Dodaj do ulubionych

niepłodność - pomoc

IP: *.olsztyn.ppp.tpnet.pl 20.02.01, 23:27
Okazuje sie ze w calej Europie tylko w Polsce placi sie za zaplodnienie invitro. Moim zdaniem takie zabiegi powinny byc dofinansowywane przez kasy chorych.
Pisze o tym dlatego ze od trzech lat nie moge zajsc w ciaze - invitro jest ostatnia deska ratunku. Jak na ironie losu pracuje w Domu Malego Dziecka i bardzo, bardzo kocham dzieci. Niestac mnie na kredyt - nasza zarobki razem z mezem wynosza 1200 zl.Jak mam sie pogodzic z takim losem?
Obserwuj wątek
    • Gość: M Re: niepłodność - pomoc IP: 213.77.91.* 23.02.01, 09:37
      Ewo czy nie myślałaś nigdy o adopcji. Czy potrafisz pogodzić się z tą całą batalią badań przed takim zabiegiem, wytrysku na rządanie i innych koniecznych i dla mnie upokarzających konieczności przy metodzie invitro? Ja też nie mogę, jak na razie mieć dzieci, ale wiem że jeżeli już będę wybierać to wybiorę adopcję. Boję się tak dużej ingerencji w człowieka - w moje dziecko. pozdrawiam.
      • Gość: Ninka Re: niepłodność - pomoc IP: *.MS1.srv.t-online.de 24.02.01, 14:22
        Popieram adopcje, duzo dzieci jest potrzebujacych ciepla rodzinnego, milosci-domu.
        jednakze sa osoby, ktore by chcialy miec dzieci wlasne. mozliwosc invitro. Uciazliwe, niezawsze skuteczne, cholernie drogie jak na polskie zarobki. jedna proba okolo 1200zl., z tego co mi wiadomo.
        Znam jednak ludzi, ktorzy nie mogli miec dzieci wg medycyny, a je maja bez zaplodnienia invitro.
      • Gość: Ewa Re: niepłodność - pomoc IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.01, 22:45
        z tego co sie dowiadywalam wszystko zalezy od wieku czyli im starsza kobieta tym wiecej musi zaplacic za swoje szczescie. w moim przypadku jest to ok 10000zl wchodza w to koszty lekow stymulujacych, szereg badan no i oczywiscie zaplodnienie. Za zadne skarby nie zamierzam jednak z tego zrezygnowac. Chce miec wlasne dziecko - mysle ze to rozumiesz.
        z pozdrowieniami Ewa.
        • Gość: Hathor Re: niepłodność - pomoc IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 25.02.01, 21:14
          Ewa, rozumiem Cie doskonale - sama nie moge zajsc w ciaze (z powodu zbyt slabego nasienia meza). Przeszlismy w zeszlym roku 2 proby in vitro- nieudane niestety. Po drugiej zalamalam sie. Przez ponad pol roku plakalam z powodu bezsilnosci. In vitro to nie tylko wydatek pieniezny. To ogromna nadzieja na nowe zycie i jednoczesnie gwalt na organizmie kobiecym i meskim. Jednak ani przez chwile nie pomyslam ze moglabym przestac probowac. Nawet w chwilach najwiekszej rozpaczy, gdy po transferze 3 zarodkow zaden sie nie przyjal i czulam jakby ktos umarl. Teraz psychicznie wychodze na prosta i bede probowac jeszcze raz, az do skutku.
          • Gość: ala Re: niepłodność - pomoc IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.04.01, 21:17
            Doskonale Ciebie rozumiem. My z mężem również staramy się o dziecko bardzo
            długo. Właśnie teraz jestem w trakcie badań do zabiegu in vitro. I nie
            pieniądze tutaj są najważniejsze mimo że ich na ulicy nie znajduję ale ta
            istotka którą mam nadzieję kiedyś przytulić. Jeśli możesz odezwij się i powiedz
            gdzie przeprowadzałaś poprzednie próby Pozdrawiam i życzę powodzenia ALA
        • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.79.* 05.03.01, 20:24
          Ja już raz próbowałam in-vitro. Nic z tego nie wyszło. Byłam załamana.
          Mimo iż in-vitro wywołuje burzę na organizmie i niesie za sobą wiele ujemnych
          skutków, to dałabym się "pokroić i posolić" na żywca, byleby z tego było
          dziecko. Na jesień będę próbować znów in-vitro, z tym, że nie wiem, czy
          przeżyję porażkę, jeżeli się nie uda.
          Co do adopcji-to straszna odpowiedzialność i nie wiem, czy bym mogła się
          zdecydować. Dzieci adoptowane też mają swoją osobowość, której nie znamy, więc
          nigdy nie wiadomo, co, mimo największych starań wyrośnie z takiego dziecka, a
          nigdy bym nie chciała żałować swojej decyzji.
          SWOJE, TO JEDNAK SWOJE.
          • Gość: Hathor Re: niepłodność - pomoc IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 05.03.01, 21:40
            Iwona, zostan w kontakcie - Juz od dawna mysle o tym aby nas, jeszcze nie
            matki - testujace na swoim ciele in- vitro, zgromadzic, abysmy sie mogly
            nawzajem wspierac. "Normalni" nas nie moga zrozumiec, bo przeciez poczęcie
            dziecka wydaje się byc najłatwiejszą rzeczą na świecie. A przeciez jest nas
            prawie 200,000 - co siodme małżeństwo w Polsce.

            Chcialabym aby wszystkie kobiety, ktore decyduja sie na in- vitro zdawaly sobie
            sprawe z psychicznych konsekwencji kazdej proby -z nadzieji jaką niesie i
            poźniejszych rozczarowan.O "dramacie" i sprzecznościach jakie pojawiają w
            sercu sie po transferze zarodkow do macicy, nikt mi nie mowil. Bede probowac w
            kwietniu po raz 3. Czy ktos zna recepte jak to przezyc ????
            • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: *.kir.com.pl 06.03.01, 13:56
              Dziewczyny! Ja też nie chciałam wierzyć, że in - vitro
              uda się w moim przypadku. Za pierwszym razem stał się
              cud! urodziłam zdrową śliczną córeczkę. To prawda, że
              to bardzo dużo kosztuje - nie tylko pieniędzy, ale
              również nadziei itp...ale warto. Bałam się
              potwornie.Polecam wypróbowaną placówkę w Warszawie
              Novum. Mają duże sukcesy. Służę radą i pomocą bo szlak
              mam już przetarty! POWODZENIA.
              • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.79.* 06.03.01, 20:03
                mama. Co do NOVUM, to mam nie najlepsze wspomnienia. Przed próbą in-vitro
                (nieudaną zresztą) w Białymstoku byliśmy z mężem w Novum trzy razy i niestety
                miałam wrażenie,że najbardziej lekarzom zależy na pieniążkach, a nie na
                rozwiązaniu mojego problemu. Jako, że nie ma ewidentnej przyczyny niepłodności
                w naszym małżeństwie odmówiono mi podejścia od razu do zabiegu in-vitro--
                stawiano przede mną lata leczenia, kolejne inseminacje(zupełnie bez sensu-
                jestem przed trzydziestką i nie mam czasu na lata leczenia, a kilka inseminacji
                też już przeszłam). Zdenerwowana i zdeterminowana pojechałam do Białegostoku-
                obecnie jest to najlepszy ośrodek tego typu w Polsce, nikt nic mi nie
                sugerował, przejrzeli wyniki i bez problemu przystąpiłam do programu. Niestety
                nie udało się, ale kolejną próbę też tam przeprowadzę.
                • Gość: Ewa Re: niepłodność - pomoc IP: *.olsztyn.ppp.tpnet.pl 10.03.01, 01:04
                  Iwonko to ja rozpoczelam te dyskusje na temat invitro, jak najbardziej jestem
                  za tym aby probowac wszystkiego czego sie da aby miec dziecko. W naszym
                  przypadku podobnie jak w twoim lekarze nie potrafia wskazac przyczyny
                  nieplodnosci, jeden z lekarzy stwierdzil nawet ze wszystko u mnie gra jak w
                  szwajcarskim zegarku... i nic. Dlatego postanowilismy zdecydowac sie na
                  invitro.Piszesz ze bedziesz probowac w Bialymstoku - napisz mi prosze jakie
                  wyniki badan trzeba miec zeby kwalifikowac sie do invitro {mam hsg, badanie
                  nasienia meza,}
                  Trzymam za ciebie kciuki - z pozdrowieniami Ewa.
                  • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.79.* 11.03.01, 22:44
                    Co do wyników, to weź wszystkie jakie masz. Ja miałm
                    kilka wyników męża, HSG, HSC, USG, badania na
                    przeciwciała przeciwplemnikowe (mąż ma takie
                    przeciwciała, co może, ale nie musi być przyczyną
                    naszych niepowodzeń).
                    Oni u siebie jeszcze Wam powtórzą USG i badanie
                    nasienia.
                    Teraz jeszcze mam dodatkowo wynik laparoskopii-no
                    wiesz dałam się pokroić, żeby wyjaśnić czy coś może u
                    mnie nie jest w porządku(oczywiście wszystko jest
                    OK), ale ten wynik ich nie będzie obchodził, bo do in-
                    vitro jest zbędny-wystarczy im HSG, żeby zobaczyć jak
                    wygląda macica.
                    Pewnie chciałabyś wiedzieć ile mnie to kosztowało-coś
                    około 6000 zł z groszami. W tą sumę wchodziło
                    1700-leki
                    850-konsultacje
                    600-mikromanipulacja
                    1000-transfer
                    1300-pobyt w Białymstoku+podróże.
                    Jeszcze raz pozdrawiam.
              • Gość: Pedagog Re: niepłodność - pomoc IP: 212.191.70.* 16.03.01, 19:28
                Temat wzbudzil niezwykle zainteresowanie pan. Jest
                spora liczba malzenstw bezdzietnych. W mlodym wieku
                czesto nie przeszkadza to malzonkom, ale nie da sie
                ukryc, ze malzenstwo bezdzietne jest zwiazkiem dosc
                smutnym dla obojga partnerow , zwlaszcza gdy patrzy
                sie juz z perspektywy wieku i ma sie za soba wiecej
                niz przed soba. Jest na to rada praktyczna , choc
                osobom wierzacym moze wydac sie nie do przyjecia :
                mlodzi zanim zdecyduja sie na malzenstwo czyli slub
                niech sprobuja, czy sa zdolni do posiadania
                potomstwa. Panna mloda w ciazy to w naszych czasach
                nic gorszacego. A i ksiadz udzieli rozgrzeszenia , bo
                to tylko grzech powszedni a nie glowny ani
                smiertelny. A jak sie urodzi zdrowy niemowlak to i
                tak wszyscy zapomna i wybacza. Nieplodnosc nie
                jest dolegliwoscia bezwgledna . Kobieta nie mogaca
                zajsc w ciaze z jednym mezczyzna czesto zachodzi z
                innym. Czyli : dziewczyny patrzcie trzezwo! Co z
                tego , ze chlopak przystojny, madry czy z innymi
                zaletami ? Jesli nic z nim nie wychodzi to
                zamienic na innego ! A nawet jesli by nie chcial
                sie potem zenic to mozna go scigac o alimenty i
                bedzie placil , jesli nie on to jego rodzice. Mam
                swoje lata i dobrze wam radze. Moja pasierbica
                posluchala mojej rady i jest zadowolona, ma zdrowego
                syna i dobrego meza.
                • Gość: AGA Re: niepłodność - pomoc IP: 195.116.107.* 10.04.01, 07:49
                  do Pedagoga. A co z tymi dziewczynami, ktore nie moga zajsc w ciaze ani z
                  jednym, ani z drugim ? czy one nie maja prawa do milosci i musa byc odrzucone,
                  jako osoby drugiej kategorii ? Ty Peragogu, chyba jestes mezczyzna i na prawde
                  nie rozumiesz wszystkiego, co czuja kobiety (i te z dziecmi, i te ktore maja
                  problemy).
                • Gość: Ala Re: niepłodność - pomoc IP: 157.25.122.* 07.03.01, 09:46
                  Dziewczyny, nie załamujcie się, trochę optymizmu,
                  wiary i jednocześnie poczucia że jeśli się nie uda to
                  trudno.

                  Dlaczego to napisałam?, bo lekarze nie umieją tego
                  wytłumaczyć ale kobiety nie mogące zajść w ciążę
                  przez lata po np. adopcji rodza własne dzieci.
                  Organizm nie jest wtedy nastawiony tylko na
                  rozmnażanie , odpoczywa i nagle błysk. Dziecko, a
                  włsciwie dwoje dzieci - własne i wybrane.

                  Jednocześnie chce napisać że warto żyć i nie pytajcie
                  jak przeżyć. In vitro nie jest gzrechem, ale takie
                  myśli są.
                • Gość: Maja Re: niepłodność - pomoc IP: 157.25.178.* 07.03.01, 09:47
                  Ja tez mam zle doswiadczenia z Novum. Przez pare
                  miesiecy bralam hormony stymulujace owulacje -
                  estrogeny, tylko, ze nie podawano mi hormonów drugiej
                  fazy cyklu. Efekt - czulam sie fatalnie! W koncu
                  jednak zaszlam w ciaze. I wtedy zdazylo sie
                  najgorsze. Podczas wizyty kontrolnej, pani dr.
                  stwierdzila, ze ciaza jest obumarla i ze za pare dni
                  poronie. Bylam w szoku i niezdolna do wyduszenia
                  slowa. Pani dr. natomiast zimno cos mi tam zapisala,
                  na to wparowala pielegniarka z jakimis papierami,
                  zadzwonil telefon... A ja siedzialam jak skamieniala.
                  Potem zaplacilam, wyszlam i nikt nawet nie zapytal
                  jak sie czuje - a przeciez moglam sie rzucic pod
                  samochód - bo nawet taki pomysl mi przyszedl do
                  glowy. Oto brak elementarnych ludzkich uczuc i przede
                  wszystkim wiedzy, bo byl to klasyczny przypadek szoku
                  pourazowego, gdzie pozostawienie pacjenta samemu
                  sobie jest zbrodnia. Ja musialam wrócic sama
                  samochodem do domu 30 Km od Warszawy. Nie wiem jak to
                  zrobilam. Pies z kulawa noga sie nie zainteresowal
                  pacjentka, która zaplacila za wizyte i wyszla!
                  • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: *.kir.com.pl 07.03.01, 10:06
                    Maja. mam wrażenie że wiem do której PANI DOKTOR
                    trafiłaś. nikomu jej nie polecę bo miałam przyjemność
                    na szczęście tylko raz po pobraniu jajeczek. była
                    oschła niegrzeczna i nie chciała mi odpowiedzieć na
                    zadane pytania dla niej może proste ale wtedy dla mnie
                    cenne i potrzebne. zraziłam sie do niej i choćby nie
                    wiem co nigdy do niej nie pójdę. natomiast po zabiegu
                    pielęgniarki i lekarze tzn dr. Lewandowski i
                    anestezjolog obecny przy zabiegu wykazali wiele
                    zainteresowania moją osobą. jest to bardzo budujące.
                    zmień lekarza. dodam jeszcze, że nigdy nie miałam
                    odczucia, że tam ktoś wyłudza ode mnie pieniądze.
                    miałam "przyjemność" leczyć się u wielu lekarzy z
                    których większość specjalizowała się w wyłudzaniu
                    pieniędzy. O Novum tego powiedzieć nie mogę.
                    • Gość: ewa Re: niepłodność - pomoc IP: *.lodz.ppp.tpnet.pl 07.03.01, 11:37
                      Ja dałam sobie spokój z leczeniem niepłodności.Po
                      tych wszystkich lekarstwach dostałam zapalenia jelita
                      grubego i leczyłam się z niego przez 4 miesiące.
                      Apotem cieszyłam się,że mogę wszystko jeść i nic mnie
                      nie boli,nie miałam ochoty poddawać się kuracją by
                      mieć dziecko.Daliśmy sobie spokój z tym tematem i
                      zaczęliśmy normalnie żyć-kochalśmy się kiedy mieliśmy
                      na to ochotę nie myśląc kiedy jest "najlepszy
                      dzień",skoncentrowaliśmy się na innych sprawach.
                      I niedawno okazało się,że jestem w..
                • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.79.* 07.03.01, 18:45
                  mama. Byłam u dwóch lekarzy w Novum-u kobiety( nie pamiętam nazwiska)i u
                  doktora Wojewódzkiego-zaproponował mi inseminację, na którą zresztą już nie
                  pojechałam, bo się wkurzyłam. Już na dzień dobry każdemu z nich mówiłam, że
                  wiem, czego chcę spróbować: in-vitro, a oni mi na to,że jeżeli nie ma przyczyny
                  niepłodności to do in-vitro jeszcze długa droga i takie tam ple, ple, ple.
                  Wiem, że Novum ma dobre rezultaty szczególnie w in-vitro, tyle,że cięko się
                  tego u nich doprosić, a leczenia progesteronem, estrogenami, klomifenem,
                  gonadotropinami, już wszystkiego próbowałam u siebie nie musząc jeździć 350
                  kilometrów.
                  • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: *.kir.com.pl 08.03.01, 10:56
                    Iwona, błagam Cię nie rezygnuj. ja jak podchodziłam do
                    programu in-vitro, bardzo sceptycznie odnosiłam się do
                    rezultatów. rozmawiałam z dziewczynami, które
                    kilkakrotnie podchodziły i przyjeżdżały setki
                    kilometrów. wiem jakie to uciążliwe, ale zapewniam Cię
                    WARTO!!!!!
                • Gość: A Re: niepłodność - pomoc IP: 195.94.207.90, 195.94.192.* 14.03.01, 16:41
                  Też leczę się w Novum. Jeśli chodzi o dr. Wojewódzkiego to mam jak najgorsze
                  wspomnienia - bezduszny arogancki palant. Np. od razu, bez żadnych badań
                  stwierdził, że na pewno nie mam owulacji (???) i zapisał mi lek z
                  komentarzem "I tak to pani nic nie pomoże" itd itd. Pomogło, tylko, że okazało
                  się, że to mój mąż ma problem, a nie ja, i zupełnie niepotrzebnie brałam
                  nieobojętny przecież dla organizmu lek. Poza tym stwierdził, że jestem za gruba
                  (???) i na in vitro liczyć nie mogę, bo on nie będzie psuć statystyk
                  kliniki. "Chyba, że chce pani wyrzucić w błoto sto milionów". O badaniach,
                  ktore zrobiłam na zlecenie swojego ginekologa powiedział, że są bez sensu i
                  kazał wszystkie powtórzyć (oczywiście, wyniki wyszły takie same, za to musiałam
                  podwójnie zaplacić).. Polecam dr Taszycką. Ma serce.
                  • Gość: mama Re: nieplodnosc - pomoc IP: *.kir.com.pl 15.03.01, 12:07
                    no widzisz, a na mnie dr. Taszycka / na moich
                    kole?ankach te?/ zrobi3a z3e wra?enie. A co do tuszy,
                    to nie obra?aj sij bo niejednokrotnie s3ysza3am opinij,
                    ?e tj?sze kobiety maj1 mniejsze szanse. s3ysza3am jak
                    wielu kobietom mswili to lekarze i nie uwa?am, ?e to
                    z3o6liwo6f z ich strony.
                      • Gość: mama Re: nieplodnosc - pomoc IP: *.kir.com.pl 15.03.01, 16:00
                        ok. nie będę polemizowała. każdy ma inne odczucia Ty
                        też masz takie prawo. ja bylam zadowolona z
                        Wojewodzkiego. wielu lekarzy przetestowalam i do niego
                        pojde po raz kolejny. natomiast Taszycka nie potrafila
                        odpowiedziec mi na proste pytania /moze nie chciala/
                        nie wnikam . przy tym byla opryskliwa. ja zycze Ci
                        powodzenia. zadowolenie z lekarza to polowa sukcesu.
                        czy juz kiedys probowalas in vitro? Pozdrawaiam
                  • Gość: Hathor Re: niepłodność - pomoc IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 15.03.01, 22:52
                    Problemy A jak sadze wynikaja jak sadze z faktu, ktorego wielu lekarzy nie
                    docenia - psychicznego obciazenia jakim jest brak dziecka. Oczekujemy od nich
                    tego czego powinnysmy oczekiwac od lekarza - wsparcia fizycznego i
                    psychicznego. Latwo naruszyc delikatna psychike kobiety, ktora nie moze zajsc w
                    ciaze, gdy wszyscy dookola bebnia o nie chcianych ciazach.

                    Od lekarza wymagamy takze "czulosci", ktora pomoze przejsc przez trudne chwile.
                    Niestety nie kazdy specialista od in vitro jest tez dobrym psychologiem. I
                    skutkiem tego moze byc tak rozny odbior przez A i Mame tego samego lekarza.
                    Trzeba trafic albo miec w zanadrzu wlasnego ginekologa czy psychologa, ktory
                    bedzie nas w tych chwilach wspomagal. Niestety w zadnej z istniejacych klinik
                    nie jest zatrudniony psycholog, dlatego dobrze ze mozemy wylac swoje zale na
                    forum. Nie chcialabym tu brzmiec jak alfa i omega, ale wiem jak bardzo w tym
                    procesie istotne jest zaufanie, ze to co nam robia na naszych cialach, a czego
                    nie widzimy (kto mi udowodni ze pobrano 5 komorek a nie 10 albo ze zaplodnily
                    sie 3 a nie 7, ze transferuja mi 2 zarodki a nie zwykla wode) jest prawdziwe.
                    Poprawcie mnie jezeli tak nie jest !!!!
              • Gość: Hathor Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.4.* 07.03.01, 18:00
                Iwona - nie zamykaj sie przed tymi, ktorzy Ci moga
                pomoc. Ja tez trzymam w tajemnicy nasze proby in
                vitro ale juz teraz (czyli od niedawna) wiedza o nich
                nasi najblizsi (rodzice)oraz grastka naprawde dobrych
                przyjaciol. Dzieki ich zdroworozsadkowemu podejsciu
                odzyskuje radosc zycia, nadzieje i sily do dalszych
                prob. Takze dzieki tym wszystkim przemilym listom od
                dziewczyn, ktorym sie udalo i maja dzidziusia -)))
                (naturalnie czy tez sztucznie). Niestety, przyczyna
                nieplodnosci w moim malzenstwie wyklucza cud (b.
                slabe nasienie meza - choc nigdy nie mowię nigdy).
                Zaloz sobie konto internatowe na www.sekretykobiet.pl
                i napisz do mnie: invitro@sekretna.pl, kiedy bedziesz
                potrzebowac. Wiem co znaczy samotnosc w tej
                konkeretnej sprawie...
                • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: *.kir.com.pl 08.03.01, 10:50
                  Hathor. Twój ostatni list jest budujący. w moim
                  przypadku zajście w ciążę również uniemożliwiało słabe
                  bardzo!!! nasienie męża. w tym momencie lekarz nawet
                  nie zaproponował mi inseminacji tylko od razu in
                  vitro. udało się. chociaż wcześniej miałam inseminację
                  i nie udaną /zanim trafiałam do Novum/. To co napiszę
                  jest może nie do wiary, ale są kobiety, których
                  mężowie nie mają w ogóle plemników i też mają szanse
                  zostać matkami. w takim wypadku lekarz jednocześnie
                  pobiera od męża komórki plemnikotwórcze (niestety za
                  pomocą zabiegu) a kobiecie nkomórki jajowe, które są
                  później łączone. wiem, że takie kobiety są więc nie
                  załamujcie się.
                  • Gość: Hathor Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.3.* 08.03.01, 22:16
                    Dzieki za cieple slowa, tym bardziej wlewasz nadzieje
                    w moje serce bo Tobie sie udalo. Wierze ze i mnie sie
                    uda, jedyne z czym mam problem to poczucie
                    bezsilnosci wobec natury i samego zabiegu.
                    Opowiedz mi prosze jak dawalas sobie rade zaraz po
                    transferze i jeszcze pozniej gdy juz wiesz ze jestes
                    w ciazy ale ciagle jest ryzyko. Bylas na
                    zwolnieniu ?? Pracowalas, co sie dzialo ??? jak sobie
                    radzic z niepewnoscia i strachem. Napisz do mnie
                    prosze!!!
                    • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: *.kir.com.pl 09.03.01, 10:01
                      Cieszę się, że moje słowa podniosły Cię na duchu.
                      trzymam kciuki i wierzę głęboko, że uda się. Ja jak
                      juz wcześniej pisałam, podchodziłam do tematu bardzo
                      sceptycznie. kiedy przyszedł moment /po dwóch
                      tygodniach/ kiedy miałam zrobić próbę ciążową -
                      poprostu bałam się pójść do łazienki.... a jak już ją
                      zrobiłam......dopiero po kilku minutach miałam odwagę
                      pójść i zobaczyć wynik. Najgorsze jednak było dla mnie
                      pobranie jajeczek a w zasadzie moment kiedy "puściło"
                      znieczulenie. bardzo mnie bolało. to był piątek. w
                      sobotę z trwogą dzwoniłam czy i ile komórek się
                      połączyło. a w poniedziałek miałam wyznaczoną datę
                      transferu. To już była betka w porównaniu z tym co
                      wczesniej przeszłam. cały czas jednak towarzyszyła mi
                      niepewność: uda się czy nie - z przewagą nie! Później
                      byłam dwa tygodnie na zwolnieniu. leżałam pokotem w
                      łóżku i biegałam tylko siusiu. po dwóch tygodniach
                      zrobiłam test. nie wierzyłam, kiedy zobaczyłam dwie
                      kreseczki. zadzwoniłam do męża i do dr.
                      Lewandowskjiego, który natychmiast kazał mi do siebie
                      przyjechać. wyściskał jak by conajmniej było to jego
                      dziecko /poniekąd tak jest/. zrobiłam test na hcg
                      który definitywnie rozwiał moje wątpliwości. po
                      kolejnych dwóch tygodniach poszłam na usg gdzie już
                      było widać ziarenko wielkości łebka od szpilki z
                      BIJĄCYM SERDUSZKIEM. w tym momencie dotarło do mnie,
                      że TAM jest dziecko żywe!!!! no i później leki leki
                      leki usg itp... bardzo o siebie dbałam. nic nie
                      dźwigałam nie wolno było się kąpać w wannie - tylko
                      prysznic i to nie za gorący. już nie pamiętam czy było
                      to w 3 czy 4 miesiącu dr. Lewandowski powiedział, że
                      coś mu się nie podoba....oszalałam z rozpaczy. dał mi
                      70% szans na urodzenie zdrowego dzidziusia. wtedy to
                      było dla mnie dużo a zarazem mało. po dwóch tygodniach
                      poszłam na usg kolejne do dr Roszkowskiego, który
                      znowu szczęśliwie rozwiał moje wątpliwości. do pracy
                      chodziłam, chociaż dość długo byłam na zwolnieniu.
                      później tzn od 7 m-ca leżałam w szpitalu bo miałam
                      łożysko przodujące. poród odbył się w 39 tygodniu
                      ciąży przez cesarskie cięcie. jeśli masz jakieś
                      pytania wątpliwości zawsze możesz się do mnie zwrócić.
                      pomogę. ważne jest w tym całym zamieszaniu aby
                      pozytywnie się nastawić. ja będę jeszcze raz próbowała
                      bo mam jeszcze w zapasie 7 zarodków. może około maja
                      zacznę......mogę na ten temat pisać i mówić całemu
                      światu, bo to co dokonała medycyna można nazwać mianem
                      cudu. czy Ty jesteś z Warszawy? czekam na wiadomość od
                      Ciebie. serdecznie pozdrawiam.
                      • Gość: KaCha Re: niepłodność - pomoc IP: 192.168.1.75, 157.25.128.* 09.03.01, 15:43
                        Też jestem po in-vitro (pierwsze - w grudniu 2000). Nieudanym. Teraz
                        rozmrożenie czterech zarodków nie udało się - nie przeżyły. Dowiedziałam się o
                        tym wczoraj. Ale już w poniedziałek idę do Novum rozpisać sobie nowy cykl
                        stymulacji. Muszę mieć nadzieję, bo inaczej albo zwariuję, albo po latach będę
                        sobie wyrzucać, że nie zrobiłam wszystkiego. Dziękuję Bogu, że dał mi i mojemu
                        mężowi dobrze płatną pracę i przechodzę to leczenie bezstresowo bez główkowania
                        skąd wziąć pieniądze? Gdzie jest nasze w 99,9% katolickie i prorodzinne
                        państwo? Czemu nie ma przynajmniej dofinansowania zabiegu? Czemu wszystkie leki
                        stymulujące są pełnopłatne?
                        Adopcja? Być może po tej drugiej próbie. Co mnie powstrzymuje? Grono
                        ewentualnych "życzliwych dewotek" z otoczenia, po ingerencji których dzieciak z
                        rykiem wróci do domu, przerażony: bo mamo ja nie jestem twój!
                        Wszystkie niepowodzenia: poronienia (w ciągu 9-ciu latach małżeństwa przeszłam
                        8 poronień), inseminacje, szczepienia w Łodzi (bo mój organizm odrzuca ciążę),
                        itp. - przechodziłam dołkami psychicznymi. Ostatnio stwierdziłam: nie myśleć,
                        zająć się czymś i jak najszybciej wrócić do pracy. Nie dyskutuje o tym, co się
                        stało ani z mężem, ani z moją Rodziną (nota bene: stanowią dla mnie silną
                        podporę psychiczną - wtedy kiedy tego chcę i potrzebuję), bo oni wiedzą, że im
                        szybciej przestanę o tym myśleć, tym szybciej będę gotowa do następnej próby.
                        Wszystkie kobiety z problemami z zajściem w ciążę: trzymajcie się i miejcie
                        nadzieję!
                        • Gość: Ewa Re: niepłodność - pomoc IP: *.olsztyn.ppp.tpnet.pl 10.03.01, 00:50
                          Tak sie sklada za to ja rozpoczelam te dyskusje na temat invitro itd.
                          Caly czas czytam nowe wiadomosci od kolejnych kobiet i jestem bardzo zaskoczona
                          ze jest nas az tyle. z drugiej strony ciesze sie ze nie jestem sama z takim
                          problem. Tylko kiedy czytam o kilku nieudanych próbach invitro coraz bardziej
                          sie boje - zbieramy pieniadze na pierwszy zabieg i pewnie zadluzymy sie po
                          uszy, boje sie tego ze jesli teraz nic z tego nie wyjdzie to przez kolejne
                          trzy lata bedziemy splacac dlugi i dalej marzyc o dziecku...po jaka cholere sa
                          te kasy chorych?
                          Wybieramy sie do Białegostoku, czy ktoras z was tam byla? Jak tam jest, jacy są
                          lekarze?
                          Ewa
                          • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.79.* 11.03.01, 22:25
                            Do Ewy. Byłam w Białymstoku na in-vitro i chociaż się
                            nie udało, to i tak polecam. Sama również tam jadę na
                            jesień(no wiesz trzeba zebrać pieniążki). Lekarze są
                            OK-przynajmniej Ci z którymi ja się zetknęłam(dr
                            Domitrz, doc.Wołczyński, dr Szamatowicz-młody, bo
                            jest jeszcze jego ojciec). Do Białegostoku na
                            pierwszą wizytę trzeba zabrać wszystkie Wasze wyniki.
                            Lekarz je obejrzy, zaleci zrobienie jeszcze jakichś
                            wyników u nich i zaproponuje tok postępowania. Jeżeli
                            zdecydujecie się od razu na in-vitro, to lekarz może
                            kazać Wam przyjechać jeszcze raz lub od razu wypisać
                            recepty na leki, ale ostrzegam, że może ich w ogóle
                            nie być w Twoim mieście, albo da Wam leki, za które
                            trzeba im zapłacić, a które niestety są bardzo drogie
                            i trzeba je przewozić w lodówce-Decapeptyl(ja kupiłam
                            sobie taką przewoźną lodówkę-termos).
                            Wszystko wytłumaczą, dadzą kartę stymulacji, gdzie
                            też jest wszystko opisane.
                            Życzę powodzenia.
                      • Gość: Hathor Re: niepłodność - pomoc IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 10.03.01, 15:45
                        Jestem z Krakowa, ktory (z calym szacunkiem do tego
                        miasta) jest pod wzgledem nieplodnosci...zacofany.
                        Problemem bylo wszystko, od zastrzykow po zrobienie
                        wlasciwego usg (kazdy lekarz widzial inne pecherzyki
                        i inna ich wielkosc)- dlugo by opowiadac. Oba in
                        vitro robilam w Consilium w W-wie, czego ostatecznie
                        nie polecam, byc moze bardziej z powodow osobistych-
                        zrazilam sie. Teraz wybieram sie do Bialegostoku - na
                        caly okres stymulacji i przynajmniej krotki okres po
                        transferze. Chce to zrobic na spokojnie, zastrzyki u
                        usg na miejscu bez ryzyka, ze w ciagu paru godzin
                        musze dojechac do W-wy i bez pracy zawodowej na
                        glowie. Przy okazji bede miala zasluzony urlop - bez
                        tlumaczenia dlaczego mam zwolnienie ginekologiczne po
                        raz 3.
                        Poza tym w domu swiruje - podziwiam Cie Mamo, ze
                        wyleżałas 2 tygodnie. Ja wprawdzie też niby leżalam -
                        ale okropnie znosilam ten stan podniecenia (nadzieji
                        i niepewnosci zarazem). Dodatkowo, jestem bardzo
                        aktywna zarowno zawodowo jak i prywatnie. Nakaz
                        leżenia przez 2 tygodnie byl jak zamkniecie w klatce.
                        Planowalam czytanie (co uwielbiam), spacery i inne
                        przyjemnosci. Nic nie moglam robic tylko lezalam,
                        cala sztywna, bojac sie poruszyc. To byl koszmar - bo
                        nie spodziewalam sie tego. Wszystkie moje kolezanki
                        co normalnie zachodza w ciazę, normalnie egzystuja -
                        ja sie czulam nagle odcieta od wszystkiego. Teraz
                        wiem juz że jest to naturalny stan, który przechodzi
                        każda kobieta po in vitro. Wtedy myslałam, że
                        zwariowalam. Dlatego cudownie, że możemy sie
                        podzielic swoimi doświadzczeniami - może kolejnej
                        dziewczynie to pomoże. Ewa - nie poddawaj sie,
                        upewnij sie tylko, że to ostatnia deska ratunku. To
                        trudny zabieg - ogromne psychiczne obciazenie dla
                        kobiety, materialne dla portfela, ale jak sama
                        widzisz warto. Ale sie rozpislam - dziewczyny,
                        zalozylam specjalne konto e-mailowe
                        invitro@sekretna.pl - jezeli chcecie sie osobiscie ze
                        mna skontaktowac. Po paru latach milczenia, teraz
                        chce mowić, nikt nas nie zrozumie tak jak my siebie
                        nawzajem. Pozdrawiam wszystkie probujace i te ktorym
                        sie udalo !!!!
                        • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: *.kir.com.pl 12.03.01, 08:10
                          Witam Hator po krótkiej przerwie. szkoda że nie od
                          razu podeszłaś w Novum. oni się specjalizują w tym
                          natomiast Consilium niestety nie jest to taka
                          prestiżowa placówka. moja koleżanka podchodziłą w
                          Białymstoku 11 razy niestety bezskutecznie. z tego co
                          mówiła to pobieranie jajeczek /żeby było taniej / jest
                          bez znieczulenia ogólnego. określiła to jako horror.
                          cały czas polecam klinikę Novum. tam robią w
                          znieczuleniu i profesjonalnie. współpracują z kliniką
                          o tym profilu w Essen. niestety zabieg nie jest tani
                          /in vitro wtedy gdy robiłam ja - 4 tys zł ,
                          mikromanipulacja 500 zł, leki ok. 3 tys zł/. i jeszcze
                          jedna ważna uwaga!!! samo in vitro w Twoim przypadku
                          może nic nie dać. z tego co wiem słabe nasienie męża
                          kwalifikuje do mikromanipulacji. ja właśnie miałam
                          taki zabieg. ponieważ była to w zasadzie główna
                          przyczyna prawdopodobnie dlatego udało się za
                          pierwszym razem. ja też jestem bardzo aktywna i
                          leżenie było dla mnie czymś potwornym, ale mając w
                          świadomości to po co leżę.......bardzo ułatwiało
                          monotonię.
                          • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc IP: *.wroclaw.ppp.tpnet.pl 12.03.01, 11:58
                            Co do Białegostoku, to mama ma rację pobieranie
                            komórek jest bardzo bolesne, ale można dopłacić ok
                            100 zł.i pobierają wtedy komórki w znieczuleniu.
                            Ja osobiście też znam osoby, którym w Białymstoku
                            udało się za pierwszym razem, no i jest o wiele,
                            wiele taniej niż w Novum. Poza tym Białystok robi in-
                            vitro już od 14 lat, także mają bardzo duże
                            doświadczenie, a kobiety jeżdżą tam po kolejne dzieci.
                            Oczywiście wybór placówki należy do samej
                            zainteresowanej.
                            • Gość: mam Re: niepłodność - pomoc IP: *.kir.com.pl 12.03.01, 14:47
                              całkowicie się z Tobą zgadzam Iwona. myślę, że gdybym
                              mieszkała w Białymstoku, albo w Warszawie nie byłoby
                              Novum, pewnie i ja bym tam trafiła. stało się jednak
                              inaczej. mieszkam w Warszawie i na miejscu mam dobrą
                              klinikę. zdania na ten temat są bardzo różne - cel
                              jeden! wszystkim dziewczynom, i tym które podchodzą w
                              Warszawie i tym z Białegostoku i innych placówek życzę
                              tego szczęścia, które mnie spotkało. pozdrawiam
                                • Gość: Hathor Re: niepłodność - pomoc IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 12.03.01, 21:52
                                  Iwona, wybieram sie juz za miesiac do Bialegostoku, powiedzieli mi przez
                                  telefon, ze mozna przyjechac i od razu zostac, przez cala stymulacje do
                                  transferu. Jak Ty sobie poradzilas logistycznie (rozumiem ze mieszkasz blizej
                                  Krakowa niz Bialegostoku - jak dlugo zostaliscie w Bialymstoku, gdzie
                                  spaliscie, gdzie robilas zastrzyki (ja bralam Humegon do tej pory), usg, po ilu
                                  dniach od pobrania jest transfer, do ktorego konkretnie lekarza sie zglosic ?
                                  I co pozniej, po transferze - wrocilas do domu -zwolnienie czy praca.
                                  Prosze o wszystkie informacje , jakie pamietasz.
                                  Dzieki i pozdrawiam,
                                  • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.79.* 13.03.01, 20:27
                                    Hathor. Do Białegostoku pojechałam miesiąc przed stymulacją po recepty
                                    i "rozpiskę" cyklu. Następnie od pierwszego dnia cyklu brałam Decapeptyl, od
                                    trzeciego Metrodin i tak wszystko do ósmego dnia cyklu-wszystko w domu.
                                    Dziewiątego dnia cyklu trzeba się zgłosić o 8.00 do szpitala w Białymstoku na
                                    badanie estradiolu, a po południu na usg i tak co dzień aż do punkcji. Potem za
                                    dwa dni transfer (po Pregnylu) i jakieś dwa dni należy zostać w Białymstoku aby
                                    odpocząć-no wiesz bolą jajniki. Na pobyt w Białymstoku dają zwolnienie
                                    lekarskie jeśli chcesz. A potem do domu i czekasz prawie dwa tygodnie do testu.
                                    Następnie dzwonisz do nich i powiadamiasz ich o wyniku testu oraz możesz się
                                    dowiedzieć czy przeżyły w chodowli nadliczbowe zarodki, do zamrożenia.
                                    Co do lekarza, to jadąc tam możesz sobie wybrać u kogo chcesz być, chyba, że
                                    nie będzie tego, którego chcesz, to trafiasz do tego, który jest, ale w trakcie
                                    stymulacji i tak możesz trafić czasem nie na "swojego", bo oni wszyscy zajmują
                                    się tym samym. Nie ma tego jednego jedynego, który robi in-vitro tak jak w
                                    Novum. Ja chciałam być u doc Wołczyńskiego, nawet dzwoniłam wcześniej kiedy
                                    będzie, ale jak zajechałam okazało się, że nagle wyjechał i trafiłam do dr
                                    Domitrza-on współpracuje z dr Wołczyńskim-mają wspólny prywatny gabinet i
                                    przymują rotacyjnie-jeden w jeden dzień drugi w następny. Wiesz tam jest taki
                                    hurt, że w zasadzie nie ma znaczenia do kogo trafiasz, bo najczęściej komórki
                                    pobiera jeszcze kto inny.
                                    Wiesz oni mają taki przerób, że czy to świątek czy piątek, to co dzień
                                    transferują trzem do dziewięciu pacjentkom. Ale przy tym wszystkim są całkiem
                                    mili.
                                    Kolejny problem, to zakwaterowanie. Ja jechałam w ciemno. W rejestracji, tam
                                    gdzie Cię będą przyjmować jest mnóstwo ofert zakwaterowania, to sobie coś
                                    wybierzesz. Zresztą jak zajedziesz do Białegostoku, to będziesz miała wrażenie,
                                    że to miasto to wielka fabryka dzieci.
                                    A kiedy chcesz tam jechać. Oni robią in-vitro tylko od września do czerwca we
                                    wszystkie dni nawet niedziele i święta. W lipcu i sierpniu przygotowują sprzęt
                                    do nowego "sezonu" i "wybierają" urlopy.
                                    Powodzenia!
                                • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: *.kir.com.pl 13.03.01, 14:58
                                  Iwona, kiedy ja wysiadywałam swoje chwile w klinice
                                  rozmawiałam z wieloma dziewczynami. wśród nich były
                                  panie z Katowic Bielska Białej, Wrocławia, Kielc a
                                  nawet.......z Anglii i skośnoocy /chyba Japończycy/.
                                  wiem że to jest uciążliwe ale WARTO!!!!! nawet kosztem
                                  przyjeżdżania kilka razy w tygodniu do Warszawy. a może
                                  masz się u gogo zatrzymać? są pokoje do
                                  wynajęcia....itp....piszę o Warszawie bo tutaj masz
                                  chyba najbliżej. pozdrawiam i życzę wytrwałości.
                                  • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.79.* 13.03.01, 20:36
                                    Dzięki Ci mama za słowa otuchy. Faktycznie z Katowic mam bliżej do Warszawy,
                                    ale na razie pozostanę przy Białymstoku-tam też przyjeżdżają ludzie z całej
                                    Europy. Jak tam byłam ww wrześniu to była tam i Niemka i "dobrze postawiona"
                                    Rosjanka. Z Czech też tam przyjeżdżają.
                                    Może kiedyś spróbuję Novum (chociaż nie mam najlepszych wspomnień z tej
                                    przychodni). Odpukać obym nie musiała.
                                    Pozdrawiam!
                                    • Gość: Hathor Re: niepłodność - pomoc IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 14.03.01, 12:21
                                      Dziewczyny, nie nadazam za Wami - jeden dzien mnie nie bylo i tyle informacji !!
                                      Cudownie - dzieki Iwona za wszystkie szczegoly, wybieram sie dokladnie za
                                      miesiac (jak moj cykl nie splata figla) wiec beda okolice Wielkanocy. Moze sie
                                      dolaczysz - planuje tam zostac przez 2-3 tygodnie. Zawsze przyjemniej w grupie
                                      znajomych. Zachecam jak dasz rade.
                                        • Gość: Hathor Re: niepłodność - pomoc IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 14.03.01, 20:21
                                          Moze zabrzmie cynicznie ale jezeli to tylko finanse to Ci zazdroszcze, ja przez
                                          pół roku nie mogłam nawet myslec o kolejnym zabiegu bez fontanny łez. Fontanna
                                          na szczescie wyschla i mam nadzieje ze utrzymam ten stan luzactwa bo jak nie to
                                          pewnie sie spotkamy jesienia w Bialymstoku. Swoja droga skoro jestes z Katowic
                                          to czy masz jakie doswiadczenia z tajemniczym dr Horakiem i jego klinika.
                                          Bylismy tam z wizyta w nadzieji ze bedzie nam blizej ale okazalo sie ze na in
                                          vitro trzeba tam czekac 1-2 lata, a caly zabieg jest owiany lekka mgielka
                                          tajemniczosci, generalnie nie budzi sympatii.
                                          • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.79.* 18.03.01, 11:27
                                            nie miałam okazji spotkać się z tajemniczym dr Horakiem. Przed decyzją o in-
                                            vitro obdzwoniłam wszyskie ale to wszystkie ośrodki w Polsce, o każdym z nich
                                            poczytałam w internecie oraz rozmawiałam z wieloma lekarzami i najpierw
                                            zdecydowałam się na Novum, gdzie mnie dosłownie mówiąc "olali", a potem od razu
                                            na Białystok. A co do formy psychicznej, to lepiej nie pytaj. Zaraz po zabiegu
                                            in-vitro, gdy dowiedziałam się,że nic z tego nie wyszło od razu chciałam
                                            próbować jeszcze raz. Oczywiście nie wolno tak raz za razem, no i jeszcze
                                            trzeba mieć na to pieniądze. Należę do osób bardzo niecierpliwych.
                                            Pzdrowionka.
                                            • Gość: Joanna Re: niepłodność - pomoc IP: *.dip.t-dialin.net 18.03.01, 18:43
                                              Jestem po 4 nieudanych zabiegach ICSI. Wiem jak taki zabieg potrafi psychicznie
                                              "zniszczyc". Z doswiadczenia wiem ze wymiana slow i przezyc z osobami o tych
                                              samych problemach bardzo pomaga.
                                              Nastepna probe chce podjac w kwietniu albo w maju w Pradze. Jesli ktos tez
                                              rozpoczyna terapie w najblizszym czasie to razem bedzie razniej i mozemy sie
                                              nawzajem wymieniac informacjami.
                                              Tym razem chcielibysmy transfer zarodkow w stadium blastocysty.
                                              Czy polskie kiliniki tez to wykonuja?
                                              Wszystkim ktorzy zdecydowali sie na takie leczenie zycze powodzenia.
                                              • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.79.* 18.03.01, 21:25
                                                W Polsce Białystok proponuje transfer zarodków w etapie blastocysty (pod
                                                warunkiem, że zapłodni się duża ikość komórek i będzie co hodować). Ja też
                                                chciałabym tym razem, aby tranferowano mi blastocysty.
                                                Poprzednim razem były tylko trzy zarodki, dwa mi podali(4-ro komórkowe, jeden
                                                pozostawili do hodowli, a potem do zamrożenia, ale niestety obumarł.
                                                Powodzenia!
                                                ps gdzie robiłaś poprzednie cztery próby?-też w Pradze?
                                                • Gość: Hathor Re: niepłodność - pomoc IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 19.03.01, 21:49
                                                  Najpierw sie upewniam- transfer blastocytow jest to 4-5 dniach a nie po 2 ?
                                                  Jesli tak to ja tak wlasnie mialam w Consilium, po 3 komorki po 4-5 dniach
                                                  (2krotnie i bez rezultatu). Wyczytalam na jakis angielskojezycznych www ze to
                                                  jest standard na zachodzie i podobno daje lepsze rezultaty. Jednak jak moj
                                                  przyklad wskazuje, rezultat nie zalezy niestety tylko od techniki. Ale faktem
                                                  jest ze kliniki zachodnie chwala sie 40% skutecznoscia podczas gdy nasz
                                                  najlepszy w Polsce Bialystok mowi o 20-25%. Inne kliniki nie prowadza
                                                  statystyk, co niestety potwierdza ich slabosc. Niestety co bysmy nie
                                                  powiedzialy o tym zabiegu jest to "produkcja" a mistrzem jest ten co ma wprawe.
                                                  Poza tym ktora z nas ma pewnosci, ze nie transferowano jej tylko nadzieji, bo
                                                  zaden zarodek nie przezyl. Bo ja nie choc widzialam te komorki pod mikroskopem.
                                                  Sorry, jezeli troche brzmie malo optymistycznie, bo wolalabym sama siebie
                                                  przekonac, ze to wszystko ma sens. Pozdrawiam
                                                  • Gość: Bacha Re: niepłodność - pomoc IP: 195.205.13.* 20.03.01, 13:38
                                                    Przeczytałam wszystkie Wasze listy. Dzieki, ze jestescie. Jestem wlasnie po
                                                    drugiej probie in-vitro w Bialymstoku (lecze sie u prof.Szamatowicza w
                                                    Medgynie). Mimo, ze obie proby nie powiodly sie na Bialystok zlego slowa nie
                                                    moge powiedziec, za to nasluchalam sie o Novum rzeczy przeroznych w tym ani
                                                    jednej pozytywnej. Wsrod warszawskich dobrych lekarzy tez nie maja dobrej
                                                    opinii i mowi sie, ze dobrzy lekarze stamtad odchodza. Mieszkam w Warszawie,
                                                    ale do Novum nie pojde, mimo, ze w Bialymstoku musze dodatkowo placic za
                                                    noclegi.
                                                    Ja po kazdej probie lezalam prawie bez ruchu, choc zdaniem lekarzy to nie ma
                                                    znaczenia. Obciazenie psychiczne jest jednak straszne. Poniewaz u mnie nie ma
                                                    zadnych medycznych przyczyn, coraz czesciej mysle o jakiejs psychologicznej
                                                    terapii, ktora pomogla by mi odblokowac moj organizm i to ciagle myslenie o
                                                    dziecku. Czy ktoras z Was slyszla o czyms takim ? Slyszalam tez o badaniu na
                                                    przeciwciala w organizmie. Na czym to polega, co ma na celu i jakie sa efekty ?
                                                    Pomysl Hathor z grupa wsparcia jest swietny. Moze wszystkie razem cos
                                                    wymyslimy ? Pozdrawiam. Bacha
                                                  • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: *.kir.com.pl 20.03.01, 13:52
                                                    Widzę, że grono powiększa się. W Twoim przypadku wydaje
                                                    mi się, że przyczyna leży w Twoim wnętrzu. Za bardzo
                                                    nastawiasz się psychicznie i to może powodowac blokade.
                                                    nic nie piszesz czy Twoj maz jest plodny. Teraz okazuje
                                                    sie ze w wielu przypadkach wina lezy po stronie meza.
                                                    Jeśli możesz to napisz cos o Novum. Jestem ciekawa
                                                    jakie sa opinie. Ja tam przeszłam udaną próbę in vitro
                                                    i urodziłam dzieki temu dziecko. Zamierzam skorzystać
                                                    jeszcze raz. Do tej pory nie mogę powiedziec o
                                                    lekarzach tam pracujących z którymi miałam stycznosc
                                                    nic zlego. z malymi wyjatkami.Jestem jednak ciekawa
                                                    Twojej opinii. pozdrawiam i więcej optymizmu
                                                  • Gość: Bacha Re: niepłodność - pomoc IP: 195.205.13.* 20.03.01, 14:12
                                                    O optymizm trudno, ale dzieki. Moj maz jak na in-vitro jest bardzo O.K., ale
                                                    masz racje, ze chyba cos siedzi we mnie. Musze sie z tym uporac, bo zwariuje.
                                                    Do Novum od poczatku nie mialam przekonania, bo zrobilam wywiad wsrod lekarzy.
                                                    Ci co zwodzili mnie latami mowili o Novum dobrze, ale mam dobrego ginekologa -
                                                    Pania profesor, ktora bez owijania w bawelne i wyciagania pieniedzy
                                                    zaproponowala mi in-vitro, ale jesli w ogole to w Bialymstoku u
                                                    prof.Szamatowicza. Mowila tez o tym, ze u niej na oddziale bardzo czesto
                                                    trafiaja sie przypadki z Novum wlasnie z ciaza pozamaciczna. To mnie nie
                                                    zniechecilo i wybralam sie tam, ale na wizyte nie poszlam, bo zobaczylam, ze
                                                    przyjmuja tam lekarze medycyny i ewentualnie doktorzy, a ja mam uraz i wierze
                                                    tylko w doswaidczonych lekarzy. Wszyscy inni do tej pory wyciagneli ode mnie
                                                    bez skrupulow kupe kasy. I nic nie poradzili. Na poczatku marca po raz drugi
                                                    bylam w Bialymstoku i w klinice prof. Szamatowicza spotkalam dwie dziewczyny po
                                                    Novum z jak najgorszymi odczuciami. Przyznaje jednak, ze duzo zalezy od
                                                    zaufania do lekarza - w koncu w tym przypadku trzeba komus zaufac. Jesli Twoje
                                                    odczucia, no i efekty sa pozytywne to nie zrazaj sie tym co pisza inni (w tym
                                                    ja). To co wiem na pewno to to, ze Bialystok jest tanszy (z wyjatkiem Kriobanku
                                                    w Bialymstoku. Caly zabieg, wraz ze stymulacja, lekami i zakwaterowaniem (w
                                                    super warunkach) kosztowal mnie w tym roku ok. 7 tys. zl Pieniadze sa jednak w
                                                    tym przypadku najmniej wazne i to co nmie przekonuje to doswiadczenie lekarzy i
                                                    calego osrodka, ich zdrowe do tego podejscie i dobra atmosfera. Zazdroszcze Ci
                                                    pozytywnego efektu. Pozdrawiam. Bacha
                                                  • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: *.kir.com.pl 20.03.01, 15:04
                                                    nie zrażaj sie do mlodych lekarzy. oni sie szkola a
                                                    profesorowie niejednokrotnie poprzestają na wiedzy,
                                                    ktora nabyli wiele lat temu. pytam o Novum, bo tam za
                                                    pierwszym razem mnie sie udalo. rozmawialam z wieloma
                                                    lekarzami naciagaczami zanim tam trafilam - dlatego
                                                    ciekawia mnie opinie na temat Novum. opowiadali
                                                    totalne, jak sie pozniej okazalo bzdury. rozmawialam
                                                    tez z dziewczyna ktora podchodzila w Bialymstoku ,
                                                    razem mialysmy zabieg - i nie byla zachwycona
                                                    Bialymstokiem. zdania jak widac sa podzielone. mysle ze
                                                    w Twoim przypadku wina lezy po stronie psychiki. masz
                                                    zbyt duze obciazenie psychiczne. wyluzuj sie i
                                                    powodzenia. ja bede tez probowala jeszcze raz. mam
                                                    kilka zarodkow w zapasie.
                                                  • Gość: Paulina Re: niepłodność - pomoc IP: *.tek.com 20.03.01, 15:05
                                                    Szanowne moje Panie,

                                                    Napewno widzialyscie moj temat dot. leczenia hormonalnego. Pisze wlasnie prace
                                                    magisterska na temat osobowosci kobiety probujacej zajsc w ciaze leczac sie
                                                    hormonalnie. Niestety mam ograniczone dostep do takich osob, gdyz jest to temat
                                                    dosyc mocno intymny i nie kazdy chce o tym glosno rozmawiac. Mam prosbe, jezeli
                                                    ktorakolwiek z pan bylaby w stanie pomoc mi i opowiedziec na kilka pytan (2
                                                    kwestionariusze) prosilabym o kontakt email: paulina.pabisiak@tek.com
                                                    A moze znaja Panie osrodki, gdzie moglabym sie zglosic z podobna prosba? Wiem,
                                                    ze jest to temat drazliwy dlatego nikogo nie chce do niczego zmuszac. Wszystkie
                                                    badania sa anonimowe. Z gory dziekuje i zycze duzo szczescia. Paulina
                                                  • Gość: Zosia Re: niepłodność - pomoc IP: 195.82.160.174, 212.106.159.* 09.04.01, 23:35
                                                    Cześć dziewczyny!
                                                    Przeczytałam dzisiaj wszystkie Wasze listy, bo od
                                                    półtora roku też borykamy się z problemem "dzidziuś".
                                                    Mam wrażenie, że nasza droga do sukcesu przebiega
                                                    trochę inaczej, więc chciałabym się z Wami podzielić
                                                    wrażeniami. Po trzech nieudanych inseminacjach, mój
                                                    lekarz podał mi adres kliniki w Łodzi "Gameta". Na jej
                                                    stronie (www.nieplodnosc.pl) wyczytałam, że przyjmuje
                                                    tam profesor immunologii rozrodu. Mój mąż od dawna ma
                                                    problemy z układem odpornościowym, więc pojechaliśmy
                                                    prosto do niego. Tymczasem on w ogole nie
                                                    zainteresował się wynikami męża, tylko zlecił mi
                                                    wykonanie serii testów odpornościowych. Wydawało mi
                                                    się to idiotyczne, bo jestem zdrowa jak koń i nie
                                                    podejrzewałam u siebie zaburzeń immunologicznych.
                                                    Okazało się, że mam przeciwciała antyplemnikowe w
                                                    ilości powyżej 250 (norma: poniżej 70). Stało się
                                                    ewidentne, że tu pies pogrzebany. Przepisał mi sterydy
                                                    i po miesiącu nie mogłam uwierzyć własnym oczom:
                                                    antyplemniki w normie!!! Teraz profesor zabrał się do
                                                    dalszych szczepień na nieodrzucanie zarodków.
                                                    Oczywiście wszystko są to przygotowania do in vitro.
                                                    Czy któraś z Was miała doświadczenia z Łódzką kliniką
                                                    i z leczeniem niepłodności z punktu widzenia
                                                    immunologii?
                                                    Pozdrawiam, Zosia
                                                  • Gość: AGA Re: niepłodność - pomoc IP: 195.116.107.* 10.04.01, 08:31
                                                    ja mialam kontakt z GAMETA, ale wowczas nie bylo jeszcze prof. Tchorzewskiego;
                                                    sprawy immunnologiczne lecze takze w Lodzi, ale u prof. Malinowskiego (Gynemed,
                                                    w bardzo bliskim sasiedztwie Gamety - podobno to on jest pierwszym specjaista w
                                                    Polsce, ktory opracowal szczepionke na przeciwciala blokujace i odpornosciowe,
                                                    w tym dla par o roznych RH (ja Rh-, maz Rh+);
                                                    co do Gamety, leczylam sie u doc. Radwana przez 1,5 roku; HSG, laparoskopia,
                                                    kilka inseminacji, 2x in vitro; bez powodzenia; oczywiscie nie wiadomo,
                                                    dlaczego sie nie udaje (obecnie lecze sie w Novum, jak na razie tez nic), ale z
                                                    przykroscia musze stwierdzic, ze w Gamecie wiele rzeczy robia bardzo
                                                    instrumentalnie, bez organizacji i niestety bez dokonania wielu badan, ktore
                                                    moga niekiedy wyjasniac problemy i pomoc je przezwyciezyc; doc. Radwan mil
                                                    metode stymulowania "na jedno kopyto" - wszystkie pacjentki dostawaly prawie
                                                    takie same dawki lekow stymulujacych, choc wiadomo, ze kazdy organizm reaguje
                                                    inaczej; w efekcie, za pierwszym razem "wyprodukowal" 15 komorek, ale tylko w
                                                    dwoch byly jajeczka; za drugim razem bylo lepiej (7 z 10). W NOvum podejscie
                                                    bylo bardziej indywidualne (dodatkowo lekarze podeszli do tego ambicjonalnie "w
                                                    Gamecie nie wyszlo, ale chcielibysmy zeby u nas sie udalo")- udalo sie pozyskac
                                                    17 komorek z jajeczkami; dwie "podarowalam" innej parze, 8 obumarlo przy
                                                    zwyklym zaplodnieniu (okazalo sie, ze nasieniu byly jakies bakterie), 7
                                                    zaplodniono metoda mikromanipulacji; niestety "wykorzystalam" juz wszystkie i
                                                    bede probowac dalej; caly czas mysle, ze warto i staram sie nie zrazac
                                                    niepowodzeniami - w koncu statystycznie jest 25-30% sukcesow (dokladnie tak jak
                                                    w przypadky drogi naturalnej); zaczynam podchodzic do tego "rutynowo", co
                                                    pozwala mi zmniejszyc obciazenie psychiczne i stres zwiazane z niepowodzeniami
                                                    (choc nadal najgorszy jest moment, kiedy musze robic test ciazowy). Pozdrawiwam
                                                    wszystkich.
                                                  • Gość: Hathor Re: niepłodność - do Bachy IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 20.03.01, 21:28
                                                    Psyche rzecz najwazniejsze - koniecznie idz do psychologa, nawet sie nie
                                                    zastanawiaj. Tylko zaufanego !!!!!! Zly moze niezle popsuc. W Krakowie moglabym
                                                    pomoc ale o W-we musze sie dowiedziec. Dam znac jak bede cos wiedziec - to
                                                    potrwa pare dni, w miedzyczasie szukaj na wlasna reke. W ktorys "Wysokich
                                                    obcasach" wypowiadala sie p. psycholog znajaca temat i chyba z W-wy (byl caly
                                                    artykul na ten temat -niestety zginal mi). Zadzwon do Gazety Wyborczej i popros
                                                    o ten artykul. A poza tym pisz i mow o tym - na tym forum wszystkie Cie
                                                    rozumiemy i czujemy to samo - BEZSILNOSC !?!
                                                  • Gość: Bacha Re: do Hathor IP: 195.205.13.* 21.03.01, 09:57
                                                    Dzieki za wsparcie. Od rana szukam tego artykulu. Do wieczora pewnie znajde. To
                                                    ze jest nas tak duzo z jednej strony mnie pociesza, a z drugiej przeraza. Temat
                                                    i problem jest powazny choc traktowany jak tabu, nawet przez sluzbe zdrowia.
                                                    Moglybysmy zaczac cos robic, by przynajmniej zaczeto odpowiedzialanie traktowac
                                                    problem. O depresji w koncu tez sie dlugo nic nie mowilo. Przeciez nie szukamy
                                                    wspolczucia tylko pomocy. Ale i tak dobrze, ze Was znalazlam bo przynajmniej
                                                    nikt nie robi duzych oczu ze zdziwienia i nie patrzy z politowaniem. Ja jestem
                                                    dosc silna, ale obawiam sie, ze jest duzo dziewczyn, ktore ze strachu przed
                                                    otoczeniem boja sie w ogole o tym rozmawiac. Dobra, biore sie za szukanie...
                                                  • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc IP: 212.160.79.* 20.03.01, 20:13
                                                    My z mężem robiliśmy badania na przeciwciała przeciwplemnikowe-tzn takie
                                                    przeciwciała, które zabijają plemniki. Ja nie mam żadnych przeciwciał we krwi-
                                                    czyli nie unicestwiam plemników i mogą sobie one swobodnie dopłynąć do komórki
                                                    jajowej, ale co z tego?
                                                    Mój mąż też nie ma przeciwciał we krwi, natomiast ma przeciwciała w spermie-sam
                                                    zabija swoje komórki-to tak w uproszczeniu. Jego plemniki, a dokładnie 55%
                                                    plemników są oblepione przeciwciałami i unieruchamiają je.
                                                    Spojrzyj na wynik swojego męża, jeżeli w pozycji aglutynacja jest + lub ++ lub
                                                    +++, jest bardzo prawdopodobne, że może je mieć. Jednak lepiej wykonać
                                                    specjalistyczne badanie.
                                                    Przeciwciała obniżają płodność, ale nie zawsze są przyczyną niepłodności.
                                                • Gość: Joanna Re: niepłodność - pomoc IP: *.dip.t-dialin.net 20.03.01, 22:51
                                                  Te 4 proby robilam w Duesseldorfie. Z kliniki jestem bardzo zadowolona ale
                                                  prawo tutaj zabrania transferowania embrionow w stadium Blastozysty oraz
                                                  badania genetcznego. Poza tam koszty so tez ogromne.
                                                  Dlatego zdecydowalam sie na Pronatal w Pradze oni wspolpracoja z klinika tutaj.
                                                  Lekarze sa tam bardzo mili i zostawiaja sobie duzo czasu na rozmowe. Ja bylam
                                                  tam 14.03.01 i jestem zadowolona.
                                                  Klinika ta jest takze polecana na niemieckim forum.
                                                  Dzisiaj mialam Laparaskopie i jutro dowiem sie o wynikach. Jezeli wszystko
                                                  bedzie OK to koncem kwietnia chce zaczac nastepna probe.
                                                  Stymulacje bede robila tutaj a punkcje i transfer w Pradze.
                                                  Pozdrawiam
                                                  Joanna
                                        • Gość: Tido Re: niepłodność - pomoc IP: *.MS1.srv.t-online.de 08.05.01, 20:23
                                          Dziewczyny, opowiem wam moja historie. Po slubie chcielismy miec slicznego dzidziusia. Niestety
                                          nie wychodzilo. Wkoncu udalismy sie na badania. Okazalo sie , ze ja mam niedorozwoj macicy, a moj
                                          maz ma bardzo slabe nasienie. Zajsc w ciaze moglam, ale kwestia bylo donoszenie tej ciazy. dawali
                                          gora 3 miesiace. Zdecydowalismy sie na in-vitro. Mielismy juz nawet termin. I pewnego pieknego
                                          dnia, po porannym sexie poszlismy do wesolego miasteczka. Jezdzilam na kolejce wagonikowej.
                                          wielka predkosc i prawie caly czas do gory nogami. po jakims czasie nie dostawalam miesiaczki.
                                          Bylam zalamana, bo myslalam, ze to znowu kwestia mojego niedorozwoju( czasami krwawilam non
                                          stop 2-m-ce, a potem zatrzymywal sie na tyle samo. Balam sie isc do mojego ginekologa, bo balam
                                          sie znow kuracji hormonalenej, ktora bardzo zle znosil moj organizm, a po za tym , balam sie, ze
                                          bedzie mialo to ujemny wplyw na zaplodnienie in-vitro. Okazalo sie, ze jestem w ciazy. Nie wierzylam.
                                          bylam taka szczesliwa. matka natura sama zrobila nam niespodzianke. Mamy sliczna coreczke,
                                          podobna do tatusia jak dwie krople wody. Maz chodzi dumny i po za Klaudia swiata nie widzi.
                                          Jestesmy szczesliwi. Chce miec drugie dziecko, i chyba bede probowala znow na karuzeli.
            • Gość: dona Re: niepłodność - pomoc IP: 62.4.207.* 22.04.01, 22:15
              Nawet nie wiecie jak sie ucieszylam znajdujac przez przypadek ta strone
              internetowa.Mam 28 lat od 10 lat mieszkam w Belgi w tym momencie jestem po 2
              nie udanych probach insyminacji i jednym IVF a ostatnio proba odmrozonych
              embrionow zakonczyla sie kleskom.Bylam strasznie zrospaczona ale na szczescie
              mialam obok meza ktory bardzo mi pomogl w tym strasznym okresie.Nawet sobie nie
              wyobrazalam ze Invitro jest tak ciezkie emocjonalnie jak i fizycznie.W Belgi
              jest bardzo duzo klinik i duzo stron poswieconych nieplodnosci a takze
              programow,ale w Holandi jeszcze wiecej jest strona internetowa w ktorej
              znajduje sie chat i mozna sobie pogadac i wyzalic sie a to pomaga .Jest tam
              mnostwo kobiet ale tez duzo panow ktozy otwarcie mowia o tym problemie .Jestem
              codziennym bywalcem na tej stronie wspieramy sie na wzajem i oplakujemy
              niepowodzenia.Brdzo sie ciesze ze z moimi Rodaczkami moge sie na ten temat
              komfrontowac.A tak na marginesie HATHAR*** ja mieszkalam w Krakowie jestem
              rodowita Krakowianka moja rodzina mieszka tam jeszcze.Buziaczki dla wszystkich
              i z calego serca zycze wam pozytywnych wunikow nie jestescie same z tym
              problemem .DO uslyszenia Dona
            • Gość: dona Re: niepłodność - pomoc IP: 62.4.207.* 22.04.01, 22:18
              Nawet nie wiecie jak sie ucieszylam znajdujac przez przypadek ta strone
              internetowa.Mam 28 lat od 10 lat mieszkam w Belgi w tym momencie jestem po 2
              nie udanych probach insyminacji i jednym IVF a ostatnio proba odmrozonych
              embrionow zakonczyla sie kleskom.Bylam strasznie zrospaczona ale na szczescie
              mialam obok meza ktory bardzo mi pomogl w tym strasznym okresie.Nawet sobie nie
              wyobrazalam ze Invitro jest tak ciezkie emocjonalnie jak i fizycznie.W Belgi
              jest bardzo duzo klinik i duzo stron poswieconych nieplodnosci a takze
              programow,ale w Holandi jeszcze wiecej jest strona internetowa w ktorej
              znajduje sie chat i mozna sobie pogadac i wyzalic sie a to pomaga .Jest tam
              mnostwo kobiet ale tez duzo panow ktozy otwarcie mowia o tym problemie .Jestem
              codziennym bywalcem na tej stronie wspieramy sie na wzajem i oplakujemy
              niepowodzenia.Brdzo sie ciesze ze z moimi Rodaczkami moge sie na ten temat
              komfrontowac.A tak na marginesie HATHAR*** ja mieszkalam w Krakowie jestem
              rodowita Krakowianka moja rodzina mieszka tam jeszcze.Buziaczki dla wszystkich
              i z calego serca zycze wam pozytywnych wunikow nie jestescie same z tym
              problemem .DO uslyszenia Dona
    • Gość: Amal Re: niepłodność - pomoc IP: 195.94.207.90, 157.25.192.* 20.03.01, 17:08
      To, co przeczytałam tutaj na temat Novum jest wstrząsające i - niestety -
      potwierdza moje pierwsze wrażenie. Po prostu fabryka do robienia kasy.
      Pozwólcie, że teraz ja się trochę poużalam. Leczę się tam (no, leczę się to
      nieco za dużo powiedziane - przychodzę) od dwóch miesięcy. Pierwsze wrażenie -
      to recepcja, w której siedzą cztery pielęgniarki, ale żadna nie ma przez 10
      minut czasu, żeby przerwać plotki i przyjąć przerażonego (pierwsza wizyta!)
      pacjenta. To, że sugerują płacenie bezpośrednio lekarzom. Już nawet nie chodzi
      mi o to, czy później umyje ręce (zakładam, że tak), ale od razu mam wrażenie,
      że daje się im kasę prosto do kieszeni (jeśli wiecie, co mam na myśli). Dla
      mnie - na szczęście - pieniądze nie stanowią problemu, ale epatowanie mnie na
      każdym kroku okrzykami, jak drogie jest leczenie, wkurza mnie nieludzko. Poza
      tym tak ahistoryjka - badania robione w zeszłym roku pokazywały znacznie
      podwyższony poziom prolaktyny. Pani Dr (wspominana tu zresztą) zapisała mi
      jakiś tydzień temu temu lek na jej obniżenie. Wczoraj byłam na kolejnych
      badaniach i wyszło, że prolaktyna jest PONIŻEJ normy. Kiedy poprosiłam, żeby
      skserowali mi poprzednie wyniki, okazało się, że już tydzień temu (tj. przed
      lekiem) miałam zupełnie dobry poziom. Czyli pani Dr musiała znać te wyniki parę
      godzin po mojej wizycie. Gdyby to zdarzyło się u mojej pani ginekolog, jeszcze
      tego samego dnia zadzwoniłaby do mnie i powiedziała, czy mam brać lek, czy nie.
      A w Novum sama muszę dobijać się do lekarza, który kończy rozmowę "Przecież
      chciała Pani, żeby obniżyć", jakbym to ja była wszystkiemu winna i odkłada
      słuchawkę... Czuję się podstawiona pod ścianą, bo do Białegostoku jeżdzić nie
      możemy ze względu na pracę, a zegar tyka... Mam nadzieję, że zobaczę wreszcie
      te dwie kreeski, i nie będę musiała się z nimi więcej użerać.
        • Gość: Amal Re: niepłodność - pomoc IP: 195.94.207.90, 195.94.192.* 21.03.01, 15:30
          mama, ale na którego???? Panią Dr wszyscy mi bardzo polecali, wspominanego tu
          również Dr W skreśliłam przy pierwszej wizycie (sorry, ale mam podobne
          wrażenia, co A) i zmieniłam go na panią Dr, właśnie pod wpływem opinii
          znajmowych... Dodatkowy kłopot ze mną, to 'wyedukowanie', jak z przekąsem
          zauważają lekarze, dużo szukam na sieci, zwłaszcza na amerykańskich stronach,
          ktore są pod tym względem świetne, i spotkałam dotychczas tylko dwóch lekarzy
          (moją panią gin i endokrynologa) którzy się nie oburzali, tylko podejmowali ze
          mną dyskusję na trochę wyższym poziomie szczegółowości. Jestem na kilku listach
          amerykańskich dyskusyjnych 'w tym temacie' i naprawdę informacja otrzymywana
          przez pacjentów w Stanach nie ma nic wspólnego z tym, co mamy tutaj. A nie
          sądzę żeby nasi lekarze byli mniej naumieni. Jak pani Dr przyniosłam wydruk,
          jakie testy rutynowo robi się w Stanach na to co ja mam, i czy ona zamierza je
          wykonać to spojrzała na mnie tak, jakby chciała mnie wyrzucić z gabinetu. O
          jezu, znowu się rozgadałam, zwięzłość to nie jest moja mocna strona smile)
          • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: *.kir.com.pl 21.03.01, 16:07
            Amal, myślę, że powinnaś tak jak ja to zrobiłam, nie
            zwracać uwagi na pewne rzeczy, tzn np. gadające
            panienki w recepcji, oschłość lekarzy....itp itd. Ja po
            prostu postawiłam sobie jeden cel i osiągnęłam go.
            podchodziłam do zabiegu w 1998 r. i wtedy nie było tak
            jak teraz widze co dziewczyny pisza. bylam tam kilka
            dni temu i tez spotkalam sie z zyczliwoscia. moim
            lekarzem prowadzacym byl dr Wojewodzki.odpowiadal na
            wszystkie zadane pytania bardzo szczegółowo. nie mam
            wiec do niego zarzutu. jestem osoba ktora zna sie
            troche na medycynie szczegolnie interesuje mnie sprawa
            in vitro wiec mam tez swoje zdanie na ten temat.
            jeszcze raz z czystym sumieniem moge napisac, ze ludzie
            z ktorymi mialam do czynienia we wspomnianej klinice sa
            kompetentni / poza wczesniej wspomnianym wyjatkiem/.
            poza tym jak mi sie cos nie podobalo to wale prosto z
            mostu!!! wcale to nie jest takie glupie. Pozdrawiam.
            nie wykluczone ,ze nie znajac sie tam sie spotkamy.
            zamierzam w okolicach maja sprobowac szczescia po raz
            drugi. pozdrawiam.
      • Gość: Arek Re: niepłodność - pomoc IP: *.pp.rzeszow.pl 21.03.01, 12:03
        Proponuje odwiedzić w Lublinie szpital na Staszica i doktora może już teraz
        profesor nie wiem dokładnie p.Czajkę jest dobry nam z żoną pomógł. Poprostu
        dowiedzcie się czy jeszcze tam przyjmuje bo teraz ja nie wiem ,odkąd urodziło
        się dziecko nie interesuje się tym, ale wiem jedno naprawdę gość się bardzo
        interesował przez cały okres leczenia i ciąży aż do urodzenie i polecając tego
        lekarza mam nadzieję że się nie zmienił w tych głupich czasach .Pa i powodzenia
        • kujta Re: niepłodność - pomoc 21.03.01, 12:57
          Ja także byłam w szpitalu w Lublinie na Staszica. Muszę przyznać, że tak jak
          wszędzie lekarze są tacy sami. Ja leczyłam się u dr Bakalczuka i nie było zbyt
          wielkich efektów wręcz żadnych.
    • Gość: ART Re: niepłodność - pomoc IP: *.pp.rzeszow.pl 21.03.01, 10:11
      Wspułczuje ale musisz napisać przyczynę choroby bo może pomogą Ci zwykłe zioła
      moia żona też miała problem lekarze nie dawali nadziei ale przez przpadek
      trafiłem na zestaw ziół używała ich i urodziła piękną córeczkę .Życzę
      powodzenia i pamiętaj nie zawsze lekarstwa są jedyną drogą a lekarze często się
      mylą zbyt często a ty jesteś jeszcze młoda więc wszystko przed Tobą. Nam się
      udało i Wam się uda.
        • Gość: Bacha Re: niepłodność - pomoc do Art IP: 195.205.13.* 21.03.01, 13:11
          Jakie zioła ? Podaj więcej informacji, choć może w Waszej sytuacji to był
          akurat przypadek. Ja byłam u bioenergoterapeuty, który miał być skuteczny w
          200% i nic. Pytał nawt czy wolę chłopca czy dziewczynkę. To może zabawne, że
          rozsądny człowiek ucieka się do zabobonów, ale jeśli miałyby pomóc to czemu
          nie.
          • Gość: Hathor Re: niepłodność - ksiazka IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 24.03.01, 12:03
            Cos malo sie ostatnio odzywacie wiec powiem Wam, ze
            kupilam przez Internet ksiazke pt. Niepłodność, pod
            red prof. Szamatowicza. Pisze w niej ponad 20 lekarzy
            (wiekszosc pewnie znacie z Białegostoku lub Novum) i
            choc jest skierowana do lekarzy to da sie zrozumiec.
            zacytuje Wam tylko fragment niewielkiego rodzialu o
            psyche w leczeniu nieplodnosci. "Straty poniesione z
            powodu braku dziecka sa porownywalne ze stratami
            ponoszonymi w przypadku smierci bliskiej osoby lub
            rozwodu". Kobiety opisuja wtedy swoje zycie "jako
            balansowanie pomiedzy nadzieja i smutkiem". "w
            znacznej czesci leczonych malzenstw stres jest
            skutkiem a nie przyczyna niemoznosci zajscia w ciaze".
            Na razie tyle. Ksiazka jest to kupienia
            www.medbook.com.pl/towar/1453.htm, niestety kosztuje
            ponad 50zl
            • Gość: Bacha Re: niepłodność - ksiazka do Hathor IP: 195.205.13.* 27.03.01, 14:16
              Dzieki za pomysl. Ksiazke zamowilam. Oprocz tej ksiazki znalazlam na stronie
              ksiegarni kilka innych, w ktorych jest cos o nieplodnosci. Wszystkie wypisalam,
              znalazlam tez troche na innych stronach. W zwiazku z tym wybiore sie najpierw
              do biblioteki lekarskiej i zobacze co tam jest. O wynikach poinformuje Cie
              niezwlocznie. Wpadlam na trop artykulu, tego o ktorym mi pisalas. Udaje sie
              wiec na poszukiwania.
              A jak samopoczucie ?
              Pozdrawiam.
              • Gość: Ava Re: niepłodność - ksiazka do Hathor IP: *.poznan.pl 29.04.01, 09:57
                Cieszę się, że Was znalazłam. Siedzę i czytam listy od pczątku dyskusji, ale
                chyba nie dam rady przejrzeć wszystkich. My z mężem walczyliśmy o ciążę ponad 4
                lata. Lekarzy zmieniałam też cztery razy, ale kiedy trafiłam do , jak krążą
                opinie w naszym mieście, najlepszego to postanowiłąm się do niego przyssać z
                całych sił i trwać do skutku. Okazało się, że przyczyna leży i po mojej stronie
                PCO i męża - niska jakość nasienia. Były różne próby, ja przeszłam laparoskopię
                jajników, a potem całą serię inseminacji. I nic. Potem przed ostatnią próbą, a
                przed decyzją o in vitro, lekarz dał nam odpocząć, bo nie czuliśmy się
                najlepiej , a właściwie mąż miał kłopoty ze zdrowiem. Wtedy trafiłam w
                księgarni na taką książkę " Dlaczego nie możemy mieć dzieci?". Przejrzałam,
                nawet nie całą, ale jedno wpadło mi w oko. Pisali tam, że lepsze rezultaty daje
                domowe AIH - no wiecie same sobie to robicie...W szpitalu jest za duży stres i
                zero intymności. Dziewczyny!!!!Jestem w drugiej połowie ciąży i nigdy nie
                czułam się szczęśliwsza, choć przede mną jest parę miesięcy wyczekiwania...
                Pozdrawiam Was i trzymam kciuki za każdą, bo wiem co czujecie. Ze mną nie można
                już było wytrzymać - miałam pretensje do całego świata.
                • Gość: Jagoda Re: niepłodność - do Avy IP: *.ae.poznan.pl 10.08.01, 10:10
                  Ja tez od dluzszego czasu usiluje zajsc w ciaze ... i nic. Czy moglabys mi
                  polecic lekarza, u ktorego sie leczylas w Poznaniu? I dlaczego po usunieciu PCO
                  nie moglasc zajsc w ciaze? Z powodu niskiej jakosci nasienia, czy moze byly
                  inne przyczyny po Twojej stronie? Pytam, bo tez czeka mnie laparoskopia w
                  zwiazku z PCO. Pozdrawiam.
    • Gość: ola Re: niepłodność - pomoc IP: 212.244.46.* 27.03.01, 13:07
      Dyskusja trwa od ponad miesiąca, a ja dopiero teraz tu trafiłam. Mam nadzieję,
      że się do mnie odezwiecie...
      Od czterech lat wraz z mężem walczymy o dziecko... bez skutecznie. Przeszłam
      badania hormonalne, HSG, stymulacje, podawanie nasienia, laparoskopię, znowu
      stymulację (żeby zwiększyć szansę, bo laparoskopia stwierdziła małe ogniska
      endometriozy - które wypalono i "zasuszono" Danazolem), jestem przed ponownym
      podawaniem nasienia, a jeśli nie przyniesie wiadomego efektu - przed in vitro.
      Cztery lata - wiecie co to znaczy, co miesiąc przez te lata pęka mi serce...
      Ile można wytrzymać? Czasem myślę , że łatwiej mi by było, gdybym się z tym
      pogodziła... napewno łatwiej, tylko jak się z tym pogodzić?! Kiedy problem
      zaczynał mnie przerastać postanowiłam się podzielić nim z moimi bliskimi
      znajomymi, to był błąd - oni tego nie rozumieją, a teraz wiem, że jestem
      tematam rozmów w ich kręgach znajomych - bliższych i dalszych (jak ktoś nie ma
      poważnych problemów to musi się karmić cudzymi). Nie mam z kim o tym
      porozmawiać... Już teraz nie mam siły, aby dalej się borykać, mój mąż jednak
      nie odpuszcza - mówi, że dopuki jest nadzieja, trzeba próbować. Ma rację - po
      latach nie wybaczyłabym sobie, że nie spróbowałam wszystkiego...
      Adopcja - brzmi piękinie, pomijając stawiane warunki przyszłym rodzicom, ale
      gdy przychodzi czas na decyzję (zgłosić się do Ośrodka, czy nie) wtedy odchodzi
      gdzieś idylliczny obrazek adoptowanego dziecka, jest pytanie - kogo ja
      adoptuję, czy dam sobie radę?
      Chciałabym należeć do wspomnianej wyżej "organizacji" kobiet "wyczekujących
      dwóch kresek".
      ola
      • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc IP: 157.25.125.* 27.03.01, 13:15
        witaj Ola, ja czekałam na dzidziusia 14 lat. z małymi
        przerwami. za pomoca lekarzy i metody in vitro udalo mi
        sie za pierwszym razem. Twoj maz ma calkowita racje.
        dopoki jest szansa nalezy probowac. WARTO!!!!! uwierz
        mi. mam cudowna coreczke, ktora przeslonila mi swiat.
        napisz ile masz lat? czy wina lezy po Twojej stronie
        czy tez meza? daj znac gdzie sie leczysz. pozdrawiam
        • Gość: ola Re: niepłodność - pomoc -do mamy IP: 212.244.46.* 27.03.01, 13:48
          Czy nigdy nie miałaś wątpliwości... Nie myślałaś, że
          może Ci jest pisane być bezdzietną...
          O winie wolałabym nie mówić, bo jakaż jest w tym moja
          czy męża wina?
          Jeśli chodzi o badania... Mąż nie ma rewelacyjnych
          wyników, ale są w normie. Ja mam (miałam?)
          endometriozę, podobno niewielką, nie wiem czy może być
          przyczyną.
          Leczę się u dr Jędrzejczaka (Klinika Niepłodności i
          Endokrynologii Rozrodu AM w Poznaniu) - mam do niego
          zaufanie... ale zaczynam się niecierpliwić.
          Dr Jędrzejczak uczestniczy w zespole "in vitro" w/w
          Kliniki i jeśli pójdę na ten zabieg to właśnie tam.
          Bałystok jest dla nas za daleko, choć i ja słyszałam o
          nim wiele dobrych rzeczy.
          Pochodzę z rodziny, w której kobiety miały problem
          raczej z płodnością, a nie bezpłodnością i w życiu mi
          nie przyszło do głowy, że u mnie będzie inaczej.
          Wyszłam za mąż w wieku 21 lat i po roku zaczęliśmy się
          starać... aż do tej pory.
          • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc -do Oli IP: 157.25.125.* 27.03.01, 14:05
            nawet nie wiesz ile razy myslalam, ze nie bede miala
            dzieci. po wielu latach chodzenia po lekarzach, ktorzy
            niewiele mi mogli pomoc trafilam w ostatecznosci do
            kliniki specjalizujacej sie w in vitro. tam poddalam
            sie zabiegowi ktory za pierwszym razem sie udal.
            przedtem przeszlam jedna nieudana probe inseminacji. Ty
            jestes jeszcze bardzo mloda. medycyna bardzo idzie do
            przodu. zanim Twoj dzwonek zabrzmi moze sie okazac, ze
            posiadanie dziecka to drobiazg. mam nadzieje ze jednak
            nie bedziesz musiala dlugo czekac i uda Ci sie osiagnac
            ten cel. czego serdecznie Ci zycze.
          • Gość: Bacha Re: niepłodność - pomoc IP: 195.205.13.* 27.03.01, 14:09
            Ola, i co zrobilo Ci sie razniej ? Musze Ci powiedziec, ze mi tak. Znalazlam te
            strone przez przypadek zaraz po powrocie z kolejnej proby in-vitro w
            Bialymstoku. Nastroj mialam raczej kiepski, i choc to male pocieszenie, ale od
            tej pory zagladam na Forum i jest mi lepiej. Znajomymi sie nie przejmuj, i tak
            zaczeli by mniej lub bardziej delikatnie pytac. Brak odpowiedzi z Twojej strony
            bylby jeszcze gorsza pozywka dla plotkarzy. A tak moze akurat znajdzie sie ktos
            kto gdzies czegos nowego sie dowie i bedzie mogl pomoc. Ja wlasnie wyszlam z
            takiego zalozenia. Tym bardziej, ze nie mozna wszystkim dookola wymyslac
            historii typu: nie lubie dzieci, albo nie stac mnie na nie. To przeciez
            infantylne no i nieprawdziwe. Posluchaj "mamy" ona jest dobrym przykladem
            skutecznosci in-vitro. Zawsze to milej wiedziec, ze chociaz komus sie udalo.
            POzdrawiam.
              • Gość: mama Re: niepłodność - pomoc -jesteście kochane IP: 157.25.125.* 27.03.01, 14:54
                jesli chodzi o mnie, to mnie pomoglo myslenie. staralam
                sie podchodzic bardzo sceptycznie do proby inseminacji
                i rozczerowalam sie, do proby in vitro podchodzilam
                jeszcze bardziej sceptycznie. nie wierzylam, ze sie
                uda. bardzo pomogla mi moja przyjaciolka. ona wlewala
                we mnie slowa otuchy. poniewaz nie wierzylam w
                powodzenie....mile sie rozczarowalam. zawsze lepiej
                rozczarowac sie mile niz odwrotnie. polecam to dobra
                metoda!
                • Gość: Bacha Re: niepłodność - pomoc IP: 195.205.13.* 27.03.01, 15:20
                  Tarapia... Wlasnie jestem na etapie poszukiwania jakiejs psychologicznej metody
                  natretnego niemyslenia o tym. Wyglada na to, ze to moj glowny problem, bo jak
                  na razie lekarze nie wymyslili nic innego. Dobry psycholog bylby wskazany. A
                  juz na pewno przed kolejnym in-vitro. Czasem tez mysle o tym, ze jakas grupowa
                  terapia moglaby pomoc. To Forum to i tak duzo, bo chociaz mozna sie wymienic
                  doswiadczeniami. Gdyby ktos oczywiscie slyszal o jakims dobrym psychologu czy
                  tez innej metodzie na zaprzestanie ciaglego myslenia to jak najbardziej czekam
                  na znak. Pisalam do HAthor, ze wlasnie zaglebiam sie w zdobycie odpoiwedniej
                  bibliografi. Moze w ksiazkach wyczytam cos czego lekarze nie powiedzieli.
                  • Gość: ola Re: niepłodność - pomoc do Bachy IP: 212.244.46.* 27.03.01, 15:55
                    Szukasz wiedzy... Robisz dokładnie to co ja, to pomaga, ale nie likwiduje
                    nadziei ani bólu.
                    Na temat cyklu, ciąży wiem niemalże wszystko (służę radą i pomocą każdej mojej
                    ciężarnej koleżance - są zadowolone), na temat endometriozy, pewnie tak samo,
                    również na temat in vitro. Ale co z tego?...
                    Wiesz chyba najlepsze jest właśnie to - dyskusja z "równymi" sobie.
                • Gość: ola Re: niepłodność - pomoc -do mamy IP: 212.244.46.* 27.03.01, 15:33
                  Próbowałam tej metody, ale zawsze zdażyło się coś, po czym wracała nadzieja w
                  powodzenie, np. ostatnio po stymulacji nie wierzyłam, że się uda, ale miałam
                  piękny sen ... jestem w ciąży, rozmawiam o niej z koleżanką (notabene ona
                  niedługo urodzi) i wiedziałam, że tam w środku (we mnie) jest córeczka.
                  Obudziłam się z nadzieją, a następnie stwierdziłam (po paru godzinach), że
                  jednak nie... (dostałam okres).
                  Czy to nie jest szczyt okrucieństwa?!
                • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc -jesteście kochane IP: 212.160.79.* 27.03.01, 19:21
                  Mówisz, że nie wierzyłaś, że się uda in-vitro. Ja jednak myślę, że gdzieś w
                  głębi serca miałaś ogromną nadzieję i nie dopuszczałaś myśli, że będziesz
                  ponownie podchodzić do zabiegu. Tak było ze mną i ze wszystkimi, którym się
                  udało bądź nie. Wiesz, po zabiegu starałam się żyć normalnie, nie leżałam w
                  łóżku, podróżowałam (powrót samochodem do Katowic), robiłam zakupy, gotowałam,
                  spotykałam się z ludźmi---przecież kobiety w ciąży normalnie funkcjonują.
                  Niestety ta "normalność" w niczym nie pomogła i teraz, kiedy będę znów próbować
                  Twoim śladem położę się do łóżka, a wszystko niech się wali i pali, ja
                  przynajmniej będę miała spokojne sumienie, że ze swojej strony zrobiłam
                  wszystko!
                  Pozdrawiam.
      • Gość: Iwona do Oli IP: 212.160.79.* 27.03.01, 19:08
        Ola. Ja też jestem załamana, podobnie, jak ty cztery lata próbujemy z mężem
        (mimo, iż podobno wszystko gra). Przeszłam wszystkie badania HSG,
        histeroskopię, laparoskopię, 5 inseminacji, jedno in-vitro---bez powodzenia
        zresztą. Ale będę próbować do końca, dopóki mi pieniędzy wystarczy i dopóki mój
        organizm będzie mógł produkować komórki jajowe. Powiem Ci szczerze, że dzięki
        temu forum powoli odzyskuję chęć życia, bo wiem, że nie tylko ja cierpię i mam
        się z kim tym podzielić.
        Pozdrawiam.
        • Gość: ola Re: do Iwony IP: 212.244.46.* 28.03.01, 13:19
          Witam! I jestem w szoku, że u Ciebie jest tak podobnie...
          Myślałam, że winni są lekarze, że coś przegapili, że przyczyna tkwi w moim
          organizmie, a nikt tego nie widzi. Kiedy mi lekarz zasugerował, że
          się "zblokowałam", to się wściekłam...(pomyślałam, że wymyśla bo nie ma
          koncepcji leczenia). A może coś w tym jest? Jak myślisz?
          • Gość: Iwona Re: do Oli IP: 212.160.79.* 28.03.01, 18:22
            Być może coś w tym jest, choć nikt nikt tak na prawdę tego nie wie. Ale znam
            małżeństwo, które dopiero po 10 latach doczekało się dziecka-i to drogą
            naturalną. Jak to wytłumaczyć? Ja póki co wolałabym usłyszeć jakieś racjonalne
            fizyczne wytłumaczenie, ale może medycyna jeszcze nie wie wszystkiego o
            ludzkiej płodności. My możemy mieć tylko nadzieję, bo przecież po coś warto żyć.
            Pozdrawiam.
    • Gość: REBAS Re: niepłodność - pomoc - 3 grosze IP: unknown, 62.32.156.* 27.03.01, 16:06
      Czy widzicie ile jest osób biorących udział w tej
      dyskusji.
      To przerażające jak jest to potrzebne to wygadanie się
      lub nawet posłuchanie (czytanie).
      To daje siły. Wszyscy wiemy, że gros problemu siedzi w
      głowie.
      Gdzieś to trzeba wyrzucić.
      Wychodzi na to, że jest to wielka loteria (zwał jak
      zwał). Nie ma żadnych gwarancji.. ale jest nadzieja.
      • Gość: EwaP Re: niepłodność - pomoc - 3 grosze IP: *.cofund.org.pl 27.03.01, 16:50
        Drogie Panie,
        czy pozwolicie, ze dołączę się do Was, od 3 lat próbujemy z mężem tego co i Wy. Zaczęliśmy do badań na
        własną rękę, potem była wizyta w Consylium, z którego uciekliśmy z krzykiem - na początek chcieli zacząć od
        lapoaroskopi, pomimo że poprzednie badania nie wskazywały na taką potrzebę. Potem znajoma lekarka poleciła
        nam Novum. Leczymy się tam 2 lata. Oczywiście wszystko to droga przez piekło; roczne leczenie zakażeń
        nasienia u męża, potem polip u mnie, trzy inseminacje a w trakcie czwartej torbiele, decyzja o in vitro, świetne
        wyniki - 23 komórki, a potem z górki - tylko 8 komórek się zapładnia, 6 degeneruje (nikt nie wie dlaczego), jestem
        mocno przestymulowana ale Doktor po moich prośbach godzi się na transfer 2 zarodków - nic z tego, w
        następnym cyklu ponownie torbiele, potem mimo stymulacji nie ma owulacji dopiero 3 miesiące później jest
        owulacja - radość ale co z tego - żadem z zamrożonych zarodków nie przeżywa rozmrażania - łzy i straszny
        ból, żal, zniechęcenie - ale chyba wszystkie to znacie. Teraz szykujemy się do kolejnej próby, nie wiem co będzie,
        tak trudno mieć nadzieję, w grudniu skończyłam 35 lat - czy jeszcze zdążę??
        EwaP
            • Gość: Iwona do Mamy IP: 212.160.79.* 28.03.01, 19:23
              Czy mogę mieć do Ciebie prośbę?
              Jakbyś mogła, to opowiedz, jak wyglądała Twoja stymulacja, jakie leki(nazwy) i
              w jakich dawkach brałaś, o jakich porach dnia, jak się czułaś, jak wyglądał
              transfer(czy przy USG, czy tak "na wyczucie"), i tak w ogóle ile masz lat, bo
              to poniekąd bywa ważne. Jakie badania Ci wykonywano, czy co dzień?, Jakie
              miałaś wyniki?(estradiol,grubość endometrium, ilość komórek, ile się
              zapłodniło, jakiej klasy były embriony,ilo komórkowe Ci tranferowano,dlaczego
              zastosowano ICSI, czy mrożono embriony czy po hodowli blastocysty). Wszystko,
              wszyściusieńko mnie i pewnie nie tylko mnie, ale nas wszystkie interesuje
              (chyba). Jak wyglądał szczęsliwy program-według jakiego protokołu. Czy
              chodziłaś wtedy do pracy?
              Wybacz, że tak natrętnie pytam, ale to dla mnie bardzo ważne.
              Pozdrawiam.






              • Gość: mama Re: do Mamy IP: 157.25.125.* 29.03.01, 11:10
                Moja stymulacja przebiegała wg. /chyba/ długiego
                protokołu. Dokładanie już nie pamiętam, bo było to trzy
                lata temu. Codziennie przez ok miesiąc brałam Synarel
                krople do nosa dwa razy dziennie po jednym psiknięciu
                do dziurek nosa na zmianę. Brałam też pergonal w
                zastrzykach i tu musiałam się zmieścić z zastrzykiem do
                godz. 10.00 /rano/. Scisle przestrzegalam
                obowiazujacych godzin. "Wyprodukowalo" sie 18 komórek
                jajowych z czego 11 zostało zakwalifikowanych do
                zapłodnienia, a zapłodniło się 9. W czasie całej
                stymulacji czułam się dość dobrze /nie liczac obolalych
                posladkow od zastrzykow/. Dopiero w samej końcówce
                stymulacji /cały czas kontrolowanej/ zaczelam czuc
                obciazenie w dole brzucha / 18 duzych komorek/. Kiedu
                dr. Lewandowski uznal, ze juz czas, podano mi pregnyl
                jednorazowo /chyba 1 i 1/2 ampułki/ o godz. 22.00. Na
                zajutrz o 10. 00 rano miałam sie zglosic na pobranie
                komorek na czczo. Pobrano jak juz wczesniej pisalam w
                narkozie pod kontrola usg jajeczka. Zabieg mial miejsce
                w piatek a w poniedziałek mialam transfer. Najpierw
                transwaginalne usg, po ktorym dr. Lewandowski
                stwierdzil ze mam duze szanse /podbudowalo mnie to
                nieco/ ze wzgledu na grube endometrium. Nastepnie po
                rozmowie z dr. Lewandowskim podano mi dwa embriony 8
                komorkowe /najlepsze jakie sie wyhodowaly/. Z czego
                przyjal sie jeden. Pozostale embriony mialy od 7 do 2
                komorek. Po zabiegu nie wolno bylo dzwigac, kapac sie w
                wannie - tylko pod prysznicem i to w wodzie niezbyt
                gorącej. Zalecil mi tez lezenie. Scisle sie stosowalam
                do tych wskazan.Po 2 tygodniach mialam zrobic test.
                około czwartku czyli 1 i 1/2 tygodnia po transferze
                zaczelam miec mdłosci, ale nie wiedzialam czy od ciazy
                czy tez od utrogestanu, ktory bralam dopochwowo /5
                kapsulek dziennie/. w poniedzialek po uplywie 2 tygodni
                zrobilam test.........nie wierzylam wlasnym oczom. maz
                nie chcial wierzyc. OSZALALAM z radosci i zarazem z
                niepokoju. czy uda sie do konca? Mialam wtedy 37 lat.
                Mikromanipulacje mialam z powodu bardzo slabego
                nasienia meza. z tego co wiem to mrozone sa
                niewykorzystane embriony. Do pracy chodzilam z
                przerwami. pierwsze dwa tygodnie w domu, a pozniej
                pracowalam. meczyly mnie mdlosci do 4 miesiaca. pozniej
                jak "reka odjal". ale to nic w porownaniu ze szczesciem
                jakie w sobie nosilam. Od 7 miesiaca ciazy lezalam w
                szpitalu ze wzgledu na lozysko przodujace. porod odbyl
                sie przez cesarskie ciecie w szpitalu brodnowskim. w
                terminie. zapomnialam napisac, ze podcas stymulacji
                srednio co drugi dzien przez ostatnie dwa
                tygodnie chodzilam na badanie krwi na poziom hormonow.
                wszystkim Wam zycze powodzenia. nie wiem Iwona, czy
                napisalam wszystko co Ciebie interesuje. jesli nie
                pytaj bez skrepowania. odpowiem na wszystkie pytania.
                do kogo chodzisz w Novum? pozdrawiam
                • Gość: EwaP Re: do Mamy IP: 194.181.127.* 29.03.01, 12:55
                  Twoja opowieść Mama dużo mi dała. Tak naprawdę to nie wiemy czy nasze wyniki są dobre czy złe, czy jak
                  lekarz nam mówi, że jesteśmy za stare - to na ile to ma wpływ na nasze seanse, czy lepiej mieć dużo komórek
                  czy mniej ale lepszych? Mam koleżankę, która miała dwie próby, za każdym razem produkuje powyżej 20
                  komórek, wszystkie się zapładniają i wszystkie potem rozmrażają. W porównaniu z nią jest u mnie fatalnie (choć
                  do tej pory i tak jej się nie udało). Proszę dziewczyny napiszcie jak to było u Was, dobrze jest wiedzieć jak to było
                  u innych w praktyce a nie tylko znać statystyki.
                  EwaP
                  • Gość: mama Re: do Mamy IP: 157.25.125.* 29.03.01, 13:12
                    do mojej opowiesci moge jeszcze dodac, ze zawsze chcac
                    wiedziec czy moje badania sa prawidlowe, czy
                    kiedykolwiek cos mnie intrygowalo, zawsze pytalam
                    lekarza i konsekwentnie dazylam do otrzymania
                    odpowiedzi. pozniej oczywiscie oblozona fachowa
                    literatura studiowalam to wszystko. polecam dobra
                    metoda!
                • Gość: Iwona Re: do Mamy IP: 212.160.79.* 29.03.01, 18:32
                  Dziękuję za wszystkie informacje. Ja jeżdżę do Białegostoku, a pytałam o to
                  wszystko, ponieważ chciałam porównać metody stosowane w Novum z Białymstokiem.
                  W Białymstoku wyglądało to nieco inaczej. Miałam krótki protkółsurprisedd pierwszego
                  dnia cyklu codziennie Decapeptyl podskórnie, od trzeciego równolegle Metrodin,
                  niestety w niskich dawkach, bo podobno jestem na tyle młoda, że więcej nie
                  trzeba. Niestety przez to urosło tylko 8 komórek-z czego 6 było dojrzałych(tzn
                  nadawały się do zapłodnienia), powstały trzy zarodki-(komórki pobrali we środę,
                  w piątek tranfer dwóch czterokomórkowych-podobno extra jakości klasy A,
                  niestety endometrium miałam dość kiepskie-niecałe 8 mm.Ostatni zarodek hodowali
                  do zamrożenia-obumarł.
                  Nie udało się. Do następnej próby staram się przygotować merytorycznie, bo
                  często nawet niewielkie sugestie od strony pacjentki są cenne dla lekarza w
                  dalszym postępowaniu. Ja kiepsko znosiłam stymulację, myślę, że dlatego, że po
                  przyblokowaniu przysadki byłam zbyt słabo stymulowana-do dziewiątego dnia cyklu
                  miałam okres, a za sześć dni zrobili transfer-z tego pewnie było tak kiepskie
                  endometrium.
                  Jeszcze raz dziękuję za informacje.
          • Gość: EwaP Re: niepłodność - pomoc IP: *.cofund.org.pl 27.03.01, 17:06
            Dzięki Mama za pocieszenie, jeśli nic ponownie nie stanie na przeszkodzie to w maju powinnam mieć zabieg, więc
            całkiem możliwe, że się spotkamy. A tak w ogóle to cieszę się, że gdzieś można porozmawiać z tymi 70
            procentami, którym się nie udało, do tej pory w artykułach pisze się głównie o tych szczęśliwcach co mogą
            nazwać się rodzicami, nikt nie wspomina co czują ci podchodzący do kolejnej próby z coraz to mniejszą nadzieją.
            EwaP
            • Gość: Hathor Re: niepłodność - o psychoterapii IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 27.03.01, 19:54

              Nie chcialabyma by to zabrzmialo przemadrzale ale sadze, ze musimy uwierzyc w
              to, ze to czy bedzie dzidzius z in vitro czy nie to nie jest ani nasza zasluga
              ani wina, nie ma tez w tym zaslugi lekarz czy osrodek. I wtedy bedzie nam
              latwiej. Dziecko to dar i oczywiscie im lepiej sie przygotujemy tym lepiej ale
              zadne "cuda" nie sprawia ze bedzie dzidzius, nie ma patentu na to. I w to
              musimy wierzyc aby sie nie dac zwariowac.
              Bacha, pamietam o Tobie, na pewno moge polecic w W-wie Anne Dodziuk z Instytutu
              Psychologii Zdrowia (pisze w Wysokich obcasach), inne kontakty bede miala
              dopiero po weekendzie.

        • Gość: Iwona Re: niepłodność - pomoc - 3 grosze IP: 212.160.79.* 27.03.01, 19:50
          Pocieszę Cię. W Białymstoku byłam z dziewczyną w twoim wieku, której się udało
          za pierwszym razem. Ja mam prawie 30 lat, a po stymulacji było tylko 8 komórek,
          z czego tylko 3 się zapłodniły (ICSI), dwa transferowali, jeden nie przeżył w
          hodowli. Też mam ...nadzieję.... Czasami nie wiek decyduje o powodzeniu.
          Trzymam kciuki.
          Pozdrawiam.
          • Gość: Bacha Re: niepłodność - pomoc IP: 195.205.13.* 28.03.01, 13:06
            Ciekawa jestem jak przechodzicie nasza wspolna
            terapie. Mi pomaga. Hathor dzieki, zaraz tam dzwonie,
            jak mi sie uda dam Ci znak. Masz calkowita racje, to
            nie jest nasza wina, ze tak sie z nami dzieje. Tak jak
            nie ma w tym zadnej zaslugi, ze ktos moze miec dzieci
            bez liku, wystarczy ze stanie przy facecie. No moze to
            przesada, ale w tym wzgledzie naprawde niewiele od nas
            zalezy. Obserwowalam lekarzy w Bialymstoku, oni sa
            szczerzy w tym co robia. Brak ciazy u nas jest dla
            kazdego z nich porazka, bo kazdy chcialby miec wyniki
            w pracy. Nawet jesli dla nich sprowadza sie to tylko
            do kasy, to i tak robia co moga. Nikt tez nie potrafi
            powiedziec dlaczego nie udaje sie za pierwszym razem a
            udaje sie za piatym - przeciez jestesmy wtedy starsze.
            Czasem tak chyba musi byc, ktos to tak wymyslil, moze
            po to zebysmy inaczej patrzyly na swiat, albo tak
            jak "mama" byly swiadome szczescia, ktore przyjdzie.
            Ale sie zrobilam moralizatorska.
            Pozdrawiam wszystkie, dobrze ze jestescie.
                • Gość: Hathor Re: niepłodność - do Oli i innych zbuntowanych IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 28.03.01, 18:53
                  Ola, Uwierz mi ze przez przeszlam przez wszystkie stany uczuc o jakich na tym
                  forum kiedykolwiek wspomniano - smutek, bol, poczucie niesprawiedliwosci i
                  bezradnosci, bunt, radosc, niecierpliwosc - moglabym tak wymieniac w
                  nieskonczonosc. Przezylam cudowny rok 2000 w ktorym wydarzylo sie 1000
                  wspanialych rzeczy i tylko 2 okropne zabiegi in vitro i wydawalo mi sie ze to
                  byl najgorszy rok w moim zyciu. Nie pamietalam o dobrych rzeczach, ktore mnie
                  spotkaly, tylko o wielkim moim nieszczesciu, ze nie mam dziecka. Jakby to ze
                  ono sie pojawi mialo zmienic moje postrzeganie swiata i moja wiare i uczynic
                  mnie wiecznie szczesliwa. Ach, ile klotni przeprowadzilam z Panem Bogiem,
                  ile "dlaczego ?" wykrzyczalam w niebo. Nie zlicze. Teraz po polrocznej przerwie
                  i terapii wiem ze jestem tu i teraz i jezeli tu u teraz nie bede szczesliwa i w
                  zgodzie z tym co mam i czego nie mam to mam szanse przezyc nastepne 10 lat (mam
                  30 w tej chwili) walczac o ciaze i nie widzac swiata poza nia. Czy tak chce
                  zyc, czy chce mojemu dziecku sprawic prezent w postaci obciazenia, ze tyle sie
                  dla niego nacierpialam a ono jest takie niewdzieczne bo bedzie zyc swoim
                  zyciem. Albo po tych 10 latach stwierdzic, ze dalej cierpie bo nie mam dziecka
                  i tak juz pozostanie do konca moich dni. Brrr....
                  Wiem, ze latwo tak mowic i nie wiem czy to jest droga do dziecka. Na pewno jest
                  to moja droga do szczescia - mojego i mojego meza - bez wzgledu na to czy
                  bedziemy we dwojke czy w innej konfiguracji. Badzcie szczesliwe Dziewczyny tu i
                  teraz.
                  • Gość: ola Re: do Hathor IP: 212.244.46.* 29.03.01, 14:24
                    To co napisałaś ma sens, ale oznacza pogodzenie się z losem i oczekiwanie, że
                    może kiedyś stanie się cud.
                    Ale nie potrafię się z tym pogodzić, jeszcze nie... może kiedyś przyjdzie do
                    mnie taka mądrość życiowa. Przynajmniej byłoby mi łatwiej.
                    • Gość: Ewa Re: do Hathor IP: 194.181.127.* 29.03.01, 14:40
                      Ja tak naprawdę najbardziej boję się tej chwili kiedy będę musiała podjąć decyzję o zaprzestaniu prób, dopóki
                      próbuję jest nadzieja, czy będę potrafiła żyć wiedząc że już nic nie mogę zmienić?
                      EwaP
                        • Gość: Hathor Od Hathor do Oli i Ewy IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 29.03.01, 22:04
                          Pogodzenie sie z sytuacja nie oznacza rezygnacji z marzen ale na pewno w moim
                          przypadku oznacza spokoj i wiecej swiatla w moim zyciu. Tez sie boje i nie chce
                          nawet myslec o tym ze bede musiala zrezygnowac z dalszych prob ale nie pozwole
                          aby chec dziecka doprowadzila do autodestrukcji a w tym kierunku zmierzalam
                          jeszcze pare miesiecy temu. Mamy jeszcze i pare lat przed nami i nauka idzie
                          naprzod i wspieramy sie wzajemnie. Czyz to nie cudowne. Rok temu siedzialam w
                          domu w oczekiwaniu na wynik pierwszego invitro sparalizowana strachem i
                          marzylam o takim forum. Teraz bede siedziec w domu i kazdego dnia pisac jak mi
                          zle albo dobrze wiec glowa do gory, z kazdym dniem coraz wiecej slonca
                          • Gość: ola Re: do Hathor IP: 212.244.46.* 30.03.01, 09:00
                            W jednym muszę przyznać Ci rację - należy dostrzegać inne dobre rzeczy jakie
                            się dzieją w naszym życiu. Robię w tym kierunku postępy... Mam swoje czarne
                            dni - wtedy płaczę i nie wierzę w nic - ani w dziecko, ani w Boga, ani w dobrą
                            naszą przyszłość. Ale w pozostałe dni mam wspaniałego, kochającego męża, mam
                            (od pół roku) dom, o którym zawsze marzyłam. A wczoraj mąż kupił mi
                            wieloczynnościowego robota (robot robi wszystko - od ciasta po frytki), którego
                            od dawna chciałam mieć - i w związku z tym dziś mam dobry chumor!
                            Pozdrawiam!
              • Gość: Bacha Re: niepłodność - pomoc IP: 195.205.13.* 28.03.01, 13:34
                Rany Boskie, ja nie mowie, ze to jest dar od losu, bo tego daru wlasnie nie ma.
                Mowie tylko, ze czasem tak jest, ze na to czego sie bardzo, bardzo chce czekac
                trzeba dlugo i cierpliwie. Nie jestem Hindusem i nie mam az takiej pokory, zeby
                twierdzic, ze cierpienie sluzy czlowiekowi. Kazdy ma inny sposob na pocieszanie
                sie. Ja wole myslec, ze tak musi byc, ze czemus to sluzy i ze na pewno doczekam
                sie dzieci, moze na przyklad piecioraczkow wlasnie za to oczekiwanie. I tyle.
                Nie moge walczyc ze wszystkim: z losem, z lekarzami, sama ze soba, bo zwariuje.
                Tez jest we mnie duzo buntu, ze gdzies w patologicznej rodzinie alkoholokow
                rodzi sie jedno dziecko po drugim i wszystkie trafiaja do domu dziecka.
                Tymczasem gdzie nie czytam, to wszedzie pisza, ze alkohol sprzyja nieplodnosci.
                I co ? Mam wrazenie, ze jest wrecz przeciwnie. Ale z doswiadczenia wiem, ze jak
                sie tak bardzo czegos chce, to sie dostaje, tyle ze nie zawsze od razu. Nie
                moge czekac bezczynnie, bo szlag mnie trafia, musze cos robic. Nie moge do
                nastepnego in-vitro czekac bezczynnie, bo tez mi lata leca. Nie moge tez robic
                jednego in-vitro za drugim, bo to nie jest sport, tu sie rekordow nie osiaga. A
                po kazdym zabiegu psychika jest w strzepkach. To tyle, tytulem wyjasnienia.
                • Gość: Ewa Re: niepłodność - pomoc IP: 195.205.122.* 28.03.01, 17:03
                  Od początku śledzę Wasze wypowiedzi. Wasz problem mnie nie dotyczy, ale mam
                  nadzieję, że mnie nie pogonicie. Z uwagą "przysłuchuję" się temu, co piszecie.
                  Sama nie mam dzieci, ale oboje z mężem chcemy bardzo je mieć. Przestałam brać
                  tabletki i teraz będziemy próbować. Mam nadzieję, że się nam uda. Czytając
                  jednak to, co piszecie wiem, że to nie musi być taka prosta sprawa. Trzymam za
                  Was wszystkie kciuki i wierzę, że przyjdzie i dla Was ten szczęśliwy moment już
                  niedługo. Mam nadzieję, że to szczęście spotka również mnie i wszystkie
                  będziemy mogły cieszyć się z posiadania potomstwa.
                  Pozdrawiam gorąco.
                  Ewa
                  • Gość: anna Re: niepłodność - pomoc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.01, 12:47
                    Cieszę się, że znalazłam tą stronę ponieważ dopiero teraz uzmysłowiłam sobie
                    jak poważny to problem i jak wielu z nas dotyczy. Jestem na początku tej drogi,
                    ale wasze doświadczenia pomogą mi mieć wyobrażenie o tym co mnie może czekać.
                    To pozwoli oswoić się z myślami. Staramy się od pół roku, ale wcześniej też
                    szczególnie nie uważaliśmy. Pomimo tego, że lekarze jeszcze nie skierowali nas
                    na żadne badania wysłałam męża do Novum na badania. Okazało się, że on jest
                    prawdopdobnie powodem, a właściwie żylaki. Zaczynamy więc leczenie i bardzo się
                    tego boję. Jutro pierwszy raz ja pójdę do Novum, trzymajcie za mnie kciuki.
                    Pozdrawiam
                    • Gość: Ewa Re: niepłodność - pomoc IP: 194.181.127.* 29.03.01, 13:51
                      Aniu, napisz do kogo jesteś zapisana w Novum?, powodzenia i nie zrażaj się naszymi niepowodzeniami, Tobie
                      może się udać. A tak poza tym, to dr Wolski (jak rozumiem Twój mąż leczy się u niego) jest świetnym i bardzo
                      sympatycznym lekarzem, mój mąż leczył się u niego i miał dobre wyniki a sprawa nie była łatwa. Za to nastaw się
                      że leczenie mężczyzny jest długie i dość uciążliwe a na wyniki trzeba czekać miesiącami. Do in vitro jest łatwiej
                      bo u partnera mogą być słabe wyniki, jak mój pierwszy lekarz mówił "wystarczy jeden plemnik, tylko go trzeba
                      złapać za ogonek". Jeszcze raz powodzenia, głowa do góry,
                      EwaP
                    • Gość: Amal Re: niepłodność - pomoc IP: 195.94.207.90, 195.94.192.* 29.03.01, 15:39
                      Anno, czy twój mąż zdecydował się już na zabieg? My jesteśmy dokładnie w tej
                      samej sytuacji, oprócz tego ja mam też pewne problemy hormonalne, ale na
                      szczęście bardzo dobrze reaguję na leki. Też leczymy się w Novum, właśnie dziś
                      dostaniemy wyniki powtórnego badania. Szperałam trochę w internecie, znalazłam
                      informację, że przy żylakach w pierwszym roku po operacji jest
                      49% 'naturalnych' ciąż, a w ciągu dwóch pierwszych lat - 69% (to wszystko nie
                      uwzględnia problemów po stronie kobiety, więc to świetna wiadomość), wyniki
                      nasienia podobno poprawiają się w 80%. Przy tym wszystkim łatwiej znieść
                      perspektywę odłożenia dzidziusia na następne kilka miesięcy (my tak
                      odkładaliśmy i odkładaliśmy, i jak się wreszcie w zeszłym roku zdecydowaliśmy,
                      to się okazało, że i tak samo 'nie pójdzie'). Pozdrawiam i powodzenia.