impostor
27.02.05, 10:54
po pierwsze: michalczewski na deskach... tego to nawet sobie nigdy nie bylem w
stanie wyobrazic...
ale druga sprawa jest gorsza. wlasnie przewrocilem do gory nogami cala kuchnie
w poszukiwaniu kawy. jak ja moglem zapomniec kawe kupic??? ja, ktorego dewiza
jest, ze rano moze chleba zabraknac, ale kawa musi byc!!! wlasnie wciagam
jakies rozpuszczalne paskudztwo prawie juz przeterminowane, ktore zajumalem
wspollokatorowi. natknalem sie na toto po 15 minutach. fuj, jakie to paskudne :((
fridus, dzien dobry. zycze Ci, zeby Ciebie takie katastrofy omijaly z daleka:))