Dodaj do ulubionych

"chłopcy dokuczali Ani i ona uciekła do domu"

26.10.06, 00:36
a nastepnego dnia powiesila sie na skakance.

wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8567742,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=1
wiadomosci.wp.pl/kat,35116,statp,cG93aWF6YW5l,wid,8570493,wiadomosc.html
wiadomosci.wp.pl/kat,35116,statp,cG93aWF6YW5l,wid,8568218,wiadomosc.html
wiadomosci.onet.pl/1423640,11,1,0,120,686,item.html
Do proby zbiorowego gwaltu doszlo podczas nieobecnosci nauczycielki na lekcji
polskiego w gdanskim gimnazjum, w piatek 20 pazdziernika, godziny nie
znalazlam. Nastepnego dnia rodzice znalezli dziewczyne martwa.

Nie jestem w stanie zrozumiec, dlaczego nikt nie wybiegl na korytarz i nie
zaczal wrzeszczec o pomoc. Po prostu przekracza to moje zdolnosci pojmowania.
Obserwuj wątek
    • eevvaa Re: "chłopcy dokuczali Ani i ona uciekła do domu" 26.10.06, 08:16

      -Moje też.Pełno ludzi naokoło.Powinno się wreszcie przestać chować głowę w piasek.
      Uśmiech wędruje daleko...

      ewa
    • angelheaded Re: "chłopcy dokuczali Ani i ona uciekła do domu" 26.10.06, 10:12
      Aż mnie zatkało. Nie wiem skąd biorą się takie małe potwory, gdy ja chodziłam do
      podstawówki, taka sytuacja była wręcz nie do pomyślenia.

      Poza tym zastanawiam się dlaczego żaden chłopak nie pomógł tej dziewczynie? Albo
      czemu żadna dziewczyna nie wzięła krzesła i nie przyłożyła każdemu z tych
      napastników po kolei?? Przecież można było tę dziewczynę uratowac!

      Oczywiście pewnie ci chłopcy żadnych konsekwencji nie poniosą, do poprawczaka
      raczej nie trafią, nie mówiąc już o wiezięniu, na które by zasługiwali. Najwyżej
      dostaną nadzór kuratora uncertain
      • angelheaded Re: "chłopcy dokuczali Ani i ona uciekła do domu" 26.10.06, 11:25
        Właśnie doczytałam <a
        href="http://wiadomosci.onet.pl/1423836,11,item.html">TU</a>, że jeden z tych
        chłopców był zakochany w swojej ofierze a drugi był jej kolegą z ławki... Zaś co
        do matki dziewczynki, to ona za nic nie wini tych chłopców.... taaa jak kobieta
        zostaje zgwałcona lub jest molestowanan to przecież nigdy nie jest wina mężczyzny uncertain
        • angelheaded Re: "chłopcy dokuczali Ani i ona uciekła do domu" 26.10.06, 11:27
          Coś mi nie wyszło.. w każdym razie tu jest link:
          wiadomosci.onet.pl/1423836,11,item.html
    • iloveharry Re: "chłopcy dokuczali Ani i ona uciekła do domu" 26.10.06, 11:14
      Ja tez nie wyobrazam sobie tego "za moich czasow w podstawowce" chociaz byly
      calkiem niedawno....
      Takich gnoi powiesilabym za jaja (prosze nie cenzurowac!!).
      Jak ktos madrze napisal, dzieci w tym wieku sa bardzo podatne na opinie grupy i
      "autorytet" takiego gowniarza jednego z pieciu ww. jest odpowiedzia na pytanie:
      Dlaczego nikt nie wybiegl i nie zaczal krzyczec? Wlasnie dlatego, zeby nie byc
      nastepna ich ofiara, a skoro reszta ma to gdzies i stoi i nic nie robi, tylko
      patrzy, to jak tu sie wybic z grupy i zareagowac? Wsrod 14-latkow to az nie
      wypada.... Boze......
      Brakuje odwaznych rodzicow, ktorzy potrafia wychowac swoje dzieci na odwaznych,
      pewnych siebie ludzi.
      • rigel79 Re: "chłopcy dokuczali Ani i ona uciekła do domu" 26.10.06, 12:40
        iloveharry napisała:

        > Brakuje odwaznych rodzicow, ktorzy potrafia wychowac swoje dzieci na
        odwaznych,pewnych siebie ludzi.

        Niestety, dzisiaj odwaga została zastąpiona cwaniactwem i walką
        o "przetrwanie". Przykro to pisać, ale Polacy mądrzeją gdy jest: wojna,
        totalitarny reżim, zabór, albo wielki głód. Wtedy - pomimo strasznych
        przeszkód - stają się bardziej prospołeczni i nonkonformistyczni. Anno Domini
        2006 i wcześniej - moralność i przyzwoitość są zawieszone na szafie
        ( tymczasowo ).
        A sama sytuacja jest skandaliczna, ale nie jednorazowa. Gdyby nie to
        samobójstwo, to sprawa mogłaby nie zostać nagłośniona. Media prawie nigdy nie
        zajmowały się gwałtami, przemocą, itp w szkołach, chyba że w celu podbicia
        oglądalności. Media również cierpią na chorobę aspołeczną - za dużo polityki,
        za mało o ludziach.
        • czupakabra27 Re: "chłopcy dokuczali Ani i ona uciekła do domu" 26.10.06, 13:56
          przez ostatnie lata szkoły podstawowej dla małej grupki dzieciaków w mojej
          klasie też byłam kozłem ofiarnym. okresowo buntowali też resztę klasy. co
          ciekawe część nauczycieli miała w tym duży udział i podsycała antagonizmy,
          piętnowała moją "inność". nie były to sytuacje tak drastyczne jak w opisywanym
          przypadku, ale gdyby nie wkroczyli w to rodzice nie wiadomo jak sprawa by się
          skończyła. z perspektywy czasu trochę inaczej patrzę na tamte wydarzenia, ale
          wtedy uciekałam w chorobę aby nie oglądać moich prześladowców.
          na szczęście dalsze lata edukacji to już zupełnie inna historiasmile

          mną najabrdziej wstrząsneły słowa ojców oprawców coś w stylu "no co nie pamięta
          pan jak sie dzieciaki bawią w szkole?". cóż za wyrozumiałosć!sad
    • anahella Re: "chłopcy dokuczali Ani i ona uciekła do domu" 26.10.06, 20:37
      No i to jest kolejny przyklad dzialania kon. wenus/mars/slonce na ingresie w
      skorpiona.

      To co nabrzmiewalo od dawna Skorpion wydobyl na powierzchnie.

      A dlaczego? Pamietajcie, ze to mialo miejsce na przedmiesciach wielkiego miasta,
      gdzie nadal funkcjonuje prawo: "skoro ja zgwalcili, to sama sobie winna, moga
      nie prowokowac".
      To rowniez skorpionowe obnazanie tego, co nie bylo dopracowane.
      Nauczycielka nie dopilnowala dzieci, bo poszla przygotowywac jakis bezsensowny
      apel. Apel to Lew - wystapienie publiczne, a Skorpion to kwadratura do Lwa.
      Apel - wydarzenie Lwie ma w swoim 12 domu Raka - opieke nad dziecmi.
      • cont66 Re: "chłopcy dokuczali Ani i ona uciekła do domu" 26.10.06, 20:58
        To nie zdarzyło się na przedmiesciach miasta, gimnazjum położone jest prawie w centrum, dziewczynka dojeżdzała miejskim autobusem. Uczniowie w szkołach dostali dostali prawa do których korzystania nie są gotowi, stąd postawy roszczeniowe i wykorzystujące praktycznie bezkarność w szkole, a nauczycielom pozbawionym narzędzi oddziaływania i autorytetu podkręca się śrubkę aby wiecęj apelów i innych cudów na kiju, bo trzeba się wykazać..
    • dori7 Napiszcie, ze nie winie tych chłopcow -prosi matka 26.10.06, 23:45
      wiadomosci.onet.pl/1423836,11,item.html
      • kasia-asia1 Re: Napiszcie, ze nie winie tych chłopcow -prosi 27.10.06, 08:26
        Kuriozalny ten apel, ale chyba jest obroną zrozpaczonej matki, przed
        ewentualnym atakiem wszystkich pt. Biedni chłopcy, dziewczyna im życie złamala,
        a przecież sama się prosiła.
        • pani.jazz Matka wini siebie. 27.10.06, 10:37
          Matka nie moze winic chlopcow, bo wini siebie. Reakcja jej psychiki na taka strate nie ma nic wspolnego z niefrasobliwoscia albo nadmierna katolickoscia, jaka jej niektorzy przypisuja. Ona po prostu wini siebie, ze nie uratowala swojego dziecka, ze nie zobaczyla, co sie dzieje, ze jej nie bylo. Wlasciwie godny to podziwu, choc moze za ostry sad - matka nie wypiera sie wlasnych win i nie zrzuca odpowiedzialnosci na okolicznosci zewnetrzne. Oczywiscie, nie mogla przewidziec, ze kilku mlodym zwyrodnialcom przyjdzie do glowy zrobic cos takiego - i za to winic sie nie powinna. Ale obwinia sie o wszystko...
          • lockaps Re: Matka wini siebie. 27.10.06, 11:48
            każda normalna, kochajaca matka w takim momencie czuła by złość do tych
            chłopaków... poza tym choć matka ma to poczucie winy, to nie powinna tak się
            wypowiadać i tym samym bagatelizować czynu, którego dopuszczono się na jej
            córce.
            • pani.jazz Re: Matka wini siebie. 27.10.06, 12:03
              Mysle, ze zadne z nas nie jest w stanie wyobrazic sobie, jak czuje sie matka, ktorej dziecko popelnilo samobojstwo wlasnie dlatego, ze nie mialo sie do kogo zwrocic - w domysle, nie zwrocilo sie wlasnie do niej, do wlasnej matki.

              Nie znamy tej kobiety, nie znamy relacji miedzy nia i jej dzieckiem, nie wiemy gdzie lezy najglebsza przyczyna tego, co sie stalo. W tej rodzinie na pewno nie bylo rozowo. Ludzie sa rozni, tak jak rozne sa horoskopy.
              Trudno mowic w tym momencie o "powinnosciach", bo czlowiek po tak ciezkim przejsciu jak smierc dziecka raczej nie mysli zdroworozsadkowo. Ta matka prawdopodobnie naprawde czuje sie winna i chce odsunac wszystkie czynniki zewnetrzne na dalszy plan, bo przeczylyby wylacznosci jej winy. Ona chce miec teraz swoje dziecko na wylacznosc. To, ze chlopcy zachowali sie tak strasznie nie jest dla niej glownym motywem, dla ktorego jej corka sie zabila. I nalezy podejrzewac, ze ma racje. Gdyby dziecko mialo w domu oparcie i moglo swobodnie rozmawiac z rodzicami o tym, co sie w szkole dzieje, zapewne do tragedii by nie doszlo. Moze czulaby sie silniejsza, a moze zmienilaby szkole. Ale tej koniecznej bliskosci najwyrazniej nie bylo.

              Tak czy inaczej, matka swoim apelem dopiela swego, bo to wlasnie ja w tym momencie obwiniasz o zaniedbanie.

              Pozdrawiam,
              pani.jazz
              • arcoiris1 Re: Matka wini siebie. 27.10.06, 12:13
                a pamiętasz Pani Jazz jak miałaś 14 lat? jestes młodziutka, wiec podejrzewam,
                że tak i ze nie bylo to tak dawno temu. Pamiętasz jakie silne emocje szargaja
                nastolakiem, burze hormonów, kompleksy, pryszcze, o tym jak sie zakochujemy- na
                zabój, wstyd, odkrywanie seksualności, pierwsze, najsilniejsze zauroczenia,
                miłosci, odkrywanie pierwszych tabu a przy tym szalenie niebezpieczny wiek
                dojrzewania oraz tak urzadzony obecnie świat, ze rodzice nie maja czasu, jest
                za to internet i komputer oraz pełne sklepy w roli pedagoga.

                Rodzic moja droga jest OSTATNIA osoba której sie zwierza w tym wieku i prosi o
                wsparcie czy rade!!! Od tego sa przyjaciółki i pamietnik. TAKI WIEK, I TAKIE
                JEGO PRAWO. Gdy przyjaciółek nie ma to jest wtedy dramat- i dziewczyna
                zazwyczaj nosi ksywe- samotnica, okularnica, kujon, lizus, coreczka rodziców
                czy jak tam młodsza młodziez w gimnazjum sie teraz wzajemnie nazywa.
                • iokepine Re: Matka wini siebie. 27.10.06, 14:07
                  Z informacji jakie zebrałam, to albo matka jest tradycyjnie patriarchalna i nie
                  stoi za swoją córką nawet po jej śmierci, bo odium w wypadkach gwałtu spada na
                  ofiarę, albo chodzi o to, ze ojcowie tych chłoptasiów trzęsą cała okolicą i ona
                  boi się o swojego syna. Zostało jej już tylko jedno dziecko. Media wyjadą, a oni
                  tam zostaną...


                  Tutaj zebrałam w całość to, co do tej pory dostało się do mediów:
                  unicorn.diary.pl/note/57657/Ania_***
                  Niestety na razie z hasła "Make love not war", które Neptus tak ładnie
                  przypisałą do pozytywnej realizacji kon Mars-Wenus wychodzi "make war sex". Na
                  oczach jupiterow, przecież ro teraz jeszcze jest wzmocnione koniunkcją ze Słoncem.
                • pani.jazz Re: Matka wini siebie. 27.10.06, 15:29
                  arcoiris1 napisała:
                  >oraz tak urzadzony obecnie świat, ze rodzice nie maja czasu, jest
                  > za to internet i komputer oraz pełne sklepy w roli pedagoga.

                  To nie jest zadnym usprawiedliwieniem dla tego, co sie stalo, dzieje.

                  > Rodzic moja droga jest OSTATNIA osoba której sie zwierza w tym wieku i prosi o
                  > wsparcie czy rade!!! Od tego sa przyjaciółki i pamietnik.

                  Coz. Mnie matka wychowala w silnym poczuciu tego, co jest dobre i co jest zle. Dala mi rowniez oparcie i swiadomosc, ze jest madra kobieta, gotowa poswiecic mi swoj czas i wiedze. Wielokrotnie (choc wcale nie bardzo czesto) przychodzilam do niej ze swoimi watpliwosciami, glownie w wieku dojrzewania, ale i obecnie. Zawsze miala dla mnie czas, mimo napietego grafika, zawsze potrafila wytlumaczyc, wesprzec, nawet zmienic moje stanowisko swoimi slowami. Nigdy nie byla moja przyjaciolka, partnerka, kumpela. To nie taki typ czlowieka. Ale moge smialo powiedziec, ze jest dla mnie autorytetem gdy przychodzi do watpliwosci nt. tego, co sluszne i nie. Jest dla mnie rowniez autorytetem w dziedzinie obserwacji i rozumienia nawet najglebszych emocji, jakie targaja ludzmi. Ma na to dodatkowe poparcie ponad 35-cioletniego stazu jako psycholog.

                  >Gdy przyjaciółek nie ma to jest wtedy dramat- i dziewczyna
                  > zazwyczaj nosi ksywe- samotnica, okularnica, kujon, lizus, coreczka rodziców
                  > czy jak tam młodsza młodziez w gimnazjum sie teraz wzajemnie nazywa.

                  I owszem, bylam samotnica, obgadywanym za plecami, niemodnym, niefajnym, nieciekawym i niezrozumialym dla wiekszosci dziwadlem. Ale dzieki mamie potrafilam wybrac dla siebie odpowiednich kolegow, wiedzialam tez, ze tymi, ktorzy mna gardza nie nalezy sie przejmowac, choc to nielatwe. Mialam swiadomosc, ze moge dokonywac wlasnych wyborow, dzialac zgodnie ze swoimi przekonaniami i bronic swojego zdania. Nie bylo mile bycie na marginesie grupy i nie bylo latwo w takich warunkach zdobyc poczucie wlasnej wartosci. Ale patrzac z perspektywy kilku lat, uwazam, ze ta lekcja byla dobra, wazna.

                  >TAKI WIEK, I TAKIE JEGO PRAWO.

                  W wieku dojrzewania mialam pamietnik, mialam jedna przyjaciolke i sama zmagalam sie ze swoimi problemami. Ale gdy mnie cos przerastalo, potrafilam zwrocic sie z tym do mojej matki. Gdyby to mnie przez kilka miesiecy przytrafialo sie cos takiego, jak tej dziewczynce, nie mialabym watpliwosci, do kogo pojsc. Rodzice sa po to, by pomagac swoim dzieciom w trudnych chwilach, by zalatwiac za nie najtrudniejsze sprawy. Wskazanie dziecku wlasciwego kierunku, nauczenie go, ze mozna rozmawiac i nie nalezy bac sie wyrazania szacunku to podstawa. Jesli rodzice nie pokaza swoim dzieciom, ze potrafia byc dla nich kims waznym, jesli juz nie chcemy mowic o autorytetach, i ze nawet jesli sie aktualnie buntujesz, to mozesz znalezc u nich zrozumienie i porade - to nie dorosli do roli, jakiej sie podjeli. A ich dzieciom szczerze wspolczuje, bo efekty, jak widac, moga byc tragiczne.

                  Pozdrawiam,
                  pani.jazz
                  • margoux Re: Matka wini siebie. 27.10.06, 15:55
                    Zazdrosze. Naprawde. Ale tez pytam, ilu takich rodzicow, jak Twoja Mama znasz?
                    Zauwaz tez, ze Twoja Mama, chocby ze wzgledu na zawod, jest wyjatkowym
                    przykladem.

                    Niestety, swiat, w ktorym zyjemy nie jest ani latwy, ani lagodny. Rodzice daja
                    nam tyle, ile sami dostali od swoich rodzicow. Mozna oczywiscie powiekszyc
                    kapital, z jakim sie wyszlo z domu rodzinnego, ale wiaze sie to z wyjatkowo
                    rozwinieta samoswiadomoscia.

                    I niestety nawiaze do astrologii: wszystkie te napiete uklady pomiedzy naszymi
                    saturnami, ksiezycami, wenusami, marsami sa tego dowodem. I dlatego tak bardzo
                    zzymam sie, kiedy slysze o saturnicznych "kluczach" do udanych relacji
                    miedzyludzkich (patrz Liz Green). Bo te "klucze" powstaja najczesciej na bazie
                    patologicznych ukladow we wlasnym domu i zaszczepiaja w nas niedojrzalosc. A
                    ich "przeobienie" czy "przepracowanie" jest zwykla mrzonka. Jestem przekonana,
                    ze ogladajac radix Ani i jej rodzicow, mielibysmy do czynienia z takim wlasnie
                    ukladem.
                    • anahella Re: Matka wini siebie. 27.10.06, 17:41
                      margoux napisała:

                      > Mozna oczywiscie powiekszyc
                      > kapital, z jakim sie wyszlo z domu rodzinnego, ale wiaze sie to z wyjatkowo
                      > rozwinieta samoswiadomoscia.

                      O prosze, fajnie to napisalas. Bardzo ladnie zobrazowalas opozycje miedzy IC a MC.
                      Wychodzac z IC i podazajac w kierunku MC mamy duzo do zebrania. Nie tylko
                      umiejetnosc autokreacji (Ascendent), nie tylko to co wnosi w nasze zycie partner
                      (Descendent), ale po drodze z lewej i prawej strony jest jeszcze duzo domow.

                      > A
                      > ich "przeobienie" czy "przepracowanie" jest zwykla mrzonka. Jestem przekonana,
                      > ze ogladajac radix Ani i jej rodzicow, mielibysmy do czynienia z takim wlasnie
                      > ukladem.

                      Powiem szczerze: ja nie do konca rozumiem powiedzenie "przepracowanie". Saturn
                      daje nam madrosc poprzez doswiadczenie. Tylko czy my umiemy wyciagac wnioski -
                      to zupelnie inne pytanie.
                  • arcoiris1 Re: Matka wini siebie. 27.10.06, 17:45
                    To nie jest zadnym usprawiedliwieniem dla tego, co sie stalo, dzieje.

                    Ale jest przyczyną.

                    Coz. Mnie matka wychowala w silnym poczuciu tego, co jest dobre i co jest zle.
                    > Dala mi rowniez oparcie i swiadomosc, ze jest madra kobieta, gotowa poswiecic
                    m
                    > i swoj czas i wiedze. Wielokrotnie (choc wcale nie bardzo czesto)
                    przychodzilam
                    > do niej ze swoimi watpliwosciami, glownie w wieku dojrzewania, ale i obecnie.
                    > Zawsze miala dla mnie czas, mimo napietego grafika, zawsze potrafila
                    wytlumaczy
                    > c, wesprzec, nawet zmienic moje stanowisko swoimi slowami. Nigdy nie byla
                    moja
                    > przyjaciolka, partnerka, kumpela. To nie taki typ czlowieka. Ale moge smialo
                    po
                    > wiedziec, ze jest dla mnie autorytetem gdy przychodzi do watpliwosci nt.
                    tego,
                    > co sluszne i nie. Jest dla mnie rowniez autorytetem w dziedzinie obserwacji i
                    r
                    > ozumienia nawet najglebszych emocji, jakie targaja ludzmi. Ma na to dodatkowe
                    p
                    > oparcie ponad 35-cioletniego stazu jako psycholog.

                    Masz szczęscie, fajnego człowieka za rodzica plus psychologa. Ale pracowałam w
                    szkole i wiem że takich rodziców liczy sie w promilach, wiec patrz punkt 1szy-
                    to co sie stało i dzieje oraz przyczyna.

                    W wieku dojrzewania mialam pamietnik, mialam jedna przyjaciolke i sama zmagalam
                    > sie ze swoimi problemami. Ale gdy mnie cos przerastalo, potrafilam zwrocic sie
                    > z tym do mojej matki. Gdyby to mnie przez kilka miesiecy przytrafialo sie cos
                    > takiego, jak tej dziewczynce, nie mialabym watpliwosci, do kogo pojsc.
                    Rodzice
                    > sa po to, by pomagac swoim dzieciom w trudnych chwilach, by zalatwiac za nie
                    na
                    > jtrudniejsze sprawy. Wskazanie dziecku wlasciwego kierunku, nauczenie go, ze
                    mo
                    > zna rozmawiac i nie nalezy bac sie wyrazania szacunku to podstawa. Jesli
                    rodzic
                    > e nie pokaza swoim dzieciom, ze potrafia byc dla nich kims waznym, jesli juz
                    ni
                    > e chcemy mowic o autorytetach, i ze nawet jesli sie aktualnie buntujesz, to
                    moz
                    > esz znalezc u nich zrozumienie i porade - to nie dorosli do roli, jakiej sie
                    po
                    > djeli. A ich dzieciom szczerze wspolczuje, bo efekty, jak widac, moga byc
                    tragi
                    > czne.

                    Pieknie, ale brzmi zbyt idealistcznie, jak z podręcznika z pedagogiki. Praktyka
                    jest niestety taka, ze wielu ludzi nie powinno miec dzieci bo sami nimi są i
                    kompletnie nie przyjdzie im do głowy to co własnie napisałaś. Nie kazdy jest
                    psychologiem, chocby amatorem i ma mądrość zyciową. To co sie dzieje teraz z
                    młodziezą to jest problem kazdego rozwiniętego, konsumpcyjnego społeczenstwa,
                    nie tylko nasz, signum temporis, brak wartości innych niz kasa, brak czasu,
                    brak rozmów i to że to co masz okresla tym czym jestes, zwłaszcza wśród
                    nastolatków. Taki life, po prostu- i żadne dorazne srodki tu nie pomoga, to
                    jest bolączka kazdego kraju w strefie Euro czy dolara.
      • makaryna Re: Napiszcie, ze nie winie tych chłopcow -prosi 27.10.06, 14:23
        To nieco wyjasnia dlaczego dziecko popelnilo samobojstwo. Skoro matka ma takie podejscie, to
        mozna sie domyslic, ze Ania nie miala zadnego w niej oparcia.
        Nie mowcie tylko, ze to ma cokolwiek wspolnego z chrzescijanstwem !!!!!
        Gdyby rzeczywiscie tak bylo, to nie powiedzialaby, ze "nie wini ich za to", bo wina jest bezsporna
        nawet jezeli dziewczyna by nie popelnila samobojstwa. Takie zachowanie stanowczo nalezy
        potepic.
        Jezeli chciala pokazac swoje chrzescijanstwo to mogla powiedziec, ze im te wine odpuszcza.

        Co ta kobieta ma w glowie ?! Dziewczyne zgwalcono ( nawet jeszeli do tego nie doszlo w sensie
        doslownym), a ona mowi, ze ich nie wini za to ?!
        Przypomina mi sie przypadek w Iranie gdzie dziewczyne skazano na smierc, bo kilku facetow ja
        zgwalcilo !!!
        • margoux Re: Napiszcie, ze nie winie tych chłopcow -prosi 27.10.06, 14:53
          A moze ta kobieta jest w szoku.

          I dlaczego w ogole za kobieta, ktora wlasnie stracila dziecko biega banda
          reporterow z kamerami i mikrofonami? Dlaczego nie pozwala jej sie przezyc tego
          w ciszy, na jaka ta tragedia zasluguje? Dlaczego robi sie z jej wypowiedzi
          kolejny news medialny? Z wypowiedzi, ktorej byc moze nie byla do konca swiadoma?

          Co do oparcia w rodzicach, rzadko ktore dziecko takie oparcie ma, co wynika z
          faktu, ze rodzice czesto do takiej roli po prostu nie dorosli. Przyczyny sa
          rozne, same zreszta wiecie najlepiej, bo z takimi kolkami pracujecie na co
          dzien. Do niedojrzalosci emocjonalnej dochodzi jeszcze wspolczesna
          rzeczywistosc, ktora nie tylko dzieci, ale i doroslych wpedza w totalne
          zagubienie.


        • anahella Re: Napiszcie, ze nie winie tych chłopcow -prosi 27.10.06, 16:03
          makaryna napisała:

          > Nie mowcie tylko, ze to ma cokolwiek wspolnego z chrzescijanstwem !!!!!
          [...]
          > Gdyby rzeczywiscie tak bylo, to nie powiedzialaby, ze "nie wini ich za to", bo
          > wina jest bezsporna

          > Jezeli chciala pokazac swoje chrzescijanstwo to mogla powiedziec, ze im te
          > wine odpuszcza.

          No wlasnie: masz racje, Makaryna. Czesto idee jezusowe myli sie ze strachem czy
          brakiem charakteru. Jednak wybaczenie to cos innego niz publiczne odpuszczenie
          winy. Dziewczyna zostala zgwalcona. Publiczne obnazenie i dotykanie intymnych
          czesci ciala to tez gwalt, mimo ze do penetracji nie doszlo.

          Jezus uczyl, ze nalezy wybaczac, ale nie uczyl, ze nalezy nie domagac sie kary
          dla zbrodniarzy. Jego idee mozna przeciwstawic prawu mojzeszowemu (oko za oko),
          ale to byloby splycenie. Prawo mojzeszowe dziala szybko: "zgrzeszyles, spotka
          cie to samo". Jest prawem dzialajacym natychmiastowo na zasadzie:
          przyczyna-skutek. Natomiast Jezus uczyl, co dalej z taka sytuacja robic.
          Pamietajcie, ze jednym z elementow spowiedzi w KK jest pokuta i
          zadoscuczynienie. Matka dziecka nakladajac na siebie calosc winy odbiera
          chlopcom, ktorzy dopuscili sie gwaltu, mozliwosc przezycia swojego uczynku. No
          bo skoro matka nie ma zalu, to czy cos zlego sie stalo?
          I wlasnie to jest najgorsze w calej tej historii - ze dziecko ranione za zycia
          przez kolegow, wlasnie zostalo poranione przez matke po smierci. Jej bol, wstyd
          i poranione uczucia zostaly zbagatelizowane.
          • margoux Re: Napiszcie, ze nie winie tych chłopcow -prosi 27.10.06, 16:25
            Pytam jeszcze raz: dlaczego odbywa sie sad nad ta kobieta na podstawie WYRWANEJ
            Z KONTEKSTU wypowiedzi? Chyba wiecie, jak dzialaja media.

            Nie rozumiem wypowiedzi matki dziewczyny, ale robienie sensacji z tej postawy
            jest niedopuszczalne. Nie wiemy, co sie z ta kobieta dzieje.
            Pewnie latwiej byloby NAM, gdyby krzyczala, plakala i zadala kary smierci dla
            oprawcow.
            Przewrotnie zapytam: czy, jak za tydzien, sama popelni samobojstwo, bo nie
            bedzie umiala sobie poradzic ze smiercia corki, to odetchniemy z ulga, bo
            bedzie to blizsze naszemu postrzeganiu reagowania na smierc dziecka?
            Dajmy jej prawo do przezywania bolu po swojemu, bo nie wiemy jak sami
            zareagowalibysmy w takiej sytuacji.

            Od kary jest panstwo i prawo.
            • anahella Re: Napiszcie, ze nie winie tych chłopcow -prosi 27.10.06, 17:35
              margoux napisała:

              > Pytam jeszcze raz: dlaczego odbywa sie sad nad ta kobieta na podstawie
              > WYRWANEJ Z KONTEKSTU wypowiedzi? Chyba wiecie, jak dzialaja media.

              Oj, niestety, wiem. Jednak nie probuje sadzic tej kobiety, tylko szukam motywow
              jej postawy, sama przyznasz, ze zaskakujacej.

              > Przewrotnie zapytam: czy, jak za tydzien, sama popelni samobojstwo, bo nie
              > bedzie umiala sobie poradzic ze smiercia corki, to odetchniemy z ulga, bo
              > bedzie to blizsze naszemu postrzeganiu reagowania na smierc dziecka?
              > Dajmy jej prawo do przezywania bolu po swojemu, bo nie wiemy jak sami
              > zareagowalibysmy w takiej sytuacji.

              Oczywiwcie, ze nie wiemy jakbysmy zareagowali. Mi osobiscie byloby lepiej gdyby
              ta tragedia w ogole sie nie wydarzyla.

              > Od kary jest panstwo i prawo.

              Nikt chyba nie odbiera aparatowi sadowniczemu obowiazku ukarania gwalcicieli. My
              tutaj debatujemy raczej na temat zachowan spolecznych reprezentowanych przez
              rodzicow katow i ofiary.
          • iokepine Re: Napiszcie, ze nie winie tych chłopcow -prosi 27.10.06, 16:57
            anahella napisała:


            > Dziewczyna zostala zgwalcona. Publiczne obnazenie i dotykanie intymnych
            > czesci ciala to tez gwalt, mimo ze do penetracji nie doszlo.
            >

            Niepubliczne także! Gdyby to się stało w krzakach, także byłoby gwałtem i traumą
            dla dziewczynki.
            • anahella Re: Napiszcie, ze nie winie tych chłopcow -prosi 27.10.06, 17:36
              iokepine napisała:

              > Niepubliczne także! Gdyby to się stało w krzakach, także byłoby gwałtem
              > i traumą dla dziewczynki.

              No tak, ale ja napisalam co sie wydarzylo. Tym bardziej, ze z wypowiedzi
              rodzicow chlopcow wynikalo ze 'nic strasznego sie nie stalo'
        • kasia-asia1 Re: Napiszcie, ze nie winie tych chłopcow -prosi 27.10.06, 17:11
          Matka nie mOwi, że przebacza, bo tej wsaniałomyślne prawo, ona mówi,że chłopcy
          tak naprawdę nie są winni, 5 chłopców z jednej wsi plus rodziny, a jeden to
          podobno kuzyn. Kamery wyjadą za niedługo.
    • arcoiris1 Re: "chłopcy dokuczali Ani i ona uciekła do domu" 27.10.06, 12:04
      Nie podoba mi sie to stellum w Skorpionie, niech juz sie rozejdzie. W sprawie
      Ani wszystkie znamiona mamy- śmierć, seks, przemoc-sadyzm, manipulacja, władza.
      Niech juz ta Wenus z Marsem w Skorpionie sie rozejdą, Jowisz wejdzie do
      pogodnego Strzelca bo za duzo tego "dobrego" i za młode ofiary.

      Działa jakies prawo serii chyba, bo własnie na Onecie podali, ze kolejna
      nastlatka popełniła samobójstwo, w salce katechetycznej.
      • iokepine Re: "chłopcy dokuczali Ani i ona uciekła do domu" 27.10.06, 14:00
        Nikomu sie nie podoba chyba:] Wczoraj, jak sie jescze do tego dołożyła kon
        Plutona z Księżycem, była w Warszawie masa wypadków.
      • makaryna Re: "chłopcy dokuczali Ani i ona uciekła do domu" 27.10.06, 14:11
        arcoiris1 napisała:

        > Nie podoba mi sie to stellum w Skorpionie, niech juz sie rozejdzie. W sprawie
        > Ani wszystkie znamiona mamy- śmierć, seks, przemoc-sadyzm, manipulacja, władza.

        Tak, tylko ze to stellium dotyczy 5 mld. ludzi i o przypadek Ani trudno je obarczac. Ze stelium i bez
        niego w kazdej minucie dzieje sie tragedia na swiecie, czasami duzo wieksza. Nie wiemy jak to
        stellium mialo sie do jej horoskopu.
        • arcoiris1 Re: "chłopcy dokuczali Ani i ona uciekła do domu" 27.10.06, 23:27
          Tak, tylko ze to stellium dotyczy 5 mld. ludzi i o przypadek Ani trudno je obar
          > czac. Ze stelium i bez
          > niego w kazdej minucie dzieje sie tragedia na swiecie, czasami duzo wieksza.
          Ni
          > e wiemy jak to
          > stellium mialo sie do jej horoskopu.

          zgadza sie, ale może rozpatrując je w astrologii mundalnej? To wydarzenie jak
          dla mnie klasyczna manifetsacja negatywnych cech znaku
    • neptus Re: "chłopcy dokuczali Ani i ona uciekła do domu" 27.10.06, 21:11
      Dyskusja jest bardzo obszerna, tragedia bardzo rozdmuchana medialnie poruszya
      wszystkich ale...
      1. Gwałty zbiorowe (bo był to w zasadzie zbiorowy gwałt bdokonany publicznie)
      istniały duzo wczesniej i, cokolwiek by o nich nie sadzić, poza gwałconymi
      muzułmankami nie prowadza one na ogól do samobójstwa. Czyli dziewczyna została
      wychowana, jak muzułmanka.

      2. Nie wyobrazam sobie, zeby cos takiego odbywało sie w grobowym milczeniu.
      a) gdzie byli nauczyciele, ze nie reagowali na hałas?
      b) dlaczego ani jedno ze swiadków nie próbowało ratowac dziewczyny ani nie
      zawołało pomocy?

      Wniosek: mentalność całej klasy pozostawia wiele do zyczenia. Albo sa nieczuli
      na to, co sie dzieje z drugim człowiekiem, albo zastraszeni albo sa tacy sami,
      jak napastnicy, czyli cała klasa nadaje sie pod sąd razem z nauczycielami i
      dyrekcją. Ja dodałabym jeszcze rodziców całej tej klasy. Jestem zdania, ze za
      czyny nieletnich rodzice powinni ponosic odpowiedzialność niezaleznie od
      osobistej odpowiedzialności tych nastolatków.

      A teraz astrologia. Wszyscy zwracają uwage na koniunkcję Mars/Wenus na ingresie
      w Skorpiona. Nikt nie zwrócił uwagi, ze to była koniunkcja obu tych planet ze
      Słońcem z dokładnością poniżej 1 stopnia, a wiec i Mars i Wenus były "spalone".
      Oznacza to, ze zarowno marsowa agresja, jak wenusowe pragnienie bycia
      nietykalna księzniczką, jak i erotyczne napiecie koniunkcji Wenus/Mars były pod
      działaniem oślepiających (zaslepiających) promieni słoneczynch, bez kontaktu ze
      światem zewnetrznym, czyt. pod działaniem wszechpotęznego, zaslepiającego ego.
      Ani jednej planety nie bylo wowczas w zywiole ziemi! Kompletny brak rozsadku, a
      w przypadku dziewczyny "gruntu pod nogami" ("przypadkiem" wybrała akurat smierc
      przez powieszenie).
      Jak by nie było, taki tranzyt, nawet bardzo precyzyjnie trafiający w horoskopy
      wszystkich zainteresowanych, to za mało, zeby wywołac takie skutki.
      Pokolenie 14-latkow to pokolenie koniunkcji Uran/Neptun. Ma ono obecnie
      opozycję Saturn/Saturn, czyli wakacje i poczatek szkoły spedzilo pod działaniem
      polkrzyża Jowisz=Saturn/Neptun. Jowisza maja teraz na Plutonie, a Plutona w
      wezle ksiezycowym. Mozna podejrzewac, ze wszyscy zainteresowani mieli te punkty
      powiazane z planetami osobistymi.
      14-latki wychowywane były prawdopodobnie przez pokolenie obecnych 40-latków...
      pokolenie z uranoplutonem (poczatki mody na "bezstresowy" chów dzieci -
      wychowaniem trudno to nazwać) wychowuje pokolenie uranoneptunowcow. Rodzice
      niezalezni, dzieci nierozumiane. Rodzice tego pokolenia przeżywaja
      wlasnie "kryzys wieku sredniego" - opozycja Uran/Uran, kwadratura
      Jowisz/Jowisz, zblizajaca sie opozycja Saturn/Saturn zażąda odpowiedzialności
      za siebie i za dotychczasowe wychowanie dzieci...
      • arcoiris1 Re: "chłopcy dokuczali Ani i ona uciekła do domu" 27.10.06, 22:30
        2. Nie wyobrazam sobie, zeby cos takiego odbywało sie w grobowym milczeniu.
        > a) gdzie byli nauczyciele, ze nie reagowali na hałas?
        > b) dlaczego ani jedno ze swiadków nie próbowało ratowac dziewczyny ani nie
        > zawołało pomocy?

        ad a) Nauczycielka wyszła podczas lekcji- nie demonizujmy, kżdemu nauczycielwoi
        sie to zdarza. Normalne jest ze klasa wtedy hałasuje, a pozostali nauczyciele
        wiedza o tym i o ile nie sa to jakies ryki to zaden nie bedzie sie wtracal.
        Poza tym nauczyciel nie bedzie sie szarpal za 1400 brutto czy iles tam- jasne,
        po co jest nauczycielem wiec, moze odejsc i zapobiec wlasnej finansowej
        frustracji tak jak ja to zrobilam, ale to juz inne zagadnienie.

        b) nikt jej nie ratowal, bo dzisiejsz amlodziez w wieku 14 lat ma czesto za
        soba doswiadczneia seksualne, wiec nikt nie uwazal ze lamie sie jakies tabu, ma
        dostep do filmow porno, do calej tej parszywej konsumpcji, ktora mlodziezy w
        gimnazjum powinna byc wybita z głowy, typu lazenie po nochach na dyskoteki,
        imprezy, komorki, internety i czerpanieinspiracji z czasopism typu Bravo gdzie
        glownym problem jest "czesc mam 13 lat, moj chlopak namawia mnie na pierwszy
        raz - czy moge to zrobic podczas okresu". Poza tym- znieczulica i prawo tłumy,
        na zasadzie jest wypadek i tłum gapiow ale zadne sie nie ruszy, ktos lezy na
        ulicy- prawie nikt sie nie zatrzyma, bo to pijak i jak wezwe pogotowie i sie
        okaze to jeszce kaza mi placic, bo zlota zasada- dbaj o wlasna skore. Cyniczne
        i okropne, ale tak to wlasnie teraz jest, ba, dorosli tacy sa, to jakie maja
        byc ich latorosle?
      • janina62 Re:ale to juz było.... 27.10.06, 22:41
        tak...sama padłam ofiara takich zachowań w wieku 11lat w drodze ze szkoły; napadła mnie banda młodzieńców; wszystko działo się w publicznym miejscu tj.na placu zabaw o g.12.00 /zachowania chłopców były podobne; hormony szaleja zawsze jednakowo
        płakałam ,krzyczałam, uciekałam a oni mnie znów dopadali, powalali na trawe, szarpali, dotykali, udawali stosunki seksualne w potokach szyderczego śmiechu i przekleństw ;
        ale sie nie zabiłam; ba, nawet nikomu się nie pożaliłam bo rodzice pracowali tak samo jak my wszyscy dzisiaj i nie było ich w domu po moim powrocie ze szkoły
        to był szok ale musiałam sie sama z nim uporać; nie miałam starszego brata który obiłby gęby tym łobuzom;
        kiedys na środku klasy jeden z kolegów uderzył mnie w twarz z otwartej reki; pamiętam mu to do dzisiaj i szczerze nie lubie tego gościa choć minęło już pewnie z 30 lat od tego zdarzenia; to tez był gwałt w tych samych /publicznych/warunkach ; nikt mnie nie bronił;
        wszyscy podlegamy podobnym zewnętrznym wpływom ale reakcje miewamy skrajnie odmienne; to w każdym z nas jest/albo jej nie ma/ siła aby wszystkie ciosy od życia przyjmować i znosić godnie niezależnie od wieku; trzeba wrócić do korzeni
        czyli patrz:radix /pozdrawiam NINA
        • iokepine Re:ale to juz było.... 28.10.06, 00:02
          Współczuję ci Janino.

          Takie historie zdarzały sie pewnie od zawsze i niestety pewnie będą się
          powtarzać, ale nie należy przecież och tolerować, prawda?

          To są zachowania grubo poniżej linii o nazwie "człowieczeństwo".
          • janina62 Re:ale to juz było.... 28.10.06, 01:14
            tak...nie nalezy gwałtów tolerowac; dziennikarze jeszcze raz sięgneli po typowy przy obecnych tranzytach temat; szkoda że nikt nie mówił w TV o wściekłych/masowych gwałtach jeszcze nie tak dawno sie dziejących w konflikcie na terenie byłej Jugosławii; ta pojedyncza sprawa to weekendowy hit; wszyscy żałuja ze sie tak stało , nikt nikogo o nic nie wini a jednoczesnie wini sie wszystkich;
            gdzies mi to wszystko śmierdzi Plutonem w Skorpionie...upadek obyczajów, powszechne chamstwo i ordynarnosc/również płci pięknej/, brak skromnosci w mowie i ubiorze, brak autorytetów i podważanie wszelkich wartości;
            to juz nie jest typowy młodzieńczy bunt, bo wielu z nas dobrze pamieta jak to bywało z nami; nie wiem co to jest...ale czuje ze zaczynam sie bać/N.
        • dori7 Re:ale to juz było.... 28.10.06, 09:52
          janina62 napisała:

          > tak...sama padłam ofiara takich zachowań w wieku 11lat w drodze ze szkoły; napa
          > dła mnie banda młodzieńców; wszystko działo się w publicznym miejscu tj.na plac
          > u zabaw o g.12.00 /zachowania chłopców były podobne; hormony szaleja zawsze >
          jednakowo
          > płakałam ,krzyczałam, uciekałam a oni mnie znów dopadali, powalali na trawe,
          > szarpali, dotykali, udawali stosunki seksualne w potokach szyderczego śmiechu
          > i przekleństw; ale sie nie zabiłam; ba, nawet nikomu się nie pożaliłam bo
          rodzice pracowali ta
          > k samo jak my wszyscy dzisiaj i nie było ich w domu po moim powrocie ze szkoły
          > to był szok ale musiałam sie sama z nim uporać; nie miałam starszego brata
          który obiłby gęby tym łobuzom;

          Wspolczuje. Niestety, jak porozmawiac szczerze z kobietami w kazdym wieku, to
          naprawde niewiele jest takich, ktore nigdy nie spotkaly sie z przemoca na tle
          seksualnym. To przerazajace.

          Ale jednczesnie zauwaz, ze:

          1) to nie byli (?) koledzy z klasy, z ktorymi codziennie siedzialas w jednej sali;

          2) nie zostalas upokorzona przed stadem znajomych, ktorzy stali i gapili sie,
          zamiast pomoc, choc w normalnej zapewne sytuacji typu klasowka z geografii
          odczuwali z Toba jakas solidarnosc;

          3)przede wszystkim nie sfilmowano Cie - a wiadomo, co mlodziez robi z takimi
          filmikami, wrzuca do netu, zeby wszyscy podziwiali. Dla dzieciaka w tym wieku
          przeslanie wszystkim znajomym upokarzajacego filmiku jest prawie tak straszne,
          jak gwalt, on traktuje to jako plame na cale zycie.

          Nie mowie o tym, zeby obnizac range Twojego przezycia, tylko zeby pokazac, ze to
          dzisiejsze wydarzenie jest duuzo gorsze. To zrobili koledzy ze szkoly, nie obcy
          chuligani, i w szkole - w miejscu, ktore powinno zapewniac mlodziezy
          bezpieczenstwo i opieke (a niektorym nadzor). oczywiscie plac zabawe
          teoretycznie jest tez takim miejscem, ale przeciez nie ma tam doroslych, ktorzy
          pilnuja porzadku - a w szkole (teoretycznie) sa.

          > kiedys na środku klasy jeden z kolegów uderzył mnie w twarz z otwartej reki;

          Dlaczego nie oddalas?

          Nie odpowiadaj, znam odpowiedz: "bylam mala/chuda/slaba/w szoku/wstydzilam
          sie/tak sie nie robi/nie umialam/czekalam na pomoc". Wyuczona bezradnosc u
          dziewczynek, a potem doroslych kobiet, jest czyms przerazajacym...
    • lockaps dane ur. Ani 28.10.06, 16:18
      niestety bez godziny, 21.06.1992
      • neptus Re: dane ur. Ani 28.10.06, 20:57
        Opozycja tego stellum do Marsa, Neptun na Saturnie, prawdopodobny Uran na
        Księzycu... Dziewczyna ze "spaloną" natalnie Wenus, zapatrzona w siebie. W
        dodatku zbitka Słońce/Mars/Wenus w trygonie do natalnego Słońce/Wenus w pd.
        węźle. Totalne podkreślenie układów osobistych. Neptun na Saturnie + natalny
        uranoneptun... niech mi nikt nie mówi, ze tu nie miały znaczenia sprawy
        religijne.
        Nie wiadomo, gdzie sa osie ale dziewczyna nie miala żadnej planety w zywiole
        ognia. Mars i Słońce doładowane Marsem i Słońcem i do tego Uran, ktory ten
        ogien rozdmuchał... i poniosło.
        To jest wlasnie jedna z negatywnych konsekwencji braku zywiołu w znakach. Przy
        braku żywiołu w horoskopie, czlowiek nie potrafi tym zywiolem sie poslugiwac,
        nie ma doswiadczenia. Przy braku wody stajemy sie ofiarami wlasnych uczuc,
        przy braku ognia ofiarami wlasnej porywczosci.
      • moris6 Re: dane ur. Ani 31.10.06, 14:47
        POdaję jedną z mozliwych godzin urodzenia Ani
        8:59 Gdańsk (21.06.1992)
        Asc ekliptyczny w Lwie 21st37m, asc horyzontalny w Raku.
        W takim układzie sporo zaczyna pasować.
        PLuton w IV domu wskazuje, że dom Ani nie był normalnym przytulnym gniazdkiem,
        nie dawał jej poczucia bezpieczeństwa nie mówiąc już, że jako rodzina wiele
        ukrywają co tak naprawde się tam u nich działo i jak faktycznie wyglądały
        relacje z rodzicami i z bratem (ale oczywiście kazdy się zapiera ze żadnej
        patologii nie było). Stąd zapewne pomysł dziewczyny i naciski na rodziców aby
        jak najszybciej przeprowadzić się do nowego domu, ponieważ tam miała dostac swój
        osobny pokój. Przeprowadzka miała miejsce 3.06.2006 - tranzytowy Jowisz w IV domu.
        W takim układzie pasuje relacja kierowcy autobusu że od ponad tygodnia była
        bardziej zamknięta w sobie - Saturn tranzytowy na Asc, który jest również
        sygnifikatorem jej niedoszłego amanta i prześladowcy (Saturn jako władca VII domu).
        Zobaczcie na dyrekcje. Oś IC-MC (z marsem) staje na linii Plutona urodzeniowego,
        cały jej świat runął, bez jakiejkolwiek nadziei na lepsze jutro.
        pozdrawiam
    • dori7 Nastepny przypadek :( 30.10.06, 14:36
      wiadomosci.wp.pl/kat,35116,statp,cG93aWF6YW5l,wid,8577132,wiadomosc.html
      • neptus Re: Nastepny przypadek :( 31.10.06, 05:12
        Ano, znowu ten sam rocznik. Jak nie Saturn na Saturnie, to Neptun. Obserwujcie
        swoje 14-latki i dobrze patrzcie w ich horoskopy.
      • neptus itd... 31.10.06, 09:48
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3712195.html
        Rocznik z natalna kwadraturą Pluton/Saturn, Neptun i Saturn jeżdżą po tych
        Saturnach... Komu sie włącza stellum Mars/Słońce/Wenus i natalne osobiste, albo
        przy tranzycie Neptuna jest ofiarą, albo przy tranzycie Saturna katem. A na
        niebie Saturn w trygonie z Plutonem... łatwo to idzie.
        • dori7 Re: itd... 31.10.06, 15:06
          wiadomosci.onet.pl/1426629,11,item.html
          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3712604.html
          I jeszcze to...
          miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,3712533.html
          • angelheaded Re: itd... 31.10.06, 20:42
            > I jeszcze to...
            > miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,3712533.html
            Aż brak słów. Najgorsze jest to, że ludzie w większości boją się mowic. Wstydzą
            się przyznac do bycia ofiarami, również ich rodzice, nauczyciele czy przyjaciele
            nie chcą o tym mówic. Tymczasem trzeba wstac, powiedziec, że źle się dzieje, a
            nie siedziec jak mysz pod miotłą. Kiedy dziewczyna zostaje zgwałcona, niektórzy
            pewnie powiedzą, że to hańba dla rodziny, dla szkoły, a nawet dla samej ofiary
            (!). A tak naprawdę to powinni się wstydzic ci, którzy upokarzają innych, bo to
            oni są słabi, to oni są żałośni w tej swojej bezsilności, w próbie udowadniania
            sobie, że tak naprawdę coś znaczą.
            • janina62 Re: itd... 01.11.06, 09:45
              ofiara jest...ale kim są jej gwałciciele?czyż to nie są rówieśnicy?
              jak więc radixowe układy sprawdzaja sie w ich horoskopach? i na ile bieżące tranzyty poruszają urodzeniowe układy?N.
              • neptus Re: itd... 02.11.06, 11:19
                Pokolenie uranoneptuna - Neptun rozmywa indywidualną odpowiedzialność.
                Kwadratura Pluton/Saturn sprzyja brutalności. W takim układzie czesto jest sie
                albo ofiarą albo oprawcą. To jest pokolenie specjalnej troski. Trzeba bardzo
                mądrych wychowawców by tej młodziezy pokazywac pozytywne strony życia w
                zbiorowości. A wychowawcy są, jacy są...
                Ostatnio na niebie dzieje się dużo, tworzą się ciągle rożne rzadkie
                konfiguracje planet, a to pokolenie jest szczególnie podatne na te układy.
                Widzieliśmy na przykładzie Ani, jak to działa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka