Gość: Smutna
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.08.11, 13:24
Pani Ewo, mąż przyparty do muru przyznał się niedawno, że coś go łączyło z koleżanką z pracy. Zaczęło się od przyjaźni i wzajemnych zwierzeń, a skończyło wiadomo. Nie chciałam znać szczegółów, to by mi nie pomogło, wręcz odwrotnie. Powiedział, że wie że źle zrobił, że zaczął się z tego wycofywać, że chce być ze mną i w ogóle że jest w szoku że tak spokojnie i z klasą to przyjęłam. Stwierdził że jestem najlepszą żoną i przez moją reakcję kocha mnie jeszcze bardziej. Mam wrażenie że on czuję sie trochę za nią odpowiedzialny, bo jako jedyny zna jej tajemnice (ma piekło w domu). Postawiłam warunek żeby zakończył tę znajomość, zgodził się. Co zrobi tak naprawdę nie wiem. Przy nim się jakoś trzymam, nie wiem skąd mam tyle siły, bo jestem dośc wylewna, ale wewnątrz czuję taki żal jak można przez prawie rok tak oszukiwać, prowadzić podwójne życie. Nie rozumiem tego, myślałam że po tylu latach małżeństwa znamy się jak łyse konie, czasami myślimy lub mówimy to samo w danym momencie, dzwonimy do siebie, gdy jedno myślało o drugim. Pani EWo nie rozumiem jak można żyć w takim kłamstwie prawie rok. Kocham mojego męża, ale czy będę umiała mu wybaczyć? Bo nie zapomnę nigdy.