27.04.06, 11:13
w jaki sposób i czy w ogóle jesteście w stanie wyczytac z horoskopu natalnego
ile dzieci będzie miała dana osoba i czy w ogóle?
KIedys spotkałem się z astrologiem, który na podstawie horoskopu ustalał
ilość może nie dzieci ale ciąży...
Obserwuj wątek
    • anahella Re: dzieci 29.04.06, 02:51
      Mysle, ze moga potrafic to bardzo doswiadczeni astrologowie (ja do nich sie nie
      zaliczam) i robia to po przeanalizowaniu wielu tranzytow i progresji. Inaczej
      mowiac: regulki typu: "dwie planety w V domu - dwoje dzieci" nie dzialaja, a jak
      ma sie taki horoskop to jest to przypadek. No bo co zrobic z rodzicami, ktorzy
      maja pusty V dom?
    • praktyczna_panienka Re: dzieci 29.04.06, 11:05
      Bawołku,
      pewnie jest tak, jak pisze Anahella, niemniej... Jestem tylko laikiem, ale
      zetknęłam się z sugestią, że decyduje o tym ilość aspektów, jakie do świateł i
      planet (nie np. do MC) tworzy władca V domu. Liczą się tylko główne aspekty.
      U mnie to się sprawdza (34 lata, władca V domu - Wenus, liczba aspektów - zero,
      liczba dzieci - zero), u moich znajomych też. Ale wiesz... sama jestem
      podejrzliwa wobec takich prostych formułek.
      Pozdrawiam, E.
      • makaryna Re: dzieci 29.04.06, 11:31
        No tak, to mam zajecie na najblizsze lata.... brakuje mi 4 dzieci !!!! 5 aspektow do wladcy V-tego
        domu, a tylko jedno dziecko.
        Zwazywszy na moj wiek, musze sie bardzo uwijac smile
      • anahella Re: dzieci 29.04.06, 15:05
        praktyczna_panienka napisała:

        > zetknęłam się z sugestią, że decyduje o tym ilość aspektów, jakie do świateł i
        > planet (nie np. do MC) tworzy władca V domu.

        A jezeli nie robi, to znaczy, ze dzieci nie bedzie?

        > U mnie to się sprawdza (34 lata, władca V domu - Wenus, liczba aspektów
        > - zero,
        > liczba dzieci - zero)

        34 lata to wiek, po ktorym mozna jeszcze spokojnie urodzic dziecko.
        Mozna urodzic pierwsze dziecko po czterdziestce.

        wlasnie przelecialam horoskopy kilku matek w mojej bazie. Po trzecim
        zaprzestalam poszukiwan.
        Ustawilam sobie baze w kolejnosci chronologicznej wzgledem wpisywania do bazy,
        wybralam kobiety, ktore ze wzgledu na wiek lub usuniecie macicy juz dzieci miec
        nie beda:

        1. Trzy aspekty wladcy V domu do swiatel - jedna usunieta ciaza - dzieci brak.
        Wiecej nie bedzie, bo kobieta jest po operacji usuniecia macicy.

        2. Dwa aspekty do swiatel, jedno dziecko (dorosle), o usunieciach ciazy i
        poronieniach nic nie wiem. Pani juz po menopauzie, co prawda nadal aktywna
        seksualnie, ale raczej juz nic jej sie nie przytrafi ze wzgledu na wiek.

        3. Jeden aspekt miedzy swiatlami (Ksiezyc wlada V domem) - dwoje dzieci. Kiedys
        cos mi wspomniala o poronieniu. Po operacji jak w punkcie 1.

        Gdybym pogrzebala dalej, pewnie znalazlabym kobiety odpowiadajace ww. zasadzie.
        Czemu to dowodzi? Ze bez rzetelnej analizy calego horoskpu nie ma mowy o
        wyintepretowaniu liczby dzieci.
        • bawolek Re: dzieci 29.04.06, 15:26
          A może aspekt aspektowi nie równy? Może nie wszystkie aspekty tu mają
          zastosowanie? co z saturnem np.?
        • romy_sznajder Re: dzieci 29.04.06, 15:45

          > Gdybym pogrzebala dalej, pewnie znalazlabym kobiety odpowiadajace ww. zasadzie.
          > Czemu to dowodzi? Ze bez rzetelnej analizy calego horoskpu nie ma mowy o
          > wyintepretowaniu liczby dzieci.

          czyli uważasz /wierzysz, że to jednak da się odczytać? bez wplątywania w to
          "metod" neptunicznych: jasnowidzenia, intuicji itd.?
          mnie sie wydaje, ze z horoskopu na pewno da sie odczytac prewne cechy
          charakteru, dość ogólnie zyciowe przeszkody, albo ich brak. osobowość,
          temperament. i tyle. wszystko inne jest wrózeniem z fusów*).
          biorąc pod uwagę techniczne czasy w jakich żyjemy to już raczej możnaby szacować
          potencjał, płodność itd, a nie rzeczywistą liczbę.

          *) na warszawskim ISNS jest połroczny wykład monograficzny o trudnej sztuce
          wróżenia z fusów, ma to nawet jakąs mądrą nazwę. ale wiadomo, ze jak ktos ma
          otwarty kanał łaczący z większa świadomościa, podświadomością, czy inna kroniką
          umie wróżyć i z ręki, i z kart, i z fusów. tylko, ze nie o istotne znaki tu
          chodzi. oczywiście, ze świat jest holograficzny, ale nie jest to wiedza dostepna
          każdemu, kto zechce.
          • mii.krogulska Re: dzieci 29.04.06, 20:30
            Witam,
            ja przeżyłam profesjonalny seans wróżenia z fusów, według pomieszanej szkoły
            turecko-pakistańskiej i mam duży szacunek do tej sztuki. Na ISNS takie cuda się
            w dzisiejszych czasach dzieją? Napisz kto to robi i czy ten monograf to teraz
            trwa, czy w przyszłym roku będzie, bo się chętnie przejdę smile

            Pozdrawiam, Mii
            • romy_sznajder Re: dzieci 29.04.06, 21:43
              nie wiem niestety kto, i czy teraz, tzn. w tym konkretnym semestrze, ale wiem,
              ze bylo rownoprawne z innymi 'powaznymi' wykladami mnograficznymi jeszcze
              cztery-piec lat temu. jak na mlody wydzial, jakim jest Instytut to cala
              epoka.... jednak w przeszylym roku bede bywac po sasiedzku, wiec sprobuje
              sprawdzic rozklad. tylko jak to sie moze nazywac?
              • czupakabra27 cuda na ISNS 04.05.06, 15:37
                to na moim rodzimym wydziale takie cuda? a ja studia skończyłam 2 lata temusad
                bardzom ciekawa kto to prowadzi. może i to mnie zaskoczy?smile
          • anahella Re: dzieci 30.04.06, 02:42
            romy_sznajder napisała:

            > czyli uważasz /wierzysz, że to jednak da się odczytać?

            Wierze, przede wszystkim wierze w wiedze i rzetelnych astrologow. Ale to nie
            jest robota na godizne, tylko dokladne badanie tranzytami i wszelakimi
            progresjami dlugiego okresu zycia czlowieka.

            Bez okreslenia jaki jest stosunek czlowieka do macierzynstwa - nie mozna tej
            roboty zaczac. No bo przeciez jedna kobieta wychodzi z zalozenia, ze Bog daje
            dzieci i rodzi co rok, a inna cale zycie bierze pigulki lub zaklada spirale.
            Dopiero potem puszczamy progresje, tranzyty i zastanawiamy sie czy tranzyt X i
            dziewiec miesiecy pozniej tranzyt Y, dadza dzidziusia czy nowe szafki w kuchni.
            • bawolek Re: dzieci 30.04.06, 02:47
              A na co zwróciłabys uwagę oceniając horoskop pod kątem stosunku kobiety do
              macierzyństwa?
              • anahella Re: dzieci 01.05.06, 00:36
                bawolek napisał:

                > A na co zwróciłabys uwagę oceniając horoskop pod kątem stosunku kobiety do
                > macierzyństwa?

                Znak na szczycie V domu i jego ewentualni lokatorzy. No i wladca. U mnie dom V
                jest pusty, wiec badam Urana, bo na szczycie jest Wodnik. Za urana dzieci mnie
                lubia, bo traktuje je po bratersku, niezalenie od wieku potrafie zadac pytanie,
                ktore zaczyna rozmowe na rownym poziomie.

                Dzieci nie mam, bo Wodnik sie kwapi sie do rodzenia "co rok - prorok". Wodnik i
                Uran w sekstylu do Merkurego mowi: "nie badz glupia, wpadka to nie jest to, co
                tygryski lubia najbardziej".

                Z kolei mam kwadrature Slonca (MC) do Saturna (Dsc). Nie przeszkadzaloby mi
                urodzic dziecko nie majac meza, ale Saturn mowi ze skoro V domem rzadzi
                nieodpowiedzialny Uran, to ja musze byc odpowiedzialna.
                Innymi slowy, jestem zbyt odpowiedzialna, by nieodpowiedzialnie miec dzieciwink
                • bawolek Koziorożec na szczycie V domu 01.05.06, 12:23
                  A co powiesz o skłonności do posiadania potomstwa gdy władcą V domu jest Saturn
                  (Sic)? Dom obsadzony: na szczycie Merkury - władca horoskopu a w środeczku
                  koniunkcja 1-st słońce wenus a do tego niestety kwadracik Saturna ze szczytu IX
                  domu ocieplony z lekka stosunkiem znaków, bo Saturn w Byku no i tym, ze wenus i
                  sturn wymieniają się wzajemnie pozycją w znakach (wenus -Koziorożec, saturn-
                  Byk)?
                  • anahella Re: Koziorożec na szczycie V domu 01.05.06, 20:21
                    Trzeba zobaczyc caly horoskop. Ale posaturniony V dom bedzie odpowiedzialny i
                    powazny wzgledem dzieci.

                    Z takim polozeniem dzieci ciagle cos musza. Dzieci o 20.00 musza byc w lozkach,
                    dzieci musza raz w tygodniu jesc ryby i raz dziennie owoce. Dzieci musza miec
                    cos tam, itp.

                    Moi zdaniem kon Merkury/Wenus lubi dzieci. Lubi przebywac w ich towarzystwie,
                    ale dziecko bedzie sie czulo przy tym posaturnionym V domu jak dziecko, a nie
                    jak rownoprawny uczestnik rozmowy. Taki piaty dom bedzie za pomoca rozmowy
                    (wenus/merkury - to czesto umiejetnosc salonowej konwersacji) ciagle czegos
                    dzieci uczyl. Opowie bajke o spiacej krolewnie, a potem wyjasni ze normalnie ze
                    spiaczki nie da sie wybudzic za pomoca pocalunku.

                    Chyba ze swiatla i inne elelementy w tym horoskopie stanowia inaczej. Dlatego
                    uwazam, ze kazda ceche opisuje caly horoskop. W moim przykladzie przywolalam
                    pozycje Slonca i Saturna, mimo ze z V domem nie maja nic wspolnego (zadnych
                    aspektow z wladca V domu).
                    • bawolek Re: Koziorożec na szczycie V domu 01.05.06, 22:15
                      Dzięki anahella. fajnie to napisałaś. Ale ja trochę źle opisałem osobę. Merkury
                      jest u niej na szczycie V domu ale nie tworzy koniunkcji z Wenus. Wenus tworzy
                      koniunkcję ze słońcem w środku V domu i tam też dostaje kwadratem od Satuna,
                      przyczym kwadrat ten jest ściślejszy wobec Słońca ale Słońce jest na tyle
                      blisko Wenus, ze ją spala...
                • am98 Re: dzieci 02.05.06, 00:37
                  anahella napisała:

                  Znak na szczycie V domu i jego ewentualni lokatorzy. No i wladca.

                  Pozwolę sobie przedstawić swój przypadek, o tyle ciekawy, iż nie posiadam
                  dzieci, a jestem w wieku, w jakim większość kobiet dzieci posiada.
                  Władcą pustego, dużego domu jest Słońce, które jest pod władaniem Merkurego i w
                  szponach Saturna. Do wierzchołka V domu tworzy luźną opozycję Księżyc (w
                  Wodniku).
                  Dziecko w takim przypadku mogłoby być wynikiem chłodnej kalkulacji z
                  przeważającym głosem Saturna, który zgodnie z astrologiczną tradycją wszystko
                  opóźnia.

                  Dziecko powinno się kochać. Uważam, że dziecko powinno mieć dwoje, dojrzałych
                  rodziców. Dziecku należy się również materialne zabezpieczenie.
                  Nie jestem na tyle dojrzała, aby dziecko posiadać, nie wspominując już o
                  potencjalnym ojcu (Netpun dom VII, a więc tak naprawdę niewiadomo co).
                  Saturn z domu II steruje systemem wartości. Tak steruje, że ja nie wiem jak w
                  obecnym świecie należałoby wychować dziecko. Jakie wartości jemu przekazać: co
                  byłoby dla niego dobre?
                  Wydanie na świat dziecka w tym świecie to jak rzucenie jego na żer.
                  Księżyc przy okazji by zwariował, Mars szalał, a Wenus postrałaby zmysły.

                  Oczywiście z pomocą przyjdzie Uran astrolog, który jednym tchnieniem wyda
                  dyrektywę Saturnowi, a cała reszta pod czujnym okiem ostatniego weźmie się
                  ostro do roboty.
                  • bawolek Re: dzieci 02.05.06, 00:58
                    Ładnie napisałaś. A swoją drogą podobnie rzecz się ma w przypadku, o który
                    pytałem. Tez dotyczy dziewczyny, u której kwestia macierzyństwa wciąż odkładana
                    jest na później i to tez w poczuciu odpowiedzialności i braku gotowości do
                    posiadania potomstwa
                    • am98 Re: dzieci 02.05.06, 01:59
                      bawolek napisał:

                      > Ładnie napisałaś. A swoją drogą podobnie rzecz się ma w przypadku, o który
                      > pytałem. Tez dotyczy dziewczyny, u której kwestia macierzyństwa wciąż
                      odkładana
                      >
                      > jest na później i to tez w poczuciu odpowiedzialności i braku gotowości do
                      > posiadania potomstwa


                      Tyle, że ja nigdy dziecka planowałam (nie podejmowałam nigdy decyzji); a
                      podpytującym ciekawskim odpowiadałam: jak się trafi to bedzie.
                      • bawolek Re: dzieci 02.05.06, 02:07
                        wypisz wymaluj - oto zdaje się przejawy oddziaływania saturna...
                        • pjopaw Re: dzieci 02.05.06, 23:49
                          Ha, nie wiem, czy zwróciliście uwagę, ale rozmowa z początkowego pytania o to,
                          czy w horoskopie natalnym widać dzieci zeszła tak naprawdę na to, jak
                          podchodzimy do dzieci. Czy jedno się przekłada na drugie? Tak, ale nie jest to
                          przełożenie oczywiste - można mieć dzieci wcale ich nie pragnąc i na odwrót:
                          chyba się z tym zgodzicie miłe panie.
                          Wrócę do pytania pierwotnego o to, czy *widać* dzieci w horoskopie. Powiem tak:
                          wedle tych źródeł, do których dotarłem można dość precyzyjnie określić ilość
                          ciąż (nie dzieci). I bynajmniej te wyliczenia nie opierały się o aspekty władcy
                          piątego domu do świateł - wtedy byłbym żywym zaprzeczeniem tej tezy: nie mam
                          żadnych takich aspektów, a (póki co) dwójkę wspaniałych dzieci. Tu raczej
                          opierało się wszystko o dość skomplikowane wyliczenia oparte o męskie bądź
                          żeńskie znaki i planety, ich siłę, wzajemne aspekty między władcą, dyspozytorem,
                          całą siatkę powiązań, które obejmowały cały horoskop... Pierwsza ciąża to
                          oczywiście piąty dom, kolejna siódmy, następna - dziewiąty itd... Osobiście
                          jednak bardziej jestem skłonny do pójścia innym tropem: najpierw należy
                          sprawdzić w horoskopie na ile ważne dla kogoś są dzieci. I dopiero jeśli wynika
                          z analizy horoskopu, że są istotne to ich szukać. I znajdzie się je. Nawet te
                          adoptowane. Bo przecież widać w horoskopie wszystko to, co ważne, prawda? Chyba
                          co do tego nikt z Was nie ma wątpliwości? No to teraz zagadka dla Was: po czym
                          poznać adoptowane dzieci w horoskopie rodzica? Z góry mówię, że nie mam gotowej
                          odpowiedzi...
                          Co do Saturna piątodomowego: u mnie siedzi on w piątym domu w koniunkcji
                          aplikacyjnej ze Słońcem. Dzieci do mnie lgną, odnajduję z nimi język od razu. Z
                          kolei mam problemy z nawiązywaniem kontaktów z dorosłymi. Na pewno jest tak, jak
                          któś tu napisał - Saturn czyni odpowiedzialnym. Do ojcostwa podchodzę nader
                          serio. smile
                          Pozdrowienia,

                          pjopaw
                          • bawolek Re: dzieci 03.05.06, 00:01
                            "No to teraz zagadka dla Was: po czym
                            poznać adoptowane dzieci w horoskopie rodzica?"

                            Pewnie jakieś aspekty Neptuna?
                          • bawolek Re: dzieci 03.05.06, 00:04
                            "Pierwsza ciąża to oczywiście piąty dom, kolejna siódmy, następna - dziewiąty
                            itd..."

                            No dobrze ale co to bliżej znaczy? Jeśli przykładowo w V domu są trzy planety a
                            w VII -1 w IX - 1 albo wcale to jak to interpretować?Na co zwrócić uwagę?
                            • pjopaw Re: dzieci 03.05.06, 19:19
                              bawolek napisał:

                              > "Pierwsza ciąża to oczywiście piąty dom, kolejna siódmy, następna - dziewiąty
                              > itd..."
                              >
                              > No dobrze ale co to bliżej znaczy? Jeśli przykładowo w V domu są trzy planety a
                              >
                              > w VII -1 w IX - 1 albo wcale to jak to interpretować?Na co zwrócić uwagę?

                              Przepraszam, że krótko odpowiem, ale wyjątkowo marnie się czuję - może więcej
                              napiszę jak trochę wydobrzeję.

                              Ilość planet w danym domu ma mniejsze znaczenie. Podstawowe rzeczy, które trzeba
                              wziąć pod uwagę, to czy znak na wierzchołku piątego domu jest płodny (znaki
                              wodne i ziemskie) czy niepłodny (powietrze i ogień). UWAGA: sama ta informacja o
                              niczym jeszcze nie przesądza, to zbyt mało!!! Dalej patrzymy na planetę
                              władającą znakiem na wierzchołku piątego domu i jej charakter oraz aspekty: z
                              jakich znaków i domów idą te aspekty, posadowienie dyzpozytorów. Wreszcie
                              planety w domu (o ile są) - ich aspekty, jakimi władają znakami, jak te znaki
                              posadowione są *domowo* itd. Robi się z tego analiza całego horoskopu. Nie można
                              powiedzieć na podstawie jednego czy dwóch aspektów czy będzie dziecko. Na teraz
                              tyle, przepraszam, że strasznie ogólnie, ale inaczej zrobiłby się cały wykład, a
                              to dziś przekracza moje możliwości. Pomijając jeszcze ten *drobiazg*, że nie
                              czuję się dość kompetentny by wypowiadać się w temacie autorytatywnie. smile
                          • anahella Re: dzieci 03.05.06, 00:24
                            pjopaw napisał:

                            > No to teraz zagadka dla Was: po czym
                            > poznać adoptowane dzieci w horoskopie rodzica?

                            ciekawe...

                            dzieci adopotowane kojarza mi sie z domem XI, ale to takie szybkie przemyslenie.
                            • bawolek Re: dzieci 03.05.06, 00:32
                              Tak mi się obiło o uszy, że coś z tym wspólnego ma węzeł płn w V domu, ale nie
                              pamiętam dokładnie. Wiem, żę podobna interpretacja dotyczyła osoby, która ma V
                              dom we Lwie z umiejscowionym tam węzłem płn. ale nie pamiętam, który z tych
                              elementów V domu miał świadczyć o adopcji.?
                              • anahella Re: dzieci 03.05.06, 00:53
                                bawolek napisał:

                                > Tak mi się obiło o uszy, że coś z tym wspólnego ma węzeł płn w V domu, ale nie
                                > pamiętam dokładnie. Wiem, żę podobna interpretacja dotyczyła osoby, która ma V
                                > dom we Lwie z umiejscowionym tam węzłem płn. ale nie pamiętam, który z tych
                                > elementów V domu miał świadczyć o adopcji.?

                                Nie mam pojecia co wezel mialby do dzieci adoptowanych. Ale zauwaz ze dom V to
                                opozycja do domu XI. Jako rodzic mamy innego rodzaju funkcjonowanie w
                                spoleczenstwie:
                                przysluguja jakies dodatki, ulgi, becikowe itp. to rowniez obowiazki: wychowac
                                dziecko na obywatela.

                                To wszystko kreci sie wokol osi domow V-XI.
                                Dom piaty to tworczosc. Najbardziej podstawowa tworczosc to splodzenie dziecka.
                                Bez aktu tworczego dziecka nie ma. Ale mozna to ominac wodnikowo i dziecko
                                zaadoptowac - a wiec dokonac innego aktu: nie tworczego lecz spolecznego.

                                Opieka nad sierotami moze tez sie kojarzyc z domem XII - (domy dziecka,
                                przyklasztorne ochronki). Ale tu mamy dzialalnosc innego rodzaju. Dom XII to
                                instytucje, ktore zajmuja sie dziecmi bez rodzicow, a wiec ida po trygonie
                                Rak-Ryby.

                                Bycie rodzicem to tez status spoleczny. W kulturach wielozennych kobieta nie
                                bedaca matka stoi nizej niz matka. Zatem bycie rodzicem znajdujemy rowniez w
                                domu X.

                                Z domu XII do X mamy sektyl. Gdyby zebrac srodek tego aspektu ladujemy z jednej
                                strony - po krotszym luku w domu XI a po dluzszym w V. Rysuje sie nam bumerang
                                ciagniety od strony domu XI.
                                • anahella Re: dzieci 03.05.06, 00:58
                                  Przejrzalam te moje wypociny i stwierdzilam ze bardzo uproscilam sprawe domu V i
                                  aktu tworczego.

                                  Z mojego teksty wynikaloby, ze tworcza bylaby tylko prokreacja. Nie bylo to moim
                                  zamierzeniem. Proces wychowania dziecka jest rowniez tworczy, moga o tym
                                  powiedziec zwlaszcza rodzice wiecej niz jednego dziecka. Chodzilo mi o to, ze
                                  prokreacja jest poczatkiem aktu tworczego, i mozna w jedenastodomowy sposob
                                  ominac jej brak.
                            • arcoiris1 Re: dzieci 03.05.06, 12:27
                              czytałam, że istotnie jest to dom 11, i powiazania z Neptunem - w 5 albo 11
                              • anahella Re: dzieci 03.05.06, 18:19
                                arcoiris1 napisała:

                                > czytałam, że istotnie jest to dom 11, i powiazania z Neptunem - w 5 albo 11


                                Powiem szczerze - mi Neptun o tyle nie pasuje do adopcji, bo Neptun to
                                nieswiadomosc, a decyzja o adopcji jest decyzja swiadoma. Czestokroc bardziej
                                swiadoma niz urodzenie dziecka.

                                Oczywiscie Neptun moze tez symbolizowac poswiecenie, np. w sytuacji, gdy ludzie
                                biora dziecko niepelnosprawne, majace male szanse na adopcje. Jedna ze stron
                                (najczesciej kobieta) rezygnuje z kariery zawodowej i oddaje sie w calosci
                                rehabilitacji i opiece nad dzieckiem.

                                Konaszewska mowi o Neptunie w V jako sygnifikatorze adopcji, bo to takie
                                "nieprawdziwe dziecko". Pamietajmy, ze pani Konaszewska jest dama w leciech, i
                                wychowala sie w innych warunkach. W czasach jej mlodosci wiadomosc o
                                nieplodnosci ktorejkolwiek ze stron byla wstydem na trzy powiaty i dlatego
                                ludzie czesto robili cuda, byleby tylko sasiedzi nie dowiedzieli sie o adopcji.
                                Dzis bezplodnosc jest problemem na tyle czestym, ze kobiety potrafia bez zenady
                                rozmawiac o tym przy kawie, w wypchanym ogrodku w kawiarni.

                                Znam kilka osob adoptowanych, ale niestety - nie znaja one godziny urodzenia, a
                                dane ich rodzicow tez sa niekompletne, wiec trudno mi tu poprzec moje wypowiedzi
                                przykladami. Moze jednak ten Neptun cos tam robi?
                                • pjopaw Adoptowane dzieci 03.05.06, 19:00
                                  anahella napisała:

                                  > Powiem szczerze - mi Neptun o tyle nie pasuje do adopcji, bo Neptun to
                                  > nieswiadomosc, a decyzja o adopcji jest decyzja swiadoma. Czestokroc bardziej
                                  > swiadoma niz urodzenie dziecka.

                                  Tak, ale Netun to również altruizm i siła, która potrafi się wybić nad
                                  partykularyzm i biologiczny egoizm. Może z tego powodu warto pomyśleć o tej
                                  planecie. Choć nie uważam, że powinno się na tej planecie poprzestawać.

                                  Co do XI domu - hmmm, nie myślałem o tym. Osobiście bym szukał w siódmym, bo to
                                  związki formalne, a to jest tego typu relacja (oczywiście jest to jeden z jej
                                  aspektów, ale dość wyraźny dla patrzących z zewnątrz). Temat dalej uważam za
                                  otwarty, tyle, że mi się bardzo ciężko myśli - dopadła mnie wysoka gorączka i
                                  zapalenie krtani dlatego wrócę do tego później.
                                  • anahella Re: Adoptowane dzieci 03.05.06, 20:53
                                    pjopaw napisał:

                                    > Osobiście bym szukał w siódmym, bo to
                                    > związki formalne, a to jest tego typu relacja (oczywiście jest to jeden z jej
                                    > aspektów, ale dość wyraźny dla patrzących z zewnątrz).

                                    Widzisz, ja tu sobie teoretyzuje z domem XI, bo jak napisalam powyzej nie znam
                                    horoskopow rodzicow dzieci adopotowanych.
                                    Natomiast: przy waznych wydarzeniach uaktywnia sie kilka domow, i trudno
                                    powiedziec, ktory jest najwazniejszy. Wedlug moich przemyslen - jedenasty, ale
                                    oczywicie klocic sie nie bede.

                                    Faktem jest, ze przy adopcji dziecka podpisuje sie z kontrakt. Jest to akt
                                    dobrowolny, dlatego faktycznie siedzi on w domu VII.
    • queenmaya Re: dzieci 04.05.06, 11:24
      bawolek napisał:

      > w jaki sposób i czy w ogóle jesteście w stanie wyczytac z horoskopu natalnego
      > ile dzieci będzie miała dana osoba i czy w ogóle?

      Taka ładna dyskusja się rozwinęła...
      a czy słyszeliście o antykoncepcji?
      Dziś człowiek może mieć tyle dzieci i wtedy, kiedy zechce. Regułki są tu do niczego.
      A katolicy nie chodzą do astrologów, więc problem z głowy.
      • czupakabra27 Re: dzieci 04.05.06, 15:43
        chodzą, chodząsmilei antykoncepcję stosują.
        • queenmaya Re: dzieci 04.05.06, 16:19
          czupakabra27 napisała:

          > chodzą, chodząsmilei antykoncepcję stosują.

          Jak to się nazywa? Kościelna ruletka, czy jakoś tak big_grin
          Chyba, że jacyś nieposłuszni, hehe.
          • czupakabra27 Re: dzieci 05.05.06, 11:37
            nieposłuszni sztywniackim zasadom wymyśonym przez ludzismile swój rozum trzeba
            mieć. zwłaszcza kiedy się ma dużo Urana i Wodnika w horoskopie.
            kościelna ruletka? bleee...
      • bawolek Re: dzieci 04.05.06, 15:53
        No dobra ale nie tylko kwestia stosowania czy nie antykoncepcji decyduje o tym
        czy te dizeci będą czy tez nie i ile. Bez przesady. Chodzi tez o te świadome
        decyzje albbo i nie do końca świadome gdy para tak się w sobie rozsmakuje, ze
        zlekceważy fakt, ze akurat sie nie zabezpieczyła, zakłądając rzecz jasna, ze w
        ogóle stosuje antykoncepcję i że jest ona 100% wink
        • anahella Re: dzieci 04.05.06, 19:39
          Ale widzisz - piszesz o tzw. wpadkach. To tez jest stosunek do poczecia dziecka.
          Znam samotne kobiety, ktore *zawsze* maja w torebce paczke prezerwatyw, albo
          profilaktycznie biora pigulki - na wypadek gdyby pod kioskiem z prasa spotkaly
          kochanka wszechczasow.

          Znam tez takie, ktore w mlodosci wierzyly w rozne glupoty typu "jesli w trakcie
          stosunku masz zamkniete oczy to nie zajdziesz w ciaze" albo "od pierwszego razu
          nic sie nie dzieje".

          To tez widac w horoskopie. Odpowiedzialnosc - lub jego brak to Saturn.
      • anahella Re: dzieci 04.05.06, 19:30
        queenmaya napisała:

        > Dziś człowiek może mieć tyle dzieci i wtedy, kiedy zechce.

        Jesli chodzi o antykoncepcje to sie zgadzam. Niestety - w druga strone to juz
        tak nie dziala. Zajrzyj sobie na forum "Bezplodnosc" - zobaczysz tam posty
        zdesperowanych mlodych, czesto pozornie zdrowych fizycznie kobiet, ktore
        bezskutecznie wygladaja bociana.
        • zeta23 Re: dzieci 30.05.06, 16:06
          A czy koniunkcja plutona z ksiezycem sprzyja zajsciu w ciąże?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka