27.12.10, 20:56
Mam 39 lat. Jestem zadbana i nadal atrakcyjna, choć już nie tak, jak dawniej. Mój mąż o 17 lat starszy. Jesteśmy w związku od 14 lat. Mamy dwoje dzieci (lat 4 i 7). Mąż, kiedyś dla mnie „superman”, teraz chory i słaby cukrzyk, z powodu choroby siedzący cały czas w domu, wpatrzony w siebie, czy przytył, czy znowu schudł. Kiedyś można było z nim porozmawiać na każdy temat, teraz jedynie o chorobach. Różnica wieku, która kiedyś nie stanowiła problemu, teraz rozdziela nas cieleśnie i coraz bardziej psychicznie. Seks uprawialiśmy ostatnio kilka miesięcy temu, choć wcześniej był regularny i namiętny. Rozmawiałam z mężem wielokrotnie, że mi tego brakuje. Za każdym razem odpowiadał, że nie wie, co się z nim dzieje, ale nie ma siły, ani chęci na seks. Twierdzi, że to skutek jego choroby. Mogę to zrozumieć. Tak jak mogę zrozumieć, że lata lecą i chęć na seks stopniowo się zmniejsza. Ale ja też mam swoje potrzeby. Poza bliskością i ciepłem, które mąż mi nadal okazuje, brakuje mi seksu. Raz zażartowałam do męża, że jak tak dalej będzie, to kupię sobie wibrator. Spokojnie odpowiedział, żebym to zrobiła. Ale ja nie chcę w ten sposób rozładowywać mojego napięcia, bo to nie to samo. Zaczynam się obawiać, że z tej sytuacji wyniknie coś złego. Ostatnio złapałam się na tym, że inaczej patrzę na mężczyzn na ulicy. Tak, jakbym chciała z każdym pójść do łóżka. Z jednej strony nigdy wcześniej nie zdradziłam męża, ale czuję, że gdyby w tej chwili nadarzyła mi się okazja, to na pewno bym skorzystała. Sytuacja nie jest prosta, bo od mniej więcej miesiąca moje dotychczas przyjacielskie stosunki z kolegą z pracy, którego znam od trzech lat, zaczęły się zacieśniać i zmieniać w bardziej intymne. Zawsze bardzo dobrze nam się rozmawiało, ale teraz zaczęłam zauważać jego powłóczyste spojrzenia w moją stronę i coraz większe zainteresowanie moją osobą. Nigdy wcześniej nie zwracałam na niego uwagi (pod tym względem), bo nie miałam takiej potrzeby, a poza tym on też jest w związku, więc do głowy by mi nie przyszło, że czegoś może ode mnie chcieć, tym bardziej, że wielokrotnie na różnych firmowych spotkaniach widziałam go z zadowoloną i bardzo atrakcyjną żoną. Od niedawna jak się widzimy w pracy, a widzimy się dwa-trzy razy w tygodniu bo pracujemy w innych działach, po prostu paraliżuje mnie pożądanie. Dodam tu, że mój kolega nie wie o moich problemach łóżkowych z mężem. Nigdy z nikim o tym nie rozmawiałam, bo uważam, że sprawy domowe załatwia się w domu. Dodam też, że na spojrzeniach kolegi się nie kończy. Parę razy bardzo czule dotknął mojej ręki, próbował mnie objąć, itp., itd. Przez myśl (i ciało, oczywiście) przeleciała mi chęć ... wiadomo jaka. Ale problem pogłębia się tu bardziej, bo zaczęłam się orientować, że ja gotowa jestem prawie natychmiast iść z nim do łóżka, a on liczy na dłuższy romans, o którym ja dotychczas nie myślałam. Jak wiadomo, romans to nie tylko łóżko, ale i pewne zaangażowanie emocjonalne. Co mam robić? Wiadomo, że nikt nie udzieli mi jednoznacznej odpowiedzi, ale wszelkie sugestie będą dla mnie pomocne. Przyjmę nawet konstruktywne słowa krytyki.
Obserwuj wątek
    • Gość: JA Re: Matnia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.10, 21:04
      Witam! Masz starszego męża a do tego schorowanego i to daje teraz o sobie znać. Kiedyś wam to nie przeszkadzało ale teraz różnica wieku zaczyna być bardzo zauważalna. Mówisz, że nadal okazuje Ci ciepło itd. Korzystaj z tego...Myślę, że zdrada nie jest dobrym rozwiązaniem( po pierwsze macie dzieci a po drugie kochasz go). Moim zdaniem powinniście udać się do lekarza i może on powie czy choroba może mieć wpływ na jego aktywność seksualną(jeśli tak to może coś poradzi), pózniej można udać się do seksuologa jeśli to nie przez problemy zdrowotne.... ale na początek dała bym mu kilka dni odpocząc(może jest przemęczony) a pozniej sexi się ubrać...kto wie może pomoże...;) Powodzenia.
      • lled Re: Matnia 27.12.10, 21:13
        Jaki lekarz? jaki seksuolog? Dziadek ma prawie 60 lat. Na to lekarz nic nie poradzi.
        • mahadeva Re: Matnia 29.12.10, 11:06
          dokladnie i nie wiem, co dzieci maja do zdrady...
          • urko70 Re: Matnia 29.12.10, 11:43
            mahadeva napisała:

            > dokladnie i nie wiem, co dzieci maja do zdrady...

            A inni wiedzą.
        • urko70 Re: Matnia 29.12.10, 11:46
          lled napisał:

          > Jaki lekarz?

          Internista.

          > jaki seksuolog?

          Dobry.

          > Dziadek ma prawie 60 lat. Na to lekarz nic nie poradzi.

          Ale na cukrzycę i sprawność poradzi.
    • Gość: saab9600 Re: Matnia IP: *.net-serwis.pl 27.12.10, 21:20
      Może wypadałoby się zwyczajnie zachować uczciwie wobec męża? Zakończyć związek informując go, że seks jest dla Ciebie ważniejszy niż on i to co razem przeszliście. Byłoby to tym bardziej wskazane, gdyby w przeszłości to on Ciebie wspierał w trudnych chwilach.
      W tej chwili on ewidentnie jest chory i Ty mu chcesz zafundować niezłe świństwo. Już jest pewnie nieźle zdołowany skoro tak "entuzjastycznie" przytaknął Ci w kwestii wibratora. Mąż nie jest pewnie głupi i sam orientuje się w sytuacji. Poza tym widzi, że zaczęłaś szukać seksu na zewnątrz. Skoro Twój przyjaciel z pracy wysyła Ci sygnały zainteresowania a Ty na nie reagujesz to pewnie zaczęłaś się inaczej zachowywać, ubierać itp. Wierz mi to widać w związku. Takich rzeczy przed partnerem się nie ukryje.
      Zostaw go lepiej ale nie rób z niego szmaty. Nie dość, że facet jest chory to Ty jeszcze chcesz go zgnoić jako partnera. Dobrego wyboru dokonał, świetna żona w szczęściu i chorobie itd.
      Nie martw się Pani Ewa na pewno (mogę się założyć) napisze Ci kilka ciepłych słów i zachęci do małego skoku w bok. Zrobi to subtelnie ale wystarczająco czytelnie, żebyś nie miała obiekcji moralnych. I nawet podbuduje to przykładem z własnej praktyki.
      • mystery_girl Re: Matnia 27.12.10, 21:31
        Wcale nie chcę mężowi zrobić świństwa i nie zostawię go. Zauważ, że napisałam, iż nie interesuje mnie romans. Nie zaczęłam się też inaczej zachowywać, ani ładniej ubierać, a tak się właśnie robi jak się chce komuś nowemu podobać. Napisałam o problemie, który chcę rozwiązać.
        • Gość: saab9600 Re: Matnia IP: *.net-serwis.pl 27.12.10, 21:51
          Sama piszesz, że zastanawiasz się nad zdradą i że gdybyś miała okazję to zrobiłabyś to (Twoje słowa). Szukasz rozwiązania czy przyzwolenia na zdradę? Jak to pierwsze to trzeba iść do lekarza i walczyć o to aby Twojemu mężowi wzrosło libido. Drugie rozwiązanie. Ty dostosowujesz swoje potrzeby do potrzeb męża. Podobno kobiety potrafią się wyciszyć. Co jeśli ani jedno ani drugie nie zadziała? Pojawia się tytułowa Matnia. Tyle, że z Twojego postu nie wynika dla mnie chęć podjęcia walki. Ty piszesz o tym, że masz ochotę ...
          Pamiętaj jeszcze o jednym dla kobiet zdrada fizyczna nie ma takiego wymiaru jak dla mężczyzn. Dla nas jest jedna z najgorszych rzeczy jakie mogą się przytrafić w życiu. Tym bardziej jak facet jest chory. To jak dobijanie rannego.
          Był dla Ciebie supermenem? To pozwól mu nim zostać albo odejdź.
          • Gość: niezalogowana zdrada IP: *.dip.t-dialin.net 27.12.10, 21:59
            Tak, tak, dla kobiet to bulka z maslem, a dla faceta rana. Co za seksizm!
            Autorce watku wspolczuje i nie wiem, co poradzic, wiec milcze.
            • Gość: saab9600 Re: zdrada IP: *.net-serwis.pl 27.12.10, 22:20
              Spójrz proszę co odpisałem jesod. Nie chcę kopiować tekstu.
              Zarzucasz mi seksizm, bo uważam, że kobiety i mężczyźni inaczej wartościują zdradę fizyczną? No cóż mężczyźni i kobiety różnią się. I żadne zaklinanie rzeczywistości tego nie zmieni?
              • czarna.porzeczka do Saaba 27.12.10, 23:20
                Saab, ale Ty nie tylko uprawiasz tu szeroko zakrojony seksizm, ale w wielu watkach jasno precyzujesz, ze zdecydowanie wieksza wartosc maja dla Ciebie mezczyzni niz kobiety.
                Nie rozumiem Twojej obecnosci na tym forum, to jak nie przymierzajac zatrudnienie sie hitlerowca w hospicjum - bez sensu.
                Moze zajalbys sie zalozeniem foum SKRAJNY SZOWINIZM i tam smarowal swoje madrosci, a nie tu pierniczyl ile fabryka dala, bo zal serce sciska, a ludzie naprawde maja problemy z ktorymi nie potrafiac sobie poradzic szukaja EKSPERTA.
                Dopieprzasz Pani Ewie przy lada okazji, co Ty - jestes jej porzconym kochankiem ze tak na nia najezdzasz? Wez sie ogarnij, moze na boks udaj na chwile i testosteron oraz zlosc Ci opadnie z lekka. Powodzenia
                • Gość: saab9600 Re: do Saaba IP: *.net-serwis.pl 28.12.10, 08:29
                  Czarna.porzeczko Twoje porównanie do hitlerowca w hospicjum jest bardzo trafne w stosunku do Ciebie. Pokaż mi skąd ten seksizm i szowinizm się pojawia. Będę zobowiązany. Masz inne poglądy ode mnie? Skrzywdził Cię jakiś mężczyzna? Współczuję.
                  Piszesz, że dopieprzam Pani Ewie przy lada okazji? No cóż Pani Ewa została, że tak brzydko napiszę przyłapana na różny traktowaniu problemów kobiet i mężczyzn (jeżeli czytasz forum od dłuższego czasu to powinnaś wiedzieć o czym piszę a jak nie to proszę tutaj masz linki:
                  forum.gazeta.pl/forum/w,1182,118076900,118076900,brak_seksu_i_zdrada.html
                  forum.gazeta.pl/forum/w,1182,118120004,118120004,Chcialabym_sie_przespac_z_chlopakiem_.html). Tak, więc skoro dla Pani Ewy zdecydowanie większą wartość mają kobiety niż mężczyźni to ja się poczuwam do przedstawienia poglądów mężczyzn w niektórych sprawach (oczywiście nie wszystkich tak jak nie wszystkie kobiety reprezentujesz Ty czy Pani Ewa).
                  I jakoś specjalnie nie poczuła się do winy (a to chyba bardzo głupio tak wpaść) chociaż muszę przyznać, że po tej historii zaczęła inaczej traktować facetów.
                  Ty nienawidzisz mężczyzn? Hm... udaj się na jakąś terapię. To Ci pomoże, albo załóż forum dla SKRAJNYCH FEMINISTEK pt. Samiec Twój Wróg. Powodzenia.
                  Aha. I jak nie będziesz pisać w temacie, odnosić się do konkretnego problemu to Cię będę ignorował. Szkoda mi czasu na spory ideologiczne. Pozdrawiam
                  • Gość: p7 Re: do Saaba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.10, 11:56
                    Idiotyzm. Dla kobiety zdrada to mały pikuś, a dla mężczyzny życiowa klęska? Taki wniosek można wysnuć li tylko na podstawie częstotliwości, z jaką obie płcie spotykają się ze zdradą. Mężczyźni zdradzają częściej, więc kobiety są przyzwyczajone (równie idiotyczny wniosek, prawda?)
                  • czarna.porzeczka Re: do Saaba 29.12.10, 00:50
                    Saab, sam sie wybierz na terapie, to co mi odpisales jest stekiem bzdur od czapy, bezpodstawnych, a grozby ze mi odpiszesz lub nie - wiesz gdzie mam?...... Dokladnie tam, gdzie seksistow i szowinistow skupionych na tym jednym fragmencie o ktory caly spor. Nie wiem dlaczego spodziewalam jakkolwiek inteligentniejszej, blyskotliwszej odpowiedzi.. Zalosne. Jak cala reszta:/ W sumie wszystko sie zgadza - rozczarowujesz, nim zaczales czarowac.
          • jesod Podobno 27.12.10, 22:00
            Gość portalu: saab9600 napisał(a):
            > Podobno kobiety potrafią się wyciszyć.

            Podobno mężczyźni również to potrafią.

            Gość portalu: saab9600 napisał(a):
            > Pamiętaj jeszcze o jednym dla kobiet zdrada fizyczna nie ma takiego wymiaru jak
            > dla mężczyzn.

            Zdaje mi się, że to są tylko i wyłącznie Twoje przekonania....
            A może, usiłujesz upiec swoją pieczeń?
            • Gość: saab9600 Re: Podobno IP: *.net-serwis.pl 27.12.10, 22:09
              Jesod nie napisałem nigdzie, że dla kobiet zdrada nie rani. Oczywiście, że rani i to bardzo. Jednak często jest tak, że dla kobiety o wiele większe znaczenia ma zdrada emocjonalna niż zdrada fizyczna. Poczytaj trochę na ten temat a potem na mnie naskakuj.
              Tłumaczenie każdemu rzeczy o których piszą w pierwszym lepszym "pisemku dla kucharek" a i na tym forum było już kilka razy wałkowane jest dosyć uciążliwe ...
              • jesod Re: Podobno 27.12.10, 23:35
                Gość portalu: saab9600 napisał(a):
                > Poczytaj trochę na ten temat a potem na mnie naskakuj.

                Może wyjaśnimy sobie co nieco.
                To jest forum dyskusyjne.
                Nie uważasz, że mam prawo odnieść się do tego, co piszesz, nawet jeśli dotyczy to tylko i wyłącznie fragmentu Twojej wypowiedzi?
                Nie uważasz, że mam prawo również zadawać pytania?
                Czy zakodowałeś sobie już moje wszystkie wypowiedzi, jako naskakiwanie?
                Masz jakiś uraz? A może jakieś natręctwa?
                Pohamuj również swoje mało sympatyczne podsumowania, które usiłują ośmieszyć i zdyskredytować przeciwnika (a właściwie dyskutanta), o ile nie są zgodne z tym, co Ty uważasz i co Ty piszesz.

                Gość portalu: saab9600 napisał(a):
                > Tłumaczenie każdemu rzeczy o których piszą w pierwszym lepszym "pisemku dla kuc
                > harek" a i na tym forum było już kilka razy wałkowane jest dosyć uciążliwe ...

                Widzisz, może problem jest w tym, że ja nie czytuję pisemek dla kucharek....
                A jak zabrakło Tobie humorku do rozmowy i w ten sposób okazujesz mi swoje zniecirpliwienie, to naprawdę nikt Ciebie nie zmusza do tego, abyś mi w ogóle odpowiadał.
                Po prostu możesz nie odpisywać na moje posty, dzięki temu zachowasz większą klasę.

                Gość portalu: saab9600 napisał(a):
                > Jednak często jest tak, że dla kobiety o wiele większe znaczenia
                > ma zdrada emocjonalna niż zdrada fizyczna.

                Wybacz, że jako kobieta Ci odpowiem.
                To twierdzenie jest dla mnie "pieprzeniem kotka za pomocą młotka", tak więc nie wrzucaj wszytkich kobiet do jednego... hmmm.... worka(?).

                Zdrada fizyczna jest dla mnie równoznaczna ze zdradą emocjonalną. Koniec i kropka.
                Zdrada emocjonalna niesie ze sobą w konsekwencji, wcześniej czy później - zdradę fizyczną. To jakoś nie da się od siebie oddzielić.
                Jeśli z partnerem nie łączą mnie uczucia i emocje, fizyczna strona związku również przestaje mieć znaczenie - obumiera.
                To proste jak drut. Dla wielu mężczyzn też.

                Nie zgadam się również z tym (wg twierdzenia, które przytoczyłeś), że można kobiecie mówić:

                kocham cię, chcę być z tobą, zależy mi na tobie, jestem z tobą silnie związany emocjonalnie - więc jestem cały twój! Jesteś dla mnie najważniejsza... A tymi zdradami fizycznymi to ty się nie przejmuj - boś kobietą jest, a dla nich większe znaczenie ma tylko zdrada emocjonalna... Nie wiedziałaś o tym??? Czytaj pierwsze lepsze pisemka dla kucharek. Nawet tam o tym piszą!

                Wygodna furtka dla faceta, który chce bzykać na lewo i prawo, a du*pę grzać przy tej, w której ulokuje (podobno!) swoje emocje... No, bo on przecież dobry człowiek jest! :-))))





                • Gość: saab9600 Re: Podobno IP: *.net-serwis.pl 28.12.10, 08:44
                  Może wyjaśnimy sobie co nieco.
                  To jest forum dyskusyjne.
                  Nie uważasz, że mam prawo odnieść się do tego, co piszesz, nawet jeśli dotyczy to tylko i wyłącznie fragmentu Twojej wypowiedzi?
                  Nie uważasz, że mam prawo również zadawać pytania?
                  Czy zakodowałeś sobie już moje wszystkie wypowiedzi, jako naskakiwanie?


                  Tak to jest forum.
                  Masz prawo.
                  Masz prawo.
                  Absolutnie nie.

                  Zdrada fizyczna jest dla mnie równoznaczna ze zdradą emocjonalną. Koniec i kropka.
                  Ok. Dla Ciebie tak jest. Ja jednak mam namyśli pewną średnią statystyczną. Swoją drogą to tutaj dotykamy pewnego problemu komunikacyjnego między kobietami a mężczyznami. Kobiety często mówią o sobie lub sytuacjach z którymi w jakiś sposób się zetknęły. Natomiast mężczyźni powołują się na badania. Stąd często problem w interpretacji zachowań. Dla Ciebie powyższe zdanie (cytat) jest prawdziwe, natomiast dla ogółu kobiet już nie.
                  • Gość: p7 Re: Podobno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.10, 12:02
                    to już jest nas 2 wyłamujące się ze statystyki.
                • urko70 Re: Podobno 28.12.10, 12:30
                  jesod napisała:

                  > dotyczy to tylko i wyłącznie fragmentu Twojej wypowiedzi?

                  To teraz ja odnośnie fragmentu :)


                  > Wybacz, że jako kobieta Ci odpowiem.
                  > To twierdzenie jest dla mnie "pieprzeniem kotka za pomocą młotka", tak więc nie
                  > wrzucaj wszytkich kobiet do jednego... hmmm.... worka(?).
                  >
                  > Zdrada fizyczna jest dla mnie równoznaczna ze zdradą emocjonalną. Koniec
                  > i kropka.

                  Każdy/a jest inny/a, jednak skądś się wziął stereotyp kobiety która do seksu potrzebuje nastroju, ubioru, uczucia, emocji, ...... oraz mężczyzny, który do seksu potrzebuje kobiety.


                  > Zdrada emocjonalna niesie ze sobą w konsekwencji, wcześniej czy później - zd
                  > radę fizyczną.
                  To jakoś nie da się od siebie oddzielić.

                  Da się.


                  > Jeśli z partnerem nie łączą mnie uczucia i emocje, fizyczna strona związku rów
                  > nież przestaje mieć znaczenie - obumiera.
                  > To proste jak drut. Dla wielu mężczyzn też.

                  O, to, to to..... do seksu kobiety potrzebują m.in uczuc i emocji a mężcyzźni wcale nie (przynajmnioje wielu nie potrzebuje) czyli w przypadku męczyzn zdrada fizyczna może oznaczać tylko i wyłacznie obcowanie fizyczne czyli powierzchowność, a w przypadku kobiet zdrada fizyczna to już coś więcej czyli w pakiecie zdrada i fizczyna i emocjonalna.
          • mystery_girl Re: Matnia 27.12.10, 22:07
            "Ochota", o której piszę, to przede wszystkim ochota na seks, a nie jedynie chęć zdrady. I to najchętniej seks z mężem. Niestety wielokrotne rozmowy z nim niewiele dały. A przecież można partnerkę zaspokoić w inny sposób, nawet używając tego nieszczęsnego wibratora, ale zrobić to razem, a nie zgadzać się, aby ona sobie robiła to sama. Jest jeszcze inny aspekt całej sprawy. Mianowicie - empatia. Tak, jak ja potrafię postawić się w sytuacji mojego męża i rozumiem, że nie ma ochoty na seks, tak może on mógłby też pomyśleć, jak to jest kiedy kobieta, z którą jeszcze niedawno regularnie współżył, od paru miesięcy pozostawiona jest samej sobie w tej sferze.
            • Gość: saab9600 Re: Matnia IP: *.net-serwis.pl 27.12.10, 22:17
              Nie znam ani Ciebie ani Twojego męża. Nie liczyłbym jednak na empatię u mężczyzn. Sam jestem tego przykładem. Gdyby nie edukacja ze strony mojej żony to nie chwytałbym najprostszych sygnałów od kobiet. I w drugą stronę, gdyby ona nie nauczyła się komunikować w prost (ale jednak z klasą) pewnych swoich potrzeb to nigdy byśmy nie ruszyli pewnych tematów.
              I jeszcze co do Twojego męża, ludzie są bardzo różni. Może dla niego sam fakt posiadania przez kobietę wibratora jest upokarzający (po takim haśle pewnie wiele kobiet mnie tutaj zakrzyczy). On to odbiera, że się nie sprawdza jako mężczyzna i blokuje się jeszcze bardziej. Nie zazdroszczę Ci sytuacji ale bazując jedynie na tym co napisałaś to wygląda na to, że Ty już zdecydowałaś i potrzebujesz jedynie delikatnego "popchnięcia".
              • Gość: ala Re: Matnia IP: *.net-serwis.pl 27.12.10, 22:57
                a mi sie zdaje że ona ciągle się waha
                a jeśli juz podjęła decyzję to i tak nic ani nikt tego nie zmieni " kiedy rozum śpi to już nie mogą nic ani groźby ani prośby ani anioł stróż ... "
                na to co robić tak naprawde tylko mistery jest w stanie sobie odpowiedzieć ...

                chodzi o to ze emocje są często nie do opanowania przez racjonalizowanie i to jest właśnie nasz główny problem , tzn ludzki , naturalny ...
                tak jak ludzka jest potrzeba bliskości i potrzeby seksualne ...
                nikogo do niczego nie można zmusić jak tego nie chce , mozna spróbować przekonać, wytłumaczyć i wszystko
                sytuacja jest trudna , fakt i ciężko coś radzić
                banalne i prawdziwe " w tym cały jest ambaras ... "

                podobno miłość góry przenosi
                nie wystarcza komunikowanie ze potrzebujesz właśnie Jego ? że nie chcesz zadnego wibratora ! bo to Ci nic nie da
                ze to ON - Twój mąż kochanek ojciec Twoich dzieci jest Ci potrzebny ,ze ciągle go pragniesz mimo zmian ?

                mężczyźni chyba często za bardzo sie rozczulają nad sobą , w sensie choroby ...
                jak cos ich dopada to już sie szykują prawie na umieranie ...
                i nie napadajmy na mistery ze myśli o zdradzie
                to jest jakieś wyjście z sytuacji ale czy najlepsze ?
                najmniej bolesne ?
              • urko70 Re: Matnia 28.12.10, 10:38
                saab9600, poniejkąd podzielam Twoje stanowisko ale poniekąd.
                Niemniej mam pytanie, może mi umkneło, powtórz proszę w kilku słowach co w takim razie jej proponujesz, co ona ma zrobić ze swoimi potrzebami?

                Zwracam uwagę na to, że wielu facetów jest w dokładnie takiej samej sytuacji jak autorka watku (żona, dzieci, małżeństwo, no wszystko mniej więcej dobrze ino ona seksu nie za bardzo chce, a jak już to raz w m-cu)

                Powtarzam, co radzisz autorce wątku i opisanym powyżej facetowm?
                • Gość: saab9600 Re: Matnia IP: *.net-serwis.pl 29.12.10, 10:11
                  Urko70 gdybym się znalazł w takiej sytuacji jak autorka wątku lub faceci o których była mowa to zrobiłbym tak: porozmawiałbym z żoną/mężem i wyjaśnił w czym problem. Zakładamy, że taka rozmowa nie zmienia sytuacji i dalej seks jest od wielkiego dzwonu. Wtedy bym się zastanowił co jest dla mnie ważniejsze czy związek czy seks. Jak związek to próbowałbym żonę jakoś zachęcać i sam jechał "na ręcznym" ale bym jej nie zdradził.
                  Natomiast jeżeli ważniejszy jest seks to najpierw zaproponowałbym żonie układ w którym dalej jesteśmy małżeństwem ale ja mam na boku przyjaciółkę (dyskretnie i z klasą jak to nazywa elegancko pani ekspert). Jeżeli ona na to się godzi to ryzykujemy. Jak się nie godzi to rozstaję się z nią i hulaj dusza. Tak jest dla mnie po prostu uczciwie.
                  Pytałeś o receptę to proszę, chociaż mam świadomość, że wielu może ona nie przypaść do gustu.
                  Dla mnie związek to nie jest sam seks a zdradę nawet taką dyskretną i elegancką jaką lansuje pani ekspert uważam za szkodliwą rzecz. Związek to są dwie osoby a nie tylko ja i moje potrzeby na pierwszym miejscu. Czy jakby Twoja żona zachorowała to też byś ją zostawił? A może jak zbrzydnie to też masz prawo do wymiany ją na lepszy model?
                  • ewa.zeromska Re: Matnia 29.12.10, 10:32
                    Witaj saab.
                    Ty czytasz, tylko to co chcesz.
                    Przecież, ja nie zachęcam do zdrady. Wyraźnie to napisałam. Ale odnosze, się do tego, co pisze osoba wysylająca post. Przeciez ewidentnie widać, że kobieta jest na skraju, czeka tylko na okazję, więc jesli już, to niech to robi mądrze.
                    Nie przeceniaj ani moich, ani swoich wypowiedzi i ich mocy sprawczej. Czy naprawdę sądzisz, że dorosły człowiek nie zrobi czegoś, jeśli bardzo chce, tylko dlatego, że ja, ty, czy ktokolwiek tego nie zaakceptuje?
                    Oczywiście, że zrobi!
                    Nie bądź taki pryncypialny.
                    Pozdrawiam
                    • Gość: saab9600 Re: Matnia IP: *.net-serwis.pl 29.12.10, 12:19
                      Pani Ewo!
                      Czytam dokładnie Pani odpowiedzi. Wszystkie. Pisząc, że zachęca Pani do zdrady nie mam namyśli tylko tego wątku (w razie potrzeby służę przykładami). Chociaż i w tym konkretnym przypadku robi to Pani, bo jak inaczej można zinterpretować o dyskrecji (my nie reklamujemy alkoholu tylko piwo bezalkoholowe ;-)).
                      Oczywiście, że kobieta czeka na okazję i zapewne przyprawi facetowi rogi. Tutaj się z Panią zgadzam. I nie łudzę się, że Pani czy moje posty wpłyną znacząco na jej decyzję. Tutaj też się z Panią zgadzam.
                      To co nas różni to podejście do drugiej osoby. Myślę, proszę mnie poprawić jeżeli mylę się, że dla Pani w większości porad priorytetem jest "ratowanie" związku. Jak przykład podam ten problem czy historię tej dziewczyny co urządziła sobie orgietkę, bo na 3 dni zerwała z facetem a on o tym pewnie nawet nie wiedział. Fajnie to takie chwalebne. Związek ponad wszystko. Tylko, że dla mnie ważniejsza jest zazwyczaj ta druga, poszkodowana osoba (i nie wartościuję tego ze względu na płeć). W imię czego ona ma cierpieć i żyć dalej w związku z kimś takim. Po to, żeby się mogli inni podśmiewać za jego plecami? Przecież ona może sobie ułożyć życie na nowo. A że to nie będzie łatwe? No cóż życie generalnie nie jest proste.
                      Ja być może jestem pryncypialny ale Pani? Poprawia Pani samopoczucie osób, które zdradziły lub zamierzają zdradzić i kompletnie nie myśli o innych. Jak to określić? Szlachetność, doświadczenie czy hipokryzja?
                      Pozdrawiam
                      • ewa.zeromska Re: Matnia 29.12.10, 12:57
                        Rzecz wyglada tak.
                        Ode mnie jako od eksparta, ludzie oczekują czesto jednoznacznie brzmiacej recepty na szczęśliwe życie. Pan dobrze wie, że takiej recepty nie mam.
                        Nie jestm hipokrytką, całkiem nie! Staram się nie prawić kazań i nie pouczać, bo to jest nie do zniesienia, sama tego nie znoszę.
                        Natomiast dostrzegam, że ludzie robią różne rzeczy, nie zawsze moralne (najczęściej nie), ale to nie jest najgorsze.
                        Najgorsze jest to, że postępują głupio, nierozważnie, sami komplikuja sobie zycie i jeśli to widzę, to staram się przestrzec. Nie całkowicie uchronić, tylko przestrzec.
                        Co do ratowania związków.
                        Tak, jestem za, o ile jest w tym sens, a nie zawsze jest.
                        Czasem trzeba coś przemilczeć, czasem powiedzieć wprost. Różnie bywa.
                        Mam ogromną tolerancje co do ludzkich słabości, zagubienia, lęku przed decyzjami. Jeśli moje uwagi komuś pomogą, to dobrze, ale nie biorę na siebie roli Boga.
                        Nie sądzi Pan, że ludzie zbyt łatwo podejmują decyzję o rozstaniu, tylko dltego, że coś nie wyszło. Nie walczą, nie starają się. Łatwiej zmienić partnera na nowego, niż reperować "stare".
                        Ale małżeństwo, to nie pralka!
                        Lubię z Panem dyskutować, nawet spierać się, a to, że czasami pozostajemy przy swoich zdaniach, to dobrze, bardzo dobrze. Mamy odwagę bronić swoich poglądów.
                        Aha, jeszcze jedno.
                        Jeśli odniósł Pan wrażenie, że jestem adwokatem kobiet, to nieprawda.
                        Bronię tego, kogo należy, kto wydaje się słabszy, kto gorzej sobie radzi.
                        Nic na to nie poradzę, że częściej piszą kobiety. Ja lubię posty od mężczyzn, chętnie je czytam i z prawdziwym zaangażowaniem szukam dobrej rady.
                        Pozdrawiam serdecznie
                        • Gość: saab9600 Re: Matnia IP: 46.113.182.* 30.12.10, 15:19
                          Pani Ewo, dziękuję za odpowiedź. Nie chcę w tym wątku ciągnąć sporów, bo odejdziemy od tematu a nie od tego są wątki. Na pewno będziemy się jeszcze spierać. Zastanawiałem się czy nie odpisać Pani na e-mail ale nie jestem pewien czy adres jest ewa . zerosmka at gazeta . pl.
                          Pozdrawiam
                  • urko70 Re: Matnia 29.12.10, 10:52
                    Gość portalu: saab9600 napisał(a):

                    > [...] bym się zastanowił co jest dla mnie ważniejsze czy związe
                    > k czy seks.

                    Może być udany lub choćby poprawny związek bez seksu? Ile procentowo znasz par, które swoim życiem to potwierdzają?
                    Moim zdaniem tu nie ma miejsca na wybór co wazniejsze. Seks jest nierozłączną częścią związku, z moich obserwacji wynika, że seks jest papierkiem lakmusowym jakości związku.

                    > Jak związek to próbowałbym żonę jakoś zachęcać i sam jechał "na ręc
                    > znym" ale bym jej nie zdradził.

                    Obstawiam, że nie doświadczyłeś tego i teoretyzujesz. Mylę się?
                    Mam oczywiście na mysli problem który trwa dłużej niż kilka tygodni miesiąc czy dwa.

                    > Natomiast jeżeli ważniejszy jest seks to najpierw zaproponowałbym żonie układ w
                    > którym dalej jesteśmy małżeństwem ale ja mam na boku przyjaciółkę (dyskretnie
                    > i z klasą jak to nazywa elegancko pani ekspert). Jeżeli ona na to się godzi to
                    > ryzykujemy. Jak się nie godzi to rozstaję się z nią i hulaj dusza. Tak jest dla
                    > mnie po prostu uczciwie.

                    Czasem ludzie wolą czegoś nie wiedzieć, bo jak wiedzą to powinni reagować, a tu cięzko o mądrą reakcję. I być może w tym kierunku zmierza autorka wątku: utrzymać rodzinę a na boku mieć kogoś kto zaspokaja biologiczne potrzeby.

                    Jak to łatwo powiedzieć: rozstaję się.

                    > Pytałeś o receptę to proszę, chociaż mam świadomość, że wielu może ona nie przy
                    > paść do gustu.

                    Recepta jest bardzo dobra, ma tylko jeden mankament: w życiu nie zawsze można zastosować teoretycznie dobre rozwiązania - choćby z podanego powyżej powodu (wole nie wiedzieć).

                    > Dla mnie związek to nie jest sam seks a zdradę nawet taką dyskretną i elegancką
                    > jaką lansuje pani ekspert uważam za szkodliwą rzecz. Związek to są dwie osoby
                    > a nie tylko ja i moje potrzeby na pierwszym miejscu.

                    Tak dwie osoby z ich potrzebami. tymi osobami są ona ze swoimi potrzebami i on któy olewa jej potrzeby.

                    > Czy jakby Twoja żona zachorowała to też byś ją zostawił?

                    To chyba było poruszane, jesli to jest kwestia zmian chorobowych to czym prędzej do odpowiednich specjalistów w tym seksuologa. Tyle tylko, że jesli dobrze rozumiem wypowiedzi autorki jej mąż NIJAK nie chce jej zaspokajać, a możliwości jest wiele.

                    CO więcej, to on starszy i mądrzejszy powinien 14 lat temu kiedy wchodzili w związek rozważać co będzie w przyszłości kiedy on będzie miał 56lat, a ona 39 lat. Świadomie czy nie ale podjął to ryzyko. To on jako dojrzały facet powinien być wtedy bardziej odpowiedzialny niz 25letnia dziewczyna wchodząca w życie.

                    > A może jak zbrzydnie to też masz prawo do wymiany ją na lepszy model?

                    Przyznam, że dość często głoszę pogląd, że "nie jest w porządku jesli jedno z partnerów po pewnym czasie trwania związku przestaje dbać o siebie" i jesli to drugie zaczyna się oglądać na atrakcyjniejsze osoby to ja to rozumiem (oczywiście nie mam tu na mysli naturalnych zmian w naszych ciałach).
                    • Gość: saab9600 Re: Matnia IP: *.net-serwis.pl 29.12.10, 11:51
                      Może być udany lub choćby poprawny związek bez seksu? Ile procentowo znasz par, które swoim życiem to potwierdzają?

                      No wyobraź sobie, że znam. Chociaż w moim otoczeniu dominują małżeństwa mniej lub bardziej udane lub ludzie, którzy nie znaleźli sobie nikogo wartościowego a nie chcieli wiązać się z byle kim. Twoje pytanie przypomina mi trochę taką rozmowę na temat przyszłości związku z osobami, którym związek się nie udał. One mówią zobaczysz żona też Cię zdradzi, zostawi lub Ty poznasz kogoś innego i związek się skończy. Jak nie teraz to za rok, dwa. I wracamy tak do tego tematu co pewien czas. Ja nadal w związku. I co mam na takie pytanie odpowiedzieć? No może kiedyś się faktycznie tak zdarzy. A jak nie? Ja "zwycięstwo" będę mógł ogłosić dopiero nad grobem żony albo i z zaświatów jak odejdę pierwszy. A oni ? Nie jestem pewien czy zrozumiesz o co mi chodzi. No ale przynajmniej próbowałem Ci wyjaśnić.

                      Moim zdaniem tu nie ma miejsca na wybór co wazniejsze. Seks jest nierozłączną częścią związku, z moich obserwacji wynika, że seks jest papierkiem lakmusowym jakości związku.

                      Obstawiam, że nie doświadczyłeś tego i teoretyzujesz. Mylę się?

                      Mylisz się. Chyba, że uznajemy, że okres ponad 2 lat bardzo sporadycznego i generalnie nieudanego seksu z żoną to za krótko dla chłopaka w wieku 27 - 29 lat? Nie powiem było ciężko a atrakcyjnych koleżanek i chętnych nie brakowało. Szczegóły zostawię dla siebie.

                      Czasem ludzie wolą czegoś nie wiedzieć, bo jak wiedzą to powinni reagować, a tu cięzko o mądrą reakcję. I być może w tym kierunku zmierza autorka wątku: utrzymać rodzinę a na boku mieć kogoś kto zaspokaja biologiczne potrzeby.

                      Proszę Cię. To świetna wymówka. Ty to nazywasz utrzymaniem rodziny a ja zwykłym robieniu sobie dobrze cudzym kosztem. Sam pisałeś, że seks to papierek lakmusowy związku. Jak jedna osoba zaczyna zdradzać to jest to koniec związku prędzej czy później. No chyba, że druga osoba czerpie z tego masochistyczną przyjemność (są takie przypadki). Poza tym jak facet zaczyna zdradzać w związku to jeszcze można próbować go ratować ale jeżeli kobieta to właściwie jest koniec. I nie jest to moja opinia tylko pewnej pani psychoterapeutki, która ma już ponad 60 lat i spore doświadczenie.

                      Jak to łatwo powiedzieć: rozstaję się.
                      Nie łatwo. O wiele prościej jest zdradzić i zrobić drugiej osobie piekło z życia.

                      To chyba było poruszane, jesli to jest kwestia zmian chorobowych to czym prędzej do odpowiednich specjalistów w tym seksuologa. Tyle tylko, że jesli dobrze rozumiem wypowiedzi autorki jej mąż NIJAK nie chce jej zaspokajać, a możliwości jest wiele.

                      Tutaj mnie nie zrozumiałeś. Nie miałem na myśli choroby seksualnej tylko inną. Można powiedzieć zwyczajną. Również znam z autopsji temat. Chyba wtedy można sobie skoczyć w bok. Żona czy mąż w szpitalu to i chata wolna i się nie wyda. Cyniczne.

                      CO więcej, to on starszy i mądrzejszy powinien 14 lat temu kiedy wchodzili w związek rozważać co będzie w przyszłości kiedy on będzie miał 56lat, a ona 39 lat. Świadomie czy nie ale podjął to ryzyko. To on jako dojrzały facet powinien być wtedy bardziej odpowiedzialny niz 25letnia dziewczyna wchodząca w życie.

                      Nie zgadzam się. 25-letnia dziewczyna to nie głupia siksa. Swój rozum ma. W dodatku jak wiązała się z dużo starszym facetem to musiała sobie to kalkulować. Wybacz ale nie jest to dla mnie dobry argument na usprawiedliwienie jej.

                      Przyznam, że dość często głoszę pogląd, że "nie jest w porządku jesli jedno z partnerów po pewnym czasie trwania związku przestaje dbać o siebie" i jesli to drugie zaczyna się oglądać na atrakcyjniejsze osoby to ja to rozumiem (oczywiście nie mam tu na mysli naturalnych zmian w naszych ciałach).

                      Oj chyba teraz to Ty teoretyzujesz ;-). I to również znam z autopsji. Kiedyś przy piwie z kolegami jak była rozmowa o kobietach to jednogłośnie stwierdziliśmy, że mężczyzna powinien mieć prawo do wycofania się z małżeństwa do 3 lat po ślubie. Bo w ciągu tych 3 lat panie bardzo często zmieniają się ... ;-).
                      • urko70 Re: Matnia 29.12.10, 12:33
                        Gość portalu: saab9600 napisał(a):

                        > Może być udany lub choćby poprawny związek bez seksu? Ile procentowo znasz p
                        > ar, które swoim życiem to potwierdzają?

                        >
                        > No wyobraź sobie, że znam.

                        Ile takich znasz?

                        > No ale przynajmniej próbowałem Ci wyjaśnić.

                        Faktycznie cięzko mi coś z tego zrozumieć. Zastanawia mnie co rozumiesz za zwycięstwo (?) czy jesto to przeżycie zycia w związku bez zdrady (?) bo ja raczej powiem, że zwycięstwem jest takie zycie, w którym było więcej dobra / szczęścia niż zła/nieszczęścia.

                        > Moim zdaniem tu nie ma miejsca na wybór co wazniejsze. Seks jest nierozłączn
                        > ą częścią związku, z moich obserwacji wynika, że seks jest papierkiem lakmusowy
                        > m jakości związku.

                        >
                        > Obstawiam, że nie doświadczyłeś tego i teoretyzujesz. Mylę się?
                        >
                        > Mylisz się. Chyba, że uznajemy, że okres ponad 2 lat bardzo sporadycznego i gen
                        > eralnie nieudanego seksu z żoną to za krótko dla chłopaka w wieku 27 - 29 lat?
                        > Nie powiem było ciężko a atrakcyjnych koleżanek i chętnych nie brakowało. Szcze
                        > góły zostawię dla siebie.

                        Ok, moja pochopna ocena. Jednak tu jak się domyślam wszystko wróciło do normy (?) a u autorki watku, z uwagi na wiek męża, może być zupełnie inaczej -> równia pochyła.

                        > Czasem ludzie wolą czegoś nie wiedzieć, bo jak wiedzą to powinni reagować, a
                        > tu cięzko o mądrą reakcję. I być może w tym kierunku zmierza autorka wątku: ut
                        > rzymać rodzinę a na boku mieć kogoś kto zaspokaja biologiczne potrzeby.


                        > Proszę Cię. To świetna wymówka. Ty to nazywasz utrzymaniem rodziny a ja zwykłym
                        > robieniu sobie dobrze cudzym kosztem. Sam pisałeś, że seks to papierek lakmuso
                        > wy związku. Jak jedna osoba zaczyna zdradzać to jest to koniec związku prędzej
                        > czy później. No chyba, że druga osoba czerpie z tego masochistyczną przyjemność
                        > (są takie przypadki). Poza tym jak facet zaczyna zdradzać w związku to jeszcze
                        > można próbować go ratować ale jeżeli kobieta to właściwie jest koniec. I nie j
                        > est to moja opinia tylko pewnej pani psychoterapeutki, która ma już ponad 60 la
                        > t i spore doświadczenie.

                        Zwracam uwagę, że autorka watku wolałaby z mężem ale to on, mąż, absolutnie się w to nie włącza. Więc o jakim cudzym koszcie piszesz?
                        Jedyne co mam do zarzucenia autorce to dość krótki czas "kilka mcy" (choć nie wiemy czy to 2 czy 9).
                        Jesli chcesz jeść, a "klucze do lodówki" ma żona i nie chce Ci ich dać do umrzesz z głodu byleby tylko nie zjeść z innej lodówki w imię przysięgania, że będizesz jadł tylko z domowej?

                        > Jak to łatwo powiedzieć: rozstaję się.
                        > Nie łatwo. O wiele prościej jest zdradzić i zrobić drugiej osobie piekło z życi
                        > a.

                        Poawtórzę: powiedzieć łatwo, znacznie trudniej spakować się, i wyprowadzić z dziećmi czy bez.
                        Tak dla formalności: kto wg Ciebie robi to piekło: osoba która powoduje problem czy osoba która chodzi głodna i w końcu przełamuje się i idzie do innej lodówki?

                        > To chyba było poruszane, jesli to jest kwestia zmian chorobowych to czym prę
                        > dzej do odpowiednich specjalistów w tym seksuologa. Tyle tylko, że jesli dobrze
                        > rozumiem wypowiedzi autorki jej mąż NIJAK nie chce jej zaspokajać, a możliwośc
                        > i jest wiele.

                        >
                        > Tutaj mnie nie zrozumiałeś. Nie miałem na myśli choroby seksualnej tylko inną.
                        > Można powiedzieć zwyczajną. Również znam z autopsji temat. Chyba wtedy można so
                        > bie skoczyć w bok. Żona czy mąż w szpitalu to i chata wolna i się nie wyda. Cyn
                        > iczne.

                        Ja też nie mam na myśli choroby seksualnej, mam tu na mysli jego cukrzycę i jej skutki. Cukrzycę trzeba leczyć a równocześnie udać się do seksuologoa i przedstawic problem "jak z cukrzycą podtrzymac u faceta aktywnośc seksualną?".

                        > [i]CO więcej, to on starszy i mądrzejszy powinien 14 lat temu kiedy wchodzili w
                        > związek rozważać co będzie w przyszłości kiedy on będzie miał 56lat, a ona 39
                        > lat. Świadomie czy nie ale podjął to ryzyko. To on jako dojrzały facet powinien
                        > być wtedy bardziej odpowiedzialny niz 25letnia dziewczyna wchodząca w życie.[/
                        > i]
                        >
                        > Nie zgadzam się. 25-letnia dziewczyna to nie głupia siksa. Swój rozum ma. W dod
                        > atku jak wiązała się z dużo starszym facetem to musiała sobie to kalkulować. Wy
                        > bacz ale nie jest to dla mnie dobry argument na usprawiedliwienie jej.

                        To było wskazanie ryzyka jakie on dojrzały facet wtedy podejmował.
                        A co do oceny 25latki... no cóż, kazdy cżłowiek jest inny, i jeśli jej mąż jest normlany to powinien być o te 17lat mądrzejszy od 25letniej dziewczyny, wchodzącej, w dorosłe życie.

                        > Przyznam, że dość często głoszę pogląd, że "nie jest w porządku jesli jedno
                        > z partnerów po pewnym czasie trwania związku przestaje dbać o siebie" i jesli t
                        > o drugie zaczyna się oglądać na atrakcyjniejsze osoby to ja to rozumiem (oczywi
                        > ście nie mam tu na mysli naturalnych zmian w naszych ciałach).

                        >
                        > Oj chyba teraz to Ty teoretyzujesz ;-).

                        Mylisz się, "niestety" ale nie mam nagrań moich rozmów z innymi ludźmi.

                        > I to również znam z autopsji. Kiedyś pr
                        > zy piwie z kolegami jak była rozmowa o kobietach to jednogłośnie stwierdziliśmy
                        > , że mężczyzna powinien mieć prawo do wycofania się z małżeństwa do 3 lat po śl
                        > ubie. Bo w ciągu tych 3 lat panie bardzo często zmieniają się ... ;-).

                        Yyyyy no i...?
                        • Gość: saab9600 Re: Matnia IP: *.net-serwis.pl 29.12.10, 20:56
                          Ile takich znasz?

                          2 -3 pary. Reszta znanych mi małżeństw jest mniej lub bardziej udana. 2 pary się rozwiodły.

                          Faktycznie cięzko mi coś z tego zrozumieć. Zastanawia mnie co rozumiesz za zwycięstwo (?) czy jesto to przeżycie zycia w związku bez zdrady (?) bo ja raczej powiem, że zwycięstwem jest takie zycie, w którym było więcej dobra / szczęścia niż zła/nieszczęścia.

                          Chodziło mi o to, że żeby udowodnić niedowiarkom to, że mój związek przetrwa bez zdrady to musi zakończyć się w sposób naturalny a to jeszcze potrwa. Dużo łatwiej jest prorokować, że coś się nie uda.

                          A to co piszesz o życiu to zupełnie inna bajka.

                          Ok, moja pochopna ocena. Jednak tu jak się domyślam wszystko wróciło do normy (?) a u autorki watku, z uwagi na wiek męża, może być zupełnie inaczej -> równia pochyła.

                          Z tą równią pochyłą to jest już konfabulacja. Tego nie wiemy, więc skupmy się na faktach.

                          Zwracam uwagę, że autorka watku wolałaby z mężem ale to on, mąż, absolutnie się w to nie włącza. Więc o jakim cudzym koszcie piszesz?

                          To również jest słabo wyjaśnione. Nie wiemy jak wyglądały próby o tym autorka wątku się nie rozpisała. Za to rozpisała się na temat fascynacji kolegą z pracy.

                          Jedyne co mam do zarzucenia autorce to dość krótki czas "kilka mcy" (choć nie wiemy czy to 2 czy 9).

                          To jest fakt.

                          Jesli chcesz jeść, a "klucze do lodówki" ma żona i nie chce Ci ich dać do umrzesz z głodu byleby tylko nie zjeść z innej lodówki w imię przysięgania, że będizesz jadł tylko z domowej?

                          Porównanie bez sensu. Nie słyszałem o osobie, która zmarłaby z braku seksu ;-).

                          Poawtórzę: powiedzieć łatwo, znacznie trudniej spakować się, i wyprowadzić z dziećmi czy bez.

                          Zgadzam się i nigdy nie twierdziłem, że jest to droga prostsza. Moim zdaniem jednak jest to droga, która przynosi lepsze efekty w dłuższej perspektywie.

                          Tak dla formalności: kto wg Ciebie robi to piekło: osoba która powoduje problem czy osoba która chodzi głodna i w końcu przełamuje się i idzie do innej lodówki?

                          Odpowiedź jak wyżej (z jedzeniem). Poza tym tutaj próbujesz zwalić winę na ofiarę. Z czegoś ten problem się bierze. Nie zakładamy złośliwości drugiej osoby.

                          Proponuję zakończyć temat. Pewnie za jakiś czas będziemy mięli okazję spierać się przy innym przypadku.
                          Pozdrawiam
                          • urko70 Re: Matnia 29.12.10, 21:31
                            Gość portalu: saab9600 napisał(a):

                            > Ile takich znasz?
                            >
                            > 2 -3 pary. Reszta znanych mi małżeństw jest mniej lub bardziej udana. 2 pary si
                            > ę rozwiodły.

                            OK, nie znam ani Ciebie ani Twoich znajomych. Ja w każdym razie nie znam ani jednego związku, który byłby udany i w którym nie byłoby seksu. Owszem znam kilka w bardzo różnym wieku które miały/mają wieloletni staż jednak one napewno nie można było zaliczyć do udanych. Te związki to trwanie ze sobą, to męczenie się ze sobą, to wręcz społka z o.o.

                            > Ok, moja pochopna ocena. Jednak tu jak się domyślam wszystko wróciło do norm
                            > y (?) a u autorki watku, z uwagi na wiek męża, może być zupełnie inaczej ->
                            > równia pochyła.

                            >
                            > Z tą równią pochyłą to jest już konfabulacja. Tego nie wiemy, więc skupmy się n
                            > a faktach.

                            Wielu rzeczy nie wiemy a jednak dyskutujemy. Nie sądzisz, że facetowi 56letniemu znacznie trudniej "podnieść" się po upadku w aktywności seksualnej niż facetowi 28letniemu?


                            > Zwracam uwagę, że autorka watku wolałaby z mężem ale to on, mąż, absolutnie
                            > się w to nie włącza. Więc o jakim cudzym koszcie piszesz?

                            >
                            > To również jest słabo wyjaśnione. Nie wiemy jak wyglądały próby o tym autorka w
                            > ątku się nie rozpisała. Za to rozpisała się na temat fascynacji kolegą z pracy.

                            To w ogóle nie było wyjaśniane, to było podane nam ta tacy "wolę z mężem" - przeczytaj jeszcze raz to co napisała.

                            > Jesli chcesz jeść, a "klucze do lodówki" ma żona i nie chce Ci ich dać do um
                            > rzesz z głodu byleby tylko nie zjeść z innej lodówki w imię przysięgania, że bę
                            > dizesz jadł tylko z domowej?

                            >
                            > Porównanie bez sensu. Nie słyszałem o osobie, która zmarłaby z braku seksu ;-).

                            Naprawdę nie widzisz analogii?


                            > Tak dla formalności: kto wg Ciebie robi to piekło: osoba która powoduje prob
                            > lem czy osoba która chodzi głodna i w końcu przełamuje się i idzie do innej lod
                            > ówki?

                            >
                            > Odpowiedź jak wyżej (z jedzeniem). Poza tym tutaj próbujesz zwalić winę na ofia
                            > rę. Z czegoś ten problem się bierze. Nie zakładamy złośliwości drugiej osoby.

                            To, że nie widzisz analogii nie znaczy że tam jest odpowiedź.
                            Raczysz żartować, ofiarą tu jest kobieta która została odstawiona od seksu małżeńskiego.

                            > Proponuję zakończyć temat. Pewnie za jakiś czas będziemy mięli okazję spierać s
                            > ię przy innym przypadku.

                            Prosze bardzo.
            • janznepomuka Re: Matnia 28.12.10, 12:40
              Parę miesięcy to baaaardzo krótko, by już myśleć o zdradzie. Przywoływani w tym wątku faceci bez seksu męczą się po (średnio) kilka lat, zanim "skikną w bok".

              Parę miesięcy, to chyba "nawet" (sarkazm ukryty w cudzysłowie) kobieta powinna na ręcznym pojechać
              • urko70 Re: Matnia 28.12.10, 20:32
                Słusznie prawisz.
          • stasi1 Re: Matnia 29.12.10, 19:25
            to czemu jeśli tak jest z tą zdradą to raczej częściej faceci zdradzają? i to fizycznie
        • jesod Problem 27.12.10, 22:48
          mystery_girl napisała:
          > Napisałam o problemie, który chcę rozwiązać.

          I czego tutaj oczekujesz? Zachęty i poparcia? Do czego?

          Odpowiedź jest w Tobie i w Twoich relacjach z mężem. Ważne jest to, co Was łączy, ile dla siebie wzajemnie znaczycie i jak siebie traktujecie.

          Znasz swojego męża, więc powinnaś wiedzieć, czy podjętą świadomie decyzją na seks z kimś innym zranisz go? Warto zadać sobie pytanie, czy chcesz i możesz to zrobić?
          Jak będziesz się z tym czuła sama, nawet jak on o niczym się nie dowie?
          Czy naprawdę odnajdziesz w innym mężczyźnie, to co jest Tobie potrzebne?

          Znasz siebie więc powinnaś wiedzieć, czy sama sobie z tym poradzisz.
          Seks to tylko jeden z elementów związku. Bardzo istotny i ważny, ale dlatego ten problem (skoro już zaistniał) powinnaś rozwiązać tylko i wyłącznie ze swoim mężem, ponieważ on dotyczy nie tylko Ciebie, ale jego również i to w zancznie szerszym zakresie, niż tylko fizycznym.

          Czasem w związkach, które nie mogą się spełnić seksualnie, bo na przykład mąż jest dużo starszy, albo ma problemy zdrowotne, partner świadomie decyduje się pomóc swojej kobiecie i zgadza się na tego trzeciego, sam przyjmując jedynie rolę obserwatora w tym układzie. Czasem jednak udział tego trzeciego w związku wymyka się spod kontroli i wtedy sprawy przyjmują zupełnie niezpalanowany obrót i związek się rozpada. Ryzyko zawsze jest.

          Z pewnością Twój mąż ma duży dyskomfort całej sytuacji, choć do tego głośno się nie przyznaje. Zaczyna być niepewny swojej roli w Waszym związku i na pewno z powodu swoich problemów zdrowotnych czuje się gorszy, skoro nie może dać Ci satysfakcji w łóżku.
          Wcale nie jest pewny, czy życzysz sobie zabawy z wibratorem, ale doskonale wie i zadaje sobie sprawę o co w tym wszystkim chodzi.
          Godząc się na jego zakup daje Tobie do zrozumienia, że rozumie Twoje potrzeby. Być może chciałby, abyście bawili się nim razem. Może nie ma odwagi Ci tego zaproponować? Wibrator to przecież proteza męskiego członka, a Twój mąż być może nadal potrzebuje Ciebie, Twojej bliskości, ciepła i akceptacji takiego, jakim jest teraz, przecież nie z własnego wyboru.

          Powalczcie o swój seks. Zadbajcie o niego sami.
          Decyzja należy do Ciebie - konsekwencje również. :)
          • potwor_z_piccadilly Re: Problem 27.12.10, 23:28
            jesod napisała:

            > Powalczcie o swój seks. Zadbajcie o niego sami.
            > Decyzja należy do Ciebie - konsekwencje również. :)

            Z prawami natury nikt nie wygrał.
            Facet skutkiem choroby przedwcześnie przekwitł i tyle.
            Związek duchowy może istnieć. Z seksualnym autorka może się pożegnać.
            Koniec.
            Myślę że wiążąc się z mężczyzną starszym o 17 lat, autorka liczyła się z przyjęciem roli pielęgniarki. Jeśli jednak nie liczyła się z tą ewentualnością to może oznaczać tylko tyle że bujała w obłokach.
            Życie to "niejebajka" jak ktoś kiedyś powiedział.
            Co poradzić ?
            Jak będzie mądra to w oparciu o zasadę "żyj tak by inni przez ciebie nie płakali" poradzi sobie w stylu "wilk syty i owca cała".

          • Gość: saab9600 Re: Problem IP: *.net-serwis.pl 28.12.10, 08:52
            Czasem w związkach, które nie mogą się spełnić seksualnie, bo na przykład mąż jest dużo starszy, albo ma problemy zdrowotne, partner świadomie decyduje się pomóc swojej kobiecie i zgadza się na tego trzeciego, sam przyjmując jedynie rolę obserwatora w tym układzie.

            Nie pisz jesod o dewiacjach (zdradzie kontrolowanej) jako metodzie na ratowanie związku. To jest prosta droga do jego zakończenia.

            Dałabyś prawo mężczyźnie do zdrady żony, bo ona z wiekiem zbrzydła, zachorowała? Ja słyszałem o takiej sytuacji w której kobieta przykuta do łóżka zgodziła się na romans męża i nie polecam tego jako recepty na zdrowe życie seksualne.
      • mahadeva Re: Matnia 29.12.10, 11:09
        dlaczego niby autorka mialaby zostawic meza? nie wybrala go przez przypadek, maja dzieci, on jest chory i moze wymaga opieki i ciepla... romans moze zyc zyciem rownoleglym
    • urko70 Re: Matnia 28.12.10, 10:51
      mystery_girl napisała:

      > mąż o 17 lat starszy.

      A będzie coraz trudniej i to nie tylko w seksie. Ludzie (!) gdzie Wy macie głowy.... - wybacz, ale może ktoś inny się zastanowi.

      Najuczciwiej by było sprawdzić czy mąż naprawdę nie może - czyli lekarz, leki, hormony etc.
      Nie wiem, być może stawiając go zdrowotnie na nogi podniesie mu się podejście do życia i ochota na seks wróci.

      Najgosze to tu jest to że mąż nie chce Cię inaczej zaspokajać, tak jakby mu to absolutnie bylo obojętne - tu ciekawe co saab powiesz, przecież on ją absolutnie olewa. Jesli mąż nie zmieni swojego podejścia do Twoich potrzeb to to ja uważam, że nie jest normalne dłuższe funkcjonowanie bez zaspokajania potrzeb biologicznych, ale związku na razie nie rozwalać.

      Co do zbliżania się z żonatym facetem, plusy: to raczej nie bedzie Cie nachodzil, raczej bedzie dyskretny bo bezie mu zalezalo na utrzymaniu w sekrecie, minusy: bedziesz miala swiadomosc ze przyczynilas sie do odciagania go od zony. Nie, to nei Ty bedziesz rozwalala jego zwiazek jesli juz to on to zrobi, a jelsi to zrobi tzn ze w jego zwiazku jest cos nie tak.
    • ewa.zeromska Re: Matnia 28.12.10, 15:00
      Witaj, Nie zamierzam cie krytykować, a nawet więcej. Rozumiem, że wyobraźnia cie ponosi, że seks, a właściwe jego brak, powoli staje sie twoja obsesją. Myślę, że tak będzie, dopóki nie rozładujesz napięcia, z tym, czy innym panem.
      Uważaj jednak, bo w takiej determinacji łatwo o pomyłkę, o okropny balagan, ktory możesz wywołać nie tylko w swojej rodzinie.
      Bynajmniej nie namawiam cię do zdrady, ale ty aż się palisz do tego i nikt cię nie zatrzyma, jeśli tak tego pragniesz.
      Rozumiem, że jesteś w matni. Dobrze to określiłaś. Dobry mąż, przyzwoity człowiek, który z latami przemienił się z kochanka i partnera w schorowanego tatusia. Jak tu połączyć lojalność, uczciwość, przyzwoitość z własnymi potrzebami? Czy to sie da połączyć i nikogo nie skrzywdzić?
      Byłabym hipokrytką, gdybym wygłosiła ci na ten temat kazanie. Nie powiedziałabym niczego, czego bys nie wiedziała i nie czuła.
      Więc co robić?
      Dyskrecja, dyskrecja i jeszcze raz dyskrecja. Nie możesz skrzywdzić męża, ani dzieci, ani......... siebie.
      Zatem nie łap się za pierwszego lepszego faceta, który obdarzył cię ciepłym spojrzeniem. Bądź mądra, nie bierz sobie na głowe własnych kłopotów i ewentualnych kłopotów przyjaciela. Naprawdę doradzam ci rozwagę, przynajmniej na razie. Co będzie za jakiś czas, tego nie wiem, ty też zresztą nie wiesz.
      Pozdrawiam cię i dobrze pomyśl, zanim cokolwiek zrobisz.
    • mahadeva Re: Matnia 29.12.10, 11:05
      moim zdaniem dluzszy romans to idealne rozwiazanie dla Ciebie. chocby ze wzgledow zdrowotnych... o 'wiernosci' moga myslec ci, ktorzy maja mezow rowiesnikow!
      jedyne, co moge krytykowac to Twoj brak elestycznosci: koniecznosc 'wiernosci', pranie brudow w domu...
      • Gość: her Re: Matnia IP: *.dynamic.chello.pl 29.12.10, 19:52
        Sprawa jest prosta. Wyczaj go, czy w gre wchodzi czysty sex. Jesli nie, to daj spokoj, ladowanie sie w romans w pracy to h...owy pomysl. Jak chcesz sexu, byle samiec w pierwszym lepszym klubie ci to zapewni i to anonimowo, co jest o wiele lepsze, niz problemy w robocie.

      • Gość: bromba Re: Matnia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.11, 14:58
        mahadeva napisała:

        > moim zdaniem dluzszy romans to idealne rozwiazanie dla Ciebie.

        Haha, i kto to mówi! Mahadeva, opowiedz nam jak ty wychodzisz na romansowaniu ze swoim Misiem :)))).
    • Gość: Marcin Re: Matnia IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.01.11, 14:53
      KLKNIJ TU
    • Gość: gość Re: Matnia IP: *.adsl.inetia.pl 07.03.11, 17:10
      Witam, mam podobny problem -Podobny jak jesteś ciekawa co mam do powiedzenia napisz gg 19557659

      A te niekture rady to aż zal czytać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka