Witam,od czasu do czasu śledzę forum, ale przyznam się, że ostatni raz byłam tu bardzo dawno temu. Na łysienie choruję od 10 lat i raz na jakiś czas miewam napady wściekłości z powodu tej choroby (lub jak twierdzą niektórzy lekarze - defektu kosmetycznego), co skutkuje tym, że siadam przed kompem i szperam w necie. Podczas ostatnich wirtualnych spacerów po stronach związanych z AA, trafiłam na zagraniczny portal, zrzeszający chorych na łysienie z całego świata. Każdy prowadzi tam swojego bloga, wrzuca zdjęcia i dzieli się swoimi przemyśleniami, tym, jak ta choroba zmieniła jego postrzeganie świata, siebie samego i innych. Znalazłam też informację, że w innych krajach organizuje się tydzień mówienia o łysieniu, kampanię społeczną, dzięki której chorzy mogą wyjść z cienia i powiedzieć, tak jestem chory, ale nie znaczy to, że nie jestem wspaniały. Zrobiło mi się tak jakoś cholernie smutno. Bo to, że my nie mamy czegoś takiego, oznacza, że to nie jest nam potrzebne? czy raczej, że nie chcemy oswajać z naszą chorobą ani innych, ani siebie? A może po prostu brakuje hasła nawołującego do walki? jak myślicie? szczerze mówiąc, gdy pomyślałam o zrobieniu wielkiej kampanii, z wystawą zdjęć, z wykładami, warsztatami, to zrobiło mi się tak jakoś raźniej

a może coś takiego jest, a ja żyję w niewiedzy? też macie potrzebę walki, ze stereotypami, z niewiedzą, z dyskryminacją, ze strachem? ja mam, dajcie tylko znak