Dodaj do ulubionych

niezdecydowany facet

23.01.11, 11:40
Witam, jestem w kropce, a wiem ze tutaj jest tyle dobrych, madrych duszyczek, ktore napewno mi pomoga. zaczne od poczatku w lutym 2010 poznalam faceta, dobrze nam sie ukladalo, lubilismy te same rzeczy, sluchalismy tej samej muzyki i lubilismy wypady na koncerty, łaczyla Nas rowniez branza w ktorej pracujemy, wiec tematow do rozmow nigdy Nam nie brakowalo. poza tym facet byl taki jaki sobie wymarzylam zabawny, czuly, kochany. na kazdym kroku widzialam ze mu zalezy i nie mialam ku temu zadnych watpliowsci. jednym ale byla jego ex ktora nie chciala sie odczepic i ciagle do niego przychodziła ( mieszkali w jednym akademiku) i probowala go gdzies wyciagac.ale on zapewnial mnie ze to nic takiego, ze to tylko kumpela. niby wierzylam, ale mialam sie na bacznoci i czesto zdrzalo mi sie marudzic z powodu jego ex. w kazdym razie ukladalo Nam sie super , teraz jak czytam nasze rozmowy na gg, to tyle bylo w nich uczucia, czulosci, milosci ze az mi smutno ze tak to sie wszystko skonczylo. sielanka trwala od konca lutego do konca maja. pozniej on mial okres przedsesyjny i mial do zrobienia jakies projekty, wtedy po raz pierwszy mnie zawiodl, wiem ze stresowal sie tym projektem ale jak dla mnie to go nie tlumaczy. powiedzial ze nie wie co do mnie czuje i musi sie nad tym zastanowic. po zaliczeniu projektu przeprosil mnie i powiedzial ze to wszystko wina stresu i ze naprawde chce ze mna byc. bylismy ze soba dalej, ale ja mialam juz ograniczone zaufanie. pozniej byla sesja, kolejny stres i znow mi mowil ze nie wie czuje. po sesji sie uspokoil...mysle ze po prostu nie radzi sobie ze stresem. pozniej zaczely sie wakacje, cudowne wakacje ktore mielismy spedzac razem. niestety on dziwnie zaczal sie zachowywac, nigdzie nie chcial wychodzic ze mna, nie chcial sie kochac, twierdzil ze to przez te upały ( fakt, upaly byly wtedy straszne). pozniej zaczal siedziec w pracy 12 godzin dziennie, twierdzac ze chce zrobic kariere i dostal awans. wtedy cos sie popsuło miedzy Nami , mi bylo przykro bo widzielismy sie bardzo rzadko , nie dzwonil do mnie po pracy bo twierdzil ze jest zmeczony. miarka sie przebrala gdy odwolal moja randke w imieniny bo byl zmeczony po pracy. bylo mi strasznie przykro. bo wiedzialam ze wcale nie musi tyle pracowac. zaczelam tez rozwazac czy nie zakochal sie w kims w pracy i dlatego tyle tam siedzi. marudzilam mu, ze mi smutno i ze robi mi przykrosc tym olewaniem mnie. pozniej ze mna zerwal , twierdzac ze on teraz nie ma czasu na milosc bo chce zrobic kariere.bolalo strasznie, ale jakos sie pozbieralam. w grudniu odnowilsmy kontakt. dzien przed sylwestrem spotkalismy. i wtedy cos poczulam, na spotkaniu myslalam caly czas o tym ze chcialabym jeszcze kiedys poznac takiego faceta z ktorym bede sie tak dobrze dogadywac.poczulam jakas tesknote do niego. popatrzylam mu w oczy i wiedzialam ze on czuje to samo. potem zaczal temat rozstania, mowil ze glupio zrobilismy i ze tesknil za mna. i ze to zerwanie jego zdaniem mialo mi dac do myslenia i tak naprawde chcial zebym z Nim byla. myslal ze sie do niego odezwe i jakos to poskladamy. twierdzil ze czekal miesiac w nadzeji jak sie odezwe. potem mnie pocalowal. jakos tak wyszlo ze zasnelismy przytuleni. czulam sie cudownie. pozniej pisalismy na gg, stwierdzilismy oboje ze nie zalujemy tego co sie stalo i ze zobaczymy co z tego wyniknie, mielismy sie spotkac za tydzien w srode i porozmawiac o tym wszystkim. bylam szczesliwa i pełna pozytywnych mysli. niestety w srode mi napisal ze ma zly dzien i zebysmy to przelozyli na sobote, i ze nie chodzi o mnie. juz wtedy mialam zle przeczucia. w sobote napisal mi smsa ze sie nie spotkamy bo on idzie na impreze do brata i zebysmy dali sobie spokoj bo on nie potrafi tak od razu zmienic dla mnie swojego zycia. poczulam sie oszukana , bo to on zaincjowal te wszystkie wyznania a potem sie wycofal. kilka dni pozniej rozmawialismy na gg i mowil mi ze nie wie co z tym wszystkim zrobic, ze nie wie czy potrafi tak zmienic swoje zycie dla mnie , ze chcialby byc ze mna ale brakuje mu checi do dzialania. ja powiedzialam ze czuje sie wykorzystana.ponad tydzien temu dostalam wiadomosc od niego napisal ze mam racje i ze jest glupi i poprosil o spotkanie, mielismy sie spotkac w przyszlym tygodniu.od tego czasu rozmawiamlismy przez 3 dni na gg, ale w sumie nie na temat Nas i nawet nie ustalil terminu spotkania. wiem ze on teraz ma ciezkie okres, bo w ubiegły weekend powiedzial mamie ze rezygnuje ze studiow ( jest na 1 roku magisterskich) i rodzina jest na niego zla. potem po raz kolejny przestal sie do mnie nie odzywac, nie odzywal sie do mnie przez 3 dni , w koncu sama pierwsza do niego napisalam bo mialam juz dosc tego niepokoju. zaczal mi opowiadac o jakis swoich kolezankach, ze z jedna idze na piwo, z druga na tance. w sumie nie wiem po co mi to mowil. w koncu nie wytrzymalam i powiedzialam ze juz nie moge zniesc takiej sytuacji ze proponuje mi spotkanie a potem nagle o nim nic nie mowi i sie nie odzywa i pytalam po co opowiada mi o tych dziewczynach. stwierdzil ze nie wie o co mi chodzi. pozniej napisalam mu ze chce zeby sie okreslil w jedna albo druga strone, bo meczy mnie ta sytuacja. zaproponowalam spotkanie zeby wyjasnic wszystko. niestety nic nie odpisal. dodam ze mamy oboje po 24 lata. jestem zmeczona ta sytuacja, nie wiem kompletnie jak sie zachowac i nie rozumiem jego zachowania.
Obserwuj wątek
    • ewa.zeromska Re: niezdecydowany facet 23.01.11, 11:58
      Witaj, Ty się kręcisz, zabiegasz, ciągle masz nadzieję, którą budujesz na najmniejszym nawet odruchu sympatii z jego strony, tymczasem chyba pora, żebyś spojrzała prawdzie w oczy.
      Facet spotyka się z tobą, z braku innego zajęcia.,
      To przykre, ale prawdziwe. Nie robi żadnego wysiłku, żeby zorganizować sobie czas dla ciebie, nie stara się, bo mu nie zależy.
      Kiedy trochę mu się nudzi, wówczas spotyka się z tobą, ale tu nie ma mowy o uczuciu. Pewnie mu się podobasz, ale chyba nic więcej.
      Nie chce zrywać tej znajomości całkowicie, bo mu z tym wygodnie. Jesteś do dyspozycji, ,kiedy tylko mu się zachce spędzić z tobą trochę czasu.
      Oczywiście, to może tak trwać, tylko, czy nie szkoda ci czasu, czy warto tracić energię i przeżywać kolejne rozczarowania?.
      Gdyby ta znajomość miała jakąś przyszłość, to już dawno nabrałaby konkretnego kształtu, bo czasu było dość.
      Nie oszukuj siebie, nie nadimpretuj jego zachowań, a najważniejsze nie buduj w swojej wyobraźni zbyt daleko idących nadziei.
      Nie musisz natychmiast zrywać całkowicie kontaktu, ale traktuj go,tak samo jak on ciebie, czyli z zachowawczym dystansem.
      Pozdrawiam
      • Gość: her Re: niezdecydowany facet IP: *.dynamic.chello.pl 23.01.11, 13:08
        >on dziwnie zaczal sie zachowywac, nigdzie nie chcial wychodzic ze mna, nie chcial sie kochac, >twierdzil ze to przez te upały ( fakt, upaly byly wtedy straszne). pozniej zaczal siedziec w pracy >12 godzin dziennie

        jak to dziwnie, to ze mu sie znudzilas nazywasz dziwnym zachowaniem? To zupelnie normalne.

    • potwor_z_piccadilly Re: niezdecydowany facet 23.01.11, 13:27
      Ot niedorostek i tyle.
      www.poezja.org/index.php?akcja=wierszeznanych&ude=3974
      Nie sądzę by ci się udało zbudować przyszłość z tym facetem, bo jeśli on już w czasie konkurów odstawia gó...arskie wywijusy to po ślubie niechybnie doprowadzi cię do desperacji.
      Poobserwować go możesz lecz wyłącznie z pozycji babki która potrafi urządzić się bez jego udziału. Musi do niego dotrzeć że nie tylko on nosi spodnie. Co do spraw typu bara, bara (nawet tego łagodnego) to bezwzględny szlaban, a jeśli się zdziwi to mu oświadcz, nie dla psa kiełbasa.
      Co będzie, to będzie, może spoważnieje. Jeśli nie, to będzie wiadomo że albo ty nie jesteś tą, albo facet nadal jest gó...arzem i możliwe że zostanie nim dożywotnio ku zgryzocie jakiejś kobiety która nieopacznie z nim się zwiąże.
      • Gość: her Re: niezdecydowany facet IP: *.dynamic.chello.pl 23.01.11, 13:36
        Problem w tym, ze poniewaz on ja totalnie olal, ona sie w nim zabojczo zakochala :DD
        • potwor_z_piccadilly Re: niezdecydowany facet 23.01.11, 14:10
          Gość portalu: her napisał(a):

          > Problem w tym, ze poniewaz on ja totalnie olal,

          To jest możliwe. Tyle tylko że w tej sytuacji prawdziwy gość po krótkim wyjaśnieniu sprawy, zamiast plątać się po gadu, gadu, wygłaszać sprzeczne ze sobą deklaracje, powinien przepraszając dziewczynę definitywnie zakończyć związek.



          • Gość: her Re: niezdecydowany facet IP: *.dynamic.chello.pl 23.01.11, 14:51
            @potwor: to co napisalaes to figura czysto abstrakcyjna, nie majaca zastosowania w realnym zyciu. Faceci realni nie postepuja tak. Nie zapraszaja jakiejs bidulki na kawe by poinformowac:"Jako ze czuje sie dzentelmenem, chcialbym wyjasnic sprawe miedzy nami: wiedz, ze nie jestem toba zainteresowany i dalsze nasze spotkania nie maja sensu." Ten facet po prostu mysli: "o nie znowu ta laska za mna lazi, powiem jej, ze sie spotakmy w nastepnym tygodniu." Oczywisice ona uczepila sie tej mysli, i krag sie zamknal - to bardzo typowe i banalne. Dziwi mnie wasza chec utrzymywania bytow wirtualnych ktore nie maja wiele wspolnego z zeczywistoscia takich wlasnie jak "prawdziwy facet, koniecznie honorowy nie jakies niedojrzale dziecko. Dojrzaly facet - to mnie smieszy, ta wiara w "dojrzalych facetow" :-)
            • Gość: grz-aneczka Re: niezdecydowany facet IP: *.net.stream.pl 23.01.11, 17:05
              To że ty tak nie robisz her, nie znaczy, że nie ma takich facetów. Są ludzie, którzy starają się w swoim życiu kierować przyzwoitością i honorem (znam takich - jeden z nich jest moim mężem :-)). Ale pewnie łatwiej ci się żyje wierząc, że wszyscy, tak jak ty, mają zasady w d....
              • Gość: her Re: niezdecydowany facet IP: *.dynamic.chello.pl 23.01.11, 17:18
                Ja nie mowie, ze takich ludzi nie ma. Nawet ich nie potepiam. Po prostu obeswuje ich wymieranie. ;-)
              • fawad Re: niezdecydowany facet 26.01.11, 22:46
                > Są ludzie, którzy starają się w swoim życiu kierować przyzwoitością i honorem (znam takich
                > - jeden z nich jest moim mężem :-)).


                Buhaha!!! Jakie to naiwne i słodkie.

                - TomiK
    • Gość: Mia Re: niezdecydowany facet IP: *.range86-145.btcentralplus.com 23.01.11, 17:03
      Mysle dokladnie tak samo jak pani ekspert.Facet zagaduje do Ciebie jak nie ma akurat nic lepszego do roboty a Ty przyzwyczailas go,ze jestes zawsze na jego skinienie.Moze rzeczywiscie poczatkowo cos czul do Ciebie ale jemu juz dawno przeszlo.Odpusc go sobie bo niepotrzebnie sie placzesz jeszcze z tym wszystkim.Jesli nie chcesz calkowicie sie odciac od kontaktu z nim,to badz twarda i nie umawiaj sie,nie reaguj na jakies niby-czule slowka,zadnych podtekstow,maslanych oczek i seksu rzecz jasna.Nie badz na kazde jego skinienie,rozmawiajcie o wszystkim tylko nie wyskakuj z tematem ,,a co z nami' bo ,,was'' juz daaawno nie ma.
      Wiem,ze latwo sie tak mowi ale bylam w podobnej sytuacji.Czulam sie wtedy fatalnie i nie moglam z tego wybrnac.Bylam na kazde jego skinienie i dlugo nie potrafilam skonczyc tego glupiego ukladu.Musisz odciac sie od niego bo inaczej niepotrzebnie bedziesz cierpiec.Pozdrawiam
    • Gość: to_ja76 Re: niezdecydowany facet IP: *.dynamic.chello.pl 23.01.11, 18:13
      tak bywa w układach, gdzie jedna osoba jest zakochana, a druga ją zlewa, w twoim przypadku Ty masz nadzieję, że coś z tego będzie i jesteś na każde jego skinienie, tańczysz jak Ci zagra, radzę wziąć się w garść, zmienić nr gg, skasować pozostałe nr tel i układać życie bez niego
      • baranekbury Re: niezdecydowany facet 23.01.11, 19:07
        Takie jego zachowanie niczego dobrego nie wróży. Jak facet inteligentny, to tak będzie manipulował,ze depresja murowana. Wiem cos o tym,bo własnie wychodzę z takiego zwiazku i wyjsc nie mogę. To rodzaj uzaleznienia.U mnie trwa ponad 2 lata i tylko jest tylko gorzej. Bo jak pana olewam, to pan lgnie i jest cudowny. jak mnie ułagodzi i jestem dobra, to mnie olewa. Jak zaczęłam postepowac tak jak on, to się okazało,że jestem agresywna. I tak w koło macieju. Sam nie wie czego chce. A ja czekałam i się łudziłam. Ostatnio gdy go pogoniłam, byłam zimna i wręcz chamska( tak jak on, ale ja po raz pierwszy), to mi powiedział,ze wiele złego sobie zrobilismy, ale rozmawiac nie chciał. A więc zaczął myslec. Dobre i to. A ja poczekam na dobry czas i wyrzucę z siebie wszystko. Niech wie dlaczego. Wiem jedno- miłość jest ŚLEPA. Czas odejsć i zajac sie własnym zyciem. I Ty tak zrób. Bo ludzie się nie zmieniają. Ja to juz wiem.
      • 2_bieguny Re: niezdecydowany facet 23.01.11, 21:16
        dobrze powiedziane - krótko i na temat!
    • 2_bieguny Re: niezdecydowany facet 23.01.11, 21:14
      Ech... pożądanie minęło:
      Cytat, ale nie podaję źródła, bo konkurencyjne i wpadnie w spam ;):

      Ze względu na te dające się zaobserwować zmiany naukowcy z Uniwersytetu w New Jersey wyróżnili 3 etapy zakochania.

      Pierwszą fizyczną reakcją jest pożądanie. Na tym etapie, będącym wstępem do zakochania się, pożądanie jest stymulowane u kobiet głównie przez estrogen i w małym wymiarze przez testosteron, u mężczyzn głównym sprawcą pożądania jest testosteron.

      Po tym przychodzi, jeśli na samym pożądaniu się nie skończy, właściwe zakochanie się nazwane przez naukowców etapem zauroczenia. Zauroczenie przejawia się w najdziwniejszych reakcjach, takich jak utrata apetytu, zmienne nastroje, euforia, zaburzenia snu, obsesyjne myślenie o obiekcie swojego uczucia, żeby wymienić tylko te najpospolitsze symptomy.


      24-latek nie ma ochoty na seks ze swoją dziewczyną? Hm... dziwne. Zostaw go w spokoju. On Cię nie kocha.
    • zakletawmarmur Re: niezdecydowany facet 23.01.11, 21:49
      To jeden z tych facetów, których im bardziej masz w dupie tym bardziej cię kochają.

      O takich facetów nie można za bardzo zabiegać. Jak możesz w ogóle godzić sie na takie traktowanie? Zacznij się bardziej szanować. Doradziłabym Ci też nie ograniczać się tylko do niego. Poumawiaj się z innymi facetami. Zobaczysz, że drugich połówek chodzi po tym świecie całkiem sporo...
    • Gość: Emi Re: niezdecydowany facet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.11, 12:13
      mam podobny problem...typ niezdecydowanego faceta,bylismy ze soba 8 miesiecy ,niby nie ta dlugo ale bardzo intensywnie,ostatnie 3 miesiace byly juz takie ze wisialo to wszystko na wlosku wlasnie dlatego ze on mial jakies watpliwosci a pozniej ju zcalkowicie nie chcial ze mna byc chyba...zakonczylam to,w ciagu mieisaca po rozstaniu odzywal sie czasem jeszcze,niby bez powodu,a po miesiacu w czasie wlasnie takiej zwyklej rozmowy wyniklo ze chce do mnie wrocic ze teskni ,ze mu si esnie ostatnio ciagle,facet zaznaczam ma 27 lat...ja 23.no ok mysle sobie dam temu szanse,mielismy si espotkac ale cos tam raz wyniklo ze mi nie pasowalo,odzywa sie w kratke,mowi ze chce ze mna byc ale jeszcze nie jest pewien sam tego wszystkiego,ze nie umie mi powiedziec teraz czy wracamy,jestem tym zmeczona,kocham go ,nie wiem co robic...
      • zakletawmarmur Re: niezdecydowany facet 25.05.11, 16:37
        Sama widzisz, gdy miałaś go w dupie on się starał, gdy dawałaś mu tą pewność on się wycofywał:-) Ogranicz więc "dowody pewności" i olewaj go częściej...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka