizujacy to dosc odpowiednie slowo smile)


                        Chyba wiem o jaki kolor ci chodzi..Bo tez się zastanawiałam, czy nie użyc go,
                        ale w ostatecznosci wygrał czerwony-ciemne wino.Też energetyzujący hehe
                        Ważne, ze przy tych kolorach się dobrze czuję i swoją intensywnoscią koloru nie
                        przeczkadzają mi i jest satysfakcja z dobrze wykonanego dziełasmile)
                        Pozdrawiam-Zeta
    • neptus Re: Saturn w Lwie 08.09.05, 21:00
      Nie mógł to sobie jeszcze w Raku posiedzieć, a potem przeskoczyć do Panny?
      Jedni malują ściany, inni ciągle sie o jakieś ściany rozbijają...
      • maribonek Re: Saturn w Lwie 08.09.05, 22:52
        ja sie tam ciesze w lwie utworzy mi trygon do asc neptuna i merkurego D:
        • mrgodot Re: Saturn w Lwie 09.09.05, 09:17
          Saturn w Lwie a u mnie przy okazji w opozycji do Słońca w VI domu. Wyczytałam,
          że to mogą być poważne zatargi z przełożonymi. No i odkąd pojawiła się ta
          opozycja unikałam jak ognia wszelkich dyskusji z przełożonymi na jakiekolwiek
          newralgiczne tematy. Postanowiłam trzymać język za zębami i milczeć. A i tak
          się stało, i to przez głupie pozazawodowe przeoczenie i w dodatku ze strony
          osoby, od której zupełnie bym się tego nie spodziewała. (Bo mam kilku
          przełożonych!)Obraził się na mnie i już. Chyba jednak nie da się uniknąć takich
          sytuacji - fatum.
          • neptus Re: Saturn w Lwie 10.09.05, 13:38
            Jak bardzo bym go nie kochała, to Saturn w dynamicznych kontaktach ze Sloncem
            zawsze mi robi dobrze; Najwięcej udało mi się w życiu osiągnąć, kiedy Saturn mi
            kopał w Słońce. Tylko wtedy jestemn w stanie coś doprowadzić do końca.
      • latarnikk Re: Saturn w Lwie 17.09.05, 20:01
        nie, niech siedzi jak najdłuzej tam, gdzie jest. I się z miejsca nie rusza,
        chociaż XII dom to nie jest miejsce wymarzone. Prtzedefilował przez Marsa - mmm,
        niaprzyjemnie. Teraz na ASC czyha. A póżniej będzie defilował po kolei przez
        połowę zawartości kółka. Chociaż z drugiej strony patrząc... Skoro natalnie w
        pannie, to wreszcie do czegoś zmobilizuje, a przydałoby się. Naet jeśłi ma to
        być kij w plecy jak w zazen. wink
        • czupakabra27 Re: Saturn w Lwie 18.09.05, 17:22
          taaaak, u mnie to też jest 12 dom i zamknięcie pierwszego cyklu się zbliża.
          dostałam ambitną propozycję działania artystyczno-zawodowego i nie wiem czy
          podołam. znów włącza się moje "przecież są inni, genialniejsi ode mnie"sad nie ma
          to jak Saturn w XII d. w Lwi, a ASC w Pannie...chyba nikt nie szuka lepiej
          dziury w całym.
          • dori7 Re: Saturn w Lwie 18.09.05, 17:36
            czupakabra27 napisała:

            > taaaak, u mnie to też jest 12 dom i zamknięcie pierwszego cyklu się zbliża.
            > dostałam ambitną propozycję działania artystyczno-zawodowego i nie wiem czy
            > podołam. znów włącza się moje "przecież są inni, genialniejsi ode mnie"sad

            Pomysl, ze to po prostu jak z gra w szachy: niewazne, jak dobrze grasz, zawsze
            znajdzie sie ktos, kto gra lepiej smile) Oczywiscie, ze sa inni, genialniejsi -
            tylko co z tego? To *Ty* dostalas te propozycje ze wzgledu na swoje umiejetnosci
            i zdolnosci! Daj Pannie wolne na chwilke i sprobuj sie z zadowoleniem napuszyc
            jak Lew: w koncu masz dobry powod! smile)
            • czupakabra27 do Dori 18.09.05, 18:11
              dzięki Dori za dobre słowasmile))
              jestem tak zniechęcona własną postawą i tym jak oceniam swoją twórczość, że
              myślałam nawet o hipnoziesmilewiem, że moje przekonania są irracjonalne, jednak nie
              umiem ich wymieść miotełką z zakamrków podświadomosci. to jest jak złośliwy
              sufler. a może to, że rozumiem bezsens tej sytuacji jest już początkiem
              przemiany?oby tak było.
              Pozdrawiam serdecznie
              • dori7 Re: do Dori 18.09.05, 19:34
                niezamaco smile)

                A sytuacja tak do konca bezsensowna nie jest - bo w koncu co innego lepiej pcha
                czlowieka do rozwoju, niz niezadowolenie z samego siebie? smile)
    • dori7 Re: Saturn w Lwie 17.09.05, 20:59
      Lipiec, kiedy to przetaczal sie poooowoooli z Raka do Lwa,a jednoczesnie przez
      moj wezel pln., byl dla mnie dosc ciezki, czulam, jak jednoczesnie rozsadzalo
      mnie od srodka i przyduszalo. Przez cala druga polowe lipca chodzilam wiecznie
      niewyspana, bo co noc snilam dziwaczne sny, ni to z przeszlosci, ni z
      przyszlosci - oprocz roznych wspominek i alternatywnych wersji minionych
      wydarzen wysnilam spotkania i rozmowy chyba ze wszystkimi wazniejszymi osobami w
      moim zyciu! Oprocz tego snily mi sie z wiekszym natezeniem niz zwykle jakies
      koszmary i zupelne cuda na kiju, jak piekny i wzruszajacy film w konwencji
      anime, w ktorym smila mi sie nawet muzyka filmowa i napisy koncowe! Co rano
      budzilam sie wykonczona.

      Jak tylko zszedl z wezla, poczulam sie lepiej. Przeszedl juz przez os i teraz
      zasuwa przez gigantyczny 7 dom, ktory w Placidusie jest tak wielki, ze Saturn
      wyjdzie z niego dopiero wchodzac do Wagi. Jak na razie sprawy siodmodomowe
      kwitna smile)))) - za to dostaje po dupencji za to, ze nie przylozylam sie solidnie
      do roboty na Saturnie w 6! Nota bene dupencja nie raczyla schudnac na przejsciu
      Saturna przez os, a byl to ten element oddzialywania Satuna, na ktory po cichu
      liczylam tongue_out
      • paulia Re: Saturn w Lwie 09.11.05, 17:19
        Hej Dori,
        Ja tez mam taki gigantyczny 7 dom. Desendent w 25 stopniu Lwa (wiec Saturn jeszcze tam nie dobil), a
        koncowka w 20 stopniu Wagi. A ten dom niezle wyposazony, wiec Staruszek przemarszuje (Bozesz, nie
        wiem nawet czy to po polsku) przez Desc, samego siebie, Marsa, Ksiezyc, Wezel Pln i Plutona. Bedzie
        wesolo, ale jak to mowia "Co nie zabije, to wzmocni"
        Pozdrawiam
        Paulia
    • astromaniak Re: Saturn w Lwie 08.11.05, 21:12
      Robi mi teraz kwadraturę do Marsa: proza życia, ciągle wyszukuję aby coś
      naprawiać w domu. A dzisiaj byłem w sądzie z synem (rozprawa o jakąś szybę) i
      wszystko się pozytywnie dla nas wyjaśniło. Słońce swoim blaskiem wsparło
      koniunkcją nasze ascendenty, a te kwadratury , krzyże i ta cała reszta była bez
      znaczenia. Neptun i Księżyc w koniunkcji z ascendentem na początek rozprawy.
    • neptus Pokochać Saturna 09.11.05, 14:43
      Generalnie, to jak wiadomo, nie ma planet złych i Saturn KAŻDEMU może sprzyjać.
      Trzeba tylko przyjrzeć się własnym ograniczeniom, lękom i je pokonać, znaleźć
      swoje dobre miejsce i pozycję w realnym świecie i ją zaakceptować, zadbać o
      dobre związki, odpowiednią dla siebie pracę, zrewidować swoj stosunek do innych
      ludzi, obowiązków, być odpowiedzialnym ale z tym też nie przeginać,... itd., a
      potem to już w całym kółku przez nastepne 30 lat będą same nagrody. big_grin
      Pozdrawiam wszystkich, którym Saturn własnie dokopuje i tych, ktorym chwilowo
      daje spokój. smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka