lgirl
11.09.05, 07:49
Witam Was wszystkich, jestem tu pierwszy raz,
bo - mam problem - i mam nadzieję, ze znajdzie się
Ktoś, kto pomoże.
W 2003 r zaatakował mnie rumień guzowaty.
Na tyle co mnie przebadano - stwierdzono - ze nie wiadomo
skąd sie gad wziął, ale po 3 miesiącach leczenia
wszelakimi masciami i cudami byl laskaw sobie pojść...
no i...
wrócił dziad parchaty - w marcu tego roku...
mądra (chyba mądra inaczej) pani doktor kombinowala
jak kon pod górę - i generalnie wykombinowala tyle
ze dostalam 3 rodzaje antybiotyków które tylko mnie
chyba wyjałowiły, bo rumień w sumie się nie ruszył...
Oczywiście pierwszą propozycją pani doktor byl encorton,
tyle, ze ja nie po to schudłam 30 kilo zeby znów nabyć te kg...
i w sumie - w zasadzie do lipca mialam spokoj az do tego tygodnia
-gdzie znow pojawily sie sliczne rozowe wykwity
i sztywnosci stawów..
Czy może ktos z Was walczył juz z tym cholerstwem,
jakimiś innymi metodami niż sterydami?
Proszę o pomoc, bede wdzięczna za wszystkie informacje!!!
Aha - tak w ogole jestem z Opola - moze będzie ktos stąd
i bedzie znal jakiegos lekarza, ktory jest lekarzem
a nie tylko pieczatką do recept?
Pozdrawiam
Joanna