bacha67 03.10.08, 11:14 Witam serdecznie! Czy Astrolog może odczytać choćby w przybliżeniu datę śmierci? Bacha Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
allija Re: Data śmierci... 07.10.08, 13:01 może daty co do dnia i godziny to nie ale sa techniki pozwalające określic lata życia. A w konkretnej sytuacji można okreslić także co do miesiąca. Sama nie podjęłabym sie powiedzieć komuś, że zejdzie za miesiąc czy dwa ale mój wykładowca p. Weres podawał przykład kiedy to człowiek w chorobie pytał go czy umrze i on mu podał ile ma jeszcze czasu dla siebie. Odpowiedz Link
mii.krogulska Re: Data śmierci... 08.10.08, 22:33 Witam serdecznie, allija napisała: > może daty co do dnia i godziny to nie ale sa techniki pozwalające > określic lata życia. Są takie techniki, ale one nie działają. Być może działały dawniej, ale teraz nie działają w rozwiniętym świecie z tej przyczyny, że medycyna rozeszła się z astrologią dość dawno i poczyniła znaczące postępy. Techniki te są mętnie opisane w źródłach, nie wiadomo zwykle co autor miał konkretnie na myśli. Czy był to opis wzięty z jednostkowego przykładu? Musimy zawsze pamiętać, że dawne podręczniki to taka nasza dzisiejsza "Konaszewska" - bez urazy do doskonałej autorki, ale to zbiór inspirujących regułek, który może się mieć nijak do konkretnego horoskopu. Nawet jeśli zaczniemy rozprawiać o zgonie naturalnym, to i tak nie znajdziemy ich potwierdzenia. > A w konkretnej sytuacji można określić także co > do miesiąca. Sama nie podjęłabym sie powiedzieć komuś, że zejdzie za miesiąc czy dwa ale mój wykładowca p. Weres podawał przykład kiedy to człowiek w chorobie pytał go czy umrze i on mu podał ile ma > jeszcze czasu dla siebie. Tak, ale tu mowa o sytuacji, kiedy ktoś już był ciężko chory i byle tranzyt Marsa mógł spowodować pogorszenie. Znam Leszka i jakoś nie wierzę, że dobija w ten sposób chorych ludzi. Kiedy podajesz informację "zostało ci tyle i tyle czasu", konsekwencje mogą być straszne. Oczywiście rodzi się pytanie "czy tak miało być"... ale jest to klątwa, nie astrologiczny wniosek. Wyobraźmy sobie, że ktoś dowiedział się, że ma czas tylko do czwartku. I potem koniec. Niby OK, ale teraz wyobraźmy sobie tego samego człowieka w środę wieczorem... Prognozowaniu śmierci moje stanowcze nie - bo to nie działa. Pozdrawiam, Mii Odpowiedz Link
felutka Re: Data śmierci... 08.10.08, 23:54 Witam. Zajmuję sie astrologią wyłącznie dla własnych potrzeb i muszę przyznać, że w dwóch przypadkach na dwa udało mi się przewidzieć termin (chodziło o osoby z rodziny)w granicach 2 miesięcy.Bardzo mi to pomogło bo mogłam psychicznie przygotować najbliższych na ten moment i uporządkowac wszystkie sprawy. Osoby które zmarły oczywiście nic nie wiedziały o moich przypuszczeniach i nigdy nie zamierzałam ich o tym informować. Ale cała reszta była przygotowana.Tranzyty i progresje obydwu osób wyrażnie wskazywały na tę "ostatnią podróż".Najbardziej zaintrygował mnie w obu przypadkach trygon tranzytującego Jowisza do natalnego Słonca co odebrałam w kategorii "to najlepsze co mogło się przydarzyć w tym momencie,ulga w cierpieniu i odpoczynek".Obie osoby po prostu gasły w oczach w zasadzie bez wyraznej medycznej przyczyny,ale rzeczywiscie kazda z nich bardzo cierpiała,choć być może nie odbierały tego w ten sposób.Sytuacja wogóle była bardzo specyficzna i w zasadzie zostałam niejako "zmuszona" przez nią do próby postawienia prognozy.Dzięki temu zaspokoiłam swoja astrologiczną "żądzę wiedzy" i już nie mam najmniejszej ochoty na takie wycieczki w przyszłość(i pewnie już by mi sie nie udało).Pozdrawiam Odpowiedz Link
mii.krogulska Re: Data śmierci... 09.10.08, 10:33 Witam, tak, ale tu zapewne miałaś do czynienia ze schorowanymi osobami, zapewne starszymi. Po 80-tym roku lub w chorobie terminalnej życia byle kwadratura może być ostatnia, szczególnie jeśli ktoś już jest gasnący. Inaczej sprawa wygląda w przypadku zdrowo odżywionego, radosnego i zdrowego jak rybka 30-to latka. Pozdrawiam, Mii Odpowiedz Link
felutka Re: Data śmierci... 11.10.08, 00:48 Witam.Obie osoby miały po 70lat.To nie były osoby bardzo schorowane,raczej podatne na sploty nieszczęsliwych okoliczności np odmrożenie stóp nie wychodząc z ciepłego domu,złamanie nogi,śpiączka cukrzycowa z której w ostatniej chwili wybudzaliśmy itp.Jedna z tych osób wracała do domu ze szpitala tylko po to ,żeby znowu coś się stało.Ta sytuacja trwała 2 lata,nie było w zasadzie żadnego ciężkiego schorzenia. Druga osoba miała kilka lat wczesniej amputowaną nogę i zaczęła tracić wzrok.Pisząc o cierpieniu i "gaśnięciu" miałam na myśli wewnętrzny stan psychiczny.Od kiedy interesuję się astrologią ciągle łapię się na tym,że uważnie obserwuję innych,ich zachowania,reakcje itp, a w astrologii szukam uzasadnienia,wytłumaczenia. A kwadratura wcale nie była takia "byle" - tranzyt 3krotny(retro) Saturna do natalnego Marsa i prog Marsa plus Uran pakujący sie na Słońce,ze o Plutonie i innych nie wspomnę.Brr...Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link
allija Re: Data śmierci... 09.10.08, 08:01 Moze p. Weres dwadzieścia lat temu /mniej wiecej wtedy o tym opowiadał / miał inne spojrzenie na te sprawy, sytuacja mogła byc jednostkowa, człowiek wyraźnie prosił i miał powody aby taka wiedzę uzyskać. Zresztą podobno dziękował tuż przed śmiercią za najpiekniejsze miesiace swego życia. Dzis lekarze czasem mówia o złych rokowaniach, kiedys z założenia choremu nie mówili, osobiscie czułabym sie jak np zdradzona żona kiedy to wszyscy za plecami cos szepczą a ja jak we mgle i zupełnie nie rozumiem głupawych usmiechów w mojej obecnosci. Jeśli mówisz, ze nie wierzysz aby p. Leszek tak właśnie zrobił to znaczy także że posądzasz mnie o kłamstwo? nie mam tego w zwyczaju, szczególnie jesli chodzi o cytowane czyjes wypowiedzi, zresztą jeśli znasz go tak dobrze to łatwo tę informację zweryfikować. Dlaczego techniki pozwalajace przewidzieć śmierć, długość zycia, maja nie działać w rozwinietym swiecie? W ten sposób mozna podważyc w ogóle całą astrologię ponieważ obecnie i narodziny często nie maja naturalnego przebiegu i to lekarz czy nawet rodzice decydują kiedy dziecko ma sie urodzić, co zatem myśleć o jego dacie czy godzinie urodzenia? Osobiscie też jestem rozczarowana p. Konaszewską ale co do innych autorów, no, najlepiej jest samemu popatrzeć w horoskopy bliskich czy znajomych zmarłych i pewne prawidłowosci znaleźć mozna. Zas co do samej smierci, kazdy dorosły czlowiek wie, że umrzeć musi a my, w obecnym swiecie, zachowujemy sie jakby smierć nie istniała. Nie wolno o niej mowić, nawet myśleć, grzechem jest mieć wiecej niz 30 lat a umieraja tylko pechowcy, nie my. Odpowiedz Link
lwi2 Re: Data śmierci... 09.10.08, 09:22 Ja słyszałam na wykładach, że nie należy tego robić w żadnym przypadku. Taka jest współczesna astrologia, powinna taką być. Uzasadnienie jest dość skomplikowane. W ogóle jest to jedna z przyczyn dlaczego ludzie obawiają się astrologów i wróżbiarzy, po prostu boją się, i mają rację jak widać z tego wątku. Lwi Odpowiedz Link
mii.krogulska Re: Data śmierci... 09.10.08, 10:41 Witam, absolutnie nie posądzam Cię o kłamstwo, może raczej Leszka podejrzewam o wspaniałe ubarwienie jego opowieści. Diagnoza medyczna różni się tym od werdyktu astrologicznego, że została postawiona w oparciu o techniki, których działania dowiedziono w trakcie praktyki lekarskiej. Wykonali badania, oparli się na swojej wiedzy i doświadczeniu, naradzili i rzekli: "jeszcze ze cztery miesiące, tak to widzimy". Werdykt astrologiczny w dziedzinie śmierci polega na tym, że nasze "badania" opieramy o techniki, których praktycznie NIE ZNAMY. Mamy okruszki technik, źle przetłumaczone wersy, własne spostrzeżenia i to jest wszystko. Pytanie jest takie: czy ten aparat astrologiczny do przewidywania śmierci działa? Jeśli masz powiedziane "tranzyt X do Y - pokąsany zostanie przez wściekłego psa" - to dawniej oznaczało to śmierć, dziś pogryzienie przez psa ale nadal śmierć tam, gdzie szczepionka Pasteura nie dotarła. W tym sensie piszę, że medycyna wyprzedziła astrologię i astrologia musi się do niej od nowa dopasować - zamiast odrzucać, trzeba to wszystko odkurzyć, przewietrzyć, przetłumaczyć od nowa i sprawdzić. Pozdrawiam, Mii Odpowiedz Link