mystery_girl
27.12.10, 20:56
Mam 39 lat. Jestem zadbana i nadal atrakcyjna, choć już nie tak, jak dawniej. Mój mąż o 17 lat starszy. Jesteśmy w związku od 14 lat. Mamy dwoje dzieci (lat 4 i 7). Mąż, kiedyś dla mnie „superman”, teraz chory i słaby cukrzyk, z powodu choroby siedzący cały czas w domu, wpatrzony w siebie, czy przytył, czy znowu schudł. Kiedyś można było z nim porozmawiać na każdy temat, teraz jedynie o chorobach. Różnica wieku, która kiedyś nie stanowiła problemu, teraz rozdziela nas cieleśnie i coraz bardziej psychicznie. Seks uprawialiśmy ostatnio kilka miesięcy temu, choć wcześniej był regularny i namiętny. Rozmawiałam z mężem wielokrotnie, że mi tego brakuje. Za każdym razem odpowiadał, że nie wie, co się z nim dzieje, ale nie ma siły, ani chęci na seks. Twierdzi, że to skutek jego choroby. Mogę to zrozumieć. Tak jak mogę zrozumieć, że lata lecą i chęć na seks stopniowo się zmniejsza. Ale ja też mam swoje potrzeby. Poza bliskością i ciepłem, które mąż mi nadal okazuje, brakuje mi seksu. Raz zażartowałam do męża, że jak tak dalej będzie, to kupię sobie wibrator. Spokojnie odpowiedział, żebym to zrobiła. Ale ja nie chcę w ten sposób rozładowywać mojego napięcia, bo to nie to samo. Zaczynam się obawiać, że z tej sytuacji wyniknie coś złego. Ostatnio złapałam się na tym, że inaczej patrzę na mężczyzn na ulicy. Tak, jakbym chciała z każdym pójść do łóżka. Z jednej strony nigdy wcześniej nie zdradziłam męża, ale czuję, że gdyby w tej chwili nadarzyła mi się okazja, to na pewno bym skorzystała. Sytuacja nie jest prosta, bo od mniej więcej miesiąca moje dotychczas przyjacielskie stosunki z kolegą z pracy, którego znam od trzech lat, zaczęły się zacieśniać i zmieniać w bardziej intymne. Zawsze bardzo dobrze nam się rozmawiało, ale teraz zaczęłam zauważać jego powłóczyste spojrzenia w moją stronę i coraz większe zainteresowanie moją osobą. Nigdy wcześniej nie zwracałam na niego uwagi (pod tym względem), bo nie miałam takiej potrzeby, a poza tym on też jest w związku, więc do głowy by mi nie przyszło, że czegoś może ode mnie chcieć, tym bardziej, że wielokrotnie na różnych firmowych spotkaniach widziałam go z zadowoloną i bardzo atrakcyjną żoną. Od niedawna jak się widzimy w pracy, a widzimy się dwa-trzy razy w tygodniu bo pracujemy w innych działach, po prostu paraliżuje mnie pożądanie. Dodam tu, że mój kolega nie wie o moich problemach łóżkowych z mężem. Nigdy z nikim o tym nie rozmawiałam, bo uważam, że sprawy domowe załatwia się w domu. Dodam też, że na spojrzeniach kolegi się nie kończy. Parę razy bardzo czule dotknął mojej ręki, próbował mnie objąć, itp., itd. Przez myśl (i ciało, oczywiście) przeleciała mi chęć ... wiadomo jaka. Ale problem pogłębia się tu bardziej, bo zaczęłam się orientować, że ja gotowa jestem prawie natychmiast iść z nim do łóżka, a on liczy na dłuższy romans, o którym ja dotychczas nie myślałam. Jak wiadomo, romans to nie tylko łóżko, ale i pewne zaangażowanie emocjonalne. Co mam robić? Wiadomo, że nikt nie udzieli mi jednoznacznej odpowiedzi, ale wszelkie sugestie będą dla mnie pomocne. Przyjmę nawet konstruktywne słowa krytyki.