qpek2
23.11.11, 23:37
Witam,
Postaram się opisać krótko mój dylemat osobisty.
Otóż 3 lata temu poznałem we Wrocławiu wspaniałą dziewczynę. Tam studiowaliśmy.
Przyszedł czas końca nauki (studiów). W rozmowach z narzeczoną wynikało jasno, że nie chce mieszkać we Wrocławiu bo (tutaj było blablabla - standardowe narzekanie na wszystko).
Wtedy dla nie nie miało większego znaczenia gdzie będziemy mieszkać w przyszłości jako mąż i żona. Postanowiliśmy, że na jakiś czas zjedziemy do swoich rodzinnych miast (moje ok. 300 tys mieszkańców, jej 60 tyś.) i rozpoznamy rynek pracy.
Nie będę ukrywał, że zbytnio się tym nie przejąłem bo ja zmieniłem tylko oddział w firmie. Ona musiała szukać pracy. Oczywiście znaleźć jej nie mogła. Minął ponad rok od tej decyzji (teraz uważam ją za maksymalnie nieprzemyślaną).
Poszła na staż (po znajomości), po stażu przyjęli ją do firmy gdzie pracuje do dziś.
Za kilka miesięcy ślub. Pasowało by przed ślubem zamieszkać razem, żeby się dotrzeć.
No właśnie, ale aby zamieszkać razem to jedno z nas musi się poświęcić i przeprowadzić do drugiego. Tym kimś jestem JA. Poniekąd zmuszony, bo ona nie wyobraża sobie mieszkać w moim mieście. Nie miałbym nic przeciwko gdyby nie to, że w jej mieście kompletnie nic się nie dzieje. Nie ma nawet kina :( Są tylko 2 duże firmy, w których można by coś ugrać ale tylko po znajomości. Taka znajomość jest ale wiadomo jak to ludzie patrzą na takich co to po znajomości są zatrudniani - chciałbym tego uniknąć.
Pracujemy w różnych firmach, ona za biurkiem, ja bardziej fizycznie, pieniądze te same. Łącząc nasze zarobki byłoby całkiem całkiem.
Jak rozwiązać problem, kiedy ona kategorycznie nie chce u mnie a ja za bardzo u niej?
Dzisiaj w rozmowie tel. się wkurzyłem bo postawiła warunek, że jeżeli chce z nią być to się muszę przeprowadzić. A w związku chyba nie chodzi o szantażowanie drugiej osoby tylko kompromis.
Jakiś czas temu powiedziałem jej, że od nowego roku mogę się do niej przeprowadzić i do ślubu pomieszkać. Niestety, chyba poczuła, że może więcej i już myśli o kredycie na mieszkanie zaraz po ślubie i zgadnijcie gdzie?
Nie chce wpakować się w dziadostwo.
Jak ja przekonać, jakich użyć argumentów bo kurcze nie wiem już co robić?