Dodaj do ulubionych

rodzicielskie pomysły a ascendent

04.07.08, 23:15
queenmaya napisała w innym wątku:
> wg. Dony Cunningham nasi rodzice wymagają, żebyśmy zachowywali się
> tak, jak nakazuje nasz ascendent.

Bardzo ciekawe spostrzezenie. I rzeczywiście, tak jest.

Spotkałam sie z inna tezą, ze w dziecinstwie bardziej pokazujemy
ascendent niz Słonce. Dona wyjasnia, że to zwykle rodzice (i
nauczyciele) tępią nasze Słonca, a każą pokazywać ascendent.

U mnie sprawdza się idealnie. Wprawdzie jako dziecko byłam totalnie
flegmatycznym Byczkiem ale to doprowadzało wiekszość "autorytetów"
do furii. Wyraźnie preferowano mój ascendent w Bliźniętach z Uranem.
Ceniona była moja łatwość przyswajania wiedzy, bystrość w
kojarzeniu, błyskotliwość wypowiedzi, oryginalność,
niestandardowość, co ciekawe, nawet, jeśli celne riposty były
niezbyt grzeczne. Upór i stateczna flegmatyczność Byka była tym, co
starano się wszelkimi sposobami przełamywać i zwalczać - ku rozpaczy
rodziców i wychowawców mało skutecznie, bo mam Słońce w kwadr. z
Plutonem. wink
Obserwuj wątek
    • neptus Re: rodzicielskie pomysły a ascendent 04.07.08, 23:24
      Sorry, powinnam zacytowac cały fragment dotyczący tego tematu, co
      niniejszym czynię:

      queenmaya napisała:

      > No to pouczmy się astrologii na moim przykładzie wink
      >
      > Przez większość życia byłam straszliwie zamknięta w sobie,
      małomówna i kryłam s
      > ię po kątach. Było tak, ponieważ moja matka panicznie się mnie
      bała i strasznie
      > mnie tępiła. Dlatego moje miejsce było w kącie, gdzie musiałam
      siedzieć, trzym
      > ając buzię na kłódkę. To jest mój ascendent w Wadze: wg. Dony
      Cunningham nasi r
      > odzice wymagają, żebyśmy zachowywali się tak, jak nakazuje nasz
      ascendent. W ty
      > m przypadku: grzecznie, miło i bezkonfliktowo. A tak jak nakazuje
      Słońce to jes
      > t be i niedobrze. Ale ja przecież jestem Skorpionem nie tylko ze
      Słońca, ale pr
      > awie ze wszystkiego big_grin, nawet Księżyc mam w koniunkcji, a Marsa w
      opozycji z Pl
      > utonem.
      >
      > Ponieważ mam koniunkcję Saturna ze Słońcem, Merkurym i władcą
      ascendentu, a do
      > tego kwadraturę z Księżycem i Marsem, więc sama rozumiesz, jak
      mnie ten Saturn blokował i nie dawał się wyrazić.
      • undyna Re: rodzicielskie pomysły a ascendent 05.07.08, 06:37
        tak, też mialam takie przeczucie, że ten mój strzelcowo/koziorożcowy ascendent z
        Jowiszem i kwadratowym Plutonem ma szczególne znaczenie dla moich rodziców,
        którzy oczekiwali ode mnie nieustającego optymizmu i wesolości, odwagi,
        "mówienia prawdy prosto w oczy" i gdzieś tam w tle uporządkowania, jakkolwiek z
        tym porządkiem byli malokonsekwentni i impulsywni, więc Koziorożec jest niezbyt
        widoczny, za to Saturn w koniun. z Wenus naprodukowal kompleksów, no a Slońce w
        znaku Rakasmile
        A np. z kolei uraniczny Wodnik z rybnym asc. i Księżycem od 12 domu, matka
        popenila samobójstwo, ojciec zacząl pić, a Babcie chuchaly i dmuchaly oklamując
        wnuczka, że nie bylo aż tak źle i tym sposobem Wodnik ma cechy zależne i lubi
        być oklamywanysad
        pięknie wszystko pasuje, oczywiście tutaj uproszczone przeze do granic możliwości
    • norjana Re: rodzicielskie pomysły a ascendent 07.07.08, 10:08
      Jestem ascendentalnym koziorożcem ze słońcem w rybach. Moi rodzice "zauważyli"
      moją rybskość dopiero w wieku 25 lat! Przez całe swoje życie byłam wychowywana
      na radzącego sobie, odpowiedzialnego koziorożca i żadne takie rzeczy jak talent
      do śpiewu (zdałam na własną rękę do szkoły muzycznej, miałam też propozycję
      śpiewania w chórze Teatru)czy intuicyjne odszukiwanie zwierząt nie skłoniły
      moich rodziców do pochylenia się nad słoneczną stroną mojej natury.
      Gdy dorosłam, mama zawsze zastanawiała się jak to jest, że większość jej
      koziorożcowych nauk spłynęła po mnie niczym woda i żyję zupełnie inaczej.
      Nigdy nie umiałam jej na to pytanie odpowiedzieć, ale myślę, że może to mieć
      dużo wspólnego z tym, że oprócz ascendentu w koziorożcu - nie mam absolutnie nic
      w znakach ziemskich smile

    • neptus Re: rodzicielskie pomysły a ascendent 07.07.08, 10:51
      Swoje dziecko też usiłowałam ustawić na ascendent. Ma Słońce w
      Koziorożcu na ascendencie w Strzelcu (granica znaków). Dzięki temu
      szybko sie orientowałam, ze to nie wychodzi i szybko musiałam
      odpuszczać. Ma zresztą horoskop bardzo silny, więc i tak byłam bez
      szans. Walka o dominację w stadzie była ostra! wink
      • felutka Re: rodzicielskie pomysły a ascendent 07.07.08, 17:16
        Nie wiem,czy sie ze mną zgodzicie,ale wydaje mi się,że w ustawianiu
        na ascendent i skutecznosci tegoż przoduje ten rodzic,który ma silny
        znak Asc dziecka w swoim własnym kosmogramie.Tak było w moim
        przypadku(asc strzelec-koziorożec)ojciec-wodnik z silnym saturnem
        skutecznie wysterował mnie na odpowiedzialnego pracusia,matka rybo-
        rak nakierowała na emocjonalność,nadopiekuńczość w stosunku do
        rodzinki itp(mam księżyc na As)Nad strzelcem zbytnio nie
        popracowali bo sami mieli ten znak mało aktywny.My sami ustawilismy
        córcię na książkowy okaz wagusi(ja Mc Waga,silna wenus,mąż Asc
        waga,wenus kon Asc kon Księżyc)ale posiadaczką pozostała(słońce Byk)
        i w tej chwili realizuje słońce i ascendent.Podobna sytuacja ma
        miejsce z synem.Co o tym myślicie? smile
        • neptus Re: rodzicielskie pomysły a ascendent 07.07.08, 21:03
          To chyba nie jest zawsze takie całkiem proste. Na pewno kazdy rodzic
          próbuje jakoś odcisnąć na dziecku swoją pieczęć ale czasem to moze
          byś dość karkołomna scieżka.
          Akurat żadne z rodziców mojej córy nie jest zbytnio jowiszowe.
          Ojciec Rak/Lew rozwijał głównie jej Saturna na granicy Raka i Lwa.
          Ja ładowałam Strzelca, bo to mój descendent. Mam Jowisza wysoko, na
          wierzchołku Palca Bożego. Słabym trudno go nazwać ale w moim
          horoskopie słabych planet nie zauważyłam, czyli kazda byłaby równie
          dobra. wink
          U mnie mama typowy Strzelec (osi nie znam), tato Waga z Me/We na asc
          w Pannie. Mama wspierała bardziej Bliźnięta, tato zdecydowanie Urana
          na asc. Uran u niego zaledwie na ramieniu półkrzyża. Raczej mu ten
          Uran pasował do jego niezwykłych korzeni (na wierzchołku półkrzyza
          Ks/Jo, Uran w 4. domu), a niczego lepiej pasującego u mnie nie
          znalazł.
          • felutka Re: rodzicielskie pomysły a ascendent 07.07.08, 23:22
            Karkołomna i często przynosząca więcej szkody niż pozytku.Myslę,że
            tu między innymi tkwi żródło tzw realizacji ambicji rodzica poprzez
            dziecko.Brrr...Ja sama czuję się niespełniona jako rybka i chyba
            dopiero teraz zacznę podązać w tym kierunku.Będzie trudno,bo
            zainteresowań i umiejętności wiele,ale po łebkach i na pół
            gwizdka.Wpojony przez ojca koziorożec skutecznie zahamował rozwój
            rybich pasji na zasadzie 'są ważniejsze rzeczy"np rodzina,praca itp
            i wcale nie jest mi z tym dobrze(tata miał saturna w wodniku w kon z
            moim marsem i opoz do mego urana na wierzchołku palca bożego mer-sat-
            ur i w kwadracie do mego Mc)Teraz więc jako "opóżniona w rozwoju
            rybka" muszę odrobić zaległości na co już sie cieszę big_grin
            • undyna Re: rodzicielskie pomysły a ascendent 08.07.08, 04:29
              bardzo podoba mi się ten wątek, jako slonecznemu Rakowi i jako, że Slońce w Rakusmile
              moja Mama ma kon Księżyc/Jowisz w Koziorożcu, Ojciec Jowisz w Koziorożcu też,
              pasuje to do mojego asc bardzosmile ale mamy też więcej cech wspólnych innych, w
              tym Slonecznych, np.ja Slońce Rak kwadrat Uran Waga, Mama Slońce Waga kwadrat
              Uran Rak, to jest dosyć rozwijający aspektsmile
    • dziagu Re: rodzicielskie pomysły a ascendent 08.07.08, 16:28
      "Nie wiem,czy sie ze mną zgodzicie,ale wydaje mi się,że w ustawianiu
      na ascendent i skutecznosci tegoż przoduje ten rodzic,który ma silny
      znak Asc dziecka w swoim własnym kosmogramie "
      A co w przypadku, gdy ludzie mają 7 dzieci i niemal każde z innym
      ascendentem? smile
      • neptus Re: rodzicielskie pomysły a ascendent 08.07.08, 18:43
        dziagu napisała:

        > A co w przypadku, gdy ludzie mają 7 dzieci i niemal każde z innym
        > ascendentem? smile

        Dlatego tez i ja napisałam, ze to nie wydaje mi się takie proste.
        Nie mozna przyjmować a priori założenia, ze rodzice w dziecku widza
        tylko siebie. Rodziece (poza nielicznymi wyjątkami) chca dla dziecka
        dobrze. Dlatego tez chcą rozwijac w nim cechy, które u siebie
        uwazaja za dobre lub te, których sami nie byli w stanie osiągnąć.
        Wydaje im sie takze, ze znają swoje dziecko i pomagaja mu sie
        zrealizować. każdy człowiek jest postrzegany przede wszystkim przez
        ascendent, bo taki jest właśnie model ascendentu. To sposób, w jaki
        my sami przedstawiamy się światu od pierwszej chwili życia. Rodzice
        zwykle chca nam pomóc być sobą i osiągnąć sukces. Nie zauważają przy
        tym często, że energie czerpiemy ze Słońca, a naszymi emocjami gra
        Księżyc. Widzą nas takimi, jak sie sami (zwykle całkowicie
        nieświadomie) przedstawiamy.
        Dziecko: poczwórna Rybka (Słońce, Merkury, Węzeł i Uran), na
        ascendencie Strzelec i w 1. domu niedaleko ascendentu, choc już poza
        koniunkcją Jowisz. Co opowiada o dziecku matka? - Ona jest
        taka "społeczna", a jak się śmieje to od ucha do ucha i całą sobą. A
        więc typowe cechy Strzelca. Rodzice (Koziorożec i Bliźnięta) starają
        się te cechy chewalić i pielęgnować, całkowicie zapominając, że
        dziewczynka czerpie energię do życia i zabawy z Ryb, chociaż na
        zewnątrz wyraża ją jowiszowo. Starsze dziecko tych samych rodziców
        ma ascendent mało wyrazisty na granicy znaków, rządzony z domu 7-go
        i postrzegane jest głównie poprzez cechy tego (silnego) domu.
        Słońce, bardzo wyraziste w początkowym okresie życia, coraz mniej
        jest przez rodziców zauważane. Żeby było zabawniej, 7. dom starszego
        dziecka jest ulokowany akurat w Rybach. Opiekę nad młodszą
        siostrzyczką ma więc jak w banku i to pewnie dożywotnio.
        • neptus Re: rodzicielskie pomysły a ascendent 08.07.08, 18:52
          Sa jeszcze inne czynniki, których nie mozna pominąć w rozważaniach -
          1. okresowe mody (czynniki pokoleniowe) i osobiste tranzyty
          rodziców. W pewnych okresach co drugi rodzic chce miec dziecko
          lekarza, w innych prawnika, jeszcze w innych architekta. Rodzic
          podlegajacy przez kilka lat tranzytowi Plutona, będzie w zalezności
          od osobistych doświadczeń rozwijał lub tępił u dziecka cechy
          plutoniczne, w czasie tranzytu Neptuna zwróci uwagę głównie na
          sprawy neptuniczne itd.
          • felutka Re: rodzicielskie pomysły a ascendent 08.07.08, 22:56
            Ojojoj,co prawda to prawda!Ja sama osobiście będac teraz pod wpływem
            Plutona (kwadraturka do słońca)tępię u mojej córci negatywne cechy
            plutoniczne ale ona ma aktualnie Plutona w kwadracie do wenus,wiec
            być może dlatego na niej skoncentrowalam swoje heroiczne
            wysiłki.Natomiast Saturnem karmię wszystkich(tranzytuje kon mojego
            plutona),oby tylko niestrawnosci nie dostali hi hi hi
            • potrek Re: rodzicielskie pomysły a ascendent 09.07.08, 01:12
              Zgadzam się z ze wszystkimi w/w twierdzeniami, ale dodał bym do tego
              progresywne Słońce które też ma bardzo duże znaczenie. Ja ze Słońcem
              w końcówce Koziorożca a asc w Bliźniętach owszem postrzegany jestem
              chyba do dziś jako Bliźniak , ale jak progresywne Słońce weszło do
              Wodnika to przez 30 lat czułem ten znak i z nim się utożsamiałem,
              Następnie Słońce progresywne weszło do znaku Ryb zainteresowaie
              ezoteryką, różczkarstwem, Tarotem, a na koniec Astrologią.
              Zastanawiam się czy nie ma tu też znaczenie progresywnego Asc bo
              wydaje mi się że też odnośnie jak my myslimy jak na spostrzegają
              inni.
              Pozdrawiam potrek
              • neptus Re: rodzicielskie pomysły a ascendent 09.07.08, 03:32
                Oczywiście, słuszna uwaga. Ja po prostu progresje i dyrekcje
                traktuję jako specyficzny rodzaj tranzytu. Ładujemy dzieciom to, co
                mamy aktualnie w sobie.
                • antares22 a u mnie inaczej 09.07.08, 16:12
                  A ja myślę, że to kolejny ogólnik, bo są tacy, którym ta teoria
                  pasuje do własnego życia – i jest kilka osób w mym otoczeniu to
                  potwierdzających, ale i są tacy którym nie pasuje – tak jak mnie i
                  niektórym znajomym mi osobom. Dlatego jestem przeciwnikiem
                  stwierdzeń typu: „i rzeczywiście tak jest” gdy budowane są na
                  niewielu danych informacyjnych. Zresztą to jest wpływ całego
                  horoskopu; u tych, którzy mają układ osiowo i planetarnie bardziej
                  rozstrzelony ta teoria będzie chyba bardziej prawdopodobna, u tych,
                  którzy mają bardziej skupiony, zwłaszcza przy Asc to już tak nie
                  działa. Oczywiście wypowiadam się tylko na podstawie relacji
                  kilkunastu osób z którymi rozmawiałam, więc moje zdanie jest tylko
                  wrzutką do wspólnego kotła smile)
                  Ale prawdę mówiąc, jeśli rodzice chcieli mnie jakąś widzieć, to
                  muszę przyznać, że zgodnie z Wenus na Asc i trochę z władcą
                  horoskopu i z Uranem, tak zresztą mnie kształtowano, ale z tą z Asc
                  się nie udało, za to z pozostałymi i owszem, za co jestem
                  niezmiernie im wdzięczna smile
                  • neptus Re: a u mnie inaczej 09.07.08, 18:27
                    To nie jest bezpodstawny ogólnik. Przy szczególnych układach
                    horoskopu, bądź szczególnych postawach rodzicielskich (np. rodzic
                    jasnowdz), może sie to nie powierdzać. Nie dlatego sie teoria nie
                    potwierdza, ze jest fałszywa ale że są silniejsze układy, które ten
                    efekt znoszą. Jak napisałam, wszyscy jestesmy identyfikowani w
                    otoczeniu przez ascendent i 1. dom. Sa jednak ludzie, którzy maja
                    bardzo słaby ascendent i/lub jakieś bardzo silne układy w
                    horoskopie, które ten ascendent przebijają i są dla innych mocno
                    widoczne. Rodzice, podobnie, jak i inne osoby, widzą nas takimi,
                    jakimi sie przedstawiamy i dostarczaja nam tego, o co sami prosimy.
                    • antares22 Re: a u mnie inaczej 09.07.08, 20:21
                      I o tym właśnie mówię. Nie, że jest to wogóle bezpodstawne, tylko że
                      u jednych się sprawdza a u drugich nie, bowiem jak zawsze trzeba
                      rozpatrzeć cały horoskop. Więc co za tym idzie niczego nie trzeba
                      uogólniać. Archetypy zaś nie działajątongue_out Bo one zwyczajnie mówią o
                      tym jakie są predyspozycje znaku czy planety, zawierają pewną
                      informację jak to "powinno" wyglądać i dlatego są archetypem. A w
                      życiu to funkcjonuje inaczej, gdyż jest modyfikowane przez rozmaite
                      czynniki. Ja jestem bardzo silnym Skorpionem. Ale nie wyglądam na to
                      i w życiu nikt by nie powiedział, że tak jest. Nie znaczy to, iż
                      archetyp jest fałszywy, tylko że są silne układy, które maskują
                      Skorpiona, który jednak wyłazi w sytuacjach ekstremalnych, typowych
                      dla niego. No i jesteśmy identyfikowani nie przez sam Asc ale przez
                      oś, Dsc który jest uzupełnieniem Asc i poazuje nas jacy staramy się
                      być dla w oczach innych. Bardzo często o tym się zapomina.
                      • neptus Re: a u mnie inaczej 10.07.08, 02:38
                        Oczywiscie, tak właśnie jest. Niemniej w analizie używamy
                        archetypów, składamy te wszystkie obciążenia i patrzymy, jaki
                        wychodzi efekt całego tego konglomeratu. nawet ci, którzy odrzucają
                        zodiak, nie stronią od archetypów planetarnych. Zainteresowała mnie
                        ta teza, wrzuciłam wątek i zaczełam się zastanawiać, dlaczego akurat
                        ascendent. No i pewne wnioski wyciągnęłam, wydaje mi się, ze dość
                        sensowne. Znając wyjaśnienie mogę już spokojnie pominąć kolejną
                        regułkę, bo ona wynika z samej definicji ascendentu. Dona jest
                        niewątpliwie dobrym astrologiem i sądzę, że nad jej tezami zawsze
                        warto się trochę pozastanawiać. A że sowy zwykle nie sa tym, czym
                        sie wydają, to chyba wszyscy wiemy. Sama jestem nieźle
                        zakamuflowana. wink
                  • neptus Re: a u mnie inaczej 09.07.08, 18:37
                    Antares, w zyciu mozesz spotkać leniwego barana, pracowita Wagę,
                    nieodpowiedzialnego Koziorożca albo tchórzliwego Skorpiona. Czy to
                    znaczy, ze archetypy nie działają?
    • lezbobimbo Re: rodzicielskie pomysły a ascendent 23.07.08, 09:24
      neptus napisała:
      > queenmaya napisała w innym wątku:
      > > wg. Dony Cunningham nasi rodzice wymagają, żebyśmy zachowywali się> > tak,
      jak nakazuje nasz ascendent.>
      > Bardzo ciekawe spostrzezenie. I rzeczywiście, tak jest.>
      > Spotkałam sie z inna tezą, ze w dziecinstwie bardziej pokazujemy
      > ascendent niz Słonce. Dona wyjasnia, że to zwykle rodzice (i
      > nauczyciele) tępią nasze Słonca, a każą pokazywać ascendent.
      > U mnie sprawdza się idealnie.. (...)

      Jaki fascynujacy watek!
      Juz sprawdzam na mej rodzinie - i tak, teoretycznie Slonce oraz Ksiezyc mojej
      Mamy sa oba w teoretycznych kwadratach do Ascendentów jej dzieci (kazdy w innym
      znaku) i owszem, byly rózne scysje wychowawcze - zwlaszcza z moja mlodsza
      siostra, która ma Asc ognisty i zupelnie inny od swego wodnego Slonca. Mama
      chciala dla niej jak najlepiej i zapisala ja do szkoly muzycznej, przez co
      siostra zmuszona byla grac na pianinie, chociaz nie wykazywala specjalnego
      zainteresowania muzyka klasyczna. Dodatkowo siostra nienawidzila upokarzajacego
      grania dla nauczycieli, o stopnie (a nie dla siebie) i nienawidzila tez zmudnych
      cwiczen - tak wiec gdy tylko jej sie udalo, natychmiast zarzucila gre i pianino
      zostalo sprzedane, itd. itd. Szkoda, bo to moja Mama moglaby sama zaczac grac,
      zamiast przekladac swe marzenie o tworzeniu muzyki klasycznej na ma siostre..
      Z kolei ja mam Slonce na Asc (ten sam znak) i nie bylam tepiona jakos strasznie
      - co prawda i Sl. i Asc oba w kwadracie do Slonca i Ksiezyca mej Mamy, wiec
      czulam od czasu do czasu wewnetrzny upór i krnabrnosc wink ale za to Ksiezyc mam w
      trygonie do Slonca Mamy - czyli bylam dzieckiem latwym w obsludze i raczej
      zgodnym - nawet jak sie czulam do czegos przymuszana (ach te kwadraty) to latwo
      potem pogodnialam, w przeciwienstwie do mej sypiacej iskrami siostry (kwadrat na
      kwadracie). Dodatkowo, jestem tez nieco uraniczna (Uran równiez na Ascendencie i
      w kon. ze Sloncem) a moja mama jest przeciez slonecznym Wodnikiem. I jesli
      chodzi o zywioly, to powietrzna Slonce Mamy karmilo mój powietrzny Ksiezyc.
      Odkad pamietam, od dziecinstwa bardzo dobrze sie rozumialam z mama (kiedy to
      akurat nie odczuwalam oporu i opresjiwink

      Z kolei spotkalam sie tez z teza w którejs ksiazce astrologicznej (niestety nie
      pamietam której - albo dunskiej, albo angielskiej przetlumaczonej na dunski)
      gloszacej, ze do mnw. 30 roku zycia najwazniejszy w horoskopie jest Ksiezyc,
      który wg. tej ksiazki jest odbiciem naszej rodziny i srodowiska najblizszego - i
      wg. tej ksiazki, bardziej wyrazamy rodzinna tradycje niz siebie (ewentualnie z
      nia walczymy).
      A dopiero okolo 30-tki dojrzewa i dochodzi do glosu nasze wlasne, wewnetrzne ja
      - Slonce.
      Co o tym myslicie? Poniekad pasowaloby do powrotów Ksiezyca i Saturna akurat
      przed trzydziecha, czyz nie? Ale z drugiej strony, moze to zbyt wielka
      generalizacja?
      • neptus Re: rodzicielskie pomysły a ascendent 23.07.08, 20:08
        lezbobimbo napisała:
        > Z kolei spotkalam sie tez z teza w którejs ksiazce astrologicznej
        (niestety nie
        > pamietam której - albo dunskiej, albo angielskiej przetlumaczonej
        na dunski)
        > gloszacej, ze do mnw. 30 roku zycia najwazniejszy w horoskopie
        jest Ksiezyc,
        > który wg. tej ksiazki jest odbiciem naszej rodziny i srodowiska
        najblizszego -
        > i
        > wg. tej ksiazki, bardziej wyrazamy rodzinna tradycje niz siebie
        (ewentualnie z
        > nia walczymy).
        > A dopiero okolo 30-tki dojrzewa i dochodzi do glosu nasze wlasne,
        wewnetrzne ja
        > - Slonce.
        > Co o tym myslicie? Poniekad pasowaloby do powrotów Ksiezyca i
        Saturna akurat
        > przed trzydziecha, czyz nie? Ale z drugiej strony, moze to zbyt
        wielka
        > generalizacja?

        Zdecydowanie nie zgadzam się z tą tezą. Zgadzam się ze starozytnymi
        astrologami, ze księżyc jest zawsze najważniejszy w horoskopie. To
        on określa nasze wzorce automatycznego reagowania, emocje,
        instynkty, nasze poczucie bezpieczeństwa itd. i dzieje sie tak, aż
        do zejścia, chocby nastąpiło ono w wieku lat 120. Ok. 30-tki
        zaczynamy rozumieć Saturna i kontrolować "rozsądkiem" reakcje
        Księżyca, co wcale nie znaczy, że stracił on cokolwiek na ważności.
        To, jakie znaczenie ma Księżyc w życiu dziecka czy młodego
        człowieka, jest sprawą bardzo indywidualną. W wielu przypadkach jest
        on wyparty i całkowicie nie okazywany na zewnątrz. Mnie znacznie
        łatwiej było eksponować kwadraturę Słońce/Pluton niż koniunkcję
        Księżyc/Pluton. Słońce, nawet 12-domowe, zdecydowanie mniej boli.
        Jeszcze łatwiejszy był ascendent z Uranem i trygonami. Dopiero po 30-
        tce zaczęłam dostrzegać, że mam także i Księżyc. Znam takich, którzy
        swój Księżyc zaczęli pokazywać dopiero daleko w trzecim cyklu pr.
        Księżyca i Saturna, po 65-tym roku życia.
        • arcoiris1 Re: rodzicielskie pomysły a ascendent 23.07.08, 22:59
          a moze to zalezy bardziej od tego co jest silniejsze w horoskopie?
          ja bardziej chyba w zyciu codziennym czuje Słońce, potem Księzyc, a
          Ascendent moge sobie w ogole darować, kompletnie go nie czuję, moze
          sie to zmieni na starośc jesli bedzie mnie strzykac w kościach lol.
          Jak na razie czuje Słońce, potem Jowisza w Baranie i Księzyc w
          Wadze, może to i lepiej.
        • queenmaya Re: rodzicielskie pomysły a ascendent 25.07.08, 16:30
          neptus napisała:
          > Zdecydowanie nie zgadzam się z tą tezą.

          A ja tak sobie myślę, że to nie jest wcale takie głupie. Nigdy tak o tym nie myślałam, ale jednak coś w tym jest. Nasz dom rodzinny ma na nas wielki wpływ, niestety. Akurat Duńczyków bym o to nie podejrzewała, bo oni dość wcześnie zrywają więzy z domem i rodziną i tam nie ma takiego "ciepełka" jak w naszych rodzinach, a my wręcz przeciwnie, kisimy się w rodzinnym sosie niemal do śmierci. Niemniej, ok. 30-tki ludzie (a zwłaszcza kobiety - Księżyc!) zaczynają poszukiwać własnej tożsamości. I to nie saturnicznej, lecz księżycowej. Saturn pewnie w tym pomaga, ale ta przemiana dotyczy spraw księżycowych właśnie. Niektóre kobiety bezrefleksyjnie przechodzą od domu rodzicielskiego do własnego gniazdka (mąż, dzieci), ale wiele zaczyna w tym czasie uświadamiać sobie swoją własną odrębność i na nowo odkrywać swoją prawdziwą emocjonalność.

          W końcu Rak-Koziorożec to oś, a ta jest spolaryzowana. Nie ma jednego bez drugiego.
          • neptus Re: rodzicielskie pomysły a ascendent 09.08.08, 00:43
            Queenmaya, piszesz, ze Ci to "zsaturnienie" pasuje i wykazujesz, ze
            po 30-tce kobiety odkrywają swój Księżyc. Tym razem sama sobie
            zaprzeczyłaś. Powiem, ze nie tylko kobiety. Mężczyźni tez dopiero z
            wiekiem odkrywają, ze mają Księżyc - zaczynają rozumieć emocje i
            zwalniają ich tłumienie. Często zapoczatkowane to jest jakimś
            głębokim przeżyciem i nagle taki twardziel ogłasza światu, że on też
            potrafi się rozpłakać, że potrzebuje bliskości, czułości i opieki.
        • lezbobimbo Re: rodzicielskie pomysły a ascendent 08.08.08, 00:32
          neptus napisała:
          > Zdecydowanie nie zgadzam się z tą tezą. Zgadzam się ze starozytnymi
          > astrologami, ze księżyc jest zawsze najważniejszy w horoskopie. To
          > on określa nasze wzorce automatycznego reagowania, emocje,
          > instynkty, nasze poczucie bezpieczeństwa itd. i dzieje sie tak, aż
          > do zejścia, chocby nastąpiło ono w wieku lat 120.

