Juz wczesniej w kilku watkach wspominalam, ze odkad tranz. Neptun wszedl mi na Slonce w VIII
domu zaczelam kombinowac bardzo..... egzystencjonalnie

Wynikiem tych dywagcji jest chec zmiany zawodu. A ta chec jest w dalszym ciagu pomimo, ze
Neptun juz mi sie oddalil od Slonca, czyli nie jest to tylko czyste marzenie.
Pomyslem jest tutaj pisanie doktoratu, do ktorego mialam jakies podchody w okresie wczesnej
mlodosci, ale zostal on gdzies w miedzyczasie porzucony.
Kilka dni temu wpadlo mi ogloszenie z Uniw. ze jest woln miejsce na stypendium doktoranckie w
dziedzinie, ktora mi bardzo pasuje. I tak od tego czasu mysle i mysle i mysle.... Juz nawet
zapelnilam kilka stron szkicem ewentualnego tematu....
Dzisiaj wrzucilam sobie horarny z ciekawosci, co tam gwiazdy na ten temat... a tam az czerwono
od kwadratur i opozycji.
Po blizszym zapoznaniu sie z owymi doszlam do wniosku, ze nie sa one az takie zle, wrecz
przeciwnie.
1. Polkrzyz: koniunkcja mojego Marsa i Marsa (IX d.) hor. w Byku w opozycji do mojego Jowisza
w Vd. Oba Marsy i Jowisz w kwadracie do Slonca hor. w VI d., ktore wypada na moj IX dom.
2. Hor. Slonce (VId.) w opozycji do mojego Plutona w III domu i oba w kwadracie do tych 2-ch
Marsow w Byku.
Taki 2 Marsy w Byku jak sie zawezma to pewnie tak szybko nie ustapia, a przy tych kwadratach do
Slonca i Plutona to tym bardziej

Czyli nie bylby to taki "slomiany ogien"
3, Ascendent hor wypada w Pannie w koniunkcji do mojego IC, a na desc. jest hor Merkury i moj
MC ( oba od strony VII domu)
4, horarny Jowisz jest w III domu w kwadracie do mojego Slonca (VIII dom) i Urana (II dom)
Jakos zaczelam na te kwadratury patrzec pozytywnie, nie wiem czy slusznie.. byc moze jest to
takie patrzenie zyczeniowe, dla potwierdzenia, ze slusznie mysle... Ze ciezko bedzie, to fakt, ale
wydaje mi sie ze jest tu duzo zaciecia sie..
Co sadzicie o tym ? nigdy nie probowalam horarnego...