Dodaj do ulubionych

USA - czy ktos sie tam wybiera....

20.08.04, 13:19

...w najblizszym czasie???
ja jade z agencji gawo...ale tak ok. pazdziernika/ listopada
pozdrofka
Obserwuj wątek
    • anuszka.k1 Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 21.08.04, 09:29
      hej, ja wylatuję do USA za 3 tygodnie z firmy culturalcare, słyszałam wiele
      złych opini na temat tej firmy ale znam tez osobiście ludzi którzy byli tam tez
      z CC i są zadowoleni..więc nie zrezygnowalam ale zdecydowałam sie
      zaryzykować..zobaczymy jak to się ułozy, będę pod NY a Ty wiesz juz do której
      części Stanów chcesz pojechać?
      pozdrówka
      • aga5 Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 21.08.04, 14:02
        hej!!!
        ja tez ryzykuje...nie wybieram miejsca...jade tam gdzie mnie los zaprowadzi ;)
        ja znam osobe z cc, ktor wraca we wrzesniu z usa i do tej pory jest bardzo
        zadowolona z biura, wiec pewnie tez bedziesz zadowolona :)
        pozdrowionka
        ps. a jak przygotowania? w ogole do jakiej rodzinki jedziesz - ile dzieciakow?
        ja jeszcze zyje w niepewnosci, bo nic nie wiem ;)
        a jak pakowanie? ja juz teraz mam dylemat ;)
        • anuszka.k1 Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 21.08.04, 19:47
          No więc z rodzinką poszło szybciej niż myślałam, 2 dni po tym jak firma
          potwierdziła ze moje dokumenty są już w biurze w Bostonie zadzwoniła do mnie
          moja przyszłą host mama, nie spodziewałam się tak szybko telefonu, no i
          powiedziano mi zebym spodziewała się telefonów od rodzinki po 22giej wieczorem,
          gdy przed 15tą zadzwonil telefon, odebrałam i usłyszałam jak ktoś wymawia moje
          imie z dziwnym akcentem to myślałam ze ktoś sobie zartuje :-) a to była ona i
          wtedy się zaczęła rozmowa, przez telefon plotkowało się calkiem sympatycznie,
          kobieta ma 32 lata, mąż 39 i mają troje(!!!)dzieci...chciałam mieć maximum
          dwójkę, ale zdecydowałam się na tą rodzinkę.najstarsza ma 6 i pół roku a
          młodsze bliżniaki(chłopiec i dziewczynka)4 więc nie będę miałą nic wspólnego z
          pieluchami i smoczkami ;-)

          Słyszałam wiele na temat tego ze nie można się decydować na pierwszą rodzinę
          która do Ciebie zadzwoni, ale jakoś poczułam ze tam nie będzie zle :-) wszystko
          okaze się tam na miejscu, przez telefon było ok., choć o "miłych" telefonach
          tez się nasłuchałam od byłych operek, jednak uważam ze zły do cna człowiek az
          tak nie może udawać przez telefonu rzyczliwości..to wszystko wyjdzie w praniu;-)

          Do wyjazdu mam już 3 tygodnie ale wcześniej czeka mnie jeszcze obrona pracy i
          examin licencjacki, więc nie mogę jeszcze z całym zapałem zabrac się do
          pakowania walizek bo książki które leżą mi przed nosem przypominają mi ze
          jeszcze mam coś do zrobienia...ale dłuuuga lista ptrzebnych na wyjazd rzeczy
          już istnieje :-)
          pozdro

          p.s. do Ciebie już ktoś dzwonił?czy jeszcze jesteś w trakcie kompletowania
          swojej aplikacji? Do jakiej rodzinki chciałabyś trafic?

          • aga5 Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 22.08.04, 00:05
            w takim razie trzymam kciuki za obrone :)
            z tego co piszesz, to rzeczywiscie mila rodzinka - mam nadzieje, ze w praktyce
            tez tak bedzie ;)
            co do mnie...to ja planuje wyjazd za jakis czas, wiec z biurem umowilam sie, ze
            dokumenty dostarcze na poczatku wrzesnia. w sumie mam juz wszystko oprocz listu
            do rodzinki..na razie jest gotowy w wersji "na brudno " ;)
            jesli chodzi o dzieciaki, to tez nie pownnas miec zle..to juz bardziej
            rezolutne maluchy niz te w pampersach ;)
            ja chcialabym miec tez starsze dzieciaczki, a ich ilosc jest mi w zasadzie
            obojtena...no chyba, ze beda jakies 6-cioraczki ;)
            mam pytanko - jakimi dziecmi zajmowalas sie do tej pory - tzn jakie mialas
            referencje. ja mam jedna od mamy maluszka - 2 latka, a druga od mamy 6 -
            latka. poza tym bez przerwy niancze swoja chrzesnice - wiec wprawe mam ;)
            ps. a kiedy sie bronisz? to bede mocno kciuki trzymac :)
            papatki
            • anuszka.k1 Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 22.08.04, 09:57
              Mam referencje od mamy 12 latki i od mamy dwójki maluchów- 9miesięcznego
              chłopczyka i 4 letniej dziewuszki. Pozatym praktykowałam trochę jako
              nauczycielka w podstawówce i stamtąd tez mam referencje. A z Twoimi
              referencjami na pewno rodzinki nie będą się długo zastanawiały tylko będą się
              na Ciebie decydować ;-)

              Bronię się 31go a w głowie mam nadal wiecej myśli na temet wyjazdu niż na temat
              tego co powinnam obronic, ale to jest silniejsze odemnie ;-) zamiast myśleć o
              tematach naukowych myślę sobie ze powinnam nabyć jeszcze jedną walizkę i
              zastanawiam się nad tym co kupić dzieciakom, bo rodzicom kupilam już album o
              Polsce. Będę ich pierwszą aupair, więc na pewno nic do poczytania i oglądania o
              Polsce nie mają ;-)

              Martwi mnie tylko to ze mam być tam głównie za drivera a moje doczynienia z
              jazdą samochodem skończyły się w chwili zdania examinu...no ale od września
              zarezerwowalam cały tydzień na jazdy by sobie przypomniec tę szlachetną
              sztukę..:-)

              Nie wiesz czsem jak to jest w USA z tel.komórkowymi?nie wiem czy mam brac ze
              sobą bo słyszalamze tam nasze nie odbierają, ze tam jest więcej zakresów a
              nasze europejskie mają mniej itp.
              Papa
              • mijaczek Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 22.08.04, 21:57
                anuszka.k1 napisała:

                > Nie wiesz czsem jak to jest w USA z tel.komórkowymi?nie wiem czy mam brac ze
                > sobą bo słyszalamze tam nasze nie odbierają, ze tam jest więcej zakresów a
                > nasze europejskie mają mniej itp.
                > Papa

                jesli posiadasz telefon 3 - zakresowy to nie masz sie co martwic, ale zastanow
                sie czy aby na pewno chcesz miec komorke w stanach. tutaj placisz za wszystko,
                nawet rozmowy przychodzace, poza tym maja taki badziewny zasieg, ze az trudnow
                to uwierzyc, a poza tym jak juz, to lepiej bedzie co tu przyjechac, wykupic
                plan w jednej z sieci tel. kom. a tel. dostaniesz w planie :o)
                pozdrafiam,
                Mia
                • anuszka.k1 Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 22.08.04, 23:32
                  > jesli posiadasz telefon 3 - zakresowy to nie masz sie co martwic

                  Dzięki za inf. o komórkach, chyba jednak nie będę swojej tam brała, bo tam
                  mogłabym ją chyba tylko do antykwariatu oddać..:-)
          • mijaczek Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 22.08.04, 21:53
            anuszka.k1 napisała:

            >, jednak uważam ze zły do cna człowiek az
            > tak nie może udawać przez telefonu rzyczliwości..to wszystko wyjdzie w
            praniu;-)
            >


            no to szkoda, ze nie poznalas mojej pierwszej host "mamy", ktora na pokaz
            potrafila ociekac slodycza, a za czyimis plecami az kapala jadem i zolcia...
            zdaje sie, ze jeszcze nie mialas do czynienia z amerykaninami w ich wlasnym
            srodowisku.
            widze, ze jestes przepelniona optymizmem i dobrymi checiami. SUPER. naprawde.
            tylko prosze cie, zrob jedna rzecz. poszukaj moich postow na tym forum o tym,
            czego ja sie dowiedzialam o ameryce i hot rodzicach... uwazaj na siebie.

            > Do wyjazdu mam już 3 tygodnie ale wcześniej czeka mnie jeszcze obrona pracy i
            > examin licencjacki, więc nie mogę jeszcze z całym zapałem zabrac się do
            > pakowania walizek bo książki które leżą mi przed nosem przypominają mi ze
            > jeszcze mam coś do zrobienia...ale dłuuuga lista ptrzebnych na wyjazd rzeczy
            > już istnieje :-)

            zycze pofodzenia na obronie. ja o juz mam za soba. czy moge spytac z czego sie
            bronisz?
            lista rzeczy... hmm... pamietaj, ze jedziesz do stanow - kraju opetancow
            zakupowych. mall'e sa tutaj centrum wszelakiego zycia i wierz mi, ze bedziesz w
            nich spedzac nie tylko wiele czasu, jak rowniez wiele ze swoich zarobionych 139
            dolarow i 5 centow :o) nie kupowalabym w Polsce w zasadzie nic... no chyba, ze
            kosmetyki, o ktorych wiesz, ze nie chcesz uzywac innych [nie wiem czemu, ale w
            stanach trudno dostac plyny do higieny intymnej]...


            > pozdro

            Mia
            • anuszka.k1 Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 22.08.04, 23:34
              poszukaj moich postow na tym forum o tym,
              > czego ja sie dowiedzialam o ameryce i hot rodzicach... uwazaj na siebie.
              Troszeczkę sobie poczytałam...jak będzie w moim przypadku dowiem się jak już
              będę w JUESEJ- w kraju hehe miodem, mlekiem i dwulicowością płynącym ;-)
              Bronię się z angielskiego a ściślej z metodyki naucznia dzieci tego jezyka
              Jeśli chodzi o zakupy to tez na początku myślałam ze przed wyjazdem wydam w
              kraju majątek, ale na szczęście tą fazę mam już za sobą, więc coraz więcej
              rzeczy znika z mojej już nie kilometrowej listy ;-)
              Będę w Dix Hills, jakieś 40 min jazdy samochodem od NY a Ty gdzie byłaś/jesteś?
              Nadal jesteś w Stanach?
              Pozdro :-)

              • mijaczek Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 24.08.04, 03:00
                anuszka.k1 napisała:

                Będę w Dix Hills, jakieś 40 min jazdy samochodem od NY a Ty gdzie byłaś/jesteś?

                Hejka, znalazlam sobie te Dix Hills... calkiem z drugiej strony city bedziesz...
                nigdy w tamtym kierunku nie bylam...
                Moja pierwsza rodzina byla z Wappinger Falls w NY, jakies 70 mil od NYC na
                polnoc, a druga rodzina mieszka w Westfield w NJ, ok. 25 mil od NYC na
                poludnie, 15 mil od Newarku.
                Tak, jestem w Stanach, choc po programie wrocilam do Polski, zeby zakonczyc
                studia :o) i sie obronic :o)
                Bedac operka poznalam mojego jeszcze-nie-meza i jakos sie tak ulozylo, ze
                poswiecilam sie dla niego i po 9 miesiacach w Polsce wrocilam do Stanow. Jestem
                nadal w NJ, wioske dalej od miejsca, w ktorym pracowalam, ale dlugo tutaj nie
                pomieszkamy. Skonczymy w Colorado, z ktorego kilka godzin temu wrocilam.
                Bylismy tam po to, by m.in. poszukac domu do przeprowadzki, ale ja sie tak zle
                czuje w Colorado.... bubu... i fizycznie [roznica wysokosci] i psychicznie [tam,
                to juz zupelnie nikogo nie mam...]
                No coz... zobaczymy jak to bedzie.
                Zycze udanego operowania... kurcze, jak sobie pomysle, ze ja to mam juz za soba,
                to.... sie kurde ciesze!!! :o)
                Pozdrafiam,
                Mia


                >
                > Nadal jesteś w Stanach?
                > Pozdro :-)
                >
                • anuszka.k1 Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 25.08.04, 18:06
                  Heja Mia,
                  Moja kuzynka, która rok temu była aupair mieszka teraz w Denver, myślę ze już
                  tam zostanie na stałe, na razie czekam na jakieś wieści od niej..spodobało się
                  jej w Colorado ;-)
                  Mam jeszcze pytanie związane z amerykańską elektryką..chcę wziąć ze sobą małe
                  radio z budzikiem no a jak w tej krainie snu jest prawie wszystko inne to na
                  pewno tez kontakty maja jakieś inne standardy niż u nas..mylę się czy nie
                  bardzo? jeśli są inne to czy istnieje coś takiego jak jakieś końcówki, chyba
                  nazywają się 'adaptery' które pozwalają na zniwelowanie różnic
                  międzykontynentalnych przynajmniej w gniazdkach elektrycznych ;-)?
                  pozdrowionka
                  • mijaczek Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 27.08.04, 19:34
                    hej, spodobalo jej sie Colorado, mowisz? No, bo Colorado jest piekne, z ta tylko
                    roznic, ze ja sie tam zle czuje... za duza wysokosc n.p.m. jak dla mnie :o(
                    co do gniazdek... radio z budzikiem? a po co? na pewno bedziesz miala w swoim
                    pokoju budzik, wiec sie nie martw, ale jesli bardzo chcesz cos wziasc ze soba to
                    tak, mozna kupic tu adaptery [tu napiecie to 110 V], ja takowy kupilam do
                    swojego depilatora...
                    mysle, ze naprawde nie powinnas sie przejmowac przywozeniem rzeczy z Polski...
                    tzn. mozesz przywiezc sobie np. jakies jedzonko, jesli wiesz, ze cos tam
                    szczegolnie lubisz... ja na przyklad zaluje, z enie mialam czasu nakupowac sobie
                    ksiazek, bo teraz nie mam co czytac, a jakos nie czuje sie jeszcze na silach
                    czytac ksiazki po anglicku...
                    poza tym barkuje mi pewnych konkretnych kosmetykow, zarowno upiekszajacych, jak
                    i pielegnacyjnych, wiec warto o tym pomyslec.
                    Pofodzenia zycze
                    Mia
                    • anuszka.k1 Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 27.08.04, 21:33
                      Z tym radiobudzikiem jest tak, ze dostałam go od siostry, ot, taki prezencik na
                      wyjazd, bo jeśli chodzi o budziki to po prostu nie znoszę gdy budzi mnie zwykły
                      dryndający budzik, uczuliłam się na jego dźwięk jeszcze w liceum kiedy to
                      musiałam wstawać o 5:10 rano żeby zdążyć na autobus do szkoły, a jego
                      ogłuszający i monotonny zarazem dźwięk zniechęcał mnie do czegokolwiek, do dziś
                      dźwięk zwykłego budzika budzi we mnie mordercze skłonności do tego typu
                      maszyn..;-) teraz budzi mnie radio, co jest nie tylko znośne ale i
                      przyjemne;-). To taka mała radiobudzikowa anegdotka.
                      Książki ze sobą wezmę, jakieś 5 sztuk przynajmniej, bo bardzo lubię czytać,
                      taka ilość starczy na krótko ale zawsze to coś.
                      No wracam do nauki, obrona coraz bliżej..
      • mijaczek Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 22.08.04, 21:45
        anuszka.k1 napisała:

        > hej, ja wylatuję do USA za 3 tygodnie z firmy culturalcare, słyszałam wiele
        > złych opini na temat tej firmy ale znam tez osobiście ludzi którzy byli tam
        tez
        >
        > z CC i są zadowoleni..

        fitam bardzo serdecznie. w konu kto sie zdecydowal na Hameryke... :o)
        przeczytalam sobie wszystkie posty tego watku i jako byla au-pair w stanach mam
        kilka uwag.
        Po pierwsze CC, poprzednio EF jest bardziej agencja niz biurem. oczyfiscie maja
        swoje bezposrednie przedstawicielstwa i biura, ale w odroznieniu do Au Pair in
        america to oni sa firma, ktora bezposrednio sie bedzie toba zajmowac na
        miejscu, wiec powinnas pamietac o tym. [chodzi mi o to, ze na przyklad polskie
        biura wspolpracujace z APiA nie odpowiadaja za amerykanskie rodziny, a twoja
        agnecja w Bostonie tak]


        więc nie zrezygnowalam ale zdecydowałam sie
        > zaryzykować..zobaczymy jak to się ułozy, będę pod NY


        gdzie dokladnie bedziesz?


        > pozdrówka

        pozdrofienia
        Mia
    • aaronia Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 22.08.04, 13:46
      czesc :)Ja sie wybieram do Stanow mniej wiecej w tym samy czasie...Napisalam Ci
      maila na adres gazeta.pl
      • aga5 Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 22.08.04, 15:52
        hej!
        juz Ci odpisalam :)
      • magusia5 Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 27.08.04, 22:36
        Ja lece 13 IX do New Jersey- Randolph:)
        • anuszka.k1 Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 27.08.04, 22:39
          magusia5 napisała:

          > Ja lece 13 IX do New Jersey- Randolph:)
          z jakiej agencji jedziesz? ja tez wylatuję 13 go
          pozdro
          • magusia5 Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 28.08.04, 10:28
            Hej! Sprawy zalatwialo mi GAWO, wylatuje z Okecia 13IX o 9.40 do Frankfurtu a
            potem dalej. Sa to linie Lufthansa.Czekam na wiadomosc czy bede miala kolezanke-
            imienniczke za towarzyszke podrozy:)?
        • mijaczek Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 28.08.04, 03:35
          magusia5 napisała:

          > Ja lece 13 IX do New Jersey- Randolph:)

          wlasnie sobie znalazlam to miasteczko... 27 mil ode mnie :o) niedaleko calkiem
          mama nadzieje, ze spodoba ci sie NJ... blisko do NYC...
          pofodzenia
          Mia
          • magusia5 Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 28.08.04, 10:46
            Hej! Witam ,,forumkowiczke-detektywa":) Obserwowalam to forum od dawna ale
            udzielam sie od niedawna:)Super sie czyta Twoje posty:)Tak 3-maj:)Mysle ze jak
            ja juz bede tam na miejscu 16IX(mam na mysli NJ)to ty juz bedziesz podziwiac
            piekne widoczki Colorado:)Zycze wiec pieknych i udanych wyborow,pozdrawiam:)
            • aga5 do magusi5... 28.08.04, 11:51
              hej! a ile czekalas na zalatwienie formalnosci?? ja juz kilka dni oddaje
              wszystkie dokumenty do gawo i ciekawa jestem ile sie czeka na rodzinke...
              • magusia5 Re: do magusi5... 28.08.04, 16:16
                Hej Aga5! U mnie to poszlo wszystko w zastraszajaco szybkim tempie.Nie minalo
                dwoch miesiecy od daty zlozenia dokumentow do daty wylotu:)Papiery zlozylam 22
                lipca,przeszlam rozmowe i test w biurze, po tygodniu dostalam info z biura,ze
                moje dokumenty zostaly zaakceptowane przez biuro w USA, po kilku dniach mialam
                juz pierwsza rozmowe tel. od rodzinki. Potem nastepne rozmowy z rodzinka i 16
                sierpnia jechalam po wize a 13 IX juz wylatuje. Wiec widzisz ze szybko.W
                dokumentach napisalam,ze moge wyjeciec juz 1 sierpnia, to tez jest
                wazne.Powodzenia!
                • aga5 Re: do magusi5... 28.08.04, 16:59
                  dzieki, myslalam, ze to troszke dluzej trwa, dlatego nastawilam sie ze wyjade w
                  okolicach listopada, a tu moze faktycznie uda sie wczesniej :)
                  a jak to bylo z wiza? jak teraz wyglada rozmowa z konsulem?
                  pozdrowionka , aga5
                  • magusia5 Re: do magusi5... 28.08.04, 17:58
                    Rozmowa z konsulem, krotko - okolo 3-4 min. Spytala czy moge po angielsku.
                    Pytala o doswiadczenia w pracy z dziecmi tu w Polsce oraz co wiem o tamtej
                    rodzinie, jakie sa tamte dzieci. Wez sobie ich zdjecia- ja i inne kolezanki
                    mialysmy. Napisalam Ci na .....gazeta.pl e-maila czytalas?
                    • aga5 Re: do magusi5... 28.08.04, 18:31
                      dzieki za mailika - juz odpisuje ;)
                    • anuszka.k1 Re: do magusi5... 28.08.04, 20:26
                      hej magusia, coś mi się porąbało w mojej poczcie więc niewiem czy dostałaś
                      maila odemnie, jakby co to jeszcze raz dzieki za linka i szkoda ze nie będziemy
                      lecieć tym samym samolotem ;-( bo tak to by się obgadal troszeczkę to
                      auparowanie zeby szybciej czas płynął wśród chmur..;-)
                      • magusia5 Re: do magusi5... 29.08.04, 13:16
                        Nie dostalam e-maila od Ciebie:(
                        • anuszka.k1 Re: do magusi5... 29.08.04, 13:40
                          to zaraz Ci coś na skrzyneczkę naskrobię..zobaczymy czy teraz dojdzie:-)
                        • anuszka.k1 Re: do magusi5... 29.08.04, 14:17
                          juz Ci wysłałąm, z mojej innej skrzynki, terz moze będzie ok
                          pa
                    • vedella Re: do magusi5... 29.08.04, 10:55
                      Cześć forumowiczki!
                      Pani konsul pytała o doswiadczenia w pracy z dziecmi tu w Polsce oraz o tamtą
                      rodzinę, jakie sa tamte dzieci. A czy takie pytanie to standard dla wszystkich
                      operek? Czy pojawiły się jakieś inne pytania? Jeśli tak, to jakie? Nie wiem,
                      czy zdążę zobaczyć odpowiedź, bo do konsulatu wybieram się już jutro! AAAAAAAA!
                      Bojem siem! Jeśli mi się uda wywalczyć tą wizę to wylatuję 4 października. A
                      ile się czeka na paszport z tą top secret kopertą (ile to idzie tą pocztą
                      kurierską)? Bo będę jeszcze ten paszport potrzebowała na tydzień poźniej. I
                      jeszcze jedno - do ambasady podobno obowiazkowo trzeba złożyć formularz DS-156
                      wypełniony elektronicznie. Czy ktoś wie, czy do konsulatu trzeba lub też można?
                      I doczytałam się, ze trzeba go wydrukować drukarką laserową. A ja mam zwykłą,
                      czy więc może być zwykłą? No to niecierpliwie czekam na odpowiedź- mam
                      nadzieję, że zdąży jeszcze ktoś odpisac, żebym miała czas na przygotowanie się.
                      Gorąco pozdrawiam wszystkich!
                      • magusia5 Re: do magusi5... 29.08.04, 13:15
                        U mnie nie pojawily sie zadne dodatkowe pytania.Tylko te co pisalam.Ja bylam w
                        konsulacie w poniedzialek a ju zpoczta kurierska w czwartek byla wiza u
                        mnie.Ten formularz DS 156 to KONIECZNIE wypelnij elektronicznie !!!U nas pan
                        zanim zaczal wpuszczac do srodka poinformowal,ze w dniu dzisiejszym beda
                        wpuszczane tylko osoby z wypelnionym elektronicznie i wydrukowanym (bzdury ktos
                        Ci naopowiadal ze musi byc drukarka elektroniczna) ,blady strach padl na
                        dziewczyny ktore nie mialy no i poszly gdzies do kafejek wypelniac i drukowac.
                        Po co Ci taki stres tam na miejscu , wypelniaj teraz siedzac w domku. Wypelnij
                        po angielsku ale nawet jak w polskiej nazwie sa zmiekczenia przez kreseczke nie
                        pisz ich.Zreszta jak bedziesz miala cos nie tak wypelnione to w momencie
                        wyslania poinformuje Cie ktore pola masz zle wypelnione.Jedna dziewczyna,ktora
                        byla ze mna miala w formularzu blad tzw. literowkeprzestawione litery, ale nie
                        pedzila do kafe drukowac ponownie ani recznie nie poprawiala i przeszlo. Wiec
                        nie ma strachu, ale prosze wypellnij ten formularz koniecznie. Napisz jak bylo,
                        3maj sie. Uwierz mi nie jest zle, tylko nie sluchaj tych "zyczliwych" co stoja
                        w kolejce i opowiadaja niesamowite historie kto dostaje a kto nie- nas to
                        najbardziej denerwowalo. Pozdrawiam
                        • vedella Re: do magusi5... 29.08.04, 16:17
                          Hehe, no dzięki za odpowiedź :-) Ale to nie tak, ze mi ktoś bzdur naopowiadał,
                          tylko przeczytałam to na oficjalnej stronie ambasady

                          www.usinfo.pl/consular/niv/niv_guide.htm
                          No i tam było o tej drukarce laserowej. A do tego było napisane:
                          Odpowiedzi należy udzielać w języku polskim, nie używając polskich znaków.
                          Więc ja napisalam po polskiemu. Jeszcze jednego nie wiem. Czy każda strona ma
                          być na osobnej kartce? Bo to już gdzieś usłyszałam, że ma być dwustronnie, ale
                          to o formularzach wypełnianych ręcznie. No oczywiście, że dam znać, jak było.
                          Tzn., jak nie dostanę, to nie zdażę opowiedzieć, bo najpierw podetnę sobie
                          żyły ;-) I tak w ogóle to ja jestem panikara i jak tam mnie w kolejce zaczną
                          te "życzliwe osoby" straszyć, to zanim dojdę do konsula, to zdążę zejść z tego
                          świata z powodu zawału serca! Ludzie! Czuje sie jak przed najgorszym egzaminem,
                          na którym wiem, że egzaminator chce mi wstawić pałę i tylko szuka pretekstu,
                          żeby mnie zagiąć! Na wszelki wypad wydrukuję jeszcze po anglicku... A gdzie
                          będę? (jeśli będę). To napiszę, jak będę już wiedzieć, czy faktycznie wiza mi
                          na to pozwoli. Zabrzmi to dziwacznie, ale nie chcę zapeszać. Ale już jutro sie
                          przyznam ;-)
                          Pozdrowionka dla was wszystkich!
                      • anuszka.k1 Re: do magusi5... 29.08.04, 14:18
                        hej vedella, z wizą będzie ok, nie ma co się na zapas zamartwiać, a gdzie w
                        Stanach będziesz urzedować?
                        • vedella Re: do magusi5... 29.08.04, 16:19
                          No, taka już jestem, że sie na zapas wiecznie zamartwiam :-( Acha, dwa posty
                          wyżej napisałam trochę wiecej. Papa!
                          • anuszka.k1 Re: do magusi5... 29.08.04, 17:36
                            Jak ja stalam w kolejce w ambasadzie to co druga dziewczyna czekała na wize bo
                            chciala wyjechać jako aupair, atmosfera była ze tak powiem 'branzowa'bo już tam
                            wszystkie dzieliłyśmy się obawami ale i dodawałyśmy otuchy, ja miałam wszystkie
                            papiery przygotowane przez biuro więc nie mam pojęcia o tych formularzach, i o
                            prawidłowych rodzajach drukarek, ale niektórzy przy mnie dopiero wypełniali
                            wnioski, nieraz wyglądało to komicznie, ale atmosfera była pozytywna ;-)
                            Daj znac jak poszło, trzymam kciuki,będzie dobrze
                            pa
                            • vedella Re: do magusi5... 29.08.04, 17:54
                              Czułabym się dobrze, gdybym miała jak udowodnić, że wrócę do Polski. A
                              tymczasem jestem świeżą absolwentką (dwa miesiące, więc się mieszcze) i nie mam
                              żadnego zaświadczenia, że po powrocie będę gdzieś pracowac. Znajoma poradziła,
                              zebym powiedziała, że pójdę na podyplomowe, ale czy ta na słowo uwierzą i nie
                              będą pytac o szczegóły?
                              A jakie są proporcje przyznania i odmawiania wiz operkom? Np. na waszych oczach
                              ilu osobom przyznano, a ilu odmówiono? Bo mnie w agencji pocieszali, że 98%
                              dostaje, w co nie wierzę.
                              Acha, dobrze wypełniłam w tym elektronicznym formularzu, że absolwent to
                              graduate?
                              Dzięki za trzymanie kciuków! Szczeście mi się przyda...
                              • anuszka.k1 Re: do magusi5... 29.08.04, 19:11
                                przy mnie się nie zdarzyło zeby jakaś przyszła operka nie dostala wizy, a bylo
                                ich razem ze mną niemalo, najwazniejsze to byc pozytywnie nastawinym, ja tez
                                się bałam ze to ze kończę właśnie licencjackie to będzie dla nich pretext do
                                tego zeby mi odmówić, bo przeciez "moze nie mam zamiaru robić magisterki więc
                                nie mam powodu by wracać" ale jak przyszło co do czego to nawet o to nie
                                pytali, tylko szczegłowo o przyszłą rodzinkę, dobrze absolwent to graduate a
                                ściślej university graduate
                                do jutra ;-)
    • aga5 VEDELLA 3mamy kciuki!!!!! 29.08.04, 19:33
      na pewno sie uda i jutro bedziesz szczesliwa posiadaczka wizy ;)
      zycze powodzenia i daj znac jak bylo...mnie to tez niedlugo czeka...
      papatki
      • vedella Re: VEDELLA 3mamy kciuki!!!!! 29.08.04, 21:24
        Dzięki dziewczyny! Może panikuję, ale chyba każda tak przeżywa przed
        konsulatem. Chciałabym być o 1 dzień starsza i już wiedzieć, czy mam się
        pakować, czy nie. Acha, jeszcze takie przyziemne pytanie - jak się ubrać? Bo mi
        z agencji wysłali rady w rodzaju "ubierz się jak na rozmowę kwalifikacyjną do
        pracy". Ale jakoś nie wyobrażam sobie siebie przed okienkiem w czarnych
        spodniach i białej bluzce z kołnieżykiem ;-) No i nie polecają dekoltow i mini
        spódniczek. Podobno liczy się pierwsze wrazenie. Ale ja już zglupiałam i nie
        wiem co ubrać, hehe ;-) Tylko mi nie mówcie hasła typu "nie dajmy się
        zwariować" ;-D
        Jeszcze raz dziękuję za jutrzejsze kciuki! Papa!
        • magusia5 Re: VEDELLA 3mamy kciuki!!!!! 29.08.04, 21:39
          Ja bylam w dzinsach, trykotce, japonkach. Podczas tej rozmowy z konsulem stoisz
          jak przy okienku na poczcie wiec nie ogladnie Cie w calosci hihihi
        • aga5 Re: VEDELLA 3mamy kciuki!!!!! 29.08.04, 21:49
          moze jakas "sportowa elegancja" ?? bedzie i wygodnie i elegancko ;)
        • mijaczek Re: VEDELLA 3mamy kciuki!!!!! 30.08.04, 05:58
          Hola, hola kolezanki!
          Ja nie wiem ile sie zmienilo w kwestii wiz J1, ale po wize turystyczna to ja
          zupelnie niedawno bylam, i prosze was... nie jedzcie do Warszafki w mundurkach
          szkolnych. Ja pojechalam w dzinsach [rybaczkach] i koszulce z jakimis nadrukami,
          do tego jakies adidasy chyba mialam i kurtke przeciwdeszczowa w stylu Alpinusa.
          Nie siejmy paniki! To nie herbatka w Bialym Domu!
          Juz pomijam drobny szczegol zwiazany z moim totalnym zaskoczeniem, ze teraz
          odbywaja sie rzeczywiste rozmowy z konsulem... no coz... swiat sie zmienia,
          Amerykanom jeszcze bardziej odpie.dala... ah...
          Wybaczcie, ale jestem zbyt zmeczona po dzisiejszym dniu, by wykrzesac z siebie
          odrbine pozytywnych mysli.
          Mia
          ps. "odnalazlam" nowe powolanie w zyciu a jest nim wylewanie asfaltu na
          podjezdzie :o)
          spokojnej nocki, pie.dole to, jutro spie do 10!
        • aga5 VEDELLA...no i jak bylo????????? 30.08.04, 21:10
          jestem ciekawa :)
          • taksoofka Re: VEDELLA...no i jak bylo????????? 30.08.04, 21:36
            Upiła się ze szczęścia, da wam znać jak wytrzeźwieje :PPPPP


            T.
            • anuszka.k1 Re: VEDELLA...no i jak bylo????????? 30.08.04, 22:01
              no i jak poszło?jak juz skończysz opijanie tej wizy to napisz jak było
              koniecznie, bo chyba za szczęścia nas tak tu trzymasz bez zadnej wiadomości ;-)
              • vedella Re: VEDELLA...no i jak bylo????????? 30.08.04, 22:04
                No już wróciłam. Zaraz opisuję jak było i wysyłam.
                • vedella Re: VEDELLA...no i jak bylo????????? 30.08.04, 22:21
                  Dostałam!!! Yupppiiii !!!
                  Pani w kosulacie (walczyłam w Krakowie) była nawet sympatyczna. Najpierw kazała
                  oddać odciski palcow (taki teraz wymóg). Potem poprosiła, żebym jej opisała
                  tamtą rodzinę. Więc wspomniałam, gdzie rodzice pracują i w paru zdaniach
                  opisałam dziewczynki- ch cvharaktery, zainteresowania, talenty... Potem padło
                  pytanie o to, co zamierzam robić po powrocie. A ja na to, że zrobić dodatkowe
                  studia i pracować w zawodzie. Nastepnie, co moi rodzice na to, ze wyjeżdżam. I
                  jeszcze raz zapytała, czy na pewno wrócę, bo wszystkie tak zapewniają, a i tak
                  większość nie wraca. To ją zapewniłąm, ze ja na pewno wrócę, bo serce mnie tu
                  wzywa... Po czym dała karteczkę i kazała ją zanieść na dół i tam wypełnić
                  formularz dla firmy kurierskiej. I po bólu :-) Jeśli nie odpowiedziałam
                  wyczerpująco i macie jeszcze jakieś pytanie- walcie śmiało :-)
                  Dziekuję za kibicowanie i ściskam was wszystkie mocno!!!
                  • vedella Re: VEDELLA...no i jak bylo????????? 30.08.04, 22:33
                    Acha, i jeszcze o tym formularzu wypełnianym elektronicznie. W ambasadzie może
                    to jest obowiązek, bo tam jak wyczytałam na forum strasznie kolejki. W Krakowie
                    natomiast nie trzeba, no może na turystyczne rano, gdy jest dużo ludzi.
                    Popołudniu, jak ja byłam, to było kole 20 osób i szybko poszło. I oprócz mnie
                    była tylko jedna przyszla operka, troche wystraszona całą procedurą (też
                    dostała i chyba wszyscy przede mną dostali, choć ubiegali się w innym
                    charakterze). Ale na szczeście, nie było ich wiecej i nie miał kto
                    wytworzyc "branżowego klimatu" i opowiadać thrillerów w rodzaju "Szczęki 4".
                    Tak wiec w Krakowie można spokojnie mieć DS-156 wypełniony własnoręcznie. Poza
                    tym, jak to każdy mądry po fakcie, mogę stwierdzić, że to jest do przejścia.
                    Faktycznie, ważna jest pewność w głosie, no a mi do tego uśmiech z gęby nie
                    schodził. Przed wejsciem oczywiście się stresowałam. Ale jak już czekałam na
                    swoją kolej to zaczęło mnie to trochę bawić i całkiem się rozluźniłam (tak
                    miałam przed każdym egzaminem). Podeszłam do okienka na luzaka ale i pani
                    konsul stworzyła swobodną atmosferę (Boże dzięki Ci za to!!!). Acha, no i
                    ubrałam się jak na codzień;-) Ale ta druga operka była w
                    kostium "egzaminacyjny" ubrana. Co jeszcze? Jak sobie przypomnę to dopiszę :-)
                    • vedella Re: VEDELLA...no i jak bylo????????? 30.08.04, 22:38
                      Acha, i przepraszam za wczorajsze sianie paniki... ale już chodziłam po
                      ścianach z tej niepewności i niecierpliwości. Ale naprawdę dziewczyny, ja mam z
                      rozmowy z "konsulką" sympatczne wspomnienia i tego wam wszystkim życzę! To
                      naprawdę jest do przejścia :-)
                      Dobranoc!
                      • anuszka.k1 Re: VEDELLA...no i jak bylo????????? 30.08.04, 22:43
                        no i tak trzymać!!!i gratulacje!!teraz droga za Ocean otwarta!!
                        • anuszka.k1 Re: VEDELLA...no i jak bylo????????? 30.08.04, 22:46
                          no to teraz możesz nam zdradzic gdzie jaki kawałek tego Amerykańskiego snu
                          będziesz okupowac ;-)
                          dziś ja jestem w stanie totalnej paniki,jutro się bronię i mam wrazenie ze nic
                          nie wiem a to co wiemmiesza mi się tak ze chyba zaraz zwariuję ;-(
                          dobrej nocki
                          pa
                          • mijaczek Re: VEDELLA...no i jak bylo????????? 31.08.04, 04:24
                            anuszka.k1 napisała:

                            > no to teraz możesz nam zdradzic gdzie jaki kawałek tego Amerykańskiego snu
                            > będziesz okupowac ;-)
                            > dziś ja jestem w stanie totalnej paniki,jutro się bronię i mam wrazenie ze nic
                            > nie wiem a to co wiemmiesza mi się tak ze chyba zaraz zwariuję ;-(
                            > dobrej nocki
                            > pa

                            Obrona to formalnosc. Pofodzenia! Dasz rade!
                            Mia
                        • aga5 Re: VEDELLA...no i jak bylo????????? 30.08.04, 22:48
                          BRAWO dzielna kobietko :) i moje gratulacje :) teraz to ja tez jestem
                          pozytywnie nastawiona - ja tez bede sie w Krakowie "produkowac" ;)
                          pozdrowka
                          papa
                          • vedella Re: VEDELLA...no i jak bylo????????? 31.08.04, 14:20
                            Cześć dziewuszki! Z tej całej radosci faktycznie zapomniałam się wczoraj
                            pochwalić, gdzie mnie wiary poniosą. Na Florydę:-) A dokłądniej Jacksonville.
                            Rodzinkę znalazłam przez internet, ale formalnosci załatwaimy przez agencję.
                            Będę się opiekować dwoma dziewczynkami, w wieku 6 i 4 lat. Jak na razie
                            wszystko wygląda super, choć jak wiele z was sie przekonało, zazwyczaj wszystko
                            na początku wygląda świetnie, a potem jest coraz gorzej. Dlatego staram sie
                            opanowywać to podekscytowanie... ale jakoś mi nie wychodzi ;-)

                            Anuszka.k1, ja również trzymam za Ciebie kciuki! Daj znać, jak było u Ciebie!
                            Aga5, napisz, kiedy dla Ciebie rezerwować moje paluchy ;-)
                            Życzę wam wszystkim powodzenia!
                            • aga5 Re: VEDELLA...no i jak bylo????????? 31.08.04, 15:43
                              no to pogratulowac rodzinki..no i florydy...cieplusio tam bedzie :)
                              ja po wize to tak jakos w pzadzierniku sie wybiore...dam znac ;)
                              pozdrowionka i milego pakowania - kiedy lecisz???
                              pap
                              • vedella Re: VEDELLA...no i jak bylo????????? 31.08.04, 15:50
                                No, licze na cieplusio, bo ja zmarzluch jestem i osobiscie za zimą nie
                                przepadam, natomiast ciepłe słonko uwielbiam! Planowo wylatuję 4 października,
                                więc mam calutki miesiąc na przygotowania :-) Aga5, znalazłaś juz rodzinę?
                                Chyba muszę przeczytać ten wątek od początku, żeby wiedzieć co, kto, gdzie,
                                kiedy, z kim i w jakich okolicznosciach;-)
                                • aga5 Re: VEDELLA...no i jak bylo????????? 31.08.04, 19:27
                                  :) o tak musialabys sobie caly watek powtorzyc ;)
                                  ja jade przez gawo, dokumenty bede skladac lada moment, rodzinki jeszcze nie
                                  mam, ale mam nadzieje, ze jakas fajniusia sie trafi...jak bede znala wiecej
                                  szczegolow swojego wyjazdy, to na pewno cosik skrobne :)
                                  • anuszka.k1 Re: VEDELLA...no i jak bylo????????? 01.09.04, 00:58
                                    No i już po wszystkim...obroniłam się!!! walka była zażarta i szybka ale jako
                                    ze przyszła operowiczka musi umieć dawać sobie rade w każdych warunkach, dałam
                                    z siebie wszystko i dyplomik dla mnie już się drukuje..;-)
                                    Jestem w trakcie oblewania, które na dobrą sprawę jeszcze trochę potrwa..;-)
                                    Dzięki za słowa otuchy i pozdrawiam z szerokim uśmiechem na twarzy, który
                                    będzie się pewnie trzymał parę dni na mym licu;-)
                                    papa
                                    • mijaczek Anuszka - 01.09.04, 03:51
                                      - GRATKi wielkie! A z czego toto sie bronilas jesli wolno spytac?
                                      Mia
                                      • aga5 Re: Anuszka - 01.09.04, 08:53
                                        No to gratulujemy :))))
                                      • anuszka.k1 Re: Anuszka - 02.09.04, 22:06
                                        bronilam się (i obroniłam, hurrra!!) z metodyki nauczania języka angielskiego,
                                        i strasznie się cieszę ze juz mam to za sobą, rzeczywiście więcej było tych
                                        nerwów "przed" niz ta cała impreza była warta, no ale juz po po fakcie i teraz
                                        czeka nie pakowanie..a jak odkryłaś to swoje nowe powołanie?(betonowanie?) ;-)
                                        papa
                                        • anuszka.k1 Re: Anuszka - 02.09.04, 22:10
                                          oczywiście nie betonowanie tylko wylewanie asfaltu na podjeżdzie ;-)
                                    • magusia5 Re: VEDELLA...no i jak bylo????????? 01.09.04, 12:22
                                      Gratulacje i wiwaty dla przyszlej pani magister:):)
                                      • vedella Re: VEDELLA...no i jak bylo????????? 01.09.04, 20:03
                                        No, wątek sobie odświeżyłam i wiem już, że Anuszka broniła dzielnie dyplomu -
                                        KONGATLEJSZONS! Obrona to faktycznie była formalność - przynajmniej u mnie.
                                        Pisałam o nieważkosci i faktycznie w gabinecie czułam sie, jakbym była w
                                        stanie zmniejszonej grawitacji. Ale poszło ok. Ale odeszłam od wątku. No, to
                                        teraz Anuszka ostro myśli o podróży? A ja jakoś nie mam natchnienia na myślenie
                                        o pakowaniu. W końcu mam jeszcze miesiąc. A Aga5 jeszcze czeka na swoja
                                        wymarzoną rodzinkę. Zycze, żebyś trafiła na odpowiednią za pierwszym razem! Mi
                                        czas strasznie wolno leciał w oczekiwaniu na te wszystkie formalności. Ja lecę
                                        do innego wątku odpowiedzieć na pytanie. Trzymajcie się babeczki!
                                        • aga5 Re: VEDELLA...no i jak bylo????????? 02.09.04, 17:22


                                          A Aga5 jeszcze czeka na swoja
                                          > wymarzoną rodzinkę. Zycze, żebyś trafiła na odpowiednią za pierwszym razem!

                                          dzieki wielkie!! ja tez mam taka nadzieje, ze od razu sie uda...no ale w zyciu
                                          roznie bywa, wiec psychicznie nastawiam sie na kazda ewentualnosc - nie, zebym
                                          z gory sie zle nastawiala, ale lepiej byc przezornym ;)

                                          papatki :)
                                          • anuszka.k1 Re: VEDELLA...no i jak bylo????????? 02.09.04, 22:03
                                            Aga5 z rodzinką dobrze będzie, a jeśli coś potem się nie ułozy(odpukać)to warto
                                            zmienić,choć to zawszę jest ruletka, no ale fortuna kolem się toczy..;-)
                                            jak będziesz miala jakieś rodzinki na horyzoncie to pisz ;-)
                                            ja zeczywiście teraz mogę zacząć się rozglądac za wielllką walizką,wczoraj
                                            dostałam juz bilet i czuję juz tą atmosfere niepewności ale i przygody..
                                            pozdrawiam
                                            • vedella Re: VEDELLA...no i jak bylo????????? 04.09.04, 08:36
                                              Dziewczyny, nie wiem co robić! Jak wiecie, to dajcie szybko znać!
                                              Dostałam wczoraj paszport z tą kopertą. Myślałam, ze to przynajmniej format A-4
                                              i miała być zaklejona. Tymczasem ta koperta jest długa, ale wąska (na szerokość
                                              paszportu). I wcale nie była zaklejona!! Czy to nie przeszkadza? Przecież
                                              trąbią, że koperta jest zaklejona i żeby POD ŻADNYM POZOREM jej nie otwierać! A
                                              tu jak byk widać, że jest tam zaproszenie. Mam to tak zostawić??
                                              Poza tym w ten poniedziałek musze wybrać się do Londynu, a nie wiem, czy mam
                                              prawo jeszcze użyć ten paszport i gdzieś jeździć za granicę przed wylotem do
                                              USA? I czy mogę z tą kopertą podróżować? Bo w sumie ją odczepiłam od paszportu
                                              i mam zamiar wszyć ją spowrotem po powrocie. Ale czy tak można? Bo pani w
                                              agencji mnie pocieszyła, ze CHYBA można i że robię to na własne ryzyko! Jak
                                              zwykle "potrafią" mi tam na moje pytania odpowiedzieć :-[ Za co im płacę??
                                              No wiec dziewczyny, bardzo proszę, jeśli ktoś wie, o szybką odpowiedź, bo ja do
                                              DZISIAJ do 13:00 muszę zarezerwować samolot na poniedziałek! I nie wiem, co
                                              robić! Plissss, help!
                                              • mijaczek Re: VEDELLA... 04.09.04, 16:32
                                                Hmm... dziwne.. naprawde dziwne. Koperta, jak sama stwierdzilas, powinna byc
                                                zaklejona, ma ja prawo otworzyc dopiero koles z imigracji na lotnisko... Czy
                                                mozesz podrozowac z nia? Oczywiscie, ze tak! Przeciez jedna amerykancka wiza nie
                                                stanowi o calym twoim zyciu!
                                                Co ja bym zrobila? Hmm.. skoro twoja agencja to banda kretynow, to ja bym sie
                                                niestety wykosztowala i zadzownila na ukochane 0-700 do ambasady... albo jeszcze
                                                wczesniej poszukaj info na stronie ambasady.. cholibka nie mam czasu teraz
                                                znalezc ci tego linka, albo - co mi tam - masz: <a href="
                                                http://www.usinfo.pl/">AMBASADA</a> [miejmy nadzieje,ze wyjdzie :o)]
                                                Pozdrafiam,
                                                Mia
                                                • mijaczek Re: VEDELLA...poprawka 04.09.04, 16:32
                                                  No i nie wyszlo... grrr :o) www.usinfo.pl/ masz tu normalny link bez
                                                  mojego wydziwiania :o)
                                                  • vedella Re: VEDELLA...poprawka 04.09.04, 20:05
                                                    Dzięki Mia, ja już wcześniej wpadłam na to, zeby tam poszukać i jedyne co
                                                    znalazłam, to:
                                                    Paszporty osób, które otrzymały wizę J, wydawane są razem z zamkniętą kopertą,
                                                    w której znajduje się formularz DS-2019. Koperty tej nie wolno otwierać,
                                                    ponieważ musi być ona w nienaruszonym stanie wręczona urzędnikowi imigracyjnemu
                                                    na granicy Stanów Zjednoczonych razem z paszportem z wizą.

                                                    Na dzwonienie do konsulatu wpadłam troszke za późno, bo wczoraj wieczorem,
                                                    kiedy już nikt nie odbierał, a teraz weekend no i klops. Gupek jestem, ze od
                                                    razu nie zadzwoniłam do konsulatu, tylko do tych nic niewiedzących panienek,
                                                    które zawsze odpowiadają, że "chyba". Zastanawiam sioę, co one wiedzą na pewno??


                                                  • mijaczek Re: VEDELLA... 04.09.04, 23:08
                                                    Na pewno to one wiedza ile dostaja za zwerbowanie jednej operki do ich biura :o)
                                                    Kurcze... no rzeczywiscie historia glupia, bo wszedzie trabia, zeby koperty nie
                                                    otwierac... a czy ta koperta jest otwarta [rozdarta?] czy po prostu ktos nie
                                                    zakleil koperty?
                                                    Musze zmykac, bo moj narzeczony sie buntuje :o)
                                                    Mia
                                                  • vedella Re: VEDELLA... 04.09.04, 23:30
                                                    ...po prostu ktoś nie zakleił koperty! I chyba mogłabym się z lekka wkurzyc,
                                                    jakby mnie przez tą pierdołę mieli zawrócić z lotniska? W poniedziałek na pewno
                                                    zadzwonię do konsulatu, ale jak mi zaczną wmawiać, ze to moja wina, ze ja coś
                                                    kombinuję, to nie wiem... Czy to naprawdę takie ważne, żeby koperta była
                                                    zamknięta i nienaruszona? Przecież nie przewożę tajnych informacji! Może tylko
                                                    chodzi o to, żeby kod się nie zniszczył?
                                                    Pozdrowienia dla nie-męża ;-) Niech się nie buntuje, że jego nie-żona ostro
                                                    pracuje dla niepoinformowanej części ludzkości! I niech bedzie dumny, że
                                                    niedługo zaobrączkuje taką fajną babkę!
                                                  • vedella Re: VEDELLA... 04.09.04, 23:32
                                                    P.S : zobrączkować fajną babkę głupio zabrzmiało, a to miał być komplement :-)
                                                  • mijaczek Re: VEDELLA... 05.09.04, 02:43
                                                    Moj nie-maz chce cos napisac we wlasnym imieniu :o) [przetlumaczylam mu twoj
                                                    post Vedella :o)]
                                                    I just wanted to say that I am not really mad. And I am very very proud of my
                                                    soon to be wife! hihi... napisal to z wlasnej, nieprzymuszonej [a moze nie
                                                    przymuszonej?] woli :o)
                                                    A teraz powaznie. Jesli koperta jest otwarta to moze sama ja zaklej i bedzie po
                                                    sprawie? I jeszcze jedno, zanim to zrobisz, napisz mi czy na kopercie sa
                                                    pieczatki? juz nie pamietam co na tych pieczatkach bylo napisane, ale cos tam,
                                                    ze to dla pracownika imigracyjnego...
                                                    Pozdrafiam,
                                                    Mia i Nie-maz :o)
                                                  • mijaczek Re: VEDELLA... 05.09.04, 02:44
                                                    vedella napisała:

                                                    > P.S : zobrączkować fajną babkę głupio zabrzmiało, a to miał być komplement :-)
                                                    Dziekuje bardzo za komplement :o) az sie normalnie czerwona zrobilam :o)
                                                    Mia
                                                  • vedella Re: VEDELLA... 05.09.04, 10:16
                                                    No to mnie Mijaczek pocieszyłaś... żadnej pieczątki nie mam :-(
                                                  • vedella Re: VEDELLA... 05.09.04, 10:22
                                                    Oj, nie wiedziałam, że nie-mąż nie mówi po polskiemu. Ale pozdrów go, a dla
                                                    Ciebie uściski!
                                                  • mijaczek Re: VEDELLA... 05.09.04, 16:37
                                                    Hihi..Nie-maz jest absolutnie importowany :o), myslisz, ze wrocilabym do tego
                                                    kraju dla Polaka? Nigdy! Moja miloscia jest Krakow i poswoecilam sie tylko
                                                    dlatego, ze... no wlasnie!? czemu? :o) [zartuje ;o)]
                                                    Co do koperty... kurcze, teraz to ja juz nic nie wiem.. dlatego, ze wg mnie, oni
                                                    te koperte zakleja i opieczetowuja [ja moja gdzies jeszcze mam, ale nie wiem
                                                    gdzie]... Vedella, ty dzwon w poniedzialek do ambasady, ktos z rozpedu nie
                                                    zakleil i nie opieczetowal koperty! Lepioej to zalatwic w Polsze. A po co do
                                                    Londynu jedziesz? Na zakupy przed programem ;o)
                                                    Pozdrafiam,
                                                    Zaspany Mijaczek [a jest 10.45 :o)]
                                                  • vedella Re: VEDELLA... 05.09.04, 19:42
                                                    Owszem, Mia, czekam z niecierpliwością na poniedziałek, zeby w końcu wyjaśnić
                                                    cała sytuacje. A szał zakupowy mnie nie ogarnął, bo podobno w Stanach ciuchy,
                                                    itepe, są śmiesznie tanie, więc zrobię zakupy dopiero na miejscu. A do Londynu
                                                    muszę lecieć, zeby załatwić ważną sprawę, przed odlotem do juesej. Pozdrówka!
                                                  • mijaczek Re: VEDELLA... 05.09.04, 20:25
                                                    Tak, ciuchy moze nie sa smiesznie tanie, mysle, ze ceny sa porownywalne z
                                                    Polska, a roznica polega na tym, ze masz na nie wiecej kasy. aha, ja mowie o
                                                    ciuchach "na operska kieszen", bo nie sadze, zebys sie skusila na sweterek za
                                                    $400 w "Saksach"...
                                                    Napisz mi w poniedzialek jak poszlo po rozmowie z kims z infolinii...
                                                    Trzymam kciuki i zycze pofodzenia!
                                                    Mia
    • mijaczek Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 05.09.04, 20:27
      No, jak tam pozostale dziewczyny startujace za wielka kaluze? Jak wasze
      poczynania majace was przyblizyc do tego, tfu, "raju"?
      Pozdrafiam,
      Mia [cos sie dzisiaj zimno zrobilo... :o( bubu... a ja nawet raz w tym roku na
      plazy nie bylam... bubu]
      • aga5 Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 06.09.04, 12:12
        pewnie jestesmy na etapie kompletowania papierkow...cale mnostwo ich jest..ze
        tez chce im sie tak bawic...;)

        a ja osobiscie to poszukuje swojej karty szczepien...;)

        • vedella Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 06.09.04, 17:49
          No nie... Ty Aga też?? Bo ja dzisiaj cały dzień ganiałam w poszukiwaniu mojej
          karty szczepień! Bylam w dziekanacie, LO, podstawówce- nigdzie nie ma! Pewnie
          powiecie, że jakas pechowa jestem, z tą kopertą, a teraz szczepienia... A karty
          szczepień się nie da odtworzyć! Higienistka z podst. sprawdziła i jest podpis,
          ze odebrałam kartę i próbowała mi nawet jakos pomóc, ale ta z LO to piiiiip i
          powiedziała, ze nie ma czasu i znalazła tylko kartę zdrowia! Skoro jest jedno
          to powinno być i drugie- a nie ma! I jest kolejny problem, bo bez tego
          zaświadczenia lekarz nie chce wypisywać zaświadczenia zdrowia. A nie wspomnę,
          ze książeczka zdrowia dziecka wypełniona tylko do mojego pierwszego roku życia.
          Jak bym wiedziałą wtedy, że mi będzie potrzebne, to bym z betow krzyczała, żeby
          mi powpisywali! Ale teraz już nic nie poradzę... miał ktoś jeszcze taką
          sytuację? I jak sobie poradził?
          A koperta- kuźwa mam pecha, bo w konsulacie odbiera automatyczna sekretarka -
          podobno w poniedziałki często mają jakieś święta i jest nieczynne! Więc dalej
          nie wiem co robić! Jutro rano, jak już będę w Warszawie na lotnisku, będzie
          pora, zeby dzwonić, ale wtedy bedzie za późno na cokolwiek. Mogę załatwiać
          dopiero po powrocie, czyli za tydzień:-( Liczę na to, że powiedzą, żeby się nie
          przejmowac, że pieczatką nie jest niezbędna, czy cuś w tym stylu.
          Jednym słowem stres!
          Mam nadzieję, ze wy nie macie takich problemów jak ja!
          Pozdrawiam!
          • aga5 Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 06.09.04, 21:12
            ja tez :(
            nie ma na uczelni, nie ma w lo, nie ma w podstawowce..na szczescie znalazlam
            jedna przychylna kobiete- pielegniarke z lo, ktora ma zanotowane co sie z moja
            karta stalo...
            otoz po tym jak opuscilam lo moja karta byla tam tylko przez rok. nastepnie
            odeslano ja do mojej przychodni - a dokladniej do archiwum. ilez sie
            nakrzyczalam w tej przychodni zeby mnie tam dopuszczono!!! oczywiscie musze
            czekac az przyjdzie pani x, ktora mnie tam wpusci , a pani x jest na urlopie,
            wiec jestem od nie uzalezniona! mam dosc tej biurokracji! jakby mi nie mogli
            tego od razu po skonczeniu lo dac do reki??!!!
            takze rozumiem Twoje "cierpienia" ;)
            co do wizy, to dziwna sprawa - pytalalm kolezanki operki z usa i ona mowi,ze
            miala zaklejona koperte i z jakimis pieczatkami -tak jak mowila mia..wiec ja
            juz nic nie rozumiem, co oni w tej ambasadzie czy tez konsulacie chca Ci taki
            nr wywyniac??? Jak wrocisz z Londynu, to zalatw to od razu -lepiej u nas, niz
            potem w usa na lotnisku ;)
            pozdrowionka i powodzenia :)
            ps. pozdrow ode mnie ksiecia Williama ;) hihi
            • anuszka.k1 Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 07.09.04, 00:51
              ja swoją kartę szczepień zabrałam zaraz po ukończeniu liceum od szkolnej
              pielęgniaeki, byłam chyba wtedy tchnięta jakimś przeczuciem ze jeszcze mi
              będzie potrzebna..;-)no i teraz za tydzień o tej porze będę juz na
              amerykańskiej i powiem wam ze dopiero teraz po tych examinach i obronie zdałam
              sobie sprawę z tego ze jest to mój ostatni tydzień w Polsce i zrobiło mi się
              bardzo ckliwie..;-(..
              pozdrawiam
              • mijaczek Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 07.09.04, 02:27
                Anuszka - wykorzystaj ten tydzien, mowie ci!!!!!!!!!
                Mia
                ps. ide na wspaniala amerykancka kolacje... pizza... bleeeee buuu ja chce
                schabowego!!!!!!!
            • mijaczek Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 07.09.04, 02:26
              aga5 napisała:

              > ja tez :(
              > nie ma na uczelni, nie ma w lo, nie ma w podstawowce..na szczescie znalazlam
              > jedna przychylna kobiete- pielegniarke z lo, ktora ma zanotowane co sie z moja
              >
              > karta stalo...

              Kobity, o co chodzi z tymi kartami!? Jak ja skonczylam LO, to dostalam moja
              karte do reki i to ja mam ja do dzisiaj [razem z takimi slodkimi pieczatkami z
              moich stopek jak mialam chyba z 5 latek :o) ]...poszukajcie w domach!

              Mia
          • mijaczek Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 07.09.04, 02:24
            vedella napisała:

            A koperta- kuźwa mam pecha, bo w konsulacie odbiera automatyczna sekretarka -
            > podobno w poniedziałki często mają jakieś święta i jest nieczynne!


            Nie jakies swieta, tylko dzisiaj byl Labor Day [Swieto Pracy], o ktorym
            zapomnialam, dzwon jutro! Albo popros kogos, zeby w twoim imieniu zadzownil,
            przeciez nie mozesz tak poleciec do stanow, bo w najlepszym wypadku cofna cie z
            Okecia, a co zrobisz jak cofna cie ze Stanow?

            A co do tej karty, to nie masz zadnego znajomego lekarza, ktory by ci
            pieczateczke strzelil?

            Pozdrafiam i zycze pofodzenia!!!!!!]
            Mia

            • vedella Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 07.09.04, 16:22
              No! W końcu sie dodzwoniłam do tego konsulatu! A ile nerwów od piątku zjadłam!
              Ale wiecie co, pszczółki wy moje kochane? Okazało sie, że KOPERTA NA WIZĘ
              AUPAIR NIE MUSI BYĆ ANI ZAKLEJONA, ANI OPIECZĘTOWANA, ANI TEŻ WCZEPIONA DO
              PASZPORTU!
              Owszem- inne wizy J-1 tego wymagają, ale nie dla au-pair. Pani mi powiedziała,
              ze jest wczepiona tylko dlatego, żeby jej nie zapomnieć! Tak więc jeśli gdzieś
              jeszcze chcę jechać za granicę wcześniej, to bez wahania mogę ją odczepić, a do
              USA wziąć ją, nawet nie wczepioną do paszportu- tylko mieć ją w ogóle przy
              sobie. Jesli mnie zawrócą do Polski to na pewno nie z powodu tej koperty. No!
              Już jestem spokojna... Pozdrawiam!
              • mijaczek Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 07.09.04, 17:51
                Wydawalo mi sie, ze do Londynu mialas dzisiaj leciec? Nie polecialas, czy
                piszesz z Londynu?
                Ciesze sie, ze wszystko sie wyjasnilo!
                Musisz koniecznie zdac relacje z granicy i rozmowy z urzednikiem imigracyjnym,
                czy zwrocil uwage na te koperte!
                Pozdrafiam,
                Mia
                ps. mam nadzieje, ze w Polsce/Londynie macie lepsza pogode niz my tutaj :o(
                • vedella Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 07.09.04, 18:15
                  no miałam... ale się sprawy pokomplikowały i nie poleciałam:-( przynajmniej nie
                  teraz. Może w przyszlym tygodniu.
                  No a do relacji to jeszcze cały miesiąc... bo planowo wylatuję 4 października.
                  A pogoda jest nawet nawet:-)
                  Pozdrawiam!
                  • mijaczek Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 07.09.04, 19:04
                    Ja na Au Pair lecialam pod koniec pazdziernika :o)
                    Zalapiesz sie na Haloween :o) calkiem fajna sprawa, no i jeszcze na cudna
                    jesien, bo trzeba im przyznac, ze jesien w tych okolicach maja piekna!
                    Trzymaj sie i delektuj sie Polska... wiem co mowie!
                    Mia
                    • vedella Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 08.09.04, 14:44
                      A propos szczepień, czy lecąc do USA nie ma obowiązku zaszczepić się na coś,
                      np. na wirusowe zapalenie wątroby typu A i B? Bo jak ganiałam za tą kartą
                      szepień, to higienistka coś mi o tym wspomniała, że warto sie zaszczepic, a
                      nawet w USA jest obowiązek.
                      • mijaczek Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 08.09.04, 18:37
                        Z tego co wiem, to nie ma takich wymagan, no bo niby dlaczego by byly...? POza
                        tym z tego co wiem, to zaszczepienie sie na WZW, to nie tak hop! siup! I jestem
                        zaszczepiona, to chyba w turach sie do tego podchodzi i w sumie to chyba ze dwa
                        miechy trwa, no nie?
                        Pozdrafiam,
                        Mia
                        • vedella Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 08.09.04, 18:56
                          Oki, skoro nie ma wymagań. Ale higienistka twierdzi, że w ogóle warto się na to
                          zaszczepić, bo można sie tym zarazić dosłownie wszędzie- fryzjer, dentysta,
                          itp. A skoro to bardzo poważna choroba, to może faktycznie warto sie
                          zabezpieczyć? Są trzy dawki. Wiem, ze między pierwszą a drugą jest równy
                          miesiac, ale nie wiem, jak z trzecią. W każdym razie ja bym sie w Polsce
                          załapała tylko na jedną :-( A obawiam się, że w USA koszty szczepienia będą
                          kolosalne... Nie wiem, czy mogłabym przewieźć w samolocie te dawki, to by mi
                          host mama zrobiła zastrzyk. Ale czy można przewozić takie rzeczy w samolocie?

                          Acha a ile płyt CD nagrywanych prywatnie można przewieźć? Sa jakieś
                          ograniczenia? Bo ja bym chciała im dać płytę na DVD z moimi nagraniami video z
                          koncertów i płyty z nagranymi zdjeciami (nie bralabym zdjęć, bo płyty mniej
                          miejsca zajmują). I w sumie wyjdzie jakies 15 płyt. Można tyle?
                          Pozdrawiam!
                          • vedella Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 08.09.04, 19:57
                            No! Kamień spadł mi z serca! Karta szczepień się znalzła- hurrra! U mnie
                            nieszczęścia chyba faktycznie chodzą parami- koperta w paszporcie i karta
                            szczepień- i jedno po drugim się również rozwiazało:-) Jak na razie jestem więc
                            bez problemów, hehe!
                          • anuszka.k1 Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 11.09.04, 07:58
                            ja tez mam zamiar wziąść około 20 sztuk kompaktów ale nie wiem czy są jakieś
                            ograniczenia, czy ktoś to wie?niech coś o tym skrobnie,jutro wielkie pakowanie
                            i w poniedzialek wylot..szybciutko zleciał ten oststni tydzień w Polsce ;-((
                            • mijaczek Re: USA - czy ktos sie tam wybiera.... 12.09.04, 15:25
                              anuszka.k1 napisała:

                              > ja tez mam zamiar wziąść około 20 sztuk kompaktów ale nie wiem czy są jakieś
                              > ograniczenia, czy ktoś to wie?niech coś o tym skrobnie,jutro wielkie pakowanie
                              > i w poniedzialek wylot..szybciutko zleciał ten oststni tydzień w Polsce ;-((


                              Jeszcze nie slyszalam o tym, zeby byly jakies ograniczenia na wwozenie CD do
                              USA. Spoko. Bierz wszystko oprocz Amerykanskiej muzyki. Tu sie jej osluchasz od
                              zarzygania. Jesli lubisz polska muze to wlasnie jej proponuje sluchac tutaj...
                              Mnie swojego czsu uratowal Marek Grechuta, Kraina Lagodnosci i Polskie Koledy.
                              Nie zartuje z tymi koledami. BTW - spiewalam je jako kolysanki mojemu pierwszemu
                              dziecku.

                              Jeszcze jakies pytania Annuszka? Wal smialo. A jutro zacznie sie Twoj roczny
                              eksperyment... no zobaczymy. Pamietaj, zeby nie zgubic wlasnego zdania podczas
                              tych wykladow w Stamford.

                              Aha, zapomnialabym napisac najwazniejszego. Sorki za caps lock, ale to bedzie
                              naprawde wazne!
                              W STAMFORD BEDA CHCILI WAM SPRZEDAWAC "SUPER PROMOCYJNE NAJLEPSZE NA SWIECIE"
                              KARTY TELEFONICZNE, ZEBYSCIE MOGLY ZADZWONIC DO DOMOW I POWIEDZIEC, ZE WSZYSTKO
                              JEST OK. TE "SUPER PROMOCYJNE NAJLEPSZE NA SWIECIE" KARTY KOSZTUJA - BAGATELA -
                              $20, A MOZECIE Z NICH POGADAC CO NAJWYZEJ 20 MIN.
                              NIE KUPUJCIE TYCH KART!!!! NIE KUPUJCIE ICH!!!!!!!!
                              Zrobcie to, co ja zrobilam. Powiedzcie rodzicom, ze odezwiecie sie najwczesniej
                              jak zdobecie karte telefoniczna. Jesli stanie sie wam cos bardzo bardzo bardzo
                              zlego [odpukac], wasi rodzice dowiedza sie o tym z TV [prawda?], w kazdej innej
                              sytuacji beda wiedzieli, ze jestescie cale i zdrowe. Weczory w Stamford sa
                              wolne, wiec zbierzcie sie w wieksza kupe dziewczyny i idzcie na spacer po
                              Stamford [dostaniecie mapy z m.in. zaznaczonym mall'em]. Znajdzicie pierwsza
                              lepsza stacje beznynowa, maly sklepik z papierosami, sklepy typu 7-eleven i tam
                              pytajcie o phone cards with best rates for Poland [nie to, zebym watpila w wasz
                              anglicki, tak, tylko na wszelka okolicznosc pisze]. Dla przykladu powiem wam,
                              ze ja kupuje karty za $10 i moge gadac z Polska 10h. Wam polecalabym kupic karte
                              za $5... jesli znajdzieci karte na ktorej bedzie ok. 3 godzin rozmow to i tak
                              dobrze. Pamietajcie, zeby nie dzownic na komorki, bo wtedy bedziecie mialy 10
                              minut na karcie.
                              Cos jeszcze...? Hmm... nie dajcie sie oglupic w tym Stamford, to wszystko. Aha,
                              i jeszcze jedno. Jesli jedziecie do rodzin mieszkajacych w okolicach NYC - nie
                              wykupujcie wycieczki do NYC. po prostu sie nie oplaca. I tak bedzieci spedzac
                              mnostwo czasu w city, wiec osbie zwiedzicie wszystko 100 razy dokladniej!
                              POfodzenia wszystkim nowym operkom!
                              Mia
    • taksoofka setka 11.09.04, 11:45
      he he !

      T.
      • mijaczek Re: setka 12.09.04, 15:05
        podoba ci sie moja zabawa? :o)
        Mia
        • vedella Re: setka 12.09.04, 17:03
          Mia, a jak sie nazywa ta karta za 10$ co ma 10 godzin? I czy można ją wszędzie
          kupić? I czy można z niej korzystać z każdego miejsca w USA?
          • vedella Re: setka 12.09.04, 19:00
            Acha, jeszcze odnośnie lekarstw. Czy leki są tam równie drogie jak usługi
            medyczne? Czy lepiej wziąć zapas medykamentow ze soba z Polski? Np. dużo
            tabletek na gardło, i witamin, itp... Podobno jak się bierze lekarstwa, to
            trzeba mieć zaświadczenie od lekarza, że muszę ich używać. Czy to zaświadczenie
            moze być tylko po polsku, czy jakieś anglisckie tłumOczenie też ma być?
            • mijaczek Re: setka 13.09.04, 05:42
              vedella napisała:
              .. Podobno jak się bierze lekarstwa, to
              > trzeba mieć zaświadczenie od lekarza, że muszę ich używać. Czy to zaświadczenie
              >
              > moze być tylko po polsku, czy jakieś anglisckie tłumOczenie też ma być?

              O jakie lekarstwa chodzi? Chorujesz na cos przewlelke? Jesli tak, to moze i
              rzeczywiscie trza zaswiadczenie [o czym ja nie wiem, ale tak na chlopski
              rozum...], no i jasne, ze po anglicku... kto ci tu zrozumie polski?
              Mia
          • mijaczek karty telefoniczne 13.09.04, 05:40
            fitam,
            otoz karta, ktorej uzywam to POWER WORKS, ale nie wiem czy jest dostepna
            wszedzie. jak juz mowilam, musicie popytac o "country rate sheet" w jakims
            sklepie lub na stacji benzynowej.
            A co do lekarstw. Zabralabym ze soba lekarstwa na grype, jesli macie alergie to
            zaopatrzcie sie w leki na nia. wzielabym rowniez zapas plynu do higiney intymnej
            [powaznie :o( oni tu maja jedna firme, ktora produkuje takie specyfiki :o(]
            Lekarstwa moze nie sa drogie, ale sa inne od naszych i moze ci po prosty
            brakowac czegos, do czego jestes przyzwyczajona [ja na przyklad jakos w ogole
            nie ufam ichniejszym lekom, wszystkie wydaja mi sie byc placebo]
            Pozdrafiam,
            Mia
      • anuszka.k1 Re: setka 19.09.04, 05:25
        no i juz jestem na miejscu, na razie rodzinka jest ok, dzieci wygladaja na
        wychowane nawet niezle, i na razie nie placze do poduszki ze jestem daleko od
        domu ale wiecej napisze jutro, wrocilismy cala rodzinka dopiero z Queeens i jak
        sie zaraz nie poloze to nie wstane przed wieczorem..pozdrawiam serdecznie spod
        NY
        • vedella Re: setka 19.09.04, 13:15
          To świetnie Anuszka, że jest dobrze - mam nadzieje, ze nie tylko na razie, ale
          tak będzie cały czas. To trzymaj sie tam i daj znać, jak Ci tam jest. Papa!
          • mijaczek Anuszka 19.09.04, 15:29
            No to super, ciesze sie za ciebie, ze jestes zadowolona. Oby tak dalej! Jak ci
            sie podoba Hameryka?
            Mia
            • anuszka.k1 Re: Anuszka 21.09.04, 04:05
              na razie nie widzialam wiele, bo siedze raczej w domu, ale jak tylko sie dorwe
              do tego nowiutkiego Jeepa, ktory czeka na mnie to dopiero odetchne..no dzis
              bylo wiele pracy, to znaczy niby nic takiego a jednak nogi bola wieczorkiem,
              zaraz zasne przed kompem..
              no to do nastepnego mailika :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka