anahella
03.03.08, 02:39
W zwiazku z tym, ze w innym watku zostal ten temat podjety, chcialam go tu
kontynuowac.
Moim zdaniem zle sie sprzedaje horoskop, w ktorym klient dowiaduje sie ze ma
Marsa w Koziorozcu, a Ksiezyc w Rybach. To jest zargon astrologow, a nie ich
klientow. Oczywiscie na obrone mozna powiedziec, ze w ten sposob klient
ciekawy zacznie sie interesowac astrologia, ale to moim zdaniem bledna droga.
Kto sie ma zaciekawic, to sie zaciekawi. Wystarczy trafna interpretacja.
Sadze, ze uzywanie astrologicznego zargonu zniecheca klientow, a ci twardsi
potem powtarzaja, jak moja kolezanka: "bylam u astrologa, powiedzial ze mam
Panne w Ascendencie, i przez to nie wyszlam do tej pory za maz".
Wizyta u astrologa, to dla klienta czesto jest powazne przezycie. Jezyk
astrologa powienien byc klarowny i pozbawiony elementow zargonu astrologicznego.
Jakie inne rady na marketing macie?