Gość: mery
IP: *.dynamic.chello.pl
07.06.12, 19:57
Jakby cd wątku "czas odejść?po czym poznać?"
Kilka lat temu bardzo mocno zakochałam się w pewnym mężczyźnie. Początkowo miałam nadzieję że coś z tego wyniknie ponieważ owy Pan wydawał się być mną również zainteresowany. Spędziliśmy miłe chwile (rozmowy) do momentu kiedy nie okazało się że ma rodzinę. Potem chwile spędzane razem również wspominam do dnia dzisiejszego ze łzami w oczach.
Niestety w Panu zadurzyłam się głównie z jego winy. To on zaczynał flirtować pierwszy, to on zagadywał, poprostu podrywał. Uroczo mnie czarował, a ja wówczas bez opamiętania brałam wszystko do siebie aż w taki sposób zakorzenił się w moim mózgu do dzisiaj.
Minęło jednak sporo czasu. Ja dojrzałam i dzisiaj to ja w takich sytuacjach mam kontrolę, a nie mężczyzna obojętnie jaki by nie był czarujacy.
Chciałabym wyleczyć się z tego Pana na dobre. Mam do sebie pretensje bardzo różne:
- że dałam się omamić psychicznie na tyle lat facetowi którego tak naprawdę już nie ma fizycznie w moim otoczeniu
- że skoro dałam się omamić to dlaczego w momencie gdy nie wiedziałam jeszcze o tym, że ma rodzinę nie pozwoliłam sobie "się zapomnieć"
Pomyślałam że najlepszym sposobem na wyleczenie się będzie wywołanie spotkania w takich samych okoliczościach jak poprzednie. Jest okazja żeby było to spotkanie w sprawach służbowych tak jak i uprzednio. Zobaczę się z nim. Porozmawiam. Może okaże się że dopisałam sobie w głowie coś czego nie było. A co więcej zależy mi małej zemście... Nie wiem jak to odbierzecie...ale chciałabym to ja tym razem go trochę podręczyć i nie dać o sobie tak łatwo zapomnieć. Może to dziwne ale naprawde o tym myśle od dłuższego czasu. Ten facet spowodował koniec mojego poprzedniego związku. Mimo że minęło ok 4 lat ja wracam do głupich wspomnieć i żal mi siebie że dałam się nabrać na słodkie oczy czyjegoś męża i ojca.
A może zostawić to w spokoju...
Tylko że ja czuję jakby ta historia nie była dokończona... a tylko zawieszona...