          Ach, masz racje - w koncu inteligencja emocjonalna i uczucia rzadza tym swiatem
          (nie rozumni Merkurowie ni rozsadne Saturny...). Dzieki za rozjasnienie mi tej
          tezy i przypomnienie o niekonczacej sie dacie waznosci Ksiezyca smile

          Wszak i emocje tudziez male ich centrum w naszych glowach - mozdzek - mamy
          wspolne z milionami zwierzat na ziemi, wlacznie z plazami i gadami.
          Od swego Ksiezyca sie zatem nie ucieknie, chocby i wielki Saturn mocno go
          przydeptywal - czy dobrze rozumiem?

          >Ok. 30-tki zaczynamy rozumieć Saturna i kontrolować "rozsądkiem" >reakcje
          > Księżyca, co wcale nie znaczy, że stracił on cokolwiek na ważności.

          Ja osobiscie traktuje Slonce, Ksiezyc i Asc. w horoskopach jako najwazniejsze i
          na ten "trojkat bermudzki" najpierw patrze.

          Ciekawe to bardzo z rodzicami preferujacymi Ascendent u swych dzieci, wypieranie
          dzieciecego Ksiezyca przez Ksiezyce rodziców itd.
    • undyna odgrzebałam, bo odkryłam 02.12.08, 13:27
      W toku samopoznania zauważyłam coś czego wcześniej nie widziałam, czy raczej
      widziałam, ale nie powiązałam, otóż rodzicielski Pluton (prawie rówieśnicy) jest
      w kwadracie do mojego Księżyca, a mój Pluton jest w kwadracie do mojego
      ascendentu. To mi pozwala wiele zrozumieć ..., chociaż to emocjonalnie trudne i
      aż korci, żeby użyć mechanizmów obronnych, uciec, zapomnieć i nie rozumieć.
      • neptus Re: odgrzebałam, bo odkryłam 02.12.08, 15:00
        No, widzisz! W półkwadracie do mojego ascendentu jest mój nieruchawy
        Mars w Byku, na którym siedzi z idealną dokładnością Saturn mojego
        taty. Za to jego Mars jest dokładnie na moim Neptunie, przy czym
        mamy wzajemnie kwinkunksy Uran/Księżyc. smile
        Z mamą za to mamy inne bardzo ciekawe dynamiczne połączenia
        Merkurego, Wenus, Jowisza i Świateł wspierające tezę "nie musisz być
        piękna ani miła, musisz być mądra".
        W ogóle powiązania porównawcze rodzice/dzieci to bardzo ciekawa
        dziedzina. Te układy rzadko są uświadamiane. Często w subiektywnej
        ocenie wszystko było cacy, a w podświadomości taka zadra siedzi i
        nakręca całe życie. Wszyscy rodzice są toksyczni, my też. Tak samo
        wszystkie dzieci wyzwalają w rodzicach ich negatywną pamięć
        dzieciństwa prowokując ich do zachowań, którym oni sami się u siebie
        dziwią.
        • undyna Re: odgrzebałam, bo odkryłam 04.12.08, 07:12
          masz rację, Babcia (Mama Mamy), Jej Pluton kwadrat Słońce mojej Mamy, może
          śmiesznie, ale moje Kotki mają Księżyc w kwadracie do mojego Plutonasmile
    • out.of.the.dark Re: Dokladnie na odwrot 04.12.08, 22:13
      Moi nie znosili mojego ascendentowego zachowania (Baran), za to
      chyba jakies specjalne "zamilowanie" mieli do tego co mam na
      Ascendencie - czyli Saturna smile
      Na szczejscie z iscie Byczym uporem zachowywalem sie - zreszta do
      dzis - jak Baran i juz !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka