Gość: ciekawy
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
20.02.14, 11:01
Czy jesteście w związkach z osobami, które mają diametralnie inny pogląd na świat niż wy? Bez jakiś wspólnych zainteresowań, marzeń czy planów? Jesteśmy małżeństwem 10 lat, dwójka dzieci, kredyt na mieszkanie itd, powiedzmy że normalka... od jakiegoś czasu zauważam, że nasze spojrzenie na świat zaczyna się "rozjeżdżać". I pomimo tego, że wszystko zdaje się funkcjonować bez większych zgrzytów (jeśli przywołać analogię do maszyny) to coraz rzadziej mam ochotę cokolwiek robić z żoną (włączając seks). Pierwszy z brzegu przykład - kino, które na początku było taką małą obsesją i w zasadzie każde spotkanie nie mogło się bez tego obyć. Dzisiaj każde z nas się wykręca, żeby nie iść na to, czego chce drugie... to zbyt mało ambitne dla niej, to za nudne dla niego. Ale są i sprawy poważniejsze, np. kwestie wiary. Każda poważniejsze dyskusja musi mieć jakieś odniesienie np. do Biblii, co jego bardzo irytuje. I tak jest ze wszystkim - kwestie wychowania dzieci, pieniądze, seks... każde zaczyna mieć taki swój świat i poza sprawami rodziny raczej nie ma wspólnej płaszczyzny, coś co można robić razem. Ktoś ma jakieś doświadczenia, wie jak z tego wybrnąć?