Gość: ania_blb
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
14.12.11, 10:03
Witajcie,
Poradźcie mi proszę. Mam 24 lata, mój facet 28. Poznaliśmy się jeszcze za czasów mojego liceum - ja byłam w pierwszej klasie on akurat wpadł do szkoły po jakieś papiery i masz, dopadła mnie strzałą amora. Pierwsze, drugie, trzecie spotkanie i już wiedziałam, że chcę go na całe życie. Był i świetny w każdym calu - czuły, opiekuńczy, zdecydowany, świetny w łóżku. On skończył liceum i zaraz rozpoczął prace i studia. Tak się złożyło, że praca pokrywała się z jego zainteresowaniami i studiami. Kreciło go to i sprawiało ogromną frajdę. Te dwa czynniki sprawiły, że po 3 latach pracy w jednej firmie osiągnął prawie wszystko - był specjalistą w swojej dziedzinie, firmy biły się o możliwość pracy z nim. Zarabiał coraz więcej i więcej i więcej. Zamieszkał sa, ja zamieszkałam z nim. ja studia i praca, on rozchwytywany specjalista ale zawsze przychodził do domu, mogło się walić w firmie a on o tym nie wiedział bo nie odbierał telefonów. Do domu wracał zazwyczaj przed 18 i ten czas był dla nas. Wieczory spedzaliśmy razem lub ze znajomymi, kochalismy się niemal codziennie. Był, poprostu był. Wszystko zaczęło sie walić jakstwierdził, że musi się zwolnić i założyć swoją firmę - robi dokładnie to samo tylko, że tak pracował dla niego cały sztab ludzi i bezpośrednio miał w zespole kilku pracowników. Dziś zatrudnia 6 osób, ale pracy ma tyle, ze do domu wraca około 20-21. Jest zmeczony, bez zycia - idzie spac i rano wstaje i już go nie ma. Zdarzają mu się szaleństwa - wpadnie do mnie do pracy, zabierze mnie na obia albo sprawimy sobie przyjemność w biurz. Lube to, lubie takie szaleństwo ale zwycajnie mi go brakuje. Kiedy mu o tym powiedziałam, że mi go zwyczajnie brakuje to mi powiedział, że zawsze mówiłam, że marzy mi się piekny dom z ogrodem i on stara mi się to marzenie spełnić wiec nie wie czemu narzekam. Owszem, zawsze marzyłam o pieknym domu z ogrodem, spokojnym zyciu. Dawno juz na ten dom odlozyl, ale...kuczrcze sa granice. Ostatnio ubrałam się dość "skromnie" i czekałam na niego, wpadł i rzucił hasłem - przyniose Ci koć bo pewnie jest Ci zimno.
Faceta pochłonęła całkowicei praca i zarabianie pieniedzy, nic do niego nie dociera, na nic nie reaguje. Mogla bym sie rozlozyc w przejsciu z nogami a on by pewnie nie spojrzał bo zmeczony jest. Co mam robic?