Gość: Muriell
IP: *.dynamic.chello.pl
20.05.13, 12:23
Żeby się nie rozwlekać - jestem w związku rok. Jest między nami różnica wieku 7 lat, na moją niekorzyść..:) Ten związek zaczął się jak dla mnie zupełnie nietypowo bo ok 2,5 miesiąca spotykaliśmy się w zasadzie koleżeńsko, zawsze dotąd zakochiwałam się szybko albo wcale i związki były jakby bardziej burzliwe. Tutaj jakby toczyło się wszystko bardzo powoli, parą zostaliśmy po 3 miesiącach znajomości, od 5 miesięcy mieszkamy razem. Mój facet jest dosyć skryty, nie jest wylewny, na początku nawet brałam to za nieśmiałość. Ale z czasem zaczęły wychodzić różne rzeczy, poznaje się go bardzo długo. Niestety jakoś tak dobre rzeczy wyszły szybciej a na sam koniec wychodzi to, co nie za dobre... Na początku też on zabiegał o mnie, starał się, słuchał mnie, rzadko ale prawił mi komplementy, okazywał mi więcej czułości. To się zmieniło... Zmienił się też niestety seks, nigdy nie było jakoś hiper, uważam nawet że seks to jeden z najsłabszych elementów naszego związku. Uważam, że nie jesteśmy dopasowani. Ja potrzebuję jak większość kobiet dużo czułości, delikatności, okazywania uczuć, miłych słów..tego prawie nie ma :( Mój facet ma zachowania, które nie do końca mi odpowiadają, czasami też sprawiają mi ból. Żeby nie było - ma oczywiście też zalety, są rzeczy które w nim lubię, cenię. Ale jakoś tak ostatnio te drugie zaczęły mi przesłaniać zalety.. Oczywiście rozmawiałam z moim facetem, może nie jakoś nagminnie ale kilka razy mówiłam mu o łóżku, o zachowaniach które mi nie odpowiadają, o tym czego potrzebuję. Na początku było tak, że on słuchał i zmieniał to...ale na chwilę! Potem znów mu wracały chyba jego naturalne zachowania. W tej chwili jest tak, że nie słucha, moje słowa pozostają bez echa... Jego reakcje generalnie są takie, że obraca to w żart albo się obraża. Poza tym mimo że deklaruje że chce ze mną rozmawiać to robi wszystko aby tej rozmowy nie było - a bo to nie pora, a bo mecz w tv. Ostatnio sporo powiedziałam o moich zmartwieniach, bo ta cała sytuacja zaczęła mi się jakoś rzucać na seks, nie czuję już tego co na początku, seks w większości nie sprawia mi przyjemności albo jest obojętny, poza tym mam wrażenie że wystarczyło by mi ze 2 razy w tyg, mój facet potrzebuje 1-2 razy dziennie. Jest to nietypowe dla mnie bo zawsze miałam większy temperament, jestem przekonana że to wynika z naszego niedopasowania w łóżku, z jego zachowań, z braku okazywania uczuć z jego strony. Jest jeszcze jedna sprawa, odkąd się poznaliśmy on ma pewne problemy w łóżku, z utrzymaniem wzwodu, jest różnie czasami bardzo dobrze a czasami marnie. Bałam się jak to wpłynie na nasz związek ale wielokrotnie od niego słyszałam że nigdy tak nie miał i że to chwilowe. Chwilowe okazało się trwa już...7 miesięcy.
Był taki moment, że chciałam się wyprowadzić na trochę, na przemyślenie. Nie pozwolił mi na to, zatrzymał mnie.
Brakuje mi rozmów z nim, takiej dużej bliskości, zrozumienia, wielokrotnie gdy próbuję z nim rozmawiać on ogląda mecz, albo jest zmęczony, albo śpi, albo po prostu nie odpowiada.
Jestem zupełnie zagubiona i nie wiem co robić. :( Kocham go, nie wiem dlaczego ale kocham. Ta miłość przyszła mi nie od razu, wydaje mi się że dopiero jak zamieszkaliśmy razem byłam tego pewna. Mam takie ambiwalentne odczucia - czasami go bardzo lubię a czasami mnie wkurza, czasami mam go dość, czasami bardzo mi go brakuje. Często się zastanawiam czego on ode mnie chce, może wcale mnie nie kocha ale jeśli nie, dlaczego ze mną jest.
Chcę jeszcze dodać, że lubię go bardziej gdy jesteśmy w gronie znajomych, on jest bardziej wyluzowany, zabawny, okazuje mi czułe gesty publicznie, poza tym potrafi fajnie się ubrać i mi się po prostu bardziej podoba. W domu chodzi niekoniecznie w tym, w czym mi się podoba, tłumaczy że chce mieć wygodnie. A ja jestem estetką i wzrokowcem i mi brakuje fajnej prezencji mojego faceta.
Nie wiem czy to wszystko napisałam składnie. Może komuś nasuną się jakieś wnioski? Coś czego ja nie widzę? Myślę nad tym, czy jest sens abyśmy dalej razem byli. Czy może to jest pomyłka? Najgorsze jest to że nie jestem w stanie z nim porozmawiać, bo on tego unika.. Poza tym faktycznie w zabiegane dni i weekendy u znajomych ciężko znaleźć dobry czas na spokojną długą rozmowę...:/