devine80
22.11.07, 22:30
Hej
Piszę z pracy. Ostanio siedzę na maxa w pracy, aby się tak zmęczyć,
aby móc spać po nocach i Nie myśleć i nie płakać w nocy. Ostanio
jakies dziwne myśli mnie ogarniają, tak, ze się boję. Boję sie
tego, że do niczego nie dojdę w zyciu, bo nie mam słońca w 10 domu,
a więc jestem przegrana, nic nie osiągnę, nikt mnie nie doceni, nie
awansuje spolecznie, więc po co to wszytsko robić. Po co moje
pomysły, przynoszą ulge tylko na chwilę, ludzie podziwiają to co
robię (za taką kasę i tyle, tez bym podziwiala) i cieszą się, ze
organizuje im imprezy, że ich promuję. To miłe, ale mi ciągle malo
i mało. Przez ten mój ksiezyc w kozie i saturna mi się wydaje, ze to
nic nie znaczy, tak jakby całe życie było gdzies obok. Patrze na
innch i ich życie jest takie ... lepsze. I dzieje się Tak po prostu.
Ludzie sie spotykają i zakochują, ślub, dzieci. To takie zwyczajne
i ... takie piekne. Wiem, ze nie pownno się porównywać, ale tak
czuję. Mam nadzje, ze Uran w 3 domu tworząc brakujące ramię mego
pólkrzyża przyniesie coś dobrego, może ktoś mnie wreszcie pokocha,
albo coś fajnego i szalonego, już w marcu 2008. Bo potem Pluton
wlezie do Kozy...
I ta ciągła obawa, ze brak słońca w 10 domu, że to nic nie warte, bo
po co?
Takie nocne refleksje z pracy. Moze ktoś przez to przechodził, taki
brak perspektyw, bo np. radzą mi rzoiwjac moje pisanie, ja pisze,
ale gazety za to nie płaćą, na studia podyplomowe mnie nie stać,
choć uwilbiam sie uczyć. Saturn w Pannie, przynosi mi UREALNIE ,
pewnuych spraw, uświadomienie, ale to boli. I nie wiem co z tym
zrobić, ten brak słońca w 10 domu najbardziej mnie przeraża.
Anka - DEVINE
ur. 4 maja 1980 Piła, godz. 22:35.