drzewo-zycia
28.07.11, 13:32
Witam serdecznie,
Piszę na tym forum ponieważ nie potrafie już sobie poradzić z wlasnymi uczuciami.
Zaczęło się od tego, że poznałam mężczyzne - jesienią zeszłego roku - łączyłą nas przerywana relacja służbowa (wykonywał zlecenia dla mnie).
Był bardzo uprzejmy, w rozmowie telefonicznej mimo braku zazyłości nazywał mnie - słonkiem, księżniczką. Nie przeszkadzało mi to wtedy bo byłam sama i w sumie wywoływało uśmiech na mojej twarzy.
Przy okazji jednego z projektów wyjazdowych w efekcie dziwnych kompilacji wylądowaliśmy razem w łóżku. Mieliśmy po prostu spać, ale nie potrafiłam odmówić sobie przyjemności dotknięcia chociażby jego ramienia - a dalej... potoczyło się już samo...
Od tamtej pory wiedziałam, że wpadłam...
To było w grudniu - zaczęłam się interesować NIM, jego życiem - okazało się że ma żone, dziecko - że im się nie układa. pierwszy raz ją zdradził. Wydaje mi się to bardzo typowe... ale zaufałam...
Zamieszkalismy razem.
Było cudownie, ale ... on jak się okazało nie pracował na stałe - ot złote strzały - tak jak dla mnie.
Miał odłożone pieniądze więc nie było na początku problemów finansowych...
Było jak w bajce ...
Przed wielkanocą coś zaczęło w nim pękać, był nieobecny zdołowany zagubiony ...
Wywoływało to u mnie smutek i złość ... w bezsilności ... czułam zazdrość :(
Kiedyś wróciłam do mieszkania, a tam nie było już jego rzeczy... odszedł... zebirajac wszystko ...
Nie mielismy kontaktu. Ale ja wciaz sie staralam od niego - plakalam, dzwonilam ... bylam troche niedostepna
ale wciąż oczekujaca ...
Na poczatku czerwca naklonilam go do powrotu, od tamtego czasu mamy duze problemy finansowe, on wciaz bez pracy - wynajelismy pokoj w jakims obskurnym mieszkaniu - coraz wiecej problkemow i watpliwosci
Ale Kocham - potrafie calowac jego stopy, przed wyjsciem do pracy robic mu sniadanie ... etc
Ale wczoraj powiedzial ze on nie wie czy mnie kocha... co sie dzieje... nie wiem jak dalej pracowac nad tym zwiazkiem - jak to naprawic :(