15.01.08, 20:21
Pluton wlazł mi do VI domu i jest makabrycznie... Od połowy
listopada wciąż łapię jakieś infekcje. Boli mnie wszystko, ale to
chyba stres po śmierci ojca, bo przechodzi po uspokajających lekach.
Martwią mnie te infekcje. Wybrałam już dwie serie antybiotyków, nie
pomogło specjalnie. Czeka mnie kolejna seria.
Najgorsze, że w pracy mam urwanie głowy i są obowiązki, które mogę
wykonać tylko ja. Może ten Jowisz idący przez VI dom, może jakoś
mnie wyciągnie.
Jutro pasowałoby iść do lekarza, ale chyba w południe, bo rano muszę
być w pracy. Jestem bardzo osłabiona, nie wiem jak sobie poradzę.
Też takie mieliście kłopoty z plutonem lub innymi planetami w VI
domu?
Obserwuj wątek
    • neptus Re: Choroby 16.01.08, 00:24
      Nie każdy w ogóle miewa takie objawy. kazdy ma inna konstrukcję
      psychosomatyczną.
      Mój VI dom tranzytowały juz wszystkie planety, włącznie z
      pokoleniowymi (prócz Eris). Pluton szedł przez mój VI dom 23 lata
      nie czyniąc szczególnego zamieszania w zdrowiu - skupił swoje
      działanie na pracy.
      Poważne choroby lub sytuacje zagrażające życiu, jak dotąd, miewam
      zawsze i wyłacznie związane z tranzytem Jowisza w okolicy
      descendentu i MC. Drobne infekcje miewam bardzo rzadko, a nerwy mam
      wyjątkowo mocne.
      • eyesrightout Re: Choroby 17.01.08, 11:48
        sarenko temat zdrowia, chorob, infekcji i ogolnej "wytrzymalosci
        psychosomoatycznej" jest u kazdego inna bajka. Przez VI dom idzie ci pluton ale
        takze jowisz wiec moze usilnie te infekcje i antybiotyki sama do siebie
        przywolujesz? Spojrz - jesli wiazesz ten efekt z Plutonem czekaja Cie wiec
        dlugie lata chorob w twym wlasnym mniemaniu wiec moze mysl inaczej miast zbyt
        dlugo rozpatrywac tranzyty? To nie drwina ale akcent polozony na cos realnego a
        nie zabobonsmile Twierdze tak poniewaz VI dom w sposob szczegolny nie jest mi obcy
        a nawet bardzo bliski i odpornosc na choroby, infekcje i ogolne nieprzejmowanie
        sie drobnostkami tej natury jest cecha charakteru. Gdybym chcial myslec kanonami
        planet kazde siapanie z nosa powodowaloby tragedie i bylbym stalym gosciem w
        poczekalni doktorow. Jest wrecz odwrotnie. Klade w pracy, zyciu i w stosunku do
        ludzi akcent na twardosc w stosunku do siebie samego tak by czlowiek mial
        pewnosc swego hartu, sily, odpornosci i wrecz "olewania" drobnych bakteryjek smile
        Inaczej robimy sie francuskimi pieskami, trujemy sie woda z kranu, zle
        przyprawionym skrzydelkiem kurczaka i byle kichnieciem pasazera z tramwaju.
        Poradze Ci: sport - slota, snieg, mroz niewazne, wyrob sobie nalóg oddychania
        pelna piersia i podnoszenia wytrzymalosci serca poprzez treningi aerobowe a po
        pewnym czasie spojrzysz na swe obecne posty i problemy z niedowierzaniem. Serio
        i zyczliwie to mowie
        • majax76 Re: Choroby 18.01.08, 16:27
          O rany Eyesrightout, gdyby to wszystko było takie proste, jak
          mówisz. Też całe życie byłam twardzielką, nigdy się nie użalałam nad
          swoim zdrowiem, zawsze coś trenowałam i to tak, żeby maksymalnie się
          zmęczyć ( mój Pluton na asc dawał mi takie poczucie,że jestem nie do
          zdarcia). I co? Od dwóch miesięcy leczę się na silną nerwicę lękową,
          lecę na silnych prochach, prawie nie wychodzę z domu. Nie użalam się
          nad sobą,ale czasami choroba jest silniejsza i takie wytarte
          slogany, że należy być twardym i nie cackać się ze sobą, po prostu
          denerwują. Myślę, że na moją nerwicę ma wpływ tranzyt Urana ( teraz
          jest w koniunkcji z natalnym Księżycem, a on u mnie tak nieciekawie
          aspektowany). Nie tylko francuskie pieski chorują winkPozdrawiam i
          wszystkim zdrowia życzę.
          • sarna34 Re: Choroby 19.01.08, 11:49
            Może rzeczywiście, po gruntownym przemyśleniu, nie Pluton odpowiada
            za moje wieczne infekcje. Dbam o swoje zdrowie, latem pochłaniam
            ogromne ilości warzyw i owoców ze swojej działki. Wiem, że są czyste
            ekologicznie, wyjeżdżam w miejsca, gdzie klimat dobrze wpływa na
            organizm. Robię też inne rzeczy, żeby pokonywać choroby. Jestem
            raczej wytrzymała. Mam słońce na ascendencie. Latem i jesienią
            jestem zdrowa jak ryba, jednak zima od dwóch lat jest koszmarem
            infekcji. Wszystko zaczyna się od gardła.
            Byłam ostatnio u lekarza. Moja lekarka rodzinna miała dzień wolny i
            przyjął mnie inny lekarz. Spojrzał mi w gardło i powiedział, że
            lekarz rodzinny nie będzie umiał pomóc. Od razu dostałam skierowanie
            do laryngologa. Decyzja okazała się trafna. Specjalista bardzo
            dokładnie zbadał mnie i dał zupełnie inne leki niż dawała mi moja
            lekarka. Antybiotyki właściwie podziałały, bo czuję się lepiej.
            Dostałam różne środki do płukania gardła. Przez pewien czas będę pod
            ścisłą kontrolą laryngologa. Wizyta co 10 dni. Ponadto wymusiło to
            na mnie, żeby pojechać do sanatorium, gdzie zajmują się sprawami
            gardła.
            W moim przypadku okazuje się, że to choroba zawodowa.
            Prócz Plutona w VI domu, którego patronem jest Jowisz i Saturn, mam
            na natalnym Saturnie w VIII domu tranzytowego Neptuna, a na natalnym
            Plutonie tranzytowego Saturna (choć brakuje jeszcze 3 stopnie) i
            uran zrobił mi kwadraturę do natalnego księżyca. Tu chyba trzeba
            upatrywać moje choroby.
            Skłaniam się ku Neptunowi, który usiadł od pewnego czasu na moim
            Saturnie. Jest on na szczycie Palca Bożego, u którego podstawy leży
            Mars i słońce z ascendentem.
            Pluton wchodząc mi do VI domu uświadomił konieczność zrobienia z tym
            coś, więc zabranie się za leczenie. No i wyszła sprawa choroby
            zawodowej. Status choroby zawodowej daje mi pewne przywileje.
            Nigdy nie byłam hipochondryczką, ani też nie chucham na siebie.
            Dlatego wierzę, ze pokonam te infekcje.
            VI dom to też sprawy pracy. Ta dziedzina zawsze przychodziła mi
            łatwo i przyjemnie. Miałam wrażenie, że samo się napędza. Jowisz
            patron domu V i VI, leży w 10 domu. Natomiast Pluton patron domu IV
            i V, leży w domu II. Te planety nie są mi specjalnie wrogie. Mam
            nadzieję, ze przyniosą mi zadowolenie zawodowe. Już dostałam pewną
            propozycję współpracy z portalem ZLP, a właściwie wejścia w ścisły
            skład redakcji. Jest to dla mnie ważne. Mam nadzieję, ze to nie
            koniec takich ofert.

            Dotkliwość Plutona dotyczy wszelkich aspektów z moim księżycem w
            bliźniętach. Dziwne, bo niby kwadratura, ale bardzo luźna (9
            stopni), a jednak działa.
            Gdy Pluton zrobił ścisłą kwadraturę z moim księżycem, miałam kilka
            lat, zarwał się pode mną lód na stawie i niewiele brakowało, a
            utopiłabym się. Uratował mnie ojciec. Przygodę tę jednak
            przepłaciłam pobytami w szpitalu, gdzie leczą choroby płuc i astmę.
            Trzy lata to trwało. Po przeprowadzce do miasta, wszystko ustało.
            Gdy Pluton zrobił mi ścisłą opozycję do księżyca, dopadł mnie stan
            zapalny woreczka żółciowego. Musiałam się poddać natychmiastowej
            operacji, po której szybko doszłam do zdrowia.
            Gdy Pluton zrobił mi ścisłą kwadraturę do Marsa, zmarł mój ojciec.
            Odbyło się to w taki sposób, ze umiałam sobie wytłumaczyć i
            zrozumieć. Taka jest kolej rzeczy.
            • neptus Re: Choroby 19.01.08, 13:22
              Teraz piszesz jak astrolog. smile
              Owszem, Neptun może mieć wpływ na skłonność do infekcji.
              Pluton w VI domu często ujawnia ukryte choroby i zagrożenia, aby
              można było się ich definitywnie pozbyć. Nie sprzyja więc ich
              powstawaniu ale sprzyja ich ujawnianiu i regeneracji.
              Aspekty tranzytowego Plutona do Księżyca to całkiem inna bajka.
              Pluton wywleka z księżycowych szufladek zastarzałe emocje z czasu
              narodzin, niemowlęctwa i wczesnego dzieciństwa. To sa emocje
              zakodowane w pamieci niewerbalnej, a więc świadomy umysł sobie ich
              nie umie do niczego przykleić i szuka sytuacji, którymi można by je
              uzasadnić. Kiedy emocje buzują pod pokrywką, często sami przyciągamy
              sytuacje zagrożenia, bo lęk musi mieć logiczne uzasadnienie.
              Przejście Plutona tranzytem do Księżyca często stawia człowieka w
              sytuacji granicznej, wywołującej totalne emocje. W zalezności od
              położenia tego wszystkiego w domach, sprawy dotyczą nas samych i
              różnych dziedzin naszego życia lub osób, z którymi pozostajemy w
              jakichś związkach. Tranzyty Plutona trwaja długo, więc i zmiany są
              zwykle silne. Te tranzyty uczą nas przede wszystkim radzenia sobie z
              naszymi własnymi emocjami, samodzielności i panowania nad sobą oraz
              bezpiecznego uwalniania emocji. To zupełnie inna bajka.
              Jezeli masz problemy z gardłem, szukaj przede wszystkim Merkurego i
              Marsa. Najlepszym sposobem na pozbycie sie problemu jest krzyk.
              Trzeba znaleźć sobie miejsce, gdzie można sobie bezpiecznie
              powrzeszczeć. Krzyku trzeba sie uczyć. Z początku zwykle przypomina
              on pisk wystraszonej myszy. A to powinien być ryk bojowy lwa albo
              niedźwiedzia. Wysoki dźwięk pochodzi z gardła. Niski ryk wychodzi z
              brzucha, z przepony i przez gardło tylko swobodnie przechodzi. Kiedy
              uda Ci się nauczyć wydobywać z siebie taki bojowy ryk, odblokujesz
              gardło i infekcje sie skończą. Pisk jest krzykiem strachu, ryk jest
              głosem siły i odwagi. Gorąco Ci polecam ta metodę. Pozbedziesz sie
              nie tylko problemów "gardłowych" ale i w zyciu będziesz lepiej
              funkcjonować.
              • czterolistna_koniczyna Re: Choroby 20.01.08, 02:36
                "Najlepszym sposobem na pozbycie sie problemu jest krzyk.
                Trzeba znaleźć sobie miejsce, gdzie można sobie bezpiecznie
                powrzeszczeć."

                Polecam samochód
                Najlepiej gdzieś w długiej trasie, w samotności
    • sarna34 Re: Choroby 21.01.08, 16:46
      Teraz wklejam we właściwe miejsce.


      Czy możecie mi powiedzieć, czy wejście Plutona do VI domu może
      sprzyjać odchudzaniu?
      Podjęłam gruntowne postanowienie zrobienia porządku ze zdrowiem.
      Nazbierało się trochę spraw, które zaniedbałam. Zrzucenie wagi nie
      ma tylko poprawić mój wygląd (ale biorę to także pod uwagę), w grę
      wchodzi poprawienie krążenia, poprawę pracy nerek i odciążenie nóg,
      bo zaczęły mi się robić obrzęki.
      Zdaję sobie sprawę, że Neptun, który usiadł mi na natalnym Saturnie,
      nie ułatwi mi tego.
      A czy tranzytowy Saturn, który buszuje mi teraz w II domu między
      natalnym Uranem a natlnym Plutonem, może być sprzymierzeńcem?
      Zrzucanie wagi to niełatwe zadanie. Wymaga cholernej dyscypliny i
      samozaparcia. Czuję się wewnętrznie zbuntowana, żeby robić coś ze
      sobą. Oby to nie był słomiany ogień, bo tranzytowy Uran robi mi
      kwadraturę do księżyca.
      Z tego co wiem, to najlepszy jest Saturn do odchudzania.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka