Dodaj do ulubionych

RUMIEN GUZOWATY!!! POMOCY!!!

11.09.05, 07:49
Witam Was wszystkich, jestem tu pierwszy raz,
bo - mam problem - i mam nadzieję, ze znajdzie się
Ktoś, kto pomoże.
W 2003 r zaatakował mnie rumień guzowaty.
Na tyle co mnie przebadano - stwierdzono - ze nie wiadomo
skąd sie gad wziął, ale po 3 miesiącach leczenia
wszelakimi masciami i cudami byl laskaw sobie pojść...
no i...
wrócił dziad parchaty - w marcu tego roku...
mądra (chyba mądra inaczej) pani doktor kombinowala
jak kon pod górę - i generalnie wykombinowala tyle
ze dostalam 3 rodzaje antybiotyków które tylko mnie
chyba wyjałowiły, bo rumień w sumie się nie ruszył...
Oczywiście pierwszą propozycją pani doktor byl encorton,
tyle, ze ja nie po to schudłam 30 kilo zeby znów nabyć te kg...
i w sumie - w zasadzie do lipca mialam spokoj az do tego tygodnia
-gdzie znow pojawily sie sliczne rozowe wykwity
i sztywnosci stawów..
Czy może ktos z Was walczył juz z tym cholerstwem,
jakimiś innymi metodami niż sterydami?
Proszę o pomoc, bede wdzięczna za wszystkie informacje!!!
Aha - tak w ogole jestem z Opola - moze będzie ktos stąd
i bedzie znal jakiegos lekarza, ktory jest lekarzem
a nie tylko pieczatką do recept?

Pozdrawiam
Joanna
Obserwuj wątek
    • zaisa Re: RUMIEN GUZOWATY!!! POMOCY!!! 04.10.05, 01:28
      Witaj!
      Chyba ten 2003 rok był dobry dla tego rumienia - mnie też wtedy zaatakował. I
      też nie wymyślono skąd się wziął. Pomogły mi antybiotyki, uff, udało mi się
      znaleźć zestaw, którym mnie wtedy karmiono. Za pierwszym rzutem, od lekarza na
      izbie przyjęć oddziału dermatologicznego (trafiłam wcześniej na internistkę,
      która nie miała pojęcia, co widzi na moich nogach, szczęściem skierowała do
      instytutu czy kliniki dermatologii AM) dostałam: Augmentin 7 dni 3x dziennie po
      1, Aescin 7 x3x2, Butapirazol 3x1, Ibuprom 1-2 szt na 24 h. Oczywiście, rąbnął
      mnie ten zestaw w wątrobę (a uprzedzałam lekarza, że wątróbka w dziciństwie
      przeżyła żółtaczkę pokarmową). No i ibupromu i butapirazolu wzięłam mniej.
      Trochę mi po tym zeszła opuchlizna, za drugim razem trafiłam do pani dr jakby
      nieco specjalizującą się w tym choróbsku (przynajmniej wg pani z rejestracji).
      Dostałam: Dicloreum - 40x1x1, Venoruton forte 2x1 (do końca opakowania - nie
      pamiętam, ile), Polfilin 2x1, Butapirazol w maści. Pomogło, ale niechęć do
      schodów została mi na długo - jeszcze przez kilka miesięcy raczej wolałam
      skorzystać z podjazdu dla wózków niż z kilku schodków. Po 3 tyg. spotykania
      lekarzy, wreszcie jeden powiedział mi, że mam starać trzymać się nogi w górze...
      Jakiś czas później znajoma internistka, spotykana czasem towarzysko,
      powiedziała, że rumień lubi wracać. Jak już raz organizm nauczył się tak
      reagować na jakiś czynnik, to może się to powtarzać. Już nie wiem, czy to wiedza
      od lekarzy czy z lektury - wystarczy jakiś głupi stan zapalny gdzieś w
      organiźmie, praktycznie każdy - ząb, babskie jakieś problemy, ponoć lubi płuca i
      licho wie co jeszcze.
      Aha, mnie na początku udało się chyba go nieźle zapuścić - wydawało mi się ,że
      to coś co robi się na nogach, to pewnie alrgia. W przychodni jeszcze sezon
      grypowy, a przecież wapno z wit C to mogę sama pobrać... No i nogi, oprócz tych
      guli czerwonych na nich, pięknie mi spuchły, myślałam, że skóra pęknie, bo było
      jej już dużo za mało... Na górze stóp nie było widać ani naczyń krwionośnych,
      ani żadnych kości - gładziuchno, a potem to już jak u niemowlaka, tylko
      niemowlak ma tak od dziecięcego sadełka a nie z opuchlizny. Gdy wreszcie miałam
      recepty, mąż wykupienie odłożył do następnego dnia (już nie miałam na nie siły).
      Może, gdyby się pospieszył, to bym nie zaliczyła tego wściekłego bólu stawów i
      mięśni. Nie wiedziałam w ogóle, jak mam usiąść na łóżku - mięśnie bolały jak
      dzikie, usiłowałam pomóc sobie rękami, podeprzeć się nimi - nie pozwalały na to
      stawy. Pięć metrów do łazienki było straszną wyprawą, prawie nie do przebycia.
      Pewnie niezbyt Ci w czymkolwiek pomogę - lekarka jest w W-wie. Wydaje mi się,
      że warto spróbować szukać dalej tego czegoś, co mogło spowodować rumień. Bo
      przecież sterydy wydają mi się ślepą uliczką. Przynajmniej masz sprawdzone
      hormony tarczycy i przeciwciała? Bo encorton z tym mi się kojarzy. Wiem, że jest
      stosowany w chorobie Hashimoto. Ale ja nie lekarz przecież.
      Może spróbuj zapytać się na forum Homeopatia albo medycyna naturalna itp. Na
      homeopatii wyślą Cię natychmiast do homeopaty - może znajdziesz jakiegoś polecanego?
      Jesteś pierwszą osobą, z którą zetknęłam się a o której wiem, że osobiście
      została tą chorobą dotknięta. Życzę powodzenia w znajdowaniu przyczyny i leczeniu.
      też Joanna
      • lgirl Re: RUMIEN GUZOWATY!!! POMOCY!!! 07.10.05, 00:21
        Hej Imienniczko !
        Dzieki za wpis na moje pytanie :)
        Powiem Ci,ze ja antybiotykow to sie
        nażarlam przy rumieniu tyle, ze nie wiem
        czy kiedykolwiek w zyciu tyle jadłam w ogole.
        Juz teraz to nie pamietam co z nich jadlam, ale
        serio - to byly 3 miesiace na antybiotykach roznej maści...
        i maściach też róznych maści...
        Fajnie mialas, ze przynajmniej posiadasz męża,
        ja niestety musialam wszystko robic o wlasnych
        spuchniętych nogach, wiec bywaly dni w ktorych herbate
        robilam se kolo popoludnia bo nie mialam sily zejsc z lozka
        zeby przejsc do kuchni,
        najgorzej bylo - teleportowac sie na tych kaczych nóżkach
        do lekarza - u nas szpital z oddz. dermatologicznym jest w takimmiejscu
        ze nie jezdzi tam zadnen autobus,
        a ode mnie z osiedla po prostu nie ma żadnego połączenia,
        wiec musialam tam łazić piechotą,
        co normalnie ten odcinek pokonuje w ok 10-15 min,
        to wtedy tak mniej wiecej godzina do półtorej...
        o schodach to juz nie wspomne.
        Ja na zwolnieniu leżalam w chacie przez miesiąc
        -wlasnie z nogami do góry... Kregoslup mi potem juz siadal...

        Masz racje - skora na nogach robila sie jak skora
        na żółwiu, albo węzowa - pięknie odchodziła...

        no i niestety - wlasnie znów sie cham odnowił,
        ale teraz to już wiem - ze raczej sama sobie go
        wywołuje (STRES!!)- no i poki co
        -doraznie - jako-tako znika po wzieciu 3x dziennie x 2 tabl wit.PP.
        ale na pewno - NIE BOLI - jedyne co - to te plamy czerwone
        plus jakies wykwity udające guzy.
        Ale -nie - tego sie nie da porownac - teraz to po prostu bajka
        (i nawet tak - ale niech - zostanie tak jak jest
        -bo jest w miare normalnie) - da sie funkcjonowac bez bólu,,,
        Tak, ze odpukac - jak PP przestanie dzialac
        -to zaczne kombinowac w homeopatie
        (choc zupelnie w to nie wierze...)
        no ale oby oby.
        Dziekuje Ci bardzo za wpis - i zycze i Tobie i sobie
        zeby nas ta cholera juz nie dopadla!!!
        Pozdrawiam
        Joa z Linką.
        • zaisa Re: RUMIEN GUZOWATY!!! POMOCY!!! 26.10.05, 14:28
          Oj, rozumiem Twoje przejścia. A co do tej mężowskiej pomocy, to zdecydowanie
          nie była przesadna;[ Choć fakt, że zakupy to musiał robić.
          Gdy wreszcie lekarz powiedział mi o tych nogach uniesionych, to przy okazji
          dał skierowanie do dermatologa. Poszłam do jednej przychodni, nawet pani dr
          przyjęła od razu, mimo chyba miesięcznej listy zapisów i dała skierowanie do
          dermatologa, do Akademii Medycznej. Tam pani najpierw usiłowała mnie zapisać na
          za trzy tyg. ;) potem dowiedziałam się o możliwości przyjechania skoro świt i
          poczekania kilku godzin, żeby zapisać się na ten sam dzień. Na szczęście było
          to przed samą Wielkanocą i miałam nadzieję, że nie będzie strasznych tłumów, bo
          stanie pod przychodnią nie wchodziło w rachubę. Następnego ranka pani ponowiła
          sugestię 3 czy może tylko 2 tygodni, ale w końcu miałam skierowanie od
          dermatologa do dermatologa i jęknęłam najwyraźniej przekonywująco, że mam
          kłopoty ze staniem czy chodzeniem. No i jakoś dotarłam do pani dr specjalistki
          od m. in. tego schorzenia. Ale żeby u nas się leczyć, to trzeba mieć cholernie
          dobre zdrowie...
          Powodzenia z witaminą pp. Mam nadzieję, że przynajmniej nie przestaje działać.
          Życzę zdrowia, Tobie i Lince:))
          Joanna
          • lgirl Re: RUMIEN GUZOWATY!!! POMOCY!!! 01.11.05, 11:18
            HEJ HEJ Imienniczko droga :)
            Wiesz- zdecydowanie to stwierdzam -
            rumien wywoluje sobie sama
            -typowo psychosomatyczne -
            tło nerwowe.
            Co stres - to mam od razu czerwone place z gulami...
            wiec wtedy Vit PP - i sie powoli normuje.


            Kiedys mialam nerwowe inne objawy - a teraz
            widac organizm stwierdzil, ze na nie przestalam
            reagowac - to wymyslil sobie - rumienia...
            jak on na to wpada, zeby dawac mi takie zagwozdki...

            echh
            - ale najwazniejsze ze wiem jak z tym walczyc!

            POzdrawiam Cie serdecznie i zycze
            zeby ta cholera juz Ci sie nigdy nie pojawila.

            Joa z Linką

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka