ambx
23.07.04, 15:19
Wstrząsnęła mną historia zacytowana przez dr. Izdebskiego w artykule "Aids po
polsku" w dzisiejszej "Gazecie". Nie ma portalu, więc streszczam: Młody
małżonek, lat 24 oddaje krew dla kogoś z rodziny. Wszystkim krwiodawcom
wykonuje się badania na nosicielstwo wirusa HIV, więc jemu też wykonano.
Okazuje się że jest!!! Potworne załamanie. Życie traci sens. Największy
problem: "Jak ja to powiem żonie?" Przed ślubem miał dwie partnerki. Zostają
wezwane na badania. Obie są zdrowe!!! Więc tylko żona mogła być źródłem
zakażenia!!! Ale ona... straciła dziewictwo w noc poślubną! Lekarz bierze ją
w obroty i co? Okazuje się, że ona... też miała dwóch partnerów przed mężem,
ale by zachować "cnotkę" na po ślubie - uprawiała seks ANALNY!!!! oczywiście
bez prezerwatywy. Takie zabawy dają prawie 100% gwarancję zarażenia, jeśli
penetrujący kutas należy do nosiciela HIV!!! Zupełnie nie rozumię, dlaczego
nie ma obowiązkowych badań przedślubnych na nosicielstwo. Ile to "dziewic"
udostępnia wszystkie pozostałe otwory różnym fagasom, by przed narzeczonym
rżnąć niewinną? Teraz łykają drogie piguły na koszt podatników. Pamiętajcie!
Ważna zasada BHPieprzenia: Mieszanie kakałka tylko w gumce - i to najlepiej
wzmocnionej - specjalistycznej!!! Co wy na to?