35.a
11.11.08, 11:10
W takiej dziwnej odmianie...
Kupuję przez net książki, merlin no 1, na razie "zapłaciłam"
prawie 300 zło. Mam tak zawsze tuż przed Bożym Narodzeniem,
robię sobie prezenty. Na razie 6 książek i artystyczny kalendarz
naścienny. Nie chełpię się, potrzebuję racjonalnego wytłumaczenia,
że już starczy.
To nie może być moja mama. Narobi krzyku.
Podobnie jest w sklepie spożywczym: dwupak jogurtowy ze śliwką,
serki w skopkach (Almete, niezbyt zdrowe, spulchniane azotem),
ser w dziury, coś à la faszerowana kaczka, wszystko w małych ilościach,
niemniej... Od razu tego nie zjem. (Nie pójdę więcej z nią do
sklepu. Krzyczy jak na 3-latkę)
Świat uwodzi.
Mam teraz coś, o czym pisała kiedyś Lolinka. Zwijam się w embrion/kłębek
pod kocem albo energia mnie roznosi niebezpiecznie. Rapid cycling.
I stukam się w głowę, w piątek przegapiłam wizytę u lekarza.
Kto mnie złapie za rękę i powie "dość!"?
pl.youtube.com/watch?v=40Z2uO_WhK4
pl.youtube.com/watch?v=Q-03ePM1GM8