Gość: GIGI
IP: *.rzeszow.hypnet.pl
04.07.11, 16:00
Mam pytanie do Pani ekspert.
Trochę jestem skołowana. Mój mąż o wszystko obwinia mnie. Generalnie robi wszystko abym zrezygnowała z pracy i została w domu...Tzn. twierdzi,że mnie bardzo kocha- tylko musimy iść na kompromis...
a co oznacza,ze robimy tak jak on chce. O mojej pracy wyraża się z pogardą-generalnie twierdzi, że nic nie robię-niczego nie potrafię, a tylko on musi o wszystkim myśleć.
Choruję dość poważnie od ponad roku niestety- więc nie jestem w pełni sił- on twierdzi,ze to moje lenistwo...
Ostatnio lekarz wypisał mi skierowanie do szpitala.
Na wieść o tym mąż stwierdził" a co ty myślisz, że ty sobie pojedziesz do szpitala odpoczywać, a ja będę bawił dziecko?. Nie ma mowy!"
Muszę poczekać aż mama wyzdrowieje- zawiozę dziecko i do szpitala pójdę- żeby nie było za późno.
Tylko ciągle słyszę jak to on chce dobrze, jak się stara, a ja tego nie doceniam.
Cały czas czuję ,ze rywalizuje ze mną o pozycję i moja niezależność finansowa jest mu nie na rękę. Chciałby się poczuć samcem alfa.
Sytuacja ta się pogłębia od urodzenia się naszego dziecka.
Mówi o miłości-a czyny to już co innego...Chyba,zw ja za dużo wymagam- nie wiem już nic.
Co mogę zrobić w tej sytuacji?