Dodaj do ulubionych

klasyka gatunku

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.11, 13:24
Pani Ewo, mąż przyparty do muru przyznał się niedawno, że coś go łączyło z koleżanką z pracy. Zaczęło się od przyjaźni i wzajemnych zwierzeń, a skończyło wiadomo. Nie chciałam znać szczegółów, to by mi nie pomogło, wręcz odwrotnie. Powiedział, że wie że źle zrobił, że zaczął się z tego wycofywać, że chce być ze mną i w ogóle że jest w szoku że tak spokojnie i z klasą to przyjęłam. Stwierdził że jestem najlepszą żoną i przez moją reakcję kocha mnie jeszcze bardziej. Mam wrażenie że on czuję sie trochę za nią odpowiedzialny, bo jako jedyny zna jej tajemnice (ma piekło w domu). Postawiłam warunek żeby zakończył tę znajomość, zgodził się. Co zrobi tak naprawdę nie wiem. Przy nim się jakoś trzymam, nie wiem skąd mam tyle siły, bo jestem dośc wylewna, ale wewnątrz czuję taki żal jak można przez prawie rok tak oszukiwać, prowadzić podwójne życie. Nie rozumiem tego, myślałam że po tylu latach małżeństwa znamy się jak łyse konie, czasami myślimy lub mówimy to samo w danym momencie, dzwonimy do siebie, gdy jedno myślało o drugim. Pani EWo nie rozumiem jak można żyć w takim kłamstwie prawie rok. Kocham mojego męża, ale czy będę umiała mu wybaczyć? Bo nie zapomnę nigdy.
Obserwuj wątek
    • Gość: mm Re: klasyka gatunku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.11, 20:12
      nie zamartwiaj sie już tym co było,w pewnym sensie wybaczyłaś mężowi(ja rozumiem,że jeszcze długo nie zapomnisz tej krzywdy,bo spotkała cie jednak krzywda) i teraz musisz być silna...!!!
      Silna,żeby nie myśleć o całej sprawie i w pewnym sensie zacząć wspólne życie z mężem od nowa.Od nowa zacząć mu ufać,bo sama wiesz,że związek bez zaufania nie ma sensu.
      Cała nadzieja w tym,że mąż stanie na wysokości zadania i będzie się starał wynagrodzić ci te przykrości,jakie ci"zafundował" i przede wszystkim okaże sie już lojalnym partnerem.
      On już wie,że ma świetną żonę i co mógłby stracić,dlatego będzie dobrze,zobaczysz..!!
    • katikatja Re: klasyka gatunku 24.08.11, 17:17
      A to miłosierny samarytanin. To już nie można pomóc koleżance inaczej, jak ją rżnąc? No pewnie, przecież on z dobrego serca pomagał, jakbyś mogła mieć mu za złe. Nie widzisz, że Cię wmanipulował w fałszywą dla Ciebie sytuację? Nie za Ciebie to aby powinien czuć się bardziej odpowiedzialny? Teraz strach go obleciał, że może stracić wygodne gniazdko, gdzie zamiast dać mu kopa w zad na ocknięcie, ty go w żalu utulasz. A po co mu z tego rezygnować. Raz na czas powie Ci jaka cudowna jesteś i gitara gra. W tytule napisałaś w zasadzie wszystko, reszta to jego czary-mary. Współczuję, bo obrzydliwie Cię potraktował, najpierw przez rok zdradzając, a potem w jeden dzień urabiając Cię jak plastelinę. Przemyśl, czy chcesz tak żyć, wspieram.
      • labadine Re: klasyka gatunku 24.08.11, 17:34
        to samo
    • tharna Re: klasyka gatunku 24.08.11, 18:24
      Wybaczyć - wcale nie oznacza zapomnieć. Zapomnieć się nie da, ale skoro chcesz wybaczyć to znaczy że chcesz dać mężowi szansę. Skoro powiedział Ci o tym to znaczy że ruszyło go sumienie i bardzo źle się z tym czuł. Człowiek zasługuje na jeszcze jedną szansę.
    • ewa.zeromska Re: klasyka gatunku 25.08.11, 09:23
      Oj, może nie trzeba było przypierać do muru?
      Chcemy wiedzieć, drążymy, a potem nie wiadomo, co z tą prawdą zrobić!
      No, ale stało się.
      Raz pokazałaś klasę, więc trwaj w tym i zaufaj.
      Zresztą nie masz innego wyjścia.

      Mam dobrą radę. Nie dręcz się własną wyobraźnią. Nie wyobrażaj sobie jak to on z nią..... , nie zadawaj pytań zaczynających się od "dlaczego".
      Ja wiem, że to się nie da, tak od razu, przez ten etap trzeba przejść, ale nie warto go hodować i rozwijać.

      Natomiast postaw sobie pytanie zasadnicze ." Chcę rozwodu, czy nie?"

      Jeśli tak - nie ma sprawy i hamulców, rób co chcesz.
      Jeśli nie - to oboje musicie się postarać i to potrwa, ale nie będzie trwało wiecznie.

      Pozdrawiam
      • Gość: Smutna Re: klasyka gatunku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.11, 14:38
        Pani Ewo jak nie przypierać do muru, kiedy mam jawne dowody, mimo że w domu prawie idealnie? Jak udawać, że jest ok, skoro wiem, że nie jest i to nie są tylko moje domysły. Ja nie potrafię żyć w takim kłamstwie. Wystarczy, że on kłamał i oszukiwał. Rozmawialiśmy długo, widzę że jest mu lżej, powiedział, że ma świadomość że źle zrobił, tylko nie jestem pewna czy to dlatego że ja wiem. Nie było "przepraszam", "żałuję" itp. Wiem, że te słowa nie załatwią sprawy, ale miałabym na czym budować od nowa zaufanie. Mam wrażenie, że dla niego sprawa jest zamknięta i najlepiej jeszcze jakby można było pożartować na ten temat. A mnie nie jest do śmiechu. Nie chcę hodować w sobie żalu, podsycać go, a potem wypominać latami, myślę że dam sobie z tym radę, ale nie jest łatwo- to koleżanka z pracy, więc ciągle maja kontakt. Pozdrawiam i dziękuję za rady
        • ifkaonly Re: klasyka gatunku 25.08.11, 15:01
          Hmmm ja bym oczekiwała skruchy ... chociaż raczej po roku kłamstwa by mi nie wystarczyła....kochasz Go? To ten sam człowiek za którego wyszłaś? On Cie uwielbia bo Mu nie robisz scen....powalająco odważny jest, boi się Twojego bólu..wie, że źle zrobił..a skąd wie? Powiedziałaś Mu co czujesz? Ja nie rozumiem....jak to nie hodować żalu, przecież ten żal JEST, jasne że w osobie zdradzanej zachodzą pewne procesy, poczytaj o tym, żebyś sama rozumiała co się z Tobą dzieje.

          psychocentrum.pl/artykuly/zdrada-nie-pozostawia-zludzen
          Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka